Zell

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    394
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Zell

  1. Jak będziecie mieli szczęście to jutro posty dostaniecie. Ale nie będziecie mieli szczęścia. Bo inne obowiązki wzywają, ale mam już dla was zadanie, abyście się nie nudzili... Jako że jesteśmy w trójkę, swoje mechaniki znamy, bo znamy... Chcę, abyście grzecznie wrzucili je do tematu, który jutro stworzę, a będzie on na podforum, tym tutaj. Żeby nie było łatwo, musicie wykonać je wedle schematu jaki sobie zażyczę. O! Tak, coś Nadezhdy też będzie, ale jako że to moja fabuła, bo się wkopaliście... będzie wrzucone co mi się spodoba.
  2. Może i mamy kontakt codzienny gwarantowany, ale zazwyczaj tylko 1v1. I potrzebuję miejsca, gdzie będę mogła was publicznie karać poza sesją. Ach, i oczywiście gdzieś, gdzie napiszę czego chcę, bo Gadu czasem u weirda szwankuje zjadając wiadomości (ha... jasne...). Co teraz będzie? No nic. Znaczy, na razie sama się zajmuję przenoszeniem treści, dzieleniem jej odpowiednio i wrzucaniem avów w odpowiednie fragmenty, jak już te avy zrobię. Tak, chcę wasze zdjęcia. Później, jak już obmyślę wszystko, obadam, zapełnię treścią i tak dalej - skleję pierwszego posta dla was. Zważając na sposób naszego wspólnego pisania - docować będziemy, jak zawsze. Terminów nie daję, bo to nasza grupka, ale mam nadzieję, że gonić nie będzie trzeba. Z drugiej strony pewnie czasem będziemy spędzać za dużo czasu pisząc, a później odpoczywać. Takie dla nas typowe. Zaczynamy oczywiście od momentu, w którym skończyliśmy, Zaczynamy (po przemyśleniu kwestii - od zera), a że to ja jestem MG... Cóż. Powodzenia z Nadezhdą życzę. I powodzenia ogólnie. Mam dodatkowe pomysły, którymi was uraczę, odnośnie stuffu sesyjnego, ale o tym później. Nie, nie zrzucicie na mnie znowu wrzucania wszystkich postów. Też musicie licznik nabić. Tak, weird. Dialogi to kursywa, bo ja tu rządzę. Przynajmniej nie daję wyjustowania, prawda? Grafiki do postów zrobię może dziś i wypróbuję na tym, co wrzuciłam.
  3. Wszyscy kochani moi! Odpowiedź GreKa już mam, dziś każdego zapytam o preferowany sposób rozgrywki - abyśmy się sensownie z prologami własnymi uporali. Wasza odpowiedź będzie dotyczyła tylko was samych.
  4. Hai, dear Night Fellows! Witam w sesji jaka została przeznaczona dla tych nieszczęsnych jednostek, pogrążonych w błogiej niewiedzy, przeświadczonych o limitach niegodziwości, nałożonych przez sumienie innego MG, tudzież gracza. Zgłosiliście chęć grania u mnie, więc na limity liczyć nie możecie, skoro MG sumienia nie posiada. I wy niedługo też je stracicie. Sesja jest jedną z trzech, jakie tworzą całość poprzez wieki - od tych Mrocznych do czasów Maskarady, więc okazji dla mnie będzie aż nadto. Jeżeli postać przeżyje jedną, to automatem zostaje wpisana na drugą. Jeżeli nie... Cóż. Zobaczymy w razie takiej możliwości. Stworzony zostanie oddzielny temat na sprawy techniczne, gdzie opiszę co chcę, abyście zawarli w karcie postaci... a tworzyć na dzień dobry będziecie zwykłego, smutnego mortala, ale o tym już tam. Jako że mam tu dużą możliwość zabawy z forum, tako każde z was dostało własne podforum, na sprawki dotyczące tylko waszych postaci, a ponieważ nie mam jeszcze imion tych milusińskich... to nazwy są jakie są. Później najwyżej będę prosić o ich zmianę tych z uprawnieniami. To, co wszyscy, prócz Siriona i Ferra, musicie wpierw zrobić, to nie licząc oczywiście założenia konta na forum, każde musi napisać minimum jednego posta, abym mogła was dodać do spisu graczy. Inaczej nie działa. Może być tu (bo chyba mogą ci nie z sesji?), możecie w FAQ powiedzieć "cześć". Jest jeszcze wiele spraw do przekazania, ale zostawię to na razie tak, oczekując na waszą inicjatywę ciekawości. Ten temat będzie służył za komentarze, na razie za miejsce do pytań ogólnych, nie w sprawie samej KP, bo to w innym się umieści. Więc... Hope you'll beg woefully. I tend to be bored these days.
