Zell

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    394
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Zell

  • Ranga
    Gracz wielce dzielny
  • Urodziny 16.10.1989

Previous Fields

  • Systemy RPG 1) oWOD 2) Wh40k [storytellingowo] 3) Forgotten Realms [DnD 2.0 lub 3.5]
  • GaduGadu 1914373

Profile Information

  • Gender Female
  • Location Warszawa

Ostatnie wizyty

12022 wyświetleń profilu
  1. Jak będziecie mieli szczęście to jutro posty dostaniecie. Ale nie będziecie mieli szczęścia. Bo inne obowiązki wzywają, ale mam już dla was zadanie, abyście się nie nudzili... Jako że jesteśmy w trójkę, swoje mechaniki znamy, bo znamy... Chcę, abyście grzecznie wrzucili je do tematu, który jutro stworzę, a będzie on na podforum, tym tutaj. Żeby nie było łatwo, musicie wykonać je wedle schematu jaki sobie zażyczę. O! Tak, coś Nadezhdy też będzie, ale jako że to moja fabuła, bo się wkopaliście... będzie wrzucone co mi się spodoba.
  2. Wszyscy kochani moi! Odpowiedź GreKa już mam, dziś każdego zapytam o preferowany sposób rozgrywki - abyśmy się sensownie z prologami własnymi uporali. Wasza odpowiedź będzie dotyczyła tylko was samych.
  3. Zita Taube W duchu Zita czuła tą niemą satysfakcję ze stresującego położenia w jakim znalazła się Herta, zawsze chcąca, aby wszystko działało jak najlepiej. Obowiązki zdawały się być teraz jej głównym sensem życia... ale w tym momencie to nie praca była głównym sensem życia dla Zity, która z każdym dniem sama czuła się coraz bardziej poddenerwowana. W końcu sama myśl o możliwym wyrzuceniu dwóch sióstr na ulicę, jeżeli Valeria zostanie odesłana... - Herta... Sądzę... Sądzę, że mogłabym pomóc w zdobyciu części potrzebnych rzeczy na ucztę... - od tych trzech dni Zita najwyraźniej wolała być po dobrej stronie Herty... co nie powinno dziwić w momencie, gdy zdanie tej kobiety będzie miało wpływ na dalszy los służki, gdy tylko jej pani odejdzie do klasztoru.
  4. @Mashiro W sumie to nie. Pierwsze dłużej, z trzy razy sobie bazgrałam w domu wieczorem jak mi mąż w LoLa grał, drugie w parku zaczęłam, a w domu dokończyłam, jak mi się znudziło na trawie siedzieć. Ogólnie patrząc na drugie - nie lubię rysować "z natury", wtedy mniej "naturalne" wychodzi niż jak z głowy rysuję.
  5. Ten... No... Powróciłam w końcu. Nigdzie się znowu nie wybieram. Szpitale są złe i nudne jak po prostu w nich siedzisz, bo organizm miał dość takiego traktowania. Protest zrobił, ale przeżyłam. Nadrabiam.
  6. Jestem w domu. Odpiszę dziś. Przepraszam za obsuwę...
  7. Wróciłam do domu. Żyję jeszcze. Nadrabiam posty. Dla @Wisienki @GreKa pojawią się do końca tygodnia. Czyli mam dziś i jutro.
  8. Się wkurzyłam to kazałam lapa przynieść i net z karty SIM. Mam więc na czym działać. Kolejna wersja powrotu to czwartek. Yeah. Hai wam!
  9. Jak napisałam wyżejl "nie płaczemy". Tak, nie płaczemy... tylko mordujemy. Wyjdę ze szpitala jutro. Lub w środę. To wedle aktualnie oficjalnej wersji. Jeżeli mam szczęście wyjdę przed Wielkanocą w tym trybie... Halp.
  10. Pisanie na komórce takiej ilości tekstu na forum to trauma, szczególnie gdy raz trzeba go odtwarzać, bo się przypadkiem skasowało. Aaaaleee... pora popsuć humor komuś innemu niż słodkiej Zicie, niech się ona też odstresuje na kimś!
