Obi

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1829
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Obi

  1. ***** -Tatooooo! – usłyszałeś po raz pierwszy dziecięce nawoływanie -Tatoooooooo! – usłyszałeś po raz drugi dziecięce nawoływanie -Tatooooooooooo! – usłyszałeś po raz trzeci dziecięce nawoływanie To słowo słyszałeś codziennie, odkąd wróciłeś z tunelów Obserwatorów. Minęły dopiero dwa dni, a wciąż nie mogłeś się jeszcze do tego przyzwyczaić. Małe boginki wody były rozkosznymi potworami, jak je nazywała Felere. Peerree i jej siostry miały swoje humorki i zdążyły już je pokazać. Służki przeklinały pod nosem, gdy musiały tego samego dnia zmywać powstałą wielką kałużę, kiedy to twoje córki postanowiły poeksperymentować ze wrodzonymi zdolnościami, a miały czym się popisać. Władza nad żywiołem wody nie zawsze była stabilna. Twoje czwarte dziecko, Shadyon obserwował to wszystko z wyraźnym znudzeniem w oczach i kręcił głową nad głupotą przybranego rodzeństwa. Mała Shadya nie należała do grzecznych dzieci. Ostatnia przecierana zupka, którą próbowałeś ją nakarmić wylądowała na twoich włosach, a to wszystko za sprawą niekontrolowanego cienistego przeniesienia. Najważniejszą nagrodą były słowa „kochamy cię, tatusiu” powtarzane co wieczór przez trzy, małe boginki. Shadyon nawet tego nie okazywał. Trzymał po prostu dystans, a ocalona Shadya nie umiała jeszcze mówić. Słysząc nawoływanie córek, ruszyłeś biegiem do komnaty, którą wyznaczyła im Felere. Owe pomieszczenie było na tyle obszerne, że mogło pomieścić nawet i dziesiątkę dzieci. Już pierwszego dnia zorganizowaliście kilka łóżek, zabawki, małe wanienki i ubrania. - TATOOOOOOOOOOO! Kolejny wrzask dobiegł z komnaty. Z hukiem otworzyłeś drzwi i zobaczyłeś swoje córki. Całe, bezpieczne i uśmiechnięte. - Co się stało tatusiu? – zapytała Pearr – Dlaczego tu przybiegłeś? – dodała - Spóźniłeś się o minutę – wtrąciła się Peorra - Miałeś dzisiaj gorszy czas – rzuciła Peerree - Znowu robiły te swoje durne zawody. Chciałem im trochę pomóc i pokazałem im to – powiedział Shadyon, a następnie przekształcił swoje usta w pięć oślizgłych, wijących się macek łupieżcy umysłu. Boginki pisnęły i skrzywiły się z wyjątkiem Pearr - Czy to są jego siusiaki? – zapytała -Nie – odparł krótko Shadyon – To są moje macki i jak zadasz jeszcze raz takie głupie pytanie to zjem twój mózg – rzucił, wrednie się uśmiechając - Tatoooo! – pisnęła przerażona Pearr i przytuliła się do twojej nogi. ***** Felere Levirr przeszła samą siebie, gdy pozwoliła twoim nowym podopiecznym oraz towarzyszom broni zamieszkać w swoim domu. Ishtarka nawet nie narzekała na tłok, który się zrobił w jej domu. Czarodziejka najczęściej przesiadywała w swym gabinecie, pochylona nad dokumentami, mapami czy listami. Widziałeś ją jak cały czas pracuje nad sprawą, ale nie można było ją określić jako totalną pracoholiczką. Felere przybywała z wami na posiłkach i nawet zamieniła kilka słów z nowymi domownikami. Wystarczył jeden dzień Pearr z cesarzową Chad’Nasad, by mała boginka była wpatrzona w starszą elfkę jak w obrazek. - Kiedyś tatusiu będę jak ciocia Felere – wyznał twój szkrab. Jedna ze służek pani przyniosła ci liścik. Otworzyłeś go i rozpoznałeś pismo Levirr. Wiadomość była następująca. Jak znajdziesz nieco czasu, przyjdź do mojego gabinetu. Chcę