Sheila

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    6905
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Sheila

  • Ranga
    Weteran kampanii przeepickich
  • Urodziny Czerwiec 23

Previous Fields

  • Systemy RPG Houses of the Blooded, Amber, Nobilis, Old Mage L5R, Cats, Adventure!

Profile Information

  • Gender Female

Ostatnie wizyty

22310 wyświetleń profilu
  1. Ok kiedy i jak chcesz odebrać?
  2. Wybaczcie, ze tak późno ale od 12 umierałam na migrenę i wreszcie na tyle przeszło, ze byłam w stanie usiąść do kompa i dokończyć posta. @Rhaegrim @Jayne @Vonen post dla was już jest. @Kogi @malkawiasz wam spostuję jutro.
  3. Really Slow Motion & Epic North - Supersolar Kiryl był potężny i jak wszyscy służący Tej Która Pragnie nie odczuwał strachu, ale zdecydowanie nie był głupi. Nawet w czasach gdy jeszcze był jedynie śmiertelnym psonikiem niewielu było, których mógłby się obawiać. Teraz zaś jako sługa Mrocznego Księcia był niemalże niezniszczalny. Niemal... Właśnie to "niemal" sprawiło, że błyskawicznie wycofał się z Baala. Właśnie to "niemal" sprawiło, że widząc gniew w oczach Sanguiniusa postanowił się wycofać z Laer. Coś go zatrzymało. Szarpnął się. Złote nici energii oplotły drugą z jego fizycznych form uniemożliwiając ucieczkę do Immaterium. Szarpnął znowu. Energie werżnęły się w jego jestestwo. Fale upajającego cierpienia przeniknęły go na wylot. Caido... Upadły. Daemona przeszył dreszcz ekscytacji. Psionk Astartes, po raz trzeci mieszał szyki jego władcy. Po raz drugi stanął na drodze Kirylowi. Czując straszliwy ból i dziką ekstazę, kiedy ostrze Sanguiniusa rozrąbało jego fizyczną formę, Strażnik Sekretów skoncentrował swoją moc formując miłosne ostrze, którym uderzył w Codicera. Eksplozja granatu rozerwała działo grawitacyjne obsypując wszystko w okół odłamkami stali i ceramitu. Panel kontrolny maszyny kroczącej zaczął wydawać niepokojące dźwięki sygnalizując przeciążenie reaktora. Chwilę później duch maszyny wyłączył awaryjnie wszystkie systemy. Jedna z dwóch maszyn kroczących zamarła. Przeciwnicy Titusa widząc, że ich bronie są bezużyteczne w starciu z polem ochronnym kapitana próbowali go obalić. Geminus z wdziękiem tancerza unikał ich ataków, każdy krok idealnie wymierzony w rytm jego dwóch serc, a każdy cios oznaczał martwego przeciwnika. Czuł ekscytację i nawet nie zdawał sobie sprawy, że jego rytm walki synchronizuje się powoli z oszalałą muzyką rytuału opętanych Magosów. Ostatni Skitarii w desperackiej próbie zatrzymania Titusa nadział się na jego miecz. Od umierającej Istoty buchnęła fala energii. Asteo instynktownie padł na ziemię. Titus zdał sobie sprawę, że w trakcie walki zaczął się śmiać kiedy zakrztusił się własną krwią i śmiech zamarł mu na ustach. Większość przeciwników, leżała martwa a ci którzy nie umarli wili się drgawkach cierpienia i rozkoszy. Alethea właśnie po raz kolejny wstawała z martwych. Kilometr dalej Dante Leonatos ocknął się leżąc na chropowatej podłodze bunkra. Smakowała metalem i śmiercią. Ledwo mógł oddychać. Powietrze wypełniały wielobarwne dźwięki. Z oczu i uszu płynęła mu krew, a każda komórka wibrowała z bólu i zmęczenia. Czuł obecność każdego z Gwardii Krwi, obecność Sangiuniusa. Był w stanie nie patrząc na odczyty ocenić ich stan zdrowia. Co na Tron zrobiła mu ta Istota swym ostatnim atakiem?
  4. Usta dziewczynki wykrzywiły się do płaczu, skuliła się na krześle i odsunęła naleśniki. Urie wziął głęboki oddech. - Ellie czy możesz pójść do baru i przynieść mi menu? - Zapytał. Dziewczynka skinęła głową i zeskoczyła z krzesła niemalże biegnąc w stronę baru. - Słuchaj - Urie na powrót zwrócił się w stronę Nastki, unosząc dłoń na wypadek gdyby ona lub Alice chciały mu przerwać. - Ja rozumiem, że twoja empatia zmieściła by się, parafrazując Hermionę Granger, w łyżeczce od espresso, ale może jednak się zamknij. Chyba, że czerpiesz chorą przyjemność z torturowania ofiar przemocy, bo w tedy będę musiał coś z tym zrobić.
