Sheila

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    6932
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Sheila

  • Ranga
    Weteran kampanii przeepickich
  • Urodziny Czerwiec 23

Previous Fields

  • Systemy RPG Houses of the Blooded, Amber, Nobilis, Old Mage L5R, Cats, Adventure!

Profile Information

  • Gender Female

Ostatnie wizyty

26301 wyświetleń profilu
  1. Jestem, żyję. Umieralam na zapalenie zatok z 3-dniowym antybiotyków a dziś szczepilismy młodego. Jutro/ w sobotę odpis.
  2. A najpóźniej? I czy mogę coś odpisać beenami czy czekać? P.S. Wierzył mu Sanguinius. W sumie wizje Leonatosa też pokazały Imperatora w Pałacu ale to może być podpucha wrogów.
  3. A skąd. Imperator wrócił na Terrę i zamknął w Pałacu Imperialnym i coś robi a władzę przekazał Administratorium i Malcadorowi Sigilicie. Oczywiście nikt nie wie czy Imperator jest na Terrze ale to ostatnie miejsce w którym był na pewno. Edycja: Jak może pamiętasz na Terrę wybierał się też Kapitan Nomos Alpharius
  4. Post napisany. Dziś @L'riot dziś uzupełni info o NPCach.
  5. - Hmmm... - Zaczęła Khydis - Nie znam się na psionice, więc nie mam pojęcia czy to tak działa, ale gdyby to była stacja vox to i owszem wybrałabym cywilów, bo inne częstotliwości, szczególnie częstotliwości Prymarchów, byłyby monitorowane i zagłuszane. Jest duża szansa, że nasi wrogowie myślą tak jak Lord Komandor Dante. Tymczasem jakoś trafiliście na tą kobietę i przywieźliście ją do Lorda Sangiuniusa i miał okazję uzyskać od niej informacje. Tak samo Keeler imagistka w orszaku Lorda Horusa, bardzo blisko ucha Mistrza Wojny. I moim zdaniem, możemy sobie zrobić mały test sprawdzając czy kogoś takiego nie ma w Ultramarze. Imperialna Flota, a szczególnie Astartes mają tendencję do ignorowania cywilów. Jeśli nasi wrogowie myślą choć w ułamku podobnie do was, to przesłanie wiadomości przez cywilów jest genialnym posunięciem. A nawet jeśli tak nie jest, a jest na to duża szansa, bo kompletnie nie znam się na waszym psionicznym mubo jumbo, to na szczęście większość Floty zna się na tym jak ja albo gorzej. I Lord Komandor Geminius ma rację, trudno zaprzeczać faktom. A fakty są takie, że na razie nie wiemy jak zabić Panią Sopihis. Pani Keeler nikt nie próbował zabijać, ale mogłoby się okazać, że skutek byłby podobny. Obie maja potężne moce psioniczne i twierdzą, że Imperator przemawia do ich ducha, czy coś w ten deseń. Wydaje mi się, że lepiej dla nas będzie jak pozostali uwierzą, że Imperator wybrał sobie taką niekonwencjonalną metodę przesyłu wiadomości niż, żeby zaczęli mu składać ofiary przed bitwą, albo modlić się do niego w chwilach kryzysu. Wierzcie mi, mam wystarczająco dużo problemów z tym, że połowa moich ludzi i większość Mechanicum, po cichu uważa go za Omnisjasza, a mówimy tu o ludziach którzy mają się za naukowców, żeby móc pozwolić sobie na histerię religijną w głównej części Floty. - Zakończyła z westchnieniem. - Prawdę powiedziawszy - odezwał się Loken tuż przez próbującym coś powiedzieć Torgaddonem - mam mieszane uczucia względem propozycji zajmowania terytoriów naszych przeciwników. Odbieranie zasobów wrogom i zabezpieczanie swoich linii logistycznych to jedno. Ale robienie tego samego wobec światów, które są lojalne wobec Imperium, a działają przeciw nam z powodu kłamstw i niewiedzy to zupełnie co innego. Jeśli