Red

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1929
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Red

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący

Profile Information

  • Gender Not Telling

Ostatnie wizyty

3157 wyświetleń profilu
  1. Ograniczona obecność tak do środy.:)
  2. W sumie pomysł nie jest zły.:) Ale ja mam teraz takie jedno "ale". No bo jak postacie przechodzą z 5 do 6 skręcając w prawo i te drzwi zamknięte są z przeciwnej strony. To... w sumie według tego planu nie można się tam dostać. No nie z tego miejsca co postacie obecnie stoją. I chyba po mojemu to zostaje wyważenie drzwi albo próba rozkręcenia zamka. Chyba że ja ten plan źle czytam i taka możliwość jest...
  3. Johny jak burza wybiegł ze schowka do pomieszczenia w którym zostawił Suzan. I... Natychmiast uderzyła go chmara pyłu od gaśnicy która pojawiła się niewiadoma skąd znacznie ograniczając widoczność. Jednak... mimo niesprzyjających warunków jego bystry wzrok szybko zlokalizował leżącą na podłodze dziwną maź. Młody mężczyzna niewiele myśląc odkręcił kanister. I chlusnął żółtą cieczą w kierunku maziowego potwora. I... Udało mu się! Płyn dosięgnął cel! Mimo unoszących się wszędzie białych oparów Johny był pewien że go trafił ! Jednak... Cóż... Nie wyglądało na to żeby płyn wyrządził pełznącej smole jakąkolwiek szkodę. W tym czasie Dave dyszał po "szalonym tańcu". W końcu słysząc paniczną nutę w głosie Suzan odwrócił się za siebie. I... Momentalnie "zdębiał" na widok wielkiego kudłatego potwora który pojawił się przed nim nie wiadomo skąd. -Co do... kurwa....– zaczął nieskładnie cofając się rozpaczliwie i chaotycznie. Niepewnie przesuwał się w stronę pułapki która uprzednio rozcięła nogę Boba. Nagle powietrze przeszył mrożący krew w żyłach skowyt. Charakterystyczne monstrum o białej sierści zawyło złowieszczo rzucając spojrzeniem żółtych ślepi to na prawo to na lewo. W końcu wilkoczłek rzucił się przed siebie. Był przerażająco szybki i nim ktokolwiek zdążył zareagować rzucił się... W kierunku szlamu. W tym czasie Suzan nie czekała biernie na przebieg wypadków. Była skupiona na tym by jak najszybciej wydostać się z pomieszczenia i stanęła przed wyjściem tuż obok leżącego na podłodze Boba. Jednak.... drogę zablokował jej Dave który zatrzymał się gdy doszedł do leżącego na ziemi mężczyzny. Łysy awanturnik stał w miejscu patrząc to na ciało bez stopy to na drzwi. W końcu na potwora. Musiał domyślić się, że w tym miejscu znajduje się pułapka. Momentalnie zaczął trząść się i dyszeć. Bezwiednie szczękał zębami. Suzan widziała go już w podobnym stanie.
  4. Jak coś to Max kręci się w pobliżu Billie obserwując windy.
  5. MAX Max miał kilka chwil żeby przetrawić przeczytane wiadomości. Dziennikarka. Chyba pierwsza jaką miał okazję poznać i jej wygląd... Coś było definitywnie nie tak. Przez myśl mu nawet przeszło, że być może jest robiony w konia i ta kobieta to nie ona tylko ktoś inny co się pod nią podszywa. No… Ale z drugiej strony… skoro Ziggy jakby nie było potwierdził jej tożsamość - a kto jak kto ale on na pewno się na tym zna – to to mus być ona. Tylko… jak wytłumaczyć jej „przemianę”? Magia? Mężczyzna mimowolnie mierzył Andrea uważnym spojrzeniem starając się znaleźć „coś” w niej samej co pozwoli mu odnaleźć "kobietę z fotografii". W końcu uśmiechnął się szeroko znanym Ziggiemu uśmiechem. -Napijecie się czegoś? – zapytał bez cienia wahania w głosie. -Miałem wziąć wódkę z colą dla siebie i moich ludzi. – Spojrzał ukradkiem na commlinka i wpisał Witalij Orlovski dochodząc do wniosku, że w sumie to powinien chociaż spojrzeć na "tego typa". Po chwili przeniósł spojrzenie na swoją ekipę -No już! Siadajcie puki jest miejsce!