  5. Mylisz się Alice -zaczął Odłamek. - On nie kłamie, on... - Nie! - w oczach dziewczynki pojawił się lęk. Cofnęła się gwałtownie przed Nastką, zasłaniając się dłonią, jakby tamta chciała ją uderzyć. Urie gniewnie odwrócił się w ich stronę. - Zostaw ją. Ona nic ci nie zrobiła. Ja wam nic nie zrobiłem. Zostawcie nas w spokoju! - Nie podniósł głosu, ale sam jego ton wywołał u obu kobiet zimny dreszcz. Atmosfera w bistro uległa zmianie. Starsi państwo z ubraną odświętnie dziewczynką przyglądali się im oceniającym wzrokiem. Kobieta z dzieckiem nachyliła się do przyjaciółki szepcząc coś z niepokojem. - Nie wiem. - Mellody pokręciła głową. - Nie mam pojęcia czy często, jego matka jest jedynym przypadkiem, o którym wiem. Ale też nie wiele wiadomo o jego śmiertelnej rodzinie - Wyjaśniła. - Obawiam się, że nie mam żadnych więcej informacji. Jeśli. Jeśli chcesz, żeby się dowiedziała. - Zaczęła i zamilkła, uświadamiając sobie, że środki jakimi dysponuje są teraz żałośnie ograniczone. Posłuchaj. - Wtrącił się Malkolm. - Nie wiemy nic więcej o Markizie Wizerunku i jego śmiertelnej rodzinie. Powiem ci jedno jest mściwy i kiedy trzeba jest w stanie zapłacić cenę Cammory, żeby w kogoś uderzyć i nie ponieść tego konsekwencji. - Melody skinęła głową. - To wszystko co możemy ci na ten temat w tej chwili, bez śledztwa, powiedzieć. - Dodała.
  6. Mort się przyłączył bo lovcia Horusa. Tia Angron i Sanguinius...
  7. Przestań cierpieć i odpisz
  8. Really Slow Motion - Sinking Into Flames Przegrupowanie i oczyszczenie pola zajęło im niemal godzinę. Codicer nie znalazł na Kaanie nic bardziej niezwykłego niż fakt, że kapitan Dziesiątki z jakichś powodów był wyłączony z oddziałującej na innych wtłaczanej im w umysły za pomocą, jak to nazwał codicer, więzi sympatycznej, wściekłości. To samo było bardzo niezwykłe i niepokojące, ale nie bardzo dawało się wyłączyć. Nie da się przecież osłonić kogoś przed tym, że wróg go nie atakuje. Dorzucili wiec to dziwne zjawisko do rosnącej listy zagadek i skierowali swe siły w kierunku głównego celu. Plac był niegdyś piękny. Strzeliste kamienne wsporniki zaprojektowane tak by wyglądały niczym wyrastające z podłoża rozłożyste konary drzew, pięły się wysoko w stronę pancernej szklanej kopuły. Pomiędzy nimi rzędy alejek pooddzielanych trawnikami, na których swój kunszt trenowali miejscowi architekci krajobrazu. Szklana kopuła nad ich głowami była strzaskana. Przez ziejącą wyrwę, przez którą do miasta dostawał się skażony, radioaktywny pył z pustyni, sterczała dziwna budowla, która sprawiała wrażenie jakby nie tyle co została wybudowana co wyrosła prosto z ziemi i wystrzeliła w niebo niszcząc wszystko na swojej drodze. Niegdyś pięknie zaprojektowane ogrody stanowiły teraz dziwną mieszankę chaotycznie poprzeplatanych, i chyba potężnie zmutowanych roślinno-zwierzęcych tworów, próbujących atakować wszystko w okół. Gdzie okiem sięgnąć, na strzaskanych, marmurowych płytach alejek, sterczały wbite pale, na których wciąż wisiały resztki okrutnie pomordowanych cywili. Plac, który Kaan pamiętał jako miejsce celebracji, przemówień i festiwali teraz był grobowcem i miejscem kaźni. A przed nimi, niespełna pół kilometra dalej, wokół tej przeklętej, unurzanej w czerwieni, ogromnej wieży, stał kordon Mrocznych Aniołów broniący, na pierwszy rzut oka, do niej dostępu. Z okien na wielu poziomach wieży sterczały stanowiska ogniowe. Pomiędzy