zaangażujemy się w kampanię zajmowania terytoriów, nie dość, że wzmocnimy kłamstwa, rozpowiadane na nasz temat, to jeszcze ułatwimy działanie naszym przeciwnikom. Działając w ten sposób zwiększymy ryzyko walki z naszymi braćmi, którzy wierzą w nasz bunt i nie wiedzą nic o zdradzie Alphariusa i Aureliana. Być może będziemy musieli uderzyć na niektóre światy w celu zdobycia zasobów. Ale takie precyzyjne uderzenia są w zupełnie innej skali, zakładają mniejsze straty po obu stronach. A nawet wtedy, oszczędzając czas i zakładając, że uda nam się przemknąć mięcy flotami, które będą próbowały nas zatrzymać, możemy dotrzeć do Terry nawet dopiero po kilkunastu kilkumiesięcznych przejściach przez osnowę. Zaangażowanie się w kampanię wznieci ognie wojny domowej z Imperium oraz wydłuży naszą drogę kilkukrotnie, a straty, które poniesiemy w ludziach będą nieodwracalne. - Zamilkł wbijając w Dantego nieustępliwe spojrzenie swoich szarych oczu. - Garvielu! Nie masz prawa sugerować... - Zaczął oskarżycielskim tonem Sedirae, ale przerwał mu Tarik. - Rozumiem cię Lordzie Dante. Też mam dosyć uciekania, ale z mojego doświadczenia Garvi wie co mówi, albo nie otwiera gęby. Moim zdaniem musimy zaatakować, a mówiąc to mam na myśli przebicie się do Terry i uratowanie Imperatora. Tylko, że żeby to zrobić musimy naprawić okręty. Nie narzekałbym też gdybyście do spółki z Głównym Konsyliarzem Tysięcznych Ahrimanem wymyślili jak obudzić Mistrza Wojny. Nie zaszkodziłoby też zdobyć kilku sprzymierzeńców. Lord Dorn Leci na Terrę, to jedna opcja. Lord Perturabo jest mistrzem oblężeń, a tego się na Terrze spodziewam. Dziwnym trafem mamy tu jednego z jego dowódców. - Zerknął na Vhalena. - A jeśli przypadkiem Ultramar poza zgodą na przelot przypadkiem sprzedałby nam zasoby i udzielił swoich stoczni, to moglibyśmy ograniczyć walkę z naszymi do minimum. Sanguinius milczał obserwując i czekając aż wszyscy zabiorą głos. Kyr Vhalen tym czasem obserwował wszystkich, próbując wyrobić sobie zdanie na temat całej tej sytuacji. Nie wyglądał jakby zamierzał się odzywać przynajmniej nie do czasu jak inni dojdą do jakiegoś consensusu. Telemachon przeniosła wzrok z Prymarchy, którego do tej pory obserwowała, na Titusa, kalkulując. Lekko skinęła głową lecz milczała. Pierwszy Dzieci Imperatora miał niemal pewność, że tamta poprze go tylko wtedy gdy będzie pewna, że nie sprzeciwi się Prymarsze.
  6. Loken wpatrywał się w Asteo z namysłem. - Zgadzam się z osądem kapitana Majortisa. - Skinął głową -Trzeba maksymalnie ograniczyć jej wpływy i zdwoić działania Iteratorów. - Problem w tym Garvi - wtrącił Torgaddon - że już tego próbowaliśmy. Titus nie bez powodu ciąga ją ze sobą. Izolacja wcale nie pomogła, wręcz przeciwnie. Już Loże pokazały, że ludzie, nawet jeśli są Astartes lubią należeć to tajnych zgromadzeń. - Asteo i Titus z trudem zapanowali nad chęcią odwrócenia wzroku. Z rozkazu Fulgrima prawdę o istnieniu Bractwo Feniksa wśród Dzieci Imperatora, Loży do której należał sam Prymarcha, ukryto przed Sanguiniusem i resztą prymarchów. Fenicjan uważał, że Legion wystarczająco utracił twarz, by ujawniać i tą informację. Tymczasem Tarik mówił - Nawet jeśli ona plecie kompletne głupoty jej słowa zdają się potwierdzać główną wiadomość Lectitio... - Lectitio Divinitatus jest bronią Lorgara. - Przerwał gwałtownie Sanguinius - Próbowałem uświadomić