Obi

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1739
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Obi

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący
  • Urodziny 11.10.1992

Previous Fields

  • Systemy RPG Autorskie :3
  • GaduGadu 55789407

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Kraina Wielkich Jezior

Ostatnie wizyty

6776 wyświetleń profilu
  1. Nenzara&Nilonim Tenna Nenzara uśmiechnęła się, widząc, jak jeden z nowo poznanych towarzyszy wie jak należy się zachować w obecności kobiety. Z kolei ten Dvarokh zachował się karygodnie i na pewno zasłużył na karę. - Jestem Mortsit i powinieneś mi okazać szacunek wojowniku. Założę się, że nie miałeś poznać smaku mojego agiela, ale nie martw się o to. Jeszcze się z nim spotkasz – rzuciła hardo i oparła dłoń na jednym z agieli. - Świetnie – skwitowała Mortsit, gdy usłyszała odpowiedź Aerynasa. Nie będą marnować czasu na tłumaczenie. Zaczynał podobać się jej ten wojownik. Z kolei ten drugi był taki prymitywny i dziki oraz nieokrzesany. Doskonałe narzędzie… do mordowania, oczywiście. - Dziękuję za odpowiedź, Deatlynn – powiedział Nilonim – Nie kamy zatem tej osobie na nas zbyt długo czekać. Mag nie miał ochoty słuchać wrzasków i ewentualnych wyzwisk Sshamatha. Widząc zachowania głowy bractwa, Nenzara cicho zachichotała - Złość piękności szkodzi –zwróciła się do niego Nenzara – Nie denerwuj się tak – rzekła do mistrza bractwa
  2. Pearr i Peorra nie zamierzały tak łatwo ulec, jak ich ukochana siostrzyczka, Perree. Dziewczynki zgrabnie unikały twoich prób powalenia na ziemię. Towarzyszył temu chichot i uśmieszki. W końcu jednak, udało ci się pokonać i wojowniczkę, i księżniczkę. Cieniste stworzenia zostały z łatwością przez ciebie wchłonięte. Widząc ten krok, mała Shadya zaczęła głośno płakać. Boginka cieni uderzała drewnianą zabawką o podłoże. - Ehhhh no i koniec zabawy – westchnęła Perree – Ostatnio, jak zaczęła płakać to robiła to przez kilka godzin. Pamiętasz, tato? – zapytała twoja córka - Nieeeeee, bawimy się dalej – zawołała Pearr – Yanera i Shadya są wciąż żywe! – dodała - Dokończmy zabawę. Prrroszę – zaćwierkała Pearr Yanera próbowała uspokoić Shadyę. Twoja uczennica łaskotała ją, rozśmieszała robiąc śmieszne minki czy nawet tłumacząc jej, że stworzonym cieniom nic się nie stało.
  3. Illar wyglądał na zadowolonego, gdy usłyszał twoją odpowiedź. - Sprawdźmy, co Srebrny Dzban kryje – rzucił łotr, po czym ruszył za tobą Karczma nie prezentowała się przeciętnie. To już można było odnieść na pierwszy rzut oka. Ściany były ozdobione przez obrazy i srebrzyste wzorki wijące się tuż wokół ram. A same dzieła sztuki? Były oczywiście z najwyższej półki. Przedstawiały sceny z życia Ishtarskiej szlachty oraz kapłanek. Nikt też nie zapomniał o srebrnej statule przedstawiającej wojownika dzierżącego długą włócznię i okrągłą, płaską tarczę. Więcej tu było oczywiście wydzielonych lóż niż wolnych stołów ustawionych gdzie popadnie. Nie można było oczywiście zapomnieć o dobrze zaopatrzonym barze, przy którym stał młody karczmarz ubrany w szarą, jedwabną tunikę, czerwony fartuch i ciemne spodnie. Spojrzenie jego złotych oczu zatrzymało się na waszej dwójce. Tego dnia, o tej porze Srebrny Dzban gościł pustki. - Nie spodziewałem się czegoś takiego – rzucił Illar - Czemu tu nic się nie dzieje? – zapytał karczmarza - Za wczesna godzina – odparł karczmarz - Cóż, w takim razie nic tu po nas – powiedział do Ciebie, Illar ***** Rezydencja Matrony Larssei należała do pilnie strzeżonych i ogrodzonych budynków. Nie wystarczył tu kamienny, wysoki mur, który został dodatkowo nasączony strażniczymi murami. Musiały być także obecne niewielkie wieżyczki z kusznikami, którzy obserwowali co się dzieje. Zbliżyliście się ostrożnie do bramy wejściowej. Oczywiście po drugiej stronie czekał komitet powitalny w postaci Ishtarskiej ochrony złożony z siedmiu strażników. Miecze, tarcze, włócznie, oszczepy, a nawet dziwne zakrzywione ostrza. Tak prezentowało się ich uzbrojenie. - W jakim celu tu przybywacie? – zapytał jeden z nich
