Rafal3920

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    2406
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Rafal3920

  • Ranga
    Erpegzekutor potworów
  • Urodziny 26.11.1996

Previous Fields

  • Systemy RPG D&D, WH, WoD

Profile Information

  • Gender Male
  • Interests Rock, Punk, Metal
    Programowanie(Pascal, C++, SFML 2.0)
    Gry RPG i strategiczne

Ostatnie wizyty

4724 wyświetleń profilu
  1. Arlen De'Greace Wszystko się udało nawet sprawnie, co bardzo ucieszyło Arlen. Jednak młodzieniec był jednak tylko jedną osobą w morzu potrzeb. Z każda chwilą Arlen uświadamiała sobie jak ważne byłoby wprowadzenie tu kościołów, a dokładniej roli magii objawień. Leczenie chorób i zasklepianie ran ratowało setki istnień w każdej godzinie, a tutaj wszyscy po prostu umierali. Skoro tutejsi nie potrafili zasklepić nawet prostych ran, to może i w magii była również odpowiedź na klątwę nałożoną na Loupy? Ale to wymagałoby czasu i badań. Niebezpiecznych badań. Arlen dopiero uświadamiała sobie, że ona i Larson mogą być nadzieją dla Loupów. Nastały jednak niezręczne pytania. Na dodatek - o ile z Mistrzem Żywiołów można było porozmawiać, o tyle Henry był prostym człowiekiem. - Pana siostra ma rację - Bogom niech będą dzięki. - przytaknęła - Nasze ludy nauczyły się "komunikować" w pewnym sensie z Bogami, byśmy w ich imieniu stawali kimś w rodzaju Mistrzów Żywiołów. Moim żywiołem jest światło: to płonące i to czyste - lecznicze. Mam nadzieję, że jeśli nasze ludy nawiążą kiedyś współpracę z wami, to nauczymy waszych kapłanów tejże komunikacji, bo u nas takie rzeczy nie jest niczym specjalnym. Uśmiechnęła się spokojnie i zerknęła jeszcze na poszkodowanego, czy na pewno poszło wszystko w porządku. Po czym zwróciła się do Henrego. - Ale muszę już iść, mógłbyś mnie odprowadzić? Tak szybko biegłam, że nie zapamiętałam trasy. Nie chcę, żeby moi przyjaciele się zaczęli martwić.
  2. No tak, o tym też miałem napisać, żeby napisać do kogoś, żeby "pomógł". Tu się zgadzam. Raz nawet byłem takim mediatorem i wszystko fajnie poszło. Jednak to już jest inicjatywa gracza - owa zmiana myślenia - którą popieram. Nie popieram narzucania takich rzeczy odgórnie. Do do drugiego akapitu to tak. To właśnie przykład "naprawdę ostrych przegięć" o których wspomniałem, więc tu też się zgadzam.
  3. Właśnie dlatego pisałem o PW. Tam nie ma innych osób, tylko ty i MG bądź inna osoba z którą rozmawiasz. Ludzie się łatwiej otwierają jak są sami. Ale reszta to już jest problem samego społeczeństwa i tego nie zmienimy raczej, jeśli profesjonaliści nie potrafią tego naprawić na o wiele wyższych szczeblach problemów. Bo aby to zmienić, nie wystarczy zmienić regulaminu, a sam sposób myślenia ludzi. Bo wyjdzie właśnie bronienie osób, które nie są nawet poszkodowane. I tak, strefa to jest społeczność, sesje łączą ludzi, są dyskusje ogólne jak ta. I jak się zastanowiłem nad twoimi słowami, to są też ludzie, którzy faktycznie chcą się dostać do sesji po jej rozpoczęciu. Obserwują i czasem się udzielają i ok. Jeśli ktoś taki chce prywatnie załatwić coś z mg, to proszę bardzo, PW jest do jego dyspozycji, ale musi pogodzić się z możliwością odmowy. Jednak może się uda coś wynegocjować. Ale dlaczego zabawę ma odbierać ktoś, kto nie jest w żaden sposób związany z sesją, nie jest brany nawet pod uwagę jako potencjalnie przyszły gracz. I takie właśnie sesje: które się tylko poczytuje w wolnym czasie i nie wpływa na nie, traktuje właśnie jako książki.
