Tirren47PL

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    58
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Tirren47PL

  • Ranga
    Zaglądacz przezramienny
  • Urodziny 09.05.2000

Profile Information

  • Gender Male

Ostatnie wizyty

170 wyświetleń profilu
  1. Połowa wychodzi 16.5, więc biorę 16 na awans postaci.
  2. Post ten jest zaklepany na scenę o losie Joleene. Czy coś w ten deseń.
  3. Może być ten wtorek jak już jedziemy wszystko z fabułą. Przynajmniej ciekawiej będzie
  4. Nie mam nic przeciwko ustalaniu tego ingame, ale to raczej trochę zajmie. Chyba szybciej i lepiej będzie jak zrobimy to bez fabuły, gdzieś w osobnym docu / tutaj na forum / gdziekolwiek.
  5. [Tutaj niebawem pojawi się post z kartkówką]
  6. Ja od razu zgłaszam, że od tego tygodnia prawie w każdą sobotę mnie nie będzie. To znaczy, w bardzo ograniczonym stopniu. Za to cała reszta tygodnia powinna być luźniejsza ;d. Ja raczej na pewno zostaję do końca. Tej i następnej sesji, mam nadzieję
  7. Mniejsze lub większe fragmenty jak dla mnie.
  8. 16-2 w ten piątek/sobotę jak najbardziej dla mnie.
  9. Będzie dość dużo tekstu, więc najlepiej byłoby zrobić post razem. Jeśli chodzi o mnie to ten tydzień jestem dostępny prawie cały czas
  10. Popieram.
  11. 3 punkty dla Obiego. Między innymi za cierpliwość 3 dla Adaline, naprawdę dobrze się czyta posty o Fabienne. 1 dla Astaroth, za solidarność w stosunku do koleżanki z klasy. 2 dla Lily. Ciężko powiedzieć za co dokładnie, więc niech będzie za ogół ;d.
  12. Post wstawiam dzisiaj, ponieważ wszystkie moje posty to jeden wielki żart - ten przynajmniej jest jednym wielkim prima aprilis-owym żartem. . . . . . Tak, wstydzę się, że to napisałem.
  13. W drodze do stołówki Arden postanowił jeszcze zajrzeć do szatni, żeby zostawić tam plecak. Znajome pomieszczenie przywróciło mu wspomnienia z dość niezrozumiałej dla niego tradycji przekazywania klucza do szatni. Osobą która przekazała mu klucz była Claire Laren, kapitan żeńskiej drużyny koszykówki. To ona wkręciła go do drużyny, gdy zauważyła jego zdolności na boisku w Harmony Falls, a kiedy zaczął się rok szkolny zdążyła jeszcze wkręcić go do szkolnej drużyny. Start z rekomendacją bardzo pomógł nastolatkowi, za co był niezmiernie wdzięczny. Usoka spędzał z Claire dość dużo czasu, pomagali sobie projektach, a Laren - przyszła studentka uniwersytetu Kobe na wydziale informatyki - dodatkowo uczyła go matematyki, bez dopłaty. Do dzisiaj utrzymują kontakt mailowy, między innymi dlatego, że Arden rozważał udanie się na ten sam uniwersytet. Samo przekazanie klucza wyglądało dość typowo, pożegnanie odbyło się później i w innych okolicznościach. Nie było to ostateczne pożegnanie - Laren regularnie wracała do kraju, jej rodzina jest dość bogata, a Japonia bardzo dobrze traktuje swoich studentów. W ten właśnie sposób w czerwcu Arden odkrył, że jest czarownicą. Właśnie… Claire niedługo miała wrócić do kraju na dwa miesiące, muszę później sprawdzić kiedy dokładnie. Brandon nieco zaskoczył pogrążonego w rozmyślaniach Ardena, ale ten chłopak miał talent do znajdowania się w najdziwniejszych miejscach. Nastolatek zerknął szybko na telefon, i podszedł do kolegi. Miał jeszcze kilka minut, ale nie zamierzał przeciągać rozmowy. - Cześć, Brandon. Jasne, że jestem chętny. - O dziwo, pierwsze zdanie które wypowiedziałem dzisiaj z całkowitą szczerością. - Też lubię z tobą pracować. Na razie pracuję nad programem wyborczym, kampanie zaczną się chyba dopiero w przyszłym tygodniu, chyba że coś już zmienili… - Arden urwał na chwilę. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że kompletnie nie pamięta jak mają wyglądać w tym roku wybory, oraz kiedy zaczynają się kampanie wyborcze. Trzeba będzie się podpytać Brandona, ale najlepiej w dyskretny sposób - powiedzenie tego w prost sprawiało by złe wrażenie. - Pasowałoby się kiedyś spotkać i pomyśleć nad tym. - Super - ucieszył się Brandon i posłał Ardenowi uśmiech - Masz już jakieś wstępne pomysły, które wymagają doszlifowania? - zapytał - Wiesz, że mam trochę czasu i mogę rzucić na nie okiem. W tym roku rzucili nam trzy puste pomieszczenia, które są prosto po remoncie i można by zaproponować cel ich przeznaczenia. I co w tym roku chcemy osiągnąć? To też ważne pytanie, na które musimy odpowiedzieć w mowie przewodniczącego - powiedział pomocnik. - Cóż… - Arden doskonale znał możliwości kolegi, ale i tak zaskoczyła go ilość pytań. - Nasza szkoła ma dużo osiągnięć w dziedzinie sportu, a z tego co wiem kilku mniejszym klubom brakuje pomieszczeń. Nawet jeśli nie będą ich używać przez cały czas, można przerobić jedną z tych sal na coś w stylu pomieszczenia multimedialnego - drużyny szkolne mogą to wykorzystywać pod strategie na turnieje, oglądanie gry przeciwników, a nauczyciele na pewno ucieszą się z dodatkowego rzutnika na którym mogą pokazywać te swoje średniowieczne filmiki… Co do reszty to na razie się zastanawiam, w tym tygodniu chciałem zrobić lekkie rozpoznanie czego dokładnie potrzebujemy. Ale z tego nie powinno być problemów ze znalezieniem odpowiedniego zastosowania, bo rzeczy do zrobienia jest całkiem sporo - pasuje postawić na uniwersalność. Chociaż jeszcze nie wiem jak to miałoby wyglądać. Całą resztę zostawiłem w domu, mogę ci później podesłać. - Arden urwał na chwilę. Niechętnie musiał przyznać, że sam nieźle popłynął z odpowiedzią, Brandon pewnie czuje się tak samo zaskoczony jak on gdy usłyszał te wszystkie pytania. - Nie mam jeszcze pomysłu co do mowy. Masz coś? - Zapytał. Arden nie pomylił się co do kolegi, który wyglądał na całkowicie zaskoczonego na tak udzielone i przemyślane odpowiedzi. - To już coś - przyznał, nie kryjąc swego uznania w głosie - Wiesz już na czym stoisz i masz pierwsze plany, które mogą nieźle namieszać, zwłaszcza, że konkurencja nie śpi i tworzy się nowa. Wszyscy chcą chapnąć stanowisko głównego przewodniczącego - po tych słowach, Woods wyglądał na zamyślonego przy ostatniej kwestii - Zapewnienie, że chcemy aby nasza była najlepsza w mieście czy stanie, nie przejdzie, ale możemy podsunąć myśl, że chcemy otworzyć ją na inność, pomysłowość i bezpieczeństwo oraz kulturę. Moglibyśmy w tym roku zaprosić specjalistę od danej dziedziny np. z okazji dnia pracy - rzucił szybkim pomysłem - Co ty na to? - zapytał Nastolatek zamyślił się przez chwilę. - Pomysł jest dobry. Trzeba będzie zapytać kilku nauczycieli, wiem że opiekun naszej drużyny w kosza ma jakieś kontakty i raczej nie jest jedynym w