Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie   

  1. Dziś
  2. Ziggy wyglądał jakby chciał coś jeszcze powiedzieć, ale ostatecznie się na to nie zdecydował. Za to Andrea doskonale wcieliła się w rolę jego towarzyszki i z uśmiechem witała kolejnych, wciąż przybywających do klubu gości. Co prawda nie wszyscy mogli przyjść - koty odpisały że są w Edynburgu, Stanley nie odezwał się, a BlackJack napisał że się spóźni, ale będzie. Za to pozostali, nie dość że przyszli, to jeszcze ściągnęli ze sobą kilku niezaproszonych gości. Zrobili to zresztą w bardzo twórczy sposób, bo skoro Max nie określił dokładnie że mogą ze sobą przyprowadzić ludzi tylko z własnej ekipy, to część z nich przyprowadziła z sobą kumpli z "zaprzyjaźnionych" gangów. W ten sposób nie tylko Andrea mogła poszerzyć swoją wiedzę o gangach z Westway, ale Max także poszerzył grono znajomych, wraz wiedzą o tym kto-się-z-kim-lubi w tym rejonie. Pojawiły się więc Wyjące Sępy i Nocne Zjawy z Portobello, Czerwone Pięści z Hammersmith, Błękitne Kły z Acton czy Wilki z Chiswick. Max kątem oka dostrzegł nawet trójkę chińczyków z charakterystycznymi tatuażami, choć oni akurat nie kwapili się aby podejść i się przywitać. Andrea zdawała się znać pojedynczych gości, ale w pozostałych przypadkach polegała na Maxie i jego "wyczuciu otoczenia". Okazała się też być dość sprawna w posługiwaniu się ulicznym slangiem i bardzo szybko zdobywała zainteresowanie i sympatię rozmówców. Co odbiło się też na Maxie, który traktowany był nadzwyczaj przyjaźnie nawet przez z reguły oschle nastawionych do niego gangów. Ale, bądź co bądź, to on zapraszał na imprezę i fundował alkohol, co mogło mieć nawet większy wpływ niż atrakcyjna kobieta u jego boku.
  3. Kwila, bo mam odpowiednią brunetkę Poproszę to przerobienie i wrzucenie "letniej" wersji Friggi
  4. Dzięki Ale Rakela będzie miała pytania To teraz pozostaje czekać w niecierpliwości i utęsknieniu. Poziom wciągania sesji, kiedy rzucasz całe realne pisanie, by pisać posta
  5. Okej, ja też miałem raczej słabe rzuty, ale dałem przynajmniej Rakeli buffa na ducha jak będzie próbowała znowu :v
  6. Preston Jenkins Co prawda Preston nigdy nie nazwałby się mistrzem aktorstwa. Jednak, jego doświadczenie w hazardzie i kuglarstwie pozwalało mu na ogół utrzymać odpowiedni ton do blefowania, biorąc pod uwagę, że oba sporo blefu wymagają. - Na wizyty. Na interesy zawsze mam siłę - odpowiedział, w czasie gdy przez jego głowę przemknęło jeszcze "I na strzelaniny. Głównie strzelaniny". - Mam ostatnio straszne urwanie głowy - dodał, jeszcze obierając drink i dziękując skinieniem głowy i swoim typowym uśmieszkiem. Biorąc łyk trunku, teraz uśmieszek zamiast cwaniacki zrobił się zadowolony, gdy smak spotkał jego kubki smakowe. Zaśmiał się, podkreślając rozbawienie ze stwierdzenia Rakeli o Maksimie i o interesach po pijaku, tak, aby podtrzymać grę. Chociaż i tak był to szczerzy śmiech, bo ta idea naprawdę nieco go rozbawiła. Raz jeszcze wyłapał zamiar Rakeli, dlatego postukał się wolną, prawą, ręką po lewym udzie. Nie wyglądało to jak nic szczególnego, ale on to poczuł. Gdy kieszeń nagle przybrała na wadze, a wraz z nią pojawił się żeton. Potem uśmiechnął się do Rakeli i wskazał na nią małym palcem dłoni w której to trzymał swój trunek. Tak oto, i Rakela zdobyła swój żeton który pojawił się w jej wolnej dłoni, pod rękawiczką. - To fakt, na pewno będzie się miał znacznie lepiej - stwierdził. Spróbował w zasadzie tego samego co Rakela, po prostu on użył pomocy magii aby nieco wzmocnić swój nacisk na ludzi. Przy okazji użył tego samego na Rakeli, żeby ta następnym razem też miała większe szanse. Na pewno większe niż on teraz, ale przytaknął i wziął kolejny łyk. - Och zdecydowanie. Maks zna sporo osób. A to przydatne w naszych czasach. - stwierdził nonszalancko zerkając na Aristova. Miał też nadzieje, że przy okazji zobaczy coś więcej. Czy to kątem oka, czy nawet bezpośrednio. Tym razem jednak chyba nic nie zobaczył. - Czasami ciekawi mnie jak on to robi - rzucił opierając się o bar łokciem. Przez chwilę jeszcze obserwując salę. Zaraz potem rzucając pytające spojrzenie swojej towarzyszce. Zupełnie jakby pytał czy coś zauważyła.
