Red

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1873
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Red

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący

Profile Information

  • Gender Not Telling

Ostatnie wizyty

2898 wyświetleń profilu
  1. Nie można powiedzieć, że nie jest klimatyczny. To ja też może wrzucę coś od siebie. Taki klip o dobrze przeprowadzonej akcji.
  2. Ja też czekam na następną kolejkę.
  3. No naprawdę taki był mój zamysł nie spodziewałam się aż tak "żywej reakcji", ale nie chcę żeby ludziom grało się źle dlatego je zapamiętałam i będę mieć je na uwadze w przyszłości.
  4. Nie nazwałabym tego "ryzykowną decyzją". Ale też nie będę się kłócić. Postaram się pisać posty uważniej myśląc o obopólnych konsekwencjach.
  5. Nie zaproponował tylko zapytał klienta i raczej go nie przestraszy. Myślę że tego gościa wiele nie przestraszy a już na pewno nie byle gangster z ulicy.
  6. Oj tam oj tam zakładasz najgorsze Max zawsze lubi rozmawiać. P.S. Zedytowałam też posta teraz bardziej pokazuje co chciałam napisać jakoś pierwotnie mi nie wyszło.
  7. MAX Max patrzył za oddalającą się ogrzycą. Mogła udawać hmn… trudnodostępną ale on wiedział swoje. I w sumie… to cóż… skoro zlecenie było sprawdzone, a Haze była polecona przez Ziggego to nie miał o co się czepiać. Podniósł się i spokojnie podszedł do ich zleceniodawcy. I… Chwilę patrzył jak zręcznie dziewczyny rozgrywał negocjacje. Nie spieszył się zanim sam wszedł do gry. Obserwował uważnie jegomościa zastanawiając się jak w ogóle udało mu się tu przyjść. Bo… Gdyby taki "gość" pojawił się na jego terenie z chłopakami żywce oskubali by go tak że łaził by zupełnie goły i to tylko jakby mieli dobry dzień. Chyba…. Musiał mieć dobrą furę, furę która potrafi się bronić… W końcu otworzył usta żeby coś powiedzieć ale wtedy zabrała głos Kay. Poczekał aż skończy i sam się odezwał. -Panie Johns… - Max uśmiechnął się firmowy uśmiechem. -Te 10 na łebka to mogła by być kwota gdybyśmy rozmawiali o normalnym zleceniu a nie hmn… „last minut”. Takie akcje jak wspomniała moja urocza towarzyszka są dużo bardziej nieprzewidywalne i wiążą się z większym dla nas ryzykiem. To podwyższa koszt a sama zaliczka jest tu po prostu obowiązkowa. – "Bo cóż widzisz "przyjacielu" jak nie wywiążesz się z umowy to zanim zacznę cię ścigać po całym Londynie za długi to chociaż część moich zobowiązań spłacę." -No i cóż... - Max zawiesił dramatycznie głos. -jak już wypłynął temat ochrony. To podczas akcji tych ludzi też chcesz "sprzątnąć"? I co z laboratorium? Ma pójść z dymem?– Max zadał te pytania trochę na wyrost. Chciał szybko przetestować gościa żeby sprawdzić jego reakcje i uzmysłowić mu, że wszelkie przekręty drogo go będą kosztować i nie chodzi tutaj o kasie. Zresztą to cóż... jeśli chodzi o niego to ta robota wyglądała na "porosty włam" czyli dokładnie taką robotę do której był stworzony, bo Max dosłownie był dobrym shadowsrunnerem: dobrze się wspinał, poruszał się bezszelestnie potrafił być niewidoczni a gdy tylko ktoś stanął mu na drodze to ruszał na niego szybko i sprawnie ogłuszając. Zazwyczaj nie było sensu marnować naboi. Nie jeśli plan działał.
  8. Może nie do końca Max ale...
  9. Johny rozejrzał się dookoła ale nic takiego nie znalazł po chwili pokojarzył fakty i ruszył przejrzeć składzik. Szybko znalazł w nim koc termiczny i wrócił do dziewczyny by móc ją szczelnie w niego zawinąć. Zanim odszedł to rzucił też okiem na półkę o której wspominała Rebeka i tak jak mówiła szybko zlokalizował wspomniane przez nią lekarstwo. W tym samym czasie ciałem Suzan wstrząsnęła spazma wyginając ją w łuk i po chwili upadła z powrotem na ziemię już się nie rzucała oddychała z początków szybko i urywanie a potem równo i miarowo. Oczy pod powiekami zaczęły jej się poruszać… Śniła… Jak przebiega pośród drzew. Było zimno i mokro. Jej cztery łapy rozchlapywały wodę gdy szybko poruszała się wśród drzew. Węszyła. W pobliżu był królik. Wyraźnie czuła jego zapach. Złapie go… Nie ucieknie, nie zależnie jak bardzo będzie chciał. Ciepłe mięso, krew….