ci kogoś przedstawić. Felere Wiedziałeś, że twoja przyjaciółka nie lubi czekać. Zostawiłeś dzieci pod tymczasową opieką Yanery, która wymyśliła zabawę w „wojowniczki i księżniczki” i wciągnęła w nią Pearr, Perree i Peorrę oraz Shadyę. Wchodząc do gabinetu zauważyłeś siedzącą za biurkiem Felere oraz siedzącą naprzeciwko niej mroczną elfkę o ciemnej skórze, spiczastych uszach i białych włosach zaczesanych w kok. Odziana w fioletową suknię z długimi rękawami ozdobionymi złotym haftem nieznajoma miała naburmuszony wyraz twarzy. Oczywiście nie zapomniała o głębokim dekolcie na którym spoczywał medalion z zielonym, ogniskowanym kryształem. - A więc to on – powiedziała elfka i skierowała swe spojrzenie na ciebie. - Zgadza się. Maren Kras’kotha, mój główny sojusznik i przyszły wybawca Shadovlandu – odparła Felere – Xilaya Desmond, matrona z Sylvenorry, moja stara przyjaciółka i nasza nowa sojuszniczka – dodała przedstawiając ci swojego gościa – Xilaya ma pewne informacje na temat ludzi siedziby demonów, które wspierają cesarzową Shadovlandu - Właściwie mam dla was dobry trop. Jeden z głównodowodzących Adramelecha jest Asmodeusz i włada czymś, co jest określane jako Serce Otchłani. Ten artefakt tworzy sieć portali, by sprowadzać demony. Jeżeli uda nam się to zdobyć i zniszczyć będziemy mieli jeszcze większe szanse – odpowiedziała Xilaya - Xilaya będzie nas wspierać w dostaniu się do środka – odparła Felere - Słyszałam, że macie chwilę przerwy w działaniach więc sugeruję, abyśmy się dobrze poznali – powiedziała Demond i przypatrywała się tobie - Maren, chętnie dotrzyma ci towarzystwa i oprowadzi po mieście – podrzuciła pomysł Felere
  2. Nenzara&NilonimTenna Nenzara i Nilonim chcąc, nie chcąc zaczęli naśladować resztę i zaczęli przysłuchiwać się opowieści Vinrina. Cała ta historia wydawała się nieprawdopodobna, a zwłaszcza ostatni fragment o tej kradzieży czerwonego diamentu. Widząc, że trójka zaczyna ostrą dyskusję, Nenzara uznała, że powinna ją zakończyć. - Moi drodzy, wybaczcie, że przerywam wam, jakże fascynującą wymianę zdań, ale nie sądzę by to było konieczne. Wszyscy dobrze wiemy, że nasz mały Vinrin lub koloryzować i pozwolimy mu na to, dopóki nie sprowadzi na nas kłopotów – odezwała się Mortsit - Aerynasie – zwrócił się do elfa, Nilonim – Opowiedz nam coś o sobie. Jesteśmy ciekawi, co ze sobą przynosisz – poprosił mag
  3. W mojej sesji, wysłał mi się podwójny post i jeden z nich chciałem ukryć, gdy próbuję to zrobić, dostaję taki komunikat
  4. - Marenie, taka jest prawda. Jesteś tylko egzekutorem. Nie jesteś generałem ani kimś ważniejszym. Jesteś zwyczajnym żołnierzem, który ma niższy status niż kapłanka – odpowiedziała chłodno Nareen – Tak, Marenie. Chcę ci odebrać Shadyę, bo uważam, że nie jesteś godny, aby zajmować się tak ważną istotą, jak bogini ciemności, matka wszystkich Ishtarów. Zgodzisz się po dobroci, albo odbiorę ci ją siłą – ostrzegła kapłanka - Tylko spróbuj to zrobić, a twoja głowa, potoczy się po tym korytarzu. Nie zapomniałąm cięcia, Karat-sumi – rzekła Nazara, przyjmując groźną pozę Nareen spojrzała na Nazarę, ale nie przejęła się tą groźbą.
