Zell

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    256
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Zell

  • Ranga
    Gracz wielce dzielny
  • Urodziny 16.10.1989

Previous Fields

  • Systemy RPG 1) oWOD 2) Wh40k [nie dam się wrobić w te systemy oficjalne] 3) Forgotten Realms [DnD 2.0 lub 3.5]
  • GaduGadu 1914373

Profile Information

  • Gender Female
  • Location Warszawa
  • Interests Piszę za dużo. Czytam wszystko co nie odrzuca. Grafikuję i czasem rysuję.

    Samouczę się jako zacięty humanista niepoprawnie zafascynowany także naukami ścisłymi, bo uwielbiam.

    Inne wady dołączone do zestawu.

Ostatnie wizyty

8585 wyświetleń profilu
  1. MG, jako że jest moderatorem na forum swojej sesji, może podfora tworzyć. Na różne rzeczy. Emm... Guys? Mogę mieć taką małą prośbę? Jako że kiedyś się nasi spotkają... to czy byłaby możliwość, abyście pozmieniali swoje kolorki na docu? Chodzi mi o necusiowy i weirdusiowy kolor. Otóż ja... nie widzę różnicy między nimi. Zero, to ten sam kolor dla mnie. Jak sprawdzę to wiem, że jeden od różowego idzie, ale... No dla mnie jest taki sam jak czarny weirdowy.
  2. Chcę.

     

    hqdefault.jpg

     

    Bo ileż można słuchać, że znowu coś dziwnego z kolorami masz w grafice? ;(

    1. Pokaż poprzednie komentarze  6 więcej
    2. QuisPL

      QuisPL

      Możesz podbić sobie kontrast i nasycenie w monitorze (albo na karcie graficznej), do gigantycznych wartości, jeśli chodzi o prace przy komputerze to może pomóc. Jeden znajomy tak zrobił i jego pracę na zajęcia graficzne były dużo lepiej wyważone. Drugi zrobił to samo, nie było różnicy, więc ciężko mówić że to działa w 100%. Generalnie rozchodzi się o to że on na swoim ekranie wszystko miał strasznie jasne i jak tworzył coś to robił tak żeby dla niego wyglądało normalnie, a dla "normalnie" widzącego człowieka już było zbyt żarówiaste, ale na niepodbitym ekranie, wszystko wyglądało w porządku, ale dla niego było już zbyt czarno białe :) Jeśli jest taka możliwość to można też spróbować zablokować kanały pośrednie, ale wątpię żeby była taka możliwość, nawet w najdroższych monitorach...

    3. Zell

      Zell

      Tylko skąd mam wiedzieć kiedy jest to dobre? I w sumie problem taki, że ja i tak często daje 100% kontrastu/nasycenia, bo inaczej jest mdłe. :| Zmiana kontrastu wymaga troche szperania, bo lap to lap, trzeba suwaka szukać. Tyle dobrego, że ja nie pracuję tylko graficzę ot sobie. Bo rysuję już tylko ołówkiem.

       

      Niemniej wszystko zależy od tego o jakim kolorze mówimy. Niebieskie np. wydają się w porządku zazwyczaj.

    4. QuisPL

      QuisPL

      No właśnie, nie da się tego ustawić samemu :P No chyba że weźmiesz swoją grafikę która wygląda wg Ciebie mdle, a według innych ok i będziesz się bawić suwakami aż stwierdzisz "ok teraz jest naturalnie" Generalnie takie ustawienia oferują sterowniki kart graficznych, zwykle ppm na pulpit i Panel sterowania Nvidia / Ustawienia grafiki / Intel Graphic, albo coś w ten deseń... Często da się ustawić odmienne wartości dla danych kanałów, więc tak jak mówisz, niebieski możesz pominąć w ustawieniach :) Ja na to wpadłem jak okazało się że nowy monitor ma straszny przesyt czerwonego i dopiero tym udało mi się to wyregulować. 

       

      Nie wiem jak widzisz i jak to jest, więc ciężko mi się tutaj w jakikolwiek sposób ustosunkować do tego co piszesz, możliwe że zakres nadal będzie zbyt mały żeby u Ciebie to zadziałało :/ Ja tylko podrzucam pomysł, na który wpadliśmy przypadkiem przy podobnym problemie :) 

    5. Zell

      Zell

      Spoko, wiem że to tak... ciężko.:D Nie zmienia to podstawowego faktu, że to nie tylko o komputer chodzi, ale o wszystko co się widzi. :) A raczej czego się nie widzi. Niemniej to zaskoczenie, gdy okulista daje ci kilka testów z kolorowymi kółkami, na których są cyferki, a ty nie wiesz gdzie niby.. Bezcenne. :D

       

      Ponoć w szkołach ludzie to mieli. Ja nie kojarzę takiego badania.