  10. MAX -Jeśli chcesz, żebym dla Ciebie drażnił jakiś ruskich to musisz mi dać dobry powód. Jeśli nie wiesz jaki powód... To podpowiem Ci. Kasa. I to spora. - Odpowiedział Max przez chwilę zastanawiając się czy po prostu nie oddać "uprowadzonej" kobiety "kochankowi". Ale w końcu doszedł do wniosku, że to że ruskie wywęszą go na streecie jest prawie nierealne, a nawet jeśli to zanim dotrą na miejsce zrobią na ulicy taki szum że Max szybko będzie wiedział co się święci i albo się ukryje albo poczeka na nich i ich "odpowiednio ugości".
  11. MAX Max widząc że rozmowy dobiegły końca szybko dopił piwo i puścił dwie pierwsze kobiety przodem. W sumie widok idącej przed nim Kay był mu bardzo na rękę a elfki zawsze i szczerze podziwiał. Potem płynnym ruchem przysiadł się do orczycy. I tak… Cóż… Raczej nie była ona ani fikserem ani Johnesem. Raczej kimś kto werbuje ludzi do jakiejś organizacji albo gangu. W każdym razie miał wrażenia że to nie było jej codzienne zajęcie i co tu dużo mówić. Gdy mierzyła go wzrokiem uśmiechał się szeroko jak gdyby nigdy nic. Dla niego nie była to pierwszyzna. Po czym jak dziewczyny przemówił sam zabrał głos. - Ja tam mogę się pobawić w porady małżeńskie. Jakby ktoś mi za to płacił to czemu nie. – powiedział lustrując Hauser wzrokiem. „Ta to musiała mieć ciężko w życiu. Nie dość że kobieta to jeszcze ork.” Nic dziwnego, że była taka szorstka w mowie i właściwie… to szybko poczuł coś na kształt współczucia. Prawdziwej empatii którą szybko sobie przyswoił. Uśmiechnął się na granicy czułości. -I Hauser … Nie bądź taka surowa. Piwo Raza nie jest taki złe właściwie to jest niezłe jak się spojrzy na całokształt tego co można dostać na streecie i flasuje się dość wysoko. – teraz jego głos miał już ciepłe zabarwienie jakby znał orczyce od lat a nie jakby poznał ją przed chwilą. -I… Przepraszam nie przedstawiłem się jestem Max ten od Hien i może cię zaskoczę ale daleko mi już do świerzynki więc cóż… Usługi moje trochę już kosztują ale skoro mówisz że gość ma kasę to myślę, że się dogadamy nawet na robotę na "już". Chociaż… Cóż... Dziewczyny maja tu też trochę racji. Facet jest nie sprawdzony i wypadało by żebyś powiedziała co o nim wiesz. Cokolwiek co pomoże jakoś go namierzyć, gdyby pojawiły się jakieś problemy. – „będę wtedy wiedział które kości komu połamać”.
  12. Jak dla mnie możemy już "iść dalej"
  13. MAX Maxa z zamyślenia wyrwały słowa małej czarnulki. Tej której bałby się postawić piwo bo mogła być nieletnia jednak gdy dziewczyna otworzyła usta sprawiła że popatrzył na nią z zainteresowaniem. Bo.. Cóż… Max był Hieną i był praktyczny. Jeśli kogoś zabił brał to co gościowi się już nie przydało i szedł do pasera, najczęściej do Śliskiego by to opchnąć. Niestety niezarejestrowań broń mogła poparzyć łapy. Co prawda zazwyczaj umiał się dogadać z policją ale lepiej było ich nie prowokować. Uśmiechnął się szeroko do dziewczyny czując że jest to początek „pięknej przyjaźni”. -To się przyda. – powiedział krótko gdy Bill podała swoje zalety a gdy dziewczyna spytała o tatuaż prawie zakrztusił się pitym piwem. „Obłędny?”. Zaraz czy ta mała podrywała go czy na serio pytała tylko o tatuaż? Ale zanim zdążył jej odpowiedzieć zalał go kolejna falą pytań. Max był kompletnie zbity z tropu gadką i gapił się na nową towarzyszkę nie rozumiejąc ani jednego słowa jakie do niego mówiła. -Ja… - zaczął. Ale poczuł że chyba tego nie ogarnia. -Chciałem… Właściwie… Cóż... Jak chcesz to później cię do niego zaprowadzę. Może… Może po robocie. – Jakoś odpowiedział a kiedy złożyła mu kondolencje pokiwał głową, szybko zdając sobie sprawę, że musi o nią dbać szczególnie jeśli chce szybko na lewo coś tam sobie „odłożyć”.
  14. I tak BTW to jak czytam twojego posta to myślę też o tym