Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Red

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1636
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Red

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący

Profile Information

  • Gender Not Telling

Ostatnie wizyty

1672 wyświetleń profilu
  1. No już już ludzie spokojnie post bedzie mi też sie kilka spraw nawarstwia a to przekłada się na mistrzowania. Wiec cierpliwości bo zwyczajnie nie dam rady przyspieszyć, zwłaszcza że zaczynam mieć mały kołchoz osobisty i nie wiem czy zaraz nie pojawi sie post w nieobecnościach - nie ma mnie. W każdym razie JA o Was pamietam.;)
  2. W sumie to nie wie co na co da się wymienić wiec post jest taki bardziej ogólnikowy. Ale jak chcesz szczegóły to: Betettka mogłaby pójść na maczetę; na jedzenie w karczmie "nieswoje leki"; na przegląd okulary i fajki; na informacje fajki. na materiały wybuchowe: srebrna bransoleta, złota obrączka, nadwyżkę paliwa i metalowa piersiówka z emblematem orlej głowy teraz wypełniona znalezionym winem i dodatkowa zapalniczka.
  3. Pitt Preston -Dziękuje poruczniku nie zawiodę pana ser! – Pitt wykrzyknął wyprostował się jeszcze bardziej prawie wyginając się w łuk. Naprawdę nie przypuszczał, że spotka go takie szczęście, że wojsko jeszcze raz mu zaufa! Gdy podporucznik wskazał na kaprala. Krótko skinął głową. Nawet jeśli gość był traperem to awansowano go za zasługi i teraz był "jego dowódcą". Naprawdę prawie nie mógł uwierzyć że wreszcie jego życie zaczynało wracać na właściwe tory i wszystko zaczynało nabierać sensu układając się w jedną stabilną całość. Gdy dostał rozkaz wymarszu. Zasalutował. -Tak jest ser. – Odpowiedział po czym gdy załatwił sprawę z Nowojorczykami podszedł do Kristofa. W tej jednej, krótkiej chwili po prostu promieniował radością. Wiedziony doświadczeniem zamówił zupę i tym razem specjalność zakładu kurczaka z dodatkami. I... jedno piwo. Nie chciał przesadzić, jak poprzednio. Z rana musiał być przecież w doskonałej formie. Po posiłku myślał nad tym by zabawić się z paniami w burdelu… Ale.. doszedł do tego, że "to" może poczekać, bo na starcie znowu nie chciał wystawiać sobie złej opinii. W końcu gdy odszedł od lady wrócił się do biura burmistrza by zrealizować wypisany kwit. I... po chwili zastanowienie doszedł do wniosku, że podzieli rekompensatę pomiędzy leki na gorączkę krwotoczną a paliwo. Potem pokierował się do poznanego uprzednio Tucka by odebrać paliwo i dodatkowo zrobić przegląd motoru. Nie chciał żadnych niespodzianek podczas trasy. Postanowił, że da mu zapasowe okulary przeciwsłoneczne. Gość wyglądał na takiego co lubi takie gadżety. To powinno wystarczyć za zwykły przegląd, ewentualnie mógł mu oddać jeszcze kilka fajek. Umówił się z nim żeby motor po przeglądzie zaparkować pod hotelem bo miał jeszcze kilka spraw na mieście do załatwienia. Kiedy już załatwił kwestię transportu to skierował się do gościa nazywanego Iron Mikiem, bo trochę dziwnie czuł się bez własnej szabli więc chciał znaleźć "jakieś" zastępstwo. I... W sumie...To była też szansa, że może znajdzie tam „coś” w rodzaju noża albo maczety? A kto wie może uda mu się tam znaleźć materiały wybuchowe, albo „coś” z czego mógłby je złożyć. Następnie ruszył na poszukiwaniu jakiegoś Indianina. Wyprawa z Jade nauczyła go jak niewiele wie o bezdrożach i postanowił, że podzieli się z czerwonoskórymi kilkoma fajkami. Bo może uda mu się dowiedzieć coś niecoś o pułapkach i innych czekających na pustkowiach niebezpieczeństwach. Jednak... podczas rozmowy starał się piłować by nie dawać się "zagadać" i do samego hotelu nie wrócić jakoś późno, bo musiał w końcu wcześnie wstać. Dla pewności w recepcji zamówił też budzenie o 5:30. I... zanim się położył to jeszcze przekąsił wojskowa konserwę i trochę poćwiczył. A także... korzystając z chwili czasu dla siebie spojrzał na notatki wyniesione z kompleksu starając się zrozumieć gdzie właściwie był i dopiero potem poszedł spać. Planując rano jeszcze coś zjeść i trochę poćwiczyć przed samy spotkaniem...
  4. MAX „A ja myślałem, że to moi ludzie mają problemy” pomyślała Max patrząc na zdezorganizowane dzieciaki. -Spokój! – warknął w końcu. Widząc, że nikt się nie stawia napisał na szybko na commlinku. „Śliczna zrobione, jak chcesz iść ze mną do błękitna to się wyloguj”. Po czym przeniósł spojrzenie na podróżujących między światami chłopaków. -Kara razem z Dexem zabierzecie śpiące królewny do samochodu. Przeniósł spojrzenie na chłopka w skórzanej kurtce. Uśmiechnął się szeroko. -Jasne... Oddam broń, ale dopiero przed samym wejściem. Nie wcześniej, a cóż... wracając zwrócę wam waszych przyjaciół. Których puki co przechowam w ramach zabezpieczenia.
