Tirren47PL

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    75
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Tirren47PL

  • Ranga
    Erpegowy nowicjusz
  • Urodziny 09.05.2000

Profile Information

  • Gender Male

Ostatnie wizyty

224 wyświetleń profilu
  1. Do ostatniego postu: Rzuciwszy 8k10, Tirren47PL uzyskał(a) wyniki: kość 1: 10, kość 2: 6(+1), kość 3: 5(+1), kość 4: 4(+2), kość 5: 9, kość 6: 6, kość 7: 1(+3), kość 8: 5(+1). Suma wyników = 54 Powód rzutu: Zaklęcie Lokalizacyjne Cienia
  2. Arden Usoka Po wyjściu z autobusu Arden zatrzymał się na chwilę. Spokojna podróż z pewnością pomogła mu odzyskać nieco sił, zarówno fizycznych jak i psychicznych. Mimo tego nie zamierzał ryzykować ich utraty, kierując się w stronę siedliska bezdomnych, alkoholików i narkomanów. Chłopak raczej nie bał się konfrontacji z grupą pijaczków, ale pomagał kiedyś ojcu przy śledztwach i bał się, że ktoś mógł go tam rozpoznać. Dlatego też wolał wybrać dłuższą ścieżkę przez opustoszałe pola. Po przejściu kilkunastu kroków przypomniał sobie jednak o leżącej w jego kieszeni bransoletce. Był pewien, że to bezsensowne, ale mimo tego wyjął ją i upewniając się, że nikogo nie ma w pobliżu wyszeptał formułę, mocno ściskając w dłoni należący do Joleene przedmiot. - Phasmatos Tribum Nas Ex Veras.
  3. Arden Usoka Arden zajął miejsce obok swojej koleżanki, Fujino. Pogrążony w rozmyśleniach na temat Pana Cieni, swojej rodziny i dziwnego podarunku od siedzącej obok niego dziewczyny, nie odezwał się ani słowem. Piosence która leciała w autobusie daleko było do jego ulubionej, jednak gdy usłyszał nucącą cicho Fujino, mimowolnie zaczął wystukiwać rytm. Po chwili odkrył, że nieco go to odpręża, pilnował się jednak, żeby nie zacząć śpiewać - ostatnim razem kierowca omal nie wyrzucił go z autobusu. Arden przymknął lekko oczy, czekając na przystanek w okolicy szkoły, gdzie będzie musiał wstać i ustąpić siedzącej po lewej stronie znajomej. A później zostać w autobusie i jechać dalej, aż dotrze w pobliże lasu Huntest.
  4. Arden Usoka Arden spojrzał na podarunek lekko zaskoczony. Pamiętał czym były omamori, ale był przekonany, że były to tylko pamiątki turystyczne. Z pewnością nie spodziewał się jakiejkolwiek reakcji po dotknięciu amuletu, co nieco go zaskoczyło. - Cóż… dzięki wielkie. Szczęście na pewno mi się przyda, zwłaszcza w najbliższym czasie. - A dokładniej dzisiaj, za kilka godzin – pomyślał, po czym ponownie wbił wzrok w amulet. Fujino byłą z pewnością o wiele lepsza w japońskim od niego, dlatego zaufał jej w znaczeniu kanji. Chłopak umieścił kamień w wewnętrznej kieszeni bluzy, po czym obdarzył swoją znajomą pierwszym w tym dniu całkowicie niewymuszonym uśmiechem. - To cudowny prezent, naprawdę dziękuję.