  4. Kochani, ode mnie odpis leci najpóźniej w czwartek. Przepraszam za drobne opóźnienie
  5. Kochani, ode mnie odpis leci najpóźniej w czwartek. Przepraszam za drobne opóźnienie
  6. Wytrącenie drewnianej zabawki z rąk Perree przyszło dość z łatwością, choć mała próbowała kombinować na swój sposób. Pierwsza została położona. Na szczęście nie wykorzystałeś za dużo siły i nikt na tym nie ucierpiał. Całus oczywiście został przyjęty, a Perree cicho chichotała, by następnie udać pokonaną. - Wojowniczki, pomścijcie mą śmierć! – powiedziała, słabiutkim głosem - Do ataku! – krzyknęły Pearr i Peorra -Agaaaaa! – dodała Shadya Dwie boginki z krzykiem ruszyły na ciebie i zaczęły swój pojedynek. Mała Shadya machała rączkami i drewnianym mieczykiem. Z jej dłoni wystrzeliły dwie czarne wstęgi, które uformowały się w cieniste podobizny Perree. -Ggugugugu- rozkazała im Shadya Cienie ruszyły w twoim kierunku. Zostałeś otoczony przez czwórkę wojowniczek. Ich uderzenia nie były silne ani bolesne. Dzieci wiedziały, że jest to tylko zabawa.
  7. - Ej, tato! Zostaw moje macki. Kiedyś cię poparzą – powiedziała Pearr, zamykając oczy przy tym czochrańcu - Dobrze! Niech Czarny rycerz tu zostanie! Złożymy go w ofierze dla mackowatej Pani! – rzekła z łobuzerskim uśmieszkiem na twarzy Shadyon spojrzał na ciebie, po czym rzekł bezemocjonalnym tonem - Proszę cię… ojcze – rzekł elf, krzywiąc się lekko przy wypowiadaniu ostatniego słowa - Takie księgi czytałem jako lektury do poduszki lub po mordowaniu kolejnych kochanek prawdziwego taty – rzucił syn Dziewczynki wraz z opiekunką z uwagą słuchały wstępnej opowieści i obserwowały wejście czarnego rycerza, który otrzymał drewniany miecz i hełm. - Ja! Ja uratuję Shadyę! – oznajmiła Perree i stanęła w pozycji bojowej. Miecz trzymała w obu dłoniach. Dziecko zmarszczyło nieco brwi i zrobiło tym bardziej skupioną minę -Agaaaaa- krzyknęła Shadya - Za księżniczkę Shadyę! – krzyknęła Perree i ruszyła do ataku
  8. 13 Września 2016 Godzina: 6:30 Las Huntest John, jako pierwszy przekroczył dzisiejszego dnia mgłę oddzielającą go od granicy lasu. Człowiecze oczy Daglasa musiały przyzwyczaić się do szarości. Cisza. To ona była pierwszą towarzyszką, która przyłączyła się do chłopaka. Kitsune nie wiedział dokąd miał iść. Las znał dość dobrze, ale wiedział, że może w nim czaić się coś niebezpiecznego. Nadawca wiadomości nie zostawił mu żadnych wskazówek, ale las, owszem. Truchło powalonego i martwego jelenia znajdowało się niedaleko chłopaka, który kroczył w głąb lasu. Zwierzę miało utkwione swe puste spojrzenie, gdzieś w dal. Wokół niego znalazła się kałuża krwi, zachęcająca pobliskie robactwo, by zainteresowały się pożywką. Z trupa błysnęło światło. Dość jaskrawe i jasnoniebieskie, a w jego blasku stała duchowa postać. Duch spoglądał na Johna. Nie poruszył się. Stał chwilowo w miejscu, a Daglas pierwszy raz w życiu widział takie stworzenie. Tuż za jeleniem, w nieco większej odległości, pomiędzy drzewami pojawiło się źródło światła. Coś mieszkało tutaj. Tylko co? 13 Września 2016 6:20 Gabinet Jasona Dom Państwa Swift Przedmieścia Harmony Falls Skupienie się na mocy pochodzącej z talizmanu przyniosło właściwe efekty. Upiór, który wcześniej zaatakował Jasona, wydał z siebie pisk i raptownie odsunął się od mężczyzny. Arden wykorzystał swoją szansę, by uciec z gabinetu. Telekinezą udało mu się przyciągnąć ojca w swoim kierunku i wraz z nim opuścił pomieszczenie, a przebywające tam upiory mierzyły się z konsekwencjami po zdolnościach czarownika. **** 13 Września 2016 6:23 Kuchnia Dom Państwa Swift Przedmieścia Harmony