  5. Mam nadzieję że laptop okarze się wodoodporny.:D
  6. Suzan wycelowała trzęsącymi się dłońmi w stronę potwora. Jednak jej ucho ponownie usłyszało niepokojące "szuranie" niosące się echem po korytarzu. Jej oczy same z siebie spojrzały w stronę źródła tego hałasu i... Kobieta poczuła jak krew odpływa jej z twarzy. "Coś" powoli szło w ich stronę. I ciężko było to nazwać człowiekiem, prędzej mutantem, jakimś potworem. Coś jakby skrzyżowanie człowiek i ośmiornicy. Bardzo grubego człowiek z bardzo ruchliwą ośmiornica. Potwór przemieszczał się wolno w ich stronę wywijając maskami. Można przypuszczać, że zwabiły go w waszą stronę krzyki. Tymczasem uwaga Johnego była całkowicie skupiona na potworze który uprzednio do niego przemówił. Chłopak oddychał szybko starając się opanować. Włochate monstrum było przecież uwięzione i nie mogło zrobić mu krzywdy. Drżąco ręką chwycił za swoją broń ale mimo najszerszych chęci nie dał rady jej utrzymać. Pistolet po prostu wyślizgnął mu się z rak i zsunął się spadając za kratkę wentylacyjną w podłodze. -Za grr TOBĄ! - zaryczał uwięziony potwór i... gdy Johny się odwrócił miał przyjemność oglądać to samo co Suzan, czyli potężne trzymetrowe cielsko które wolno sunął w ich stronę.
  7. Zreszta nie tylko złotek i Bartosz zginęli przecież był jeszcze Bolek a NPC-ów to ciężko policzyć.;D
  8. Fakt, ale w sumie według mnie Bartosz i tak był barwniejszą postacią i no... Szkoda że "wyleciał".;)
  9. Wszystko się zgadza z tym, że... Lex jeszcze załatwił reszcie helikopter dzięki któremu mogli zwiać (przynajmniej niektórzy:P ), a dopiero potem pocieszał koleżankę (żeby go nie wydała), potem skupił się na produkcji amatorskiej broni razem z Romanem... Co niestety... się skończyło jak się skończyło... No i... Złotek sam z nieprzymuszonej woli poszedł do laski, której taki opis Chudy przedstawił w sesji (wybaczcie brak dokładnego cytatu ale jakoś kiepsko łapie z sesji z Cienia Przeszłości): "Lex (...) zamierzał opuścić pokój spojrzał na Patrycję która najwyraźniej poczuła się lepiej. A raczej gorzej. Na poszarzałego ze strachu mężczyznę patrzyła kolejna czarna para oczu. Piękną niegdyś twarz wykrzywił przerażający uśmiech.... " Ale Złotek hmn.... uznał, że nie dzieje się nic złego i niezrażony zaczął obejmować Patrycje i wynosić. No... Cóż... To nie mogło się skończyć dobrze. Więc raczej pewnym nadużyciem jest to, że to przez brak zabezpieczenia budynku Grzesio stracił życie. Bo to nie było do końca tak.
  10. MAX -Niech nikt się nie rusza to będzie szansa, że wyjdziecie z tego cało. – powiedział Max omiatając spojrzeniem resztę. -Jestem Max, głowa Hien. – Powiedział przywołując na twarz dla wzmocnienia efektu swój Hieni tatuaż. I… Taak… Cóż… Jakby nie patrzeć to Dex miał szansę uczyć się trudnej sztuki „autoprezentacji” od samego mistrza. -Przyszedłem na waszą ziemię bo szukam niebieskiej ślicznotki do której mam pewien interes i chcę by podczas tej rozmowy ani mi ani moim przyjaciołom nie stała się żadna krzywda. Dlatego dwójka z Was pójdzie z krasnoludka i dotrzyma towarzystwa moim ludziom a reszta w tym samym czasie zabierze mnie spotkanie z Lady Blue. I… Cóż… Żeby było wam łatwiej zadecydować to może… - Przyjrzał się dzieciakom przypominając sobie co mu powiedziała Appia. -Flapack i Mark. Wy dwaj pójdziecie z krasnoludkom do mojego wozu. A ty Mark .... - zwrócił się do trzymanego na muszce chłopaka. - ...razem z dziewczynami poprowadzisz mnie na spotkanie. I... Hmn... Masz moje słowo, że twoi przyjaciele wrócą do ciebie cali i zdrowi, jeśli i mnie nie spotka nic złego...
  11. Dużo się działo. Ale w sumie to doskonale obrazowała ona mechanizmy rządzące ludźmi. Czyli od kierowania i zarządzania zasobami ludzkimi był właściwie każdy, a od realnych i sensownych działań no... Tu już było cieżko.... Ale cóż dzięki lekkości pióra Chudego przyjemnie sie to czytało i nawet mimo pewnych trudności udało się ją doprowadzić do końca. W sumie miarę szczęśliwego końca;)
  12. Dom w głębi lasu (2012) (też z motywem wilkołaka gdzieś w tle)
  13. No nic... Jakoś ciągniemy tą przygodę dalej.
  14. Pragnę zdementować tę pogłoskę Lex robił co mógł by "chronić swoim towarzyszy" i tylko dzięki jego głębokiemu "altruizmowi"... Bartosz skończył... no jak skończył no EDIT: