Lomion

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1323
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Lomion

  1. Max zajrzał do wskazanego pokoju. Był mniejszy od głównej sypialni, ale urządzony był podobnie. Jedyną różnicą było duże, drewniane biurko umieszczone naprzeciwko elektronicznej imitacji okna. Oraz łóźko - w tym pokoju było ono jednoosobowe, umieszczone tu najwyraźniej z myślą o osobach ceniących sobie przede wszystkim spokój i ciszę. - Ze wszystkich legend i plotek ta jest naprawdę dobra... - Mężczyzna roześmiał się cicho słysząc pytanie Maxa. - Ale prawda jest taka, że jesteśmy po prostu istotami zarażonymi wirusem. Mamy więcej wspólnego z astralnymi duchami, niż z prawdziwie martwymi. - A Nancy, niestety, nie wspomniała mi niczego o swoich planach na ten wieczór. Podejrzewam że po prostu nie chciała się dzielić tą wiedzą. - odpowiedź była w oczywisty sposób odmowna, ale została wypowiedziana w absolutnie uprzejmy sposób. Mężczyzna nie zrobił też żadnego kroku w stronę pokoju, do którego udał się Max. Stał w tym samym miejscu co wcześniej, przy stoliku, najwyraźniej zamierzając pożegnać się gdy ta konwersacja dobiegnie końca.
  2. W odpowiedzi na jego przytyk kobieta odwróciła się i spojrzała na niego z kiepsko ukrywanym bólem w oczach. Na pozór niewinna uwaga Maxa musiała - z jakiegoś powodu - ugodzić ją bardzo mocno. - To nie jest kwestia uprzejmości - odpowiedziała po dłuższej chwili, w trakcie której wyraźnie walczyła o powściągnięcie emocji - jestem.... chora. Dlatego zazwyczaj nie przyjmuję gości i tylko w taki sposób możemy porozmawiać twarzą w twarz. Trudno było powiedzieć ile z tej wypowiedzi było prawdą, ale dzięki swojemu faux pas Max przynajmniej przekonał się że rozmawia z żywą, posiadającą emocje istotą. Nawet jeśli pośrednictwo iluzji sprawiało że rozmowa odbywała się jedynie pośrednio. O samych iluzjach Max wiedział niewiele, w szczególności nie pamiętał co takiego miałoby się stać gdyby którejś z nich dotknął. Rozpłynęłaby się w powietrzu? Rozstąpiła się przed nim? Wybuchła, spowijając wszystko hukiem eksplozji? Gdy postanowił to sprawdzić, wykorzystując fakt że gospodyni odwróciła się i poprowadziła ich w głąb domu, ale odkrył że nie stało się nic spektakularnego. Co prawda gdy podszedł bliżej to wyraźniej dostrzegł że obraz kobiety jest lekko przezroczysty i nieznacznie faluje w powietrzu, ale gdy dotknął ręką jej ubrania, ta po prostu przeszła na wylot, rzucając jedynie lekki cień na resztę "iluzji". Gospodyni zaś zdawała się wogóle nie zwracać na to uwagi, prowadząc ich przez niewielkie foyer znajdujące się u wylotu przedpokoju do sporej wielkości pokoju gościnnego. Pokój urządzony był praktycznie i niemal minimalistycznie: znajdowało się tam kilka wygodnych, obitych skórą foteli, niewielki stolik i kanapa, a całości obrazu dopełniała ciemna, pokrywająca ściany boazeria i półki z książkami. Pokój, tak samo zresztą jak i inne odwiedzone przez nich pomieszczenia, był słabo oświetlony a ciemna boazeria, choć wyjątkowo elegancka i niewątpliwie ekskluzywna, jedynie potęgowała klimat nawiedzonego domu. Gospodyni wskazała im wygodne, obite skórą fotele, sama zaś usiadła na umieszczonej po przeciwnej stronie stolika kanapie. - No dobrze - powiedziała krótko gdy już rozgościli się na wskazanych miejscach - o co chodzi z tym dyskiem i dlaczego przyszliście z nim do mnie? - w tonie jej głosu nie pozostał nawet cień dobrego humoru.
