Vrai

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    8591
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

2 obserwujących

O Vrai

  • Ranga
    Zguba uniwersów wymyślonych

Profile Information

  • Gender Male

Ostatnie wizyty

10558 wyświetleń profilu
  1. mgbg

    Ten enpec jest tak podobno do Benedykta Jajki, jak Benedykt Jajki jest podobny do Gilesa, czyli bardzo Wszyscy troje są do siebie podobni!
  2. - AEGIS nie będzie tego od Was wymagać. - Doktor Dziw skinął. - Ja tego od was wymagam. Bo tego wymaga odpowiedzialność. Ale to było sprytne. Uśmiechnął się z uznaniem i poprawił płaszcz. - Jak niektórzy korzystają z zaklęć, inni czarują słowami. Gdybym nie był sobą, a był kim innym, zapewne bym przytaknął. Ale na tyle ufam sobie i swojej mocy, że nawet, jeśli pojawi się zagrożenie, to je zneutralizują i uratuję innych. Oczywiście jeśli zagrożeni będziecie wy, to się brońcie. Ale brońcie. Znacie takie określenie "do not engage"? To właśnie macie robić. "Do not engage". W prostych słowach, w komplemencie przemyconym między zdaniami, Spektra zauważyła coś więcej: zauważyła twarz Dziwa. On ceni nie domorosłych bohaterów, ale partnerów. Kogoś mu równego. Kogoś, kto na takiego będzie się kreował. Kompetencje i nastawienie na cel są dla niego wyznacznikiem wartości. Oczywiście trudno mu - w jego oczach - dorównać, ale jeśli komuś się uda... A Spektra wiedziała, że zrobiła krok we właściwym kierunku. W jego oczach wyszła z kołyski i zaczęła raczkować. *** Jurka powrót do domu zaskoczył. Z jednej strony przyjemnie: każdy młodociany superbohater po powrocie do domu chce być powitany uściskiem mamy, podszytym pełnym troski spojrzeniem i skinięciem ojca. Dość oszczędnym, ale wyrażającym więcej niż słowa. [Bo właśnie, Jurku, czy Twoi rodzice wiedzieli wcześniej, że bujasz się ze Strażnikami?] No, a poza tym przywitali go gorącym bigosem. Z dużą ilością mięsa. Ale w pewnym momencie mama powiedziała coś, co zakłóciło ten idylliczny nastrój. - Jurek, była tu dzisiaj ta twoja koleżanka. Mama tylko o jednej dziewczynie mówiła "ta twoja koleżanka", bo pod tymi słowami kryło się coś zupełnie innego - miłego i wspierającego, ale niewyrażonego na głos. Musiało chodzić o Flame. - Sprawdzała, czy jesteś w domu, a jak powiedziałam, że nie, to powiedziała... Nie zacytuję dokładnie, ale przekaz był taki, żebyś... Jak to dzisiaj mówicie... Ojciec akurat odłożył widelec. - Spadał na bambus. Ładniej to mówię. Zagadka trochę się rozjaśniła, gdy wrócił do pokoju i znalazł plecak zostawiony w szkole, który zapewne przyniósł jego kolega. Był tam telefon komórkowy. A na nim z cztery smsy od Flame i osiem nieodebranych połączeń. Czy próbował, czy nie - choćby po komunikatach rodziców przekonał się, że Flame na razie nie ma ochoty z nim