Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


  • Ogłoszenia

    • Aruna

      14 urodziny Strefy   11.09.2017

      To już 14 lat wspólnej gry. To również dobra okazja do wspominania i poczytania o tych nieco mniej znanych lub zapomnianych faktach o forum. Nieważne, jak długo jesteś z nami, zapraszamy Cię do tematów urodzinowych. Sto lat, Strefo!
    • Nyx

      Wielki Konkurs Urodzinowy!   18.09.2017

      Na Strefie trwa Konkurs Urodzinowy,
      Może prestiż nie taki jak Chopinowy
      Literackiego Nobla też za to nie dostaniecie
      Ale będą nagrody jeśli na podium staniecie
      Mogę jeszcze tak długo rymować
      Jednak nie ma co czasu marnować,
      Tu nie ma co czytać - tu trzeba pracować!  
       

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie   

  1. Ostatniej godziny
  2. Może, ale póki co mam piątkę cudnych graczy <3
  3. Dziś
  4. @LuniLan, teraz to już tylko takie asy muszą być w kartach jak wam wypadną w inicjatywie. Super ^^ Może stworzysz kolejną część kampanii Kruków?
  5. Wczoraj
  6. Park nie jest budynkiem, a placem - w łaskawości pozwolę przerzucić. Co do trudności - gdyby była takowa to bym o niej wspomniał w poprzednim poście i dawał odpowiednie ST. Tak to tutaj po prostu szukacie i coś znajdujecie. Tyle.
  7. Wraz z otwarciem nowego rozdziału mam kilka spraw organizacyjnych: Po pierwsze, otworzyłem nowy rozdział i tam teraz należy szukać ciągu dalszego akcji. Po drugie, muszę doprecyzować jedną kwestię związaną z pojęciami "metaludzie" oraz "metaludzkość" - są to terminy odnoszące się do wszystkich ras ludzkich, bez konkretnego określania żadnej z nich. Przykładowo, jeśli wiemy o kimś że nazywa się John, to możemy go określić jako metaczłowieka, nie wskazując konkretnie do której rasy należy: może być elfem, może być trollem, ale może także być człowiekiem. Metaludzkość zawiera w sobie wszystkie rasy, nie wykluczając zwykłych ludzi. Odnosząc to do sesji: Rzeczywista Alyssa Gossow była człowiekiem. Jej obraz/iluzja/hologram/itp, także odzwierciedla człowieka. Po trzecie, i najważniejsze: wraz z zamknięciem się rozdziału trzeciego za postaciami graczy zamknęły się drzwi do posiadłości, oddzielając ich od reszty świata oraz od graczy, który do posiadłości nie weszli - i z tego powodu utracili możliwość dalszego uczestnictwa w rozgrywce. @mroczek, dziękuję za grę. Jest mi przykro że rozgrywka nie spełniła twoich oczekiwań - szczególnie w ostatniej fazie, po tym jak pół roku temu zdecydowałaś się kontynuować grę Appią. Mam jednak nadzieję że będziemy mieli jeszcze okazję zagrać razem w przyszłości.
