Lomion

Twórca posta miesiąca
  • Ilość dodanej zawartości

    1368
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Lomion

  • Ranga
    Dunkelzahn
  • Urodziny 12.10.1978

Previous Fields

  • Systemy RPG WoD, Cyberpunk

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Warszawa

Ostatnie wizyty

5898 wyświetleń profilu
  1. Johny Przez chwilę zastanawiał się co robić. Miotał się od nowo "ożywionej" kobiety do Suzan i z powrotem, sprawdzając która z nich bardziej potrzebuje jego pomocy. W końcu uznał że to bez sensu, a jedynym efektem jest strata czasu. Ponownie nachylił się nad Rebeccą i zapytał. - Kim ona wogóle jest? - wskazał na okrytą kocem kobietę - raczej nie tym samym co my, skoro przebywała w tym baniaku?
  2. - Nie chcę żebyś nikogo dla mnie drażnił - odpowiedziała zdecydowanie - wystarczy mi że dowiedziesz że naprawdę wierzysz w to co o sobie powiedziałeś i nie będziesz robił pod siebie na dźwięk jego nazwiska. Wystarczy że dowieziesz mnie do Niagary, lub jakiegokolwiek innego miejsca z którego będę się mogła skontaktować z moimi przyjaciółmi w kwestii wypłacenia ci odpowiedniego honorarium. - mówiła spokojnie i uważnie obserwowała Maxa, jakby próbując zgadnąć jaka może być jego reakcja.
  3. Muszę przyznać że się nie spodziewałem Ale również gratuję @Marass, @Fingard, @rusty i innym nominowanym i bardzo dziękuję za wyróżnienie.
  4. To taki krótki poradnik "jak zostać Shadowrunnerem"
  5. Intryga powoli się zagęszcza
  6. Uff... Nie spodziewałem się że ukończenie wpisu zajmie mi aż tyle czasu, ale w końcu się udało Jakbym się w którymś rzucie pomylił w ilości kostek to dajcie znać.
  7. Choć początkowo ich zleceniodawca uśmiechał się kurtuazyjnie do Angel i angażował swoją wolę w utrzymanie kontaktu wzrokowego i nie opuszczanie spojrzenia niżej, to pod gradem pytań ze strony Kay i Maxa niemal zerwał się na równe nogi. - Nie nie nie! - powiedział podniesionym głosem - Nic z tych rzeczy. Podczas akcji nie powinniście napotkać żadnego oporu. Nie wnikam w wasze metody, ale wejść, zabrać przedmiot i wyjść będziecie w stanie bez bycia dostrzeżonym i bez jednego wystrzału... - westchnął i po chwili kontynuował normalnym, cichym tonem - dlatego właśnie akcje musi odbyć się dzisiaj. Ochrona placówki będzie odbywać niezapowiedziane ćwiczenia w drugiej części placówki i nie będzie was niepokoić. Jedyne czym musicie się martwić to zamki magnetyczne i kamery - które będą włączone, ale nieobserwowane. Ale może zacznę od początku.... Mówiąc to, przesunął nogi Kay na bok i na ich miejscu postawił przyniesioną ze sobą teczkę. Metalową, wyglądającą na solidną, ale poza tym niczym się nie wyróżniającą. - Cel akcji znajduje się w teczce wyglądającej identycznie jak ta - wskazał przyniesiony przez siebie przedmiot, po czym otworzył go i zaczął szukać czegoś w środku - teczka zaś znajduje się w laboratorium Teksystems Limited w Harrow, na zachodnich przedmieściach Londynu. - wyjął z teczki papierowy plan budynku, co było dość rzadko spotykanym ewenementem, i rozłożył go na stole. - Zewnętrzna część kompleksu będzie normalnie patrolowana przez ochronę, ale w środku nie będzie nikogo. Aby dostać się tam niepostrzeżenie, możecie wykorzystać miejski tunel serwisowy, którego fragment biegnie wzdłuż ściany budynku. Najbliższe wejście do niego znajduje się mniej więcej kilometr na zachód od laboratorium, by dotrzeć na miejsce będziecie musieli po prostu iść prosto, do momentu gdy natraficie na ścianę. Podłożenie ładunków wybuchowych w ciasnym podziemnym korytarzu nie jest dobrą metodą, a przebijanie się przez cerambetową ścianę przy pomocy tradycyjnych metod trwałoby zbyt długo. Dlatego dużo