Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


L'riot

Sidekicks
  • Ilość dodanej zawartości

    6593
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O L'riot

  • Ranga
    Weteran kampanii przeepickich
  • Urodziny 31.10.1979

Previous Fields

  • Systemy RPG Houses of the Blooded, Amber, Stary WOD, Nobilis, L5R, Sorcerer, Nightbane, Blood&Honor.

Profile Information

  • Gender Male

Ostatnie wizyty

3292 wyświetleń profilu
  1. Wiesz, my w ogóle widzimy kwestię pojedynku (i może użyłem złych słów bo za bardzo związanych z mechaniką) jako jeden cud Domeny 1, który pozwala na tworzenie iluzji i za jego pomocą rozgrywa się cały pojedynek. Inaczej w 98% przypadków każdy Rycerz by przegrywał bo by mu punktów zaczynało brakować.
  2. Bardzo krótko bo się pakuję i idę spać. Tak Pojedynki Iluzji i korzystanie w nich z Widmowych Cudów, które są trochę inne (i różnice te są de facto zarezerwowane tylko do pojedynków), zaczerpnięte jest z poprzedniej edycji. Można wziąć taki Dar. Trzeba tylko wziąć w nim Flexibility na maxa - czyli na +1. Krótkie wyliczenie sugeruje, że taki Dar kosztowałby 1 pkt. Co prawda ja sugerowałbym zainwestowanie we Współczynnik na 1 coby móc dzięki temu używać cudów poz. 5 bez brania Śmiertelnej Rany, a niższych taniej, ale jeśli Cię zupełnie te poziomy nie interesują to taki Dar to taniocha i się opłaca :). [Choć dla formalności dopiszę, że na potrzeby pojedynku można odpalić Cud Domeny 1 tylko raz, a potem, bez dodatkowego z niego korzystania lecieć cały pojedynek we flurry.] EDYCJA: Nól niech oni sobie w PW z raz jeszcze odpiszą i wpadaj z towarzystwem :).
  3. Markiz Wizerunku zmarszczył brwi. - Pojedynek z Excrucianinem? - Zamigał zaskoczony. - Gratuluję. Są dwa rodzaje dopuszczalnych pojedynków. - Zaczął migać. - Pomijając wszystkie nieformalne sposoby uprzykrzania sobie życia jak korzystanie z Rytuału Pokrzywy czy inne działania wpływające na kogoś, to pojedynki, formalnie są dwa. Widmowy pojedynek i Pojedynek Trzech. Oczywiście nikt nie broni nikomu umówić się na coś innego. Kiedyś Powiernik Młotów i Powiernik Pluszowych Misiów, nie śmiej się, nie żartuję, - zrobił poważaną minę dla podkreślenia swoich słów - umówili się w ringu na pojedynek jak zapaśnicy. Sprzedawali Powiernikom bilety, które poszły na jakąś tam fundacje charytatywną. Nawet im to widowiskowo wyszło. - Wzruszył lekko ramionami jakby chciał powiedzieć "co kto lubi", ale z pewnym uznaniem dla interesującego Wizerunku jaki musieli stworzyć podczas pojedynku. - Pojedynki. - Kontynuował. - Widmowe cuda, jako pojedynek, opierają się o pokazywanie potencjału swojej Domeny i tego co można by nią uczynić, poprzez widmowe cuda właśnie. Walczysz nie tyle z tym jak silny jest twój przeciwnik, co z