Thorongil

ONI
  • Ilość dodanej zawartości

    6911
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Thorongil

  1. Ze złotem jak z ogniem: i ciepło, i niebezpiecznie. - przysłowie ukraińskie
  2. Czołem wszystkim. Witam serdecznie i liczę na udaną zabawę. Temat z przygodą powstanie jakoś na dniach, a do tego czasu macie to miejsce by sobie pogadać, poustalać różne kwestie. Postaram się także jeszcze dziś dodać temat gdzie będziecie mogli wrzucić swoje postacie, a przynajmniej to czym chcecie się o nich podzielić z resztą. Poniżej kilka spraw technicznych: - posty zaczynami od imienia postaci pogrubioną czcionką, avatar bardzo mile widziany - słowa postaci piszemy od myślników kursywą - piszemy w czasie przeszłym preferowanie w osobie trzeciej, ewentualnie pierwszej Termin odpisów dla graczy to 4 dni, dla MG 3 dni, to powinno pozwolić nam zamknąć się z kolejką w tydzień. W trakcie dialogów i walk, czas skracamy do 48h. O nieobecnościach prosiłbym informować zawczasu. Nie ustawiam kategorycznej zasady że ma być jeden post na kolejkę, ale proszę o zdrowy rozsądek, nie dominowanie rozmowy i dawanie szansy wypowiedzenia się innym graczom. Z innych kwestii, śmierć nie jest wykluczona. Wasze postacie będą mogły umrzeć, choćby na skutek złych lub nieostrożnych decyzji.
  3. Po możliwości złapaniu pierwszego oddechu mogli dokładniej przyjrzeć się obecnemu otoczeniu. Po krótkim korytarzu bezpośrednio za wrotami do pałacu rozpościerał się szeroki hol. Wnętrze było rozświetlone podobnymi kulami, jak te, które widzieli na bramie do miasta. W efekcie zdawało by się, że hol rozświetlony jest księżycowym blaskiem. Na ścianie przeciwległej od wejścia, był drugi korytarz, a w nim wykute w skale schody, które musiały prowadzić na wyższe kondygnacje. Na ścianach mogli dostrzec kilkoro drzwi. Ilana szybkim krokiem przeszła przez pusty hol do najbliższych z nich, a jej kroki odbijały się echem pomiędzy ścianami. Drzwi do których podeszła były zamknięte, ale nie dotyczyło to wszystkich, które widzieli. Elfka przyłożyła ucho do drewna nasłuchując co może dziać się za drzwiami. Nie była jednak w stanie usłyszeć niczego co mogłoby ją niepokoić. Zerkając przez dziurkę od klucza również nie dostrzegła niczego podejrzanego, tylko korytarz prowadzący do głębiej położonych pomieszczeń. Pałac, w przeciwieństwie do placu, zdawał się być opustoszały, przynajmniej w tej części. W międzyczasie Riclan znów spróbował zagłębić się w otaczającą ich aurę zła. Pomimo tego, że wiedział już jak mocna była aura w mieście, to jednak wciąż ciążyła ona rycerzowi. Miasto było przesiąknięte nienawiścią i cierpieniem, ale to pałac był niewątpliwym epicentrum tych odczuć. Im dłużej się koncentrował, tym wyraźniej wyczuwał dwa główne ogniska złych sił. Jedno było blisko, niepokojąco blisko. Być może Skierka miała rację, że była to istota na balkonie. Drugie kryła się gdzieś głębiej w pałacu. Lecz to nie na nich próbował skupić się paladyn. Przeciwnie, starał się odgrodzić od napierającej na niego nienawiści i znaleźć... sam nie wiedział dokładnie co. Mimo wszystko udało mu się to znaleźć. Ledwo wyczuwalne na początku, ale gdy był już go świadom, było wyraźne jak światło świecy w mroku. Gdzieś w głębi korytarzy było miejsce, które zdawało się opierać wszechobecnej złej aurze.
  4. August Sutton Uśmiech, pokrzepiający dotyk i przekonanie w głosie Zatanny sprawiły, że Gusto czuł się trochę mniej zdenerwowany myślami o nadchodzącym rytuale. Zatanna naprawdę wierzyła, że wszystko będzie dobrze. A przy tym jej uśmiechu łatwo było jej zaufać. Gdy odeszła spojrzał na Dicka. - Do wieczora... nie do wiary, że wreszcie skończy się ta cała mordęga z Gargoylem - chyba faktycznie myśl, że to może być ostatnia noc zmiany w stwora, który towarzyszył mu od roku, zdawała się Augustowi nieco nierealna. Potrząsną głową wracając do rzeczywistości - No to jaki teraz mamy plan? - spytał Dicka.
  5. Helena Llewellyn - Nasze ścieżki rozeszły się długo przed jego śmiercią - odpowiedziała - Choć czasem, bardzo rzadko, zastanawiam się czy byłoby inaczej gdybyśmy podjęli inne decyzje - w końcu hrabina spojrzała na biskupa w jej oczach można było dostrzec niepokój - Ale masz rację, że od dawna nie zaprzątał mi myśli. A teraz, gdy widzę go w snach, wzywa mnie do siebie.
