Lomion

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1476
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Lomion

  • Ranga
    Podróżnik krain wyobraźni
  • Urodziny 12.10.1978

Previous Fields

  • Systemy RPG WoD, Cyberpunk

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Warszawa

Ostatnie wizyty

6875 wyświetleń profilu
  1. Ziggy wyglądał jakby chciał coś jeszcze powiedzieć, ale ostatecznie się na to nie zdecydował. Za to Andrea doskonale wcieliła się w rolę jego towarzyszki i z uśmiechem witała kolejnych, wciąż przybywających do klubu gości. Co prawda nie wszyscy mogli przyjść - koty odpisały że są w Edynburgu, Stanley nie odezwał się, a BlackJack napisał że się spóźni, ale będzie. Za to pozostali, nie dość że przyszli, to jeszcze ściągnęli ze sobą kilku niezaproszonych gości. Zrobili to zresztą w bardzo twórczy sposób, bo skoro Max nie określił dokładnie że mogą ze sobą przyprowadzić ludzi tylko z własnej ekipy, to część z nich przyprowadziła z sobą kumpli z "zaprzyjaźnionych" gangów. W ten sposób nie tylko Andrea mogła poszerzyć swoją wiedzę o gangach z Westway, ale Max także poszerzył grono znajomych, wraz wiedzą o tym kto-się-z-kim-lubi w tym rejonie. Pojawiły się więc Wyjące Sępy i Nocne Zjawy z Portobello, Czerwone Pięści z Hammersmith, Błękitne Kły z Acton czy Wilki z Chiswick. Max kątem oka dostrzegł nawet trójkę chińczyków z charakterystycznymi tatuażami, choć oni akurat nie kwapili się aby podejść i się przywitać. Andrea zdawała się znać pojedynczych gości, ale w pozostałych przypadkach polegała na Maxie i jego "wyczuciu otoczenia". Okazała się też być dość sprawna w posługiwaniu się ulicznym slangiem i bardzo szybko zdobywała zainteresowanie i sympatię rozmówców. Co odbiło się też na Maxie, który traktowany był nadzwyczaj przyjaźnie nawet przez z reguły oschle nastawionych do niego gangów. Ale, bądź co bądź, to on zapraszał na imprezę i fundował alkohol, co mogło mieć nawet większy wpływ niż atrakcyjna kobieta u jego boku.
  2. Johny - Czekam aż ci się znudzi - odpowiedział Bobowi, zastanawiając się czy dobrze ogarnął w jaki sposób rozmawiać z tym człowiekiem. - Zamierzasz tu siedzieć czy pójdziesz się przedstawić? - zapytał retorycznie zanim dołączył do Susan i zapewne ich nowej towarzyszki, czekającej za drzwiami. Swoją drogą, skoro wciąż przebywała w wilczej formie, to że nie rozwaliła drzwi tylko poprosiła by je otworzyć było miłym gestem z jej strony - pomyślał jeszcze.
  3. Przed chwilą: Internal Server Error The server encountered an internal error or misconfiguration and was unable to complete your request. Please contact the server administrator at webmaster@strefarpg.iking.o12.pl to inform them of the time this error occurred, and the actions you performed just before this error. More information about this error may be available in the server error log. Additionally, a 500 Internal Server Error error was encountered while trying to use an ErrorDocument to handle the request.
  4. Wyedytowałem wcześniejszy wpis i dodałem drobny komentarz techniczny, pozwalający wam zareagować na to co zastaniecie po drugiej stronie drzwi. Przeszukiwanie dokumentacji deklarowane przez Nadię opiszę już w normalnym trybie, razem z resztą deklaracji. Przy okazji, sierść Milady może w takiej sytuacji dać jej drobne bonusy
  5. - Myślę ludziska, że powinniśmy sprężyć dupska i przyśpieszyć kro.... - ledwo Kay wypowiedziała te słowa, do ich uszu dotarł odłos wystrzelonej z karabinu serii. Jednej, a chwilę po niej drugiej.... Dochodziły z oddali i były tłumione przez ściany, ale były wyraźnie słyszalne i trudne do pomylenia z czymkolwiek innym. Max także je usłyszał, choć z racji odległości nie był w stanie wychwycić korelacji ze słowami Riggerki, mógł jedynie mieć satysfakcję że nie wziął tego wcześniej za omamy. To musiały być ćwiczenia, o których wspominał Jones - bo cóż to mogło być innego? Gdy Kay położyła rękę na przycisku otwierającym drzwi, na szybie obok uaktywnił się wcześniej niewidoczny wyświetlacz. Pokazywał krótki komunikat: W środku nie było więc toksycznie ani niebezpiecznie, ale było... zimno. Mocno zimno.