potencjałem jego Domeny niezależnym od jego władzy nad nią, oraz z jego kreatywnością. Jeśli uda ci się zapędzić przeciwnika w sytuację bez wyjścia, w której jego Domena nie może mu pomóc to wygrywasz. Jet to bardzo bezpieczny pojedynek, który można nawet przeprowadzić pomiędzy śmiertelnikami bowiem nikt kto nie jest obdarzony Wzrokiem. Oczywiście obowiązują normalne zasady pojedynków, czyli formalnie obie strony powinny mieć sekundantów, lub przynajmniej jakichś świadków. Osoba pokrzywdzona ma prawo do pierwszego ruchu, chyba, że jest mężczyzną a osobą zadającą krzywdę jest kobieta. Zwyczaj nakazuje wtedy oddać prawo pierwszego ciosu kobiecie. Równie formalny, jednak zazwyczaj odarty z ceremonii i pozbawiony sekundantów to Pojedynek Trzech. Każda strona ma trzy cuda, dowolne cuda na jakie pozwala nam nasza półboska natura, z których korzysta się zgodnie z kolejnością jak w przypadku Widmowego Pojedynku. Nota bene często zwie się go Pojedynkiem Iluzji. Zazwyczaj jedna ze stron zdobywa widoczną przewagę i ta wygrywa. A jeśli jej brak to uznaje się remis. Grace zmrużyła lekko oczy, tak że normalnie ledwie widoczne białka jej oczu zupełnie znikły. - Pamiętasz jak obraziliście Menos na waszym przyjęciu? - Spytała retorycznie. - Panya mówi, że Menos powiedziała o tym Majestatowi, a to jak powiedzieć coś bezpośrednio Batorikanowi. Cokolwiek nagadało mu Menos zaowocowało tym, że ten dogadał się z Arnaudem. Na waszym miejscu zaczęłaby się szykować na niezapowiedziane i nieoficjalne wizyty w waszym Sanktuarium. - Westchnęła. - Co mi przypomina, jeśli to nie tajemnica, co stało się - wskazała nieznacznie w stronę Alice - z poprzednim Powiernikiem Cieni?
  4. Znikam na nieoczekiwany wyjazd z synem i nie będzie mnie do 20 sierpnia. Jest prawdopodobne, że nie będę mieć wifi, więc raczej na odpisy z mojej strony nie ma co liczyć w tym czasie.
  5. Jej się pytaj. Pod coś tam na pewno podpada. Enyłej, ja nieoczekiwanie wyjeżdżam na wakacje z synem, nie ma nie do 20 sierpnia i pewnie nie będę miał wifi.
  6. Znikam od soboty do 20 sierpnia. Sheila zawalona pracą, więc w tym czasie nie ma co się spodziewać odpisów. Ale wy śmiało odpisujcie.
  7. Tam gdzie damy radę postaramy się odpisać jutro. Potem znikam na nieoczekiwany wyjazd z synem i nie będzie mnie do 20 sierpnia. Jest prawdopodobne, że nie będę mieć wifi, a Sheila będzie zawalona robotą, więc raczej na odpisy nie ma co liczyć w tym czasie.
  8. He, he. Dodałem ten kawałek do posta.
  9. @Eliastion, nie zrozumieliśmy się w kwestii tego byście "wkleili w sesję to co było do tej pory a resztę kontynuowali na PW". Chodziło mi o coś takiego jak to co teraz wstawiłem w sesję. EDYCJA: zwracam honor, dopiero teraz doczytałem co napisałeś w PW. Cóż, to Cię wyręczyłem ;).