  5. Zita Taube W duchu Zita czuła tą niemą satysfakcję ze stresującego położenia w jakim znalazła się Herta, zawsze chcąca, aby wszystko działało jak najlepiej. Obowiązki zdawały się być teraz jej głównym sensem życia... ale w tym momencie to nie praca była głównym sensem życia dla Zity, która z każdym dniem sama czuła się coraz bardziej poddenerwowana. W końcu sama myśl o możliwym wyrzuceniu dwóch sióstr na ulicę, jeżeli Valeria zostanie odesłana... - Herta... Sądzę... Sądzę, że mogłabym pomóc w zdobyciu części potrzebnych rzeczy na ucztę... - od tych trzech dni Zita najwyraźniej wolała być po dobrej stronie Herty... co nie powinno dziwić w momencie, gdy zdanie tej kobiety będzie miało wpływ na dalszy los służki, gdy tylko jej pani odejdzie do klasztoru.
  6. @Mashiro W sumie to nie. Pierwsze dłużej, z trzy razy sobie bazgrałam w domu wieczorem jak mi mąż w LoLa grał, drugie w parku zaczęłam, a w domu dokończyłam, jak mi się znudziło na trawie siedzieć. Ogólnie patrząc na drugie - nie lubię rysować "z natury", wtedy mniej "naturalne" wychodzi niż jak z głowy rysuję.
  7. .one

    Jeżeli ktoś by mnie zapytał, co kocham rysować... odpowiedziałabym, że drzewa. Ołówkiem. Pierwsze rysowane na podstawie pracy Shishkina, drugie z głowy, wedle "wizji artystycznej", czyli "bo mi się tak podobało próbować". Lepiej wyglądają na żywo, moim zdaniem. Za duże na skaner było, niestety. Nie, to drugie nigdy nie zostało dokończone i tak już pozostanie. #1 #2
  8. Ten... No... Powróciłam w końcu. Nigdzie się znowu nie wybieram. Szpitale są złe i nudne jak po prostu w nich siedzisz, bo organizm miał dość takiego traktowania. Protest zrobił, ale przeżyłam. Nadrabiam.
  9. Jestem w domu. Odpiszę dziś. Przepraszam za obsuwę...
  10. Wróciłam do domu. Żyję jeszcze. Nadrabiam posty. Dla @Wisienki @GreKa pojawią się do końca tygodnia. Czyli mam dziś i jutro.
  11. Się wkurzyłam to kazałam lapa przynieść i net z karty SIM. Mam więc na czym działać. Kolejna wersja powrotu to czwartek. Yeah. Hai wam!
  12. “Utopia lies at the horizon. When I draw nearer by two steps, it retreats two steps. If I proceed ten steps forward, it swiftly slips ten steps ahead. No matter how far I go, I can never reach it. What, then, is the purpose of utopia? It is to cause us to advance.” ~Eduardo Galeano
  13. Jak napisałam wyżejl "nie płaczemy". Tak, nie płaczemy... tylko mordujemy. Wyjdę ze szpitala jutro. Lub w środę. To wedle aktualnie oficjalnej wersji. Jeżeli mam szczęście wyjdę przed Wielkanocą w tym trybie... Halp.
  14. Pisanie na komórce takiej ilości tekstu na forum to trauma, szczególnie gdy raz trzeba go odtwarzać, bo się przypadkiem skasowało. Aaaaleee... pora popsuć humor komuś innemu niż słodkiej Zicie, niech się ona też odstresuje na kimś!
