Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Elin Starfall

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    4393
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Elin Starfall

  • Ranga
    Pogromca smoków zmyślonych
  • Urodziny 01.03.1989

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Male

Ostatnie wizyty

1308 wyświetleń profilu
  1. Muszę przyznać, że jakoś przeoczyłem tą rekrutacje wcześniej, a chętnie gdzieś bym się zaangażował Czy wiadomo już coś o postaciach? Nie chciałbym przypadkiem powielić czyjegoś pomysłu
  2. Mała nekromancja, ale co mi tam Właśnie jestem na etapie Asassins Creed IV: Blak flag... JJH, jeśli jeszcze nie miałeś okazji to koniecznie! Dokładnie klimaty Piratów, małych wysepek, okrętów i ogólnie Arrrr!
  3. Joshua Hansen - Zatem postanowione. - odezwał się nieco nieobecnym głosem zza własnego notesu. Spojrzał po pozostałych. Nie zauważył na nich nic specjalnego. Z Gwen to zrozumiałe, ale reszta? Właśnie wypełnili trzecią część zadania zleconego przez Ariela. Atmosfera zaś nie była zbyt pogodna, żadnej oferty by uczcić ten mały sukces. Joshua zreflektował się po chwili. Może pozostali oczekiwali czegoś innego? Przeciągnął się, żeby rozluźnić mięśnie po tak długim dniu. Następnie ponownie zabrał głos. - Razem z Gharem zajmiemy się tropem Lilii. Jak ją odnajdziemy, to możliwe że zdobędziemy dodatkowe informacje. Sowa na razie nigdzie się nie ruszy, więc do niego nie musimy się śpieszyć... Zwłaszcza, że otrzymaliśmy już od niego pewne informacje. Nasz dobry duch wraz z dzielnym młodzieńcem mogą zapolować na Psa, czyż nie? - zaproponował podział zadań. - Zaś nasze damy i James mogą skuteczniej wykorzystać swoje talenty poza Bridgebank. - spojrzał im w oczy. - Istotnym elementem układanki, jest wiedza, komu i dlaczego miałoby się opłacać jednoczenie sił, do którego niemal doszło w manufakturze. Można by jej poszukać, ja wiem, na przykład w Metropolitalnej Radzie Wykonawczej? - podrzucił. Tylko czemu akurat tam? Miał pewność, że się domyślą. - Spotkajmy się za trzy noce, dokładnie o północy. To powinno wystarczyć by znaleźć niezbędne informacje. Dach nad "Czarcim Ogonem" myślę, że będzie idealny. Teraz zaś warto byłoby zregenerować siły. - zwrócił się tylko do ogra. - Chętnie zaprosiłbym ponownie do mojego magazynu, acz przynajmniej przez parę nocy to może nie być najbezpieczniejsze miejsce. Proponuję żebyśmy znaleźli inną kwaterę. Gdy Hansen i Ronendot udali się wspólnie, naukowiec przedstawił dalszy plan działania. Oczywiście mógł on podlegać negocjacji, lecz najwyraźniej był już odpowiednio przekalkulowany. - Poszukiwania powinny być proste. Mamy do dyspozycji Nocne Skrzydło, które jest nam dłużne życiową przysługę. Pamiętam dokładnie adres, gdzie ją odwiozłem. Jeśli zjawimy się tam za dnia, na przykład godzinę po południu to spróbujemy zdobyć od niej sensowny punkt zaczepienia. Potem, zależnie jak sprawy się potoczą, możemy się rozdzielić, lub wspólnie załatwić ten Twój interes na boku. Co Ty na to?
  4. Spoko, mi też tempo lekko spadło, a zmiana pozycji w firmie wpływa na mój czas wolny. Póki nie spadniemy poniżej posta/tydzień to będę bardzo zadowolony
  5. Joshua Hansen Hansen niezbyt lubował się w rozmowach i dyskusjach. Trochę lepiej szło podczas akademickich dywagacjach. Kierunek w którym szła wymiana argumentów była łudząco podobna, do czasu gdy rozważali wpływ promieniowania manicznego na pole grawitacyjne. - Cieszę się, że zwróciłeś uwagę na ten fakt. - odparł z zadowoleniem, a jednocześnie poniósł palec w górę jakby chciał zabrać głos. - Faktycznie, Trojaczki odnalazły Ciebie, dzięki śledzeniu moich poczynań. Zważ jednak, iż bez wątpienia poszukiwały Ciebie wcześniej i były na Twoim ogonie. Zupełnie analogicznie do dowodów twierdzenia Pitagorusa. Można pokusić się o dowód poprzez metodę sprzeczności, a można wykorzystać podobieństwo trójkątów. Oba jednak prowadzą do tego samego wyniku. A w tym szczególnym przypadku jest to odnalezienie Bastardo. Propozycja wysunięta przez duet ślepca i demona była interesująca. Josh podrapał się po podbródku w zamyśleniu. Jak na gust naukowca, brakowało w niej... faktów. Bez większego taktu, dopytał się o nie. - Czy potraficie go odnaleźć i zidentyfikować? Kim on jest? Gdzie musielibyśmy go szukać?