    6. Mhelkir

      Mhelkir

      Było chyba za czasów 8 letniej podstawówki coś takiego, albo moja szkoła podstawowa była "do przodu" ale była to chyba największa podstawówka w Łodzi (za moich czasów 1800 uczniów podobno) więc i pielęgniarka na dyżurze była i inne "bajery".

  3. - Witaj, nieznajoma, która zdążyła już poznać moje imię. - elfka rozpoczęła rozmowę od początku, zaznaczając w tym, że nie zna miana nowo przybyłej, również uśmiechając się delikatnie i spokojnie. - Przyznam, że część twojego ostatniego zdania brzmi, jakby zostało wyrwane z przeszłości. Tiavithiel przyglądała się kobiecie rozmyślając nad nią i jej motywami, niemniej nie mogła zaprzeczyć, że te jej kilka słów rozbudziło w niej coś, czego nie czuła od dawna. - Tak właśnie jest. Niewielu jest ludzi, którzy urodzili się w takich czasach, by móc osobiście poznać smak… Splotu. - czarnowłosa kobieta odpowiedziała, nie szeptem, ale dostatecznie cicho i dyskretnie, by żaden z nachalnych żeglarzy nie zajmował się tematem ich konwersacji - Dlatego też poszukiwałam kogoś z Seldarine, a niewielu z was przebywa w rejonie morza. Mój klient… potrzebuje kogoś, kto kiedyś uprawiał Sztukę. Mimo spokoju i braku entuzjazmu rozmówczyni, jak gdyby rozmawiała o kolejnym zwykłym zleceniu - cokolwiek zlecała - posługiwała się słowami jakich Tiavithiel nie słyszała już od raczej dawna… choć nie. Posługiwali się nimi czasem mędrcy, kapłani Oghmy. Chodziło raczej o sposób i nonszalancję, z jaką używała ich nieznajoma. Wskazująca na skrajną ignorancję, albo może nie przejmowanie się czymś, co nigdy nie miało mieć wpływu na jej życie. Och, tak. Ludzie. Jak oni szybko zapominają. Inną sprawą był powód, dla jakiego szukano takiej osoby. Potrzebowano kogoś, kto parał się Sztuką? Elfka miała tylko nadzieję, że nie chodziło o snucie opowieści pańskim dzieciom, bo to znosiłaby z ciężkim trudem. O innych niepoważnych rzeczach nie wspominając. - Skoro kwestia opiera się na tym, że mogłam kiedyś poznać… smak… Splotu, to jaki jest powód dla poszukiwania takiej osoby, jak ja? - Ponieważ potrzebuję kogoś, kto w formie księgi, lub manuskryptów zapisze historię… przed wiekami utrwaloną za pomocą magii. Mój klient jest kolekcjonerem i koneserem historii. - Historię? Opisującą jedno wydarzenie czy większy okres czasu? - Jako całokształt czasu. - odparła kobieta swoim miłym, usypiającym głosem na swój opieszały sposób mówienia - Czy pozwolisz mi zaproponować ci wino? Całokształt czasu? - Jeżeli to nie problem. - elfka przez chwilę zastanawiała się kiedy ostatnio piła coś poza najtańszym piwem i wodą. - Intryguje mnie ten… całokształt czasu. Twój klient oczekuje, że spiszę całą historię? - W obecnej chwili chodzi o historię pewnej rodziny, ale jeśli będzie zadowolony z twojego dzieła… - oparła łokieć o blat, a twarz o dłoń. Drugą dobyła sakwę i położyła na stole. Znudzonym gestem rozsznurowała rzemień i wyłożyła na blat dwie srebrne monety, bite chyba w Aglarondzie. Obróciła twarz ku szynkarzowi, tak że jej prawie czarne oczy patrzyły równie znacząco co dwa srebrniki. Odstawił polerowane drewno i podszedł do stołu, zgarniając monety bez słowa. Nie była potrzebna wymiana zdań - taki pieniądz był na tyle duży, że mogło chodzić tylko o wino, i na tyle mały, że nie mogło chodzić o nic dość wyrafinowanego, by trzeba było wymieniać z nazwy. Gdy nalewał z beczki jakiegoś lokalnego