  6. Riclan plusuje za nawiązanie do Gandalfa. Jeśli chodzi zaś o posta, to postaram się odpisać wam jeszcze przed moim wyjazdem.
  7. Second it. A jeśli chodzi o pociąg, to dworzec jest raptem po drugiej stronie ulicy od Pyrkonu.
  8. Jak wyżej.
  9. Tylko nie żałujcie później jak ugryzie was ta filozofia w tyłek. @Paranormal @Lunatyczka, czekam na wasze elfki.
  10. Ano coś takiego było. No to spróbujemy przerzucić.
  11. 41, szału nie ma. Można wydać SOLa na przerzut? Po wydaniu SOLa i przerzucie, eleganckie 97. Tulimy!
  12. Helena Llewellyn Helena zacisnęła usta w wąską kreskę. Czy powinna powiedzieć mu o Natanieowi? Co jeśli zdecyduje, że powinna się zająć nią Inkwizycja? Oczyma wyobraźni znów ujrzała tamten stos, a w myślach rozbrzmiały okrzyki jego cierpienia... i pokrzepiające słowa oraz dotyk tego węża, który choć czuły przyprawiał ją o mdłości. Zadrżała. To przeszłość, to już minęło. Dopiero teraz przypomniała sobie, że Gaspard wciąż czeka na odpowiedź z jej strony. - Nie pierwszy - przyznała, lecz wciąż nie patrzyła biskupowi w oczy - To nie jest nawet pierwszy raz gdy widzę we śnie tych wszystkich marynarzy. Większości z nich nie umiałabym nawet nazwać z imienia... - znów zamilkła na chwilę - Ale był tam ktoś... ktoś kiedyś mi bliski... kogo nie było na Florence. Wszystko zdawało się kręcić wokół niego...
  13. August Sutton - Zróbmy to dzisiaj w nocy - odparł po krótkim namyśle - Nie chcę zbyt wiele nad tym rozmyślać, by nie skupić się przypadkiem nad tym co może pójść nie tak. Lepiej więc nie dawać mi tego czasu. - i bez tego zdawał sobie sprawę, że pewnie wątpliwości zdążą jeszcze wrócić - Jest coś co powinienem wcześniej zrobić?
  14. Nawet w tym przeklętym miejscu, głęboko w czeluściach ziemi, gdzie nigdy nie świeci światło słońca, dotarła łaska Pana Poranka. Wszystko czego było potrzeba boskiej mocy, to właściwego konduktu. Riclan że swoją wiarą był takim konduktem. Mały rycerz czuł jak wypełnia go błogosławiona moc, która spływała do trzymanego w dłoni symbolu. Zjawy cofnęły się jak pod ciosem. Czy były w tej chwili bardziej świadome swej natury, tego nie sposób było określić. Podróżnicy nie zamierzali zresztą czekać by się przekonać. Rzucili się przez most. Zjawy, wciąż kulące się pod boską łaską emanującą od Riclana, nie starały się za nimi podążać. Orlamm z okrzykiem pędził na oślep przed siebie, nie zatrzymując się nawet gdy minął już rzekę ławy. Pozostali siłą rzeczy za nim podążali. Kątem oka dostrzegali i inne duchy. Niektórzy byli uzbrojeni inni nie. Te które znalazły się za blisko paladyna cofały się porażone mocą Lathandera. Im bliżej byli pałacowych wrót, plac coraz bardziej zapełniał się zjawami. Zjawy jednak zdawały się nie zwracać na nich większej uwagi, podobnie jak duchy na posterunku i niektóre z tych, które spotkali w mieście. Zajmowały plac wpatrzone w jakiś punkt nad bramą. Orlamm skupiony w rosnącym w oczach otworze wejściowym nawet tego nie zauważył, pozostali nie zatrzymywali się by przyjrzeć się dokładnie, ale dostrzegli tam kolejną sylwetkę. Najpewniej kolejna umęczona dusza, choć ta zdawała się wyraźniejsza od innych. Ostatecznie to Argus, o nogach dłuższych niż te należące do gnoma pierwszy wpadł w objęcia pałacowej bramy, za nim podążyli następni z Riclanem na końcu. Mały rycerz czuł jak opuszcza wypełniająca go energia, gdy przekraczał próg pałacu tliła się w nim już jej resztka, którą do reszty zdmuchnęła zła aura tego miejsca. Nie zatrzymywali się jednak nie chcąc ryzykować przebudzenia dusz na zewnątrz. Ruszyli szybkim krokiem przez przestronny hol. Udało im się dotrzeć do pałacu, pytaniem pozostawało, co dalej?