  8. W odpowiedzi na jego przytyk kobieta odwróciła się i spojrzała na niego z kiepsko ukrywanym bólem w oczach. Na pozór niewinna uwaga Maxa musiała - z jakiegoś powodu - ugodzić ją bardzo mocno. - To nie jest kwestia uprzejmości - odpowiedziała po dłuższej chwili, w trakcie której wyraźnie walczyła o powściągnięcie emocji - jestem.... chora. Dlatego zazwyczaj nie przyjmuję gości i tylko w taki sposób możemy porozmawiać twarzą w twarz. Trudno było powiedzieć ile z tej wypowiedzi było prawdą, ale dzięki swojemu faux pas Max przynajmniej przekonał się że rozmawia z żywą, posiadającą emocje istotą. Nawet jeśli pośrednictwo iluzji sprawiało że rozmowa odbywała się jedynie pośrednio. O samych iluzjach Max wiedział niewiele, w szczególności nie pamiętał co takiego miałoby się stać gdyby którejś z nich dotknął. Rozpłynęłaby się w powietrzu? Rozstąpiła się przed nim? Wybuchła, spowijając wszystko hukiem eksplozji? Gdy postanowił to sprawdzić, wykorzystując fakt że gospodyni odwróciła się i poprowadziła ich w głąb domu, ale odkrył że nie stało się nic spektakularnego. Co prawda gdy podszedł bliżej to wyraźniej dostrzegł że obraz kobiety jest lekko przezroczysty i nieznacznie faluje w powietrzu, ale gdy dotknął ręką jej ubrania, ta po prostu przeszła na wylot, rzucając jedynie lekki cień na resztę "iluzji". Gospodyni zaś zdawała się wogóle nie zwracać na to uwagi, prowadząc ich przez niewielkie foyer znajdujące się u wylotu przedpokoju do sporej wielkości pokoju gościnnego. Pokój urządzony był praktycznie i niemal minimalistycznie: znajdowało się tam kilka wygodnych, obitych skórą foteli, niewielki stolik i kanapa, a całości obrazu dopełniała ciemna, pokrywająca ściany boazeria i półki z książkami. Pokój, tak samo zresztą jak i inne odwiedzone przez nich pomieszczenia, był słabo oświetlony a ciemna boazeria, choć wyjątkowo elegancka i niewątpliwie ekskluzywna, jedynie potęgowała klimat nawiedzonego domu. Gospodyni wskazała im wygodne, obite skórą fotele, sama zaś usiadła na umieszczonej po przeciwnej stronie stolika kanapie. - No dobrze - powiedziała krótko gdy już rozgościli się na wskazanych miejscach - o co chodzi z tym dyskiem i dlaczego przyszliście z nim do mnie? - w tonie jej głosu nie pozostał nawet cień dobrego humoru.
  9. @LuniLan, jak zwykle czysty zachwyt!
  10. Wiem, że raczej nie zadziała, ale Skierka to bardziej psotnik niż wojownik, więc jej zdolności i odruchy to zamieszanie a nie przydatność
  11. I tak przyjęłaś więcej niż chciałaś A zanim ja kupię nowy komputer miną lata, więc pewnie nie pogram ani w grę ani w sesji A, Lunilan, ślicznie rysujesz
  12. Aramil Wcześniej na statku Aramil zaśmiał się na słowa magini na temat rewolucji religijnej. - Trochę za późno na dyskrecję. Już wiedzą, że bóstwo wyznawane przez Arlen zsyła jej moce lecznicze. Skoro ich nie znają to nie zdziwiłbym się, gdyby rządzący sami zachęcali do poznania tej religii. Z taktycznego punktu widzenia to ogromna przewaga. Ale zgadzam się, że nie powinniśmy dążyć do wprowadzania tutaj rewolucji. Niemniej nasze pojawienie się i tak odbije się na życiu w tym kawałku świata. Tego nie unikniemy. Pokazaliśmy już część tego co potrafimy. Tak jak my spoglądamy na eter i proch, tak oni będą spoglądać na magię przyniesioną przez nas. To mogą być główne karty przetargowe w naszych stosunkach handlowych. - Aramil spojrzał jeszcze sceptycznie na Arlen - Spójrz z szerszej perspektywy. Gdyby