Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Marass

Bringers of Demise
  • Ilość dodanej zawartości

    4424
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

2 obserwujących

O Marass

  • Ranga
    Strzałomiotka
  • Urodziny 15.02.1990

Profile Information

  • Gender Female
  • Location Mulholland Drive

Previous Fields

  • GaduGadu 6929602

Ostatnie wizyty

5628 wyświetleń profilu
  1. Wiecie, ja tak mam, że jak myślę o npcach, to zawsze najpierw mam w głowie kobietę. Męski bohater nie jest moim pierwszym skojrzaniem praktycznie nigdy (chyba tylko z kapitanem tak było). Ale to tak tylko w ramach ciekawostki, co MG w głowie siedzi. To wcale nie przesądza o płci włamywacza
  2. Och, szkoda Nie wiedziałam, że piszesz - mogłeś dać tutaj znak to bym poczekała! Ale ciągle możesz odpowiedzieć, wiadomo jak to dialogi w pbefach.
  3. Czy kiedykolwiek przypuszczała, że w klaustrofobicznej przestrzeni statku będzie czuła się jak w domu? Wątpliwe, biorąc pod uwagę, że zagracone i ciemne pomieszczenia nijak się miały do rozległych tyvijskich krajobrazów, w których nie czuła żadnych ograniczeń. Mimo to, rozpoczynając swoje śledztwo Alva doświadczała tego samego dreszczyku emocji, który towarzyszył tropieniu zwierzyny. Adrenalina wyostrzała zmysły, wprowadzała ją w stan przyjemnej euforii, odsłaniała to, co przed oczami niewprawionych w poszukiwaniach Maksima i Cornelisa było zasłoniętę. Przecież to oczywiste! Oczywiste, że złodziej zaczął od kajuty Zevrona, ulokowanej najbliżej wyjścia prowadzącego pod pokład. Przesuwał się kolejno od drzwi do drzwi. Pokój Cornelisa, ten na przeciwko, potem jej własny, tuż obok, potem kajuta Percivala, Maksima, i - jako ostatnia - Alice. Czekaj, czy na pewno jako ostatnia? Coś tu było nie tak. Alva raz jeszcze przeszła ścieżką wyznaczoną przez nieproszonego gościa. Kajutę Zevrona splondrował dokładnie, ale czuła, że jeszcze wtedy się nie spieszył. Nie tak bardzo w każdym razie. W kolejnych pomieszczeniach tropy były wszak nieco wyraźniejsze. Ot, ślad buta na poniewierającej się na podłodze pościeli, przewrócony lampion, o który złodziej musiał nieumyślnie zahaczyć, pozostawiając fragment ciemnej tkaniny, przeciętnej jakości na zawiasach drzwiczek, skrzynia wybebeszona tylko do połowy, jakby się bał, że nie starczy mu czasu... Tak, spieszył się. Z każdą kolejną kajutą stawał się coraz bardziej nerwowy. Ale nie to wydało się Alvie najważniejsze. Nie znalazła co prawda żadnych śladów, które pozwoliłby jej zidentyfikować włamywacza, ale zdała sobie sprawę, że raz się zawahał. Cofnął. Kajutę Percivala odwiedził dwukrotnie. Za pierwszym razem w pośpiechu pobieżnie przeszukał pokój, ale później wrócił tutaj, robiąc jeszcze większy bałagan. Tym dziwniejsze wydawało się to leżące sobie spokojnie na półce lusterko. Jedyna nietknięta rzecz. Dlaczego, Alvo? Dlaczego zniszczył wszystko, co mogło być zniszczone, ale lusterko pozostawił nietknięte? Dlaczego wrócił akurat do kajuty Percivala? Kiedy Tyvijka zajęła się poszukiwaniem tropów, ostrożenie przemierzając kajuty tak, aby nie zatrzeć ewentualnych śladów, Maksim skupił całą swoją uwagę na nietypowym znalezisku. W czasach, kiedy jeszcze miał żonę, podobne bibeloty zalegały w ich wspólnej sypialni. Nie dlatego, że Eleanor darzyła je jakąś wielką estymą, ale dlatego, że wielu kontrahentów Aristova uznawało, że obdarowanie małżonki jakimś zwracającym uwagę świecidełkiem będzie dobrze wróżyło interesom. W czasach, kiedy jeszcze miał żonę, razem z nią z