  10. Terry Andrews Nastasia Walken Chris Dopiero opuściwszy obecność Anni Terry Andrews odetchnął głębiej. Uzdrawiający dotyk Władczyni czy nie - Powiernik Pamięci wyglądał na wyczerpanego. A gdyby entuzjazm mierzyło się w skali od zera do dziesięciu, Terry najpewniej znajdowałby się gdzieś w okolicy "ja pierdolę, jakbyśmy mieli za mało problemów". Starczało mu jednak energii aby zatrzymać się i zmierzyć Nastassię taksującym spojrzeniem. Nie wyglądała jednak jakoś specjalnie dziwniej niż gdy oglądał ją poprzednim razem... - Zgaduję, że nie masz pomysłu, czym naraziłaś się naszej Ymera w poprzednim życiu? - zagadnął. Nastka nie lubiła taksujących spojrzeń. Gdyby nie to, że miała zarówno interes do Terry'ego, jak i potencjalnie dość delikatne sprawy do rozmówienia z nim, pewnie ofuknęłaby go czy postawiła się jakoś inaczej, ale tak tylko wzruszyła ramionami. Teraz, kiedy opuściła towarzystwo magicznie inspirującej bogopodobnej istoty z którą była złączona i nagle znowu zwalił się na nią ciężar tego wszystkiego co się zdarzyło, wyglądała bardziej na małą, zmęczoną dziewczynkę niż na Potęgę. Ale potem wzięła się w garść i odpowiedziała ponurym uśmiechem. - Dobrze zgadujesz, czyżbyś pytał z doświadczenia? W sumie to bardzo chętnie bym ten brak wiedzy nadrobiła, ale jakoś nie miałam ochoty zawracać tym głowy Anni - Miała wrażenie, że Terry nie potrzebuje nawet sygnału w postaci przewrócenia oczami by wiedzieć, że Nastka mówi sarkastycznie. Ale i tak nimi przewróciła. - Sądzisz, że Twoja Domena mogłaby coś w tej sprawie zdziałać? - Zapewne by mogła - westchnął Terry - zasadniczo zna wspomnienia... wszystkiego. Ale skłonić ją, żeby odpowiedziała na takie pytanie? To niezbyt w jej stylu, obawiam się. Kosztowałoby sporo i mnie, i ją. Mógłbym za to w miarę łatwo (przynajmniej w naszym Sanktuarium) porozmawiać z twoją własną pamięcią i może coś od niej po przyjacielsku wydobyć, tylko że gdyby ona coś wiedziała, to pewnie ty też byś się chociaż powierzchownie orientowała. No, względnie mógłbym jeszcze odwiedzić pamięć samej Anni w jej głowie, ale... Przewracanie oczami jak widać było zaraźliwe. - W każdym razie - podsumował - da się, ale to niekoniecznie łatwe i niekoniecznie bardzo dobry pomysł. Chris milczał przez cały czas spotkania z Anni. Po części dlatego że nie miał nic do powiedzenia, po części dlatego, że tylko w jej obecności przestawał się martwić wszystkim innym, co zaprzątało mu głowę. Ale nie umknęło jego uwadze, iż został wskazany Nastasii jako osoba, która dotąd zajmowała się sprawą familii Arnauda i najwięcej może jej o tym powiedzieć. Poniekąd było to prawdą. Dlatego też w milczeniu wyszedł z sanktuarium razem z nią i Terry'ym. - Wciąż nie rozumiem, Terry - odezwał się wreszcie - czemu tak bardzo angażujesz się w tę aferę z Sądem Szarańczy, zważywszy że z nas wszystkich najmniej na tym ucierpiałeś. To rzekłszy... dziękuję za to, że wyciągnąłeś od Nieskalanej, że ona chce ukarać Arnauda, a nie jego Powierników. Chris skinął lekko głową w kierunku Terry'ego, akcentując swoje słowa wdzięczności. Następnie zwrócił się ku Nastasii. - Wiemy o tym procesie całkiem sporo. Wiemy którego z sędziów i w jaki sposób przekupili, mamy nawet potencjalny materiał do szantażu tegoż sędziego. Ale wiedz jedno: mi osobiście zależy na tym, żeby Familii Arnauda Smoczego Zegarmistrza nic się więcej nie stało w związku z tym procesem - oświadczył poważnie. - Będziemy szli do ich Locus, Lasu Który Nadejdzie... a w każdym razie ja będę szedł, bo mam sprawę do Mitry. Może jutro. Chcecie oboje zabrać się ze mną? Ty możesz