Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Marass

Bringers of Demise
  • Ilość dodanej zawartości

    4208
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Marass

  • Ranga
    Strzałomiotka
  • Urodziny 15.02.1990

Profile Information

  • Gender Female
  • Location Mulholland Drive

Previous Fields

  • GaduGadu 6929602

Ostatnie wizyty

4426 wyświetleń profilu
  1. Awwww, cudowna Lawa, rusty!!! <3 <3 I myślę, że ma wyraz bardzo Lawowy nie ma co jest, nie ma mięsa!
  2. W weekend mam wyjazd, więc piątek-niedziela nie będzie mniej w ogóle natomiast, do 30 zamykam semestr, co się wiąże z papierologią, na razie idzie dobrze, mam nadzieję skończyć to do wtorku, ale może być mnie w związku z tym mniej.
  3. Pooost <3 I jak ładnie uzupełnił mojego! Znaczy, ta część Loranneowa
  4. Rita von Ayer Bolało jak jasna cholera, ale ostatecznie jak jasna cholera sobie na to zasłużyła. Trzeba było nie udawać twardej jak się nie umiało uniknąć uderzenia. W ogóle Rita miała wrażenie, że nie warto niczego przed Rouvenem udawać. W sumie to i tak nie miało znaczenia. Myślała o nieudawaniu tylko dlatego, żeby nie myśleć o uderzeniu. I nie popłakać się na przykład, jak durne dziecko, za które Sigi ją miał. I, ostatecznie, miała ważniejsze sprawy na głowie. A mianowicie swoje życie. Być może dlatego nie zastanawiała się dlaczego to, że Ciri to Ciri jest takie ciekawe. - Pozwól mi to naprawić. - powiedziała niemal błagalnie, rozmasowując policzek. - Wiem, że życia nikomu nie zwrócę, ale zdecydowanie mogę ci się do czegoś bardziej przydać żywa niż martwa. Nie pożałujesz, jeśli dasz mi szansę odkupić winy. Przysięgam! - głos jej się łamał, ale mówiła szczerze.
  5. Nadia znalazła, a ja uważam, że bardzo akuratne!
  6. Borze, wiesz ile się naszukałam generetora kart online? o.o Nie mam pojęcia jak to się stało, że nie znalazłam Trafiałam za to na generatory kart tarota i darmowe wróżby! I dzięki, Charlee! <3
  7. update: jestem po przejrzeniu Leverage i sewydżów. Sewydże brzmią dla mnie bardzo, bardzo dobrze Nie jestem przekonana jednak co do tych kart, ale w mojej wersji podręczninka jest napisane, że autorzy niby przygotowali alternatywną wersję rzutów na ini klasycznie, kośćmi. Tyle, że tej alternatywnej wersji nie ma w podrze przedstawionej. Ktoś coś może wie na ten temat?
  8. Rita von Ayer - Nie odpowiadam za to, że ktoś poszedł do kanałów nieprzygotowany. Przecież to oczywiste, że roi się tam od różnych świństw, dlatego to idealne sąsiedztwo skarbca. - Rita odpowiedziała szybko, tak, żeby Rouven się za bardzo nie zdążył wkurzyć, że trafiła mu się pyskata smarkula. - A przyjaciele... - Rita nie planowała kłamać, za bardzo obawiała się, co może się stać, jeśli właściciel łaźni jej nie uwierzy. No i miała nadzieję, że cała złość Sigiego skupi się na Skurwielu. Wszak to on za tym wszystkim stał. - mają na imię Jaskier i Ciri.
  9. Rita von Ayer Groził jej! Groził jej i, do cholery, robił to niezwykle przekonująco! Rita chciała jak najprędzej stamtąd uciec, zapaść się pod ziemię, zostać wykradziona jak skarb, cokolwiek, żeby tylko nie musieć udawać, że wcale się nie boi. Bo bała się jak cholera. - Życiu moich przyjaciół zagraża niebezpieczeństwo. I tylko Skurwiel miał możliwości, żeby te niebezpieczeństwo odwrócić. - no, trochę podkoloryzowała, ale przecież musiało być coś na rzeczy, żeby Jaskier i Ciri zdecydowali się napaść na ten pieprzony skarbiec. - Nie mogłam im nie pomóc, przecież, nie zostawia się przyjaciół w potrzebie! - próbowała opanować drżenie głosu. - Wiem, że to za mało, żeby mnie zrozumieć i wiem, że jesteś wkruwiony. Ale to się da odkręcić. Zwrócę ci wszystko. - sama czuła, że brzmi to dość sztucznie, ale nie miała wyboru.
  10. W ogóle, Jess ma naprawdę ciężko, jak ja tak będę miała to zaklepuję rady Nyx do pomocy
  11. Dziękuję za plusika <3 , chociaż nie uważam że zasługuję i wybaczcie to czekanie, teraz może być tylko lepiej, prawda?