  7. @Dhagar - z poziomu MG mam na strefie bardzo fajne narzędzia, wiedziałeś na przykład, że mogę zmieniać avatary? Nawet więcej, jakbym chciał być złośliwy, wredny to mogę edytować nawet całego posta! Ot, taka ciekawostka, super jest być MG na strefie.
  8. Frigga Dawno już opuścili tereny nękane zimą, śniegiem i mrozem. Bliżej południa było cieplej, jak też wiosna poczyniała swoje kolejne kroki dla okolicy i robiło się coraz cieplej. A potem trafiła im się ta robota z ochroną jakiegoś generała i to głównie dlatego, że świetnie się sprawdzili podczas zimowego patrolu. Dla Friggi była to dobra wiadomość, bowiem mogła więcej czasu spędzać z Lindhu, z którą się dobrze już poznała i polubiła. Chyba nawet bardziej niż normalnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę kolejne spędzane razem dni. I noce. Można było rzec, że świetnie się Teraz otworzywszy oczy rozejrzała się lekko zamglonym wzrokiem po okolicy. Jasność umysłu wnet jej powróciła gdy zorientowała się, że obie leżą na sianie w stajni gdzie skończyły opijając wczorajszą buteleczkę razem. Na dobrą sprawę były w tej chwili pierwsze na miejscu, by przygotować się do wymarszu. choć głowa nie do końca wskazywała na chęć do tego. Szturchnęła Lindhu niejako ponaglając ją do wstawania. Jazda w kolumnie osłaniając nadętego bufona wydawała się nudna, choć opuszczając mieścinę zauważyła rzucane w jej kierunku nieraz ciekawskie i głodne spojrzenia niektórych tutejszych mężczyzn. Nie dziwiła się temu, skoro większość tutejszych kobiet nie służyła w wojsku i nie walczyła w przeciwieństwie do Norski. Jakkolwiek późniejsze zatrzymywanie się na nocleg w pobliżu kurhanów wcale nie było dobrym pomysłem jak dla Friggi. Spętała swojego konia i ściągnęła z niego ekwipunek w tym futro, które zachowała z północnego patrolu. Idealnie nadawało się jako przykrycie na noc w każdych warunkach.
  9. Rakela ma rękawiczki i torebkę, jak widać na zdjęciu
  10. Z perspektywy wilkołaka to zwykła walka, bo kły i pazury wilkołaków (zwłaszcza kły) bez żadnego problemu ranią wszystko: ludzi, duchy, wampiry, what have you. Duch moze mieć oczywiście jakieś wypasione moce, zazwyczaj związane ze swoją naturą, tutaj możesz dać się ponieść wyobraźni, zwłaszcza że gramy intro, więc macie napraaaawdę dużą swobodę @Ferr-kon, jesteś z nami?
  11. Cóż, jeśli ktoś grał w Overwatcha chyba wie o co chodzi A tak przy okazji, @Paranormal Rakela ma kieszenie albo zaciśniętą dłoń?
