Marass

Bringers of Demise
  • Ilość dodanej zawartości

    5465
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Marass

  1. Okej, tym razem w ramach inspiracji mam Maksima* *przepraszam, naprawdę nie wiem dlaczego mi się skojarzyło
  2. All of time is meaningless here. Neither seconds nor centuries. Someday this place will devour all the lights in the sky. * Temat z wszelkiej maści inspiracjami. Możecie tutaj wrzucać wszystko, co pasuje do klimatu sesji, postaci, wydarzeń, albo w jakimkolwiek stopniu wydaje się wam inspirujące! A skoro macie startować na morzu, ja podzielę się tym:
  3. Ogólnie, bo @Deckard mnie spytał, to możecie wszyscy założyć, że w którymś momencie zauważyliście, że Jaeden zerka na zegarek - Alva i Gregor dostrzegli to pierwsi, ale koleś robił to często więc spoczko
  4. Hejka! Witam Was wszystkich już oficjalnie na naszym podforum sesyjnym w temacie, w którym możemy sobie w miarę swobodnie spamić i rozmawiać o grze off game. Nazwę sponsoruje nam oczywiście istotna lokacja z pierwszej odsłony Dishonored, w której nie tylko omawiano plany i organizowano działania przeciwko zabójcom cesarzowej, ale również snuto intrygi i zmieniano bieg historii! Bardzo się cieszę, że będziemy mogli pisać tę historię razem! Zanim jednak pojawi się pierwszy post, mam dla Was kilka zadań. Pierwsze dotyczy wklepania swoich postaci do odpowiedniego tematu z kartami postaci, który wkrótce założę, tam też pojawi się instrukcja, jak to zrobić. Drugie z kolei, nawet dla mnie istotniejsze z punktu widzenia posta otwierającego, to dokładne określenie tego, co o sobie wiecie i jak siebie nawzajem widzicie. Spotkaliście się już przynajmniej raz na dachu hotelu Captain's Chair. Mogliście znać się też z widzenia bądź z bliższych kontaktów wcześniej. Znacie swoje funkcje i pozycję, bo musicie sobie nazwajem w jakimś podstawowym stopniu zaufać - w końcu wyruszacie ze sobą na misję niebezpieczną, w odległe od Gristolu Morley! Dlatego swobodnie porozprawiajacie sobie poniżej o relacjach Waszych postaci. Sądzę, że w tym kontekście przydatny stanie się temat z kartami, więc zachęcam do w miarę sprawnego jego uzupełniania Wiem oczywiście, że jest sezon wakacyjno-urlopowy i zauważyłam, że Thorongil zgłosił nieobecność, więc nie będę nakładać teraz terminów, ale im szybciej poznacie siebie off game, tym szybciej rozpoczniemy przygodę! Mam jeszcze pytanie - czy ktoś tutaj umie w grafikę i chciałby na przykład przygotować jakieś klimatyczne ramki na awki bohaterów? Znormalizujemy je sobie do wielkości 250x250, a sądzę, że ramki jeszcze ładnie złączą tę wesołą kompanię <3 Z ogłoszeń podstawowych to, wydaje mi się, na razie tyle. W razie pytań oczywiście walcie śmiało. Mam nadzieję, że spodoba się Wam to, co dla Was przygotowałam. Ja się jaram niemożebnie
  5. Jaeden wyszedł tym wejściem, którym weszliście wszyscy Ogólnie są trzy: te którym weszła Esma, te, którym wy weszliście i na tej samej ścianie - jeszcze jedno, też musi prowadzić do korytarza siłą rzeczy Alva ogólnie weszła po prostu innymi schodkami niż reszta, ale w zasadzie droga przebiegała całkiem podobnie Anyway, Preston byłby osom ochroniarzem Esmy, powinien do niej zagadać w tej sprawie
  6. The human face is, after all, nothing more nor less than a mask.
  7. Alva skierowała się do tych drzwi przez które weszli tak? I nie bój się Mam tylko nadzieję, że uda to się czasowo ogarnąć - znaczy, pisząc posty uwzglednijcie że Alva zamierza wyjść
