Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Lomion

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1124
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Lomion

  • Ranga
    Podróżnik krain wyobraźni
  • Urodziny 12.10.1978

Previous Fields

  • Systemy RPG WoD, Cyberpunk

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Warszawa

Ostatnie wizyty

3021 wyświetleń profilu
  1. Johny - Wiesz, jeśli mamy poważnie rozpatrywać możliwość że przesiedzieliśmy tutaj 50 lat, to w pierwszej kolejności stawiałbym na jakiś kataklizm na górze, a nie tutaj - odpowiedział starając się pocieszyć Susan - nas mogli trzymać w zamknięciu nie wiadomo jak długo, ale to że ośrodek nie ma dostępu do internetu czy nie aktualizuje swoich zabezpieczeń i wciąż polega na odcisku dłoni, a nie np. siatkówki oka wskazuje że tam mogło się coś stać. Tyle tylko że nie dowiemy się pewnie czy to prawda jeśli nie wyjdziemy na powierzchnię. No chyba że Bob będzie coś wiedział. Nie wygląda na 84 lata... - Jeśli system był formatowany, to spróbujmy się dowiedzieć więcej w inny sposób - zmienił temat, bardziej koncentrując się na urządzeniu - każda kompilacja Windowsa zawiera w swoim numerze informację o dacie wydania. Na przykład kompilacja z września 2016 roku ma numer rozpoczynający się od 1610. W podobny sposób można sprawdzić datę wydania przeglądarki, skype'a, czytnika pdfów i innych zainstalowanych programów - mówiąc to zaczął stukać w klawiaturę aby sprawdzić rzeczy o których mówił. - Przy okazji, masz jakiś pomysł w którym miejscu na mapie jesteśmy? - zapytał na koniec - są na niej zaznaczone windy, myślę że to powinno być pierwsze miejsce które powinniśmy odwiedzić.
  2. Jared Nareen Jared przyglądał się wystrojowi pomieszczenia z uwagą, zastanawiając się jednocześnie nad tym jak duża część oschłego charakteru gospodarza wynika z życiowych doświadczeń, a jaka jest po prostu specyficzną formą uprzejmości, zarezerwowaną dla rodziny, jaką według słów Krevosa były Smoki. - No jasne - odpowiedział entuzjastycznie na pytanie Vandervena i dopiero po chwili zorientował się że wypowiadając się za wszystkich stanowczo wybiegł przed szereg - ....To znaczy, nie ma chyba powodu abyśmy odmówili pomocy? - zwrócił się do swoich towarzyszy podróży - ...przy założeniu że oferowana nagroda będzie adekwatna do wysiłku? - dodał jeszcze po kolejnej chwili milczenia. Z tego jak została im przedstawiona gildia jasno wynikało że rodzinne więzi nie są traktowane jako przeszkoda dla obiegu pieniądza.
  3. Jared Nareen Jared zjawił się we wspólnej sali po odłożeniu zbroi i reszty ekwipunku w przydzielonym mu pokoju. Strój jaki nosił był prosty, pozbawiony ozdób czy elementów osobistych, za wyjątkiem noszonego na szyi medalionu symbolizującego umieszczony na tle tarczy miecz z dwoma gwiazdami umieszczonymi w głowni. Co bardziej zaznajomieni z symboliką mogli w nim rozpoznać symbol Mayaheine, dla pozostałych był to po prostu symbol pasujący do wojownika. W obecnej chwili obok jednego medalionu zawieszony był drugi, z symbolem Spiżowych Smoków. Na początku koncertu Jared ograniczał się do siedzenia przy stole wraz z nowo poznanymi towarzyszami. Ilość zgromadzonych w sali osób przytłaczała go trochę i z tego powodu