Falls Kuchnia to było pierwsze miejsce, do którego udali się ojciec z synem. Na miejscu okazało się, że ktoś złożył im niespodziewaną wizytę. Wuj Ardena leżał nieprzytomny na podłodze. Miał strasznie bladą skórę. Wyjątkowo nienaturalną. Ciotki nie było w pobliżu. Stół był wywrócony. Podobna rzecz miała się z krzesłami. Talerze były potłuczone, podobnie jak kubki. W całym tym bałaganie znajdował się krótki liścik. Gra cieni została rozpoczęta. Jeśli chcesz odzyskać bliskiego udaj się w głąb lasu Huntest, aż do jego starych granic. Pan Cieni będzie na ciebie oczekiwał. - Co tu się stało? – zapytał ojciec – Czyżby Emiel znowu wpadł w szał? – dodał Jason Arden zauważył, że jeden szczegół mu nie pasuje. Na rodzinnej oprawionej w ramkę fotografii, która wisiała na kuchennej ścianie brakowało jednej osoby. Jego ciotki. A powinna na niej być. Arden wiedział, że w dniu wykonaniu zdjęcia, kobieta pochwaliła się swoim nowym talizmanem w postaci szpilki w kształcie motyla. 13 Września 2016 6:33 Autobus Fabienne zajęła miejsce w autobusie i oddała się rozmyślaniom o niedawnej sytuacji, która ją spotkała. Liścik nie zawierał szczegółowych informacji, a sama nastolatka próbowała ułożyć to wszystko w swojej głowie. Nagle ją olśniło. Las znajdował się w zachodniej części miasta, a ta linia autobusów zatrzymywała się na ostatnim przystanku co dwie godziny. Teraz musiała tylko zdecydować, czy wysiądzie na szkolnym przystanku, czy pojedzie dalej, aby wziąć udział w tej całej grze cieni i uratować koleżankę. Autobus zatrzymał się na pobliskim przystanku. Wsiadło do niego kilka pasażerów, po czym pojazd ruszył dalej. Czas uciekał. Fabienne wiedziała, że następnym punktem tej wycieczki będzie już szkoła. - Wyglądasz, jakby coś ciebie trapiło, gołąbeczko – zapytała starsza pani, która usiadła tuż przed Fabienne Kobieta miała łagodny wyraz twarzy, a jej siwe włosy zostały spięte przez elegancką, pozłacaną spinkę. Uśmiechała się życzliwie do nastoletniej czarownicy. 13 Września 2016 6:33 Podwórze Coperów Dom Panstwa Cooper Przedmieścia Lily Cooper znalazła się w dość niespodziewanej sytuacji. Dziewczyna na szczęście nie została z tym sama. Szybko poczuła dłoń na ramieniu i po chwili znalazła się w objęciach Riley. - Ciiiiii, spokojnie. Wszystko będzie dobrze – powiedziała spokojnym głosem, wciąż tuląc do siebie jasnowłosą – Uratujemy twoją mamę. Zrobimy wszystko co w naszej mocy. Na pytanie o zagajnik, Riley nie potrafiła nic powiedzieć. Lily mogła się tylko domyślać, że nie znała tego miejsca, a sama hipiska wiedziała, że wymieniony las znajduje się w okolicy zachodniej części miasta -Przygotuj się – rzekła czarodziejka – Zostanę i pomogę w tej misji ratunkowej. Zakładam też, że powinnyśmy się pośpieszyć. 13 Września 2016 6:30 Dom Państwa Akagi Przedmieścia Zaniepokojeni krzykami i płaczem córki, Ayumi i Masashi Akagi natychmiast przybyli do Konomi. Rodzina spotkała się w przedpokoju. - Co się stało, kochanie? – zapytała mama - Wszystko w porządku? – dopytywał się ojciec – Dlaczego płaczesz? - Kim jest ta Karmen? Znowu mówisz o swojej wyimaginowanej przyjaciółce z dzieciństwa? Myśleliśmy, że z tym skończyłaś, Konomi! – rzekła chłodno Ayumi Kobieta nie zwróciła nawet uwagi na łzy. - Jeżeli to jest twój sposób, aby nie iść do szkoły. To wiedz, że to na nas nie działa – dodała Zapłakana Konomi nie spodziewała się takiej reakcji rodziców. Spoglądając tylko na pamiątkową ścianę ze zdjęciami jej rodziny, zauważyła, że brakuje im kogoś istotnego. Karmen. Nie było jej na żadnym ze zdjęć, a to było niemożliwe, bo Konomi doskonale pamiętała ten wspólny wypad nad jezioro, czy wizytę w Nowym Jorku
  9. Kochani Postaram się spostować w tym tygodniu. Mam nadzieję, że uda mi się to zrobić już jutro Dzisiaj nie czuję weny.
  10. 3 pkt - Astaroth 2 pkt - Nyx 1 pkt - Aquaman