  3. Max męczył się trochę z podłączeniem swojego commlinka do hotelowego systemu rezerwacji. Nie było to trudne, tyle że po prostu... nie miał wprawy. W miejscach w których bywał piwo i jedzenie zamawiało się przy kontuarze, a nie poprzez AR. Samo menu także sprawiło mu pewne trudności, bo większość wymienionych w nim dań było mu nieznanych. Czym naprzykład mogły być przegrzebki w sosie beszamelowym, nie miał najmniejszego pojęcia. W końcu jednak znalazł w menu pizzę, burgery i colę i złożył zamówienie. System wyświetlił informację że dostawa zostanie zrealizowana za 15 minut. - Buuu! - wykrzyknął cicho gdy został rozpoznany, tak jakby był duchem chcącym go przestraszyć. Zrobił to jednak z tym samym drapieżnym uśmiechem jaki cały czas pozostawał na jego twarzy. - Muszę przyznać że to nie zaufanie jest powodem mojej wizyty. Nie planowałem się ujawniać, ale gdy Casse powiedziała mi że odrzuciłeś moją dość hojną ofertę i zażądałeś odsłuchania zawartości dysku... Zaintrygowałeś mnie. Cenić muzykę tak bardzo by zaryzykować że Casse nie będzie miała ochoty się targować... to było odważne.... niespotykane. - sączył słowa powoli, jakby samo wypowiadanie ich na głos sprawiało mu radość - uznałem więc że warto będzie przyjrzeć ci się osobiście, zamiast jedynie polegać na opinii przyjaciół.... I przy okazji zrealizować złożoną ci obietnicę. W tamtym pokoju - wskazał wzrokiem drzwi za które Max jeszcze nie zaglądał - znajduje się przygotowany do uruchomienia sprzęt, który odtworzy umieszczone w nim nagranie, a następnie skasuje je. Będziesz więc w stanie usłyszeć je jedynie raz... przynajmniej teraz. Potem pozostanie ci jedynie rozmówić się ze zleceniodawcą, który został już wtajemniczony w twoją sytuację. Zgodnie z inną złożoną ci obietnicą.
  4. Jared Nareen Mgła w pewien sposób fascynowała młodego wojownika. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział, zresztą patrzenie na tego typu magię w żaden sposób nie mogło równać się z doświadczaniej jej działania na własnej osobie. Nawet monotonność jaka wiązała się z obracaniem kołowrotu nie przeszkadzała ani trochę, bo w głowie Jareda co chwila pojawiały się przeróżne przypuszczenia co do sposobu działania mgły i jej natury. Nie mógł ich oczywiście w żaden sposób zweryfikować, a większość z nich rozwiewała się równie szybko co powstawała, ale gonitwa myśli w jego głowie całkowicie stłumiła monotonność pracy. Po przebiciu się do wnętrza mgły zdał sobie sprawę że spodziewał się czegoś zupełnie innego - kiedy bowiem obserwowali dolinę schodząc do wioski widzieli że jest całkowicie zasnuta mgłą - Jared spodziewał się więc że jej środek będzie tak samo wypełniony mgłą jak i obrzeża. Do głowy mu nie przyszło że mgła może mieć postać odwróconego półmiska, otaczającego ich ze wszystkich stron jak i od góry, ale w środku skrywać przestrzeń którą teraz przyjdzie im badać. Co więcej, Lady Gal'das zdawała się być tego świadoma, co mogło oznaczać że ktoś musiał wcześniej przebić się przez zewnętrzną warstwę i powrócić, aby podzielić się tą wiadomością. Szybko jednak uznał że poruszanie tego tematu w tej chwili mija się z celem. Byli w środku i mieli zadanie do wykonania, które zajmowało jego myśli w sposób bardzo podobny do mgły w trakcie kręcenia kołowrotem kołkownicy. Zdjął więc tarczę z pleców, na wszelki wypadek przymocowując ją do ramienia by była gotowa do użycia i zrobił krok do przodu, by lepiej rozejrzeć się po okolicy i znaleźć jakieś miejsce które mogło kiedyś być drogą albo ścieżką. Mgła mogła już nie dezorientować ich zmysłów, ale to nie oznaczało że nie byli w stanie się zgubić w labiryncie ruin.
  5. Tu docelowo powinny trafić karty postaci, po zakończeniu pracy nad nimi w Trybikach. Tu także będą pojawiać się informacje o istotnych dla przygody BNach.