jej przy okazji powiedzieć o Mahsie, a ty dowiesz się więcej o sąsiadach, z którymi się procesujemy. Powiernik Pamięci przewrócił oczami. - Moje... stosunki z Mitrą to sprawa osobista. W obliczu ostatnich rewelacji: bardziej niż sądziłem. Oczywiście, że się angażuję. Nie mówiąc już o tym, że jak mam niby "władać" San Francisco, a teraz jeszcze go bronić, to jestem żywotnie zainteresowany tym, żebyśmy nie byli ani lekceważeni, ani żebyśmy nie robili sobie więcej śmiertelnych wrogów niż musimy. Natomiast nie jestem pewien tej wyprawy do Lasu, Który Nadejdzie, zwłaszcza skoro ten nieszczęsny proces ciągle trwa. Ta sprawa do Mitry to coś prywatnego, czy możesz powiedzieć? - Silnik Misenchroniczny - odpowiedział Chris od niechcenia, najwyraźniej uważając to za wystarczające wyjaśnienie. Nastka zamrugała. - Zaraz, przepraszam że się wtrącę, ale póki mam to na świeżo - czyli tamta familia pozabijała mnóstwo ludzi i próbowała uniemożliwić naszej Władczyni przybycie na Ziemię, dodatkowo przekupili sędziego i w związku z tym robimy co się da, żeby nie ponieśli za to żadnej kary? Bo wybaczcie, ale chyba coś mi umyka, sądząc po podtekstach waszej wymiany zdań. - Powiedziałem, że mówię za siebie. My nie mamy wspólnego stanowiska, bo taki Terry chce być traktowany poważnie, Anni chce kary dla Arnauda, a ja zwyczajnie nie chcę, żeby wątpliwa "sprawiedliwość" Sądu Szarańczy dosięgła Wahadło i nie będę zadowolony, jak jemu się... Chris nie dokończył. Zniknął. W jednej chwili stał tam i mówił, a w następnej go nie było. Nie zauważona przez jego zbyt ludzkich rozmówców sylwetka, poruszająca się tak szybko, że nawet on postrzegał ją ledwie jako rozmazaną smugę biegła, trzymając go, przez miasto. Terry Andrews Nastasia Walken Terry zamrugał i rozejrzał się po korytarzu nieco zdezorientowany. - Widziałaś, co...? Westchnął ciężko i pokręcił głową. - Raczej nie dałby się tak zniknąć wbrew swojej woli, nie? - mruknął. - A ja wiem? - spytała Nastka tonem przypominającym, że ona Potęgą jest nadal jeden dzień więc do jasnej cholery do kogo to pytanie. - Może się znudził? Albo może to Wahadło usłyszało że się o nim gada i postanowiło Chrisa zabrać na przechadzkę albo coś? Jest jakiś sposób skontaktowania się z Chrisem? O co w ogóle chodzi z Wahadłem? I o co chodzi z tym, że chcesz być traktowany poważnie? I czy w takim razie mógłbyś mnie zabrać na herbatkę z moją pamięcią czy jak to tam wygląda? I w ogóle co robimy z tym całym bajzelem? Terry westchnął. - To było takie retoryczne "nie" - mruknął niechętnie - nie mam pojęcia, co się stało, ale jesteśmy w środku San Francisco, w cholernym Pałacu... ale i tak mi się to nie podoba. Nawet Chris nie nudzi się rozmową w połowie własnej wypowiedzi. Powiernik Pamięci pokręcił głową. - A co do bajzlu - westchnął i uśmiechnął się kwaśno - i kary, od której chcemy ocalić familię Arnauda... To nie brzmi bardzo dobrze, jak postawić sprawę tak, jak to zrobiłaś. Tyle tylko, że kontekst sporo zmienia. A kontekst to, przede wszystkim, rozkaz. Powiernik ma... naprawdę niewielkie pole manewru, kiedy Władca sobie czegoś zażyczy, Nastassio. A oni zapewne jeszcze mniejsze. W obliczu natury więzi między Ymera a Powiernikami, dokładając do tego charakter Arnauda - Terry pokręcił głową - oni, praktycznie rzecz biorąc, działali z pistoletem przyłożonym do głowy. Z tą różnicą, że kulkę w głowę można przeżyć, a decyzję Ymera, że nie chce już, byś dłużej była jego Powierniczką: nie. Terry spojrzał na Nastassię. - Ach, no i à propos wypełniania życzeń Ymera, zdajesz sobie sprawę, że właśnie wróciliśmy z