szkole. A jak sypniemy konkretami w programie to będzie to wyglądać o wiele bardziej wiarygodnie niż “specjaliści z danej dziedziny”. - Arden urwał ponownie. Bezpieczeństwo, kultura? Ciężko będzie, żeby coś takiego chwyciło. Bardziej… - Ciężko będzie nam zrobić cokolwiek w kierunku najlepszej szkoły z naszą średnią ocen, ale biorąc indywidualne talenty można sporo zdziałać. Możemy zachęcić uczniów naszej szkoły do udzielania się w konkursach i kółkach poza lekcyjnych. Z-tki* za projekty i robienie czegoś dla szkoły? Dyrektor pewnie na to pójdzie... - Wiedziałem, że mnie przy tym poprawisz - powiedział Brandon i pstryknął palcami - Racja, konkrety brzmią o wiele lepiej. Mogę załatwić coś do dziennikarstwa, a troszkę w tym siedzę. Może zaprosze jakiegoś publicystę albo pewnego pisarza, ale to jeszcze nie jest pewne. Popytam i podzwonię - zaproponował i zachichotał cicho, gdy usłyszał propozycję Ardena - Taak, dyrektor na to pójdzie, a do konkursów zgłoszą się sami najlepsi, reszta to oleje. Trzeba by ich czymś skusić. Wycieczką bądź grubą kasą na dane kółko naukowe. Taka Daisy ze swoją świtą, by na to poszła. Tego pokroju osoby lubią wygrywać. Wzmianka o Daisy bynajmniej nie umiliła Ardenowi dnia. Jednak odetchnął lekko i zmusił się do uśmiechu. - Niekoniecznie będzie potrzebna kasa. Ale faktycznie, można zorganizować coś dla chociażby najlepszego klubu, najbardziej angażującej się w sprawy szkoły osoby spoza samorządu. Ale wydaje mi się, że nawet bez tego można ściągnąć wiele osób. Boję się żeby to nie poszło w przeciwną stronę, ale akurat temu łatwo można zaradzić. - Arden uśmiechnął się w duchu. - W każdym razie jest chyba jeszcze trochę czasu, szczegóły można dopracować. - W tym momencie Usoka spojrzał na kolegę lekko niepewnym wzrokiem. Woods pokiwał twierdząco głową, nie wiedząc czy może coś jeszcze dodać - Dobrze, mamy jakieś punkty zaczepienia i w tej chwili nie widzę już elementów, które możemy dodać. Musimy dopracować to co w tej chwili ustaliliśmy i delikatnie podpytać kogo ludzie postanowią w tym roku wybrać - rzekł, po czym zawiesił swój wzrok na Ardenie - Słyszałeś najnowszą plotkę? - zapytał, dość tajemniczo Arden był lekko przybity, miał nadzieję, że Brandon powie coś o dokładnych datach. Ale to nie stanowiło problemu. Skinął głową na dość ogólne podsumowanie Brandona, po czym zmarszczył brwi. Plotkę? - Tak. - Przybliżył się lekko. - Tą, że Daisy nie używa makijażu ale ma brzydką twarz z natury? Słyszałem dość dużo, więc powiedz po prostu o co chodzi. - Powiedział z lekkim westchnieniem i słyszalnym zniecierpliwieniem. Tajemnice i zagadki nie stanowiły słabego punktu Ardena, ale w tym momencie wolał jak najszybciej udać się na spotkanie z Avianą. - W porządku - powiedział Brandon, zgadzając się przejść prosto do rzeczy - Co zamierzasz zrobić z wizją, którą otrzymałeś dzisiejszego dnia? - zapytał i uśmiechnął się dość tajemniczo. Arden przez chwilę patrzył Brandonowi prosto w oczy. Z jednej strony - przecież wszyscy w tej szkole są czarownikami… Woods mógł po prostu być jednym z nich. Z drugiej strony był osobą która była bardzo inteligentna, i mógł po prostu sklecić coś z plotek które usłyszał. Druga opcja nie była aż tak prawdopodobna, ale mimo wszystko