  8. Aaaaaaaaaaaaaaaaaa, okej, już łapię
  9. Och, oczywiście, że będzie
  10. Nie no to rozumiem, ale dlaczego lady Boyle ma skończyć w więzieniu?
  11. Hmmm, ale dlaczego paczek do więzienia? Absolutnie uwielbiam Twój entuzjazm!!!
  12. Esma Boyle wysłuchała wszystkich uważnie, w pełnym skupieniu i z cierpliwością, jakiej - być może - się nie spodziewali. Trudno było odczytać z jej starannie umalowanej twarzy, jakiekolwiek emocje. Zdawali sobie jednak doskonale sprawę z faktu, że to tylko maska. Dokładnie taka sama jak ta, którą jeszcze przed chwilą nosił Jaeden. Arystokratka splotła palce dłoni odzianych w białe, ażurowe rękawiczki, swobodnie opierając przedramiona na biodrach. Ta wystudiowana poza przywodziła na myśl stateczną matronę, która z wyrozumiałością zwraca się do swoich podopiecznych. Jakby w kontraście do spokojniej, przemyślanej pozy gospodyni, Jaeden wydawał się wyjątkowo spięty. Alva i Gregor, obserwując w milczeniu scenę, dostrzegali jak mężczyzna od czasu do czasu, zerka na tarczę kieszonkowego zegarka, którego łańcuszek wystawał z kieszeni na piersi. Gdy skończyli mówić, Esma zrobiła krok w stronę jednego z wielkich, olejnych obrazów, zawieszonego na ścianie. Obróciła się do nich bokiem, uważnie studiując dzieło malarskie, jakby widziała je pierwszy raz w życiu. Przedstawiało występ treserki cyrkowej, wykonującej jakiś popis na oczach zaciekawionej gawiedzi. Rakela, choć nie rozpoznała artysty, od razu dostrzegła jego niesamowity talent w portretowaniu prostych ludzi. Ich twarze nie tylko wyrażały paletę różnorodnych, często sprzecznych ze sobą emocji, ale również były oddane z niezwykłym wyczuciem dla złożoności ludzkiej natury. Maksim wiedział, że jeszcze dekadę temu tego rodzaju obrazy chodziło po horrendalnych kwotach: moda na portretowanie pospólstwa, a następnie zawieszanie tych przedstawień w ociekających bogactwem willach, co prawda powoli się kończyła, ale wciąż znaleźć można było nabywców takich obrazów. - Ciekawość... - lady Boyle odezwała się w końcu, z lubością wypowiadając użyte przez Maksima sformułowanie. - Czy ciekawość nie jest największą pułapką, w której sidła może wpaść człowiek? Czy ciekawość to nie pierwszy stopień do zmartwień, przykrości, zdrady, samotności... Czy to naprawdę coś, co można tak po prostu zbagatelizować, Maksimie? Na powrót obróciła się w ich stronę, przywołując na pełne usta wzgardliwy, niepozbawiony wyższości uśmiech. - Dla przykładu, ciekawią cię maski. Co ci przyjdzie z tej wiedzy? Choćby i zrobione zostały ręką samego Nadrewidenta. - uśmiech stał się szerszy, drapieżniejszy i bardziej wyrazisty. - Ciekawość, Maksimie, to cecha hołoty, która z wiedzy nie potrafi zrobić pożytku. Lady Boyle powoli przeniosła spojrzenie na Hansa, jakby chciała podkreślić, że to ona decyduje o porządku tej dyskusji i tylko, kiedy ona na to pozwoli, da przemówić swoim gościom. - Rzeczywiście, Hansie, nie powinieneś podejmować próby zrozumienia relacji, jakie panują wśród arystokracji. Nie idzie ci to zbyt dobrze. Ale, poznaj proszę moją dobrą wolę i pozwól mi coś wyjaśnić. Do powinowactwa potrzebne jest prawnie usankcjonowane małżeństwo. I małżonek, rzecz jasna. Albo, jak w tym przypadku, małżonka, której, o ile mi wiadomo, Maksim Olgovich Aristov nie posiada. - spojrzała na inżyniera z wystudiowaną pobłażliwością, ale on przecież wiedział, że jest w tym zawoalowana groźba. "Powołaj się jeszcze raz na te, pożal się Pustko, relacje rodzinne..." - zdawało się mówić spojrzenie lady Boyle. - "A pożałujesz, mój drogi Hansie." - Ale dość już o tym! - machnęła dłonią, jakby chciała odpędzić niewidoczną muchę. - Chciałeś, żebym przeszła do rzeczy. Widzisz, to przeurocze dziewczę - skinęła w kierunku Rakeli. - zapewnia, że nie przyszliście mnie inwigilować. Preston Jenkins, podbija stawkę, twierdząc, że możecie mnie chronić. Sprawdźmy to! - klasnęła w dłonie z niemal radosnym uśmiechem. Głuchy dźwięk rozniósł się po pomieszczeniu. - Jaedenie, podejdź tutaj, proszę. Brunet, który do tej pory wydawał się nieobecny myślami, natychmiast zareagował na prośbę lady Boyle i w kilku szybkich, stanowczych krokach znalazł się u jej prawicy. - Powiedz mi, co też robiła Rakela White w