  6. No faktycznie... Znaczy, pisząc odpowiedź założyłem sobie że Angel przekracza próg i nie wchodzi głębiej (choć czytając to teraz nie wiem skąd mi się to wzięło), dlatego napisałem że Milady wchodzi pierwsza. Poprawię jak wrócę dziś z pracy do domu. Z następnym pomieszczeniem na szczęście będzie prościej, bo deklaracja Kay jest jednoznaczna
  7. No innych chętnych nie było. Ale skoro nikt do was nie strzela, to nie wyszło tak źle
  8. Niedziela, 10 marca 2075, godzina 23.25 Choć istnienie bariery było pewną niespodzianką, to wejście czarodziejki i ekspertki od zabezpieczeń do niezbadanego wcześniej pomieszczenia stanowiło jednak wyraz zaufania do przekazanych przez Jonesa informacji - że wewnątrz kompleksu nie będzie nikogo kto by im przeszkadzał. I tak było, przynajmniej póki co. W pomieszczeniu było ciemno, ale słaby blask bijący od umieszczonych w elektronice wyświetlaczy wystarczył, by ich przyzwyczajone do ciemności oczy dostrzegły wcześniej niewidoczne szczegóły. Biurka w pomieszczeniu były większe niż im się początkowo wydawało, było tu też trochę sporej wielkości sprzętu, przez co wnętrze sprawiało wrażenie mocno zatłoczonego. Rozłożone na biurkach układy scalone i narzędzia jedynie potęgowały wrażenie nieładu. Wypełniający całe otoczenie szum klimatyzacji subtelnie przypominał o odczuwalnym chłodzie. Najważniejsze jednak były te dwa humanoidalne kształty, znajdujące się przy ścianie do środkowego pomieszczenia. Podchodząc bliżej, mogły już z pewnej odległości nabrać pewności że nie stanowią zagrożenia. Dwie humanoidalne sylwetki, które zauważyli, były ochronnymi skafandrami, zawieszonymi na hakach obok wejścia do sąsiedniego pokoju. Czarne, z logiem będącej symbolem Teksystems srebrnej gwiazdy umieszczonym na ramieniu zdawały się być nadzwyczaj szerokie, niezbyt wygodne i chyba hermetycznie szczelne. Znajdujące się po drugiej stronie pomieszczenie także było spowite w mroku, ale oddzielająca je szyba nie była przyciemniana - przystosowany do ciemności wzrok mógł więc łatwo dostrzec co znajdowało się po drugiej stronie. Prowadzące do środka drzwi były wyposażone w zamek, ale w miejscu typowego czytnika kart znajdował się duży, czerwony przycisk. Rozmiar mógł być pochodną tego że w dość nieporęcznym stroju ochronnym dość trudno było wykonywać skomplikowane czynności manualne, przycisk otwierający drzwi musiał więc być na tyle duży by naciśnięcie go nie sprawiało problemów. Po drugiej stronie znajdowały się dwa rzędy maszyn, wyposażonych w rękawy umożliwiające pracę nad zamkniętą w środku zawartością bez wchodzenia z nią z bezpośredni kontakt. Urządzenia zdawały się być hermetycznie zamknięte, a umieszczona na górze szyba była jedynym sposobem na zajrzenie do wnętrza. Oprócz ustawionych w równych rzędach maszyn, po prawej stronie, pod ścianą będącą granicą kompleksu ustawione były regały wypełnione dokumentacją i sprzętem elektronicznym. Oprócz regałów i maszyn, w pomieszczeniu nie dało się dostrzec nic więcej - jednak, jeśli wierzyć informacjom od Jonesa, poszukiwana przez nich walizka musiała znajdować się albo tam, albo w jeden z pozostałych części szklanego pomieszczenia, w którym się znajdowali.
  9. W zasadzie to wszyscy moglibyście odpisać, nie tylko Ferr i Paranormal Albo chociaż dajcie znać czy zamierzacie pasować w tej kolejce albo że pojechaliście na Pyrkon itp, bo bez odzewu z waszej strony nie bardzo mam jak pociągnąć akcję do przodu. A bardzo bym chciał nie wydłużać czasu trwania kolejki do powyżej tygodnia.