rozmawiać. *** 23 października 2018 roku*, wtorek Varsovia City Siedziba AEGIS godz. 15:30 Siedziba AEGIS mogła robić wrażenie. Czasem nazywana szklanym Pentagonem, udowadniała, że ta nazwa nie wzięła się znikąd. Błyszcząca w słońcu bryła wbita była w przestronny teren Służewca, z wielu stron otoczony drzewami i trawą, w pewnej odległości od ruchliwej arterii, tak że trzeba było dostać się do niej drogą strzeżoną przez czujne oka kamer. Samo wejście do środka zajęło im wiele. Musieli przedstawić się wiele razy, a po korytarzach oprowadzało ich przynajmniej troje różnych ludzi. Nikt nie zwracał na nich uwagi. Odróżniali się od reszty - bez mundurów, garniturów czy fartuchów, zdecydowanie zbyt młodzi, zbyt zafascynowani tym wszystkim. Ale agenci i obsługa nie odwzajemniali tego uczucia - traktowali ich jak tło, bardziej zaaferowani swoimi sprawami i ekranami tabletów dzierżonych w dłoniach. W końcu dotarli do windy, gdzie przywitała ich kobieta w białym fartuchu. Bystre, ciemne oczy patrzyły spod równo przystrzyżonej grzywki. Pomimo delikatnego makijażu i włosów starannie zebranych w koński ogon, wyglądała elegancko. Nawet dostojnie. - Rozumiem, że byliście umówieni z doktorem. Nazywam się Henrietta i jestem jego asystentką. Zapraszam. - Odsunęła się od drzwi i pozwoliła im wejść do windy. Na panelu nie było żadnych przycisków. Kobieta przystawiła do niego kartę, coś piknęło i ruszyli w dół. Wyszli prosto na oświetlony jarzeniówkami korytarz. Z jednego z pokoi dochodził odgłos przypominający piłę mechaniczną. Zaproszono ich do przestronnego gabinetu. Przed szklanym blatem unoszącym się w powietrzu, na którym nie stało nic poza kołyską Newtona. Przed nim - pięć czarnych krzeseł. Mogli zająć miejsca. Żadnych książek. Żadnych obrazów. Nic, co świadczyło by o nadaniu miejscu jakiegoś indywidualizującego charakteru. Henrietta przyniosła im wodę, a po około pięciu minutach drzwi otworzyły się po raz kolejny. Wszedł przez nie mężczyzna w sile wieku. Jedną rękę trzymał w kieszeni fartucha, drugą machnął - trochę na powitanie, trochę odganiając Henriettę, która zostawiła ich samych. - Nieczęsto miewam takich gości... - Zaczął, obchodząc blat. Usiadł na wysokim, wygodnym krześle obrotowym. - Nieczęsto też Sawa wykorzystuje swoje wpływy, żeby kogoś ze mną umówić. Czemuż zawdzięczam tę... Przyjemność? Jego głos dochodził jakby skąd indziej, on sam był trochę nieobecny: czasem patrzył po otoczeniu, by po chwili wbić w nich przenikliwe spojrzenie. Jego mowa ciała sugerowała, że jest wyluzowany, ale mina jakby... Napięta? Jak mina nauczyciela, czekającego na pogrążenie się ucznia. A do tego kogoś bardzo, ale to bardzo przypominał Spektrze. *przypominam o retconnie - wydarzenia wczorajszego dnia działy się 22 października, czyli w poniedziałek
  3. mgbg