  6. Usta mężczyzny wyciągnęły się w drapieżnym uśmiechu, gdy odwrócił się by uważnie przejrzeć się Maxowi - Byłem kiedyś celebrytą - odpowiedział powoli, jakby delektował się każdą wypowiadaną sylabą - dopóki mi się to nie znudziło. I nie musisz nigdzie wychodzić by dostać coś do jedzenia... Nie jest to luksusowy hotel, ale jest tu dostęp do sieci i możesz zamówić co chcesz przez commlinka. - Chyba że... - dodał po chwili - to portier jest tym, na co masz apetyt... Wtedy faktycznie będziesz musiał pofatygować się osobiście. Z każdym wypowiedzianym słowem w Maxie rosło przekonanie że gdzieś już słyszał ten głos. Nie był pewien co do wyglądu mężczyzny, ale głos był na tyle głęboki i melodyjny że łatwo zapadał w pamięć.
  7. Kąpiel działała na Maxa kojąco. Zmywała nie tylko krew z ciała, ale i pozwalała umysłowi zdystansować się od tego co niedawno przeżył, zmuszając do skupienia się na dźwięku rytmicznie opadających na posadzkę kropel. Zaburzała też poczucie czasu, więc trudno mu było określić ile czasu tam dokładnie spędził. Napewno więcej niż potrzebował by po prostu wziąć kąpiel. Gdy się z tym uporał, założył elegancki strój, jaki dla niego pozostawiono. Wyglądał i czuł się w tym dziwnie, choć trudno było powiedzieć czy źle. Gdyby nie tatuaż pewnie byłoby inaczej, ale dzięki niemu robił na swój sposób zastraszające wrażenie - podobnie jak w swoich zwyczajnych ciuchach, ale dzięki smokingowi wrażenie to nie niosło ze sobą przekonania że opiera się na przemocy. To musiało być to, co korpy nazywały działaniem w białych rękawiczkach... Których niestety nie dostał do kompletu. Sprawdził commlink: Jones próbował się z nim połączyć cztery razu w ciągu ostatnich dwóch dni. Wcześnie nie miał czasu się tym zająć, ale najwyraźniej cierpliwość jego pracodawcy powoli się wyczerpywała. Najpierw jednak postanowił coś zjeść - lecz dokładnie w chwili w której ruszył w stronę drzwi, te się otworzyły i do pokoju wszedł mężczyzna. - Dobry wieczór, Max - odezwał się niskim, melodyjnym głosem - Chyba nie muszę się przedstawiać? - powiedział wchodząc do środka i zamykając za sobą drzwi. Miał na sobie długi aksamitny płaszcz, wyglądający na niedbale zarzucony na ramiona jakby były wieszakiem. W jego ruchach można było jednak zauważyć niemal nienaturalną grację, która delikatnie kontrastowała z ubiorem. Jednym ruchem ręki mężczyzna uruchomił muzykę, która zaczęła cicho i powoli wydobywać się z ukrytych w pomieszczeniu głośników.
  8. Max wbiegł do łazienki akurat na czas by przewiesić się przez krawędź wanny i wypluć do niej zawartość żołądka. Która także była krwawa - niczego innego przecież nie jadł przez ostatnią dobę. A jak się nad tym zastanowić, to także przez poprzednią. Przez dłuższy czas oddychał miarowo starając się oczyścić umysł i zapanować nad chaosem który kłębił się w jego głowie. Powoli, emocje zaczęły być wypierane przez coraz silniejsze uczucie głodu. A także promieniujący z niezrośniętego żebra ból. Głód, ból... pierwotne instynkty, które nim kierowały przez ostatnią noc. Gdy o tym pomyślał ponownie opanowały go mdłości, ale tym razem zdołał już nad nimi zapanować. Zresztą, i tak nie miał już w żołądku niczego, co mógłby zwymiotować. Powoli, wciąż trzymając się krawędzi wanny rozejrzał się po łazience. Była niewiele mniejsza od sypialni, będącej głównym pomieszczeniem apartamentu. Mieściły się tu wszystkie luksusy, jakie przychodziły mu do głowy: ogromna wanna ze strumieniami płynącymi tak że mogłaby być fontanną. Osobna kabina prysznicowa, wbudowany w ścianę ekran, na którym można było śledzić wiadomości, dwie umywalki, szafka na kosmetyki, wielkie lustro... Było nawet elektroniczne okno, które można było zaprogramować by wyświetlało dowolny obraz "zewnętrza". Wszystko to było jednak puste - oprócz wiszących na ścianie pomarańczowych ręczników z logo hotelu oraz suszarki do włosów nie było to żadnych przedmiotów osobistych, ani codziennego użytku. Nie było też Nancy.