tej kobiecie, że staje się nieświadomym narzędziem wroga Imperatora, ale wątpię by odniosło to jakikolwiek skutek. - Chwila chwila. A może ona wcale nie opowiada bzdur. - wtrąciła Khydiss. - Nie zrozumcie mnie źle bracia, Lordzie Sanguiniusie. Fanatycy i psionicy to nie moja sfera specjalizacji. Nikt nie musi mnie przekonywać, że mutanci są niestabilni. Tu Mars moim zdaniem lepiej sobie radzi. Ale ja nie o tym chciałam. - Dopiero teraz Dziecko Imperatora zdała sobie sprawę, że zarówno Snguinius jak i Loken, obecnie pierwszy w spośród Synów Horusa wpatrują się w nią intensywnie i nerwowo poszukała spojrzeniem osoby co do której miała nadzieję, że ją poprze - Geminiusa.- Proszę wysłuchajcie do końca. To taka myśl, może i równie szalona jak ta kobieta. Sami zakładamy, że na Terrze coś się zdarzyło. Że Imperator został uwięziony, odcięty, że pozbawiono go możliwości komunikacji z wiernymi sobie ludźmi. Nasz Imperator na pewno by się nie poddał. Na pewno próbuje się wydostać i przekazać nam informacje. Nie znam się na psionice, ale wydaje mi się ta cała "święta"- zrobiła dłońmi znak cudzysłowu - może odbierać jego przekaz. Chodzi mi o to, że to jest trochę jakby mieć starą stację Vox kiedy wiesz, że wrogowie w okół będą cię zagłuszać. Szukasz innych częstotliwości i kodujesz przekaz. Sol nawet nadajesz na częstotliwościach cywilnych, licząc że ktoś odbierze. Ktokolwiek! Załóżmy, że ona i ta imagistka Keeler? - Zwróciła się pytająco do Lokena, który zaskoczony skinął głową. - Są takim cywilnym odbiornikiem. Tyle, że nasza "święta" już wcześniej była stuknięta. Z tego co rozumiem tłumaczyła bredzenia, z całym szacunkiem, Lorda Aureliana, a potem jeszcze ją torturowali. Nie mówiąc o tym, że zetknięcie z psyche Imperatora, raczej jej nie pomogło i sobie wymyśliła religię, żeby poczuć się lepiej. Chodzi mi o to, że może potraktujmy ja jako potencjalne źródło informacji i sama nie wiem... Może ujawnijmy "prawdę" że ona jest głośnikiem Imperatora tyle, że trochę od tego sfiksowała, więc każdą informację należy przepuścić przez iteratorów celem oczyszczenia... - Zakończyła niepewnie.
  7. "Wy Terranie" w sensie wy Imperium Terry. Tak jak wy Brytyjczycy do Szkota albo Walijczyka. Mars jest sprzymierzonym państwem z wlasnym rządem a nie częścią Imperium Terry i oni często to po podkreslają. Edycja: Prawie nieużywany pistolet boltowy z osobistą inskrypcją Sanguiniusa temu, kto zgadnie któremu Legionowi Astartes dedykuję ten utwór:
  8. WOJOWNICY ŻELAZA KYR VHALEN - KOWAL WOJNY, DOWÓDCA 77 WIELKIEJ KOMPANII "BRACI STALI" ma cybernetyczne lewe oko niezwykle opanowany nawet jak na Astartes bardzo poważnie traktuje swój honor i powinności ostatnie 30 lat spędził odcięty od swojego legionu realizując misję patrolową na obrzeżach galaktyki
  9. Dobra, wróciłam, chyba na stałe. Z innych kwestii, bardzo was przepraszam że czekaliście miesiąc. Tym bardziej że post w czekał sobie na PW na spostowanie, przez @L'riot od 7 kwietnia. Oczywiście, ponieważ on zamiast zapostować wolał wam wklejać obrazki, musieliśmy go zmodyfikować dodając info o naradzie, bo wątpię, żeby któremuś z was chciało się toczyć rozmowę zaczętą ponad miesiąc temu. Jeśli jednak się mylę, to mogę odgrywać w dwóch czasach - chwilę obecną i niejako retrospekcję. @Vonen @Jayne @Rhaegrim @Kogi i @malkawiasz(?) Jeszcze raz bardzo was przepraszam.