    Próbowałem dziś napisać Wam ładnego posta, ale coś nie pykło. Będzie jutro.
  4. mgbg

    Jeśli nie macie pomysłu i Wasze postaci po prostu patrzą na Warsa - dajcie znać Thoro albo napiszcie takiego krótkiego posta, to jest up to you. Dla mnie jest obojętne, czy posta napiszą wszyscy czy ktoś w czyimś imieniu. To, co jest dla mnie ważne, żeby każda postać była ujęta w fikcji - czy zrobicie to z kimś w porozumieniu, czy nie, ganz egal. Byleby już nie stopować i w miarę szybko. Jedyne, czego nie chcę, to sytuacja, że któraś z postaci w świecie gry jest pominięta, bo decyzja ma być każdego - czy przerzucona na Warsa, czy nie. Przy braku ujęcia postaci/deklaracji, przyjmuję, że ta konkretna postać nic nie obiecała
  5. mgbg

    A może dotrzymacie słowa i rzuty nie będą potrzebne? To jest kwestia indywidualna. Tylko jeśli taka jest wola, że Wars jest twarzą decyzji, to Thoro proszę o posta + tego, kto się ewentualnie wyłamuje.
  6. mgbg

    Damn, chyba byłem trochę nieprecyzyjny. Teraz musicie się zadeklarować, czy składacie obietnicę Dziwowi - i wtedy skontaktuje się z Wami, jeśli znajdzie Karola, czy nie składacie - i wtedy i on nie poczuje się zobowiązany do informowania Was (ale okoliczności mogą być różne, więc to nie zakłada, że nie będziecie przy ujęciu/nie traficie na niego szybciej/cokolwiek innego). Ale jeśli obiecacie - to musicie się liczyć z tym, że jeśli złamiecie tę obietnicę, to będziecie rzucać i potoczyć to się może różnie Czy napiszcie deklarację tutaj, czy w poście, jest mi obojętne.
  7. - Nie zgłosiliście się do Doktora Dziwa. - Poprawił górny guzik płaszcza, podkreślając, że mówią właśnie o nim. Było w tym też trochę podkreślenia: zgłosiliście się nie tylko do majestatycznego, wielkiego i uzdolnionego Doktora Dziwa, ale... - Zgłosiliście się do AEGIS. I jeśli będzie trzeba, będzie stało za mną. Spojrzał jeszcze raz po wszystkich. Ważył ich słowa, ważył ich postawy i - jak raczej podejrzewali, nie mogli być tego pewni - ich postawy. - Ale to rzeczywiście może być doświadczenie... Budujące charakter i doświadczenie. Dam wam znać. Pod jednym warunkiem. Cokolwiek by się nie działo, będziecie stać z tyłu. W trzeciej linii. Uczyć się, jak radzić sobie z takimi zagrożeniami. Ale nie w bolesny sposób, a obserwacją. To mój warunek. Przyjmujecie go? Magowie i ich warunki. I ich obietnice. Czyż Waruna nie stawiał ich też przed podobnym dylematem? Można by pomyśleć, że wszyscy z nich chodzą z pergaminem i piórem gotowym do zanurzenia w krwi, by zawsze na miejscu móc podpisać cyrograf. W każdym razie: decyzja jest wasza. Możecie przypatrywać się ujęciu Snapdragona. Tylko przypatrywać. Czy przystaniecie na nią?
  8. - Bo był moim uczniem - odpowiedział prosto i dość... Zwykle. Bez wyrzutu, bez żadnej skrywanej urazy. Po prostu przedstawił fakt. - Ale już nie jest i uważam, że jeśli będzie chciał się podzielić szczegółami, to już jego prerogatywa, której nie ośmieliłbym mu się zabrać. A co do współpracy... Nie jestem przekonany, że poradzicie sobie z nim sami. I przede wszystkim nie uważam, że powinniście sobie radzić z nim sami. Jak to powiedzieliście? - Spojrzał na Spektrę. - Z wielką mocą przychodzi wielka odpowiedzialność. Jestem pewien, że go unieszkodliwię. Zostawianie go waszej drużynie jest zbyt ryzykowne. Dla was, dla postronnych, dla... Być może Varsovii. Albo więcej. Kto wie, jakie ma zamiary?
  9. mgbg

    Tak: albo coś dodać, albo skaczę do następnej sceny poprzez edytowanie ostatniego posta.
  10. mgbg

    Hm, może ktoś porwie Sawę. Zagrożenie dla bliskich zawsze motywuje ^^ Słuchajcie, post jest krótki, jest jaki jest. Kusiło mnie, żeby skoczyć już dalej, ale nie wiem, czy tak wyobrażaliście sobie pomoc Dziwa. Może nie, więc chciałem, żebyście mogli zareagować i ewentualnie podziałać w kierunku, jaki chcecie temu nadać. Jeśli nie, to dajcie mi tylko znać tutaj, a edytuję posta.
  11. Coś zmieniło się w Doktorze Dziwie. Trudno było powiedzieć co. Brakowało jakichś takich oczywistych wskaźników zmiany - przygarbienia, oznak nerwowości pokroju przygładzania włosów, szerszego uśmiechu czy wręcz przeciwnie - przygnębienia. Ale chyba było coś w oczach. Tak, to oczy były wyznacznikiem. Nie patrzył na nich jak wcześniej. Nie patrzył na nich jak na dzieci. - Nie mylcie mojej uprzejmości ze złośliwością. - Lekko skinął głową, co chyba miało być przepraszalnym gestem. - To też nie miała być połajanka. Mogły mi się nieco przesunąć standardy przez obcowanie z Radą. - Spojrzał na Karola. Było w tym coś smutnego. Coś jak "sam jeszcze zobaczysz". - Mam wszystko, co potrzebne mi do znalezienia Snapdragona. Obiecuję wam, że do jutra nie będzie problemem.Też podejmę działanie.
  12. mgbg

    Thorongilu, a też żebyś nie miał wrażenia, że obojętne jest mi, czy odpiszesz i nie dopytuję, to raczej z powodu nieobecności, którą zgłosiłeś Zaznaczam, żebyś wiedział, że pamiętam o Tobie i Warsie i czekam na lepsze czasy dla Ciebie!
  13. mgbg

    Thomas pisał, że jutro, a i w sumie będziemy po deadlinie jutro po 19:38, to i ja wtedy
  14. (windows phone... :((() Android. Sejm czy Senat?
  15. mgbg

    Oooo, a nie wiesz, czy dotyczy to tylko nowych użytkowników, czy jak kiedyś już miałem miesiąc darmowej subskrypcji to nie zaskoczy?