  9. Johny W pierwszech chwili chciał zamachać ręką by sprawdzić czy przejdzie ona przez hologram EM w taki sposób jak się tego spodziewał. Potem jednak zarzucił ten pomysł, stwierdzając że ma więcej rzeczy do roboty niż zabawa z hologramem. - Nie sądziłem że musisz ruszać holograficzną dłonią aby sterować maszynami w ośrodku - rzucił od niechcenia, obserwując co takiego stanie się z komorą kriogeniczną. Zdrowy rozsądek podpowiedział mu że lepiej będzie zachować pewien dystans, więc cofnął się do Rebeki. - Ok, górna półka po lewej stronie. Zestaw strzykawek, rozumiem. A co powinniśmy zrobić żeby wyjąć tego chipa? - zapytał jeszcze.
  10. Tego tematu planuję użyć aby ukończyć proces tworzenia postaci.
  11. - Nie - odpowiedziała krótko wyjmując szklankę z jego dłoni i odstawiając obie szklanki na bok - po prostu nie opieraj się.... Po czym jednym ruchem zdjęła koszulkę i zrobiła krok w kierunku Maxa. Wszystko, co zdarzyło się potem Max pamiętał dokładnie, ale zlewało się to w jedną całość, przeplatało ze sobą i nie był w stanie ułożyć tego chronologicznie. Pazury Nancy rozrywały jego skórę, a on nie pozostawał jej dłużny, w miarę swoich ludzkich możliwości. Pamiętał że piła jego krew, a on pił jej - i ten smak dawał mu więcej przyjemności niż wszystko inne tej nocy wzięte razem. I popychał do tego, by z każdą chwilą sięgać po więcej... Krew była zresztą wszędzie, gdy się obudził. Jego ubranie, pomijając zdjętą naprędce kurtkę, było w strzępach. Na jego skórze trudno było znaleźć większe połacie skóry nie pokryte zadrapaniami i zakrzepłą krwią. Podskórny pancerz uchronił go przed poważnymi obrażeniami, ale zewnętrzna warstwa skóry była ukrwiona i pozbawiona ochrony. Mięśnie bolały go jakby przez całą noc testował granice swojej wytrzymałości, co było zresztą bliskie prawdy: wraz z Nancy zasnęli dopiero nad ranem, po tym jak całkowicie opadli z sił. Musiał spać cały dzień, bo teraz ponownie był wieczór. Jeśli wziąć pod uwagę noc na cmentarzu i późniejszą wizytę u doktora, to możnaby uznać że nocny tryb życia przestawał być czymś niezwykłym. Prześcieradło, na którym leżał było przesiąknięte krwią, choć prawdopodobnie tylko niewiele ponad połowa należała do niego. Próbował się podnieść, ale złamane poprzedniej nocy żebro boleśnie przypomniało mu o tym że nie miało jeszcze czasu się zrosnąć. Sposób w jaki spędził noc dość mocno odbiegał od zaleceń doktora dotyczących odpoczynku. Rozejrzał się za Nancy, ale nie było jej nigdzie w pobliżu. Mogła być w łazience, albo w którymś z pozostałych pokojów, składających się na apartament. Zanim miał okazję to sprawdzić, jego wzrok padł na stojące w pobliżu łóżka biurko, na którym leżało przygotowane zawczasu ubranie - hotelowy szlafrok i klapki, a także złożony w kostkę i dokładnie wyprasowany wieczorowy strój wyjściowy, na oko w jego rozmiarze.