  15. Zita Taube - Jak sobie życzysz, moja pani... - służka skłoniła się Valerii, chowając w dłoni srebrny wisiorek, za którego wartość mogłaby żyć spokojnie przez kilka miesięcy - ...tak też zrobię. W końcu obie dobrze wiemy, że nie mam wyjścia w tej sytuacji. Srebrny wisiorek ciążył Zycie w wyszytej kieszonce służebnego fartucha. Był zbyt ciężki, och, jak ciężki. Kobiecie wręcz wydawało się, że bez pomocy nie zdoła go nigdzie dalej przenieść, a na pewno nie będzie w stanie udać sidę z nim w poszukiwaniu szeptunki; w zamiarach przeciwko woli Aldrica. Valeria ryzykowała na swój sposób, ale w innym stopniu niż Zita. Niezależnie od wyniku planu szlachetnej panny, jasne stanie się kto ją w nim wspomógł, kto bardziej wystawiony na karę. Zitę bronić mogła tylko Valeria, o ile naprawdę zechce stanąć naprzeciw złości własnego ojca, którego wszak służka wolała unikać zawsze. Oczywiście był jeszcze Heinrich, ale Zita szczerze wątpiła, by młodzieniec był skory narażać się dla zwykłej dziewki służebnej, gdy takich mógł mieć wiele. - Znowu o nim myślisz? Zita uniosła spojrzenie znad resztek pozostałych po kolacji, jakich część podwędziła Agnes dla swojej starszej siostry nim reszta głodnej służby zasyciła się całością. Była wdzięczna siostrzyczce, która nie zapomniała o starszej z nich, dbającej o jej byt od dawna. - O kim niby myślę? - zapytała, przełknąwszy ostatni kęs nadgryzionej wędzonej kiełbasy (przez Agnes, jak miała nadzieję), zastanawiając się w jaki sposób mała porwała taki kąsek. - O twoim przyszłym mężu. O Heinrichu, oczywiście! - rozbawiona dziewczynka zajęła swoje miejsce przy ścianie, wiercąc się na wygniecionym już sienniku. - On nie jest i nigdy nie będzie żadnym moim mężem, skończ z tymi durnotami, na spaniu się skup dzieciaku. - mruknęła Zita, rozsznurowując koszulę i spoglądając na miskę z wodą. - Ale ja chcę, abyś dała mu dzieci, abyś żyła z nim i dostawała prezenty! Wtedy obie będziemy żyć lepiej! - Do żadnego z tych nie trzeba mieć męża. - mruknęła starsza siostra, stojąca plecami do młodszej, obmywająca wodą szyję i piersi - A teraz cicho, spać idź. - Ale chciałabyś, aby teraz tu wszedł, co? - złośliwe pytanie Agnes zaskutkowało celnym rzutem koszulą wprost w dziewczynkę. Agnes spała już spokojnie, zapewne śniąc o życiu, o jakim tylko takie dziewczynki śnić jeszcze umieją, a siostrzyczka Zity posiadała zaiste bujną wyobraźnię i wiarę w cuda. Zita nigdy żadnego nie widziała, ale zakładała, iż zdarzają się one innym - szczególnie tym lepszego stanu... i tym bardzo blisko Boga. Czy Caroline była taką osobą? Zita ukryła w niezdobionym pudełku otrzymany od Valerii krzyżyk, umieszczając go wśród plątaniny nici, które skrywały to bogactwo, jakiego mieć nie powinna. Takie bogactwo... Czy jej prawdziwy ojciec właśnie tyle dał swej kochance, aby odeszła w milczeniu? Czy właśnie tyle była warta dla niego córka? A może nawet chciał tak zafundować usunięcie bękarta, na co jej matka się nie zdecydowała? Nie miało to już znaczenia. Przeszłość pozostawała przeszłością, a nagliły sprawy teraźniejsze. Zita nie mogła liczyć na wychodne przed końcem planowanej uczty. Herta już postara się, aby miała ręce pełne roboty i głowę pełną obaw, jakie musiała nosić w sercu. W końcu zdanie klucznicy będzie ważne w kwestii losu służki, gdy jej pani odejdzie do klasztoru... Na szczęście dzięki przygotowaniom, służba będzie zbyt zajęta, by nocnego wyjścia Zity wypatrywać. Im więcej zadań, tym większe zmęczenie i gorsza czujność. Potrzeba momentu, chwili osobnej pracy, jaka pozwoli wydostać się z posiadłości. I tego właśnie musiała wypatrywać, gdy strudzeni padną na swoje posłania, wypocząć przed następnym dniem pełnym pracy... a może i sama Herta zostawi swoją ofiarę z dodatkową pracą, jaka przeciągnie się i na godziny nocne? Najwyżej pomoże się trochę ziszczeniu tej karze...