  10. - Dar? - Decreti uniósł brew. - Nie powiedziałbym kapitanie. Mutant, to mutant niezależnie od tego jak przydatna by się w danym momencie jego mutacja nie wydawała. Jego geny są niestabilne. Wiem, że wy Terranie nie macie aż tak rygorystycznego podejścia do tej sprawy ale Mars przywiązuje wielką wagę do czystości genów. - Dodał z mieszaniną wyzszości i rezygnacji w głosie. - I dziękuję. Pańska rozmowa z Medicae na pewno się przyda. - Uśmiechnął się lekko. Komandor skinęła głową. - Również uważam, ze oblecenie planety daje nam większe szanse, tym bardziej, że gdzieś za okrętami Vahlena jest Mściwy Duch, a odkąd wróciliśmy na orbitę nie miałam z nimi kontaktu. W takim razie liczę, że oficjalnie oddeleguje Pan waszych Technikae do pomocy. - Powiedziała. - Nie oficjalnie Komandor Poruczniki Khydiss już wysłała kogo mogła do najbardziej uszkodzonych systemów. Dobra - zwróciła się do załogi - ludzie wykonujemy manewr DR300 a potem wchodzimy na orbitę. - Po czym wróciła na tron dowodzenia. Sedirae? - upewnil się Meros. - Z tego co wiem to w porządku. Nie wydaje mi się, żeby... - Lordzie dowódco - przerwała mu Abihail - jesteś geniuszem! Wiedziałam, że dowodzisz nami nie tylko ze względu na ładną buzię. Przecież Mściwy Duch jest gdzieś na granicy systemu. Dlaczego ja na to nie wpadłam. Ranny Lord Horus, gdzieś tam na granicy układu, jest istotniejszy niż flagowiec Fenicjana. * * * Osiem godzin później, kiedy ariergarda floty zniszczyła ostatnich kseno, którzy próbowali uciec z układu Dwadzieścia Osiem - Trzy, znanego bardziej jako Laeran, Sanguinius zebrał oficerów Astartes w strategium Mściwego Ducha. Poza Asteo i Titusem z Dzieci Imperatora, w pospiesznie zebranej naradzie uczestniczyła również głównodowodząca Technicae Lara Khydiss oraz Kapitan Pięćdziesiątej Pierwszej Lyral Telemachon. Ze strony Synów Horusa obecni byli Tarik Torgaddon, Garviel Loken i Luc Sedirae zaś ze strony Aniołów Krwi całe Dowództwo Gwardii Krwi, Lord Dowódca Dante Caido, jego prawa ręka Abihail Zuriel i Brat Strażnik Paulus zaś ze strony Żelaznych Wojowników, Kowal Wojny Kyr Vhalen. Anioł wpatrywał się w hololit wyświetlający Mściwego Ducha w otoczeniu siostrzanej Dumy Imperatora i ocalonego przez nią Lamentu Tycha, do których zacumowane były okręty naprawcze Mechanicum. Za nimi widać było renderowany w czasie rzeczywistym obraz bombardowanego Laer. Gestem dłoni oddalił widok przestawiając hololit na obraz całego układu z wyświetlonymi wektorami powracających do szyku okrętów. - Dziękuję wam za przybycie. - Zaczął. - Cieszy mnie, że mogliśmy pomóc Żelaznym Wojownikom pomścić ofiary poniesione przez Imperium w starci z Konglomeratem i zdusić w zarodku coś co mogło zagrozić temu subsektorowi. Vhalen skinął w odpowiedzi głową. - Niestety - kontynuował Sanguinius - to jedyna dobra wieść. Musimy omówić nasz następny krok, zanim ponownie spotkamy się z pozostałymi częściami naszej floty. Po pierwsze to. - Wcisnął jeden z hololitycznych przycisków na wyświetlaczu i przed nimi pojawił się obraz z monitoringu wewnętrznego Dumy Imperatora. W obserwowanej kajucie siedziała dwójka ludzi: Alethea "Święta" Sopihis oraz, towarzyszący jej, jak prawie zawsze, parias Foitos. Byli pogrążeni w rozmowie, której obecni w strategium nie słyszeli. - Musimy coś zrobić z tą psioniczką. - Paulus wbił w Dantego wyczekujące spojrzenie, zupełnie jakby miał nadzieję, że ten coś zrobi - Ona jest niebezpieczna - mówił prymarcha. - Nie da się jej kontrolować, nie tak na prawdę, kapitanie Geminius. Imperator nie jest bogiem. Jest bardzo potężnym psionikiem, być może nawet tak potężnym, że jest prawdziwie nieśmiertelny, ale nie jest bogiem. Na Sol, on robił wszystko, żeby uwolnić nasze umysły z okowów wiary i zabobonu. Jej działania, tak na prawdę, przeczą wszystkiemu do czego dąży Imperator. Ona zatruwa umysły naszych ludzi. Najchętniej kazałbym ją rozstrzelać, tyle że, po tym co widzieliśmy na planecie, wiemy już, iż to nie zadziała. Poza tym, na tym etapie rozwoju tajnego kościoła Imperatora, obawiam się, że mogłoby to wywołać bunt u tych, którzy wierzą w jej urojenia. Przyznam, że nie