Nyx

Bringers of Demise
  • Ilość dodanej zawartości

    4302
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Nyx

  • Ranga
    Strefowy bard
  • Urodziny 28.03.1989

Profile Information

  • Gender Female

Ostatnie wizyty

1677 wyświetleń profilu
  1. Leandra - Dziękuję! - ucieszyła się szczerze i radośnie - Niestety są sztuczne i trochę mnie drapią- skrzywiła się i dotknęła zakrywających ją liści - Na wiosnę poproszę drzewa o prawdziwe liście - postanowiła wesoło - Leandra - złapała go za dłoń, ale zapomniała potrząsnąć. Zawsze zapominała - Dziwne przyjęcie. Każdy wygląda jak... Jak stado sępów, które czeka na padlinę. Tylko bardziej sztucznie. Albo... jakby dużo osób wcale nie chciało tu być.
  2. Diana Snowden - Więc nie kupuj tam broni. Ani ludzi - mruknęła Diana - Samo korzystanie z Darknetu nie jest nielegalne - przypomniała - można tam zrobić nielegalne rzeczy. To różnica. Ludzie, którzy żyją w opresyjnych systemach w ten sposób próbują dzielić się i przekazywać informacje. A korporacje to sama kwintesencja opresyjności, nie? - westchnęła - Słuchajcie, tam coś śmierdzi. Ojciec jest zastraszony. A chyba wszyscy dobrze wiemy czym można mu zagrozić - popatrzyła na zgromadzonych - i to tak skutecznie, by zgadzał się na osiemdziesiąt lat więzienia i uważał to za "niewielką cenę" - skrzywiła się. Zapatrzyła się na brzydką bliznę na ręce, by po chwili westchnąć bardzo głośno - Żeby się dostać na takie piętro trzeba pewnie mieć jakąś kartę, co? A może... - urwała i zamyśliła się. Jej iluzje oszukiwały kamery i aparaty fotograficzne. Może i inne mechanizmy? Ale musiałaby poćwiczyć. Przecież nie zaryzykuje w ciemno. - Czekajcie, źle do tego podchodzimy. Jeśli tata w coś wdepnął to... No to musiało być coś na jego poziomie. Coś, co on miał szansę zauważyć. Poza tym... Mają już za niego zastępstwo, najprawdopodobniej. Na pewno mają. A w takich sytuacjach zawsze ktoś korzysta. Pytanie tylko: kto. Może jednak pogadamy z tym całym Finnem?
  3. Wszystko się kończy! Nawet czas pożegnań należy w końcu pożegnać! Pożegnamy go więc... przywitaniem. Ale to na końcu! Prawie na końcu! Teraz nadszedł czas na wyniki! III miejsce zajmuje Bazil z dziewięcioma punktami za post w sesji Polowanie na Róg II miejsce zajmuje Deckard-Skaza z trzynastoma punktami za post w sesji Honor for All No i na końcu I miejsce.... a nie, teraz to, co zapowiadałam. Przywitalne pożegnanie! Czekaliście na to naprawdę bardzo długo! A więc proszę... Czas na szczęśliwe zakończenie tej edycji konkursu! Ach, komuż ono przypadło? Mam dumę i zaszczyt ogłosić, że: I miejsce zajmuje duet: Kira i Jedi Master z piętnastoma punktami za post w sesji Polowanie na Róg Serdecznie gratuluję!
  4. Czas na moje głosy! 3 punkty - Deckard-Skaza 2 punkty - Kira&JM 1 punkt Bazil