  12. Ano tak, weszliście do burdelu w samo południe ;>
  13. To jest myśl... TYLKO CZY W SESJI JEST POŁUDNIE?!
  14. Niech Preston rozrusza towarzystwo
  15. Ale brakuje w niej zapachu prochu strzelniczego :c
  16. Linda Schwarz Lindhu ucieszyła się na powrót do garnizonu, spanie na pryczy było wygodniejsze niż na gołej ziemi podczas podróży powrotnej. Choć szybko przekonała się że brakuje jej pewnej bliskości jaka towarzyszyła jej tej zimy, czasem zdarzało się jej budzić w środku nocy w brakach i wypatrywać w ciemności kształtu śpiącej norsmenki by uspokoić nerwy. Tłumaczyła sobie że po tym co wszyscy przeżyli jest to normalne że w gorszych chwilach szukała znajomej istoty by poczuć bezpieczeństwo, po przeżyciach których jeszcze nie do końca dla niej minęły choć nigdy nie zadała sobie pytania dlaczego nie ma takich odruchów w stronę sierżanta czy drugiego żołnierza. Po powrocie Frigga stała się jej ulubioną parą sparingową i Lindhu czułą jak rozwija się w walce w zwarciu dzięki ćwiczeniom z żołnierką. Ich nowe zadanie wydawało się zaszczytem na pierwsze spojrzenie, ale Lindhu nie mogła się pozbyć uczucia że coś nie gra i nawet jeśli ich przeżycie Oddechu Urlyka było wyczynem nie powinno im zapewniać takiego ‘zaszczytu’ Dzień przed wyjazdem Lindhu poszła z resztą odebrać nowe wierzchowce i nie wiedziała jak to się stało że przydzielono im konie o takim samym umaszczeniu co w czasie zimowego zadania. Miała nadzieję, że nie jest to przepowiednia powtórzenia przez nich porażki jaką było ‘Wytropienie goblinów”. Potem poszła na targ wykorzystując ostatnią okazję na wydanie swojego żołdu przed wyprawą, jej ekwipunek został uzupełniony z garnizonu więc nie miała aż takich dużych potrzeb ale mijając jedno kolorowe i aromatyczne stoisko wpadła na pomysł co wziąć ze sobą. Wprawdzie jak wracała z pakunkami miała wątpliwości czy pomysł rzeczywiście był dobry i czy się nie wygłupi ale już wydała pieniądze i uznała że powinna dokończyć co zaczęła. Rankiem jako pierwsza dotarła do stajni, Konie były już osiodłane i wyposażone w część ekwipunku, Lindhu podeszła do karego i włożyła w jego juki małą skórzaną manierkę wypełniona gorzałką zrobioną z orzechów, zakupioną poprzedniego dnia. Kobieta nie wiedziała wprawdzie czy Frigga lubi nie ‘tradycyjne’ gorzały, ale wiedziała, że nie pogardzi darowanym alkoholem. Zastanawiała się też czy nie powinna dać jej manierki osobiście i podziękować za wspólne treningi, ale coś ja onieśmieliło i koniec końców zdecydowała się prezent podrzucić. W swoich jukach Lindhu miała taką samą manierkę ale wypełnioną winem, po ‘odratowaniu’ ich przez chłopów żołnierka nie umiała cieszyć się smakiem gorzałki a także pakunek z różnorodnością. Podczas jazdy zamykała kolumnę rozglądając się uważnie po terenie. Kiedy dojechali na miejsce nie traciła czasu i zajęła się rozpalaniem ogniska. Podczas gdy innym przypadło zajęcie się końmi i rozbicie namiotów. Czekali też aż sierżant wyznaczy WARTY na dzisiejszą noc.