czasie balu? Zanim odpowiedział, zatrzymał dłuższe spojrzenie na malarce i stojącym za nią Gregorem. Odezwał się po chwili tonem sprawozdawczym, absolutnie pozbawionym emocji. - Na tyle, na ile dostrzegłem, pierwszego walca spędziła u boku Mattheusa Gordona. - Mattheusa Gordona? Wybornie! - lady Boyle uśmiechnęła się, jakby była całkowicie ukontentowana tą odpowiedzią. - Sir Gordon, moja droga, powątpiewa w duchową przemianę, którą przeszłam. Powątpiewa głośno, bo w Parlamencie i uparcie, bo od lat. Cóż... - westchnęła z teatralnym smutkiem. - ...to by było na tyle, jeśli chodzi o zaprzeczenie inwigilacji. Pokiwała głową, jakby w myślach kontemplowała prawdomówność Rakeli. - Jaedenie, powiedz mi teraz proszę, czy według ciebie potrzebuję dodatkowej ochrony? - mężczyzna, który po odpowiedzeniu na pierwsze pytanie lady Boyle wbił wzrok w ziemię, podniósł go teraz niepewnie, spoglądając na Esmę. - Milady, nasza ochrona jest w zupełności wystarczająca. - odparł szybko, rzeczowo. - Doprawdy? Preston Jenkins najwyraźniej w to powątpiewa. Biorąc pod uwagę, że Alva zerwała maskę z twojej twarzy, wcale mu się nie dziwię. - Milady... ona... - Jaeden zacisnął dłoń w pięść. - Nie spodziewaliśmy się ataku z jej strony. Esma Boyle roześmiała się głośno, przeszywająco. - To doprawdy nie jest najfortunniejsza odpowiedź. - położyła dłoń na ramieniu mężczyzny, jakby chciała się odzyskać równowagę. Widzieli jak rysy twarzy Jaedena tężeją. Jak ściąga brwi, mruży oczy, spina ciało. Trwało to tylko chwilę, dopóki lady Boyle nie cofnęła swojej ręki. - Konkrety... - powtórzyła z uśmiechem, który nie schodził z jej twarzy. - Widzisz więc, Hansie, że mam pierwszy konkret. Troska o własne bezpieczeństwo. - machnęła ręką, dając Jaedenowi znak, że może wrócić na swoje miejsce, co też natychmiast uczynił. - W świetle ostatnich wydarzeń, każdy z nas powinien się o nie troszczyć, to prawda, ale postawcie się w mojej sytuacji. Szóstka agentów związana z dworem przybywa na moje własne przyjęcie. Rozmawia z ludźmi, którzy nie życzą mi dobrze. Atakuje moich ochroniarzy. Węszy. Szpieguje. Rozpaczliwie czegoś szuk-- Wypowiedź lady Boyle przerwał głośny, przeszywający dźwięk, i chociaż przytłumiony był przez ściany, wiedzieli, że ktoś na piętrze włączył alarm. - Sprawdź to natychmiast. - Esma rzuciła w stronę Jaedena. Wyglądała na nieco zbitą z tropu. - My jeszcze nie skończyliśmy. Kiedy Jaeden otworzył drzwi, usłyszeli krzątaninę na korytarzu. Dotarły też do nich dźwięki balu, w najlepsze kontynuowanego na dole.
  13. Miśki, post będzie dzisiaj, raczej później niż wcześniej (czytaj: wieczór mocno), ale będzie!
  14. Dowiecie się ale jutro bo dzisiaj mam strasznie długo i zabiegany piąteczek Niemniej jaram się strasznie że mam Was razem
  15. O, jaki fajny Preston ale mi ładnie dialogujecie! Aż zacieram ręce
  16. Ależ mówcie, mówicie do woli, Esma chętnie wysłucha! Ależ wybaczamy! Znaczy ja, bo mi się podoba i Esma, bo tak I ja akurat nie widzę między Maksem - Rakelą - Hansem zaprzeczania sobie Maks jest najbardziej prowokacyjny, ale ja bym się więcej niż bardzo przychyliła do rozważań Hansa i Alvy, że to gra jednak, a nie udawanie, że nie wie o co cho I w tym sensie nie widzę tutaj sprzeczności pomiędzy żadną z wypowiedzi. Ale to się, oczywiście, może jeszcze zmienić!
  17. To nie moja wina, że porywacz nie porywa zagrożonego wyginięciem gatunku lisów! Anyway, zachęcam Was szczerze do pisania ::D
  18. Cieszę się, że się podoba
  19. To totalnie jest Alva!
  20. Liczę na Ciebie
  21. Tiaaaaaaaaaaa, i pewnie koszt przesyłki scedowałby na Skarb Państwa Albo kazał przynosić służącemu, jako dodatkowy, nieodpłatny obowiązek
  22. W Esmę? Corvo go nawet z tego nie wyciągnie
  23. Jeżu, ja już chcę, żebyście wiedzieli, co mam dla Was przygotowane! (jak się robi tę emotę śmiejącego się diabła? )
  24. Ja tylko przypominam, że na forum staramy się zachować zasady Netykiety, a używanie wobec innych słów "żenujący i dziecinny" jest łamaniem siódmego punktu regulaminu. Upraszam Cię więc, @Mashiro, o zachowanie kultury dyskusji, bo następne takie określenia karane będą ostrzeżeniem.
  25. Maks igra z ogniem <3 <3 <3 I pościki <3 Jak dobrze wstać i widzieć posty