Nyx

Bringers of Demise
  • Ilość dodanej zawartości

    5136
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Nyx

Profile Information

  • Gender Female

Ostatnie wizyty

2294 wyświetleń profilu
  1. Nymph Nymph czuła się zmęczona. Nie tylko nie spała tyle, ile chciała. Ona nawet nie spała tyle, ile powinna, by czuć się rześko i przyjemnie. Przynajmniej tak wyglądała. Zawsze tak wyglądała. Mankamenty urody trzymały się z daleka od zeusowej córy. Szkoda, że zmęczenie nie czuło respektu. No ale przecież tyle się działo. A w dodatku Shanni nie mogła zasnąć w hotelu i wypadało być dobrą żoną i dotrzymać jej telefonicznego towarzystwa. No i tak to wszystko zleciało. A teraz jeszcze szła tymi ponurymi, przytłaczającymi korytarzami, doskonale wiedząc, że po tysiąckroć wolałaby umierać niż spędzać czas w tej zimnej, odosobnionej, złowieszczej i z każdej strony przerażająco ograniczonej przestrzeni. Pewnie dlatego kobieta, która ich przywitała wydawała się do szpiku kości zła, zepsuta i szalona. Przerażająco szalona. Jakby jej duch i umysł odeszły już na zawsze i zespoliły się w jedność z lodowatą pustką korytarzy. To już nie była kobieta. To już nawet nie była istota żywa. To był wynaturzony, obumarły potwor, który twierdził, ze jest po ich stronie. Może jeszcze sama w to wierzyła. Ale raczej nie. W najlepszym wypadku tylko wierzyła, że w to wierzy, rozpaczliwie czepiając się wspomnień o tym, jak to było żyć poza tymi oszalałymi korytarzami. Nymph wzdrygnęła się, słysząc głos Emerald Guardian. On brzmiał tak naturalnie, że w tym nienaturalnym miejscu wydawał się wręcz niestosowny. Ale pytania już były stosowne. Jeśli cokolwiek normalnego było stosowne w tym miejscu. - Jak się zachowywali, gdy zorientowali się gdzie trafili? Sama się zdziwiła, że się odezwała. To miejsce zdecydowanie do tego nie nastrajało. Ale chciała mieć to szybko za sobą.
  2. Impreza jest gorąca aż ciuchy spadają Gracze swoje SOLe dziwnie wydają To potęga MG tak atmosferę rozpaliła A zabawa się jeszcze nie rozkręciła! O powodzeniu akcji oni decydują, Czy wszystko się uda czy SOLe zmarnują? MG rządzą tutaj tę wielką moc mają, I użyć się jej nie zawahają! Wprowadzają epickie atrakcje, Niech żałuje, kto traci balowe akcje Bo dzieje się tam akcja przełomowa Zabawa to prawdziwie atomowa! I to wszystko się dzieje dzięki MG kochanym Przez nas bardzo chwalonym i uwielbianym Liczbę mnogą majestatu znowu tu używamy Bo siłę i moc pochwał się wyrazić staramy! Ależ proszę bardzo
  3. Podbijam stawkę i dorzucam poezję pełną miłości i uwielbienia dla MG!
  4. A ja zrobiłam odpis. I MG kochani, jestem gotowa handlować SOLami! I dodam jeszcze, że odpis w hołdzie innej mojej marvelowej postaci (pozdrawiamy Wandę!), która uwielbiała walczyć w ten sposób. Prawda, @Aquaman?
  5. Serpent Edwin coś ukrywał. Każdy coś ukrywał. Po prostu tajemnice jednych były nudne i nieistotne dla nikogo, poza ich właścicielami, a innych rozpalały zmysły. Edwin zaliczał się do tej drugiej grupy. Evey miała ochotę zgłębić jego tajemnicę. Nawet jeśli wąż, którym była, wciąż syczał, ze Edwin jest dziwny, niebezpieczny, niebezpiecznie dziwny, a ich pierwsze spotkanie nie było przypadkowe, tylko perfekcyjnie zaplanowane w czasie. Bo przecież niemożliwe, by ktoś taki był szkolnym pariasem. Chyba że... Chyba że chciał nim być z jakiegoś powodu. No ale cokolwiek skrywał Edwin musiało poczekać na lepszą okazję. Korona królowej też musiała poczekać. Bo cios w plecy i wylądowanie na podłodze natychmiast zmienia perspektywę. Jej wrogowie wyglądali na całkiem zadowolonych z siebie. To dobrze. Zawsze lepiej walczyć z przeciwnikiem pełnym pychy. Wciąż leżąc Serpent jednym płynnym ruchem pozbyła się z ciała sukienki. Tak naturalnie, jak naturalnie wąż pozbywa się skóry, gdy przyjdzie na to czas. A to był ten czas. Czas, by wykorzystać to, co dała jej natura. Wykorzystac element zaskoczenia, na który liczyła, zerwać się i trzasnąć skrzydłami, po głowach przeciwników, by ich ogłuszyć. Żeby nawet jak pozostaną przytomni mieli problem z błędnikiem i koordynacją ruchową.
  6. O to to to Plus no... Zielone włosy w USA, w uniwersum Marvela, dodajmy, to coś co się absolutnie nie rzuca w oczy. Chyba ze w czasach polowania na mutantów. Wtedy być może ktoś by kazał udowadniać, ze to nie jest naturalny kolor, tylko farba. No i w USA się nie wagaruje, bo to za poważna sprawa jednak. Pech do kobiet? EDIT: @Thorongil Billy tak na głos? Przy wrogu?
  7. No nie no. Myślę ze to USA XXI wieku i kogo tam obchodzą zielone włosy nastolatka.Ma to ma i już Serpent ma różowe włosy i tez nikogo to nie obchodzi. Nawet jak nie wie o jej skrzydłach (no bo jak wie to rozumiem, ze kolor włosów schodzi na dalszy plan ). Po prostu no... kolorowe włosy nikogo nie szokują? Nie w USA?
  8. Ktoś tu nie ma gustu do kobiet po prostu @rusty no jak to gdzie? Na balu, na którym pojawiła się laska z różowymi skrzydłami!
  9. Są trzy argumenty za tym, że oni jak najbardziej są z naszej szkoły: a) mini Avengers b) partnerka Louiego c) fakt, że miejscówka była zamknięta dla ludzi z zewnątrz i od godziny z hakiem nikt nowy nie wszedł, a pojawienie się obcych natychmiast by zwróciło uwagę. Ale może to ja źle kombinuje
  10. Ja chciałabym tylko powiedzieć, że ja zawsze jestem na Pyrkonie tylko w soboty, nie wiem jeszcze nic konkretnego poza tym, ale i tak nie róbcie mi tego! Że tak wyskoczę jak filip z konopi w dodatku z egoistyczną prośbą
  11. Nieobecność do weekendu na pewno, a potem się zobaczy. Jakby było coś naprawdę ważnego to możecie mnie próbować łapać, ale niczego nie obiecuję
  12. Bardzo się obawiam, że po punkcie "Evey poradzi sobie z problemem" nie będzie już żadnego innego
  13. Kto ma smoka, ten ma władzę?
  14. Spoko, spoko, wybrałam na avek aktorkę, mam też jej wizerunki w bardziej klasycznych kreacjach!
  15. Brzmi jak doskonały powód do wyrywania Roxi! Ej, a może Evey i Louie? Mogłaby wyrywać Księcia. Co ty na to @Gatzky? Co jak co, ale na zdjęciach by się dziewczyna prezentowała fenomenalnie