  11. Zita Taube - Jak sobie życzysz, moja pani... - służka skłoniła się Valerii, chowając w dłoni srebrny wisiorek, za którego wartość mogłaby żyć spokojnie przez kilka miesięcy - ...tak też zrobię. W końcu obie dobrze wiemy, że nie mam wyjścia w tej sytuacji. Srebrny wisiorek ciążył Zycie w wyszytej kieszonce służebnego fartucha. Był zbyt ciężki, och, jak ciężki. Kobiecie wręcz wydawało się, że bez pomocy nie zdoła go nigdzie dalej przenieść, a na pewno nie będzie w stanie udać sidę z nim w poszukiwaniu szeptunki; w zamiarach przeciwko woli Aldrica. Valeria ryzykowała na swój sposób, ale w innym stopniu niż Zita. Niezależnie od wyniku planu szlachetnej panny, jasne stanie się kto ją w nim wspomógł, kto bardziej wystawiony na karę. Zitę bronić mogła tylko Valeria, o ile naprawdę zechce stanąć naprzeciw złości własnego ojca, którego wszak służka wolała unikać zawsze. Oczywiście był jeszcze Heinrich, ale Zita szczerze wątpiła, by młodzieniec był skory narażać się dla zwykłej dziewki służebnej, gdy takich mógł mieć wiele. - Znowu o nim myślisz? Zita uniosła spojrzenie znad resztek pozostałych po kolacji, jakich część podwędziła Agnes dla swojej starszej siostry nim reszta głodnej służby zasyciła się całością. Była wdzięczna siostrzyczce, która nie zapomniała o starszej z nich, dbającej o jej byt od dawna. - O kim niby myślę? - zapytała, przełknąwszy ostatni kęs nadgryzionej wędzonej kiełbasy (przez Agnes, jak miała nadzieję), zastanawiając się w jaki sposób mała porwała taki kąsek. - O twoim przyszłym mężu. O Heinrichu, oczywiście! - rozbawiona dziewczynka zajęła swoje miejsce przy ścianie, wiercąc się na wygniecionym już sienniku. - On nie jest i nigdy nie będzie żadnym moim mężem, skończ z tymi durnotami, na spaniu się skup dzieciaku. - mruknęła Zita, rozsznurowując koszulę i spoglądając na miskę z wodą. - Ale ja chcę, abyś dała mu dzieci, abyś żyła z nim i dostawała prezenty! Wtedy obie będziemy żyć lepiej! - Do żadnego z tych nie trzeba mieć męża. - mruknęła starsza siostra, stojąca plecami do młodszej, obmywająca wodą szyję i piersi - A teraz cicho, spać idź. - Ale chciałabyś, aby teraz tu wszedł, co? - złośliwe pytanie Agnes zaskutkowało celnym rzutem koszulą wprost w dziewczynkę. Agnes spała już spokojnie, zapewne śniąc o życiu, o jakim tylko takie dziewczynki śnić jeszcze umieją, a siostrzyczka Zity posiadała zaiste bujną wyobraźnię i wiarę w cuda. Zita nigdy żadnego nie widziała, ale zakładała, iż zdarzają się one innym - szczególnie tym lepszego stanu... i tym bardzo blisko Boga. Czy Caroline była taką osobą? Zita ukryła w niezdobionym pudełku otrzymany od Valerii krzyżyk, umieszczając go wśród plątaniny nici, które skrywały to bogactwo, jakiego mieć nie powinna. Takie bogactwo... Czy jej prawdziwy ojciec właśnie tyle dał swej kochance, aby odeszła w milczeniu? Czy właśnie tyle była warta dla niego córka? A może nawet chciał tak zafundować usunięcie bękarta, na co jej matka się nie zdecydowała? Nie miało to już znaczenia. Przeszłość pozostawała przeszłością, a nagliły sprawy teraźniejsze. Zita nie mogła liczyć na wychodne przed końcem planowanej uczty. Herta już postara się, aby miała ręce pełne roboty i głowę pełną obaw, jakie musiała nosić w sercu. W końcu zdanie klucznicy będzie ważne w kwestii losu służki, gdy jej pani odejdzie do klasztoru... Na szczęście dzięki przygotowaniom, służba będzie zbyt zajęta, by nocnego wyjścia Zity wypatrywać. Im więcej zadań, tym większe zmęczenie i gorsza czujność. Potrzeba momentu, chwili osobnej pracy, jaka pozwoli wydostać się z posiadłości. I tego właśnie musiała wypatrywać, gdy strudzeni padną na swoje posłania, wypocząć przed następnym dniem pełnym pracy... a może i sama Herta zostawi swoją ofiarę z dodatkową pracą, jaka przeciągnie się i na godziny nocne? Najwyżej pomoże się trochę ziszczeniu tej karze...
  12. Jako w nieobecnościach napisałam - wracam do domu w poniedziałek i od wtorku działam.
  13. Mówiąc w wielkim skrócie - wracam w poniedziałek z wygnania. Nie jest super, ale dam radę. Będę mogła pisać dłuższe rzeczy od wtorku, czyli nie płaczemy, tylko działamy!
  14. Ty lepiej na docu pisz, a nie tu presje na MG wywrzeć próbujesz. A oznaczenie dla formalnych może być, jeżeli to nie jest jakaś cwana sprawa kodowania.
  15. A i może do niektórych da się na ładne oczy wcisnąć, jak mi Therek się do WoDowej władował.