Thorongil

ONI
  • Ilość dodanej zawartości

    6859
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

2 obserwujących

O Thorongil

  • Ranga
    Strażnik Tajemnic

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Hollow Halls of Lone Mind

Previous Fields

  • GaduGadu 46857848

Ostatnie wizyty

7496 wyświetleń profilu
  1. Na razie mam dwa odpisy i jedną deklarację, na resztę czekam do dzisiejszego wieczora, a potem siadam do posta.
  2. Cholera, faktycznie. A tak mi ta myśl pasowała do Kapitana... Z Louie'go do kompletu to będzie zalążek jakiejś tendencji. EDIT: Jeśli nie widzi duchów, to raczej uzna go za niespełna rozumu. W każdym razie to było zamierzone. W końcu trzeba robić błędy by się na nich uczyć.
  3. Może zwyczajnie na nich nie wpadli. Szkoła też ma swoje gabaryty i trochę ludzi, wszystkiego od razu nie wypatrzysz. Odnośnie przeciwniczki Billy'ego, zauważyłem coś jeszcze: A teraz go atakuje. Czyżby zbieg okoliczności?
  4. Cały wieczór tylko potwierdzał jak dobrym pomysłem było pójście na bal. Brakująca trójka będzie miała czego żałować. Udział w zabawie, przebywanie z innymi uczniami, zachowywanie się jak normalny nastolatek... to wszystko zatarło różnicę tego skąd przyszli i kim mieli być. Billy'emu to bardzo odpowiadało. A z uroczą dziewczyną w obięciach przy dźwięku spokojnej muzyki, cóż, łatwo było się odprężyć i nie przejmować niczym. Nagłe uderzenie pod stopami przerwało jednak sielankowy nastrój i sprawiło, że oboje podskoczyli. Billy momentalnie rozejrzał się za źródłem strzału, co wcale nie było trudne. Dziewczyna za to odpowiedzialna wyróżniała się strojem i co ważniejsze, szykowała się do powtórki. Kątem oka dostrzegał narastające zamieszanie, ale spojrzenie skupiał na tajemniczej napastniczce. W głowie zabrzmiały mu lekcje Avengers, szczególnie Kapitana Ameryki. "Właściwa ocena sytuacji to podstawa do skutecznego działania" oraz "W miejscach publicznych musicie pamiętać o zabezpieczeniu cywili." Zatłoczona sala pełna uczniów nie ułatwiała żadnego z tych założeń. Gosheven szybko otrząsną się z zaskoczenia i przesuną się tak, by w razie czego zasłaniać Iris. Najwyraźniej to on był celem, ale dziewczyna również mogła zostać za taki obrana tylko dlatego, że z nim przyszła. Trzeba było działać szybko. Na szczęście nie musiał mierzyć się z przeciwniczką sam. Miał do pomocy swoje duchy opiekuńcze i część drużyny na sali. - Quispe, użycz mi swoich oczu i oceń z góry sytuację - rzekł do ducha orlicy - Goyathlay wspomóż mnie swą siłą - poprosił niedźwiedzia otwierając się na niego i pozwalając by jego duch go wzmocnił - Pozostali, lokalizujcie resztę AA. Catahecassa, ostreż Kanagatucko - szkoda, że nie mógł ostrzec w ten sposób wszystkich, ale tylko drugi szaman potrafił rozmawiać z duchami. Na razie musiał jednak skupić się na tajemniczej dziewczynie. Z pomocą Goyathlaya powinien szybko ją powalić.
  5. Co za pamięć do szczegółów. Zupełnie o tym nie pamiętałem.
  6. Luna prosiła o czas do wtorku na ogarnięcie zaległości, więc na posty bądź deklaracje czekam do wtorkowego wieczoru.
  7. Wracamy do gry! I to z hukiem!
  8. James Gray - Pytanie jak długi czas - odparł. Nie do końca podobała mu się konieczność polegania na kimś, kto ciągnął go w niewiadomą. Nastawienie Jo do jej brata też nie napawało optymizmem. Z nieco bardziej pozytywnego podejścia, Isaac raczej nie powinien chcieć wsypać rodziny. Niestety, James rodziną nie był, więc jedyne co mu pozostawało to mieć nadzieję, że chłopak nie będzie chciał niepotrzebnie narażać siostry. Ostatecznie skinął głową. - No dobrze, zobaczymy co ma do zaoferowania - powiedział i nachylił się do Jo, by wyszeptać jej coś jeszcze do ucha - Jeśli jednak spróbuje czegoś nietypowego, skończy z kulą w piersi. Wyprostował się i skierował się do pokoju, gdzie czekał ich nieproszony gość. - Zanim ruszymy, dokąd właściwie chcesz nas zgarnąć i o jakim towarzystwie mówisz? - rzekł do Isaaca.
  9. Nie ma sprawy, grzecznie poczekam. Mam nadzieję, że już jest lepiej.