wiem jakie podjąć działanie i potrzebuję waszej rady. To po pierwsze. Po drugie, kiedy walczyliśmy z kseno, który dowodził naszymi wrogami, ten pokazał mi coś. Wizję. Nie mam wątpliwości, że to jakiegoś rodzaju pułapka, ale miejsce, które zobaczyłem, układ Moloch, jest ważną placówką Imperialną. Obawiam się, że nasz wróg może tam działać, a w świetle tego co spotkaliśmy tutaj, mój niepokój wciąż wzrasta. Bardzo poważnie rozważam udanie się tam, choć biorąc pod uwagę, usytuowanie w segmentum Solar znaleźlibyśmy się na terytorium bezpośrednich wpływów Rady Terry. To miejsce jest bardzo ważne dla Imperatora. W układzie poza około sześćdziesięcioma milionami Armii Imperium stacjonuje moja Szesnasta pod dowództwem Salicara oraz trzy kompanie Ultramarines pod dowództwem jednego z najbardziej zaufanych ludzi Guillimana, Legata Castora Alcade. I tu ostatnia niepokojąca informacja. - Loken pokiwał głową z marsową miną jakby wiedział do czego zmierza Sangiunius. - Przed godziną chór astropatyczny Mściwego Ducha otrzymał przekaz od naszego brata Roboute'a, skierowany bezpośrednio do Mistrza Wojny. Pięćset światów Ultramaru zaniepokojonych działaniami Rady Terry ogłosiło czasową autonomię wobec Imperium Ludzkości, aż do czasu otrzymania bezpośrednich rozkazów od Imperatora. Reboute informuje także o tym, że flota Mistrza Wojny jest mile widziana na terytorium Ultramaru i może liczyć na bezpieczny przelot, tak długo jak nie zwróci się przeciwko żadnemu z jego światów. Nie wiemy jeszcze jaka będzie reakcja Rady Terry, ani wiernych jej Legionów Astartes, ale mówimy o secesji więc mogą go uznać za takiego samego buntownika jak nas. - Rozejrzał się po nich.
  11. @Vonen Tak mamy coś w tym rodzaju. Konkretnie mam 3 punkty w których mogę zakończyć kampanię. Jeśli wszyscy bedą " ładnie pisać" to możliwe jest, że ostatnia wizja Dantego będzie wstępem do zwienczenia kampanii. Tyle każdy z tych 3 punktów może inaczej wyglądać w zależności od wyborów waszych i akcji postaci.
  12. Two Steps from Hell - Strength of a Thousand Men Świat stanął w miejscu. Opancerzona dłoń Zoraela natrafiła na opór tęczowej energii wokół głowy Mrocznego Anioła. Kine-tarcza! Tamten zachwiał się pod wpływem ciosu Dureva, a z ucha pociekła mu krew. Bolt Sevatara rykoszetował od tęczowej tarczy trafiając jednego z towarzyszących Alajosowi oficerów prosto w vizor. Wiedźma - skomentował z niesmakiem Pierwszy Władców Nocy, uruchamiając swą niesławną glewię łańcuchową. Deszcz eksplozji spadł na otaczający eksplodująca wieżę kordon Astartes - to odezwały się stalker boltery Lasombry. Rozpalone do stanu plazmy promethium wżarło się w bok Fellblade'a. Czas ruszył. W łapach monstrum zmaterializowała się broń przypominająca bicz zakończony kolczasta kulą. Zatrzepotały czerwone skrzydła. Kreeew! Istota wydała z siebie okrzyk bojowy Dziewiątego i zaczęła masakrować odwróconych do niej plecami Legionistów z Pierwszego. Co na Tron?! Zorael nie bardzo miał czas się zastanawiać czy istota po tym jak skończy masakrować Mroczne Anioły zwróci się przeciw jego ludziom, bo aktualnie ramię w ramię z Sevatarem, próbował obezwładnić, w przypadku Sevatara najprawdopodobniej na śmierć, kapitana Alajosa. Ostrze glevii cięło w szyję przeciwnika. Zorael cofnął się z toru lotu wibrującego ostrza na ułamek sekundy po tym... Przed tym nim Sevatar wykonał cięcie. To nie był śmiertelny taniec, ani idealna harmonia jaką jakimś cudem osiągał Dante kiedy walczył ramię w ramię z Luckiem Sedirae. To było jak porwana transmisja. Jak uszkodzona maszyneria orków, która nie miała prawa działać, a jednak działała. Świadomość, że Władca nocy za chwilę uderzy, świadomość, że Alajos celuje właśnie w to miejsce. Jak ból zęba. Jak jątrząca się rana. Uniknął, kiedy... Zanim przeciwnik wystrzelił w niego tęczową błyskawicą jednocześnie próbując dorobić Sevatarovi dodatkowy uśmiech z pomocą mono-ostrza. Wiedźma - stwierdził Sevatar zbijając ostrze własnym. I własnie wtedy Mroczny Anioł, wbrew Imieniu swego legionu rozjarzył się niczym miniaturowe słońce. Energie Osnowy popłynęły w ich stronę niosąc żar równy wybuchowi promethium.