lepiej się mieć na baczności. Zresztą - znali się dość długo, Brandon i tak wyczytał już z jego reakcji - a właściwie braku reakcji - co chciał. Warto zaryzykować. - Aż tak źle wyglądam, że pytasz o wizje? - Uśmiechnął się smutno. - Na razie nie wiem, ale mam w planach poszukać tego Richarda. Chłopak przyglądał się Ardenowi, starając się ocenić jego prawdomówność. Otrzymana odpowiedź go w jakiś sposób usatysfakcjonowała i złapał kłamstwo. - Pamiętaj o zaklęciu lokalizacyjnym - powiedział krótko - Zwiększasz swoje szanse powodzenia - dodał Arden mógł mieć tylko nadzieję, że Brandon nie będzie wnikał w szczegóły jego planów. - Jak chcesz to mogę ci w tym pomóc - zaproponował. Arden był nieco zdziwiony reakcją Woodsa, ale zachował to dla siebie. Zaczął się zastanawiać czy nie zaprosić kolegi na piknik przy stołówce, ale zdecydował się tego nie robić. Nie wiadomo czy reszta zaufa obcej osobie, poza tym chyba lepiej będzie włączyć go później. - Dzięki, ale na razie nie mam konkretnego planu. - No co. W sumie to nawet nie kłamię… - Jak się czegoś dowiem to od razu ci powiem. W obu sprawach. - Dodał z uśmiechem. - W porządku, ale wiedz, że polecam się na przyszłość. Nie będę cię więcej zatrzymywał. Uważaj na siebie - rzucił, po czym sprawdził zamknięcie własnej szafki, a następnie skierował się w kierunku stołówki. Arden odprowadził wzrokiem Brandona po czym spojrzał na swoją szafkę. - A ty? Może też jesteś czarownicą? - Powiedział unosząc brew. Szybko jednak opanował sięi włożył klucz do swojej towarzyszki o zgrabnym numerze 420. Umieścił plecak na jednej z półek, zamknął szafkę, sprawdził zamknięcie i wyszedł z szatni. Stołówka była jednym z ulubionych miejsc Ardena. Lubił jeść, co tu dużo mówić. Oczywiście mowa była o stołówce - serwowane przez obsługę jedzenie dość często było równie odpychające jak jadłopodawcy. Co prawda był jeden wyjątek, młody i płci żeńskiej, ale najwyraźniej miał on dzisiaj dyżur w kuchni - co dla nastolatka nie było szczególnie szczęśliwą wiadomością. Rozmowa z Brandonem miała jeden duży plus - wielkość kolejki zmniejszyła się do ilości na tyle małej, że nie trzeba było patrzeć na najważniejsze postacie historii Ameryki w korytarzu obok. Usoka zajął miejsce w kolejce. Nie musiał już zerkać na menu, doskonale wiedział co było dzisiaj na obiad, i dlaczego połowa z tego wyląduje w koszu albo zostanie oddana potrzebującym. Gdy nadeszła jego kolej uśmiechnął się lekko do obsługującej go kucharki. - Poproszę dzisiejsze menu. - Kucharka odwzajemniła uśmiech i podała mu tacę z jedzeniem. Miała zabójczy uśmiech. Arden zastanawiał się przez chwilę gdzie zjeść kotlet schabowy i frytki z tert-butylohydrochinonem. Nie zauważył jednak nikogo znajomego na sali, więc zdecydował się wcisnąć trochę frytek Avianie. Gdy dotarł na miejsce z kotleta nie zostało zbyt wiele, ale podane na osobnych plastikach frytki i ogórki kiszone były całkowicie nietknięte. Usiadł naprzeciwko Aviany, tackę z jedzeniem położył obok siebie. Gdy zebrali się wszyscy którzy mieli tutaj dotrzeć, Usoka obserwował z ciekawością zaklęcia jego nowej znajomej. Znał te zaklęcia, ale nie umiał ich wykonać. Zapisał sobie w myślach, żeby jak najszybciej zmienić ten stan rzeczy - z pewnością było