lekkim politowaniem komentował ten zwyczaj. Interesy to interesy, głupotą byłoby zakładać, że nawet najbardziej hojny podarunek może zapewnić im trwałość. No, ale wytworne bibleoty zalegały w sypialni. Były wśród nich i podręczne lusterka, pochodzące z czasów Olaskirów, a nawet Morgengaardów, całkiem podobne do tego, który teraz z uwagą studiował. Szybko uznał jednak, że to konkretne lusterko nie jest piękną schedą po panujących ogniś dynastiach. Pełna przepychu ornamentyka pasowała, co prawda, do przepychu cesarskiego dworu, ale przedmiot nie miał żadnych znaków szczególnych, które określałby jego pochodzenie. Ba, Maksim nie znalazł na nim nawet podpisu rzemieślnika, nie mówiąc już o pieczęci cechu. Wiedział jednak, że lusterko jest cenne i wytworzone ręcznie z dużą znajomością tematu. I miał wrażenie, że kiedyś już coś podobnego widział... Próbował odtworzyć wygląd toaletki żony, wygląd wszystkich tych prezentów, które kiedyś otrzymywała. Nie, to zły trop. To nie była właśność Eleanory. Nie... To było kiedyś, w Dunwall, kiedy przybył spotkać się ze starym przyjacielem rodziny. Pamiętał. Pamiętał to dobrze, bo pracownia Antona Sokołowa zrobiła na nim ogromne wrażenie. Z jednej strony, pełna była wynalazków, o których przeznaczeniu w większości nie miał pojęcia, ale z drugiej - nie zabrakło tam i sztuki - wielkiej miłości Sokołowa. Zapach tranu gryzł się z zapachem farb olejnych i terpentyny. Wśród licznych śrub, korbek, sprężyn i mechanizmów znajdowały się też obrazy. Pamiętał, że przelotnie zwrócił uwagę na pięknie inskrustrowane lusterko, które leżało na kompletnie do tego nie pasującym blacie roboczym. Maksim o nie nie pytał. Nie wypadało. Poza tym nie miał w tym interesu. Faktem było jednak, że lustro bardzo przypominało te, które trzymał w dłoniach. Mógł przysiąc, że były niemal identyczne. * Tanya zachichotała, usłyszawszy ripostę Zevrona. Pewnie nawet chętnie by się wtrąciła w rozmowę, gdyby nie fakt, że do serca wzięła sobie słowa Serkończyka. Zamaszyście otworzyła więc drzwi, wpuszczając do środka ożywcze, chłodne powietrze i poinstruowała Dwayne'a, że ma w trymiga, ale to w trymiga, błyskawicznie, natychmiast i już ruszyć swój nierozsądny tyłek i nie spuszczać wzroku z szalupy dopóki pan Kavis go z tego przyjemnego obowiązku nie zwolni. Odpowiedzi Dwayne'a nie słyszeli, ale Tanya wyglądała na całkiem z siebie zadowoloną, kiedy ponownie zamykała właz. Musiał więc posłuchać. - Wino, oczywiście, jak będziecie w komplecie. - niezrażona tą chwilową przerwą wróciła do tematu. - A kieliszki przyniesie Hobbes. Jestem pewna, że z wdzięczności będzie nawet osobiście plnował czystości ustępu, zanim się do niego udacie. - energicznie pokiwała głową na znak, że absolutnie wierzy w wdzięczność Hobbesa. - A co do plotek, Adder, to zostawiłabym je na bardziej sprzyjające okoliczności, którym na przykład nie towarzyszy sztorm. Chyba, że potrzebujesz plotek teraz, zaraz, natychmiast, ale w takim razie plotki przestają być plotkami a stają się informacjami. A to zasadnicza różnica. - uśmiechnęła się szeroko, szczerze. - Jako inżynier, mechanik i osoba, która wszelkimi siłami stara się dbać o tę łajbę, powiem, że w udzielaniu informacji zdecydowanie lepszy będzie Holder. Natomiast, jako osoba, która uważa, że połowa załogi to cholerni kretyni, którzy włażą na reję albo pozwalają urządzać ważnym pasażerom skoki w dal, powiem, że najchętniej większość z niej bym wymieniła. Ale Holder jest nieugięty. Lubi mieć koło siebie zaufane twarze. Nie