Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Red

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1575
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Red

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący

Profile Information

  • Gender Not Telling

Ostatnie wizyty

1523 wyświetleń profilu
  1. dziękuje, odpis raczej jutro to będziesz mogła na spokojnie pomyśleć i popoprawiać
  2. Stała w tym miejscu nie wykonywała dziwnych ruchów zaraz wrzucę słowo w cudzysłów, żeby nie było niedomówień.
  3. Coś czuję, że zdarzyło mi się "wyjść" poza zakres przewidzianej fabuły, jak czujesz, że to duży problem organizacyjny to edytne tego posta i tyle.
  4. Max śpi więc w sumie puszczam kolejkę, bo za bardzo nie wiem co mam napisać.
  5. EM zaśmiała się głośno co huknęło w stojącą w komnacie Suzan gdyż dźwięk zdawał się wydobywać zewsząd, z każdego pojedynczego urządzenia. W końcu dziewczynka przemówiła. -Ostrzegałam cię przecież, że czai się tu, zły, zły wilk. Powodzenia. – powiedziała mrugając do niej porozumiewawczo oczkiem i wyłączając się. Suzan była pewna, że EM dalej ją obserwuje tylko nie jest już widoczna. W końcu spojrzała w miejsce na podłodze gdzie ostatnio widziała Rebeke i… Wygląda na to, że z tego co pamiętała dziewczyna "kręciła się" obok wąskiego, ciemnego korytarza. Teraz jednak nigdzie jej nie było…
  6. Suzan pewnie wkroczyła do nowego pomieszczenia i szybko przywłaszczyła dla siebie stolik, który spełniał jej kryteria. Położyła na nim rękę doktora Westa i identyfikator poprzedniej znalezionej kobiety. Gdy... zatrzymała na nim chwilę wzrok zorientowała się że widniał na niej napis: "Pielęgniarka Angela West". Zaraz za nią nieśmiało do środka wsunęła się Rebeka utrzymując stosowny dystans. Nic nie mówiła tylko lustrowała uważnie pomieszczenie na wpół obłąkanym spojrzeniem. Suzan popchnęła zdobyczny wózek który niemal bezszelestnie przesuwał się po gładkiej powierzchni podłogi i podeszła do "dziwnych tub". Szybko zorientowała się, że w ich wnętrzach uwięzionych jest kilka osób. Dwie z nich były zdecydowanie martwe. Ich pojemniki były uszkodzone i trupy zaczęły się już rozkładać... Jednak... Jedna kapsuła wyglądała na nietkniętą. Kiedy podeszła jeszcze bliżej zauważyła, że w środku jest jakaś kobieta... Ale nie widziała jej zbyt dokładnie przez matową szybę. W końcu zdecydowała się odezwać wzywając EM i jak na komendę wszystkie komputery zapłonęły na czerwono ukazując twarz małej dziewczynki. Dziecko zachichotało. -Jesteś śmieszna wiesz? Doktor West nie był śmieszny. - Powiedziała przyglądała się Suzan z ciekawością z okien monitorów. - I... Cóż... Jak mnie tak ładnie poprosiłaś o informacje to mogę ci powiedzieć, że znajdujesz się teraz w izbie inkubacyjne. Tu trzymana są "obiekty" nad którymi jeszcze nie rozpoczęto testów. Ale... Wiesz... To w sumie nie powinno cię jakoś bardzo interesować. Masz inny problem. Bo widzisz... Powinnaś wiedzieć, że turbina pompująca powietrze do kompleksu jest teraz uszkadzano i... właściwie przestała działać od... wczoraj... Powietrza starczy Ci jeszcze na 2-3 dni. W sumie to może dłużej wszystko zależy od tego ile osób będzie oddychać. Bo... nie każdy musi oddychać. Śmieszna sytuacja prawda? - zapytała EM przyglądając się Suzan beznamiętnym spojrzeniem. Nagle.... powietrze przeszył przerażający przeciągły kobiecy krzyk. Suzan rozejrzała się w poszukiwaniu Rebeki. I... Nigdzie jej już jednak nie było.