  13. Bile, z Fulgrimem nad Baalem. Szefowa techmarinów powinna być gdzieś na pokładzie Dumy - oczywiście jeśli przeżyła atak psioniczny i rozbicie okrętu i nie zginęła w czasie walk na Laeran. Jeśli żyje to szukałabym jej tam gdzie są największe uszkodzenia poszycia. A jeśli nie żyje, to na pewno ktoś ją zastąpił. A odpowiedź merytoryczna brzmi - użyj Ogłuszenia i osiągnij sukcesy, które przy Zranieniu zadałyby mu ranę szóstego poziomu. To powalisz go jednym ciosem. Jak chcesz to wyjątkowo pozwolę użyć braterstwa po rzucie i dorzucić - bo nie wiedziałeś, że tak to działa. Alternatywa zadaj mu ranę 6-tego poziomu, żeby niewiele mógł robić i weź do niewoli. W każdym z powyższych przypadków powstrzymaj Sevatara, żeby go nie zabił. Edycja: Alajos nie ma hełmu na głowie ma go przy pasie.
  14. Petteri Sainio - Stand Against Zuriel zwolniła. - Dowódco spokojnie. Nie forsuj się. Nic nam nie przyjdzie z tego, że padniesz martwy zanim dotrzemy do Sanguiniusa. Wezwę Merosa. Pavoni to on nie jest ale może poradzi coś na ból glowy. - Powiedziała nie znoszącym sprzeciwu tonem. Od czasu kiedy była podwładną Azcaellona wyhodowała sobie charakterek. A może miała go zawsze tylko teraz jej relacja z Dantem była bliższa i wreszcie pokazywała prawdziwe oblicze. - Meros dołącz do nas na poziomie medycznym. Lord Caido idzie wbić kodowi pierwszemu trochę rozsądku do głowy i jesteś potrzebny. - Po ułamku sekundy w inervoxach Dantego i Abihail odezwał się konsyliarz. - Witamy wśród żywych dowódco. Czy pan przypadkiem nie miał odpoczywać, a Zuriel nie miała Pana pilnować? - Zapytał. Zanim Caido zdążył odpowiedzieć matka wszystkich migren postanowiła trafić go między oczy, a zamiast tego odezwała się jego zastępczyni. - Tak. A Sanguinius powinien był siedzieć na Łzie w pasie Khayvas, zamiast rozbijać się po księżycu Davina. To rodzinne.- Stwierdziła podtrzymując dowódcę i czekając, aż ten odzyska równowagę. - Znalazłem was. Będę za chwilę. - Oświadczył Meros. W tym momencie w głośnikach Voxu pokładowego rozległ się głos informujący o czasowym przełączeniu na zasilanie awaryjne. światła w korytarzach przygasły i zaczęły migać żółcią i czerwienią wywołując u Caido kolejne uderzenia bólu. - Zaraza!- Mruknęła Abihail. - Nie powinnam była cię stamtąd zabierać... - Z ich plecami otworzyła się śluza windy transportowej. - Meros na ratunek. - Oświadczył konsyliarz gramoląc się z ciasnej przestrzeni przeznaczonej do przewozu niewielkich przedmiotów i skulonych mechaników, a nie Astartes w terminatorce. Dante momentalnie poczuł jego psyche. Jak zimna dłoń na rozpalonym czole, jak opatrunek na ranie, łagodząc ból i odcinając rozognione kanały psi od zewnetrznych wpływów. jednocześnie Konsyliarz zaaplikował mu coś, co Caido, nawet przy swojej dosyć ograniczonej wiedzy na temat medycyny, zidentyfikował jako końską dawkę środków przeciwbólowych. *** Eveliene na chwilę wstrzymała oddech, po czym skinęła głową. Oczywiście! Musieli się przebić. Nic innego nie wchodziło w grę. Jako dowódca Flagowca Fulgrima, jako córka Pierwszego Dzieci Imperatora, jako ta, którą dziedzic rodu Geminus przygarnął i wychował jak swoją, nie mogła postąpić inaczej. Myśli o ucieczce pod osłoną ognia sprzymierzeńców w jednej chwili wyparowały z jej umysłu. Przebiją się lub zginą, cokolwiek ich spotka zrobią to płonąc jaśniej od gwiazd. Spojrzała jeszcze raz na hololit odwzorowujący sytuację nad planetą. Titus podążył za jej spojrzeniem i także przyjrzał się spływającym danym z toczącej się bitwy. Nieopodal, jeśli za nieopodal uznać