Thorongil

ONI
  • Ilość dodanej zawartości

    6413
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

2 obserwujących

O Thorongil

  • Ranga
    Strażnik Tajemnic

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Hollow Halls of Lone Mind

Previous Fields

  • GaduGadu 46857848

Ostatnie wizyty

6005 wyświetleń profilu
  1. Ja też nie mam nic do dodania w czasie wolnym, więc śmiało.
  2. Biedna niedoceniona Skierka. Masz na pociechę. @Fingard kilka metrów na pewno. Ciężko było wam stwierdzić dokładnie schodząc w dymie i ciemności, ale zsunęliście się stosunkowo szybko.
  3. Ponieważ ego Argusa domaga się pochwał. Fingard, zdajesz sobie sprawę, że na razie lina jest zaczepiona u wylotu komina, a czeka cię jeszcze wspinaczka samym szybem? I wciąż w pomieszczeniu jest sporo dymu, który uchodzi z wolna kominem, nawet jeśli ogień bardzo już przygasł bez dokładania.
  4. Jeśli mamy sobie gdzieś iść, to Billy może załatwić różne ciekawe ziółka i grzybki.
  5. W innych sesjach zwykle po prostu deklaruje się przerzut i od razu rzuca. Jak nie można przerzucać, to raczej dają informację wcześniej.
  6. Po kilkuminutowym marszu Riclan i Ilana w końcu dostrzegli słabe światło dnia. Gdy wychynęli z groty mogli zauważyć, że obok wejścia znajdował się sporych rozmiarów głaz, a ziemia przed wejściem wyraźnie nosiła ślady przesuwania czegoś ciężkiego. Wyglądało na to, że trzy potwory zadbały nawet o możliwość blokowania wejścia. Szczęśliwie nie było ono zastawione. Wyjście z jaskini znajdowało się na małej polance otoczonej świerkami. Słońce już niemal całkowicie skryło się za górami. Miejsce mogło niegdyś wyglądać sielsko ale teraz było wydeptane do gołej ziemi, a tu i ówdzie wystające z ziemi fragmenty kości. Na polance znajdował się ślad po dużym ognisku wokół którego leżały trzy kłody. Ogry musiały gotować też na powietrzu. Okoliczne drzewa niewątpliwie służyły nie tylko za osłonę, ale i za źródło opału, ich gałęzie w wielu miejscach były połamane. Riclan wyszedł na środek polany i zadzierając głowę przyglądał się zboczom góry, ale nieważne jak bardzo się starał, nie był w stanie dostrzec stąd słupa dymu, który sugerowałby ujście z komina, a nawet gdyby, to dostanie się tam również nie należałoby do najłatwiejszych. Zbocza były tu bardzo strome. Ilana w tym czasie mogła przyjrzeć się dokładnie polanie, na której znalazła liczne ślady tak ogrów jak i niedźwiedzia. Ślady niedźwiedzich pazurów znajdowały się też na pniach drzew, co tylko potwierdziło, że król leśnej zwierzyny współżył tutaj z potworami. Elfka dostrzegła też, że wzdłuż jednego ze zboczy prowadzi mocno wydeptana ścieżka, a zaczątek innej prowadził w głąb lasu. * * * Po powrocie do głównej pieczary Argus i Venhana zajęli się wprowadzaniem planu czarownika w życie. Argus przywiązał linę do haka, a Skierka uniosła go w górę do szybu komina za pomocą prostej magii. Następnie Czarownik uniósł kamień wielkości pięści by hak wbić w ścianę i umożliwić im powrót na górę. Zadanie jednak nie okazało się tak proste jak mogło brzmieć. Nie mogli wznieść haka i prowizorycznego "młotka" zbyt wysoko by nie stracić go z oczu w ciemności i dymie, ale także wcale nie tak łatwo było trafić w hak gdy stało się kilka metrów pod nim i próbowało ocenić odległości. Po kilku minutach ciągłych prób udało się jednak zaczepić linę. Kiedy jednak Argus postanowił sprawdzić jej wytrzymałość, hak okazał się siedzieć zbyt płyko. Przez kolejne minuty próbowali jeszcze parę razy, aż wreszcie udało im się chyba zaczepić hak odpowiednio mocno. A przynajmniej na tyle, ze gdy Argus się na nim zawiesił, to nie klapł z łoskotem na tyłek. * * * L'nayla mogła mieć tylko nadzieję, że wybrała właściwy kierunek by znaleźć jaskinie, w których mogli przebywać jej towarzysze. Widmo krasnoluda wskazało jej kierunek do wyjścia, ale nic nie mówiło o tym, w którą stronę kierować się później, a sama elfka nie miała pewności w którą stronę znajdowały się jaskinie które łączyły się z kopalniami w stosunku do wyjścia z krasnoludzkich ścieżek. Wybrała kierunek południowy, jako jeden z dwóch możliwych, w końcu jaskinia powinna znajdować się w zboczu. Musiała się spieszyć, z wolna robiło się ciemno, a im dalej zapuszczała się w dolinę, tym las bardziej gęstniał. Starając się trzymać cały czas jak najbliżej zbocza, dotarła wreszcie do niewielkiego urwiska. Wrażliwa na piękno i brudy elfka szybko zmarszczyła nos, gdy poczuła nieprzyjemny fetor fektaliów dochodzący z dołu.Gdy wychyliła się nad skarpą mogła dostrzec na dole kilka dziur, zbyt dużych i regularnych by mogły być wykonane przez naturę lub zwierzęta. No i ani zwierzę, ani natura nie zostawia dookoła hałd ziemi wybranej przy kopaniu.
