Nyx

Bringers of Demise
  • Ilość dodanej zawartości

    4637
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Nyx

Profile Information

  • Gender Female

Ostatnie wizyty

1859 wyświetleń profilu
  1. Ej, wszyscy! Jako, że nie ma sensu, bym pisała jednozdaniowe posty co jakiś czas, to możecie wszyscy śmiało założyć, że jak w zasięgu uszu Evey pada imię Thora to jej skrzydła robią coś dziwnego, a jak akurat chwilę wcześniej nie była w łuskowej formie no to już jest
  2. Dla Eve nawet angielski jest językiem obcym. Nawet bardziej niż dla zagranicznych członków ekipy, więc no... powodzenia na zajęciach Zajęcia z literatury: - Eve, powiedz nam proszę, kim był Makbet? - Ziomem, co jak poginał z wojny ze swoim waflem to wpadł na jasnowidzujące wiedźmy. Ale ani on, ani wafel najbystrzejszą wodą w klozecie nie byli, bo nie ogarnęli o co chodzi z tym całym królowaniem i uznali, że mają na to wywalone. Makbet miał taką creepy foczkę, co to uznała, że loool, mężu ma być królem! Ja chcę! I kojfają króla. Makbet potem kojfuje wafla, bo świadek. I mu odwala, bo wafel go creepuje po wyciągnięciu kopyt... Bo inaczej ich pod ubraniem nie upchnie
  3. Ale skąd pomysł, że Eve ma kompleksy? Eve bardzo lubi siebie
  4. Ja poczułam potrzebę wrzucenia krótkiego odpisu, bo Evey usłyszała zakazane słowo
  5. To się bardziej kojarzy z końskimi zalotami I tak, końskie zaloty są pfuj. Serpent bardzo chce się pośmiać z posłuchać o drobnych niezręcznoścach randkowych Roxi! Już wiem co będzie z niej wyciągać na pogaduchach
  6. Serpent Evey znowu pokryła się łuską. Chociaż pozbyła się jej ledwie chwilę wcześniej. Kierowane głupim odruchem skrzydła poruszyły się gwałtownie. Na tyle gwałtownie, że Serpent musiała zacząć panicznie łapać szklaną misę, którą sama sobie wytrąciła z rąk. I nawet złapała, tuż nad podłogą. Ale z kolei prawie wsadziła skrzydło do gotującej się zawartości garnka pilnowanego przez Charliego. - Cholera! - wyprostowała się i nawet udało jej się zwinąć skrzydła -Sorry! - zawołała zawstydzona - Chyba jednak je zwiążę... -mruknęła, starannie unikając wzroku wszystkich dookoła
  7. Uświadomimy dziewczynę że chłopak głupieje bo na nią leci a nie umie zarywać. Wtedy nie będzie już taka surowa
  8. Diana Snowden - Jasne, mamo - uśmiechnęła się Di - trzymaj się, wpadnę do was później. Byłam w domu chwilę - przyznała się. Nie było czego ukrywać, jeszcze by mama zauważyła poprzemieszczane rzeczy i się wystraszyła - pa! Rozłączyła się, zerknęła na menu, a potem uśmiechnęła się szerzej do kelnerki, żeby ją przywołać - Paluszki krabowe - poprosiła - i skoro pani poleca to niech będzie to ciasto ananasowe. Nie było co buraczyć. Sama robiła w obsłudze klienta, jakby nie patrzeć. Poza tym jak ojciec chciał zjeść te cholerne paluszki właśnie tutaj to... To pewnie coś znaczyło. Jedząc je pewnie się nie dowie co, ale nie jedząc też się nie dowie.
  9. Diana Snowden - Poproszę - uśmiechnęła się Diana trochę nieobecnie. Kurczę, to totalnie nie wyglądało na miejsce, w którym ojciec by był z własnej woli. Nie jego styl, nie jego kuchnia, nie jego bajka. Czyli pewnie z kimś miał się spotkać. Ale dlaczego tutaj? Sam z własnej woli by tego miejsca nie wybrał, bez szans. Wychodziło na to, że ktoś to miejsce wybrał za niego. A ojciec z jakiegoś powodu się zgodził. A dzień później go aresztowali. Diana westchnęła rozdzierająco i wybrała numer do mamy. Może słyszała, żeby z kimś rozmawiał tego dnia. Albo odebrał jakąś dziwną wiadomość. Albo wspominał, że gdzieś jedzie.
  10. ooo @Paranormal napisałyśmy posty w przygodzie jednocześnie Wielkie Umysły myślą podobnie! O i @Thorongilteż napisał
  11. Serpent - Ser - przytaknęła rozbawiona, gospodarując swoją część blatu - ogarniam deser! - powtórzyła - będą babeczki z dynią i czekoladą. Wegańskie, bo mają tu mleko migadałowe. Ogarniacie? Mleko migdałowe! - zachwyciła się - Nietolerancja laktozy może się schować! - powiedziała radośnie do Philipy, która chyba jeszcze nie odzyskała humoru. Albo to był jej standardowy humor. Bycie jaśniejszym kolorystycznie wariantem Wednesday Addams jednak ją zobowiązywało - A hrabia Roland, spoko ziomek, nie przycięłam komara przy czytaniu, wsysło. Ale wiara, Hrabia Monte Christo to dopiero był ziom! - westchnęła rozmarzona - ogarnęłam tę książkę sześć razy! - zamachała skrzydłami z wrażenia - Nędznicy też bardzo spoko. I Katedra Najświętszej Marii Panny! W ogóle ten Hugo to był ziom!
  12. W sumie Serpent ma łuski... Na upartego może próbować ludziom wmawiać, że biega w pancerzu, a nie na waleta
  13. Ja wiem, że wy mi tu słodzicie, a normalnie to piszecie petycje do MG żeby się pozbyli mnie albo chociaż Evey w sposób wyjątkowo krwawy Wydało się!
  14. Serpent - Sorry, ziomy. Darcie łacha z mieczatych typów mam w łuskach - zaśmiała się - nic osobistego - mrugnęła do Louiego - Durendal! - rzuciła odkrywczo - Masz Durendala? - zainteresowała się żywo - No tego z pieśni o tym typie, co go anioły zaiwaniły po śmierci. No co? Nie wbijałam do budy przez trzy lata, nie przez całe życie. I wbijałam do bibliotek. Ciepło i czyste kible, miejscówka 8/10, ale żeby nie grzali pawiana, że "Obosz patola u bram! Dajeta smołę, damy odpór tłuszczy!" to trza było czytać - zaśmiała się - Ej, to jak ty ogarniasz ciasto, a wiara kroi składniki - podała na stół noże, deski i wiktuały - to ja wam ogarnę deser!