  15. Wybywam na weekend i nie będzie mnie do niedzieli.
  16. Helena Llewellyn Helena usiadła na krześle nie odrywając ręki od boku. Nie odpowiedziała od razu na pytanie biskupa. Unikała nawet jego spojrzenia spoglądając raczej gdzieś w bok niż na duchownego. - Martwi - odparła w końcu - Martwi marynarze z Florence - dościśliła zdając sobie jak enigmatyczne i złowieszczo brzmiące mogło być pierwsze słowo jej wyjaśnienia. Musiała być ostrożna z tym co mówi, by przypadkiem nie zdradzić za wiele, nie ufała biskupowi aż tak bardzo by mówić mu o wszystkim - Te koszmary napawają mnie trwogą biskupie.
  17. Na prośbę Lunatyczki poczekam z postem do jutra.
  18. Na posty czekam do jutra.
  19. August Sutton Słowa Zatanny nie były zbyt pokrzepiające, i choć doceniał szczerość, to w tej sytuacji wolałby usłyszeć kłamstwo. Jednak kłamstwo tylko chwilowo go uspokoiło, a gdyby coś poszło nie tak, wywołałoby to animozję pomiędzy nim a czarodziejką. Nie, prawda była dobra, nawet jeśli przerażająca. Wpatrywał się tępo w blat stołu rozważając wszelkie za i przeciw. Ogólnie za było więcej. Renoma i umiejętności Zatanny, dwa potencjalne scenariusze, w których skończy jako człowiek. Przeciw był właściwie tylko trzeci scenariusz, gdzie może na stałe skończyć jako Gargoyle. Niestety było to duże przeciw. - W porządku - powiedział cicho wciąż wpatrując się w stół. Zaraz jednak spojrzał na Zatannę - Jeśli uważasz, że potrafisz uwolnić mnie od tej potworności, zrób to. Jeśli będzie trzeba usuń Gargoyle'a całkowicie. Ufam ci.
  20. Pasowałoby to do jego zimnej i kalkulującej osobowości.
  21. Nadziałem się na zdjęcie protezy ręki z epoki wiktoriańskiej. Może robić za komplet dl maksimowego oka.
  22. Soulkeeper Billy pozwolił by furia niedźwiedziego ducha dodawała mu sił, by zwierzęce instynkty ostrzegały przed niewidocznym zagrożeniem, podczas gdy jego własny ludzki umysł analizował to co widział i co powiedziała mu Quispe. Ktokolwiek zdecydował się ich zaatakować dobrze to zaplanował. Zgodnie z tym co mówiła orlica, każdy z członków AA został zaatakowany. Przeciwnicy wzięli się do działania w idealnej synchronizacji. Spanikowani uczniowie nie polepszali sytuacji i mogli łatwo stać się przypadkowymi ofiarami. W tej chwili jednak młody szaman skupił się na dziewczynie, która zaatakowała jego i Irys. Coś go odpychało od napastniczki, czyżby jakiś rodzaj pola siłowego? Cokolwiek to było, tym razem go nie zaskoczy. Znów natarł na rudowłosą z zamiarem pochwycenia jej w niedźwiedzim uścisku i wyciśnięcia z niej powietrza aż straci przytomność. Jeśli szybko ją wyeliminuje będzie mógł ruszyć pomóc pozostałym.
  23. Helena Llewellyn Helena w rzeczywistości nie spodziewała się odpowiedzi ze strony biskupa, więc była wyraźnie zaskoczona, gdy ten jednak otworzył drzwi. Czyżby kłopoty senne męczące ich obojga nie były przypadkiem? - Męczą mnie koszmary, nie lubię być wtedy sama - powiedziała cicho spuszczając wzrok. Było to może nieco dziecinne, ale po niespokojnych snach, obecność bliskich i zaufanych osób była dla hrabiny pokrzepiająca. Biskup może nie całkiem wpasowywał się w żadną z tych kategorii, ale dowiódł, że jest zacnym człowiekiem - Zwykle jest ze mną moja służąca, ale... - nie dokończyła. Zastanawiała się, czy zostawienie Amy w Kindle było dobrą decyzją. Helena skorzystała z zaproszenia biskupa i weszła do pokoju. Jedną ręką wspierała się o lasce, drugą dość kurczowo przyciskała do ciała. Krótkie spojrzenie po pomieszczeniu, zatrzymanie wzroku na zapisanych arkuszach papieru powiedziały jej, że Gaspard również zajmował się korespondencją. - Pomyślałam że... może sługa Jedynego będzie potrafił uspokoić moje myśli - dodała odwracając się do Gasparda, co było częściową prawdą, ale przecież nie powie mu dokładnie o tym co usłyszała we śnie. Nie po podejrzeniach jakie wcześniej rzucała w kierunku Dominique.
  24. Dzięki. Miałem sporą frajdę kombinując nad dobrym przelaniem nieufności Heleny na papier. Teraz jestem tylko ciekaw jak bardzo owe listy namieszają. To w końcu specjalność hrabiny. @Lunatyczka daj proszę znać jeśli pomyliłem się przy dacie.
  25. Zaklęcie zmusza cel do zaatakowania wybranego przez rzucającego celu (tu był błąd z mojej strony bo wydawało mi się, że losowego dołu). O zaklęcia masz poniżej jeśli to ci pomoże.