Arkadii, gdzie wybraliśmy się po to, by sprowadzić na ziemię Upadłego Sidhe, którego wkrótce Lidia zabije, ponieważ Anni potrzebuje jego duszy do jakiegoś swojego projektu. Dla Anni to bez wielkiego znaczenia, bo Sidhe to nie ludzie, ale obawiam się, że, zwłaszcza ci upadli, są całkiem podobni. Aczkolwiek "podobni" to w sumie też względne, oglądałaś już na pewno Świat Mityczny. Granice tego, co jest "osobą" nieco się komplikują, prawda? Ale odradzam myślenie o tym za dużo. Śniadania mogą się zrobić... niezręczne. Chociaż akurat kanapki chyba są trochę jak fale z ich fiołem na punkcie rozbijania się o brzeg: nie mogą się doczekać, by zostać zjedzonymi. Ale za to zwierzęta i rośliny, z których zawartość takiej kanapki pochodzi, ziarna zboża zmielone na mąkę?... Powiernik Pamięci pokręcił głową, westchnął. - No, ale nawet trzymając się antropocentrycznej perspektywy, Nastassio, czy wiesz, co tamta familia próbowała powstrzymać? Zstąpienie Anni, to prawda, ale ono dokonać się miało za pośrednictwem rytuału kultystki Anandy, Piękna Tego Świata. A konkretniej: kultyski morderstwa. Nie jestem pewien, ile dokładnie osób miała wykończyć. Wiem, że lista była długa i zawierała, między innymi, śmiertelnego syna Chrisa. Którego tamci dostali polecenie uratować, bo Arnaud postanowił uczynić z niego Wahadło. Co też zresztą zrobił, tak więc obecnie śmiertelny syn Chrisa jest trochę mniej śmiertelnym Powiernikiem Arnauda i członkiem familii, którą oskarżamy. Do jakiegoś stopnia to była więc również akcja ratunkowa. No i wreszcie, na koniec, jest kwestia perspektywy. Jesteśmy tak potężni... pomyśl, ilu ludzi moglibyśmy uratować, gdybyśmy naprawdę próbowali ocalić każdego. Zamiast tego pozwalamy światu toczyć się swoją drogą. Z tym wszystkim... czy naprawdę mamy moralny mandat do potępiania familii, która nie postanowiła położyć własnego życia na szali, aby sprzeciwić się rozkazom swego Ymera, choć rozkazy te wiązały się ze śmiercią wielu ludzi? Ludzi którzy, zresztą, niekoniecznie zostali martwi, gdy Anni już się zjawiła? Wreszcie, czy my sami postąpilibyśmy inaczej, gdybyśmy mieli takiego Władcę i dostali takie wytyczne? Czy naprawdę uważasz, że zasługują na śmierć? Coś w postawie Terrego sugerowało że, wbrew pozorom, ostatnie pytanie nie było tylko zabiegiem retorycznym. Naprawdę chciał usłyszeć zdanie Nastassii na ten temat. Nastka milczała długą chwilę. W końcu odezwala się, mówiąc powoli, jakby nieco z oddali. - Wczoraj moje zmartwienia ograniczały się do tego, czy moje obrazy spodobają się na konwencie, czy będzie na nim fajnie, czy w SF są ładne zachody słońca, czy przyśni mi się tej nocy mama, czy w końcu spotkam jakiegoś prawdziwego księcia z baśni i czy mój ojciec uwierzy, że Fae istnieją naprawdę. Mam wrażenie, że biorąc to pod uwagę radzę sobie całkiem nieźle i mogę sobie pozwolić by powiedzieć: nie mam pojęcia. Nie mam pojęcia co sądzić o tym, że mój kumpel - o ile to był on - jest najwyraźniej moim wrogiem, a tymczasem starsza pani uznająca morderstwa za sztukę tudzież koleś zakazujący kochać to moi sprzymierzeńcy. Ani o tym, że najwyraźniej jestem nephilim a najpiękniejsza na świecie ale jakoś tak zimna bogini której podnóżkiem zostałam ma do mnie wonty o przeszłe życie. Generalnie wychodziłam z założenia, że pilnowanie sprawiedliwości nie może być aż tak trudne, skoro ktoś chce je na mnie zwalić, ale najwyraźniej byłam w błędzie. No więc generalnie odpowiedź dla ciebie: nie mam pojęcia. Najbledszego. Jak się dowiem o co Lady Anni w zasadzie chodzi i co potencjalnie siedzi w mojej głowie i przeszłości, to