  6. Miałem dzisiaj postować, ale kiepsko ze snem, zmiany w pracy i jeszcze finisze z mieszkaniem... Jutro postaram się bardziej!
  7. Joshua Hansen Riposta wypowiedziana przez usta Gwen zaszokowała Hansena. Naukowiec stał w bezruchu i zamilkł na chwilę. Dobrze, że wśród Ostrzy był James, który jakby nic sobie nie robił ze słów kuzynki. Joshua uznał, że najwyraźniej miał więcej doświadczeń z szeroko pojętą magią. Cóż, parowozy nie robiły takich numerów. Dalsze słowa niemal rozbawiły naukowca. Nie udało się to tylko, przez fakt że słowa Gwen cały czas przebrzmiewały w jego pamięci. Odpowiedział neutralnie. - Przyjmując fakt Twojej obecności w szeregach Ostrzy, nie zrobi to na nikim większego wrażenia. - w ustach niektórych mogłoby to zabrzmieć dowcipnie. U Joshuy bardziej brzmiało to jak akademicki suchar. Trochę się już znali, więc nie powinno to wywołać urazy. Z resztą, urazić Jamesa nie było łatwo. Skinął natomiast Gahrowi. Zwrócił się potem bezpośrednio do ślepca, zając mu znać przez delikatne stuknięcie w jego klatkę piersiową. Wszak stał tuż obok niego. - Istotnie. Coś się wydarzyło. A dokładniej udało się Wam zwrócić uwagę na siebie. Trochę jak Culicidae. Póki lata pod sufitem, to nikomu nie przeszkadza. Ale jeśli ukąsi, to przykuwa uwagę. Czy wyrządza szkodę? Niby tak, ale czy na pewno? Za to z całą pewnością ukąszona osoba podejmie trud, żeby się pozbyć mąciwody. A jej środki są zupełnie nieporównywalne. Zauważ że już dzisiaj mieliście na swoim ogonie trzy niezależne grupy, a kiedy wydarzyła się sytuacja w Manufakturze? Gdyby nie nasza interwencja w sytuację, jutrzejszego poranka Twój dzielny współpracownik mógłby mieć poderżnięte gardło. - odezwał się w ostatnim zdaniu bezpośrednio w stronę ducha. - Jedyny sposób, żeby działać dalej to współpracować, bo tysiąc żądeł może powalić nawet najtwardszego. - odetchnął cicho, po czym podjął dalej - Potrzebujemy symboli, Potrzebujemy ikon, o których się mówi na ulicach, potrzebujemy dywersji rozpraszających uwagę... Wreszcie potrzebujemy pomocy przy bezpośrednich starciach, gdy zaczniemy polować na niedźwiedzie, zamiast na płotki.
  8. Pozostaje mi trzymać mocno kciuki za Ciebie!
  9. Joshua Hansen Hansen nie uważał siebie za siłacza. Raczej w tym zakresie wpisywał się pomiędzy średnią kwadratową a harmoniczną społeczeństwa (czyli poniżej średniej geometrycznej - gdyby ktoś pytał). Mimo to chwycił kobietę na ramiona, po tym jak zachwiała się po raz drugi, nie pokonując więcej jak trzech kroków. Fizyka zaś kierowała się twardymi regułami. Oddziaływanie grawitacyjne generuje ten sam ciężar w przypadku kobiety oraz stalowej płyty stosownych rozmiarów. Problem z regułami fizyki był innej kategorii: otóż nie wszystkie one były znane. Bo jak wytłumaczyć, że Joshua dotarł do dorożki, a potem jeszcze delikatnie wspiął się po stopniach powozu, by bezpiecznie i wygodnie usadzić damę, nie stękając z wysiłku ani razu? Przy stalowej płycie, podobny efekt mógłby uzyskać tylko pod warunkiem wypchnięcia jej przez krawędź dachu, choć wtedy integralność dorożki byłaby zagrożona... Nauka kryła jeszcze wiele tajemnic! W samym powozie, naukowiec ograniczył się do zadbania o zdrowie Skrzydła. Wszechobecna woda, utrata krwi oraz filigranowa budowa kobiety w połączeniu dawało preludium hipotermii. Dlatego Josh bez wahania odstąpił swój płaszcz okrywając jej ramiona. Zaprotestowała, ale argument o zostawieniu czerwonego śladu w powozie, wszak jej ubrania przesiąkły krwią, poskutkował. Obiecywał sobie dobrze wypytać się w szczegółach gdy tylko dotrą na