odległość rzędu 60.000 kilometrów, dwa lekkie krążowniki toczyły zażartą wymianę ognia z dwoma, podobnych rozmiarów, okrętami kseno. Strzała Luny była zczepiona w akcji abordażowej jaką przeprowadzała jednostka Konglomeratu, a dwa pozostałe okręty krążyły wokół nich na przemian próbując dać wsparcie swoim sojusznikom i zniszczyć się nawzajem. Nieco dalej w kwadrancie Sigma-4.1-0/6, flagowy okręt Kyr Vhalena i jego Żelaznych Wojowników, pancernik Lament Tycha, toczył, na pierwszy rzut oka, nierówną walkę z trzema jednostkami Konglomeratu. Dwie z nich były okrętami Imperium, niegdyś należącymi do grupy uderzeniowej jaką dowodził Kowal Wojny Vhalen. Właśnie one były obiektem zaciekłego ataku Lamentu Tycha. Mimo przewagi 3 do 1 pancernik radził sobie całkiem dobrze. Jego baterie lanc żłobiły ogromne bruzdy w kadłubach przeciwników, a kapitan pancernika, na oczach oglądających hololit Titusa i Eveline, wykazał się przebłyskiem geniuszu, bądź szaleństwa, kiedy manewrując pomiędzy próbującymi go osaczyć wrogami, odpalił salwę ze służących do zupełnie czego innego, dział orbitalnych. Niespodziewany atak wyrwał w jednostce obcych dziurę wielkości prawie jednej piątej okrętu. Statek stracił, przynajmniej chwilowo, napęd i zaczął dryfować gdzieś w bok. Sytuację mogły niestety skomplikować zbliżające się, od rufy pancernika, trzy niewielkie niszczyciele obcych, które mogły się okazać zbyt szybkie i zwinne dla systemów namierzania Żelaznych Wojowników. - Mamy dwie opcje - powiedziała cicho do ojca. - Albo przebijamy się od razu i ustawiamy na pozycji umożliwiającej wsparcie dla każdej jednostki w naszym zasięgu - wskazała na hololicie trajektorię lotu, która ustawiła by Dumę Imperatora w pozycji umożliwiającej ostrzał z dalekiego zasięgu zarówno obcych walczących z dwoma lekkimi krążownikami jak i tych, którzy walczyli z Lamentem Tycha. Nie musiała tłumaczyć ojcu, że było to ryzykowne zagranie gdyż musieli przelecieć zbyt blisko krążowników obcych i wystawiali się tym samym na potencjalny ostrzał - albo sprawiamy wrażenie jakbyśmy chcieli się wycofać, wlatujemy w pole grawitacyjne planety, oblatujemy planetę i wykorzystujemy przyciąganie, żeby nabrać pędu. Mamy uszkodzone silniki i generatory tarcz próżniowych. Oblecenie planety zajmie nam trochę czasu, ale da moim ludziom szansę na naprawy i może uda się uruchomić jakiś z uszkodzonych systemów okrętu. Tarcze lub lance dziobowe byłyby priorytetem. A przynajmniej taka mam nadzieję, pomyślała. Titus zbyt dobrze znał córkę, żeby nie zdawać sobie sprawy z tego jak wpłynął na jej wybory. Będą się przebijać. Próba przekonywania jej do zmiany zdania teraz była skazana na niepowodzenie. Jego córka potrafiła być uparta jak osioł. Druga opcja miała jeszcze jedną, potencjalną wadę. Wykonując ten manewr wylecą prosto na walczący Lament Tycha i będą mogli ostrzelać z zaskoczenia walczące z nim okręty - to dobrze, ale jednocześnie znajdą się za daleko od krążowników by móc je wesprzeć jeśli będą potrzebować pomocy - już nie tak dobrze. Eveline spojrzała na niego pytająco. *** Magos Explorator Decreti widząc reakcję Asteo odetchnął z wyraźną ulgą. - Sam nie wiem od czego zacząć. - Powiedział. - Może tak, jak pan wie jestem badaczem, odkrywcą, a to oznacza , że muszę mieć podstawy wszystkich dwunastu uświęconych dyscyplin. Tak się składa że moje dwie najsilniejsze specjalizacje to alchemiae i xsenobiologiae. Nie wiele zajęło mi, a właściwie mnie i mojemu zespołowi - jego głos załamał się lekko - odkrycie niepokojących anomalii w praktycznie każdym aspekcie ekosystemu Laeran. Natychmiast przysłaliśmy raporty sugerujące izolację wszelkich eksponatów do laboratoriów i ponowna analizę warunków planety przed ustanowieniem na jej powierzchni placówek operacyjnych. Wtedy jeszcze liczyliśmy na to, że zostaną one potraktowane poważnie. Z czasem stało się jasne, że górze za bardzo zależy na sukcesie i błyskawicznym terraformingu a nie na rzetelnych badaniach. Potem... - Westchnął.