  5. Arden Usoka Chłopak uśmiechnął się słysząc zapewnienie ojca, po czym skinął głową i wyszedł z domu. Słońce i w większości czyste niebo nieco go zaskoczyły – po porannej przygodzie spodziewał się o wiele gorszej pogody. Nie zamierzał jednak na to narzekać, zamiast tego udał się na przystanek autobusowy, który miał zabrać go za szkołę, w pobliże lasu Huntest. Dziesięć minut później chłopak był już na przystanku. Z początku nie zauważył Fujino Mami, ale biorąc pod uwagę skromny charakter dziewczyny nie było to nic dziwnego. Gdy jego znajoma pomachała do niego, Arden uśmiechnął się i podszedł bliżej w jej stronie. - Cześć, Mami. - Chłopak umilkł na chwilę. Od rana nie mógł się rozluźnić – kolejny dziwny sen, rozmowa z ojcem, atak upiorów, liścik od Lorda Voldemorta. Może zwykła rozmowa była dobrym pomysłem? - Ładna dzisiaj pogoda. Rzadko kiedy jest aż tak ciepło końcem września. - Arden nagle przestał się uśmiechać. Rozmowa o pogodzie? Przecież to najbardziej typowy temat jaki można wymyślić. Chłopak nagle zapragnął podbiec do ściany przystanku i walnąć w nią kilka razy głową, logiczniejszym wyjściem wydawała się jednak zmiana tematu. Temat nauki będzie z pewnością bardziej normalny. - Jak szkoła? Radzisz sobie jakoś?
  6. Arden Usoka Arden z lekkim niedowierzaniem spoglądał na swoją rodzinę, która najwyraźniej zupełnie nie pamiętała jego ciotki. Przypominając sobie jednak ostatnie wydarzenia, wymazanie kogoś z pamięci drugiej osoby nie było jednak wcale aż tak dziwną rzeczą. Chłopak skinął tylko głową na ostatnie zdanie Emiela i zaczął lekko porządkować pomieszczenie. Kilkanaście minut później wstał i zaczął kierować się w stronę wyjścia z pomieszczenia, tłumacząc się szkołą i chęcią zdążenia na autobus, po czym udał się do swojego pokoju. Gdy tylko dotarł do celu i zamknął za sobą drzwi, Arden usiadł na krześle przy biurku i westchnął ciężko. Szykowała się kolejna przygoda w której stawką było ludzkie życie, jednak tym razem dotyczyło to bezpośrednio jego rodziny. Chłopak postanowił już, że zamierza się tym zająć jak najszybciej. Będzie musiał opuścić szkołę, ale to nic w porównaniu z możliwością odzyskania jego nauczycielki od spraw tajemnych. Z nową determinacją chwycił plecak i zaczął wypakowywać z niego książki. Zamiast tego spakował latarkę, scyzoryk i kilka zeszytów z poprzedniej klasy, w razie gdyby miał rozpalić ognisko. Woda oraz sól i świece do zaklęć także znalazły się w jego wyposażeniu. Gdy zamierzał wyjść z pokoju jego wzrok zatrzymał się na jednej rzeczy, o której zdążył już zapomnieć – bransoletka Joleene. Chłopak zawahał się przez chwilę – był po walce, więc jego siły z pewnością były lekko uszczuplone. Zaklęcie Lokalizacyjne Cienia wykorzystywało przedmiot osobisty, więc nie powinno zużywać dużo sił, ale… Joleene nie była potężną czarownicą, więc nie powinna przyciągać uwagi kogoś takiego jak Pan Cieni. Nie mówiąc już tym, że w razie ewentualnej walki z upiorami na pewno by sobie nie poradziła. Jeśli dalej żyła, to raczej nic jej nie jest. Zresztą życie ciotki było dla Ardena o wiele ważniejsze niż niedawno uratowana dziewczyna. Chłopak postanowił wziąć bransoletkę i zostawić ją na później, gdy dotrze bliżej lasu. Godzina spokojnego spaceru i jazdy autobusem powinna wystarczająco zregenerować jego moc, dlatego nie zwlekając Usoka poszedł z powrotem na dół, kierując się do kuchni. Arden wszedł do kuchni pewnym krokiem, po czym od razu zwrócił się do ojca. - Za chwilę mam autobus, muszę wyjść teraz żeby zdążyć. - Arden udał zastanowienie. - Poradzicie sobie z tym wszystkim?