czołgami stali Astartes i zdradzieccy żołnierze Imperium, których niegdyś przydzielono do floty Mrocznych Aniołów. W oddali wciąż słychać było grzmoty dział tytanów, a nad ich głowami, co jakiś rozbłyskała i znikała gwiazda - kolejny eksplodujący okręt. Wrota, których strzegli otworzyły się na chwilę i wyjechał zza nich super ciężki czołg model Fellblade. Obok czołgu ,w obstawie dwóch członków straży honorowej, szedł wyraźnie kierując się i ich stronę kapitan Mrocznych Aniołów, w paradnej, tak paradnej zbroi, W dłoni niósł białą flagę... - Że, kurwa, co? - Wyrwało się Sevatarowi na ten widok.
  9. @Vonen @Rhaegrim @Jayne @Kogi @malkawiasz Hej, słuchajcie, bardzo was przepraszam, że zniknęłam na miesiąc. Mamy trochę problemów zdrowotnych w rodzinie, tym to dla mnie trudniejsze, że dotyczą mojego i L'riota synka, a także mojej mamy. Dodatkowo byłam zaabsorbowana pracą i wyszło jak wyszło. Niestety problemy nie znikną ,a w przypadku mojej mamy będą się pogarszać bo nauka nie zna na jej chorobę lekarstwa i może tylko łagodzić objawy. Dlatego nie gwarantuję, że taka sytuacja jak ostatnio się nie powtórzy. Bardzo chciałabym wam dalej prowadzić, ale zrozumiem, jeśli powiecie, że wy nie bardzo chcecie grać z taką perspektywą i postaram się jakoś ładnie i klimatycznie zamknąć kampanię. Laer dostało swój odpis. @Kogi i @malkawiasz powinni dostać odpis w ciągu kilku następnych dni.
  10. Really Slow Motion - Heartstone Ryk silników. Złote sylwetki prowadzone smugą czerwieni przedarły się przez okrąg kseno i Skitarii. Sanguinius i jego pięciu gwardzistów wylądowali miażdżąc pancernymi butami wijące się na podłodze istoty. Anioł spojrzał prosto w oczy istocie ona zaś, z nieludzkim wdziękiem, skłoniła się Prymarsze. - Nareszcie - Wymruczała z ekstazą w głosie, unosząc dłonie z geście poddania. - Przybyłeś. Posłuchaj mnie, nie jesteśmy wrogami. Wasz Imperator was zdradził ... Piloci umarli wrzeszcząc z rozkoszy. Bolty rozrywały ich ciała, a z ich syntetyzatorów mowy dobiegały bólu i ekstazy. Skitarii, jakby wybudzeni ze snu, wreszcie zareagowali na obecność Astartes i otworzyli ogień. Strumienie rozgrzanego do białości promethium spłynęły na pancerz maszyny kroczącej. Farba i wierzchnie powłoki pancerza topiły się i spływały wielkimi płatami na podłogę, lecz poza tym maszyna pozostałą nietknięta. Maszyna obróciła wieżyczkę. Zamontowane przy korpusie działo antygrawitacyjne ożyło. Dziwne wibracje przeszyły powietrze a potem maszyna wypaliła w Ignis. - Oż ty łaj... - zdążył powiedzieć Gullo po czym zwiększona wielokrotnie siłą grawitacji wcisnęła go wraz z oddziałem w podłogę. Serwomotory pancerzy wspomaganych trzeszczały próbując poradzić sobie z nagłym naciskiem, a Astrates musieli walczyć by wstać z kolan, lub choćby podnieść broń. Wyładowania elektryczne rozeszły się po nacierających Gwardzistach Krwi nie czyniąc im krzywdy. Z mechanicznym wyciem ni to szału ni ekstazy, pozostali Skitarii zerwali się z miejsc. Część wybiegła na spotkanie Titusowi, część skoczyła na Asteo i Unguis chcąc pomścić śmierć pilotów. Otaczające Geminiusa pole siłowe rozjarzyło się w zetknięciu ze spadającymi na nie ciosami maczug elektrycznych. Ostrze energetycznego miecza Pierwszego Kapitana Dzieci Imperatora śpiewało pieśń śmierci dziurawiąc i rozcinając ciała zdrajców. Wystarczyła chwila, w której zderzyli się ze sobą, by zrobić sobie miejsce, czterech jego wrogów leżało dymiących i martwych u jego stóp. Skitarii wpadli w drużynę Asteo niespodziewanie. Spodziewał się ostrzału, tak, ale nie ślepej żądnej krwi szarży. Nie w wykonaniu przeciwnika, którego nie była to mocna strona. Scyborgizowani żołnierze wpadli pomiędzy nich jak szarańcza uderzając