skuteczniejsze będzie wykorzystanie tego - wyjął z teczki puszkę przypominającą farbę w sprayu i postawił na stole - to specjalny środek zmiękczający beton, sprawi on że ściana choć nie zniknie to stanie się wodnista i pozwoli wam bez przeszkód przejść na drugą stronę. Jego efekty utrzymują się przez około dwie godziny, tyle więc będziecie mieli czasu aby zabrać co trzeba i wrócić tą samą drogą. Gdy się wydostaniecie, ukryjcie się gdzieś i dajcie mi znać przy pomocy tego commlinka - wyjął z teczki MetaLinka, jeden z najtańszych modeli commlinków dostępnych na rynku. Egzemplarz wyglądał na nowy, prosto ze sklepu, dzięki czemu na urządzeniu nie było żadnej historii ani niczego, co dałoby się powiązać z użytkownikiem. Profesjonalnie. - ...są na nim zapisane współrzędne wejścia do tunelu oraz mój commcode, dzięki czemu będziecie mogli się ze mną skontaktować. Przekażę wam wtedy adres, pod który musicie zabrać teczkę. Będzie tam na was czekać osoba z drugą, identycznie wyglądającą teczką. Dwie godziny po dokonaniu wymiany wróćcie tutaj, przekażcie mi wymienioną walizkę i dostaniecie umówioną zapłatę. Zrobił przerwę, obserwując reakcję słuchaczy. Akcja może i była na ostatnią chwilę, ale z tego co mówił jasno wynikało że miał czas to przemyśleć i ułożyć sobie plan. To czy był to plan dobry było osobną sprawą, ale jeśli wszystko miałoby pójść tak jak ich pracodawca sobie poukładał, to robota faktycznie byłaby prosta - ot, krótka wycieczka na przedmieścia zakończona solidną wypłatą za jeden wieczór aktywności. Angel Bille, Kay, Angel Max, Chris, Milady
  8. Zauważam pewną korelację: postacie które wykupiły granaty preferują bardziej bezpośrednie podejście
  9. Wczoraj sobie pomyślałem że lepiej będzie odpisać wam szybko, żebyście mogli jeszcze skorzystać z weekendu, ale zanim skończyłem posta to i weekend prawie się skończył. Skoro jednak post i tak był już gotowy, to żal było go nie wstawić.
  10. - Nie. Datachip ma związek z inną sprawą, w której nie braliście dotychczas udziału. - Odpowiedziała krótko zwracając się do Billie. Grymas jaki pojawił się na twarzy Hauser trudno było jednoznacznie odczytać. Przypominał trochę sposób, w jaki nagrywało się niektóre sceny w starych filmach: w zależności od kontekstu, oświetlenia czy montażu można było z niej wyczytać albo subtelną satysfakcję albo dyskretną dezaprobatę. Być może więc była to mieszanka jednego i drugiego. - Ale wracając do zadania, to jest właśnie najbardziej istotne pytanie w tym wszystkim - kontynuowała przenosząc wzrok na Angel - Niestety to jedno z tych na które nie dostaje się odpowiedzi wprost. Mimo tego, sporo sporo rzeczy robi się jasne gdy się uważnie przyjrzeć. Sposób, w jaki o tym mówi wskazuje że traktuje to osobiście. Co oznacza że dupa się pod nim pali i szuka sposobu aby ją ugasić. A to najczęściej zdarza się gdy ktoś próbuje być sprytny i trafia na sprytniejszego od siebie. Czyli nasz szczypiorek miał plan, który właśnie się sypnął i próbuje to naprawić nowym planem, przy waszym udziale. Nowy plan pewnie nie jest lepszy od pierwszego, co oznacza że w którymś momencie szlak go trafi, ale to już zwykłe ryzyko zawodowe. Nic nie wskazuje aby była to pułapka, a sprawdziłam go dość dokładnie. Prawdę mówiąc, gdybym chciała zastawić na kogoś pułapkę, to raczej starałabym się aby zlecenie wyglądało jak najbardziej rutynowo i nie skłaniało do dogłębnego grzebania w nim. Każdy nietypowy element prowokuje pytania, które ktoś zada szukając odpowiedzi. A szukanie odpowiedzi oznacza że ten ktoś będzie grzebał w waszej historii, co w takiej sytuacji nie byłoby wam na rękę. - O więcej szczegółów będziecie musieli sami go spytać - powiedziała