  7. Arden Usoka Arden wszedł do kuchni wraz z ojcem, cały czas podtrzymując go ramieniem. Zamarł przez chwilę, uświadamiając sobie, że upiory które spotkał na górze nie były jedynymi które odwiedziły dzisiaj jego dom. Chłopak rozejrzał się po pomieszczeniu, po czym podniósł jedno z przewróconych krzeseł, i postawił je obok ojca. Następnie szybkim krokiem podszedł do swojego wuja chcąc sprawdzić jego stan zdrowia. Po drodze znalazł liścik, jednak nie przyłożył do niego większej uwagi – wciąż był nieco oszołomiony wydarzeniami sprzed kilka minut. Gdy tylko przyłożył palce do szyi Emiela, usłyszał pytanie ojca i uśmiechnął się lekko, biorąc jego słowa jak żart. Arden odwrócił się w stronę Jasona, jednak w połowie drogi zatrzymał wzrok na zdjęciu rodzinnym. Dokładniej niepełnym zdjęciu rodzinnym – brakowało tam jego ciotki. Arden zmartwił się nieco. Powinna być w kuchni razem z Emielem, a jeśli była w innym miejscu, raczej na pewno usłyszała cały ten hałas. Liścik mówił coś o odzyskaniu swojego bliskiego – czyżby o to chodziło? Najbardziej jednak zmartwiły go słowa ojca – Emiel był spokojnym człowiekiem, i nie znał magii. Jakim cudem jego szał mógł uczynić coś takiego? Z narastającym niepokojem, odwrócił się w stronę ojca. - Emiel? Nawet jeśli, nie mógłby tego wszystkiego zrobić. Poza tym… gdzie jest Ange? - Ostatnie pytanie zadał lekko przyciszonym tonem, jakby niepewny swoich słów.
  8. Rzuciwszy 9k10, Tirren47PL uzyskał(a) wyniki: kość 1: 2(+3), kość 2: 6(+2), kość 3: 10, kość 4: 10, kość 5: 8(+1), kość 6: 9, kość 7: 8, kość 8: 7(+1), kość 9: 2(+2). Suma wyników = 71 Powód rzutu: Zadawanie bólu Rzuciwszy 1k10, Tirren47PL uzyskał(a) wyniki: kość 1: 4(+1). Suma wyników = 5 Powód rzutu: Channeling: Zadawanie bólu Rzuciwszy 8k10, Tirren47PL uzyskał(a) wyniki: kość 1: 2(+2), kość 2: 5(+1), kość 3: 10, kość 4: 5(+1), kość 5: 1(+3), kość 6: 9, kość 7: 10, kość 8: 7(+1). Suma wyników = 57 Powód rzutu: Telekineza
  9. Arden z satysfakcją spojrzał na efekt działania swojego nowego zaklęcia. Zadziałało dokładnie tak, jak powinno. Nie mógł jednak cieszyć się ze swojego sukcesu zbyt długo – jego ojciec miał poważny problem. Chłopak nie miał pojęcia co dokładnie robił czarny pył, jednak jeden rzut oka wystarczył, żeby zauważyć jak bardzo jest niebezpieczny. Arden spojrzał na dwa stwory znajdujące się przy oknie. Jeden cały czas miał na sobie jego klatkę, więc nie mógł powtórzyć sztuczki upiora przy drzwiach. Drugi był w nieco lepszym stanie, ale być może też nie da rady go dogonić – przynajmniej przez chwilę. Chłopak wiedział, że jeśli zostanie na środku pomieszczenia, walka skończy się bardzo szybko, dlatego nie zamierzał tu zostawać. Rzucenie klatki po raz drugi mogło się okazać ostatnim zaklęciem chłopaka przynajmniej w tym dniu, więc postanowił on uciec się tradycyjnych sposobów. Chłopak ponownie zacisnął ręce na talizmanie, po czym rzucił zadawanie bólu na upiora, który przed chwilą atakował jego ojca. Wrzucił w zaklęcie jak najwięcej swojej siły, przy okazji biorąc wszystko co mógł ze swojego talizmanu. Następnie najszybciej jak umiał pobiegł w stronę drzwi, po drodze rzucając bliżej niesprecyzowane zaklęcie telekinezy na ojca, które miało nieco pomóc Ardenowi w przeciągnięciu Jasona pod drzwi. Gdy tylko jego ręką dotknęła ramienia ojca, chłopak gwałtownie pociągnął go ku wyjściu z pomieszczenia.