na prawo i lewo. Każdemu ciosowi towarzyszyło wyładowanie i ciche przekleństwo, któregoś z Astartes, którzy - zamknięci w pancerzach wspomaganych najnowszej generacji - mieli wrażenie jakby ktoś szturchał ich kablami podłączonymi do prądu. - Niech im ktoś powie by przestali - powiedział Kaden nie mogąc się powstrzymać -to łaskocze. Chwilę potem przestało mu być do śmiechu. Druga z maszyn, otoczona przez Gwardię Krwi próbowała się spomiędzy nich wyrwać. Ciosy spadały na nią jeden po drugim. Jej pancerz choć wytrzymały musiał w końcu ustąpić. Wreszcie, jeden z ciosów Paulosa wgniótł staw jednej z mechanicznych nóg i maszyna stanęła w miejscu. Obróciła gwałtownie, kilka razy wieżyczką chcąc roztrącić Gwardzistów, ale nic nie zdziała. Jednak czyniąc to Pilot jednak ujrzał nowy cel. Rozległa się cicha wibracja i kolejny ładunek z działa grawitacyjnego został wyzwolony. Skitarii atakujący Unguis zwalili się na podłogę, jakby ktoś ich rozprasował. Sekundę potem Astartes poczuli ogromny, przytłaczający ciężar, który narastał. Ktoś się przewrócił. Ktoś stracił chwyt na broni. Asteo stał najbardziej z boku, na granicy pola, ale to wystarczyło by też musiał walczyć ze zwiększoną grawitacją. - Stop! - Powiedział Daemon. Wszyscy w okół jakby zamarli. - Wysłuchaj mnie Dziecię Krwi. - Mówiła Istota - Wasz Imperator was zdradził. Wiesz o tym. Sprzedał Ciebie i twoich braci. Obiecał ich ciała nam. Feniks zgodnie z obietnicą waszego Imperatora należy do mojego Pana, Mrocznego Księcia. Syn Lasu oddał swoje ciało i umysł Panu Zmian. To co spotkało Eugana Tembę, to co zniszczyło twoje skrzydła, miało też spotkać Horusa. Ciebie i twoje dzieci wasz "ojciec" obiecał Władcy Czaszek. Nie bez powodu dręczy was Pragnienie Krwi. Posłuchaj mnie, nie musisz teraz podejmować decyzji. Poleć na planetę, którą nazywacie Moloch. Ból. Żal i gniew. Zwątpienie. Nadzieja. Really Slow Motion - Supremacy Anioł zmarszczył brwi. Zawahał się. * * * Dante Caido. Zapomniany. Otoczony niewidzącymi go przyjaciółmi i wrogami. Na niego słowa istoty jakby nie miały wpływu. Zwodnicza słabość Dantego przekonała istotę, że można go zlekceważyć, że sukces na Dumie Imperatora Caido zawdzięczał jedynie szczęściu i głupocie Eidolona. Płonące ślepia bytu, który widział przed sobą, na chwilę odwrócone, jednocześnie skupione na jego prymarsze, na złotym blasku, a jednocześnie sięgające gdzieś dalej. Jakby była i robiła coś równie ważnego zupełnie gdzie indziej. Codicer skupił swoją całą wolę. * * * Zalała ich paraliżująca fala emocji tak silna, że przez chwilę zdolni byli jedynie czuć. Nieśmiertelna kobieta otoczona złotym blaskiem zaczęła wzywać imienia Imperatora, ale tym razem z jej ust nie dobył się żaden dźwięk. Złoty blask psioniczki zdawał się przygasać i drgać niczym chwiejny płomień świecy, a ona sama upadła na kolana roniąc łzy. Ostrze w dłoni Sanguiniusa zadrżało. Istota uśmiechnęła się delikatnie. Wyciągnęła ku Aniołowi dłoń. Teraz! Pół galaktyki dalej Ka'Bandha rozerwał wiążącą go magię El'Johnsona. Dante uderzył. Daemon zatrząsł się i cofnął przypominając sobie o jego obecności. Wzniósł mentalne osłony, ale zbyt późno. Rozproszył swoją uwagę. Zwątpienie zniknęło. Dłoń zacisnęła się na rękojeści i krwawe ostrze Anioła opadło tnąc błękitną skórę. - Nie! - Zawyła istota desperacko lecząc swoje rany. - Zabić. - Głos Sanguiniusa był niczym więcej niż szeptem, ale usłyszeli go wszyscy. - Zabić wszystkich!
  11. Strasznie was przepraszam, ale wygląda na to że na 100% nie zdołam odpisać do końca tygodnia. Mamy bardzo trudną sytuację rodzinną.
  12. bardzo was przepraszam, ale choroba dziecka wyssała ze mnie wszystkie siły. Spróbuję spostować po poniedziałku.