  12. Loranne To nie była czysta gra. I, wbrew pozorom, to nie Loranne walczyła niehonorowo. Elfom całkowicie odbijało! Najpierw ta akcja z Nili. Loranne nie miała pojęcia, kiedy tamten zdążył ją złapać i zaslonić się nią jak tarczą, ale tak się po prostu nie robi. Tak nie robiła nawet banda Olafa! I tak nie powinni robić jej pobratymcy, na bogów, wstyd jej było za tę nieporadną grupę, nieporadnie próbującą przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Dlatego też postanowiła zaprezentować im odrobinę profesjonalizmu. Wbiła się między Nili i elfa jak cień. W taki sposób, jak uczyła ją Athrana w czasch swojej świetności. Trwało to sekundy, ułamki sekund... w każdym razie, na tyle krótko, by niehonorowy porywacz zareagował niezbyt mądrym wyrazem twarzy, kiedy Loranne cięła. Zresztą niezbyt mocno cięła, chodziło wszak tylko o to, by wybić mu broń. Och, nie ma nic piękniejszego niż widok rozbrojonego przeciwnika o poranku! No, może tylko widok, jak jego broń frunie pięknym łukiem daleko w tył. Był taki bezbronny. Prawie jak Nili, którą zdecydował się wykorzystać do obrony własnej. Cóż, skoro on tak zrobił, to i Loranne nie zamierzała wykazywać się wyrozumiałością. Rozbrojony elf odzyskał jednak rezon i udało mu się uniknąć głębszych ran od jej sztyletu. Tańczyli by tak pewnie jeszcze parę chwil: ona kipiąca ze złości, wypowiadająca niezbyt cenzuralne słowa we wspólnym i on, dumny, skupiony, próbujący ochronić się przed sztychami. Tańczyli by tak pewnie jeszcze parę chwil, gdyby nie Lawa. Loranne widziała jak traci cierpliwość. Widziała jak się najeżyła, odsłonila ostrozakończone kły i nad wyraz lekko rzuciła się do ataku. Loranne odskoczyła, odsłaniając elfa. Następne, co usłyszała to wrzask, kiedy Lawa wbijała mu się w bok. Opuściła zakrwawiony sztylet. Lawa kończyła swoje dzieło. To nie był moment, w którym się jej przeszkadza. Odetchnęła. Słyszała świst strzał, odgłosy walki, krzyk (Cykady? to chyba była Cykada), dobiegał do niej głos Illiana. I kiedy chciała zorientować się w ich sytuacji, dostrzegła coś całkiem innego. Zorientowała się, że Litariel, cóż, zmieniła ramiona. To zapewne nie był jej świadomy wybór, biorąc pod uwagę, że wydawał się wciąż tak samo nieprzytomna, ale bez dwóch zdań był to głupi wybór. Ramiona Illiana były przecież znacznie przyjemniejsze. Żałowała, że nikt nie postanowił się na nią rzucić, stanąć do bezpośredniej walki. Walczyłaby z członkami własnego klanu, ramię w ramię, z szalejącymi wyrzutami sumienia, ale walczyliby honorowo. Ale nie, oni woleli zasłaniać się bezbronnymi i nieprzytomnymi elfkami. Doprawdy. Gdyby tutaj był Donovan to by tego nie zdzierżył. Dobrze, że Loranne nie miała tych wszystkich rycerskich instynktów, naprawdę. Bo to, że rzuciła się w pogoń za porywaczem siostry to nie był rycerski instynkt. Ani tym bardziej jakiś kuriozalny siostrzalny instynkt, przecież! Rzuciła się w pogoń, bo, no, miała najbliżej, prawda? - Ej, żądam trochę uwagi. Nie po to się popisuję machając sztyletem, żebyście się skupiali na mojej siostrze! - wykrzyknęła, dobiegając do porywaczy. Lawa dołączyła do niej niemal natychmiast. Były doskonale zsychnronizowane. Zaatakowały w tej samej chwili. Wściekłe i dzikie. Lawie najwyraźniej też nie podobało się to całe porwanie, bo rzuciła się na elfa całym ciężarem ciała. Zęby zacisnęła na jego boku. Szarpnęła. Krzyk. Zapach krwi. Naelektryzowana sierść tygrysa. Loranne wiedziała, że gdyby teraz opowiednio się zamachnęła.... Że jeszcze tylko jeden cios. Jeszcze jeden cios i z elfa ucieknie życie. To było kuszące. Zakończyć to tak po prostu. Pokazać, kto ma ostatnie słowo. Tak, to było kuszące, ale Loranne wiedziała, że tym razem nie odda się pokusom. Nie będzie zabijać. Nie może zabijać. Nie chce zabijać? Cóż, w końcu ten tutaj tylko postanowił wynieść Litariel. Nie będzie zabijała dla Litariel. Ona by tego dla niej nie zrobiła.
  13. Rita von Ayer - Nie pracuję! - Rita odpowiedziała szybko i stanowczo. - Dostałam ultimatum. Skurwiel wie, jak dawać ultimatum. - chciała dodać jeszcze coś o tym, że gdyby wiedziała, że jej ojciec trzyma tutaj pieniądze to by sie pewnie dwa razy zastanowiła, ale stwierdziła, że Rouvena to nie przekona. - Czy mogę spytać, co zamierzasz ze mną zrobić? Oddasz mnie straży?
  14. no to volley chociaż zabijać nie chcę