  5. - Masz rację. Nie jestem osobą, która uwielbia dzieci, ale w tym pomieszczeniu wyczułam pewną, dziwną aurę i musiałam ją sprawdzić, a później zobaczyłam dziecko – odparła Nareen, która wzruszyła ramionami i zrobiła nieco zaniepokojoną minę – Maren, nie jestem osobą, która należy do niskiej kasty, by ekscytować się pobytem bogini w świecie śmiertelników – odpowiedziała chłodno – W dawnych czasach i w naszym rodzinnym świecie z którego pochodzimy, bogowie od wieków żyli wśród nas i część oczywiście nie kryła się ze swoim dziedzictwem. Uważam, że popełniasz błąd wychowując ją samotnie. My, kapłanki powinniśmy się nią zająć i zapewniam cię, że zrobimy to lepiej od ciebie – dodała Nazara postanowiła się wtrącić - Z całym szacunkiem, Nareen, ale Maren dobrze opiekuje się Shadyą. Jest z nim szczęśliwa i czuje się przy nim kochana - Wybacz, kochanie, ale to nie jest zwykłe dziecko, którym może zająć się mężczyzna – odparła Ishtarka – Rozważ moją propozycję Marenie, inaczej zgłoszę się z tym do Zakazanego Miasta – zwróciła się do ciebie Nareen
  6. Obie Ishtarki wyszły za tobą na korytarz. Gdy tylko drzwi zostały zamknięte, wróciliście do rozmowy, którą zaczęła Nareen. - Mam swoje sposoby – odpowiedziała wpierw Nazara i mrugnęła okiem - Kiedyś ci jeden pokażę – dodała i uśmiechnęła się – Jak będziesz grzeczny Nareen przewróciła tylko oczami. - Przecież ja i moje kapłanki mieszkamy tutaj., choć musiałam pozałatwiać kilka spraw i dlatego mnie nie było, by móc poznać to dziecko – powiedziała kapłanka, a następnie wysłuchała twoich słów i spojrzała na Nazarę, która je potwierdziła kiwnięciem głowy - Chcesz mi powiedzieć, że wychowujesz potomkinię bóstwa? – zapytała Nareen - To Shadya – odpowiedziała za ciebie czempionka – Wiem, że ją wyczuwasz, ale nie możesz zdradzić jej tajemnicy. Narazisz nas wszystkich na niebezpieczeństwo, a w szczególności ją. Proszę cię, Nareen nie rób nic głupiego. - Nie jestem na tyle nierozsądna, Nazaro. Będę strzegła tej tajemnicy własnym życiem, jeśli tego będzie trzeba – odparła kapłanka
  7. - Tą sprawą będę musiała zająć się sama – powiedziała Felere całkiem poważnym tonem – Zajrzę do was później, dobrze? – rzekła – Jest jeszcze kilka spraw, które wymagają mojej uwagi. Odpoczywaj. Korzystaj z wolnego czasu – dodała **** Gdy wróciłeś do komnaty dzieci, spostrzegłeś, że twoje małe pociechy właśnie śpią, a ich bezpieczeństwa strzeże Nazara i Nareen. Tej drugiej, nie spodziewałeś się tu jeszcze spotkać, a przynajmniej nie w tym pomieszczeniu. - Shadya to wyjątkowe dziecko – szepnęła, stojąc przy ścianie – Dlaczego mi nie powiedziałeś, że jest wyjątkowym dzieckiem ze względu na jej powiązanie z cieniem? – zapytała – Widziałam jej sztuczki – dodała Nareen była jedną z tych osób, które nie wiedziały o prawdziwej tożsamości Shadyi. Czy planowałeś ją w to wprowadzić?
  8. Felere chwyciła cię za dłoń. - Wiem, że chciałbyś – powiedziała i westchnęła ciężko – Nikt by im lepiej tego nie wytłumaczył niż ty, ale obawiam się, że ze względu na ich zasady, jako przedstawiciel niskiej kasty nie miałbyś prawa głosu. Mogę oczywiście nalegać, byś mi towarzyszył podczas rozmowy i dopuściłabym cię do głosu. Nie jestem jednak do końca pewna czy władcy zgodzą się na taki układ. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by osiągnąć nasz cel, jak po najniższych stratach po obu stronach. Zamierzam wrócić do Ciebie i dziewczynek – rzekła i uśmiechnęła się – Zaufaj mi, nic mi nie będzie – dodała Jednak, dalej już nie mogła dokończyć, gdyż zacząłeś ją namiętnie całować. Wasze języki tańczyły ze sobą, a wargi muskały raz za razem. Czas zatrzymał się w miejscu. - Nie stracisz. Obiecuję – wyszeptała