  10. Ok. To do zobaczenia za rok
  11. Dobra. Jeśli chodzi o świat, to jest zrobiony naprawdę dobrze. Wciągnąłeś mnie do sesji praktycznie przy samej rekrutacji, gdy tylko zobaczyłem wszystkie dokumenty i cały opis świata. Historia jest naprawdę ciekawa, na dodatek traktujesz moją postać dokładnie tak jak chciałem - za to mocny plus. Samo prowadzenie sesji jest według mnie jest naprawdę niezłe, chociaż szczerze mówiąc nie mam zbyt dużego porównania ;d. Właściwa ilość scen pomiędzy postaciami, właściwa ilość solówek, właściwa ilość prowadzenia za rączkę, gdzie właściwa znaczy nie za dużo, nie za mało. Czyli dobrze Z drugiej strony, naprawdę zaczyna mi brakować opcji "pomiń" przy walkach ;d. Wiem, że to wszystko jest potrzebne i jakoś się łączy, ale jak dla mnie jest ich ciut za dużo. Sama zresztą fabuła na starym cmentarzu - naprawdę niezła, ale przy kolejnym zwrocie akcji zamiast być zdziwionym czy zachwycać się mądrością i wyobraźnią MG, w pewnym momencie każdy myślał tylko "o nie, kolejna walka". A przynajmniej ja tak miałem .
  12. Rzuciwszy 9k10, Tirren47PL uzyskał(a) wyniki: kość 1: 3(+2), kość 2: 10, kość 3: 1(+3), kość 4: 10, kość 5: 7(+1), kość 6: 5(+1), kość 7: 10, kość 8: 4(+2), kość 9: 9. Suma wyników = 68 Powód rzutu: Zadawanie bólu Rzuciwszy 1k10, Tirren47PL uzyskał(a) wyniki: kość 1: 4(+1). Suma wyników = 5 Powód rzutu: Channeling: Klatka Rzuciwszy 8k10, Tirren47PL uzyskał(a) wyniki: kość 1: 10, kość 2: 1(+3), kość 3: 4(+1), kość 4: 5(+1), kość 5: 9, kość 6: 5(+1), kość 7: 3(+2), kość 8: 10. Suma wyników = 55 Powód rzutu: Klatka myślowa
  13. Arden z lekką ulgą przyjął wiadomość o stanie umysłowym swojej rodzicielki. Powolnym ruchem dłoni wyciągnął talizman i spojrzał na niego ciekawym wzrokiem, po czym schował go z powrotem pod podkoszulek. Czuł emanującą od niego moc, jednak na razie to zignorował. Reakcja ojca na jego opowieść nieco ucieszyła chłopaka. Przez chwilę milczał nie wiedząc co powiedzieć, dopiero po chwili zmusił się do krótkiego podziękowania. - Dzięki, tato. Arden zamierzał kontynuować dyskusję, kiedy usłyszał pukanie w okno. Zdezorientowany odwrócił się w tamtą stronę – w samą porę, żeby zobaczyć jak okno eksploduje, a do pomieszczenia wlewają się trzy czarne kształty. Przez chwilę nic więcej nie widział, jego ojciec skutecznie przypomniał mu, że powinien ochronić się przed szkłem. Arden padł na ziemię, opierając się na rękach. Pierwszą rzeczą którą musiał zrobić, było wydostanie się spod ciała ojca, która zapewne nie wiedział co się dzieje. Chłopak szybkim ruchem przeturlał się w stronę regału, po czym odwrócił się do kształtów, które zdążyły się uformować w Nazgule z Tolkiena. Chłopak wyrwał talizman z szyi po czym odwrócił się do ojca. - Biegnij po ciotkę Ange! - Arden umilkł na chwilę. Przecież jego ojciec być może nawet nie widzi tych potworów. - Powiedz, że jakieś popieprzone istoty z cienia nas atakują. - Arden miał nadzieję, że da radę wytrzymać do czasu przyjścia jego osobistego rodzinnego magicznego wsparcia, jednak na razie nie zawracał sobie tym głowy. Z ogromną nadzieją, że jego nowe zaklęcie zadziała jak należy, wyciągnął dłoń w stronę widma najbardziej po prawej, próbując zaatakować go klatką myślową. -Udław się. - Usoka nie skończył jednak, i chwytając mocniej talizman wzmocnił moc zaklęcia. - A tym się zabij. - Powiedział lekko drżącym głosem, po czym spojrzał na drugie widmo. Mimo, że mógł tego później pożałować, musiał coś zrobić. Nie wiedząc jednak czy cień jest choć trochę materialny, ani czy pozbawienie go mowy cokolwiek uczyni, zdecydował się po prostu zadać mu ból. -Errox fumax. - Powiedział, po czym wycofał się za fotel, na którym opierał się kilka minut temu.