sikacza, kobieta przeniosła spojrzenie prosto w oczy Tiavithiel. - Pytaniem jest, czy ja marnuję twój czas. Potrzebowała zlecenia, jakiejś pracy, a tu nagle jak z tego nieba, o którego odcieniu można zapomnieć po tylu latach, znalazło się jedno. Furtka, jakiej wypatrywała. Tiavithiel uśmiechnęła się i odparła lekko: - Nie przytrzymują mnie na chwilę obecną żadne inne zlecenia, zakończyłam te, które miałam. Szynkarz bez słowa postawił przed obiema kobietami kieliszki, które nawet chyba były czyste w tej dekadzie… znamienny ślad jak blisko Sembii byli. Ukłonił się obu kobietom i wrócił za swój kontuar. - Zanim powiesz, że przyjmujesz, powinnyśmy porozmawiać o wynagrodzeniu. Wynosi ono czterdzieści sztuk platyny. Tiavithiel nie pozwoliła po sobie poznać jak zaskoczyła ją ta oferta. Czterdzieści sztuk platyny? Do tego w tych czasach? Ktoś chyba naprawdę był zdesperowany albo posiadał zbyt dużo pieniędzy, że mógł je wydać na swoje zamiłowania… Przynajmniej chciał je pożytkować na dobry cel, jakim było zapisywanie historii. - To hojna oferta. Chciałabym jednak wiedzieć, o ile to nie problem, kim jest ta miłująca historię osoba, zdolna płacić tak dużo za jej przetrwanie. Żeby nie rzucać się w nieznane. - Obawiam się, że to niemożliwe. To bogaty kolektor… z okolic Księżycowego Morza. On wynajął mnie żebym ja znalazła kogoś takiego jak ty. - kobieta upiła alkoholu, krzywiąc się nieznacznie, po czym oparła łokcie o blat, a twarz na obydwu dłoniach - Jeżeli zdradzę ci jego imię i miejsce gdzie go znaleźć, do czego którekolwiek z was będzie potrzebować mnie? - zakończyła, uśmiechając się szerzej, bez cienia rozbawienia perspektywą. Tiavithiel, pomimo spokoju malującego się na jej twarzy, ciążyły pewne sprawy. - Powiedz mi tylko jeszcze… Skąd dowiedziałaś się akurat o mnie? Czy to też tajemnica zawodowa? - Niewielu jest elfów, którzy opuścili akurat Cormanthor w ostatnim stuleciu. Z tychże, niewielu jest magów. Poczyniłam pewne… - sięgnęła po kieliszek, kręcąc nim przez chwilę i obserwując zawartość - Zapytania. Początkowo szukałam oddzielnie skryby i oddzielnie kogoś z twojego rodzaju, kto przy okazji byłby magiem, ale odkąd zaczęłam pytać dwa lata temu w kilku miejscach powiedziano mi o tobie. A dzisiaj cię odnalazłam. W kilku miejscach powiedziano o elfiej czarodziejce… Kto? I ile? - Rozumiem. - Tiavithiel upiła troszkę ze swojego kieliszka. Nie był to oczywiście trunek najlepszej jakości, ale jednak… był winem, a nie podłym piwem - Jeżeli się zgodzę, kiedy należałoby wyruszyć i podjąć pracę? - Im szybciej to zrobisz, tym szybciej obie dostaniemy zapłatę, a to kawałek drogi stąd, w zamku, należącego do cormyrskiego dziedzica elfich założycieli opodal Arabel. - Zlecenie jest planowane na jakiś okres czasu? - dopytała znowu biorąc łyk wina. - Mój klient płaci za jakość. Będziesz miała tyle czasu, ile uznasz za potrzebne. - kobieta upiła łyk wina, przez chwilę oceniając coś i kalkulując, przypatrując się Tiavithiel. Odstawiła kieliszek przed siebie, bawiąc się nim dłońmi, i uśmiechnęła nagle, nieszczerze. - To jest dopóki pan zamku nie powróci. - sprostowała własne, niedoszłe kłamstwo, z którego się rozmyśliła równie szybko, jak nieomal go dopuściła. - Czyli należy zawrzeć całą historię, od jej początków, póki pan zamku nie powróci… A planuje to zrobić za…? - Po powrocie z podróży… na Wybrzeże Mieczy. Nam dotarcie do Arabel