  6. No skąd takie czarnowidztwo.;) Może jak MG da to "ruda" przyjedzie w glori chwały na dużym i tłustym rumaku o apetycznie rozbudowanym zadzie i nogach uginającymi się pod ciężarem zapasów po czym... w zwolnionym tempie zdejmie chełm i wdzięcznie zarzuci włosami tak że słońce przebije się z za chmur i padnie na nią snop światła który w mgnieniu oka rozszerzy się na całą okolice by w chwili później stopić wszelki śnieg. A potem to już wiecie... kwiatki, ptaszki, motylki.;D
  7. "Mi przypomina" i chodzi o rysy twarzy. I ja też się cieszę że gram.:D EDIT: A jeśli chodzi o charakter to wyjdzie w rozgrywce.;)
  8. Imię i nazwisko: Raychel Wood “Piórko” Rasa: Człowiek Profesja: Żołnierz profesja ukończona // wyjście kariery weteran Wiek: 24 Wzrost: 160 cm Waga: 50 kg Pochodzenie: Talabheim // Altdorf Znak gwiezdny: Wymund Pustelnik WW US K Odp Zr Int SW Ogd 35 37 31 39 36 31 27 29 +10 +10 //+5(darmowe rozwinięcie) +10 +5 45 52 31 39 46 31 32 29 A Żyw S Wt Sz Mag PO PP 1 12 3 3 4 0 0 3 +1 +2 2 14 3 3 4 0 0 3 Umiejętności: Unik Leczenie Spostrzegawczość Jeździectwo Hazard Zastraszanie Wiedza imperium, Plotkowanie Znajomość języka: staroświatowy Zdolności: Broń specjalna (Palna) Błyskawiczne przeładowanie Precyzyjny strzał (rozwinięcie 100PD) +10 do testów Szybkie wyciągnięcie Strzał mierzony Odporność na choroby Czuły słuch Rozszerzenie weteran: broń specjalna dowolne dwie (kusza, rusznica) 100 PD niezwykle odporny 100 PD Ekwipunek: Startowy: Ubranie podróżne składające się z koszuli, spodni, butów i peleryny, a także sztylet ukryty za pasem, plecak zawierający koc, drewniana miska i sztućce, broń jednoręczna (miecz) i sakiewka z monetami - 6 złotych koron. Ekwipunek żołnierz: Rusznica z amunicją na 10 strzałów lekki pancerz (skórznia) Mundur Tarcza Ekwipunek weteran: Dwie sztuki broni - kusza, nóż do rzucania Średni pancerz (zbroja kolcza) Butelka spirytusu Dokupiony ekwipunek: Rusznica: proch strzelniczy - ilość wystrzałów 30 kule do broni palnej -ilość wystrzałów 30 bełty - 50 ilość wystrzałów kociołek 1 lina - 1 mikstura lecznicza - 1 namiot - 1 koc - 1 zapałki - 240 sztuk prowiant (porcja na tydzien) -1 drewno na opał - 2 hełm skórzany - 1 hubka i krzesiwo - 1 kości do gry - 1 połeć mięsa - 1 smakołyki - 3 bochenek chleba - 1 pochodnia - 1 słodycze - 1 antałek piwa jasnego - 1 Wygląd: Raychel jest niewysoką drobną kobietą. Ma brązowo rudawe włosy i ciepłe piwne oczy. Zawsze chodzi wyprostowana jak napięta struna być może starając się dodać sobie te “kilka centymetrów”. Ma znak szczególny - głęboką bliznę na lewej łopatce.
  9. Hej wszystkim.;) I widzę, że zima dała już Wam więc moja postać raczej się przyda. No i tak... Hmn... Kertiop do awka będziesz musiał "jakoś" przywyknąć. Bo... przypomina mi on Reychel z przyjaciół i chcę żeby moja postać wyglądała tak a nie inaczej.