  4. @Nadia O! Dokładnie! Nie wiedziałem jak to dobrze ująć @Thomas Ufnal Crowlake Myślę, że a) właśnie jest normą. I bardzo dobrze Tylko trzeba mieć odwagę, a nie "jest źle i się domyśl". Na szczęście za każdym razem - mam nadzieję - osoba której podpadłem bądź podpadła mnie znalazła odwagę na dyskusję i znaleźliśmy kompromis. I też mam nadzieję, że to jest norma na strefie Co do b) to chyba PW jest najodpowiedniejszym miejscem na załatwianie takich spraw. Jednak moim zdaniem sesja przygotowana jest głównie dla graczy i nie licząc jakichś naprawdę ostrych przegięć, nie chcesz, nie czytaj. (przypominam, że mówimy tutaj tylko i wyłącznie o osobach postronnych! Z graczami należy się liczyć o wiele mocniej) Bo to trochę byłoby jak protesty przeciw temu, co napisano w jakiejś książce, której przecież nie musisz kupować. Poza tym takie akcje często są oznaczone jako +18. Takie oznaczenie pojawia się relatywnie rzadko więc zazwyczaj jest ostrzeżeniem przed takimi scenami. I prawidłowe oznaczanie takich sesji mogłoby być mocniej egzekwowane. Można też zrobić jakiś temat, gdzie można ogólnie dyskutować na takie rzeczy, tu przyznaję ci rację. Jednak wszystko z umiarem.
  5. Nigdzie nie napisaliśmy, że tego "nie ma", a jednie "nikt się z tym nie spotkał". Właśnie dlatego prosimy o konkretne przypadki. Dzięki nim można się zastanowić co zostało zrobione źle, co można poprawić itp. Za to ogólnikowe zmiany takie, jakie proponuje Ferr mogą łatwo doprowadzić do wprowadzenia inkwizycji pilnującej "jedynej słusznej racji" i tego staramy się uniknąć. Wypowiadamy swój pogląd i nie zabraniamy Ferrowi się bronić. To jest dyskusja. My twierdzimy, że ta zmiana jest zła i argumentujemy dlaczego. Z najazdami osobistymi o których piszesz się zgadzam, to było niepotrzebne, tak jak filmik Jediego... I faktycznie mogłem od razu to skrytykować. Tu przyznaję ci pełną rację. Jednak sam cytowany przeze mnie fragment moim zdaniem prawdziwy, bo Ferr zrobił dokładnie to, czego próbuje uniknąć i ta kwestia dobrze oddała to, co zrobił. Bo odebrał Marsass głos, twierdząc niemal, że robi to w jej obronie. A przynajmniej tak wynika z kontekstu całej wypowiedzi. Może przez ogólny chaos źle to zinterpretowaliśy, ale tak to zinterpretowało kilka niezależnych osób. Istnieje w prawie "zasada domniemania niewinności". Jeśli nie ma dowodów, to nie można ukarać sprawcy. Tak samo chcemy dowodów, że coś się dzieje, przykładów, nad którymi moglibyśmy przysiąść i faktycznie podyskutować zamiast zagłębiać się w teorię która jest póki co nie potwierdzona. Jest tylko słowami "tak jest". A co do odejścia od tematu... Może to i dobrze, bo to faktycznie jest kwestia którą warto poruszyć. edit: przez wyłączone funkcje strefy nie przeczytałem postu Thereka przed wysłaniem swojego. Chyba jedność w tym co mówimy coś znaczy.