  9. - Oczywiście. Powtórzę ci każdą istotną informację – powiedziała Felere, a następnie umilkła, gdy zapytałeś o słowa Javena. Czarodziejka zagryzła dolną wargę robiąc niepewną minę – Gdybyśmy nie odbyli tej rozmowy to powiedziałabym, że to sprawa między mną, a nim, ale jesteś też moim przyjacielem i opowiem ci. Javen przekazał mi rozkazy jakie otrzymał i obiecałam mu pomóc w ratowaniu Smoczego Dziecięcia. Dotarły też do mnie wieści o planach Władców Zakazanego Miasta. Nie mam ochoty na wywołanie wojny i dokładnie wytłumaczyłam Javenowi, że obecna cesarzowa miasta jest oszustką. Nie mógł w to uwierzyć, ale pomoże mi przekonać Zakazane Miasto. Gdy będziesz na kolejnej wyprawie, ja spróbuję wyprostować sprawę Myrune – rzekła Ishtarka – Czujesz się uspokojony? - zapytała
  10. - Istnieją pewne sprawy, które przekraczają nasze możliwości rozumowania – powiedziała Felere, gdy wspomniałeś o pozostałych pracach sprzedawcy ze sklepu – Lalka jest zaklęta, ale nie wyczuwam nic w niej niebezpiecznego – dodała i odłożyła maskotkę na biurko. Felere zaśmiała się lekko i pokiwała przeczącą głową nad twoim pytaniem. - A czy widzisz tu miejsce dla wszystkich gości? – zapytała – Chciałbyś bać się o bezpieczeństwo dzieci? – dodała – Nie, teraz to nie jest dobre miejsce, a my mamy ważniejsze problemy niż organizowanie balów. Niestety, pewne osoby uważają inaczej i Matrona Cele’Valar zdecydowała się wydać przyjęcie z okazji swoich dwustu pięćsetnych urodzin – odparła, podając przy okazji powód przyjęcia
  11. Zakładanie naszyjnika dla Felere było jedną z kolejnych intymnych chwil, które zaczynaliście ze sobą dzielić, a prawdopodobnie będzie jeszcze ich więcej. Elfka przez dłuższy czas w milczeniu przyglądała się prezentowi. - Jest piękny. Dziękuję – powiedziała i odwróciła się, by ucałować twoje usta, a następnie zerknęła na maskotkę – Oddali wszystkie detale. Co do centymetra – dodała – Mam nadzieję, że nie jest przeklęta – odparła – Mam do ciebie pewne pytanie. Niedawno otrzymałam zaproszenie na bal i chciałabym, abyś był moją osobą towarzyszącą. Czy wybierzesz się ze mną? – zapytała
  12. Nenzara&Nilonim Tenna Nilonim nie przejął się, że w oczach towarzyszy wypadał dość bezbarwnie, ale nie był ani czarującym łotrem, który by zwiedzał wieże w poszukiwaniu lokalnych skarbów czy dziewic ani bawidamkiem czy gościem przyjęć, o których by mógł opowiadać. Elf wzruszył tylko ramionami i nic nie powiedział. Nenzara odwróciła wzrok do Shidyry, która zajęta była Vinrinem. Mortsit uśmiechnęła się przez moment. Ten maluch był całkiem zabawny i dobrze, że okazywał respekt. - To prawda. Nasi łotrzycy, a zwłaszcza Czerwone Siostry są najlepsze w swoim fachu. Co taki kurdupel jak ty robi w Podmroku? – zapytała i spoglądała na Vinrina
  13. - Coś może w tym jest – powiedziała Felere, gdy wytłumaczyłeś jej zjawisko słowa „partner” – Ale słowo „partner” brzmi poważnie i lepiej do nas pasuje. Jeśli stawiasz na towarzysza życia to mogę się i do tego dostosować, ale nigdy nie mówi przy mnie, że jestem twoją dziewczyną, bo gorzko tego pożałujesz, samcze – dodała z wrednym uśmieszkiem i lekkim chłodem w głosie, chociaż wiesz, że to jest jej żart. Felere wstaje z miejsca i podchodzi do ciebie – Miłość mojego życia brzmi lepiej – mówi i cmoka cię lekko w policzek. - Skoro już wstałam to nie muszę bliżej podchodzić? – pyta kokieteryjnie