  10. Johny John westchnął. Choć spodziewał się że ta dwójka prędzej czy później się posprzecza, to miał nadzieję że będzie to raczej później niż wcześniej. Między innymi dlatego postanowił przekonać Dave'a że są wilkołakami. Mężczyzna co prawda nie grzeszył inteligencją, ale dysponował nieprzeciętną siłą fizyczną z której mogli zrobić użytek. Jeśli, oczywiście, Bob w wilczej formie nie przerobi go najpierw na shish-kebab. Z tego właśnie powodu John przesunął się za plecy Boba i oparł dłoń i rękojeść pistoletu. Jeśli Susan nie uda się ich szybko uspokoić, zamierzał ogłuszyć Boba celnym uderzeniem w potylicę. A potem martwić się o to, by Susan udało się zapanować nad Davem i by nie musiał do niego strzelać.
  11. Uspokajanie zostawię Susan, mam wrażenie że zarówno Bob jak i Dave łatwiej się dadzą jej ustawić do pionu Ale będę tuż obok, gotów pomóc w razie czego
  12. Jared Nareen Jared wciąż wpatrywał się w kobietę, licząc na to że mimo wszystko zwróci na nich uwagę, albo zrozumie wypowiadane w Imperialnym słowa Oriany. Nie miał bowiem żadnych wątpliwości że kobieta była świadoma ich obecności - inaczej przecież nie sprowadziłaby ich na dół, ani nie wskazała tego miejsca. Dlaczego więc teraz nie dawała im żadnych znaków? Nawet jeśli nie słyszała albo nie rozumiała ich słów, gesty jakie wykonywali jasno wskazywały że oczekują jej reakcji... Chyba że podczas tylu lat samotności i ten zmysł ją zawiódł, choć nie podzieliła losu zjawy, która zaatakowała ich przy wejściu do pomieszczenia. - Czy ona spędziła tu tyle lat, sama? - chłopak nie skierował tego pytania do nikogo konkretnego. Miejsce każdym swoim elementem świadczyło że nikt tu nie zaglądał - Nie potrafią sobie wyobrazić jak ona to przetrwała. Nie mogąc umrzeć mogła przecież zwiariować... Jeśli nie możemy pomóc jej teraz, to wróćmy tu tak szybko jak to możliwe - powiedział, wyciągając jednocześnie przed siebie lewą dłoń i próbując jeszcze jednego sposobu na kontakt z duchem. Wyczekując jakiejkolwiek reakcji, powoli zbliżał rękę do jej policzka, starając się go dotknąć.
  13. Czołgu nie ma, ale nuda nieodwołalnie się kończy. Co mam nadzieję nie jest dla was jakimś specjalnym zaskoczeniem
  14. Niedziela, 10 marca 2075, godzina 23.20 Cel po który przyszli znajdował się w boxach po prawej, tam więc skierowali swoje kroki w pierwszej kolejności. Podchodząc bliżej mogli dokładniej przyjrzeć się znajdującym się tam pomieszczeniom. Dwa znajdujące się bliżej środka było oświetlone tym samym słabym, czerwonym światłem co reszta placówki, łatwo więc można było dostrzec co znajdowało się wewnątrz. Pierwsze było pomieszczeniem biurowym podobnym do tych po drugiej stronie, tyle że nieco większym, z tylko jednym biurkiem umieszczonym wewnątrz. Na drzwiach zabezpieczonych prostym zamkiem zatrzaskowym został namalowany białą farbą numer: 100. Drugie pomieszczenie, znajdujące się bliżej pancernych drzwi było jeszcze większe i zupełnie inaczej urządzone: Na środku umieszczony był okrągły stół konferencyjny wraz z wygodnymi fotelami. W jednym z rogów pomieszczenia ustawiono sofę, w drugim zaś kącik kuchenny z kuchenką mikrofalową, lodówką, zlewem i szafkami na szklanki. Na drzwiach prowadzących do środka wymalowaną białą farbą numer: 106. Przyciemniane szyby w obu pomieszczeniach, w połączeniu ze słabym światłem sprawiały że trudno było dostrzec drobniejsze szczegóły ich wystroju. W pokojach umieszczonych tuż przy ścianie kompleksu światło było wyłączone, co sprawiało że dostrzeżenie wewnątrz nich czegokolwiek było dużo trudniejsze. Jedynie wspierając się cybernetyką lub wrodzonymi zdolnościami i przystawiając głowę do szyby mogli zobaczyć jedynie kontury biurek. By zobaczyć coś więcej, musieli dostać się do środka - a to wymagało sforsowania zamku magnetycznego, identycznego jak ten znajdujący się przy wejściu na schody. Angela miała już w tym pewną wprawę, dodatkowo wiedziała czego się spodziewać, więc tym razem poszło jej jeszcze szybciej. Gdy tylko przy pomocy sekwensera