  12. Widzę że wszyscy albo już uporali się z umiejętnościami, albo są na ostatniej prostej, więc pora oficjalnie przejść do ostatniego etapu. Do rozpisania są: - wiedza i języki: rozpisywane na takiej samej zasadzie co pozostałe umiejętności, ale dostaje się na nie (LOG+INT)*2 punktów, plus jeden język rodzimy (w domyśle angielski) na którego znajomość nie trzeba wydawać żadnych punktów. - kontakty: osoby które postacie znają i na których mogą polegać (ze wzajemnością). Mogą to być zarówno kontakty biznesowe (fikserzy wyszukujący zlecenia, paserzy pozwalający upłynnić cenne dane, uliczni medycy potrafiący poskładać cię bez zadawania zbędnych pytań, itp), jak i osoby związane z historią postaci (kolega z gangu z lat młodości, były pracownik tej samej korporacji, itp). Do dyspozycji otrzymuje się Cha x3 punktów, za które dla każdego kontaktu należy wykupić dwie cechy: powiązania i lojalność. Powiązania określają zakres wpływów kontaktu, lojalność zaś siłę relacji z postacią. Maksymalna suma wartości obu cech u każdego z kontaktów to 7, więc postać z poziomem powiązań 5 nie może mieć lojalności wyższej niż 2, i odwrotnie. No i ostatnia rzecz - ekwipunek. Tu podejrzewam zejdzie się dłużej bo nie ma chyba lepszego sposobu niż przejrzenie odpowiedniego rozdziału w podręczniku. Gdyby jednak ktoś miał z tym kłopot albo zwyczajnie potrzebował porady, to niech da znać. Wspólnymi siłami jakoś sobie poradzimy A potem zostanie mi już tylko napisać post wprowadzający
  13. Żegnaj, Dolores. Uczyniłaś Świat piękniejszym.

     

  14. Chatsubo jest popularnym wśród shadowrunnerów barem, gdzie mogą w spokoju załatwiać interesy, albo po prostu pogadać. Ratz, muskularny troll o cybernetycznych ramionach nie tylko dba o porządek, ale także przygotowuje gościom drinki. Jego specjalnością jest piwo, które podobno waży na miejscu. W skrócie - jest to temat do pogaduch, i wszystkich tych rzeczy, które nie pasują nigdzie indziej.
  15. MAX Miejscem gdzie pozostałe Hieny miały na niego czekać był ten sam budynek z którego wyjechał kilka godzin wcześniej. Nie powinien oczekiwać, że zastanie tam wszystko w takim samym porządku jak w momencie gdy stamtąd wyjeżdżał, ale to co zobaczył i tak wykraczało poza normę. Gdy tylko zatrzymali się przed budynkiem, zanim jeszcze Ben zdążył wyłączyć silnik, to samochodu podbiegli Pit i Bil i zaczęli coś tłumaczyć, tak jakby stało się coś złego. Ich wyjaśnienia nie były szczególnie składne, jako że od każdego łatwo było wyczuć woń przyniesionego przez Luisa piwa. Ogólnie jednak, szczegóły katastrofy jaka ich dotknęła udało się szybko zrozumieć: podczas "zabawy" Rick potrącił Fila (albo na odwrót, ta część pozostała niejasna) na skutek czego ten wylał piwo na odtwarzacz tridów, który przestał działać. Potem, na skutek wynikłej z tego bójki obaj przewrócili się na sprzęt grający i mocno go połamali. Reszta Hien przyglądała się temu przez jakiś czas, część z nich dołączyła się do bójki (pod pretekstem "próby rozdzielenia"), ale po pewnym czasie emocje opadły i zostały zastąpione chęcia naprawienia uszkodzonego sprzętu. Jako że do tego czasu pochłonęli już cały zgromadzony alkohol szło im to fatalnie, szczególnie że jedyną osobą mającą jakąkolwiek szansę zmuszenia sprzętu do działania był Ed. Jednak, będąc równie pijanym jak reszta i na dodatek mając za plecami nieustający "doping" szło mu to kiepsko. I właśnie dlatego Pit i Bil podbiegli do samochodu w takim pośpiechu, wpatrując się w Dexa niczym w zbawienie - którym faktycznie mógłby zostać, gdyby udało mu się naprawić uszkodzony sprzęt. Najważniejsze jednak było to, że poza powyższą "awarią" nic poważnego się nie stało. Nikt nie został ranny, nikt nie próbował przeskakiwać z dachu na dach niczym "najzwinniejsza Hiena w stadzie", ani też "wyciągać prąd z gniazda" ciągnąć za przewody. Choć czasem takie rzeczy się zdarzały. No, ale noc była jeszcze młoda i wszystko mogło się zdarzyć. Max rozejrzał się szybko po pomieszczeniu, chcąc policzyć ile z jego Hien znajdowało się w środku. Oprócz przywiezionych przez siebie Dexa i Bena, pochylonego nad zepsutym sprzętem Eda, wciąż próbujących im wszystko wyjaśnić Pitta i Billa oraz mocno posiniaczonych i odpoczywających obecnie pod ścianami Ricka i Fila Max dostrzegł jeszcze śpiącego w kącie Zamara, a także przyglądającemu się wszystkiemu w milczeniu Luisa. Reszty nie było widać, co mogło oznaczać że są "w pobliżu", albo po prostu znaleźli już sobie inną imprezę i bawili się daleko stąd.