  14. - Wiesz, że istnieją subtelniejsze metody niż stanie nad twoim łóżkiem i wbicie ci noża w serce? Trucizna, klątwy, zaklęcia i mordercze artefakty – zażartowała Felere – Zapomniałam jak to już się robi – powiedziała i wciąż słuchała twych kolejnych słów Sprawy przeszłości nie były miłe, ale zawierały w sobie nutkę goryczy i prawdy. Felere wyglądała na zażenowaną swoim wcześniejszym postępowaniem. - Widocznie wygnanie opłaciło się nam wszystkim. Los chciał bym pomogła ci w potrzebie – powiedziała – Cieszę się, że o mnie pamiętaliście. Również o was myślałam – dodała z uśmiechem, a następnie zachichotała – Będziesz moim partnerem, a nie chłopakiem. Trochę za dużo powierzchniowego języka liznąłeś – rzekła i znów zachichotała – Jakie masz warunki, panie Kras’kotha, ale niech ci będzie. Przyjmuję je. Jesteśmy skazani sobie na wyłączność. Twoje zasady dotyczą również i ciebie. Nikogo nie masz na boku, a w naszym związku jesteśmy tylko ty, ja i Myrune – odparła – Lubię swoją komnatę, ale skoro tak ładnie prosisz to chętnie się do ciebie przeprowadzę.
  15. -Dla Myrune byłeś kimś więcej niż zabawką. Kiedyś opowiadała mi, że miała sen o tobie i wtedy uznałam cię za zagrożenie, które pojawiło się w moim życiu – odpowiedziała szczerze i nawet przy tym się nie uśmiechnęła – Ale później… coś się zmieniło – rzekła - I to chyba na ciut lepsze. Nie widziałam w tobie wroga Elfka odwzajemniła twój uśmiech, a gdy skończyłeś mówić, wciąż się uśmiechała. Promiennie, szczęśliwie i na pewno z uczuciem. - Wiecznie żyć nie będziemy. Chcę się zmienić. Chcę kochać i czuć się kochana. Chcę być zazdrosna i zaborcza o ciebie i Myrune. Tak, chcę wrócić do tego, co między nami było – odparła
  16. Mój avatar przedstawia moją osobę ukrytą za aparatem. Zdjęcie wykonane ho, ho, ho czas temu
  17. Nenzara&Nilonim Tenna Rozmowę można było uznać za interesującą. Oczywiście, za wiele to im nie wyjawiła, ale Shidyra dopowiedziała swoją część, co uzupełniło opowieść Ishtarki. Nenzara tylko cicho zachichotała pod nosem. - To wszystko prawda. Shidyra i ja mamy niewyrównany pojedynek, ale zawsze walczyłyśmy uczciwie – powiedziała z lekkim uśmieszkiem . Przelotnie zerknęła na brata – Nie jest niemową. Sam wam może opowiedzieć o sobie. Zakłopotany i wywołany Nilonim miał napad kaszlu. - Zapewniam was, że życie maga nie jest takie fascynujące, jak może się wydawać. Większość swojego czasu spędziłem w lokalnym kręgu. Studiowałem księgi, przepisywałem zwoje i ćwiczyłem zaklęcia. Od czasu do czasu mieliśmy wspólne wyjścia, by móc odpocząć od czterech ścian gildii i wraz z moim najlepszym przyjacielem chadzaliśmy pod bractwo wojowników, by popatrzeć na ćwiczących rekrutów. Podobnie jak Mortsit, mieliśmy pojedynki, które miały na celu sprawdzić naszą skuteczność. Przegrałem kilka razy, gdyż miałem wysokie ambicje. Teraz raczej nabrałem pokory i uznaję wyższość danej sytuacji – powiedział mag - Tak,tak. Nilonim jest nudny. Nie zobaczycie go na żadnej z orgietek - powiedziała Nenzara
  18. Ten tego..... no...... ekhem...... Strefy jednak nie da się ot tak porzucić ^_^