będę wiedziała, co bym zrobiła na ich miejscu. - Mam nadzieję, dodała w myślach. - Ale nie umiem powiedzieć czy zasługują na śmierć. Nie wiem nawet, czy śmierć to tutaj koniec, czy macie jakichś kleryków i zaklęcia wskrzeszenia. Macie jakąś potęgę Wskrzeszania? Potęgę Śmierci? Albo skoro już przy tym jesteśmy Potęgę Praw, Potęgę Sprawiedliwości czy inną Potęgę Przeszłości, bo z nimi miałabym do pogadania? - Westchnęła. - Wiem, wymiguję się od odpowiedzi i odpowiedzialności. Ale ja nawet nie wiem jak działa dokładnie ten Sąd Szarańczy, tłumaczenie Lorda Annu było bardzo obrazowe ale nie zawierało szczegółów proceduralnych. Czy na przykład możemy wnieść o taki czy inny wymiar kary i czy to będzie miało znaczenie? Terry na odpowiedź Nastassii... uśmiechnął się. Zaskakująco ciepło. Rozłożył ręce w geście gospodarza witającego oczekiwanych gości. - Witaj wśród bogów, gdzie to, co niemożliwe, staje się możliwe, ale za to to, co proste i jasne... hmmm. Czy wspominałem, że dowiedziałem się ostatnio, że mam dwie żony, z których jedna jest czymś w rodzaju kota, a druga nigdy się nie urodziła, ale zanim to się odstało zdążyłem posłać ją w miejsce, gdzie rzeczywistość o niej trochę zapomniała? I czy widziałaś mój statek wybudowany w czasie, który się nie wydarzył? Powiernik Pamięci westchnął i pokręcił głową. - Nie słyszałem o Potędze Wskrzeszeń, ani nawet o wskrzeszeniach jako takich. Nie sądzę, byśmy mieli je na Ziemi, w każdym razie. Nie znam żadnej Potęgi Przeszłości, ale za to przylecieliśmy tu na dzisiaj dzięki Markizie Czasu. Potęga Śmierci... spodziewam się, że jakaś może być, ale słyszałem tylko o Samobójstwach i Morderstwach, jak mam być szczery. O Potędze Sprawiedliwości nie wiem za dużo, ale słyszałem, że twierdzi, że Sąd Szarańczy pod jej Domenę nie podpada. O Sądzie pewnie mógłby Ci opowiedzieć Władca Miejskich Mitów, jest asystentem Sądu i zdaje się gości w San Francisco ostatnio. O wyroku, którego chcemy, najlepiej rozmawiać z asystentem sądu zajmującym się tą sprawą: Władcą Desakracji, Meonem... można mu próbować złożyć atrakcyjną ofertę, ale problem w tym, że nawet jego pole manewru jest mocno ograniczone. Widzisz, na ile się zorientowałem, Sąd Szarańczy niezbyt przejmuje się pokrzywdzonymi. Liczy się to, czy oskarżeni złamali Kodeks. Jeśli Sąd uzna, że dopuścili się bezprawnego ataku, to jest bardzo poważne przestępstwo, za które najpewniej ktoś zginie. Jeśli z kolei Sąd nie dopatrzy się winy, to ich uniewinni. Uzyskanie czegokolwiek pośredniego może być cholernie trudne. Właśnie dlatego kiedy ja przekupywałem Meona, to poprzestałem na wyroku uniewinniającym: nie po to, żeby ich skazać, tylko żeby ich nastraszyć, kiedy w czasie procesu będą świadomi, że zostali przelicytowani... oraz żeby po wszystkim wiedzieli, że MOGLIŚMY doprowadzić do zgoła innego końca. Po czymś takim, miałem nadzieję, nie mieliby ochoty wchodzić z nami w konflikt jeszcze raz. Niestety, sprawa się... skomplikowała. A w ogóle, wpadniesz na herbatę? - wskazał drzwi - Bo tak stoimy i rozmawiamy na korytarzu. Chociaż o procesie może być trochę niezręcznie rozmawiać u mnie, przy Mahsie... no, ale moglibyśmy spokojnie skombinować kwiaty Chrisa i spróbować się do niego... dodzwonić. Jednak trochę się niepokoję - mruknął niechętnie na koniec. Nastka wzdrygnęła się, zalana na chwilę falą wspomnień o magicznej ale niepokojącej akademii, o planach i niebezpieczeństwach, o oczach wypełniających się ciemnością, w której zaczynają spadać gwiazdy... - W kwestii herbaty to zależy. Nadal masz serwis rodem z "Pięknej i bestii"? - Uśmiechnęła