  7. Pitt Preston Pitt przeniósł spojrzenie na burmistrza. Poczuł jak krew się w nim gotuje i chwilę później dał upust całej swojej wściekłości na sztywnych nogach podchodząc do burmistrza. -Po pierwsze wywiązałam się z zadania i zrobiłem wszystko o co mnie poprosiłeś nie możesz więc mi zarzucać, że jestem niesłowny! – powiedział uderzając pięścią w stół całą furią rodu Prestonów. Na serio nie spodobało mu się podejście burmistrza ani do niego ani tym bardziej do martwych żołnierzy. -I… do twojej wiadomości burmistrzu MARTWY ŻOŁNIERZ zasługuje na szacunek bez względu na to co Ty o tym myślisz. – Przeniósł spojrzenie na Jade. -Wiem, że ty tego nie rozumiesz, ale są w życiu ważniejsze sprawy niż „własna dupa”. - Ponownie spojrzał na burmistrza. -Zachowaj kwit. Według Twojego rozrachunku nie będę Ci wtedy nic winien. I ruszył sztywno w stronę wyjścia. Był… wściekły. I na serio pojęcia nie miał co zrobił, ale nie mógł postąpić inaczej. Ruszył odszukać „swoich” by oddać znalezione rzeczy. Czuł po kościach, że źle robi i źle na tym wyjdzie, ale... to tak naprawdę nie było ważne, dopóki czuł, że postępuje „właściwie”. Bo był też przeciez jeszcze ten więzień o którym nie wspomniał, bo on sam kazał o sobie rozmawiać tylko z dowódca najwyższego szczebla i Pitt postanowił to usznować.
  8. Nowo napotkana pielęgniarka przyglądała się Suzan ze strachem i niezdarnie zaczęła odpowiadać na jej pytania. -Ta-ak, ja, ja wiem gdzie jest wyjście, ale tu tu jest… bez… Nagle przerwała w pół słowa gdy jej wzrok spoczął na oderwanej dłoń doktora Westa. Nie wytrzymała nogi się pod nią ugięły i rozpłakała się zupełnie. -BŁAGAM! PROSZĘ! Nie odrywaj mi ręki! Zrobię co zechcesz! Będę posłuszna! BŁAGAM nie krzywdź MNIE! W tym samym czasie, gdy Suzan przyłożyła rękę na monitorze wyświetliła się znajoma twarz EM. -Witaj Suzan. Fajnie że jesteś. I... Wiesz... Doktor West już nie żyje. Tak było sprawiedliwie prawda? I... Rozumiem, że chcesz iść dale to cię puszczę, ale uważaj… W ciemności czają się różne potwory i jeden bardzo, bardzo zły wilk. – Dziewczynka zakończyła wypowiedź chichotem jakby dzieliła się z kobietą jakąś psotną tajemnicą i... po chwili kolejne drzwi stanęły przed Suzan otworem pokazując dziwne, pogrążone w pół-ciemności pomieszczenie.
  9. Pitt Preston Pitt popatrzył na burmistrza to na Jade. Jeśli chciał z nią pracować… To powinien się zgodzić. Ale miał też obowiązki… Wobec armii i wobec uwięzionego jeńca. I… Jakby trochę wobec nieznajomego. Otworzył usta a potem je zamknął. Podrapał się po głowie. W końcu powiedział to co zawsze mówił w takich sytuacjach. Prawdę. -Burmistrzu, tam w ruinach zginęli żołnierze i muszę mieć czas by oddać wojsku to co do wojska należy. Poza tym… - Pitt przeniósł spojrzenie na Jade. -Dałem tam komuś słowo, że „coś” zrobię po powrocie do miasta i muszę tego słowa dotrzymać. – Patrzył długo na gangerkę. Polubił ją i naprawdę nie chciał się z nią rozstawać. W końcu przeniósł wzrok na swojego pracodawcę. Był jedynym gościem który w tej osadzie dał mu uczciwą pracę i nie chciał sobie zamykać drzwi zwłaszcza, że nie był pewien czy „powinien” wracać do tego kompleksu. Koniec końców odpowiedział tak jak mu dyktowało sumienie. -Ale jeśli tylko mi pozwolisz załatwić obie sprawy to wrócę do Ciebie i będę dalej na Twoje usługi jeśli będą one podyktowane doborowi ogółu. -Wyprostował się na baczność. -Jestem Prestonem i po prostu nie mogę postępować inaczej.
  10. Trącana martwą kończyną kobieta raptownie otworzyła puste szare oczy i chwilę później zerwała się na równe nogi wbijając w Suzan przerażone spojrzenie. -Proszę, nie zabijaj MNIE! Nie, nie krzywdź MNIE! Ja chcę żyć! Proszę, błagam! NIE!!! – Podniosła ręce zasłaniając głowę. Jej głośne krzyki poniosły się echem po korytarzu… Gdy kobieta się podniosła Suzan mogła przeczytać jej identyfikator przypięty do brudnego fartuch. Formą był zbliżony do doktora Westa a pisało na nim: "Pielęgniarka Rebeka Graystone"
  11. Bardzo fajne omówienie wyników :D. Życzę miłej zabawy w grze!
  12. Kate Blackbell człowiek, fighter/tank, łowczyni nagród z Amn
  13. Zaraz... 21... Hm... To ja mam czas jeszcze do... 20:41:47. Dobra to siadam do postaci, żeby nie było że moje słowo jest bez pokrycia. ;]
  14. Nie no spoko, dobrze że się dobrze bawisz