miejsce, ale nie znalazł odpowiednich słów by rozpocząć rozmowę z kamerdynerem. Aż do dotarcia do kolejnego umówionego miejsca rozważał scenariusze "A mogłem powiedzieć...!" Mieszkanie lady Esmeraldy nie zrobiło na Hansenie widocznego wrażenia. Można było powiedzieć, iż był przywykły do różnych kwater, albo zwyczajnie nie znajdowało się to w zakresie jego zainteresowań. Po tym jak pani domu wskazała mu miejsce na jednej z sof oddając się intensywnemu przypływowi weny twórczej we własnym kajecie. W ciągu ostatnich dwóch godzin wydarzyło się wiele rzeczy, które postanowił spisać - tak by fakty były pod ręką przy okazji następnych analiz. Gdy pojawił się wyczekiwany gość siedział w milczeniu, tak by tuż po słowach ogra odezwać się neutralnym głosem. - Wydarzenia dzisiejszej nocy pokazują, że tożsamość Bastardo za dnia nie jest już tajemnicą. A żeby zmieniać świat trzeba być żywym... - dopiero po chwili odnotował, że rozmawia z duchem. - Znaczy się... bez urazy panie Caecilliusie. Obecnie możemy okazać się jedynymi, którzy chętnie pomogą w niełatwej sytuacji. Po drugie, mamy pewność, że wiele z tego co się dzieje w Lyonese, a krystalizuje między innymi w zaułkach Bridgebanku to sprawka Rycerzy. - Bastardo, czy jak się teraz teraz przedstawiał owy byt już wcześniej o nich słyszał. Ot jedna z odnotowanych kwestii na dachu manufaktury. - Ich celem jest przejęcie władzy absolutnej, trzymania ludzi w okowach władzy, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Współcześnie zaś łatwiej jest to uczynić właśnie poprzez kapitalizm, wyzysk i tajne układy. Nasza organizacja, działa przeciwko nim. Zależy nam na dobrobycie społecznym i wolności, przez co od dawna jesteśmy przeciwwagą dla Rycerzy Kielicha. W ostatnich tygodniach, ponieśliśmy ciężkie straty w mieście co zakłóciło równowagę. Potrzebujemy takich osób jak... Wy żeby ją przywrócić. - Joshua nie czuł się zbyt dobrze w przemowach. Fakt, że się na taką zdecydował świadczył, że jest już znacznie po północy, czyli wtedy kiedy jego kreatywność i otwartość była w kulminacyjnym stadium.
  10. Tak, nawet bardzo! Mieszka się dobrze, a posiadanie trzech pokoi to znacząca poprawa standardu względem dwupokojowego. Nie wszystko jeszcze uporządkowane i rozpakowane, ale główne obszary już są jak należy. To ma plusy, ale jedną z wad jest fakt że spada motywacja by dokończyć zaczęte dzieło Zabieram się zapisanie posta, więc za jakiś czas powinien się pojawić
  11. Mam za sobą pierwszy weekend odpoczynku w nowym mieszkaniu, który był niezbędny do dalszego funkcjonowania ;-) Mój post pojawi się jutro popołudniu. Wybaczcie opóźnienie!
  12. Joshua Hansen - Jeśli to nic pilnego, to może mogłoby zaczekać godzinę albo dwie? - zapytał neutralnie Hansen. Potem nieco w pośpiechu dodał otoczkę tego pytania. - W tym przypadku najbardziej pomoże kieliszek czerwonego wina i kilka godzin snu. To kwestia około trzydziestu minut, byśmy mogli dokończyć Naszą rozmowę. - podkreślił skinieniem głową, że poza Ostrzami ma na myśli Bastardo. - Potem zaś możesz się udać załatwić swoje sprawy. Wszak, jeśli potrzebowałbyś towarzystwa, to będę do Twych usług.
  13. OK. Tego fragmentu nie uchwyciłem. tj. Spodziewałem się że tak mogło być, ale przyjąłem że alternatywna wersja jest bardziej prawdopodobna. W takim przypadku, Joshua poleci umówienie się od ręki w innym miejscu, do którego pojedzie dorożką, wcześniej odstawiając dziewczę w bezpieczne (jej zdaniem) miejsce i postaram się umówić na następny poranek (przed spotkaniem z resztą Ostrzy) żeby sprawdzić jak się czuje.