nasi bogowie nie obdarzali nas swymi łaskami, gdyby ich obecność i działania nie odbijały się tak wyraźnie w naszym życiu to w u nas też religia straciłaby wiele na znaczeniu. Jeżeli zaczniesz wprowadzać nasze bóstwa, te które odpowiadają na modlitwy to waga religii wzrośnie. Aktywni bogowie wyprą pasywnych. Dlatego trzeba się zastanowić nad nauczaniem ich, bo nie zatrzymasz rewolucji jak już ją rozpoczniesz, a jak Larson zauważyła konsekwencje mogą być opłakane. W porcie W towarzystwie kwatermistrzyni w przeciwieństwie do innych nie wdawał się w rozmowę a jedynie słuchał. Przekazał swoją listę Arlen i nic więcej w sumie nie potrzebował. Co prawda jego lista była dość pokaźna, ale musiał w niej zamaskować parę rzeczy. Niektóre były oczywiste. Gdy zatonęli stracił niestety część swoich rzeczy. Pierwszym do uzupełniania był łuk, który mógł się okazać przydatny, a niestety został pochłonięty przez odmęty morskie kiedy wypadł przez burtę. Była to też dobra okazja do pozyskania rzeczy których wcześniej nie miał, a mogły się okazać przydatne jak na przykład bicz, czy sakiewka na komponenty. Przy tej ostatniej zresztą trochę popłynął wypisując zarówno te rzeczy, których potrzebował jak i te których być może będzie potrzebował. Nie mniejszym wyzwaniem było rozpisanie i wymieszanie z innymi rzeczami elementów których potrzebował, aby skompletować potrzebne narzędzia i to w taki sposób, aby wzbudzać podejrzeń. Nie mógł bowiem napisać, że chciał rzeczy które pozwalałyby mu się podszywać pod innych i tworzyć fałszywe dokumenty. Musiał być bardziej dyskretny i rozpisywać się na takie rzeczy jak pióra, atramenty, arkusze. Ogólnie starał się to tak skomponować, aby wyglądało na zestaw sumiennego skryby. Zestaw do podszywania się pod innych był prostszy bo wyglądał jak aktorski chociaż ktoś mógł się zdziwić na takich pozycjach jak tusz do rzęs. Na szczęście Aramil nie musiał się przejmować ich opinią o nim. Był innym elfem... może więc być "innym" elfem. Poza tym na liście znalazły się też takie standardy jak ubrania, torba, czy rzeczy ogólnie potrzebne w podróżach. Ciekawe jaką minę zrobi osoba sprawdzająca jego przydługą listę i ile z tych rzeczy będzie w stanie uzyskać. A co ciekawsze co w zamian będą chcieli gospodarze. Z drugiej strony i tak mieli wobec nich ogromny dług i nie wypadało odmawiać pewnym ich prośbom, więc te drobne rzeczy nie powinny znacznie zwiększyć rozmiaru ich prośby o przysługę zwrotną. Z tymi rozmyślaniami przemierzał ulice miasta krasnoludów. Cieszył się że przed zejściem na brzeg postanowił odesłać Aiela. Biedak męczyłby się jeszcze bardziej niż Aramil. Jak oni mogli żyć w takim miejscu? Czując ten cały smród robiło mu się niedobrze. Elf zaczynał wątpić czy sprowadzać tą technologię do Faerunu. Jeżeli miasta tak się zmienią, to będzie straszne. Nie warte tego... Ale z drugiej strony musieli czynić postępy, bo Pradawni nie próżnowali. Może następnym etapem po tym koszmarze było zasilanie magią w stylu Pradawnych. To by pozwoliło odnowić powietrze do poziomu zdatności do oddychania. Dzielnica loupów Aramil był pod wrażeniem zaradności wilkowatych. Skoro nie mogli pozostawać na lądzie, to znaleźli sposób, aby znajdować się obok niego. Pytaniem, które ciągle się kołatało po głowie elfa było to o tą klątwę. Czy Arlen byłaby w stanie ją zdjąć. Teoretycznie można było spróbować przekonać kogoś do przeprowadzenia eksperymentu. No ale to