  5. Diana Snowden - Och ten ciężar tajemnic - pokręciła głową Diana - jednych zgina do ziemi i zmusza do picia podłej kawy, innym rozwala trawnik przed domem wozami reporterskimi. Chociaż może to były wasze wozy - zastanowiła się - W końcu wjechały jednocześnie. A przecież taka agencja nie mogłaby sobie pozwolić na przeciek, prawda? Telewizja to beznadziejny kamuflaż. Zawsze wszyscy wychodzą się pogapić. Zwłaszcza na przedmieściach - wsunęła wizytówkę do kieszeni - Miłego dnia, panie Stonewitz. Energicznym krokiem podeszła do mamy - Jedziemy. Nic tu po nas. Póki co. W domu oddelegowała mamę do telefonu i szukania prawników, a potem podsumowała głodnym wieści bliskim, co się stało i jak sprawa wygląda. O prawniku, ugodzie i głupotach, które bredził ojciec. A także o tym, jak można spróbować przynajmniej przyhamować maszynę, która już ruszyła, zanim przemieli im ojca do końca. - Pogadałabym z tym jego prawnikiem - spojrzała na rodzeństwo - Dajcie spokój, wiem że nic mi nie powie. Ale może przynajmniej dowiemy się z kim mamy do czynienia. Zresztą i tak trzeba mu wypowiedzieć pełnomocnictwo - wzruszyła ramionami - Zanim nam jeszcze bardziej pogrąży ojca. Można też... - zastanowiła się - Nie wiem. Cam, Will. Skąd się bierze informacje jeśli oficjalne źródła są spalone? Darknet? Will ogarniasz? Mógłbyś pojechać do mnie. Albo do Cam. Ja bym pojechała do tego całego Smitha - skrzywiła się - Można też do firmy. Mamy pretekst, bo na pewno są tam rzeczy ojca. Cam? Co sądzisz?
  6. No ba! Na najfajniejszych graczy
  7. Cleo Blackburn Cleo poczuła nieprzyjemne ukłucie w sercu, gdy patrzyła na obecnych. Bo nie wszyscy byli obecni. "Powinieneś tu być, Steve", pomyślała gorzko. "Obiecywałeś..." Wiele rzeczy jej obiecywał. A ona nie sądziła, że ma do czynienia z jednym z tych mężczyzn, którzy powiedzą wszystko, by zaciągnąć kobietę do łóżka. Wszystko wskazywało na to, że się pomyliła. Ta zdrada bolała podwójnie. Odgoniła złe myśli. Nie pora się rozczulać, gdy trwa bitwa. - Zostałam odarta z człowieczeństwa - zaczęła Cleo powoli. Nie siadała. Stała w miejscu, jakby właśnie publicznie się spowiadała. Albo była na własnej rozprawie - Żadne ludzkie prawa mnie już nie chronią. Można mnie bez konsekwencji zabić, uwięzić, zabrać mi prywatność i skrzywdzić na wiele sposobów. Nie jestem moją mocą. Nawet ją zablokowałam - uniosła rękę -Nie mogę jej używać. Nie chcę jej używać. Nie zrobiłam nic złego. Nie skrzywdziłam nikogo swoją mocą - podkreśliła - nawet nie zniszczyłam cudzej własności. Jedynie swoją. A jednak... Żadne ludzkie prawa mnie nie obowiązują - zamilkła na chwilę -Wiecie kogo jeszcze ludzkie prawa nie obowiązują? - uśmiechnęła się. Wyjaśniło się, czemu wcześniej nie usiadła. Bo teraz podeszła do Thora. Podeszła do niego tylko po to, by przed nim uklęknąć. - Wszechmocny Thorze, Synu Odyna, Książę Asgardu, Protektorze Dziewięciu Światów, Obrońco Midgardu. Panie Gromu i Błyskawic, Władco Burzy, imię twe niechaj sławione będzie przez wieczność i budzi lęk w sercach twych wrogów. Pokornie proszę cię o łaskę i polityczny azyl, bym mogła umknąć tym, którzy chcą mnie skrzywdzić w imieniu ziemskiego prawa - pochyliła głowę z szacunkiem. Cleo była córką polityka. Wiedziała jak ważne jest zawiązywanie odpowiednich umów i sojuszy. Nie mogła liczyć na prawo Ziemi, musiała poszukać schronienia dalej. Prawo uchwalone przez rząd głosiło w końcu, że należy odłowić i pozbyć się mutantów. A nie obywateli Asgardu. Zanim prawnicy to rozgryzą minie dość czasu.
