Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


  • Ogłoszenia

    • Aruna

      14 urodziny Strefy   11.09.2017

      To już 14 lat wspólnej gry. To również dobra okazja do wspominania i poczytania o tych nieco mniej znanych lub zapomnianych faktach o forum. Nieważne, jak długo jesteś z nami, zapraszamy Cię do tematów urodzinowych. Sto lat, Strefo!
    • Nyx

      Wielki Konkurs Urodzinowy!   18.09.2017

      Na Strefie trwa Konkurs Urodzinowy,
      Może prestiż nie taki jak Chopinowy
      Literackiego Nobla też za to nie dostaniecie
      Ale będą nagrody jeśli na podium staniecie
      Mogę jeszcze tak długo rymować
      Jednak nie ma co czasu marnować,
      Tu nie ma co czytać - tu trzeba pracować!  
       

Red

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1734
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Red

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący

Profile Information

  • Gender Not Telling

Ostatnie wizyty

2062 wyświetleń profilu
  1. MAX -Nie no nie szkodzi, sam też mam problemy z ogarnięciem własnego lokum. I właściwie myślę że to przez zbyt wiele wolnej przestszeni. – odpowiedział Max bardziej niż na osobie Alyss skupiając się na tym co mógł dostrzec dzięki noktowizji w mroku. Wiedział, że musi rozmawiać z iluzją, prawdziwa wokalistka chyba nie była elfem, więc musiała się już trochę posunąć w latach to raz, dwa nie łapał jej jego termograf. W końcu postanowił nawiązać do tego przechodząc do salonu. -I... Pani uprzejmie jest witać gości iluzją? Ja wiem, że czas nie jest dla nikogo łaskawy, ale "pusta" ściana z dymu i szkła nie przystoi kobiecie o pani renomie. – powiedział przechodząc obok wizerunku gospodyni i prawie pod świadomie próbując musnąć dłońmi jej płaszcz, by przekonać się że wbrew temu co usłyszy ma do czynienia z iluzją. Bo z tego co pamiętał iluzji nie dało się chyba dotykać.
  2. Nie no jest okey. Pod wieczór bedzie post. Skoro kończymy nie warto przesuwać akcji do przodu, trzeba sie delektować chwilą.;)
  3. MAX Maxowi do głowy by nie przyszło, że jednym granatem nie zgarnie wszystkich przeciwników. Ale cóż... Jakby na to nie patrzeć to wyglądało, na to, że poprostu przeliczył się i mocno zamieszał, ale piłka była już w grze i musiał działać. Prosząc błękitną Hienę o pomoc przystąpił do działania. Ponownie podbiegł do swojej maszyny i ustawił ją do szarż wprost na motocyklistów. -Z drogi! – ryknął, a potem… Po po prostu… Puścił motor… Tak by maszyna bez kierowca ruszył do ataku jednocześnie ruszając pędem w kierunku wrogów tak by jeśli któryś zdążył wyhamować, lub zawrócić zdążyć skoczyć na niego i zwalić z motoru na ziemię. Wiedział, że jak szczęście mu dopisze to on i jego maszyna skasują na raz dwóch przeciwników, a już na pewno kupią reszcie czas by się ogarnęła. I cóż… Tak po prawdzie, to miał tylko nadzieję, że jego ludzie okażą się mieć wystarczająco wiele refleksów, albo chociaż szczęścia, żeby uniknąć zderzania z jego maszyną lub maszynami motocyklistów. I.. Trzeba tu przyznać, że prawdaw była taka, że mógł, ale stanowczo nie chciał używać broni palnej by rozwalić jadących motocyklistów, bo to mimo wszystko ciągle była zwykła uliczna próba sił i jeśli pierwszy by strzelił to szybko sytuacja wymknęła by się spod kontroli i ze zwykłej szarpaniny szybko zrobiła by się rzeź. A tego tak naprawdę nikt tu nie chciał.
  4. Robi klimat... A propo Maxa i drona ta sytuacja mnie rozwaliła, i no może może nie jest to idealne porównanie, ale napewno taki "atak" z kurtki jak w tym pierwszym filmiku chodził mu też po głowie.:D I tak tak generalnie wiem, że te drony sa trochę bardziej wytrzymałe, ale metoda skuteczna.