zajmie nie dalej niż dwa tygodnie. Powinnaś mieć miesiąc dla siebie… może dłużej. - Czy dostanę na miejscu jakieś wytyczne, co do tego, czego się spodziewa pracodawca? Na czym się skupiać? Czy może ty już wiesz? - Wiem wszystko, co potrzebne. Zamek został skonstruowany by być… świadectwem historii tego rodu. Arrasy, gobeliny, witraże, rzeźby i popiersia… wszystkie będą ilustrować sceny z niej. To co jednak kluczowe, to wykonane przez twój rodzaj runy, które sprawiały, że goście… stawali się świadomi tej historii na różne sposoby. Czarnowłosa rozmówczyni Tiavithiel dopiła wino do końca, kładąc blade dłonie na stole. Przez chwilę w zamyśleniu przypominała coś sobie. - Za sprawą magii, przypatrując się dziełu, można było znaleźć się… w ulotnym transie, w którym wydawało się uczestniczyć w tamtych wydarzeniach, przynajmniej tak, jak wskazywały oczy wyobraźni artysty. Niektórym śniły się sceny z historii rodu, w zależności od komnat, które im przydzielono. Podobno nawet w lochu istniała cela, w której koszmary miały dręczyć więźniów gdy akurat nie byli męczeni na kole. - przeniosła znów wzrok na elfią rozmówczynię - Nic z tego oczywiście nie ma już miejsca, ale runy… inskrypcje pozostały. I być może uda ci się z nich, a także z pozostałych poszlak i archiwum w rodzinnej biblioteczce ustalić wszystko, co potrzebne. - Całkiem możliwe. - przyznała elfka, ale zaraz dodała - Wszystko oczywiście zależy od tego, jak atrakcyjne dla historii będą te źródła, ale jednak można być dobrej myśli. - jako że rody są bardzo przywiązane do swojej historii, pozostawione poszlaki zapewne były wystarczającą pożywką dla skryby, który miał z nich utworzyć konkretną całość. - I czarodziejki, która umiałaby dotrzeć do tego, co skrywało zaklęcie utrwalone runami. - dokończyła zleceniodawczyni. Wytężona praca, ale za to zarobek… - Zgadzam się. - odparła po dłuższym namyśle elfka dodając - Muszę tylko uregulować pewne drobne należności z karczmarzem… - Potraktuj to jako zaliczkę… - kobieta przesunęła ciągle leżącą na stole sakwę ku elfce, pozwalając by ta wzięła potrzebną kwotę. Tiavithiel wybrała z sakiewki tyle monet, ile było jej potrzebnych, aby zamknąć sprawę długu u karczmarza, po czym zapytała jeszcze: - Chcesz wyruszyć dziś? - Chcę wyruszyć gdy tylko ci… dżentelmeni będą się okrętować i wyruszać w okolice Suzail. Jeżeli masz coś do załatwienia, to wedle ich kapitana masz dwa dni. - Przybędziesz więc po mnie, kiedy nadejdzie czas? Kobieta rozszerzyła uśmiech, po czym jej twarz znowu zobojętniała, może z zadowolenia z zawarcia… transakcji. Lub raczej dobicia umowy. - Tak… przybędę po ciebie, gdy nadejdzie czas.
  4. 1) Zrobienie osobnych wątków wielu na różne kwestie ku pamięci jest łatwe, bo podforum do podforum stworzysz bez hasła i już, tam wrzucimy. 2) Sugestia: niech każdy otrzyma własne zahasłowane podforum na wątki i pytania do MG, o których to kwestiach nie mogą się inni dowiedzieć, o. 3) Standardowe formatowanie? Czyli jakie? Oczywiście, niech każdy ma takie samo, jak się ustali jakie. 4) Może zmniejszę ten rozdzielnik, bo jak dla mnie do kwestii postowej może być za duży. Sprzeciwy?
  5. Mam spory problem PBFowy i potrzebuję waszej opinii. Powoli szykuje się sesja FRa w moim podejściu (czyli na czasy ponad kilka lat od Kryzysu Awatarów nie ma co liczyć, podobnie jak łażenie po Dungeonach), jednak... Tu zaczynają się schody.