  16. Jako w nieobecnościach napisałam - wracam do domu w poniedziałek i od wtorku działam.
  17. Mówiąc w wielkim skrócie - wracam w poniedziałek z wygnania. Nie jest super, ale dam radę. Będę mogła pisać dłuższe rzeczy od wtorku, czyli nie płaczemy, tylko działamy!
  18. Ty lepiej na docu pisz, a nie tu presje na MG wywrzeć próbujesz. A oznaczenie dla formalnych może być, jeżeli to nie jest jakaś cwana sprawa kodowania.
  19. A i może do niektórych da się na ładne oczy wcisnąć, jak mi Therek się do WoDowej władował.
  20. Hej, mam pomysł! Właśnie na niego wpadłam. Krótkie to i dam radę nawet ze szpitala. ^^
  21. Ja niestety zrezygnować muszę z żalem, znowu pokonana przez siebie. Będę w szpitalu pewnie do wtorku, a w związku z okrutnymi bólami łba nie miałam na widoku zapoznawania się z systemem. Nawet przedłużenie w tym momencie jest bez sensu, więc pozostaje tylko miłej gry życzyć!
  22. Zita Taube Zita spojrzała ponuro na Valerię. - Wiem co mnie czeka, gdy do klasztoru pójdziesz, złudzeń nie mam, ale skoro widzę, że ty też moja pani... - spojrzała poważnie na Valerię - Nie wiem czemu Francizkę wybrano na żonę dla księcia. Nie rozumiem tego, ale gdy tylko zobaczy ciebie, moja pani... sądzę, że gotów i przed klasztorem obronić, swoją zachcieć. - uśmiechnęła się, ale bez radości w tym wyrazie - Możesz być pewna mojej pomocy, jak tylko będę mogła. Pan-ojciec twój uparty, swoje zamysły ma, a ich się trzymać będzie, nawet jeżeli są ważne tylko dla jego żony. - obserwowała reakcję panienki na te słowa - Babkę znajdę, jak grosza dostanę to zakupię jej radę oraz zioła. Dla kogo to - nie powiem. - urwała na moment - Tylko kiedy uczta ma się odbyć? Kiedy pojawi się mąż przyszły? Twój mąż, bo inaczej przecie nie będzie, ma pani.
  23. Wyjaśnienie: Nie wiem, po prostu nie wiem. Chciałabym pójść do szpitala, bo sądzę, że właśnie nastąpił drugi rzut stwardnienia rozsianego (co wyjaśnia ostatnie akcje), prawie równo rok po pierwszym. Czasami czuję się lepiej (wtedy mam ostry zastrzyk energii), czasami gorzej (wtedy śpię), to i moja aktywność jest... różna. Teraz akurat głowa mi pęka i czekam aż przeciwbólowy mnie położy spać. Niemniej jeżeli okaże się, że mam ubezpieczenie zdrowotne (ZUS ma przysłać decyzję co do renty... która skończyła się w listopadzie...), to lezę do szpitala, aby mnie pod kroplówkę podłączyli, bo nie chcę zapalenia mieć we łbie znowu. Możliwe, że to będzie ambulatoryjnie rozwiązane. Może nie, ale to i tak z 2-5 dni potrwa. W razie czego mam komórkę z netem, to mniejsze formy docowe/postowe dadzą radę. Na razie działamy. Update obecności będę dawała już w komentach sesyjnych.