  14. Spotkanie z Bastardo, może być nawet pół godziny później. Po prostu w innym miejscu, do którego każdy dotrze we własnym zakresie. Możemy nawet w 4 osoby jechać dorożką. Co do Nocnego Skrzydła, to na chwilę obecną nie miałem żadnych (niecnych) planów. Rozumiem jednak że cisa nie przystoi, więc chętnie przekażę jej perspektywę Josha na sytuacje na dachu i staram się przekonać, że czas zmienić stronę, bo koleżanka ją niemal śmiertelnie wykiwała. Może być?
  15. Joshua Hansen Wielu postąpiło by inaczej. Od dobrego słowa, okrzyku radości i zadowolenia lub jeszcze czegoś innego. Hansen natomiast odpowiedział rzeczowo na pytanie. Zupełnie jakby prowadził przypadkową dyskusje na straganie. - Strzeliła Ci prosto w plecy. - oznajmił. Potem wyciągnął rękę, dziewczyna odruchowo podstawiła swoją i przyjrzała się drobiazgowi upuszczonemu na nią przez Joshue. Mrugnęła silniej oczami, a źrenice raz jeszcze poszerzyły się i wyostrzyły obraz. Dopiero teraz dostrzegła fragment zakrwawionego pocisku oraz krew na rękach mężczyzny. Cofnęła się, zaciskając zęby po fali bólu. - Nie ruszaj się gwałtownie. Straciłaś około dwudziestu trzech siedemnastych litra krwi oceniając po rozmiarze kałuży. - do damy powoli docierało to co się wydarzyło. Nie była to przeciętna kobieta. Widok takiej ilości posoki nie robił na niej nie większe wrażenie niż równanie różniczkowe na Hansenie. Powoli wstał, a ręce zaczął wycierać w sporą materiałową chustę. Obrócił się przez ramię patrząc na resztę osób na dachu. Jego oczy przeskakiwały sylwetka po sylwetce. Gdy powrócił uwagą do postrzelonej, wyglądał jakby po raz pierwszy ją zobaczył. Przestała być dla niego obiektem, pacjentem, wyzwaniem, a zaczęła być kobietą. - Gdzież moje maniery... Nazywam się Joshua Hansen. - schylił się oraz podał jej rękę. Drugą objął ją wokół ramienia, delikatnie pomagając wstać. To oczywiście nie był najlepszy pomysł, ale Skrzydło Nocy i tak starałoby się powstać. Ubytek krwi wraz ze zmianą pozycji, sprawiło że dziewczyna zachwiała się. Joshua sprawnie obrócił się podstawiając ramię, o które dało się oprzeć. - Zaburzenia ortostatyczne. - skwitował. Skierował ich do pozostałych. Napotkał wzrok Bastardo, no tak jakby wzrok. Skinął głową. - Dłuższa strzelanina i wybuch materiałów to nawet na tutejsze standardy drobna przesada. Spodziewam się, że zostało to zgłoszone i lada moment pojawi się tłum osób. Sugeruję natychmiastowe wycofanie się, dbając odpowiednio o tutejszych gości. - zwrócił się do elfki i spirytystki. - Lady, to niebezpieczny moment na rozdzielanie się, ale wierzę że najlepiej poradzicie sobie z tym zadaniem. Należałoby przypilnować Trojaczki i przekazać ich w ręce Alven Yardu wraz z uzyskanymi informacjami, ale tak by dotarły do odpowiednich odbiorców. Spotkamy się rano, tam gdzie zwykle. - mówił szybko i rzeczowo, tak iż nawet Gwen nie zdążyła wcisnąć się ze zdaniem protestu. - Potraficie przekonywająco opowiadać historię, zwłaszcza że ta oparta jest na faktach. Dwie damy napadnięte w środku nocy. Gdyby nie interwencja Bastardo, mogłoby się to skończyć bardzo źle. - rzucił okiem na suknie lady Harlow, gdy poczuł mocniejsze zachwianie trzymającej się go kobiety. To musiało mu nasunąć kolejną myśl. - W starciu ciężko ucierpiał wybawca. Został postrzelony, ale po chwili powstał z martwych i rozprawił się z nimi. Możliwe, iż przynajmniej na jakiś czas zmylimy trop. - Hansen wiedział, iż pozostawała jeszcze Arlekina, ale często wyprostowanie plotki zajmuje sporo czasu. A te ostatnie poruszały się szybciej niż cząsteczki maniczne. - My zaś oddalmy się z tego miejsca i spotkamy w bezpieczniejszym miejscu by porozmawiać. O skakaniu po dachach nie ma mowy, więc weźmiemy dorożkę. - trudno było określić kogo miał na myśli w liczbie mnogiej, ale na pewno siebie i Nocne Skrzydło. - Jakieś propozycje gdzie się spotkamy? Mój magazyn i Twój dom jest nie jest już bezpieczną kryjówką. - Ostatnie zdanie wypowiedział w kierunku Bastardo.