  6. No więc jakieś 1/3 A4 usunąłem i wstawiłem to... Ale skoro się zaczął i ten temat no to napiszę. Zgadzam się z powyższymi odpowiedziami i to właśnie miałem na myśli pisząc o owej dyskusji. Bo osoby tolerancyjne często są takie, póki wszyscy się zgadzają z jego przekonaniami. Przykład: nie zgadzam się na to, by pary homoseksualne adoptowały dzieci. "Homofob!" "Nazista!" I już za to zdanie zostałem raz porównany z Hitlerem (serio!). Nie. To jest moje prywatne zdanie, opinia w trosce o prawidłowy rozwój dziecka, bo zarówno ojciec jak i matka spełniają różne role w życiu i tylko połączenie cech zarówno kobiety i mężczyzny w domu zapewni rozwój. To jest opinia poparta tezami i wytłumaczeniem, nie homofobia. Nie nawołuję do palenia gejów. czy zamykania ich w klatkach. Róbta co chceta póki nie krzywdzicie innych. I mam prawo to powiedzieć, mam prawo uzasadnić dlaczego tak sądzę, tak samo jak ty masz prawo stwierdzić, że się mylę bo to, to i to. Gwarantuje mi to konstytucja i regulamin strefy. Idąc z kolei twoim tokiem rozumowania, taka zmiana prawa mogła by łatwo otworzyć drzwi swoistej inkwizycji. Bo powiedziałem coś przeciw "twoim racjom", to miałbyś prawo mnie zbanować (nie konkretnie ty, ale wiesz o co chodzi). Jak mówię, świat nie jest czarno-biały. Każdy ma swoje racje, swoją moralność i jak sam podkreślasz: trzeba być tolerancyjnym. Jednak prawdziwie tolerancyjnym, o czym wspomina @Therek. Bo jesteśmy ludźmi, nikt nie jest taki sam. Nie ma uniwersalnej moralności ani jednej racji. Tym bardziej, że jak pisali poprzednicy: świat sesji =/= świat realny. Jeśli w moim świecie będą palić na stosach zbrodniarzy, homoseksualistów, leworęcznych, trędowatych itp. to nikogo nie krzywdzę. Bo palą się tylko kolejne linijki rozplanowanych NPC, a nie ludzie. Jeśli gracze godzą się n.p. na mroczną sesję w takich realiach, gdzie za najmniejsze przewinienia trafia się do łagru bądź na stos, a prawa są absurdalne, to czemu ktoś ma na mi tego zabronić? Nie zmuszam postronnych do czytania, a gracze się na to zgadzają. Nie popieramy tego, a tylko nasze postaci mają żyć w takim świecie. Melduje się Ciekawe czy pozostali X-1 sie przyznają Czyta się na tyle ciężko, że znajduje miejsca w których sam sobie zaprzeczasz: Nawołujesz do zmiany regulaminu strefy, ale nie sprecyzowałeś nic ponad to, co opisują pkt 8 i 14.1 które są: Skoro to tylko formułka, to co zmieni jej zmiana prócz samego jestestwa? Zakaz zabijania też jest tylko formułką. Kolejne. Chcesz, żeby prawo było egzekwowane, ale nie chcesz banów. Czyli równie dobrze można powiedzieć, że chcesz sprawić, by wszyscy ludzie byli od jutra bogaci. Ale tak się nie da, bez pozbawienia pieniędzy innych. Tak samo jak nie da się egzekwować prawa bez systemu kar. Brak kary tworzy piętnowane przez ciebie (słusznie piętnowane) ciche przyzwolenie. Zwłaszcza to rzuca mi się w oczy i chciałbym się dowiedzieć co masz na myśli "żeby to miało ręce i nogi", skoro ma to działać bez banów. Napisałeś, że w sesjach mogą być takie akcje jak rasizm, po czym udowadniasz zaciekle, że jednak nie. I to w tym samym (tym najdłuższym) poście. Mówisz, że tak jest, spotkałeś się z tym jako jedyny, lecz mimo to nie dajesz dowodów