  10. Spoko. Kay należą się punkty za przekonywanie.;)
  11. MAX Max słysząc słowa Kay jeszcze raz spojrzał na mapę. No: 2, winda i 5 jak byk. Ale ruda kobieta mówiła z taką pewnością, że sam już naprawdę zgłupiał. Zresztą skoro i on i Kay i właściwie Angela chcieli iść czwórką to na serio nie było o czym gadać. -Dobra. No to wychodzi na to że czwórka. – powiedział uśmiechając się lekko i chowając mapę. I… Gdy zobaczył co robi czerwono włosa podszedł do „drewnianych” drzwi i stając tuż za nią w nadziei że może dojrzy jak wygląda następne pomieszczenie. -I... Billy ja mogę z tobą zostać. – powiedział do czarnulki. Na serio nie podobała mu się zostawienie dziewczyny zupełnie samej. No i tak... wiedział, że nie będzie miał najpewniej nic do roboty. Ale hej od biedy mógł przeszukać wszystkie szafki i zabrać stuff który opchnie albo doktorkowi albo Śliskiemu. Zresztą… Gdyby cicha akcja zmieniła się w głośną akcję zawsze będzie mógł przenieść dziewczynę by przydać się reszcie i mieć też na nią oko. Oczywiście... gdyby sama się do tego czasu nie obudziła. -Jakby coś się działo. To dajcie znać.
  12. MAX Max ucieszył się kiedy nazwano go rycerzem. Była to miła odmiana. Posłusznie wstał i użyczył Billy ramienia tak jak chciała by jak najefektywniej ułatwić jej pracę i… Trochę się zmartwił słysząc, że jest osłabiona. W każdym razie po jej słowach wyostrzył czujność i gdy "jego czarnulka" zachwiała się był już gotów ją łapać, ale na szczęście dziewczyna była jednak "twardym zawodnikiem" i poraziła sobie bez jego pomocy. W końcu kiedy usłyszał, że nie jest już potrzebny podszedł do stołu przy recepcji. Położył na jego blacie plany. -Dobra przyjaciel mamy godzinę 22:55 i wszystkie znaki na ziemi wskazują na to że znajdujemy się w pomieszczeniu numer 2. – Popatrzył jeszcze chwilę na mapę. -Nasz cel znajduje się w pomieszczeniu numer 9 i po mojemu najpewniej będzie w ostatnim pomieszczenie 9c. Ale pewności nie ma… no ale… hmn.. nawet jakby tak nie było to i tak łatwo stamtąd przejdziemy do kolejnych pomieszczeń: 9b i 9a. I… Cóż… Generalnie to możemy iść układem: 2,5,6,7,8 ; albo 2,4,5,6,7,8 . I… W zasadzie to proponuje drugą opcje bo pomimo, że jest wolniejsza to ominiemy wtedy windy, których ruch mógłby zostać przypadkowo zauważony. I… W tym wypadku to do otwarcia były by te „pseudo drewniane drzwi” prowadzące do pomieszczenia 4. - powiedział pokazując na wybrane wrota.
  13. To ja może zacznę temat akurat Max ma mapę to będzie wszystko czarno na białym.
  14. MAX Max błyskawicznie rozesłał wici. Spodziewał się naprawdę dobrej frekwencji no bo kto nie lubi się pokazać i wypić w niezłym klubie za free? A sama Andrea... Hmn... Intrygowała go. Najpierw go wyraźnie kokietując a potem udając "trudną". Cóż...Właściwie to mógł się pobawić w kotka i myszkę tylko... jeśli ona była kotem to... Hmn... Cóż... On i tak poprostu był Hieną. Ale i tak przyłapał się na tym że się do siebie uśmiecha. W końcu zostawił Andrea w Niagarze i pojechał z Luisem do pasera. Zastał tam swój hieni team. Szybko sprawdził czy nikogo nie brakuje po czym zadowolony że wszyscy są obecni zabrał się za negocjacje. Ale... tym razem Śliski nie robił większych problemów i koniec końców zadowolony Max powiedział mu że też może wpaść i zabrać ze sobę kilku chłopaków. Po czym obejrzał się ostatni raz by popatrzeć na oddaną wypasioną bryczkę i zawinąć się razem z resztą do Niagary wykupionym od Śliskiego wozem. I... gdy podjechali na miejsce to czuł się właściwie jak król. Chciał by Hieny mogły wejść na "salony" i dzięki niemu faktycznie wchodziły. Przez chwilę stał i przyglądał się swoim ludziom z dumą. Nie wiedział co teraz myślą ale kiedy patrzył