się nieco krzywo. - No i wybacz, ale co innego jakiś niemożliwy okręt - wodny? powietrzny? kosmiczny? lawowo-podziemny? eteryczny? - a co innego niemożliwe żony z zaskoczenia. Znaczy, jedno i drugie niesie za sobą pewnie zarówno cudowności jak i kłopoty, ale mam wrażenie, że poważnie się różnią ich rozkładem. - Czyli z tego co mówisz powinnam porozmawiać z Miejskimi Mitami o Sądzie i sformułować jakiś plan na spotkanie z tym Meonem... Czy użyłeś takiej frazy jakiej użyłeś dlatego, że ktoś oprócz ciebie go przekupywał? To ten sam którego oni przekupili? Wygląda na to, że przekupstwo to kiepski interes, zero lojalności ze strony przekupywanego. - Westchnęła teatralnie. - Może on desakruje w ten sposób samą ideę sądów i sprawiedliwości, czy coś? A potęga Sądów stwierdziła, że lepiej niż się z nim chrzanić po prostu stwierdzić "spoko, to nie moja broszka"? No i jeszcze Markiza Czasu. Możesz mnie z kimś z nich skontaktować? Albo zajrzeć do mojej pamięci? I kim jest Mahsa, w sensie kotożonem czy żoną niemożliwą? I o co chodzi z kwiatami, coś o tym było w pakiecie informacji podstawowych dla Potęg ale nie jestem pewna o co chodzi? Przepraszam, chyba zadaję za dużo pytań, czy zdaję za dużo pytań? - spytała, po czym uniosła dłoń do ust jakby chciała powstrzymać napór kolejnych pytań. - Sporo - przyznał Terry, z niejakim rozbawieniem - ale to raczej naturalne... Mahsa to ta bez ogona, chociaż właściwie nie mogę wykluczyć, że obie są na miejscu... A co do Sądów... Potęga Sprawiedliwości nie poczuwa się do patronatu nad Sądem Szarańczy, o Potędze Sądów nic mi nie wiadomo, ale za to Meon powtarza, że Sądy są z natury skorumpowane... jeśli mówi coś tak kategorycznego, to nie zdziwiłbym się, gdyby to była wykładnia pozyskana u samego źródła. I oczywiście, że to właśnie jego, Meona, to jest, obie strony przekupywały. To on zajmuje się tą sprawą, mały sens w przekupywaniu kogokolwiek innego. No i jeśli uważasz, że przekupni sędziowie to największy problem Sądu Szarańczy jeśli chodzi o sprawiedliwość, to polecam raz jeszcze przeczytać Codex Fidelitatis, ze szczególnym uwzględnieniem Prawa Zawilca i Zasady Człowieczej. Natomiast co do kontaktowania kogokolwiek z kimkolwiek - westchnął - może lepiej zajmiemy się tym przy tej herbacie? Chociaż pojęcia nie mam, co masz na myśli mówiąc o serwisie z Pięknej i Bestii... - przy tych ostatnich słowach Powiernik Pamięci przyjrzał się dziewczynie uważniej. - Nie wiesz? To chyba dobrze - odpowiedziała Nastka z pewną całkowicie irracjonalną ulgą. - To w takim razie daję się zaprosić na herbatę. Kiedy weszli napotkali spojrzenie wlepiających się w nich sześciu par oczu, które wyrażały coś między wyczekującym pytaniem a potępieniem. Cztery z pośród tych sześciu par należały do tej części kociego dworu, która usadziła się tuż przy drzwiach, czekając na Terry'ego. Jedna do Czerwonej Księżniczki, która strategicznie ułożyła się całą sobą na właścicielce szóstej pary, niesamowicie szaro-niebieskich oczu, którą okazała się zagłębiona w fotelu kobieta. Poza wbijającą się w nich aktualnie parą ślicznych oczu, krótkowłosa brunetka o typowo zimowej cerze, miała na sobie spodnie od munduru, którego wierzchnia część zwisała przerzucona przez ramię fotelu, czarny podkoszulek, który odsłaniał ładnie wyrzeźbione ramiona i bose stopy. Terry poczuł się zganiony, oczywiście niesłusznie, ponieważ zdecydowanie nie zrobił nic złego. Nastka od razu poczuła się oceniana. Czerwona księżniczka, kotka, którą ledwie parę chwilę temu widziała u stóp Anni, postawiła uszy i zaczęła podejrzliwie węszyć.