znowu byłoby wprowadzanie rewolucji. Jeżeli eksperyment by się powiódł, to byłby niemożliwy do zachowania w tajemnicy. Każdy loup by chciał, aby zdjąć z niego klątwę. Arlen zostałaby natomiast wybawicielką całej rasy. To mogło się okazać przydatne i by im zapewniło wiernych sojuszników, ale konsekwencje takiej rewolucji były nie do przewidzenia. Powoli wychodziło na to, że nie powinni nic robić, bo wszystko co zrobią skończy się rewolucją. Ciężko było się z tym jednak nie zgodzić. Jakby inna rasa z zupełnie inną technik, czy magią przybyła do Faerunu, to również rozpoczęłaby rewolucję. Albo podbój. Na szczęście z tego co zaobserwowali do tej pory tutejsi krasnoludzi nie wykazywali chęci podboju... a przynajmniej na takich uchodzili. Loupów zaś za mało poznali, aby móc ocenić, ale to się miało zmienić razem z ich wizytą w dzielnicy wilkowców. Po wejściu zostali przywitani zdziwionymi spojrzeniami. Nie mogli się temu dziwić bo żaden z nich nie wyglądał jak znani im mieszkańcy archipelagu. Na szczęście do akcji wkroczyła właścicielka lokalu, która przywołała do porządku swoich klientów i podeszła ich przywitać. Gdy mówiła Aramil skupił spojrzenie na trzymanym przez nią zawiniątku z niemowlęciem, a na jego twarzy zakwitł uśmiech. Wyciągnął delikatnie dłoń w stronę dziecka i powoli jakby się bał je uszkodzić pogłaskał wierzchnią stroną dłoni, a raczej samymi palcami. - Urocze... - Powiedział cicho nie przestając patrzeć się na dziecko - ... chłopiec, czy dziewczynka? Nie zdążył jednak uzyskać odpowiedzi na swoje pytanie bo drzwi otworzyły się hukiem. Aramil obrócił się przez ramię jak oparzony, a ręka pośpieszyła w stronę rękojeści rapiera ujmując ją mocno. Dopiero po paru sekundach uspokoił się widząc, że nie jest to żadne zagrożenie i uspokoił swoje bojowe podejście do sytuacji. Nowo-przybyli byli bowiem rodziną właścicielki tego przybytku. Na introdukcję kapitana również zareagował ukłonem. - Również ja mam do nadrobienia prezentację. Aramil Galanodel elf zwiadowca posiadający znacznie mniej mian od pańskiej uhonorowanej osoby kapitanie. Kiedy zasiedli do stołu Arlen wzięła na siebie ciężar prowadzenia dyskusji. Zdziwiła Aramila kiedy doszła do kwestii rozświetlenia pomieszczenia. Aramil miał nadzieję, że Larson tego nie zrobi i może i próbowałby ją powstrzymać gdyby siedział tuż obok, ale nie miał ku temu obecnie możliwości. Jedyne co mu pozostało to obserwować reakcję zebranych na pokaz magiczki. Chyba nie do końca wszyscy zdawali sobie możliwe implikacje wynikające z całego tła historycznego tego miejsca. Oni tu posiadali zupełnie inne rodzaje magii. Te proste sztuczki mogły być dla nich czymś całkowicie niezwykłym. To samo w sobie mogło wywołać zdziwienie, tudzież wręcz strach. Problemem pozostawało to, że za bogów uważali Pradawnych. Pradawnych, którzy byli dobrze im znani jako potężni magowie. Ta więc z pozoru prosta sztuczka mogła się okazać czymś zupełnie poza zasięgiem tu obecnych, ba mogła być wręcz kojarzona z boskością. Magia dla prostych ludzi wydawała się czynić cuda. Dobrze wykształceni wiedzieli, że jest narzędziem dzięki któremu można wiele osiągnąć. Ci tu obecni nie byli jednak tak wykształceni, a istniało prawdopodobieństwo, że ostatni magowie z jakimi mieli do czynienia byli uznawani za bogów. Tak... obserwowanie reakcji zebranych mogło być zdecydowanie... interesującym przeżyciem. W milczeniu podniósł jedynie kielich w ramach toastu.