- Potem było tylko gorzej. Najpierw ustanowili placówki badawcze i sprowadzili na nie większość personelu. - Głos załamał się ponownie - Mój zespół zaczął jako pierwszy zdradzać dziwne odchylenia w zachowaniu. Obsesja na punkcie piękna. Perfekcjonizm... Nie! - Potrząsnął głową. - Chorobliwy perfekcjonizm. I sięganie do używek. Na początku trudne do zauważenia, ale w miarę upływu czasu zdałem sobie sprawę, że musi być to wpływ planety. Problem polegał na tym, że wtedy już kompletnie nikt mnie nie słuchał. Mój własny zespół w głosowaniu wykluczył mnie z badań i złożył wniosek o czasowe oddelegowanie mnie do centrali na badania. Mnie! Na badania. Sugerowali, że to ja oszalałem. Podczas gdy oni wprowadzali kolejne u siebie modyfikacje biomechaniczne stosując xenotechnologię, którą na Ducha Maszyny mieliśmy badać! Sprawdzić, czy możemy ja zaadaptować? Tak! Ale nie prowadzić eksperymenty na sobie. Nikt mnie nie słuchał. Próbowałem wysłać raport na Marsa, do Lorda Fulgrima do kogokolwiek, ale zabrali mi przywileje. Nasłali na mnie Medicae, którzy próbowali mnie przekonać że mam urojenia. Prawdę mówiąc zaczynałem im wierzyć, ale wtedy przyleciał ten cały Konglomerat, czy jak się tam zwą. - Odchrząknął i mówił dalej. - To było chyba cztery miesiące po waszym odlocie. Góra zaczęła z nimi negocjacje, a potem nagle okazało się, że się do nich dołączamy. Że mamy w dupie Credo czy przymierze z Terrą, bo oto znaleźliśmy zaginionych braci i siostry z innych ras, z którymi wspólnie zmienimy galaktykę dla większego dobra. Myślałem, że to mój koniec. Mam na myśli to, że na logikę, trzeba być kompletnie szalonym, żeby pozwolić mi żyć i robić badania, ale to właśnie zrobiła góra. Skończyły się wizyty medicae. Pewnego dnia miałem dosyć. Pomyślałem sobie, że najwyżej mnie zabiją i poszedłem do laboratorium. I nic. Nikt mnie nie zatrzymywał. Po prostu kompletnie mnie ignorowali. Mogłem robić co chciałem i nikt nie interweniował. Nie mogłem nic wysłać poza planetę, ani opuścić centrali, bo te przywileje mi zabrano, a informację zapisano w pamięci Ducha Bazy, ale poza tym było jakbym po prostu nie istniał. - Asteo zdał sobie sprawę jak przeraźliwie samotny musiał się czuć Decreti - Na początku myślałem, że to jakaś forma ostracyzmu, ale nie oni po prostu przestali mnie postrzegać. - Uśmiechnął się do siebie, jakby przypomniał sobie coś zabawnego. - I wtedy przypomniałem sobie teorię o Siostrach Ciszy, którą słyszałem w dzieciństwie, za czasów kiedy Dwudziestą Ósmą dowodził Lord Magnus. Że to nie chodzi o to, że one nie mówią, że nazywają je tak, bo dla potężnych psioników, tam gdzie są one nie ma nic, tylko wszechogarniająca cisza. I tak zacząłem moje badania nad właściwościami laerańskich materiałów. Miałem dostęp do starych zapisów zrobionych przez Corvidae i badań powadzonych przez Magi Pimi. Wszystko wydaje się potwierdzać moją teorię o psychoaktywności tutejszych materiałów. To wyjaśnia też, dlaczego najpierw nie poddałem się wpływowi. Wydaje mi się, że jestem mutantem jak siostry Ciszy. Że jestem Pariasem. - Zakończył i spojrzał wyczekująco na Kapitana Dzieci Imperatora.