  10. August Sutton Gusto jak zwykle miał okazję pospać tylko do świtu, ból towarzyszący przemianie całkowicie uniemożliwiał jej przespanie. Po obudzeniu leżał wpatrując się w sufit i rozmyślał nad tym co mówił Virgil poprzedniej nocy. Wciąż był wkurzony na kolegę, za jego lekceważące podejście do mocy Augusta i tego jak wpływała ona na niego. Nie był takim samym bohaterem jak pozostali Tytani. Z ciężkim westchnięciem zaczął się szykować na spotkanie, zaaranżowane przez Nightwinga. August z zaciekawieniem rozglądał się po okolicy baru. Nie bardzo wiedział jak w takim miejscu Dick chciał spróbować rozwiązać kłopot związany z Gargoylem. Po wejściu do środka wrażenie się nie zmieniło, ani dziewczyna, z którą mieli się spotkać. Chociaż było w niej coś... znajomego. Chyba gdzieś już ją widział. Szczęśliwie nie musiał się nad tym zastanawiać, bo imię dziewczyny zdradzało z kim ma do czynienia. - August - przedstawił się z uśmiechem ściskając wyciągniętą dłoń. Kolejne słowa Zatanny sprawiły jednak, że mimowolnie się spiął.. Rzucił krótkie spojrzenie Dickowi. Jasne, że jeśli magiczka miała pomóc, musiał jej coś powiedzieć na ten temat, ale mimo wszystko nie potrafił powstrzymać chwilowego wyrzuty. To był jednak tylko krótki impuls. Gorzej czuł się z przywoływaniem sytuacji, które doprowadziły do jego obecnego stanu. - Jak? - spytał siadając przy stoliku i unikając jej spojrzenia. Głupio było mu się w towarzystwie takich bohaterów jak Nightwing i Zatanna przyznawać do niezbyt chlubnej przeszłości - Tak naprawdę, to nie wiem dokładnie. Wszystko zaczęło się jakiś rok temu. Wiecie... nie byłem wtedy najlepszą osobą. Ja... byłem zwykłym, drobnym złodziejaszkiem i zwykłym szkolnym łobuzem -- wypalił szybko, jak zdejmując plaster - Próba zaznaczenia swojej dominacji, znęcanie się nad młodszymi i słabszymi jako forma "rozrywki", wyłudzanie różnych rzeczy od innych uczniów. W końcu na cel trafiła taka jedna dziewczyna, gothka, rok młodsza ode mnie. Nazywała się Amanda. Miała ze mną parę przepraw, z początku drobnych, ale gdy postanowiłem bardziej zaznaczyć swoją dominację, postawiła mi się. To mnie tylko bardziej nakręciło no i... postarałem się by solidnie zajść jej za skórę i ją upokorzyć. Ale ona też postanowiła się odegrać. Jednego dnia coś tam nakrzyczała, że wszystkim pokaże moją bestialską naturę, że będę przeklinał dzień, w którym z nią zadarłem i tego typu kwestie. Oczywiście nie potraktowałem jej poważnie, ale... no parę dni później się wszystko zaczęło. Z początku niemal w ogóle nie kontrolowałem swojego zachowania, a wszystko przypominało koszmarny sen. Bałem się nie na żarty. A na domiar złego, Amanda wyniosła się ze szkoły zaraz potem. Ale jeśli pytasz mnie co takiego zrobiła, to nie mam najmniejszego pojęcia.
  11. Nie zniknął, wrzucałeś tę scenkę w rekrutacji.
  12. Słuszny argument, ale chodziło mi o całość sceny na dachu, gdzie główną postacią, która się udzielała był Riclan. Dyskusja na temat planu, jedynego jaki się pojawił, też umarła po jednej wypowiedzi od trójki graczy. Ostrożne spojrzenia rzucane przez dowódcę żołnierzom, drobne, dyskretne gęsty, żołnierze wciąż trzymający broń w pogotowiu i wydający nie rozluźnić choćby odrobinę.
  13. Na robienie scen mieliście okazję, ale nie skorzystaliście. Co do wyboru między Ilaną i L'naylą, to różnic polega na tym, że L'nayla musiałaby udawać szlachciankę, a Ilana jest szlachcianką. Edit: W myśl poprawienia tempa, na wasze posty czekam do końca weekendu.
  14. mgbg

    Nie powiem, żebym był zaskoczony. Sesja niestety dogorywała już od jakiegoś czasu. Szkoda, przyznam, że byłem ciekaw jak rozwinie się Wars ze swoim poczuciem obowiązku. Ale jak powiedziano wcześniej, nie ma też ciągnąć gry na siłę. Dzięki za wspólną grę.
  15. Bardzo przepraszam za opóźnienie. Przeciągnięcie się tej sceny źle na mnie wpłynęło, a na domiar wszystkiego ostatnie dni miałem dość aktywne. Post już jest i macie okazję coś od siebie dorzucić jeśli chcecie nim ruszycie dalej. Ponadto chciałbym, żebyśmy postarali się wrócić do wcześniejszego tempa, gdyż takie przestoje najwyraźniej nie służą nam wszystkim.