wolał utrzymywać kontakt z osobami które już znał niż poznawać nowe. Powoli jednak atmosfera, śpiewane piosenki, toczące się rozmowy i serwowany alkohol wpływały na niego coraz bardziej, sprawiając że czuł się coraz to bardziej swobodnie. - Na magii nie znam się w zasadzie wogóle - odpowiedział ciesząc się że Aasimarka powróciła do stolu od którego nie zdecydował się jeszcze oddalić - ale w pozostałych rzeczach możecie na mnie liczyć. Umiem dać sobie radę w dziczy... znaczy, polować, wspinać się, skradać, pływać, strzelać... No i potrafię też przyrządzić to co uda się upolować tak aby smakowało lepiej niż zwykłe, upieczone nad ogniskiem mięso. - odpowiedział przyglądając się Aasimarce i upijając kolejny łyk z trzymanego w dłoni kufla
  4. Jared Nareen Jared zdawał się interesować każdym szczegółem częsci formalnej, po której oprowadzała ich Amelia. Po części dlatego, że wszystko było dla niego nowe, po części zaś dlatego, że nie wiedząc które informacje uznać za szczególnie istotne starał się spamiętać wszystko. Łącznie z wyglądem kwiatka w gabinecie Amelii, któremu przyglądał się przez dłuższą chwilę. Gdy otrzymał medialion, od razu go otworzył i aktywował go, nakłuwając sobie palec. Nie wiedząc czego się spodziewać liczył na to że efekt takiego działania będzie nie tyle spektakularny, co przynajmniej zauważalny i z pewnym zawodem przyjął fakt że było inaczej. Spotkanie z Archibaldem także nie przebiegło tak jak chłopak się spodziewał, sklepikarz bowiem zdążył uciec na zaplecze zanim Jared zdążył się choćby odezwać, o przećwiczeniu swojej znajomości gnomiego języka nie wspominając. Na to jednak z pewnością będzie jeszcze miał niejedną okazję, uznał więc że nie warto się tym teraz martwić. Podczas wieczornego koncertu i zabawy Jared na początku nie odzywał się wiele i ograniczał się do przysłuchiwania się rozmowom i przyglądania innym. Było wyraźnie widać że nie przywykł do tak licznego towarzystwa i nie czuje się w nim swobodnie - jednak, w miarę jak ochoczo częstował się kolejnymi porcjami podawanych napitków, stawał się coraz bardziej rozluźniony, rozmowny i skory do udziału w tańcach i zabawach. Co prawda rano odczuwał jeszcze lekko efekty uboczne tego rozluźnienia, ale ciepła jajecznica i przygotowane przez Rebekę "ziółka" uporały się i z tym. A nawet jeśli cokolwiek by pozostało, to ulotniłoby się w momencie, w którym Jared dostrzegł ogromny, wyrysowany na podłodze krąg. Na magii nie znał się wogóle, więc to o czym mówił Archibald nie miało dla niego żadnego znaczenia. Ale sama ilość runów i precyzja z jaką wykonano linie mówiła wiele o tym jak trudna i unikalna była to magia. - Jestem Jared Nareen. Dzień dobry - wydukał jako ostatni, niezbyt składnie na skutek wywołanego przejściem oszołomienia.
  5. Johny - Zdecydowanie wolę Łowcę Androidów, i to niemalże od każdego innego filmu sf - odpowiedział, dyplomatycznie unikając uściślenia czy chodziło o nowego czy o starego Mad Maxa - gdybym jednak miał wybierać to wolałbym znaleźć starego DeLoreana i kondensator przepływu.... - Aha, no i znalazłem mapę - powiedział, pokazując Susan schemat - wychodzi na to że jeśli chcemy się dostać na powierzchnię to powinniśmy odnaleźć te windy - pokazał palcem na mapie odpowiedni fragment.