  17. Goswin Kiedy walka się zakończyła, mężczyzna spojrzał ze zdziwieniem na swój pistolet. Ten zwykle go nie zawodził, a taka sytuacja była dla niego wyjątkowa. Rozejrzał się po polu bitwy, zginęło kilku ludzi - w tym także zwykli cywile. Goswin przechadzał się nad ciałami, szeptem wymawiając modlitwę do Morry. Śmierć znów zebrała swoje żniwo, a gniew w sercu Goswina nadal rósł. Chaos był bezinteresowny, przemoc dla przemocy, zło dla zła. Przez to że jego intencje pozostawały niezrozumiałe i niejasne, był straszniejszy niż cokolwiek innego. Goswin coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że dokonał słusznego wyboru - życie dla zwalczania plugastwa. Splunął w twarz najbliższego goblińskiego truchła, a następnie ruszył za resztą w kierunku ruin. Widząc dobrze zachowaną broń, Goswin wziął jeden z mieczy. Broń dystansowa zawiodła go w kluczowym momencie - i gdyby nie nagły ratunek, Goswin właśnie podzieliłby los swoich bliskich, których obiecał pomścić. Słysząc dźwięki w szafie, pomógł Lavinie, chwytając za klamkę.
  18. Znaczy opętany jest człowiek ale nie myślałem nad rodzajem ducha który go opętał. Najpewniej będzie to duch agresji albo zabawy coś co zbudzało by nad wyraz uwagę u bliskich tej osoby a co do miejsca nie mam pomysłu ale skoro to odzwierciedlenie normalnego świata to powinienem sobie poradzić. Bardziej nie wiem jak może wyglądać walka czy jest to zwykła walka czy zupełnie odbiega od tego.
  19. Balgrim Zabójca niczym kula armatnia wbił się w szeregi zielonoskórych, rozdając ciosy na lewo i prawo. W pewnym momencie topór ugrzązł w czaszce jednego zabitego, a kolejny przeciwnik nadciągał. Balgrim nie marnując zatem czasu puścił oręż i chwycił goblina za ramię unikając ciosu po czym zaczął nim okładać jego pobratymca trzymając złapanego za nogi. I nagle... wszystko ucichło, walka się skończyła. Zabójca zaklął na taki obrót spraw. Puścił truchło i wyrwawszy topór z drugiego trupa ruszył przeczesać miasto, ale niczego nie znalazł poza naręczem broni. Zdobycze też nie były zbyt okazałe, biorąc pod uwagę brak alkoholu. Hałas w szafie mógł wskazywać na ukrywającego się osobnika, ale biorąc pod uwagę całą sytuację nie było co liczyć na kolejną walkę. - Wyłaź! Nie mamy całego dnia na sterczenie tutaj! - warknął waląc z kopa w szafę by pospieszyć chowającego się, niezbyt przejmując się znakami reszty i podchodami.
  20. Póki co niech Preston wysili mózgownicę jak umiejętnie zagaić w odpowiedzi na akcję Rakeli :P. Bo to też jest akcja :P.
  21. To miałem już taką grafę na poprzednią przygodę, to się wrzuci. I tak odpisuję, nie było mnie ciut znów.
  22. MAX Max kiedy przeczytał wiadomość od Kay uspokoił się. Te wystrzały nie dotyczyły reszty. To nie u nich. Oni byli bezpieczni. Zresztą… przecież na serio mogło być i tak, że mu się to wydawało i wkręca ich i siebie w jakąś dziwną "paranoje". Zresztą Ruda ma rację. Miały być przecież „te ćwiczenia”. Tylko… Czy to możliwe że tak to się niesie? One miały być w innej części tego kompleksu... A może jednak ma te "słyszalne zwidy"? W ogóle jest coś takiego jak "słyszalne zwidy"? Zanim Max zdarzył tę myśl rozwinąć dostał kolejny komunikat tym razem od Angeli. I... prawdę mówiąc jak to przeczytał to mu ulżyło. Po prostu szczerze ulżyło, bo już widział siebie jak szuka jakiejś kliniki odwykowej. Flashbacki też coś! Słyszy strzały znaczy że są strzały i koniec kropka! Przeniósł spojrzenie na drzwi za którymi była czarnulka. Odpisał na kanale skupiając się na wyłapywaniu najlżejszych szmerów.
  23. Preston musi nie tylko postrzelać jeszcze bardziej bo po zobaczeniu Deadpoola mam ochotę na akcje. A ja odpiszę przed północą.
  24. go for It! I odpisz w drugiej przygodzie bo się zastało.
  25. Wiosna, ciepło, zmienić avka na mniej opatulonego kożuchami i futrami ?
  26. Pokaż więcej aktywności