na podparcie swojej tezy. I nie mówię tego ze złośliwości. Bez przykładów nie wiem co należy zmienić. To jest jak kochane wśród mechaników i informatyków "nie działa, napraw". Każesz naprawić, ale nie pokazujesz co mamy naprawić rzucając tylko ogólnikami i rzeczami których nie przeżył nikt z nas. Przykłady. Poza tym gry RPG są formą sztuki, a ta jest często ekspresją własnych uczuć. Często, nawet nieświadomie, wyrzucamy z siebie to, co nam się w tym świecie podoba bądź nie. I nie zawsze jest to zgodne z oczekiwaniami niektórych. Jak i sam nie raz podkreślasz (nie tylko tu), RPG jest hobby dla ludzi dojrzałych. Wiemy więc zazwyczaj gdzie jest granica dobrego smaku dla NASZYCH graczy. Jeśli jednak ktoś ją przekroczy, to umiemy się dogadać. Nie mówię, że nigdy nikt jej nie przekroczył, sam raz cenzurowałem swój post po rozmowie z MG, bo balansowałem na krawędzi. Nie znam za to przykładu, gdzie ewidentnie był ten zły, który nie dogada się z nikim. Jeśli jest taki to faktycznie odejście jest dobrą opcją, wszystkich nie zadowolimy i trzeba się z tym liczyć. Nie jest to możliwe... A tu wchodzi kolejne twoje zaprzeczenie. Usuwanie z sesji czy "nie chcesz to nie graj" jest złe, ale sam masz (i ja też mam) graczy z którymi nie chcesz grać, na wspomnianej czarnej liście (moja jest na szczęście krótka ). Przekonania są przekonaniami i nie zawsze da się je zmienić. Skoro dwie osoby mają przeciwne przekonania, każde zgodne z sumieniem części społeczeństwa, to jak wybrać tego "złego", kiedy prawnie on nie istnieje? Ja nie widzę innej sprawiedliwej opcji niż zaprzestanie wspólnej gry, każda inna będzie stronnicza. Będzie ukaraniem niewinnego. Na koniec tylko: Podpisuje się wszystkim, w co jestem stanie złapać długopis. Brutalne, ale bardzo prawdziwe. Bo chyba starasz się wmówić ludziom, że są pokrzywdzeni, mimo, że tak nie jest.
  7. Również nie spotkałem się osobiście z takim przypadkiem o jakich mówisz, a większość z tych, o których słyszałem zakończyła się PW do MG i zakończeniem danego tematu. W sumie trochę miałem do powiedzenia, ale sporo powiedział już Eliastion. Podpisuje się pod każdym słowem jakie napisał. Eee... Co? Gdzie? Pomyślałem, że nie znam regulaminu... Przeczytałem go znowu i okazało się, że jednak znam. Nigdy nie słyszałem nawet o takim przypadku na strefie. Pkt.8 jest napisany poprawnie i nie wiem z czego bierzesz swoje wywody... Pomysł z "zakazaniem" pisania o drażliwych tematach w sesjach też jest bezsensowny. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, często się znamy nawet osobiście i wiemy co w danej drużynie można, a co nie. Bo z tego co zrozumiałem, to można by było grać psychicznym zwyrolem, który tworzy armie nieumarłych obdzierających ze skóry niewinnych wieśniaków... Ale gdyby owa postać wysłała kobietę do kuchni, to gracz wyłapałby bana. Tak samo może opisać stosy, które są kolejno dla wyznawców chaosu, nielicencjonowanych czarodziejów, przeciwników władzy itp. ale gdyby obok stał stos dla homoseksualistów - ban. Mimo, że różni się tylko nazwą i palonymi tam osobami. Przeszłość była brutalna i często niesprawiedliwa. Po co więc twierdzić, że było inaczej? Na osobny podpunkt zalicza się rasizm. Zakaz