  6. Jutro wyjeżdżam na długo oczekiwany urlop, więc będę obecny tylko w ograniczonym stopniu, do 27 sierpnia włącznie.
  7. Johny - Nie tylko pamiętam, mam tu dokładną datę - odpowiedział Suzan, rozkładając przed nią akta ich obojga - wygląda na to że przywieźli mnie tu jakieś pół roku po tobie. Ale nadal w bardziej rozsądnym horyzoncie czasowym niż to - dodał spoglądając przez ramię na datę w systemie. - To musi być jakiś błąd, nie możemy tu przecież tkwić tyle czasu.... chyba - kontynuował, ale w jego głosie brakowało pewności. Bądź co bądź, jeśli mieli być przemieniającymi się w zwierzęta potworami, ściganymi przez człowieka-ośmiornicę, to mało rzeczy było z definicji niemożliwych. - spróbuj znaleźć jakąś przeglądarkę i zobaczy czy mamy kontakt z internetem. Nawet jeśli został odcięty, to można sprawdzić cache i podejrzeć jakie strony ostatnio przeglądała Veronica. A także wejść w logi wydarzeń systemowych i sprawdzić kiedy komputer został ostatnio uruchomiony.... - Sam jednak poczuł się nieswojo czytając znalezione informacje i widząc wyświetlony na komputerze 2063 rok... Postanowił najpierw delikatnie obmacać sobie szyję, aby sprawdzić czy da radę wyczuć rzekomo umieszczony pod skórą chip. Potem przyszło mu do głowy że akta "obiektów" były pewnie ułożone chronologicznie, a że każdy miał nadany numer mógł łatwo sprawdzić ile osób tutaj zwieziono i kiedy nastąpiła ostatnia dostawa. Z ciekawości, postanowił również przyjrzeć się papierowi, który - choć dobrze znosił upływ czasu to jednak w kontakcie z powietrzem żółkł i wysychał, dzięki czemu po 50 latach nie wyglądał tak samo jak w chwili gdy wyszedł spod prasy. Tak mógł potwierdzić czy faktycznie spędzili tutaj aż tyle czasu, albo jak dawno temu nastąpiła "awaria", odpowiedzialna za cały bałagan.
  8. Alyssa Gossow Wokalista i autorka tekstów do większości piosenek grupy ShadowCrows, będącej jednym z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych hardrockowych zespołow w latach 30 i 40tych obecnego wieku. Apogeum popularności osiągnęła po londyńskim koncercie z 2047 roku w którym wzięła udział wraz z Anthra-Max oraz Vincentem Blackmanem. Pojawiała się wtedy nieustannie na okładkach magazynów, w reklamach produktów kosmetycznych a także grając główną rolę w dwóch wysokobudżetowych produkcjach filmowych. Została w tym czasie okrzyknięta także "królową gotyckiej mody", "najseksowniejszą rockową wokalistką wszechczasów" a także "najwspanialszym głosem stulecia". W tym samym czasie popularność jej zespołu zaczęła jednak podupadać - zmieniające się gusta oraz niesnaski w zespole sprawiały że kolejne albumy ukazywały się rzadziej i przyciągały dużo mniej fanów. Po krótkim epizodzie z karierą solową i wydaniu jednego albumu (pozytywnie przyjętego przez publiczność) ostatecznie wycofała się z życia publicznego w 2061 roku.
  9. Nie ulegało wątpliwości, że wejście Maxa zrobiło ogromne wrażenie. Śmiech i dopingowanie momentalnie ucichły, a spojrzenia wszystkich skupiły się na nim. Do chwili gdy zdecydował się odezwać, zapadła absolutna cisza. Cisza panowała też po tym gdy skończył mówić, a wszyscy wokół powoli przyswajali konsekwencje tego, co powiedział. Naprawdę, rzadko kiedy zdarzały się sytuacje aby tak duża grupa słuchała go z taką uwagą. - To niemożliwe - odezwał się w końcu Mart, po dłuższej chwili milczenia. W jego głosie łatwo można było wyczuć sporą dozę zagubienia i niepewności - Błękitna Mama wysłała nam Czerwony Sygnał, a to oznacza że musimy wszyscy zejść z ulicy, ukryć się i czekać aż otrzymamy wiadomość z informacją o nowym miejscu do którego mamy się przenieść. Do tego czasu ani Błękitna Mama, ani nikt inny nie wyjdzie z ukrycia, musimy sobie radzić sami. - Ale możemy jej wysłać wiadomość! A Mama może nam odpowiedzieć! - do rozmowy wtrąciła się młodsza z dziewczyn, ZigZag. Ta z kucykami - Więc, jeśli wszystko czego potrzebujesz to informacje, to możesz je uzyskać nie wyciągając mamy z ukrycia. - w jej głosie dało się z kolei wyczuć silną dozę strachu i determinacji, co świadczyło o tym że albo groźby Maxa podziałały na nią silniej niż na innych, albo po prostu lepiej ogarniała konsekwencje tego, co działo się wokół niej. Mart i pozostała dwójka chłopaków popatrzyli na nią tak, jakby właśnie wynalazła koło. Jedynie Monika zdawała się nie zwracać na nich uwagi, po prostu leżąc na ziemi i uśmiechając się beztrosko do wszystkich wokół. Mówiąc to musiała jednocześnie wcielić swój plan w życie, bo po kilku minutach oczekiwania na commlinki Maxa i Appii przyszła odpowiedź. Błękitna Mama wysłała ją do ZigZag, a ta przekazała ją dalej, nie ulegało więc wątpliwości że wszyscy poznali jej treść. Cóż... nie był to co prawda dokładnie ten plan, jaki Max wymyślił, ale mieli to co chcieli. Chyba...
