Marass

Bringers of Demise
  • Ilość dodanej zawartości

    5825
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

3 obserwujących

O Marass

  • Ranga
    Strzałomiotka
  • Urodziny 15.02.1990

Profile Information

  • Gender Female
  • Location Mulholland Drive

Previous Fields

  • GaduGadu 6929602

Ostatnie wizyty

10540 wyświetleń profilu
  1. Lena znaków nie widzi i sama na ręce znaku nie ma
  2. Alva wiedziała, że trafiła w czuły punkt. Nie było to przecież dla niej żadnym zaskoczeniem. Lena zmrużyła oczy i tropicielka wiedziała, że gdyby samo tylko spojrzenie mogło czynić krzywdę, leżałaby teraz na podłodze Sali Tronowej wierzgając z bólu. Ale przecież nie mogło. I ostatecznie nawet sama Lena zdawała sobie z tego sprawę. - Nie. - wycedziła. - Nie śnię o przeszłości. Gregor krążył wokół dziewczyny, przesłaniając jej widok na tropicielkę, odwracał od niej uwagę, a wściekłość Leny ulatniała się powoli, ale sukcesywnie. Skupiła spojrzenie na doktorze. I patrzyła na niego długo, zawzięcie, prosto w oczy. Jakby chciała pokazać, że nie boi się tej groźby. Jakby chciała go przejrzeć na wylot, przewiercić czujnym spojrzeniem i w jakiś sposób zrozumieć. Maksim zdobył uwagę Cesarzowej. Wiedział to, choć przecież obdarzyła go zaledwie przelotnym spojrzeniem. Nie mogła sobie pozwolić na więcej. Nie mogła przerwać obserwacji tego, co działo się u jej stóp. - Dosyć. Jej Wysokość nie wstała z tronu, nie zmieniła nawet pozycji. Podniosła za to głos: nie na tyle, by móc określić to stanowcze wyrażenie krzykiem, ale na tyle, by rezonował w całej Sali Tronowej. Spojrzała na Prestona, odciągającego Gregora; na Rakelę siedzącą na jednym ze stopniu sali; w końcu na Lenę - brudną, wymizerniałą, wzburzoną. Świadomie przedłużała tę ciszę, którą sama wprowadziła. Dzwony na Wieży Zegarowej wybiły dziewiątą. - To nie jest prośba o pomoc, Hansie Wetterze. To przesłuchanie. Nietypowe przesłuchanie, to prawda, więc dozwalam nietypowe metody, ale i moja cierpliwość ma swoje granice. - obróciła twarz w stronę Maksima. - Ja, Maksimie Olgovichu Aristovie, nie jestem w stanie przychylić się do tej prośby. Odbywałam dziesiątki takich rozmów w tej sali i wiem jak się ona potoczy. - przeniosła spojrzenie na Lenę. - Pierwsza prośba nigdy nie jest ostatnią, a jej spełnienie nie gwarantuje sukcesu. Pierwsza prośba zawsze jednak ma ten sam skutek: rodzi drugą prośbę. Często również trzecią. Omińmy tę kolejkę, Leno Levine. I zanim ustalę, czy coś mogę dla ciebie zrobić, chcę wiedzieć, czy twoje informacje są tego warte. Zamilkła w taki sposób, że więźniarka wiedziała, że może zabrać głos. I zabrała. - To nie jest odmiana serca, Hansie Wetterze. - trudno powiedzieć dlaczego powtórzyła jego nazwisko, ale zrobiła to powoli, starannie, niemal z czułością. - To walka o przetrwanie. - ton jej głosu nieco się zmienił, wypowiadała słowa coraz szybciej, choć wciąż wyraźnie, łagodnie i dźwięcznie. - Dostałam szansę, by wrócić na arenę. Zamilkła na moment. Kajdany zabrzęczały. - Nie wiem, czy Loretta jest z gruntu zła i nie obchodzi mnie to. - zerknęła w stronę Rakeli, ale zaraz przeniosła spojrzenie na Cesarzową. - Wiem natomiast, że jest potężna. - jej wzrok skierował się w stronę Maksima. - I, że nie zdaje sobie sprawy jak bardzo. - zatoczył koło, skupiając się na Hansie. - Loretta ma osiem lat, znajduje się jednocześnie tu i tam i widzę ją, gdy śpię. Czasami mówi, choć nie wie, że mówi do mnie. Uśmiech. Lekki, na powrót hardy. Ale jednocześnie przecież również smutny. - Nie wiem gdzie jest, ale myślę, że mogłabym... spróbować do niej trafić.
  3. Tak, tak, wiecie tyle, co powiedział Corvo po jej wejściu:
  4. Przez jakie zdanie? Bigbys, tylko jedna sprawa, nie chce mi się przebijać przez spam tutaj, ale pisałam już, że nie wiecie o Lenie, znaczy wiecie tyle, co powiedział Corvo A Corvo nie mówił, że przyczyniła się do śmierci Kruków (bo tak nie było), ale, że do śmierci randomowego załoganta statku Toteż, proszę, zmień tę część żeby była zgodna ze stanem wiedzy postaci:
  5. Odpisuj! Idealna okazja Lenka czeka!
  6. True, true, ja to rozumiem Po prostu zwracam uwagę na to, że jednak w jakiś sposób Lena ustawia tę scenę
  7. Ja piję do tej poruszonej kategorii sumienia i tak ją zinterpretowałam I właśnie o to mi cały czas chodzi - zachowanie Gregora może być różnie interpretowane przez różnych członków drużyny (tak jak zachowanie Maksa, Hansa, Alvy czy Rakeli), ale arbitralne założenie, że jego zachowanie wzbudza potrzebę sprzeciwu no... jest arbitralne. W moim odczuciu nie wzbudza, nie wzbudza też potrzeby sprzeciwu u Corvo, czy Emily. Tutaj się zgadzam z Gatzkym, że przecież ten świadomie przerysowany i prowokacyjny gest, może być równie dobrze odbierany jako gra. Podobna do tej, w którą gra Hans
  8. Myślę, że wszystkich można tak określić Mówię to oczywiście ze swojej perspektywy, mając informacje zawarte w Kartach Postaci I to mnie właśnie kręci w Waszych kreacjach: niejednoznaczności, wewnętrzne walki, konflikty interesów itd. Faktem oczywiście jest, że staram się konstruować problemy w przygodzie w taki sposób, żeby tworzyć Wam problemy natury - również - moralnej. Zresztą, określając Rakelę mianem antybohatera sama zwracasz uwagę na to, że nie jest "czysta moralnie", bo to bycie antybohaterem zakłada
  9. Ja się ogólnie staram konstruować przygody i enpeców w taki sposób, żeby nie było jasnego podziału na dobro i zło, bo jest on dla mnie, najłagodniej mówiąc, nudny. Nie interesowałyby mnie postaci w stylu paladyn praworządny dobry (być może dlatego nie lubię dedeków) i w moim odczuciu Wasze postaci są szarawe, mające swoje wady i zalety i dlatego tak przyjemnie mi się je czyta <3 I tak, jest w tym nuta hipokryzji, to znaczy, pamiętajmy, że Alva strzeliła w głowę nastolatce i imo, nawet w najbardziej dziwacznym systemie moralnym, jest to cały czas coś bardziej godnego potępienia niż oblizywanie się Gregora I ja to właśnie lubię: tę złożoność postaci, ich szarości i dzięki temu można tworzyć emocjonalne, nasycone sceny A z Rakelą przecież jest tak, że daleko jej od jakiejś jasnej moralności: czasami jest mocno schizofreniczna, zafiksowana na sobie i swoich traumach, a czasami - bardzo empatyczna i otwarta na działanie innych. I te dwie skrajności - interpretuję to z postów - nieustannie się w niej ścierają.
  10. Nie no, w jakiś sposób Lena Was rozgrywa, nawet, jeśli wszyscy (łącznie z Cesarzową i Corvo) są tego świadomi. Jej pojawienie się wyzwoliło emocje (i to skrajne: Alva ją przecież werbalnie, świadomie zaatakowała, odwołując się do najbardziej ukrytych lęków/traum/kompleksów) i doprowadziło do określonych (choć jeszcze na tym etapie ostatecznie niesprecyzowanych) konsekwencji, jakimi jest możliwość pertraktowania i wszystko to, co się z nią wiąże. Nie wiem jeszcze na tym etapie jak dokładnie zareaguje Lena, bo wiele zależy od Hansa i Prestona oraz od samej Cesarzowej, która się włączy do rozmowy, ale faktem jest, że coś się dzieje i to, co się dzieje to nie tylko intelektualna, ale i emocjonalna rozgrywka
  11. Ja zrozumiałam, że Paranormal chodziło nie o to, że Hans ukazuje swoje osobiste emocje (bo tych rzeczywiście nie widać i najprędzej można ich szukać u Alvy i Gregora), ale, że odwołuje się do emocji i świadomie na nich gra (odarta z czasunku, biedna, być może nie do końca sprawiedliwie potraktowana)
  12. Też mi się tak wydaje. Tym bardziej, że równie dobrze można zinterpretować zachowanie Leny (przecież ewidentnie flirciarskie i dwuznaczne) w kontekście molestowania Hansa
  13. @Gatzky to jest naprawdę mega post! Uwielbiam tak konsekwentnie odgrywanego doktorka jak sobie rozkminiam reakcje Leny to mam tutaj niezła zagwozdkę <3 I zgadzam się, że Corvo i Emily mogą przecież w każdej chwili zareagować, a po słowach Maksa - chcąc nie chcąc - Cesarzowa i tak zabierze głos na pewno Deckard, utrudniasz mi rozegranie tej sceny, ale to bardzo sprytne
  14. @Vadeanaine, Lena i Alva to jednak przyjaciółkami nie zostaną
  15. Przedostatnia jest bardzo Lenowa