  8. Leandra - Ach, kłótnie kochanków - westchnęła z rozrzewnieniem Leandra - Może kiedyś i mnie pokażecie co potraficie - zauważyła swobodnie - Ale teraz was zostawię - dodała, zerkając ciekawie na obserwującego ją osobnika - Bawcie się dobrze. Leandra nie była istotą, której w ogóle znane było pojęcie wstydu. Słyszała już, że zagadywanie do atrakcyjnych osobników płci obojętnie jakiej dla niektórych osób było trudnością nie do przeskoczenia, ale zupełnie tego nie rozumiała. Choć po prawdzie nawet nie próbowała zrozumieć. Zamiast tego wolała podchodzić do osób, które jej się podobają - Cześć... - zagaiła z uśmiechem - Podobasz mi się - oznajmiła bez ogródek.
  9. Czy czujecie tę dumę unoszącą się w powietrzu? Wczoraj MG dała posty, a dzisiaj już odpisane!
  10. Cleo Blackburn Cleo wcale się nie spieszyło do tego, by opuszczać jego ramiona. Może nie były to te ramiona, w których chciała być najbardziej na świecie, ale i tak były zabójczo przyjemne. Dokładnie tak, jak ich właściciel. W tej jednej chwili, gdy ją trzymał i się śmiał, poczuła się tak dobrze, że nawet nie zauważyła, gdy sama zaczęła się śmiać. Tak dawno nie miała już okazji do śmiechu, że prawie zapomniała jak to jest. Dlatego przytuliła go mocniej, z wdzięcznością, zanim zaszyła się w swoim pokoju. Cleo była tą kobietą, która jeśli miała czas na to, by coś zjeść albo na to, by prezentować się olśniewająco - wybierała tę drugą opcję. Zwłaszcza, że po bliskim spotkaniu z Clintem po treningu przydała jej się nie tylko zmiana ubrania. Całkiem dosłownie czuła, że musi się przebrać ORAZ wziąć prysznic. Koniecznie. Bransoleta na ręce przypominała bardziej metalowy karwasz łuczniczy niż subtelną ozdobę (czy w ogóle - jakąkolwiek ozdobę). A po prawdzie to jeszcze bardziej niż karwasz przypominała samobójstwo towarzyskie. Ale tylko na tym pierwszym mogła coś ugrać, więc postanowiła trzymać się tego skojarzenia. I trzymała się go tak mocno, że Hawkeye powinien być dumny. Ona była, gdy spojrzała w lustro. Była na tyle dumna, że postanowiła jednak coś zjeść. Nie jadła kilka dni. Nie mogła ani się napchać, ani jeść w pośpiechu, jeśli nie chciała mieć sensacji żołądkowych. Sałatka z tuńczykiem brzmiała wystarczająco dobrze. W końcu była przebrana, umalowana i może jeszcze nie była najedzona, ale już czuła miłe ciepło w żołądku. Mogła dalej stawiać czoła rzeczywistości i udawać, że trzyma się lepiej, niż się trzyma. W tych warunkach to było bardzo łatwe.
  11. Petr robi logo! W końcu on jest artystą-malarzem!
  12. Sekretny Ekskluzywny Klub Spaczonych W Wyborach Miłosnych brzmi lepiej? Wtedy skrót wychodzi SEKSWWM, co brzmi prawie jak smsowy zapis Seksu w Wielkim Mieście.
  13. @Aquaman No ja ostrzegałam! W ogóle Petr i Cleo powinni założyć Klub Ludzi Z Beznadziejnym Gustem Do Drugich Połówek. Długa nazwa, ale robocza i do dopracowania
  14. Trudno, razem z Cleo i tak go kochamy Nawet bardziej! Ona będzie lśnić, on będzie olśniony, wszystko się zgadza Gratuluję heroicznej walki! Zwłaszcza, że zwycięska!
  15. Kocham to zdanie tak bardzo <3 <3 <3 <3 <3 <3 Ale widmo Leonarda da Vinci łka gdzieś cicho w kącie