  16. Jeden z moich ulubionych obrazków dotyczących Shadowruna.
  17. - Damy radę szefie, ale musimy chwilę przeczekać. Transporter zaparkował tuż pod naszym nosem, poczekamy aż sobie pójdą. - Dex odpisał chwilę później. - Trochę już o nich słyszałam - kobieta wydawała się być autentycznie zainteresowana gangiem - kilka miesięcy temu mieliście zatarg z Czarnymi Wężami. Przegoniliście ich wtedy jeśli dobrze pamiętam? Ktoś inny wszedł wam w drogę od tamtego czasu? Maxowi zajęło chwilę aby przypomnieć sobie gang o którym kobieta wspomniała. Faktycznie, byli tacy goście którzy jakieś pół roku temu chcieli sobie zrobić swój teren z jego terenu. Ale byli trochę zbyt pewni siebie, nie znali okolicy i wleźli tam gdzie nie powinni. Podłoga się zawaliła i problem został rozwiązany. Nie dało się jednak ukryć że kobieta jest nadzwyczaj dobrze poinformowana jak na dziewczynę z wyższych sfer.
  18. Johny Tak, preparat uspokajający plus strzykawki jakoś dziwnie przypominał Johnemu o tym co stało się z Bobem kilka chwil temu. A jakoś nie miał ochoty sam przez to przechodzić. Powstrzymał się jednak od powiedzenia tego pielęgniarce, uznając że jej pomoc będzie jeszcze potrzebna i nie ma co jej do siebie zrażać. Chciał ją jeszcze zapytać o szczegóły procedury usunięcia chipa, ale postanowił z tym poczekać i najpierw przyjrzeć się tubom, którym przyglądała się EM. Nie przychodził mu do głowy żaden powód aby stała właśnie tam, ale skoro tak było to taki powód musiał istnieć. Spróbował więc rozejrzeć się po tamtej części pomieszczenia i odgadnąć o co mogło chodzić.
  19. Co do zasady to nie banuję żadnych cech, co najwyżej przestrzegam że mogą być ryzykowne. Z rzeczy przez ciebie niewymienionych mogę zaproponować to: WHITE HATS, THE CODE OF THE HACKER Restriction: Cannot destroy/erase information. May edit if, and only if, a copy is kept safe and easy to return. Albo coś trochę bardziej niestandardowego: THE PALADIN’S CODE (A.K.A. ELVEN CHIVALRY) Restriction:Cannot break one’s word. Cannot harm the innocent. Must not allow art or beauty to come to harm. Jeśli chodzi o specjalizację, to tak długo jak wydajesz punkty zdobyte z priorytetów, koszt wynosi 1 punkt za specjalizację. Gdy jednak kupujesz specjalizację za karmę, płacisz tyle ile w tabelce, czyli 7 karmy. Specjalizację można wybierać dowolnie, propozycje w opisie skilla są tylko przykładami, pokazującymi jak bardzo "wyspecjalizowane" powinny być specjalizacje. Przy wykupywaniu umiejek grupowych warto wziąć pod uwagę że akcje dostępne w sieci (zarówno Matrix jak i Resonance) bardzo mocno polegają na umiejętnościach z grup Electronics i Cracking. Warto więc mieć obie te grupy, na tyle wysoko na ile punkty na to pozwalają. Jeśli więc nie planujesz wykupienia Electronics za zwykłe punkty, to jak najbardziej warto go wziąć na poziomie 2, a grupę outdoors ewentualnie potem wykupić za 5 karmy. Albo wykupić umiejętności składające się na Elektronikę za zwykłe punkty, i wziąć Outdoors na poziomie 2.