po chwili uważnego przyglądania się całej grupie. - omówicie przy okazji wynagrodzenie i inne istotne szczegóły. Poczekajcie moment. Po czym wstała i udała się z powrotem do baru. Wraz z Ratzem wymienili jedynie spojrzenie, nie wypowiadając żadnego słowa, po czym potężny troll zniknął na chwilę w części baru niewidocznej z miejsca w którym siedzieli po czym pojawił się wraz z mężczyzną, którego zaprowadził wprost do zajmowanego przez was stolika. Po czym szybko wrócił do swoich obowiązków, zostawiając ich sam na sam z ich potencjalnym pracodawcą. - Dzień dobry - powiedział, wyciągając w ich kierunku dłoń na powitanie, nie będąc jednocześnie pewnym komu powinien ją podać najpierw. Na pierwszy rzut oka przypominał dbającego o wygląd trzydziestoparolatka, skrywającego pod eleganckim garniturem atletyczną sylwetkę. Niepewność w jego ruchach dało się też dostrzec w uśmiechu, którym próbował ukryć swoją nerwowość. Sam strój zdawał się być nieco staroświecki i zdecydowanie nie z gatunku tych jakie zakłada się na wypad do pubu na piwo, ale nie przykuwał specjalnie uwagi do osoby swojego posiadacza. Choć kilka ulic dalej na zachód któryś z lokalnych gangów napewno zwróciłby uwagę i postanowił "zaopiekować się" zagubionym turystą. - Nazywam się Nige.... ekh... znaczy Jones. Pan Jones - kontynuował gdy już usiadł na miejscu zajmowanym wcześniej przez Hauser. - Szukam ekipy gotowej odzyskać dla mnie przedmiot z laboratorium badawczego. Ułożyłem plan, dzięki któremu bez przeszkód dostaniecie się na miejsce i z powrotem, ale akcja musi być przeprowadzona dziś w nocy. W zamian za przedmiot oferuję 10 tysięcy nujenów dla każdego członka grupy. Jesteście zainteresowani? Nie trzeba było być bardzo spostrzegawczym by dostrzec że ich zleceniodawca czule się nadzwyczaj niezręcznie - jego garnitur i zachowanie wskazywały że dużo lepiej czułby się na korporacyjnym bankiecie lub w pięciogwiazdkowej restauracji niż w klimatycznym pubie w śródmieściu. Wraz z pieniędzmi jakie oferował wskazywały że choć faktycznie może być zielony jeśli chodzi o poruszanie się w cieniach, to w korporacyjnym świecie radzi sobie na tyle dobrze, by nie martwić się zbytnio o pieniądze. Choć istniała spora szansa na to że jego dobra passa niedawno się skończyła i to było powodem wizyty w tym miejscu. Milady
  11. 3 pkt - Rusty 2 pkt - Lunatyczna dwuobliczowa 1 pkt - Marass
  12. Jared Nareen Jared odetchnął z ulgą gdy udało mu się opleść trzpień miecza sznurkiem i doprowadzić go w ten sposób do jako-takiej używalności. Skoro obserwujące ich z góry gargulce nie zareagowały, to wszystko wskazywało na to że nie zamierzają atakować drużyny. Bo po cóż miałyby czekać aż drużyna się uzbroi, jeśli miałyby taki zamiar? Szybko jednak się okazało że myśli gargulców biegły innymi torami. Nie było jednak czasu nad tym się zastanawiać, bo potwory poruszały się szybko i Rodney zdążył jedynie rzucić Ognistą Kulę a Jared unieść do góry tarczę zanim stwory na nich spadły. Pierwszy wybrał sobie za cel Gorgę, drugi najwyraźniej chciał zaatakować Merveil ale musiał zmierzyć się z Orianą która zagrodziła mu drogę. Trzeci zaś runął prosto na niego. Młodemu wojownikowi udało się tarczą powstrzymać próbę ugryzienia, ale pazury gargulca trafiły go w ramię. Dzięki pancerzowi, na szczęście, niezbyt mocno. W odpowiedzi uderzył potwora nowym mieczem, przeszywając jego kamienną skórę i zmuszając do cofnięcia się. Po przyjęciu na tarczę następnego ciosu uderzył jeszcze raz... I jeszcze raz. To wystarczyło aby gargulec osunął się na ziemię, a Jared mógł rozejrzeć się po polu bitwy i ocenić sytuację. Walcząca sam na sam z jednym z napastników Gorga zdawała się radzić sobie dobrze, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę że uderzała gołymi pięściami w coś, co poziomem twardości przypominało kamień. Większym zmartwieniem było jednak to, że prowizoryczna rękojeść jaką wykonał poluzowała się przy ostatnim ciosie i nie pozwalała już trzymać miecza tak pewnie, jak powinna. Nie mając większego wyboru, Jared chwycił miecz oburącz i ruszył na walczącego z Mervel i Orianą gargulca. Osaczony przez troje przeciwników i kontrolowaną przez Rodneya płonącą kulę stwór nie był w stanie stawić skutecznego oporu i szybko został pokonany. Trzeci, walczący z Gorgą gargulec padł z grubsza w tym samym momencie, co oznaczało że walka zakończyła się. - Wszyscy cali? - zapytał, przyglądając się swoim towarzyszom. Następne pytanie skierował już do Gorgi - Powaliłaś to gołymi pięściami? Ich skóra wyglądała... no, na kamień... - młody chłopak najwyraźniej nie spodziewał się że coś takiego jest wogóle możliwe.
  13. Kolejny cios trzymanym oburącz mieczem: +6+1k4(bless)/1k10+4 (cięte)
  14. Tak trochę niestandardowo, ale nie możecie przecież na każdym kroku natykać się na weteranów
  15. Orczyca przyglądała im się uważnie od chwili gdy została przedstawiona przez Ratza. Nie wykonała jednak żadnego gestu mogącego sygnalizować zniecierpliwienie. Nie zachęcała ich też w żaden sposób aby do niej podeszli, po prostu siedziała i obserwowała. Tylko raz na chwilę odwróciła spojrzenie, gdy na krótko do jej stolika dosiadł się mężczyzna, który położył na stole datachip. Po wymienieniu z nią kilku zdań i zabraniu przekazanego credsticka pożegnał się i odszedł tak samo szybko jak się pojawił. Gdy zdecydowali się przysiąść, mieli okazję przyjrzeć się jej bliżej. Pierwszym, co rzucało się w oczy były jej posiwiałe włosy znaczące podeszły wiek. Co prawda Orkowie starzeli się szybciej niż pozostałe metarasy, ale i tak można było bezpiecznie założyć że jest w podobnym wieku co Ratz. Jej spojrzenie i wyraz twarzy robiły wrażenie zupełnie odwrotne od tego, czego możnaby się spodziewać po fixerze, Jonesie, czy jakiejkolwiek innej osobie polegającej na pracy z ludźmi. Z reguły tacy ludzie uśmiechali się szeroko i ciepło, niczym sprzedawcy gotowi sprzedać wam bilet do piekła w niepowtarzalnej promocji Last Minute i z darmową sauną na miejscu. Twarz Hauser nie wyrażała niczego. Nie obiecywała, ani też niczym nie straszyła. Była po prostu maską kryjącą wszystkie emocje. Z kolei jej spojrzenie wywoływało na krótko wrażenie, jakby przeszywało was na wylot i odkrywało wszystkie sekrety, pozostawiając po sobie nieprzyjemne uczucie chłodu biegnące wzdłuż kręgosłupa. Całości dopełniała czarna skórzana kurtka i rękawiczki, zakrywające każdy kawałek skóry poniżej szyi. - Zakładam że Ratz mnie przedstawił - powiedziała krótko, gdy już wszyscy usadowili się w jej boksie. Mówiła niskim, gardłowym i nieco chrapliwym głosem - wy jesteście tymi zdolnymi od przemykania w Cieniach. - brzmiało to trochę jak stwierdzenie i trochę jak pytanie, ale Hauser kontynuowała zanim mieliście okazję odpowiedzieć. - Wyobraźcie więc sobie człowieka, który jest bardziej zielony niż te irlandzkie siki, które Ratz czasem jeszcze warzy. Bardziej zielony niż każde z was z osobna. Taki właśnie szczypiorek przychodzi do mnie i mówi że chciałby wynająć grupę na dziś wieczór. Sypie nuyenami jak z rękawa, więc o zapłatę nie ma się co martwić. Ale nie potrafi zrozumieć że to nie burdel, gdzie się wchodzi i zawsze jest z czego wybierać. Mówi że musi być dziś i nie ma opcji by zyskać więcej czasu. Chciałam mu powiedzieć że to niemożliwe, ale Ratz zasugerował by jeszcze spytać was o zdanie. Co sądzicie? Da się coś zrobić w tak krótkim czasie?