     

    Na Strefie widzę tak naprawdę tylko sesje w DnD na mechanice 5 edycji, jakiej nie znam w ogóle, bo zawsze we wszystkim niechętnie podchodzę do zmian. Jakichkolwiek. 

     

    Zerknęłam na piątkę. Nie wykręciło mnie od razu, ale to nie zmienia podstawowego faktu, że nie jestem i tak przekonana. Osobiście nigdy żadnej mechaniki nie potrzebowałam, aby tworzyć postać, grać. Doświadczyłam za dużo radosnego jej wykorzystania, na jakim bazowała sesja. Mogę korzystać ze zmodyfikowanej mechaniki oWoDa lub w ogóle ją porzucić, ale nie na każdego to działa.

     

    Teraz dochodzimy do sedna.

     

    Czy bylibyście chętni na 3.5? Zmodyfikowane to dziwne 5.0? Zmodyfikowane jakoś 3.5? 2.0? A może oWoDowa mechanika przełożona na potrzeby Forgotten Realms?

     

    Halp.

    1. Pokaż poprzednie komentarze  19 więcej
    2. Lomion

      Lomion

      @Paranormal, to tylko moja opinia i przypuszczam że łatwo znaleźć kogoś kto ma inne zdanie, ale brak mechaniki boli wtedy gdy gracz czuje że jego postać poprowadziłaby akcję w sposób który pasuje do jej charakteru, przekonań itp, a mg arbitralnie stwierdza że "nie udało ci się". W takich przypadkach odbiór sytuacji przez zarówno gracza jak i mg jest subiektywny i łatwo tu o zawiedzione nadzieje. Przykład jaki pamiętam z własnej gry był taki, że zrobiłem sobie postać o brawurowym i impulsywnym charakterze, a MG miał "realistyczne" nastawienie i co chwila odsyłał moją postać do szpitala. Moja satysfakcja z gry - jak łatwo się domyślić - szybko się skończyła.

       

      @Zell Ja też lubię WoDową mechanikę, ale jest ona dostosowana do zupełnie innego świata niż DnD. Przykład to walka - WoDowskie modyfikatory za rany służą głównie temu by wyłączyć postać z walki zanim otrzyma ona śmiertelną ranę (co ma swoje uzasadnienie: w świecie nie ma natychmiastowego leczenia, magia lecząca istnieje tylko w niektórych settingach, postać przykuta do szpitalnego łóżka jest średnio zdolna do udziału w przygodzie, itp.), natomiast DnD nie jest systemem dużo bardziej heroicznym, w którym gracze nie powinni się obawiać otrzymanej w starciu rany. Dlatego mają pulę HP i dopóki ta im się nie skończy to jest generalnie ok. Można to oczywiście modyfikować i dopasowywać, ale podstawowe pytanie brzmi: po co? Skoro wokół jest sporo innych, bardziej dopasowanych do świata fantasy mechanik.

       

      Generalnie moje podejście do mechaniki jest takie, że jej główne zadanie to wyjaśnianie wątpliwości. Jeśli gracz chce coś zrobić, bo wierzy że jego postać jest w stanie to wykonać, to wolę nie decydować subiektywnie o tym czy ma rację czy nie, tylko zdać się na mechanikę. To czasem nie wymaga nawet rzutu, bo w wielu mechanikach są zasady dotyczące automatycznych sukcesów. Będąc MG, patrzę na to w ten sposób że zasady i mechanika odwalają za mnie niewdzięczną rolę arbitra i pozwalają mi się skupić na tym co ważne, czyli na opowiedzeniu historii. Ale to już moja pogmatwana logika :)

    3. Paranormal

      Paranormal

      @Lomion - ale zgodność z charakterem nie oznacza, że coś musi się udać. Nie znam sytuacji, więc nie wiem czy MG przesadzał, ale myślę, że przy storytellu po prostu trzeba się dogadać - inaczej będzie w settingu fantasy, gdzie istoty są super wytrzymałe inaczej w sesji osadzonej w naszym świecie, ze zwykłymi ludźmi, dla których robienie głupot łatwo może się skończyć wypadkiem. 

    4. Lomion

      Lomion

      Jasne, zawsze trzeba się dogadać i to nie tylko w kwestiach mechaniki. Nie chodzi też o to czy coś może się udać, tylko o inny odbiór otaczającej postać rzeczywistości przez gracza i przez MG. Tym bardziej że w realiach gier na forum często grasz z osobami które znasz słabo i o takie rozbieżności jest dość łatwo. Mechanika to po prostu wspólny dla wszystkich punkt odniesienia, który ułatwia takie dogadanie się.