  14. Arden Usoka Arden patrzył na ojca bez większych emocji. Na spokojnie przyjął wieści o swojej matce, o wysuszonym wampirze oraz o całej reszcie. A przynajmniej wydawało mu się, że był spokojny. - Więc… to… - Urwał, przełykając ślinę. Przez dłuższą chwilę nie mógł wydać kolejnego dźwięku, dopiero po chwili zapytał cicho. - Czy ona jest… normalna? To znaczy… - Arden urwał, i spojrzał na talizman – rzekomy prezent od matki. Miał nadzieję, że jego ojciec zrozumie pytanie, bo gdy próbował powiedzieć cokolwiek więcej, słowa dziwnie grzęzły w jego gardle. Zamiast tego chłopak usiadł na krześle i podparł głowę jedną ręką. - Dobra. To później. Najpierw moja część umowy. - Arden zastanowił się przez chwilę, po czym zrelacjonował ojcu wydarzenia z poprzedniego dnia. Opisał dokładnie pierwszą i drugą wizję, pomijał jednak drastyczniejsze szczegóły, nie powiedział nic o demonie wydostającym się z Caleba, a w ostatniej walce nie wspominał nic o braciach Dixon, tylko zmienił ich w „nieznane wampiry”. Zdawał sobie sprawę, że jeśli nie jego ojciec, to jego ciotka z pewnością się o wszystkim dowie, dlatego wolał opowiedzieć wszystko teraz - w bardziej przystępnej wersji. Gdy skończył, przez długi czas milczał, jakby sam próbował przetrawić co właśnie powiedział. Dopiero po chwili podniósł wzrok. - Nie wiem co o tym sądzisz, ale moja historia wydaje się być normalniejsza. Chociaż „normalna” to głupie słowo. - Powiedział Arden z lekkim uśmiechem. - Pewnie zrobiłeś co musiałeś, i nie było innego wyboru. Nie wiem, nie chcę tego oceniać. Ufam Ci przecież, tato. - Arden westchnął lekko. - Ale chciałbym prosić o to samo. Szczerze, na razie nie wiem co się ze mną dzieje, a całe to zamieszanie z magią mnie denerwuje. Ale chciałbym to rozgryźć sam. Przynajmniej na razie.
  15. Arden z wdzięcznością przyjął przygotowany przez ciotkę posiłek. Tym razem zjadł prawie całość, jednocześnie słuchając odpowiedzi ojca na jego nie do końca prawdziwe wytłumaczenia. Zamierzał coś odpowiedzieć, jednak w tym samym momencie jego ojciec wstał i udał się do swojego gabinetu. Arden odłożył talerz, i udał się za nim. Gdy znaleźli się na miejscu, Usoka zatrzymał się przez chwilę. Dawno nie był w gabinecie swojego ojca, zresztą była to też jego sypialnia – dość prywatne miejsce. Doskonale pamiętał jednak układ pomieszczenia, żaluzje, zamknięte na klucz szafki oraz tytuły prawie wszystkich książek na półce. To ostatnie głównie dlatego, że wszystkie już kiedyś przeczytał, i większość leżała tam, gdzie je odłożył. Gdy jego ojciec oparł się o biurko, Arden spojrzał w tamtym kierunku, po czym podszedł do fotela i oparł się na nim rękami. Na chwilę opuścił głowę, zbierając myśli, jednak po chwili znowu spojrzał na ojca. - Skłamałem o wczoraj. Zresztą pewnie się tego domyślasz. - Dodał, wzruszając ramionami. - Nie zamierzam niczego ukrywać. Ale zanim powiem dokładnie co się stało, chciałbym wiedzieć o jednej rzeczy. - Arden zamilkł na chwilę. Nie chciał, żeby jego następne zdanie zabrzmiało jak oskarżenie, ale nie było to łatwe, zwłaszcza, że sam nie wiedział jaką odpowiedź chce usłyszeć. W końcu jednak spojrzał ojcu w oczy i zapytał spokojnym głosem. - Dlaczego co miesiąc wysyłasz kwoty od 120 dolarów w górę na rzecz przytułku w Oasis?