  10. Okey, pociągnąłem akcję trochę do przodu bo rozwój sytuacji wydał mi się mocno ciekawy Appię zdecydowałem się póki co umieścić w stanie zawieszenia, tj. w przypadku dowolnej deklaracji gracza Appia się obudzi i będzie mogła działać, w przypadku braku deklaracji pozostanie śpiąca by nie blokować działania. Jakbyście chcieli coś zadeklarować "w międzyczasie", czyli przed przybyciem na miejsce, to po prostu deklarujcie.
  11. Ostrożność jest towarem zawsze pozostającym w cenie, więc upewnienie się że nie pozostawiono dla nich przykrej niespodzianki było ze wszech miar uzasadnione. Tym razem, na szczęście, nie pozostawiono i Max mógł ponownie wyposażyć się w swoją broń a także zabrać ze sobą broń Appii, przez nic i nikogo nie niepokojony. Sytuacja sprawiała jednak wrażenie że błękitnowłose dzieciaki zabrały się stąd równie szybko co oni, biegnąc przez gaz łzawiący - a to mogło oznaczać że niezależnie od tego czy uciekli by uniknąć konfrontacji, choć nie można też było wykluczyć że planowali coś bardziej złowieszczego. Tak czy inaczej, nie było sensu pozostawiać tu dłużej. Po zabraniu broni Max wrócił do Appii aby sprawdzić w jakim jest stanie - elfka była zdezorientowana i senna, na tyle że trudno jej było utrzymać się na nogach. Z jego pomocą dotarła jednak do łazienki, gdzie przemyła oczy i skórę, dzięki czemu ponownie odzyskała przytomność, ale widać po niej było że potrzebuje odpoczynku. Rozglądając się, wciąż widziała podwójnie i podczas poruszania się musiała trzymać się ręki Maxa aby się nie przewrócić. Było możliwe że zamiast hospitalizacji wystarczy jej długi, niezakłócony sen w wygodnym łóżku, ale w takich sytuacjach lepiej było mieć przy sobie profesjonalną opiekę medyczną, choćby po to aby przyspieszyć proces dochodzenia do siebie. Powoli, aby nie potknąć się o nierówności w niezbyt zadbanej drodze, ruszyli w kierunku samochodu. A przy samochodzie sytuacja była - tak jak opisał Dex - w porządku. A nawet lepiej niż w porządku, o czym jako pierwsza zaświadczyły odgłosy dobrej zabawy dochodzące z zaułka. Samochód został przestawiony tak, aby blokować z niego wyjście, a siedząca na dachu Kara była jedyną osobą rozglądającą się po okolicy. I zdawała się sprawiać wrażenie że powrót Maxa i Appii sprawił jej dużą ulgę. O ile po mowie ciała małomównej krasnoludki można się było wogóle czegokolwiek domyślać. Wewnątrz uliczki czwórka błękitnowłosych dzieciaków siedziała wraz z Benem w kręgu, wokół znajdujących się w środku Dexa i krótkowłosej dziewczyny. Czwórka dzieciaków głośno wrzeszczała, dopingując dziewczynę do działania, Ben zaś siedział spokojnie, nie okazując żadnych emocji poza zadowoleniem z podpijania z trzymanej w ręku butelki whisky. Trzeba mu było jednak przyznać, że drugą rękę trzymał przytomnie w okolicy pistoletu. Zaś znajdujący się w środku kręgu Dex i Monica najwyraźniej uczestniczyli w rywalizacji polegającej na tym "kto więcej wypije duszkiem", bo