    5. Therek

      Therek

      No to może ja dodam swoje parę groszy jak już na spokojnie siadłem po weekendzie do kompa :D

      5E ma dużo uproszczeń. Takich które są fajne. Jak były rekrutki do wysokopoziomowych sesji na 3.5 to się siadało do x podręczników. Sprawdzało klasę bazową, jaki musisz mieć build, aby dojść do prestiżówki, grzebało się po podręcznikach w poszukiwaniu ekwipunku. Suma sumarum wiele godzin nad tym się siedziało, a siłę postaci ostatecznie w sporej części była determinowana przez to jaki magiczny ekwipunek sobie wziąłeś. W 5e nacisk jest położony na postać. Magiczne przedmioty przeszły z trybu hurtowej dystrybucji do czegoś rzadkiego co jest wręcz opcjonalne i można grać bez nich bez najmniejszych przeszkód.

      Co do braku prestiżówek. Obecnie mamy klasy podstawowe, które mają archetypy pozwalające Ci wybrać drogę w którą chcesz tą postacią iść. To zastępuje skutecznie prestiżówki moim zdaniem. W podręczniku podstawowym będziesz miała zazwyczaj po 3 na klasę, ale jest ich dużo więcej, bo wizardzi wypuszczają na swojej stronie w ramach Unearthed Arcana nowe pomysły. Społeczność je ogrywa i daje feedback. W efekcie w listopadzie wyjdzie podręcznik Xanathar's guide to everything z różnymi z różnymi rzeczami, a wśród nich ponad 25 nowych archetypów. W UA pewnie koło 50 teraz jest więc na oko połowa została zatwierdzona do oficjalnego wydania w podręczniku.

      Mówiąc krótko mechanika w 5e jest fajna. Jest uproszczona przez co nie trzeba jej kminić, aby zrobić postać. Najdłużej się obmyśla koncept i wybiera czary. :D Jak mam koncept, to zrobienie karty mechanicznie jest szybkie... poza tymi czarami. :D 

       

      Popieram też Lomiona, bo mechanika pomaga w chwilach gdy przy storytellingu ma się różne poglądy na to co postać powinna umieć i co powinno jej się udać. Też widziałem już wiele razy na sesjach bez mechaniki problemy i konflikty, które wynikały z braku zunifikowanego punktu odniesienia. Z mechaniką zawsze można się odwołać do cyferek, które to wyjaśnią. Poza tym na jednej swojej sesji nauczyłem się ufać kościom. Kiedy rzuty szły wybitnie nie po mojej myśli i nie po myśli tego co zaplanowałem postanowiłem pójść tym tropem i okazało się, że całość rozwinęła dużo bardziej zajebiście niż to planowałem. Pewien czynnik losowy pomaga, bo sama na wszystkie możliwe scenariusze nie wpadniesz, a zaufać kościom to czasami dać szansę aby stało się coś niesamowitego i kompletnie nieplanowanego.

       

      Odnośnie dragonbornów i tieflingów, to mają swój urok. Dragonborni zostali wprowadzeni w 4e gdzie było "zderzenie światów" i przyszli z innego świata. A dla tielingów zmienili historię i nie są to już planartouched a potomkowie pewnej wpadki związanej z Asmodeuszem, więc wszyscy mają infernal legacy. Chyba chcieli ich ustandaryzować, aby był na nich łatwiejszy marketing. :D 

       

      Koniec końców najlepiej chyba napisał tu Ferr. Prowadź to w czym chcesz prowadzić. ;) Gracze się znajdą czy to na 5 ed czy na 3.5, czy na oWoDa. ;) 

    6. Zell

      Zell

      Dziękuję wam bardzo za odpowiedzi, uspokoiliście mnie i pomogliście. :) Z tematem DnD 5 się zapoznam, rozważę, przemyślę. Nie mam zamiaru już-teraz robić tej sesji, bo mam inny projekt na szybciej, ale będzie rekrutka w jakimś sensownym czasie jak wszystko domyślę.