  24. YAY! Szczęśliwam bardzo to i odpisałam w trybie błyskawicznym, bo czemu nie!
  25. Zita Taube Milczenie w odpowiednich momentach było jedną z umiejętności jaką winni posiadać wszyscy służący. Nie było to oczywiście prosta zdolność i nie każdy mógł się nią poszczycić, chociaż jej brak mógł kosztować wiele tego, który nie umie powstrzymać języka. I nie mowa była tylko o służbie mającej na widoku stratę zarobku, w najlepszym wypadku. Na szczęście Zita pojęła zasady życia już dawno... a wcielenie ich w życie wymagało przygięcia charakteru nim zastanie on przycięty przez innych. Dziewczyna przyglądała się swemu państwu bez zainteresowania ich posiłkiem oraz prowadzonymi czczymi rozmowami. Zapach lżejszych potraw na koniec dnia był dziś naprawdę kuszący, więc brzuch służącej aż skręcał się z radości, choć to wszak nie dla niego to wszystko zostało przygotowane, a jedynie resztki z pańskiego stołu były tym, na co mógł liczyć, mając nadzieję na mniejszy apetyt szlachetnej rodziny. Dlatego Zita skupiała wzrok na swym państwu, nie zaś na słodkim zapachu ich kolacji potęgowanym przez czający się głód. Czekała w milczeniu. Nie zaburzała ni słowem tej atmosfery. Jak chrzaniona suka oczekująca kości z resztką mięsa, którą pan i tak wyrzuci na dwór, aby pilnowała posesji. Już myślała, że nic się nie zdarzy, że wszystko zmierza ku końcowi dnia, resztkom pozostawionym służbie i odpoczynkowi na jaki Zita zasłużyła, och, jak zasłużyła. Mimo wizji nadchodzącego kolejnego dnia, mimo zrozumienia, iż nic nie ulegnie zmianie - ona czekała na to niecierpliwie; a jednak w posłusznej ciszy i spokoju, zaburzanego jedynie uśmiechami posyłanymi przez Heinricha. Ku swojej rozpaczy Zita czuła za każdym razem przyjemne, ciepłe mrowienie ciała; wtedy też zawstydzona spuszczała nieznacznie wzrok, zupełnie nie wiedząc jak powinna zareagować w takiej sytuacji. W obliczu przyszłego spadkobiercy rodu. W momencie, gdy myśli Zity krążyły wokół niezrozumiałego podejścia Heinricha (była tylko jedną ze służących, nikim komu pisane było takie zainteresowanie!), wydarzenia następnych minut wybiły służkę z niegodnych niewiasty rozważań. Nawet gdyby dane było się jej wtrącić, nawet gdyby była równa państwu, to wszystko odebrało jej głos. Role się odwróciły w szokujący Zitę (i nie tylko ją) sposób. Z drugiej strony.... Z drugiej strony słodziutka Valeria posmakowała pragmatyzmu swego ojca, który sprzedawał ją bez mrugnięcia okiem dla zysku. To akurat aż tak szokujące nie było, zważywszy na aurę chorej ambicji jaką Aldric zdawał się emanować. Jaką zaraził i córkę, której dziś postanowił odebrać wszystko, przekazując to córce, którą pogardzał... a która, co Zita zrozumiała szybko, nie zamierzała poddać się losowi. Tylko co jej panienka zdążyła w tak krótkim czasie wymyślić? Zita obserwowała jak wściekła Valeria wyrzuca z siebie furię, która w niej gorzała. Służka milczała, jedynie posłusznie obserwując i czekając; czekając na ruch córki Aldrica. Nawet pusty brzuch nie zagrał zawiedzionej nuty, pozostając w ciszy jako i jego pani, jakiej los dalszego bytu pozostawał w niewiadomej. - Pani moja. - wszeptała Zita jakby strwożona, iż sam Aldric podsłuchuje za drzwiami, ale zaraz obrała zwyczajny ton - Zrobię jak każesz, wiesz żem ci wierna, jak i w potrzebie nie zostawię, ale... - spojrzała uważnie na Valerię - ...choć uwieść mężczyznę łatwo kobiecie... To czy jesteś gotowa poświęcić cnotę dziewictwa i szacunek jakim cię darzą, a który zamrze wraz z takim uczynkiem? - służka czuła kiełkujący w niej niepokój - Z uczynienia tego zamiaru czynem nie będzie wszak odwrotu...