stali naprzeciw siebie, na szeroko rozstawionych nogach i właśnie przycisnęli do ust trzymane w dłoniach butelki z whisky. Max znał Dexa na tyle że mógłby przyjąć zakład że sporo od niego lżejszej dziewczynie trudno będzie dotrzymać mu kroku. Monica miała jednak swoje sztuczki i była zdecydowana by nie grać do końca fair: jako że część alkoholu spływała jest po twarzy, szyi i obcisłej bluzce, zmysłowo przesunęła drugą dłonią po piersi, rozsmarowując po niej ściekający płyn. To wystarczyło aby Dex się zakrztusił, i zaplątawszy się we własne nogi runął na ziemię. Próbując zejść mu z drogi dziewczyna także się przewróciła i wylądowała chwilę później tuż obok niego, z uwodzicielskim uśmiechem na ustach...
  12. 1. Napisałem tyle ile udało mi się wymyślić. 2. Jak najszybciej, ale oczywiście po koncercie 3. Generalnie wolałbym integrację, ale ze względu na fakt że jestem w domu tylko do niedzieli, a potem wyjeżdżam na urlop mogę nie mieć zbyt dużo czasu na aktywny udział w integracji, więc tym razem zagłosuję za przeskokiem. Lub wątkiem "czas wolny", jeśli ten pomysł zyska sympatię innych. 4. Póki co nic. 5. Gotowe - wyedytowałem mechanikę i dodałem datę urodzin.
  13. Jared Nareen Chłopak słuchał informacji o zadaniu z uwagą, podobnie jak i pytań zadawanych przez Orianę i Rodneya. W kwestii wyboru osoby mającej im towarzyszyć wolał zachować milczenie, bo czuł się trochę nieswojo dyskutując o swoich za i przeciw tak jawnie i w tak dużym gronie. Tym bardziej że nie miał nic przeciwko żadnej z sugerowanych przez Krevosa osób i gdyby nie fakt że to oni mieli się wykazać na tej wyprawie, nie miałby nic przeciwko by wyruszyła z nimi cała trójka. - Jeśli chodzi o zadanie to co dokładnie oznacza że mgła nie pozwala nikomu wyjść? - zapytał o kwestię która najbardziej przykuła jego uwagę - Czy to oznacza że każdy kto wszedł do środka zaginął bez wieści? I jak wielu takich śmiałków do tej pory było? Podejrzewam że na te pytania będzie nam w stanie odpowiedzieć zleceniodawczyni, ale im więcej będziemy wiedzieć przed wyjazdem, tym lepiej będziemy mogli się przygotować. - dodał gwoli wyjaśnienia - Jakiej wielkości wogóle jest ta niecka?
  14. Johny - Garu to chyba ci co są odporni na wirusy i dlatego je na nich testowano - odpowiedział sciszonym głosem. Choć zamiast "na nich" bardziej pasowałoby "na nas", Johny wolał w tej kwestii przyjąć postawę wyparcia. Gdy tylko drzwi się otworzyły, wszedł za Susan do środka. Widząc że dziewczyna skierowała swoje kroki do komputera, sam na początek postanowił przyjrzeć się innym elementom wyposażenia - w szczególności segregatrorom ustawionym pod ścianą. Zainteresował się także szybą i tym co za nią widać, a także rozejrzał się za ewentualnymi rzeczami osobistymi, takimi jak np. notes czy telefon komórkowy, które mogły zostać pozostawione na widoku albo w którejś z szuflad.
  15. 3 punkty - Kira 2 punkty - Vadeanaine 1 punkt - Lunatyczka-żywiołowa