pytajcie dlaczego... - pomachała przed sobą rękoma, jakby chciała pokazać, że nieprzeniknione są dla niej motywacje kapitana. - Nie mój cyrk nie moje małpy. Ale wydaje mi się, że odkąd opuścił flotę cesarską, a było to tuż po Szczurzej, po tym felernym wypadku, nie zmieniał głównej załogi ani razu. Nie ma tutaj nikogo, kto byłby dla mnie, jak to się mówi... - zmarszczyła brwi, próbując przypomnieć sobie odpowiednie słowo. - tabula rasą. Ale, jak wskazałam, od informacji jest Holder. Sam wam to powie. Twierdzi, że ode mnie na pytanie co będzie na obiad, można się dowiedzieć o czystości kuchni, nastroju kucharza, ilości dziur w kotle i pladze zgniłych ziemniaków, ale nie o tym, co rzeczywiście na obiad będzie. Jego słowa. Czasem straszny z niego burak, mówię wam.
  4. Fanujemy z Tanyą <3 I asertywny Zevron! <3 Warto było czekać! Ja dzisiaj nie jestem pewna, czy się z postem wyrobię, bo wieczorem wychodzę, a mam sporo do ogarnięcia. Jeśli więc post się do popołudnia nie pojawi w co raczej wątpię, to naskrobię jutro
  5. Ach, i mojego wewnętrznego naukowca bolą wszystkie sceny z Samem. Zabijcie go.
  6. Ja się obawiam, że jednak Tanya musi je najpier przynieść Ale stówki gratuluję!
  7. Cypher, spoko, naprawdę Po prostu lubię wiedzieć, żeby zaplanować MG posta
  8. Well, we will see Ale to dopiero po odpisie @Cypher. Tęsknię za Zevronem! <3
  9. Jest spoczko, znaczy, coś tam z mimiki wyczytasz
  10. Wiem, wiem, ale poza tym myślę, że możesz sobie jeszcze ogólnie na spryt rzucić, bo to jednak Tanya, sporo można z jej ekspresji wyczytać - także rzuć sobie k4 i k8
  11. Wysyłać rannego bohaterskiego Zevrona po kieliszki - seems legit Ale bardzo jaram się, że do Tanyi zagadałeś! Rzucę jak będę pisała posta, bo muszę jeszcze się zastanowić na co dokładnie Czekamy na Cyphera!
  12. Thorongil, lepiej nie rozpaczaj nad lustereczkiem, tylko odpisuj
  13. Wiesz, z perspektywy MG to bardzo miło to słyszeć Znaczy, że myślisz o sesji! <3
  14. Wow, gratki, nie spodziewałam się, że turlacz będzie współpracował Anyway, jeśli chcesz możesz napisać posta opisującego czynności Alvy i podejmującego dialog, co sobie obmyśliłaś, albo możesz poczekać do wieczora (choć nie wiem dokładnie kiedy uda mi się na spokojnie zasiąć do kompa) i w poście już uwzględnić wyniki akcji. Jeśli zdecydujesz się na pierwszą opcję - wyniki akcji pojawią się w krótkim MG poście
  15. Spokojnie od momentu wyjścia do powrotu Alvy minęło kilka godzin: załóżmy, że z 3. Trochę kręciliście się wcześniej po pokładzie, poszliście do kabiny jadalnej, potem była akcja ratunkowa itd. Była 17 jest 20. Ze względu na sztorm jest to dość trudne, ale możesz sobie rzucić 1k6 na Tropienie z tym, że PT to -2. Toteż musiałabyś wyrzucić 6 lub więcej (do wyniku dodajesz 2). Najwyżej ktoś o gabarytach drobnego dziesięciolatka. Są to małe, klasyszne okienka podpokładowe. Dobre pytanie Nie, w kabinach jest sucho, a kałuża jest taka, że drewniana skrzynia już stanowczo za bardzo nasiąknęła i trochę tej wody jest wokół. Leży obok skrzyni, może być, że na półce, tak jakby zostało tam położone raczej, a nie przez przypadek zgubione. To zależy, co deklarujesz, bo to się przełoży na akcję fabularną. Możesz rzucić na kolejność kabin, natomiast, jeśli chcecie, którąś bardziej przeszukać, a nie sprawdzać pomieszczenia pod pokładem, to rzucasz k6 + 2 na tropienie (szukanie śladów). Chociaż od razu zaznaczę, że w czasie sztormu i niezbyt sprzyjającym oświetleniu dość trudno będzie znaleźć jakieś tropy (PT -2).