  20. - Tak - Nancy odpowiedziała w sposób który nie był ani pytaniem, ani stwierdzeniem. Płyn, który Max w siebie wlał zdecydowanie nie był winem. Był gęsty i słonawy, niczym sok pomidorowy, choć trudno było określić czy był w rzeczywistości. - Czy wiesz dlaczego my, wampiry, pijemy ludzką krew? - zapytała po chwili, dając Maxowi czas by odzyskał oddech, ale nie oczekując od niego odpowiedzi. W międzyczasie upiła jedynie kolejny łyk ze swojej szklanki - Chodzi nie tyle o płyn, ale o to co w sobie niesie. Twoje uczucia. Pasje... Lęki. Pragnienia. Marzenia. Fobie.... Słowem, wszystko to, co czyni cię tobą. Żywimy się nie krwią, ale twoją duszą. Esensją twojego życia, którą nasycona jest krew. To - dotknęła dłonią ukrytego pod skórą Maxa pancerza, przesuwając palcami po jego krawędzi - trochę przeszkadza. Ale niewiele. Dlatego zależy mi na czymś zupełnie innym, niż zapisanie się jako kolejna pozycja na zapewne długiej liście twoich kobiet na jedną noc. - popatrzyła mu w oczy, podkreślając że mówi poważnie - zależy mi na tym, abyś wyłączył swój umysł i zdał się na instynkty, którymi tak się chwalisz. Porzucił swoją świadomość, rozsądek i całkowicie zdał się na to, co te instykty ci podpowiedzą. Nie hamował ich, ale pozwolił swoim pasjom płynąć, gdziekolwiek by cię nie zawiodły. Mogę ci w tym pomóc, ale musisz tego chcieć. - gdy wypowiedziała te słowa, ponownie podniosła szklankę do ust, oczekując odpowiedzi.
  21. Ja tam jestem za stealth + lockpicking, fałszerstwo można sobie załatwić wykupując kontakt - fałszerza. Plus społeczne oczywiście obowiązkowo
  22. - Tak, jest spoko - doktor odpowiedział nie zdradzając zaskoczenia - tyle że jest... zatłoczona. Bakterie, wirusy, pasożyty, grzyby, czyli wszystko to z czym nie powinieneś utrzymywać zbyt bliskich kontaktów mając otwartą ranę w okolicach brzucha. Ale to tylko moje zdanie, zrobić jak chcesz... - Z krasnoludką też w porządku, obudziła się wcześniej ale teraz znowu śpi. Nie ma żadnych trwałych urazów, do rana powinna całkowicie wyzdrowiec... - dodał jeszcze. Ubierając się Max spostrzeł że nie ma przy sobie credsticka ani "fantów" które zabrał z cmentarza. Po zapytaniu doc wyjaśnił że przyjął je "w depozyt" aby nic im się nie stało i póki co nie pobrał opłaty za opiekę nad ich obojgiem. Zaoferował nawet że przyjmie w rozliczeniu przywieziony przez Maxa AK-97... albo tysiąc nujenów, cokolwiek Maxowi pasowało. Po rozliczeniu się z doktorem mógł w końcu wsiąść na motor i pojechać pod wskazany przez Nancy adres. Bez wątpienia był już spóźniony, gdyż Nancy spodziewała się go spotkać wieczorem, a nie późno w nocy. Podanym przez nią adresem był Hotel "Król William" we wschodnich przedmieściach Londynu, pomiędzy Starymi Dokami a Arkologią Renraku. Max miał do przejechania niezły kawałek drogi, ale na szczęście autostrada była niemal pusta i mógł poruszać się szybko. Stojący w pobliżu rzeki budynek robił wrażenie estetycznego, luksusowego przybytku, celowo umieszczonego na uboczu by możni i bogaci tego świata mogli tu oddawać się swoim pasjom nie rzucając się w oczy. Znajdujący się przed budynkiem parking, tak samo jak i hotelowy Hall sprawiały wrażenie całkowicie opustoszałych, jeśli nie liczyć wyraźnie znudzonego późną porą recepcjonisty oglądającego powtórkę meczu piłkarskiego w telewizji. Po podaniu przekazanego przez Nancy numeru pokoju - 202 - oraz wypowiedzeniu jej