to przydatne. Theo także miał przydatny zasób słownictwa. Uśmiechnął się na słowa Aviany i założył ręce na piersi. - Proponowałbym nie traktować tego zbyt dosłownie. Co do tej gorszej części wizji, wszyscy zdajemy sobie sprawę jak niebezpieczna jest magia i co może się stać jeśli stracimy głowę. Jak na razie nie ma potrzeby się nad tym zastanawiać. Co do drugiej części wizji - trzeba odnaleźć Jolene, to pewne. Ale proponowałbym nie działać zbyt pochopnie, jeśli pójdziemy teraz wszyscy szukać tej osoby może się stać to samo co z naszym krwawieniem z nosa, ktoś na pewno zacznie pytać. - Urwał na chwilę. - I pozostaje kwestia osoby która to wszystko… przygotowała. Bo dam sobie rękę uciąć, że zwykłą osobą raczej nie jest. - Usoka chwycił do ręki ogórka i postawił talerzyki z frytkami i ogórkami na środku. - A właśnie, częstujcie się. Ogóreczka? Fryteczkę? - Powiedział ze smutnym uśmiechem patrząc po wszystkich zebranych.
  14. Skądże to zwątpienie, przecież wyrobiłem się w czasie. Całe *patrzy na zegarek* dwanaście minut. Dwanaście... *Z lekkim niedowierzaniem połączonym z szokiem patrzy na zegarek ponownie* Coż, następnym razem postaram się wyrobić w czasie nieco bardziej ;d.
  15. Arden Usoka Arden przez krótką chwilą dostał lekkich zawrotów głowy. Zupełnie zapomniał o dzienniku, ale wiedział, że chociaż krwawienie z nosa najprawdopodobniej i tak uszłoby im na sucho, to okłamanie nauczyciela miałoby zdecydowanie większe konsekwencje. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że w tym wypadku działa to na jego korzyść. Szczęście sprzyja ludziom głupim... Ale gdybym miał wybierać, to chyba lepiej być tym drugim. Dość zadowolony z obrotu spraw Usoka wyszedł z sali, nie do końca mając chęć na bycie świadkiem rozmowy dwóch kochanków, ale zanim wyszedł zauważył wręczany Julienne flakonik, który okazał się być perfumem o zapachu werbeny. Arden zmarszczył lekko brwi. Miał już serdecznie dość przyrządzanej przez jego ciotkę herbatki z werbeną, którą do niedawna kazała mu pić prawie codziennie. Pamiętał, że werbena potrafiła wykrywać wampiry a także uodparniała za zdolność perswazji, dlatego uważał ją za dość pożyteczne zioło, ale mimo to ostatnio nie czuł potrzeby używania jej. Przedwieczna istota… Wampir? Nie sądzę żeby tylko o to chodziło, ale warto zaopatrzyć się w werbenę. Może ciotka coś zostawiła w domu… Rozmyślając przegapił pierwsze zdanie wypowiedziane przez Anianę, jednak ton głosu jej brata i propozycja spotkania w odosobnionym miejscu wystarczyła żeby połapać się w sytuacji. Ucieczka Inette nie zdziwiła go - sam chciał mieć chwilę wolnego żeby to przemyśleć, ale w odróżnieniu od niej nie mówił tego na głosi wolał skupić się na ważniejszych sprawach. Rozumiał doskonale, że jego koleżanka po fachu potrzebuje chwili samotności, dlatego nie zamierzał jej przeszkadzać. Propozycja Aviany nie zaskoczyła go. Nie było już szans na wyjaśnienie tego w logiczny sposób, i tak każdy dobrze wiedział o sekrecie innych. Lepiej to rozegrać w inny sposób. Arden przez chwilę zastanawiał się czy nie porozmawiać z Evansami w drodze do stołówki, ale uznał, że nie będzie to miało to większego sensu. Zamiast tego powoli udał się w stronę wyznaczonego przez rodzeństwo Evans miejsca.