  11. Nenzara&Nilonim Tenna Nenzara przyjrzała się w milczeniu nowym nabytkom do ich drużyny. Pół-ork nie wyglądał, jakby grzeszył inteligencją, ale musiał być reprezentantem pierwotnych instynktów i prostych rozwiązań. Mortist nie zamierzała wątpić w pogłoski jakie o nim krażyły. W każdej legendzie tkwiło ziarnko prawdy, a ta wyprawa będzie jedną z tych przygód, które potwierdzą siłę orka. Nilonim nie wyglądał na zachwyconego tym rosłym wojownikiem. Zapewne robił on wrażenie, ale mag nie przywykł do takiego towarzystwa. Sierżant oddziału gwardii zainteresował rodzeństwo. Nie tylko ze względu na pochodzenie, ale również na prezencję. - Lepsze to niż nic – powiedziała krótko Nenzara – Jestem pewna, że się dogadamy – odparła i zdecydowała się podejść do wojowników – Nenzara Tenna – rzekła i wyciągnęła dłoń, by mężczyźni mogli ją ucałować, o ile domyślą się, że tak powinni okazać należny szacunek kobiecie. - Nilonim Tenna – powiedział czarodziej – A ten malec to Vinrin – rzucił, wskazując na Niziołka - Ufam, że mistrz bractwa zapoznał was ze szczegółami misji? – zapytała kapłanka - Mamy już wojowników, mamy speca od pułapek – zaczął wyliczać Nilonim – Deatylnn, czy znasz jeszcze kogoś, kto by nie bał się wziąć udziału w tejże wyprawie? - zapytał
  12. Uśmiechnięta od ucha do ucha Pearr szybko odwzajemniła całusa. - Oczywiście! Yanera będzie najwspanialszą wojowniczką na świecie! – odpowiedziała z przekonaniem twoja córka. - Wiesz, to nie jest takie trudne, jak się miało do czynienia już wcześniej z dziećmi – odparła Yanera – Czasami trafiały już do nas takie młodociane adeptki w takim wieku, jak te szkraby. Były to najczęściej dzieci ulicy – dodała - Chcesz być złym? – zapytała Pearr – Oni często giną. Dość szybko – dodała - Wojowniczki nie pozwolą, by jakiś zły, czarny rycerz porwał im księżniczki! – zarządziła Perree - Gugugugugug! – dodała Shadya - Zaraz przyniosę hełm i miecz – zaproponowała Pearr, po czym pobiegła do jednej ze skrzyń, stojących tuż przy samej ścianie dziecięcej bawialni Shadyon spojrzał dość obojętno-obrażonym spojrzeniem. - Poznaję tajniki wiedzy, które są zabronione dla takich osłów jak ty – warknął, po czym powrócił swojej lektury
  13. Syrena przez dłuższy czas trzymała swoje spojrzenia na twojej osobie. Skinęła tylko głową i oddaliła się od waszej dwójki. - Mądra decyzja – powiedział Illar, a następnie uśmiechnął się lekko i ruszyliście dalej. **** W drodze do północnej części miasta nie napotkaliście już żadnych problemów. Tym razem nikt was nie niepokoił. Ta dzielnica Sylvenorry zdecydowanie się różniła od południowej części. Tutaj panował porządek, przepych oraz obecność licznych gwardzistów, którzy byli gotowi interweniować w każdej najmniejszej sprawie. Co bogatszy szlachcic mógł sobie pozwolić na prywatną ochronę oraz liczne, magiczne zabezpieczenia. Jeszcze inni prowadzili menażerie z coraz to dziwniejszymi stworzeniami. Idąc ulicą minęliście karczmę „Srebrny Dzban”. Duży, dwupiętrowy budynek był dodatkowo zdobiony srebrnymi płytkami. - Ciekawe czy znajdą się tu jacyś awanturnicy, którzy by poparli naszą sprawę? – zapytał Illar – Chcesz zajrzeć do środka? – zaproponował
  14. Ten rok nie mógł się rozpocząć lepiej... A mianowicie zostałem zwolniony z pracy... Dzięki 2018 roku

    1. Kira

      Kira

      Trzymaj się :przytul:

    2. Red

      Red

      Nie łam się, na pewno nowa prace jaką znajdziesz będzie lepsza ;)

    3. Obi

      Obi

      Dzięki za wsparcie. Naprawdę to doceniam :)

      @Kira oddaję przytulasa :przytul:

    4. Zell

      Zell

      Trzymaj się mocno. :grouphugs: Na pewno kolejna praca lepsza będzie, o! Aż głupio się zrobi 2018. :3

    5. Obi

      Obi

      Dziękuję @Zell I właśnie za takie wsparcie kocham strefę ;)

  15. Moi drodzy Wszystkiego naj, naj, ale to najlepszego w tym Nowym Roku