na ich miny to najpewniej musiało aż ich skręcać z niecierpliwości. Ale... Wszyscy już dość przetrzeźwieli i zachowywali się porządnie. Więc "ładnie" ustawił ich w kolejkę i nakazał "nierobić problemów" pomimo że niemal każdy przechodzień otwarcie się na nich gapił. I cóż... fakt faktem nie wiedział czy koniec końców wszystko nie okarze się picem na wodę ale... Nawet jeśli to jakoś to sobie odbiją a ochronie się za to dostanie - tak dla zasady. Jednak... O dziwo nic takiego się nie stało. Weszli a on sam dostał jakieś migoczące cudo na rękę ale wtedy prawdę mówiąc bardziej był zajęty pilnowaniem by jego ludzie nie rozpełli się wśród gości. Jednak cóż... nie był by sobą gdyby nie spojrzał w stronę baru by sprawdzić czy jego urocza elfka nie ma dzisiaj przypadkiem zmiany. W końcu zgarnął wszystkie hieny i poszli na dolny parkiet. I... Uderzyło go jak bardzo jest tam "kameralnie". Poczuł się nieswojo. To uczucie wzmocniło się jeszcze gdy jego wzrok zawędrował na otaczającą ich zewsząd "ochronę". Bo cóż... jakoś nigdy się nie zdarzyło żeby gdziekolwiek ochroniarze chronili hieny tylko najczęściej "bedspodstawnie" je atakowali. No ale... Był dzisiaj gościem i już chciał podejść do baru by wziąść coś na rozluźnienie dla siebie i chłopaków ale spostrzegł Ziggiego i Andrea. Na widok przyjaciela trochę się uspokoił. Skoro był tu Ziggy znaczy że było okey. No i była też Andrea. Tylko że... nie poznał jej odrazu. I.. jej zmiana "wizerunku" dość mocno nim wstrząsnęła. Bo gdzieś zniknęła znana mu niebieskowłosa ślicznotka i pojawiła się mroczna ciemnowłosa piękność do której by nawet nie zarywał żeby nie dostać po pysku. Na szczęście zauważył go Zigi i podszedł do niego. Max uścisnął mu dłoń i objął go w geście powitania. Wysłuchał tego co ma do powiedzenia przyjaciel i popatrzył na niego tak jakby mu urosła "druga głowa". -W horizonie? Znaczy... Tak... Jasne... Znasz mnie... Nie lubie się chwalić. - odpowiedział starając się sprawdzić na szybko na commlinku kim jest Andrea Doherty i zastanawiając się czy czeka go teraz jakaś kariera czy co? W końcu stanęli przed Andreą. -Ładna kiecka. - wypalił Max właściwie nie będąc pewien co powinien jej powiedzieć.
  15. Suza błyskawicznie zareagował na zaistniała sytuacje biegnąc po gaśnicę i używają jej jako improwizowanej broni. Jednak… Jej użycie wcale nie było tak proste jak to sobie wyobraziła. Duże ciśnienie uniemożliwiało jej sprawne celowanie. Momentalnie wszędzie zaroiło się od pyłu a ona sama też zaczęła wyglądać jak córka młynarza. Ale udało je się osiągnąć taki sukces, że faktycznie pył pokrył nogę Dave w którą wycelowała. Szkoda tylko, że stwór „jakoś” wyczuł co się święci i przeskoczył na drugą nogę. Zirytowany tym wszystkim Dave kaszląc odepchnął Suzan od siebie i zaczął się kręcić dookoła własnej osi podskakując na jednej nodze coraz szybciej i szybciej jak jakaś dziwna łysawa prima balerina. Aż w końcu zaczął wirować tak jak w klasycznym piruecie I... Trzeba to przyznać, że w oparach kłębiącego się wszędzie pyłu wyglądało to przekomicznie. Ale… aż trudno uwierzyć podziałało! Najwyraźniej stwór po uskoku przed atakiem z gaśnicy nie zdarzył odpowiednio się zaczepić i siła odśrodkowa jakoś zepchnęła go tak że teraz runął gdzieś na podłogę. Miej więcej w tym samym czasie Suzan usłyszała charakterystyczne odgłosy przesuwających łamanych kości. A gdy spojrzała w miejsce w którym niedawno znajdował się kobieta zauważała w oparach dymu zarys potężnej pół ludzkiej pół wilczej sylwetki. W tym czasie Johny nieświadom tego co się rozgrywa w sali obok wpadł do schowka. I natychmiast jego wzrok spoczął na kanistrze z chlorem którego mógł potrzebować by pomóc reszcie.