ustaliła odpowiednią kombinację, usłyszała delikatny syk hydrauliki i szklane drzwi odsunęły się na bok, otwierając im drogę do środka. Pierwszą rzeczą, jaką odczuli, był chłód: pomieszczenie po drugiej stronie drzwi musiało być klimatyzowane nawet wtedy gdy nikt w nim nie pracował, tak by niska temperatura utrzymywania była cały czas. Gdy przyciemniana szyba nie utrudniała już widzenia, mogli dostrzec więcej: w środku, podobnie jak w poprzednich pomieszczeniach ustawiono trzy biurka, ale zamiast typowego sprzętu biurowego znajdowały się tu mikroskopy i sprzęt elektroniczny. Angel i Chris Tylko Chris Max Absolutna cisza, w jakiej się znajdował sprawiał że wyłapywał każdy szelest ubrania czy słabszy dźwięk stąpania po podłodze, jaki sam wywoływał. Miał dodatkowo wrażenie, że każdy z tych dźwięków niesie się w nieskończoność, choć było to oczywistym fałszem - po prostu nie mając żadnego punktu odniesienia, jego umysł traktował jako "głośne" wszystko, co nie było absolutną ciszą. Normalnie, nawet w miejscach w których spał dało się wyłapać odgłosy szczurów czy karaluchów, skrzypienie ścian itp, co tworzyło swoiste "tło" dla ważniejszych odgłosów. Tutaj nie było niczego takiego. Przeglądanie recepcji też niczego mu nie przyniosło: wbudowany w biurko terminal wraz z klawiaturą był odłączony od prądu, a poza znajdującą się obok (i także nieaktywną) tablicą kontrolną z masą przełączników, nie było tu niczego więcej. Gdy skończył już zabawę przełącznikami na wyłączonej konsoli i ponownie pogrążył się w ciszy, wydało mu się że coś słyszy: odgłos serii z karabinu maszynowego był trudny do pomylenia z czymkolwiek innym, był jednak krótki i ucichł nim Max zdążył się skoncentrować i upewnić że naprawdę to słyszał. Długą chwilę nasłuchiwał, chcąc się przekonać czy było to złudzeniem czy czymś więcej, ale... nic się nie działo. Znów otaczała go absolutna cisza. Dopiero gdy zrezygnowany rozluźnił się i opadł na krzesło, jego zmysły ponownie zarejestrowały dźwięk, który mógł być odgłosem wystrzałów. Ale gdy ponownie zaczął nasłuchiwać, znów otoczyła go absolutna cisza. Możliwe, że to tylko jego umysł płata mu figle. Ale jeśli było inaczej i naprawdę słyszał odgłosy strzałów?
  15. Johny Chłopak mocno się zmartwił gdy okazało się że kobieta nie żyje. Nie darzył jej ani jednym ciepłym uczuciem, ale było mu po ludzku szkoda. Nie mógł jednak nic więcej dla niej zrobić, więc po prostu zamknął jej oczy o przeniósł się by razem z Suzan cucić Boba. Wściekłość ich póki co najobfitszego źródła informacji nie robiła na Johnym takiego wrażenia jak powinna. Może dlatego że w ciągu ostatnich kilku minut wydarzyło się tak dużo że nabrał do tego dystansu? Zobojętniał. Myśl która najmocniej kiełkowała mu w głowie dotyczyła tego że choć póki co grają z Bobem w jednej drużynie, to jednak mocno się różnią. I to nie tylko dlatego że Bob pochodził z epoki w której nie znano kina czy internetu. W czasie kiedy Suzan rozmawiała z Bobem. Dave schwycił Johna i przysunął poufale do siebie. -Ty słuchaj młody. Ten wasz “beznogi” ma poważne nasrane we łbie. Nie wiem do końca o co mu biega ale chyba nie uważa się za człowieka. Jak coś to wiesz ty i Suzan możecie na mnie liczyć. Umiem sobie radzić ze świrami. - Dzięki. - Odpowiedział szeptem, ale zachowując poważny ton - Tylko weź pod uwagę że on naprawdę nie jest człowiekiem. Jak masz co do tego wątpliwości to wyjrzyj na zewnątrz i przypatrz się jak teraz wygląda ta laska, która została za nami w pomieszczeniu. - poczekał chwilę, żeby się upewnić że Dave przetworzy to co właśnie powiedział. - On jest taki sam. Ty i my prawdopodobnie też, skoro porwali nas z ulicy i przebrali w te seksowne piżamki. To właśnie dlatego potrzebowali nas do tutejszych eksperymentów. - Johny starał się dawkować informacje, nie będąc pewien jak mocno Dave będzie starał się negować to czego już się dowiedzieli.