  5. MAX Maxa na dźwięk i widok dronu przeszedł dreszcz. W końcu nie załatwił sobie od Śliskiego odpowiedniej giwery i nie bardzo miał jak radzić sobie z szybkim ostrzałem z powietrza. Ale… Zachował zimną krew i pozwolił dronowi podlecieć do siebie. I… trochę mu ulżyło gdy kontem oka spostrzegł, że Kara wyszła z transu I podeszła do niego bo… gdyby coś poszło nie tak to mogła strocić drona. Ale… Okazało się, że nie będzie to potrzebne bo w końcu drzwi stanęły przed nimi otworem. I wchodząc do środka Max zastanowił się co mu powiedziała przed chwilą Kara. Bo… Hmn… Chyba… Wyglądało na to, że w środku są dwie kobiety… I meta ludzie? A może… te kobiety są właśnie elfami? Max uśmiechnął się lekko. W sumie to nie było by złe. Tylko... czy można wierzyć jakimś duchom? To chyba nie było wiarygodne źródło informacji. Po przekroczeniu progu rozejrzał się dokładnie po pomieszczeniu włączając noktowizor. Jeśli coś tam było powinien to dostrzec, ale nie był by sobą gdyby też od razu nie przełamał ciszy. -Uroczy wystrój naprawdę… chwyta za serce… Zasłonięte na głucho żaluzje w środku dnia. Spoko klimat. Trupy w szafie też znajdę?- zapytał chcąc dodać sobie trochę odwagi, bo na serio było tu dość dziwnie.
  6. MAX Max podniósł się z kolan jakby w ogóle na nich nie klęczał, chyba jednak wbrew przewidywaniom uderzył w niewłaściwą nutę. Ale prawdę mówiąc miał już dość zabawy w kotka i myszkę. Najlepiej osobiście sprawdzi, czy odpowiadająca mu kobieta to faktycznie Alyssa Gossow, czy jej służąca. Nawet… jeśli będzie musiał po drodze schować się gdzieś przed ochroną i zaczekać… Ale… Postanowił dać jej jednak jeszcze jedną szansę i spróbował ten ostatni raz… -Cóż… Chyba… Źle zaczęliśmy… - powiedział opierając się o drzwi i lekko uderzając o nie palcami. W końcu uśmiechając się lekko. -Chodzi mi o nagrania Vincenta, z listopada 2048 roku… - powiedział wyciągając płytę w podpisanej kopercie, tak by kamera ją złapała. -Widzisz je? Jeśli tak… To obije wiemy ile to jest warte. Więc… Jak teraz będzie gwiazdo? Wpuścisz mnie? Czy może każesz mi się dalej bujać? – powiedział niedostrzegalnie przenosząc dłoń na pistolet. Jeszcze jedna zła odpowiedź i następne pytania zada już twarzą w twarz.
  7. Bob odprowadził Suzan spojrzeniem i uśmiechając się szeroko. Szturchnął przy tym Johnego. -Obracał bym ją aż, by się kurzyło ale już jest przecież za dużo metysów. Dużo za dużo…. – powiedział i podszedł do dziewczyny -Nie gorączkuj się tak sunio… Dałem wam czas i chyba już wam coś pod kopułką tam świta nie…? Zresztą to nie macie jakiś przebłysków albo czegoś? W sumie to może i przez te wszczepy nie macie.. I zaraz... Czym w sumie jest kino? – zapytał kiedy kobieta otworzyła dla nich kolejne drzwi. I wtedy Johny ujrzał przed sobą znane Suzan kolejne niezwykłe pomieszczenie, pełne ekranów, rór i diod. Pośrodku niego stało coś jakby pojemniki. Bob energicznie wszedł do środka i zaczął węszyć w powietrzu i... po chwili jego ciało zaczęło się zmieniać. Zaczął rosnąć, a mięścnie pod jego skórą falowały i tańczyły pęczniejąc. Szczęka opadła mu i chrupłą jakby wyłamał się ze stawu a potem wydłużyła. Zęby mu urosły... Wydłużyła się twarz przbierajac kształ pyska. Na ciele pojawiłay się czarne gęste włosy. -Steeeeeveeeee... - warknął i nim cokolwiek zdołaliście zrobić ruszył przed siebie.
  8. MAX Max wszedł w cień budynku pozbywając się i kamuflażu i tatuażu. Chyba… Miał szanse tak po prostu wejść do środka… O ile to dobrze rozegra. A w sumie nawet jakby to spier***ił, to już sam sobie otworzy… Tylko… Co powiedzieć… Nie zadzwoni przecież do frontowej bramy a mimo to był na terenie posesji. Chyba… Chyba tylko zdesperowany fun mógł tak się zachować. Ale zaraz…. W sumie… To właściwie był takim funem! Uśmiechnał się szeroko. -Witaj gwiazdo!! I naprawdę przepraszam za takie najście. Zapowiedział bym się wcześniej, ale już nie mogłem wytrzymać. Widzisz.... Zakupiłem od syna Jack Hetfield płyte ShadowCrows i oszalałem na jej punkcie. Proszę… Nie błagam o chwilę rozmowy. – powiedział Max teatralnie padając na oba kolana. Wiedział, że złapie go monitoring.. ale… no nawet jeśli ktoś zacznie go szukać to na serio… Zaprasza do siebie! -Proszę… Tak bardzo mi na tym zależy… Pieniądza nie mają znaczenia… Błagam gwiazdo! Po prostu muszę się z tobą zobaczyć… Wiesz... Jesteś… Jesteś żywą legendą! – „w sumie jak ja” dodał w myślach Max, nie wstając z kolan. No i… cóż kiedy tak klęczał przed drzwiami trzymając ręce w błagalnym geście to pomyślał sobie dokładnie w tej chwili, że może to i dobrze że Ghost nie żyje bo chyba padłby trupem patrząc jak z pełnym „profesjonalizmem” zabiera się do działania.
  9. MAX Max wiedział że pancerz uchroni go przed uderzeniem, bardziej niż przeciwnika… Wykorzystując ogólne zaskoczenie szybko spojrzał co robi reszta. I…. Przeklął w duchu. W takiej sytuacji mógł zrobić tylko jedno. Szybko aktywował swój camelonsuit i zamachnął się by walnąć przeciwnika na odchodnę... Tak... by gość dał mu czas, którego potrzebował by podbiec do motoru by móc chwycić granat rozbłyskowy i cisnąć nim w ubezpieczającą tyły grupę zanim ta przystąpi do działania. I… Taaak… Czuł po kościach, że Ghost by to trochę lepiej rozplanował, ale... Ghosta już nie było...
  10. Gdy Suzan otworzyła drzwi przeszli przez nikogo nie niepokojeni przez maszynerie a potem do dobrze im znanego pomieszczeni z trupami, z którego wzięli ekwipunek. John czuł się tam trochę niepewnie. Ale jego uwagę przykuł Bob, który postanowił przerwać ciszę. -No proszę… Klatki otwarte personel nadgiły a potem poszarpany... Ciekawe co tu się stało... - powiedział uśmeichajac się do nich porozumiewawczo. Po chwili kontynułował. -Cóż... Dobrze więc… powiem wam jak to się wszystko zaczęło. Może będziecie trochę spokojniejsi. Więc… Hmn… To chyba było jakoś koło 2020 roku czy jakoś tak… Nie wiem dokładnie. Nie było mnie wtedy na ziemi, bo urodziłem się i dorastałem już w „wolnym świecie”. Kiedy my garu wreszcie wyszliśmy z cienia i zaczęliśmy czystkę. To czego nie zrobił wirus zrobiliśmy my. Jednak… Lasy i łowy… Gnijące poczwary ludzi… To nie był cały świat… Był jeszcze Dooom i DNA. Pozostałości starego świata nie pasujące do nowego, które wspólnie zjednoczyły się w obronie ostatnich bastionów ludzkości. DNA jak sami widzicie do dziś próbuje stworzyć ludzi odpornych… Używając… Takich mrożonek z przeszłości jak wy. I cóż... W zasadzie… To tworzy mało szkodliwe chimery… Z kolei Doom pracuje nad nowym Edenem, czy jeśli wolicie nowym początek dla ludzi. Ale... nie tylko grube ryby są za kopułą. Wilki też… Głównie srebrni i trochę bogatszych betonów… W końcu wilki z poza bariery i my utworzyliśmy radę. Ja...- Bob uniósł dumnei pierś. -Też widziałem świat poza kopułą. Widzicie... Szkolili mnie bo byłem najlepszy. Ale porwanie Luisa w Doom to było dla nas zbyt ryzykowne. Zbyt wiele oczu, kamer. A…Teraz głównie dzięki zabiegom Steva właściwie mamy go na tacy. Powinniście się cieszyć. – powiedział mężczyzna patrząc na nich. -Czeka was świetlana przyszłość w lepszych czasach.
  11. Dobra ten temat jest tak długi, że nie chce mi się całego ogarniać więc jeśli ktoś już wrzucił ten film to można ten post usunąć jako zbędny spam, ALE.... TO POPROSTU MUSI SIĘ TU ZNALEŹĆ!