imienia chłopak na chwilę ożywił się i szybko podał Maxowi klucz, przyglądając mu się badawczo. Sam pokój znajdował się na drugim piętrze, będącym w zasadzie jedynie nadbudówką hotelu, zawierającą jedynie dwa pokoje: 201 oraz 202. Choć lepiej byłoby powiedzieć apartamentów, bowiem "pokój hotelowy" tak naprawdę składał się z kilku pokoi, z których Max miał póki co okazję obejrzeć tylko pierwszy z nich. Pokój urządzony był stylowo, choć bez zbędnego przepychu. Dywany i zabytkowe draperie tworzyły rustykalny klimat, zaś równie zabytkowe meble kryły w sobie wszystko, co współczesny metaczłowiek mógłby potrzebować - od bogato wyposażonego w alkohole barku, aż po bibliotekę tridów czy szerokie, wygodne łóżko. W pokoju znajdowały się także fotele i stolik, przy którym siedziała Nancy. Widząc wchodzącego do pokoju Maxa, skupiła na nim wzrok i wstała. - Spóźniłeś się - powiedziała kierując się w stronę barku i nalewając do stojących na nim szklanek do Whisky znajdującego się w karafce wina. Miała na sobie czarne, skórzane spodnie podobne do tych jakie nosiła na cmentarzu oraz obcisłą białą podkoszulkę wykonaną z elastycznego materiału, ściśle przylegającego do jej ciała. Uśmiechnęła się szeroko podchodząc do Maxa z dwoma szklankami wina w rękach, nie zadając sobie przy tym żadnego trudu by ukrywać wyraźnie dłuższe kły w swoich ustach. - Obawiałam się już że się mnie przestraszyłeś i nie przyjdziesz... Ale chyba nie tak łatwo cię wystraszyć, prawda? - powiedziała, podając Maxowi jedną ze szklanek i upijając drobny łyk z drugiej.
  23. Jared Nareen Jared tylko uśmiechnął się do Lei gdy wręczyła mu tobołek. Dla niego ciężar nie był trudny do udźwignięcia, elfce jednak sprawiał kłopot, więc sam fakt że mógł jej pomóc sprawiał młodemu wojownikowi przyjemność. - To maszyna już działa? - zapytał nieco zdziwiony że praca rozpoczęła się tak szybko. Była to dobra wiadomość bo oznaczała że nie będą musieli dłużej czekać na rozpoczęcie prac. - I chętnie pomożemy. Ale czy to nie było niebiezpieczne, zaczynać pracę w pomniejszonym składzie? - prawdę mówiąc, Jared miał nadzieję na to że zobaczy jak maszyna rozpoczyna pracę i wjeżdża w mgłę, ale najwyraźniej wyprawa do wioski pozbawiła go tej możliwości, przynajmniej na razie. Pytanie było więc tylko w połowie przejawem troski o pozostałych uczestników wyprawy, a w drugiej połowie żalem wynikającym z ominięcia atrakcji.
  24. @Kira nie miałem pewności czy taki format wam się spodoba, ale wydał mi się bardzo praktyczny. Pytania związane z konceptem najlepiej wrzucać w Luźne Trybiki, wtedy dyskusja nie będzie przeplatana innymi tematami, ale może być i tu. Ogarniemy się w obu sytuacjach
  25. Wyedytowałem umieszczone już karty tak aby dodać tam inicjatywę, esencję, limity i inne współczynniki poboczne, aby nigdzie tego nie brakowało. Kolejnym krokiem jest wykupienie wad, zalet i umiejętności - sprowadza się to w zasadzie do przejrzenia podręcznika i wybrania tego na co starczy punktów, ale na tym etapie będę już bardziej aktywny. Wiem że obiecałem kilku osobom informację o kilku wadach zaletach, nadrobię to jutro. Jeśli będę miał jakieś sugestie co do doboru umiejętności albo cechy, to dam znać, prawdopodobnie na priv. Aha, i ważna kwestia - jeśli ktoś umieścił w swojej historii że pochodzi z "legalnej" rodziny, to powinien uwzględnić wadę sinner (corporate, national, criminal - wedle uznania).