    1. Pokaż poprzednie komentarze  3 więcej
    2. Obi

      Obi

      Co poradzić? Taki już po prostu jestem :( 

    3. Obca

      Obca

      Twoi gracze napewno się ciesza.

    4. Obi

      Obi

      giphy.gif

      Nie mam pojęcia, szczerze mówiąc. Aktualnie prowadzę solówkę :)

    5. Obca

      Obca

      Cóż to jest przynajmniej jeden :-)

      Jako osoba chodząca na manicure.. dlaczego gif z kimś kto ewidentnie czeka aż jej paznokcie wyschną?

    6. Selyuna
  19. @manfret Chcę wrócić do sesji i chcę ją dla ciebie kontynuować. Jeśli masz podobne myśli to możesz odpisać w przygodzie
  20. Hej Astaroth Zakładam nam temat na pogaduchy i drobne ustalenia, ale jak dobrze wiemy, mamy komunikację poza forum. Mój styl już znasz, moje wymagania również. Wspomnę tylko, że na chwilę obecną tempo 7 dni dla gracza i 7 dnia dla MG mi odpowiada, ale możemy je zmienić na 5 dni dla gracza i 5 dni dla MG Jak wstępnie ustaliliśmy piszę dla ciebie w drugiej formie liczby pojedynczej, a Ty w pierwszej formie
  21. Felere nie stwarzała sprzeciwu i pozwoliła się odprowadzić do fotelu, byście mogli w spokoju kontynuować rozmowę. Ishtarka spojrzała ci w oczy. Jej spojrzenie nie było na pewno oceniające, bardziej łagodne oraz uczuciowe. - Ohhhh, to nie jest takie proste. Czemu ty? Bo nie istnieje żaden, inny godny Ishtar, który do tej pory tyle ze mną wytrzymał. Jesteś silny, zawsze dążysz do celu i nie odpuszczasz, a także troszczysz się o bliskich i pokazujesz, że ci na nich zależy, a to dobra cecha, chociaż czasami uważam to za słabość. Zaintrygowałeś mnie od naszego pierwszego spotkania i żałuję, że traktowałam cię jak kogoś, niewartego uwagi- powiedziała i gorzko się uśmiechnęła – To nie jest gra z mojej strony, ale też nigdy nie byłam stała w uczuciach, ale wiem, że na tobie mi zależy i nie mogę przestać o tobie myśleć, Marenie – odparła cicho
  22. Felere wyglądała na zbitą z tropu, gdy zacząłeś opowiadać o wydarzeniach, jakie spotkały cię na miejscowym targowisku. Nie miałeś zielonego pojęcia, czy słowa, które przed chwilą wypowiedziała czarodziejka dotyczą tego czy czegoś innego. Mogłeś być zaskoczony, gdy elfka nie wtrąciła się w twoją opowieść. - Czy wy naprawdę mnie wszyscy uważacie za potwora, który nie ma serca i będzie wrzeszczał na osobę, którą od dłuższego czasu darzy jakimś uczuciem? Czy w waszych oczach jestem tą złą i okropną personą, której należy się bać na każdym kroku? Ja też mam uczucia, ale się z nimi ukrywam, bo nie chcę by je ktoś wykorzystał przeciw mnie. Skrzywdził mi bliskich czy ich mi po prostu odebrał – powiedziała i uśmiechnęła się lekko – Nie, nie jestem