  11. Sheila nie da rady. Wróciła do domu i poszła spać.
  12. @mroczek, @Lunatyczka odpis, krótki, poszedł.
  13. Bai Jie Ren zmrużył lekko oczy. - Może. - Zamigał. - To będzie trochę zależało od niej. - Jego gestykulacja stał się szybka jakby oddawał nią silne emocje. - Twa siostra w swojej ignorancji, wynikającej z niewiedzy to fakt, ale jednak uczyniła kotwicę z osoby, która była pod moją ochroną. To artysta o niezwykłym talencie, który powinien rozwijać się samoistnie bez ingerencji Potęg. A ponieważ pytasz to zapewne także nikt nie powiedział ci, że jestem patronem artystów i jeśli ktoś próbuje coś z nimi robić to ja reaguję. Tak czy inaczej, jeśli uznam, że ona niewłaściwie go traktuje to i owszem skończy się na pojedynku. - Spojrzał jej w oczy. - Ale nie martw się, mamy dość konkretne regulacje odnośnie pojedynkowania się. Czy błędnym będzie z mojej strony założenie, że nie wiesz jeszcze o rodzajach pojedynków jakie uznajemy za właściwe? Grace uśmiechnęła się odsłaniając szpiczaste zęby i zaczęła gestykulować. - Witaj Lidio. Piękna ceremonia. Z przyjemnością. Odwiedź mnie kiedyś w Twierdzy na Brzegu i postaram się znaleźć dla ciebie chwilę. Bardzo dobre wyczucie czasu. - Przesunęła się tak by móc poruszać dłońmi w sposób niewidoczny la nikogo poza nimi. - To w związku z Arnuadem i Batorikanem?
  14. Dziś (wieczorem) postaramy się odpisać w przyjęciu. Swoją drogą @Lunatyczka, @Thomas Ufnal Crowlake uzupełnijcie regalia waszych postaci. Regalia to coś jak kwiatowy herb waszej postaci. Zazwyczaj składają się z kwiatów, które wybraliście tworząc ścieżkę życia postaci, ale mogą mieć dodatkowe elementy. Tutaj są dod. informacje o znaczeniu kwiatów tła itp. To jest o tyle istotne, że regalia są pośród Potęg trochę jak wizytówki (czasem dosłownie bo kilka-kilkanaście lat temu Powierniczka Wiadomości wprowadziła zwyczaj dawania sobie wizytówek z regaliami, wcześniej tylko się je opisywało) bo jeśli znacie czyjeś regalia i je ułożycie (z prawdziwych kwiatów, mogą być zasuszone) to możecie poprzez nie sięgnąć do innej Potęgi i porozmawiać z nią niczym przez telefon czy wideotelefon (coś jak kiedy Sandman stawał w swoje twierdzy naprzeciw symboli swego rodzeństwa i rozmawiał przez nie).
  15. Jeśli chodzi o psioników, to ogólnie, tak. Nie jest powiedziane, że nie ma gdzieś jakiegoś super potężnego jak na normalną skalę (Sevatar wg.oficjalnego fluffu?), ale wy takowych nie znacie.