  13. Rzuty na lokację - 4 lokacje: http://strefarpg.net/turlacz/?id=13705 http://strefarpg.net/turlacz/?id=13704 http://strefarpg.net/turlacz/?id=13707 http://strefarpg.net/turlacz/?id=13706 Rzucałem z tabeli na pojedyncze lokacje: 1 - dom mieszkalny 18 - park 4 - mały sklep 3 - dom mieszkalny Doliczając twoje lokacje mamy do przeszukania: 8 domów mieszkalnych mały warsztat mały sklep park Powiem tak, że wszystkie testy na ustalenie gamblonośności, trudności wejścia i tak dalej to jest w cholerę roboty więc na dzisiaj może przyjmijmy że w każdej lokacji mamy dwa punkty Znalezisk? Wtedy wystarczy 22 rzuty k20 by ogarnąć co tam jest? Tak zrobię, najwyżej mg zmodyfikujesz wg swojego uznania: 8 domów mieszkalnych: kość 1: 8, kość 2: 15, kość 3: 2, kość 4: 11, kość 5: 6, kość 6: 15, kość 7: 9, kość 8: 4, kość 9: 15, kość 10: 13, kość 11: 18, kość 12: 7, kość 13: 6, kość 14: 17, kość 15: 19, kość 16: 3. mały warsztat: Rzuciwszy 2k20 dla gracza o nicku merill, merill uzyskał(a) wyniki: kość 1: 10, kość 2: 1. mały sklep: Rzuciwszy 2k20 dla gracza o nicku merill, merill uzyskał(a) wyniki: kość 1: 5, kość 2: 20. park: Rzuciwszy 2k20 dla gracza o nicku merill, merill uzyskał(a) wyniki: kość 1: 4, kość 2: 2. To by było na tyle. Jutro sprawdzę co tam znaleźliśmy bo nie mam podręcznika przy sobie dzisiaj. Pozdrawiam merill
  14. Oh, poprawione :D.
  15. Hmmm, no więc ja - nie umiejąc się obiektywnie odnieść do sytuacji, bo jednak Loranne była przy jaskini - optowałabym za zajrzeniem tam. No bo jednak, nawet abstrahując od Athrasa, nie mamy dzieci, a to one są jednak priorytetem
  16. Pierwszy odruch Argusa: Hideous laughter raczej nie zadziała, bo wywiera wpływ tylko na przeciwników z inteligencją wyższą niż 4. Nie wiem co prawda ile ma to nasze obrzydlistwo, ale na ile pamiętam poprzednie edycje, to robactwo rzadko wykracza poza 1
  17. @LuniLan, super! A co do sesji Dishonored to na strefie chyba wcześniej tylko jedna była, więc to raczej takie prędkie nie będzie Sama zresztą zgłoszeń miałam mało
  18. Z dwojga złego, chyba lepiej, że Korriban jest pustynne i nie ma tu za dużo wody. W takim wypadku bowiem nie musimy się mierzyć z potwornościami z głębin: Choć w sumie Roshan ma tam jakąś wodę...
  19. mg vs bg

    Eh, pisząc ostatniego posta bardzo mocno żałowałem, że sith trooperzy to nie po prostu szturmowcy.