zła i nie musisz mnie prosić o wybaczenie. Zajmę się tymi kosztami, jakie sprowadziłeś. Tobie i dziewczynkom nie grozi żadna kara czy nie przyjemność z tego powodu. Każdemu mogło się to przytrafić, prawda? – zapytała – Ale nie o tym chciałam z tobą porozmawiać. Nie o targowisku i krasnoludzie, a o…. – tu zatrzymała swój głos – O nas – dokończyła – Nie wiem jakim cudem. Nie mam zielonego pojęcia, jak mogło się to przytrafić, ale znów zaczęłam myśleć o tobie i czuję, że mi na tobie zależy. Chcę abyś był szczęśliwy, a zdaję sobie sprawę, że nie najlepiej traktuję bliskich. Uwierz mi, mogę się zmienić jeśli tylko dasz mi szansę – powiedziała i podeszła do ciebie. Dłoń położyła ci na ramieniu, a drugą przyciągnęła za podbródek, po czym jej usta dotknęły twoich. To był miły, krótki pocałunek. Jeden z tych lepszych i subtelnych. - Mam nadzieję, że całuję lepiej niż tamten samiec – odparła cicho, gdy oderwała się od twoich ust
  23. - Zaraz ją poszukam – odpowiedziała służka i zamknęła za sobą drzwi. Dzieci siedziały przy tobie, choć ich uwaga była skupiona bardziej na prezentach, ale boginki odwracały się w twoim kierunku i uśmiechały się do siebie. Służka dość szybko się uwinęła, bo wiem powróciła za kilka minut w towarzystwie Nazary. - Słyszałam, że powinnam ci pomóc przy opiece nad dziećmi – odezwała się czempionka Shadyi i przykucnęła przy boginkach – Jakie macie wspaniałe prezenty – powiedziała z zachwytem, a twoje córki już się nią zajęły. **** Kierując się do gabinetu Felere nie wiedziałeś czego masz się kompletnie spodziewać. Gdy już znalazłeś się przy drzwiach, wszedłeś bez pukania. Widziałeś jak Ishtarka stała oparta o swe biurko, a na jej twarzy malowało się zdenerwowanie mieszane z zakłopotaniem. - Dobrze, że już jesteś, bo chciałabym ci coś powiedzieć bardzo ważnego – zaczęła, ale nie pozwoliła ci dojść do słowa – Od pewnego czasu coś się ze mną dzieje. Nie potrafię skupić się na bieżących zadaniach. Odpływam myślami gdzieś indziej i zdaje się, że masz coś z tym wspólnego. Dużo wspólnego – dodała i zaczekała na twoją reakcję.
  24. Pearr, jako pierwsza z dzieci odbierała swój prezent. Widziałeś, jak jej oczy błyszczały z ekscytacji, a na buzi zagościł uśmieszek. - Dziękuję, tatusiu – powiedziała i objęła bardzo mocno, a następnie dała całusa w policzek – Chyba można go przywołać – rzekła, trzymając figurkę – Sprawdzę to – dodała i wróciła na swoją poduszkę – Kocham cię. Mocno – powiedziała nagle i posłała w powietrzu buziaka. Mała boginka zaczęła przeglądać lusterko. Po chwili jej wygląd zmienił się. Twoja córka przypominała Ishtarską dziewczynkę – I jak wyglądam? – zapytała, bawiąc