Thorongil

ONI
  • Ilość dodanej zawartości

    6118
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

2 obserwujących

O Thorongil

  • Ranga
    Strażnik Tajemnic

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Hollow Halls of Lone Mind

Previous Fields

  • GaduGadu 46857848

Ostatnie wizyty

5261 wyświetleń profilu
  1. Co prawda trochę po czasie, ale jak da radę to poproszę +7, żeby rogatego wyprzedzić.
  2. mgbg

    Ze swoim odpisem poczekam na Thomasa.
  3. Z mojej strony też nie przewiduję trudności.
  4. Ode mnie jest Soulkeeper. Coś czuję, że wraz z Ghostwalker'em mogą mieć parę wspólnych tematów.
  5. Szkoda, że nie dałaś znać, to bym poczekał. @Mhelkir, tak, wszystko wskazuje, że Phillip nie żyje.
  6. Oho ho, mnogo nas będzie w tej akademii.
  7. Tylko żeby wiedza graczy nie wpłynęła na wiedzę postaci.
  8. Marco Ordo Zmiana pozycji mogła nie wydawać się najlepszym pomysłem, zawroty w głowie tylko przybrały na sile. Marco jednak zacisnął mocniej powieki starając się utrzymać ciało w pionie. Dopiero po pewnej chwili otworzył oczy i znów spojrzał na Krixa. Nie miał zamiaru wkurzać Mandalorianina, przynajmniej na razie. W obecnym stanie raczej nie nadawałby się do walki. Potrzebował grać na zwłokę, aż uboczne skutki tego co mu zaaplikowali nie zmaleją. Ale mógł też spróbować wykorzystać je na swoją korzyść. Wygiął się bardziej do tyłu by spróbować zaczepić skutymi rękami o stopy. Stamtąd będzie już krótka droga do przesunięcia ich wzdłuż piszczeli i volia, ręce będzie miał już przed sobą. Musiał tylko uważać, by dla Krixa ta gimnastyka wciąż wyglądała jak narkotyczne otumanienie. - Taa... a co jeśli nie jestem za żadnym z tej dwójki? - dopytał - Wiesz, takie... poszerzenie możliwości. Czy wtedy twoje zainteresowanie będzie miało znaczenie?
  9. Choć L'nayla bynajmniej nie zamierzała zatrzymywać Phillipa, to jednak barczystemu krasnoludowi niełatwo było w wąskim korytarzu wyminąć smukłą elfkę by dotrzeć do liny. Zanim udało mu się przecisnąć obok towarzyszki, z dołu dobiegło ich jeszcze kilka ryków, głośniejszych i słabszych, a gdy wreszcie krasnolud zaczął schodzić, dźwięki te zdążyły już umilknąć. Nie zatrzymało to jednak Shuddera, który z Dziabągiem w ręku, zanurzył się w kłęby dymu zostawiając bardkę samą na straży liny. * * * Zebrani w ogrowej pieczarze nad niedźwiedzim truchłem, które dopiero co jeszcze dychało i próbowało wyprawić ich na tamten świat rozeszli się chcą przygotować się na ewentualny powrót gospodarzy. Argus i Venhana ledwo zdążyli złapać za pierwsze dechy, Abelard swoją wciąż trzymał w rękach, a Orlamm kierował się ku ogrowym sypialniom, gdy rozbrzmiał krótki krzyk. Niewątpliwie krzyk złości, który został brutalnie przerwany. Spod stropu spadło coś ciężkiego, z głuchym łoskotem uderzając w ziemię, niemal trafiając bezpośrednio w Abelarda. Coś, co okazało się krasnoludem. Phillip Shudder leżał bezwładnie z przypadkowo rozrzuconymi kończynami, pusto wpatrując się w przestrzeń nad sobą. Z głowy ciekła mu krew. Dziabąg pobrzdękując potoczył się gdzieś w bok. Krasnolud leżał zaplątany w zwoje tera już przerwanej liny, za pomocą której się tu dostali. * * * L'nayla czujnie obserwująca szyb, w którym zniknęli wszyscy jej towarzysze, usłyszała krótki, urwany krzyk dokładnie w tej samej chwili, w której napięta lina nagle zwiotczała. Wnioski nie były raczej trudne do wyciągnięcia. Phillipowi coś się stało.
  10. @NiBl tak, niedźwiedź jest martwy, tak zupełnie. Zaś co do kwestii reakcji na imię Orlamma, to główna odpowiedzialność spada raczej na Ilanę i Abelarda.
  11. Mój odpis najpewniej bliżej niesprecyzowanym wieczorem. Będziemy powoli rozkręcać akcję.
  12. To było wredne... Ach, to oczekiwanie.
  13. Dwie tury to około 12 sekund pod względem mechaniki. I choć nie traktowałbym tego dosłownie w każdym przypadku, to nie nie mniej pamiętam. Zanim Phillips będzie chciałbym jeszcze dostać deklarację @Lunatyczka o działaniach L'naylii.