  6. ...nachodzą mnie pewne wspomnienia... uciekających nagle wszystkich, gdy trzeba to wrzucić... Tak @Sirion, ciebie też wspominam...
  7. Nie ma za co, pani techniczna. Zawsze możesz bez żadnego skrępowania @the_weird_one męczyć, to on w razie czego coś doradzi, pomarudzi, przyklepie i uśmiechnie się marudząc dalej. Taka stara zrzęda, dlatego świetnie było z nim narzekać na zniszczenia w settingu dokonane przez 4 edycję DnD oddając się jednocześnie frustracji.
  8. Ja tak powiem od siebie. W tej sesji nie graliśmy naprawdę długo (jeszcze bez interakcji międzygraczowej), ale szło full doc w pierwszej, jaką weird prowadził lata temu. <3 Z drugiej strony tam, gdzie graliśmy, prowadzenie przez forum po prostu... to upierdliwość formy, jakiej nie znoszę. Na Strefie można potworzyć tematy jak trzeba inny wątek i tak to załatwiać, a nie syf w jednym temacie robić. Do tego wiem, że doc jest niezastąpiony na dialogi, bo miliard krótkich postów na wypowiedzi jest bolesnym doświadczeniem. Niemniej wątpię, abyśmy zrezygnowali z przyjemności jakie oferują te fora sesyjne. Tak więc jak dla mnie będzie po prostu informacja dla gracza/graczy, jak się potrzeba docowania pojawi. Gram ja, @Seachmall, @Sirion i Nekochan... Znaczy @necron1501, tylko dziad się jeszcze nie przedstawił. Da się ich zastraszyć i zdominować, więc polecam! Co do reszty, to nie będę się wypowiadała za nich, ale ja powiem. Otóż... Gram słoneczną elfką, która jest (była?)... magiem. Rly. Magię miała. No... Tak czy inaczej mogę bardzo szczerze weirda polecić i jako MG, i jako osobę! :3
  9. Uprzejmie donoszę, że 4.10.2017 o 3:59 natrafiłam na "Resource Limit Is Reached".
  10. @Ferr-kon Nie chciałbyś tu mechaniki, uwierz mi. A najlepsze sesje w jakich udziałowałam były bez mechy lub ze szczątkami. Niemniej ja tego tu weirda będę brała zawsze! Jako GMa oczywiście i tego, co mi kupuje picie i żarcie na naszych spotkaniach!
  11. Ale czemu chcesz karać nowych jak się nie przedstawimy? Więc... Hai. (tak, jeszcze żyję, jakoś się udało... ale czy musiałeś mówić, że to dziadowo wyrwane na transparent słoneczko, jakie ci robiłam przed wrzuceniem rekru śpiąc już i źle ustawiłam opcję jest ode mnie...? Teraz muszę je poprawić. )
  12. Nie zapomniałam o was. Najzwyklej w świecie w danym momencie nie jestem w stanie, jak i lekarze nie są w stanie określić co mi jest. Mało budujące. Nawet nie mam sił dokończyć tego, co już w większości napisałam. Pfech. Opóźnienia.
  13. Wygrałam w sądzie z Warszawą... Nie wierzę.

    1. Ferr-kon

      Ferr-kon

      Woah D: gratuluję!

    2. Lomion

      Lomion

      Gratulacje, choć wbrew pozorom nie jest to takie trudne. Sądy na szczęście nie mają motywacji by na siłę orzekać na korzyść organów państwowych - przynajmniej póki co.

    3. Fumiko

      Fumiko

      O co się procesowałaś, jeśli wolno spytać?

    4. Zell

      Zell

      O to, aby nie płacić z mamą 20.000zł za długi mieszkaniowe ojca. E-sąd 3 razy odrzucał nasz sprzeciw i dopiero jak się teraz zebrali sędziowie to nam przyznali rację. Ja byłam tylko zameldowana w tym mieszkaniu, a mama od 26 lat nawet tam zameldowana nie była. Mam rentę 640zł, a oni mi brali 25%z niej, mama nie ma dochodów, czyli całe życie bym z tej renty płaciła nie mając nawet konta bankowego, bo je komornik zajął. Szaleństwo.

    5. Thomas Ufnal Crowlake

      Thomas Ufnal Crowlake

      No to dobrze, że się udało. :)

  14. Nie mogę wam zagwarantować kiedy zawiśnie rekrutacja. Duszę się jak głupia z jakiegoś powodu od jakiś dwóch tygodni czy coś, ale chyba wreszcie przyda się spotkać z lekarzem. Ogólnie to jak idę się zdrzemnąć pół godziny to okazuje się, że nie dało się mnie dobudzić przez kilkanaście godzin. Spowalnia/uniemożliwia prace nad rekrutacją i całą resztą.