się białymi włoskami Druga była Perree, która obserwowała swoją siostrę. Boginka podeszła do ciebie i zaczęła odbierać prezenty. Najpierw przytuliła pluszaka, następnie odebrała księgę i odłożyła na poduszce, po czym wróciła po lutnię i smoka. - Kocham cię, tato i dziękuję za prezenty – powiedziała i przytuliła cię oraz dała buziaka, a następnie usiadła na poduszce i chwyciła lutnię. Zauważyłeś, że boginka wcale nie pociągnęła za struny, tylko one same zaczęły grać melodię. Trzecim w kolejce po prezenty był Shadyon, który jak zwykle spoglądał na ciebie spod byka. Chwycił za pluszaki, księgę i figurkę, po czym jego spojrzenie na chwilę złagodniało. - Dziękuję – wyszeptał cicho Peorra podbiegła do ciebie w podskokach. Bez wahania wpierw rzuciła się na szyję, ucałowała policzek i usta, a następnie odebrała swoje upominki. - Dziękuję i kocham cię, tato – powiedziała Pudełeczko Peorry tworzyło diamenty. Wszystkie dziewczynki były nimi zachwycone, a perłowa różdżka powiększała je do rozmiarów smoczych jaj. Shadya uśmiechnęła się najlepiej jak potrafiła i powiedziała ciche i słodkie „tata” **** Przez najbliższy czas spędzałeś czas z dziećmi i oglądałeś efekty ich upominków. Towarzyszyły wam chichoty i rozmówki. W pewnym momencie usłyszałeś nieśmiałe pukanie do drzwi. W progu pojawiła się służka. - Pani Levirr, oczekuję cię w swoim gabinecie, panie – powiedziała – Czy ma ktoś zostać z dziećmi? – zapytała
  25. - W tej chwili są to przybłędy, bo zgaduję, że za kilka chwil poproszą mnie o tymczasowe zatrzymanie się w moim domu – odparła Felere, krzyżując dłonie na piersiach. Jej ton głosu zawierał w sobie nutkę pogardy i chłodności, co było dość częstym dodatkiem. Elfka zerknęła na Nazarze i zatrzymała swe spojrzenie na dłużej przy Javenie. - Widzę, że mieliście dość szczęścia by wpaść na Marena i zawracać mu głowę – rzekła - Miło cię znów widzieć, Felere – przywitała się Nazara – Nic się nie zmieniłaś - A powinnam? – zapytała cesarzowa – Skoro Javen ma tu ważną sprawę do załatwienia to nie czekajmy mu dłużej czekać. Zapraszam do mojego gabinetu – powiedziała Felere i wykonałą zapraszający gest. Javen podszedł do niej, podobnie jak Nazara oraz Xilaya. Yanery nie dotyczyły takie zebrania, więc odpuściła pójście za nimi. - Udam się na mały spoczynek, Mistrzu – poinformowała cię i zostawiła samego z Shadyą, ale wiedziałeś dokąd masz się udać. Chciałeś zająć się własnymi córkami. **** Wchodząc do komnaty dzieci zauważyłeś, że małe boginki siedzą na poduszkach, a Shadyon jak zwykle trzyma dystans. Shadya oczywiście już gaworzyła w ich kierunku. - To już czas na prezenty? – zapytała Pearr