  7. Gargoyle Gargoyle, choć nieraz pozwalał kierować się wybuchom gniewu, nie był takim idiotą. Kraris miała rację, że przecież i tak będą mogli ich przepytać. Jak zwykle wykazywała się rozsądkiem. W przeciwieństwie do pewnego mrożonego półgłówka. Nawet jeśli udałoby się im pokonać wysłany oddział, następne zaczęłyby na nich polować, a cały PR szlag by trafił. Gusto był pewny, że Lord też by się chętnie do tego wówczas przyłożył. Nie, Gusto nie chciał być znowu celem polowań. - Glaze, Kraris ma rację. Rzucisz się na agentów, to dostaniesz tą samą łatkę co ci tutaj - wskazał Terror Titans - I wyrzucisz w błoto swoją bohaterską reputację. - dodał jeszcze wiedząc jak dla ego Virgila liczyło się by być widzianym jako bohater.
  8. @Therek ale zauważyłeś, że porucznik miała udany test perswazji? Ode mnie pójdzie pewnie jakiś komentarz.
  9. @Mhelkir pozwolę sobie odnieść się do tego podsumowania. Cały czas mówisz, że "to nie kłótnia, tylko dyskusja", ale niemal każda z twoich dyskusji przechodziła w agresywny ton i zapętlała się w przerzucaniu się tymi samymi argumentami. Ciężko nazwać to dyskusją. Na PW za to najwyraźniej faktycznie byliście w stanie dyskutować, bo z tego co widziałem, tam faktycznie następowała wymiana różnorakich argumentów. I tak zamykałem tematy, ponieważ widziałem, że męczą pozostałych graczy, a mnie pozwalały zebrać myśli i przemyśleć ewentualne działania i decyzje. Niewykluczone, że przy lepszej komunikacji może udałoby się uniknąć zaistniałej sytuacji, ale nieprawdą jest, że nie było mówione, że coś się nie podoba. Choćby przywołany przez Ciebie przykład Lunatyczki, ale też wcześniej, jeszcze przed świętami, sam również wspominałem, że męczy mnie takie rozdrabnianie i analizowanie każdej kwestii. Jak widać, refleksja na tamtą uwagę była krótkotrwała. Na sam koniec propozycja powiedzenia, czego oczekuję od sposobu pisania/prowadzenia jest nierealna. Nie znamy się, poznajemy siebie, swoje sposoby pisania dopiero podczas gry. Może się zdarzyć, że ktoś obcuje z dwiema osobami, które robią dokładnie to samo, ale jedna z nich doprowadza tego kogoś do szewskiej pasji, podczas gdy druga nie. I nie wiadomo dlaczego, czy to forma sposobu wypowiedzi, jakieś drobne szczegóły, które z jakiegoś powodu irytują bądź nie. Tyle z mojej strony w tym temacie.
  10. Dobrze, w takim razie spróbujemy to jeszcze pociągnąć. Zobaczymy co nam wyjdzie. @Fingard, Argus odnosi się jakoś do pytania Orlamma o pomoc ze zwłokami, czy zajmuje się wprowadzaniem swojego pomysłu w życie?
  11. Może być pierwsza opcja, ale to głównie kwestia nowych co preferują.
  12. Helena Llewellyn - Co zaś do pytania, czemu akurat pod Pańskie drzwi przyszliśmy szukać pomocy, cóż, to kwestia Pańskiej nieoszkalowanej reputacji - dodała hrabina. Ten młodzieniec na pewno był ostrożny. Wskazywało na to jego spokojne zachowanie i brak czegokolwiek na jego temat co mogli dostarczyć agenci Policji Cynazyjskiej. Helena zamierzała podążać ścieżką wytyczoną przez biskupa i unikać udzielania nazbyt wielu informacji.
  13. Dziękuję, ta rozmowa dała mi do myślenia. Szczególnie informacja o kilku osobach rozważających opuszczenie sesji. Mamy się tu przede wszystkim bawić a nie męczyć, a skoro są takie głosy od kilku osób, to chyba coś nie wychodzi. Stąd moje pytanie, czy chcecie jeszcze spróbować coś poprawić, czy jednak zaistniałe sytuacje na tyle obrzydziły wam udział, że lepiej będzie po prostu odpuścić?
  14. Przemyślałem parę rzeczy i nie będę miał najlepszych wieści. Miałem nadzieję, że tym razem rozejdzie się to na spokojnie, ale nic tego nie zapowiada. Moja interwencja też tylko na czas jakiś uciszy spór, który znów wypłynie po pewnym czasie jak to miało miejsce dotychczas. Miałem też nadzieję, że uda nam się dotrzeć, ale jak widać nie do końca to wyszło. Jeśli sprawy zostaną pozostawione własnemu losowi, to ta sesja niedługo się rozpadnie. Niechętnie sięgam po to rozwiązanie, ale by sesja miała szansę przetrwania, muszę kogoś z niej wyprosić. @Mhelkir, dziękuję za grę i za Abelarda, który był ciekawą postacią. Niestety ciągłe pojawiające się kłótnie przy okazji, których nieraz zostają wyciągane poprzednie kwasy szybko zepsuje nam wszystkim zabawę. Nie ma jednego winnego, bo do kłótni trzeba co najmniej dwóch, a w dodatku kilkoro z naszego grona najwyraźniej miewa trudności by czasem odpuścić. Przykro mi, że tak wyszło. Życzę powodzenia w innych sesjach.