  12. MAX Max starał się opanować szybsze bicie serca. Był Hieną więc nie mógł bać się duchów. Ot musiał przestraszyć się upadku. Nic więcej. Zresztą… Mogło mu się przewidzieć. Po Zen ma się czasem różne akcje, a Kara dodatkowo go nakręciła. Zresztą na serio duchy to przecież tylko duchy, to o żywych trzeba się martwić. Przyjrzał się dokładniej drzwiom. Z szybą by sobie pewnie i jakoś poradził, ale te żaluzje… Ten dom to naprawdę była prawdziwa forteca. Ale… Na pewno musiał mieć jakąś słabość. I gdy o tym pomyślał Max był pewien, że patrząc na ogólny „styl budowli” jak nic w środku musi być kominek, przez który mógłby się dostać do środka. I... Przez chwile poważnie myślał o tym by to zbadać, bo dach wyglądał na zadbany i stabilny, bo w końcu jeśli znajdzie komin powinien się przez niego dostać do środka. Tylko... fakt, faktem o niewidzialności mógł wtedy zapomnieć bo oblepiony sadzą będzie po prostu czarny… W końcu zniechęcony dał sobie spokój ze sztuczkami. I wrócił do wejściowych drzwi. Żeby… Zadzwonić… Bo może uda mu się nawiązać dialog i wejdzie do środka? Zawsze taka szansa istniała. Jeśli jednak jak przypuszczał nikt mu nie otworzy. Rozwali drzwi z pocisków eksplodujących i wejdzie do środka. Dom stał w końcu na uboczu więc zanim pojawi się ochrona będzie trochę czasu na znalezienie Alyssa i dokładne jej przepytanie.
  13. No cóż to już będą 4 lata na strefie a mi się wydawało, że nie więcej niż 2.:D No to jedziemy z koksem. Bardzo dziękuje @Nyx za ciepłe przyjęcie i niekończące się rozmowy o Deadpoolu kiedy jeszcze był on postacią hmn… Dość „niszową”. A także udział w Deadpool adventure…. Lata temu. ;] I dziękuje @Nadia za przypomnienie Borsuka bo szczerze, nie wydawco mi się że ktoś jeszcze o nim pamięta. :D:D:D Dziękuje też oczywiście wszystkim MG któryż zmieniali się przez lata: @Chudeusz, @Lomion, @Tadeus, @Dhagar za naprawdę ciekawe i dynamiczne przygody. A także graczą którzy zgłosili się do moich sesji jak i oczywiście współgraczą też. Do tego jeszcze dochodzą specjalne podziękowania dla użytkowniczki @Obca, za mile spędzony czas i znaczne poszerzenie wiedzy z zakresu mało znanej "sztuki filmowej".
  14. MAX Max prowadził grupę i jechał na jej czele. Kiedy spostrzegł „intruzów” to zły uśmiech przeciął mu twarz. -Brać ich! – wrzasnął, wyjąc i rechocząc. Wiedział, że reszta też to podchwyci. I… Dopiero gdy się zbliżał jego mózg odnotował blokadę... ale prawdę mówiąc nie była to dla niego żadna przeszkoda. Biorąc pełny rozpęd ustawił się tak by w porę zeskoczyć z motoru gdy ten na pełnym gazie uderzy w stojące maszyny wywarzając potrzebne im przejście. A potem hmn... w planach miał rzucić się na najbliższego przeciwnika. Teraz liczyły się sekund
  15. MAX Max przeczytał komunikat od Kary i z powrotem przeniósł wzrok na posesje. Duchy… Hmn... Max był Hieną i naprawdę nie bał się duchów. Zresztą nie przypominał sobie żeby jakiś duch komukolwiek zaszkodził. No może poza Ghostem. Ale… Cóż... Duchy powinny być raczej na cmentarzach a nie w okolicach „upiornych” rezydencji. Więc jakby nie patrzeć najpewniej w środku jest czarodziej. I… Cóż… Chyba gość będzie miał dzisiaj pecha, bo akurat z magami Max radził sobie w miarę gładko. W końcu Max ruszył przed siebie i rozpoczął okrążanie rezydencje i... hmn... chcąc nie chcąc zaczął się zastanawiać ile czujek "niechcący" potrącił ale ostatecznie to w sumie równie dobrze mógł to zrobić jakiś większy szczur. Więc... na serio kto by się tym jakoś specjalnie przejmował? Następnie po uważnym rekonesansie podszedł do budynku i natknął się na drzwi frontowe, które natychmiast minął i zaczął szukać "lepszego" wejścia. Potem chwilę przyglądał się francuskim drzwiom z tyłu domu, no bo w sumie to miał nanostrze i mógł się przebić do środka powodując stosunkowo mało hałasu. Ale w końcu zrezygnował z tego i postanowił wdrapać się na balkon żeby sprawdzić jak tam wygląda sytuacja, bo na pewno było tam mniej kamer i mniejsza była szansa że akurat w tej chwili ktoś obserwuje właśnie tą część domu.