  20. rozdział 1

    Arcturus O proszę, okazało się, że porcję informacji mieli już pod ręką w postaci niepozornej Danae. Dziewczyna jak widać pomyślała wcześniej o tym by zorientować się w rozkładzie pomieszczeń i teraz mogło to oszczędzić dużo szukania. Wychodziło, że kwatery mieli gdzieś tu blisko i trzeba było je tylko namierzyć. Bliskość stołówki do biblioteki też była pożytecznym zrządzeniem na wypadek gdyby trzeba było długo siedzieć nad poszukiwaniem jakichś wskazówek zaszytych w starych zapiskach. - W każdym razie dobrze zrobiłaś – pochwalił dziewczynę Arcturus za zdobycie tych wszystkich informacji. Kto jak kto, ale on potrafił docenić dobra płynące z odrobiny ciekawskości. Chciał też dodać coś jeszcze o bezsensie porzucania miejsc w akademii, ale Lu uderzyła w temat, który sprawił, że trochę zjeżył się w duchu. Harem Crowa. Czy ona chciała obrazić jego rodzinę, czy co? Arcturus szybko opanował się jednak gdy tylko dał sobie chwilę by pomyśleć. Bo w sumie z punktu widzenia kogoś z zewnątrz jak inaczej mogło to wyglądać? Fakt, Arcturus wiedział, że tata kochał tak mamę jak i wszystkie ciotki, nawet jeśli ten związek, tak jak mówił Atonai, przynosił mu wiele korzyści. Ale ktoś, kto nie widział co działo się w rodzinnej rezydencji… kim w opinii takiej osoby były Ya-Ra, Chen czy Aya? Skoro Regina była jedyną oficjalną żoną to one pozostałe tworzyły… - Harem – mruknął z namysłem. – W sumie pewnie tak to wygląda z zewnątrz – powiedział ni to do Lu, ni to do siebie. W końcu jednak spojrzał na zadziorną dziewczynę i uśmiechnął się mimo wszystko. - Pani Bitwy, ha, Chen by się spodobało takie miano, zdecydowanie – stwierdził – Ale nie, nie ona jest moją matką. Nie jestem... niebieski. Ani czerwony zresztą, ani odrobinkę. W moim wypadku trzeba chyba mówić o białym, bo jestem synem Ya-Ry a mama jest arkanianką – wyjaśnił. – Czy to cię uspokaja? – uniósł pytająco brew. Uznał, że wcześniejszym stwierdzeniem raczej nie miała zamiaru go obrażać. Może po prostu waliła co jej ślina na usta przynosiła? Tak czy inaczej Arcturus nie widział powodu by rzucać się o to, zwłaszcza na początku przymusowej współpracy. - W każdym razie będąc z takiej rodzinki nie muszę chyba tłumaczyć jak wyszło, że trafiłem tutaj, co nie? – dodał. bo dość gadania o sobie. Arcturus ciągle był ciekaw obu dziewczyn i tego co sobą reprezentowały. - A jaka jest wasza historia? Jak tu wylądowałyście? – zagadnął więc. Rozglądał się przy okazji za korytarzem, który wyglądał by jak miejsce gdzie znajdowały się jakieś kwatery. - Zwłaszcza ty, Lu, wyglądasz jakby musieli cię tu ściągać siłą – zaśmiał się. – Bo ty Danae, zdajesz się wyciągnięta z jakiegoś kursu wojskowego. Choć za niska jak na żołnierza? – puścił do niej oczko by dać do zrozumienia, że to żart. Jeśli przeszła już dyscypliną wojskową to kto wie jak ucierpiało jej poczucie humoru.
  21. Troy And How i see Richard:
  22. Ale drużyna wesołków to świetna nazwa...
  23. U mnie niestety podobny problem. A szkoda, bo chętnie bym pograł. @LuniLan oczywiście że pokaż. Edit: Śliczne. <3 Tylko czemu dwa takie same asy?
  24. Sprawdzę. Ale raczej później, bo mój laptop zaczyna kaprysić dzisiaj. W ogóle to trzeba wam tę ekipę jakoś ochrzcić, bo drużyną Wesołków, czy Awanturnicy to tak roboczo.
  25. Przeszłam przemytnikiem, bo to zawsze moje ulubione. Gram rycerzem. Szpieg też wygląda fajnie... Czy to źle, że przechodzę grę po parę razy? Okej. Ale nie będę tu o tym spamować. Możecie mi pospamować o Dishonored, będzie mi jeszcze bardziej przykro, że nie pogram Prędzej ktoś stworzy kolejną sesję na forum i się wiedza przyda
  26. Jedynka to samo + milion dupereli O, o, o! Pokazać Wam coś? Nudziło mi się dzisiaj w szpitalu!
  27. Zacnie! O, jaka frakcja? W ogóle polecam imperialnego szpiega - fabuła lepsza niż w niejednym Bondzie
  28. Pokaż więcej aktywności