pisania o nim uśmierciłby dziesiątki, jak nie setki bardzo dobrych wątków. W wiele światów jest wręcz wpisany: nienawiść elfów do krasnoludów, czy ogółu do orków. I można go świetnie wykorzystać. Wezmę choćby cytowanego przez Ciebie Wiedźmina, gdzie ten wątek jest szeroko eksponowany, wokół niego kręci się sporo akcji. A gdyby po zmianie "prawa" podobny został zarzucony na strefie, to już ktoś mógłby podczepić go pod regulamin. Dlaczego? Gdyż słowa "rasizm", "homofobia", "seksizm" czy "nazizm" zostały już wypaczone. Są ludzie którzy takie łatki dają już pod wszystko, co jest niezgodne z ich przekonaniami. Ale to już dyskusja na osobny temat. Poza tym, są ludzie którzy mają więcej lub mniej dystansu do siebie. Więc czemu coś, co ma jedynie rozbawić, ma wyłapać bana bo komuś, kogo zupełnie to nie dotyczy poczuje się urażony. Przedwczoraj jeszcze miałem sytuację taką: Czesi opowiadali kawały o polakach, więc my zaczeliśmy im opowiadać kawały o czechach. Wszyscy mieliśmy broń niemal na wyciągnięcie ręki. Coś się stało? Nie! Pośmialiśmy się, dokończyliśmy pić wódkę i urządziliśmy turniej śpiewu polsko-czeskiego. Bo mieliśmy zdrowe podejście do sprawy i dystans. Co innego jeśli obrazi się samego gracza. Wtedy powinno się załatwiać osobiście i każda osoba która faktycznie szuka kompromisu to robi. Ferr. Bardzo szanuję cię jako zarówno jako gracza jak MG, ale szukasz problemu tam, gdzie on nie istnieje. Nikt normalny nie próbuje cię wprost obrazić w sesji. Treści do których się odnosisz to jest zwykłe tło. Świat nie jest czarno-biały, ma swoje niedoskonałości. Jako osoba która gra już od wielu lat z pewnością wiesz, że nic nie poprawia wczucia się w świat, tak, jak jego realizm. Cukierkowa wojna dobrych paladynów ze złymi do szpiku kości demonami potrafi być fajna, ale na dłuższą metę każdy taki "idealny" świat w końcu znudzi. Będzie zbyt piękny, by się w niego wczuć na dłużej.
  8. Arlen De'Grease Krok był szybki, ale kapłanka nie miała na sobie pancerza, więc dawała radę utrzymać szybkie tempo wystarczająco długo, by dotrzeć na miejsce. Poruszała się najszybciej jak tylko mogła i wbiegła do pokoju. Henry był pierwszy przy poszkodowanym, więc Arlen lekko, ale wyjątkowo zdecydowanie go odepchnęła, by mieć pełny dostęp do pacjenta. Gdyby nie wcześniejsze słowa Aramila prawdopodobne rzuciłaby teraz najsilniejszy czar leczniczy jaki zna, a młodzieniec za kilka chwil wyszedłby o własnych siłach z pokoju. Gdyby. - Miewałam gorszych, dam radę. - odpowiedziała spokojnie, ze śmiertelną powagą i przyklęknęła. Trzeba było pokombinować, żeby wszystkim nie wstrząsnęło w mieście. Widok zwykłych słów zasklepiający rany mógłby być zbyt mocny jak na pierwszy kontakt z magią leczniczą. Dlatego położyła dłoń na ręczniku i ignorując krzyk dzieciaka zaczęła wymawiać kolejne słowa anielskiej modlitwy. - Helmie, chroń swą mocą tych, którzy odchodzą, ginąc przez niewinność. Nie pozwól też na kolejną śmierć, gdyż jest ona przedwcześnie wydana. Choć ręcznik zasłaniał właściwe dzieło zaklęcia, to bardziej spostrzegawcze osoby w pomieszczeniu mogły zobaczyć, że niektóre z pomniejszych ran przestają krwawić, w ciągu kilku sekund, tam gdzie sączyła się posoka, tam powstawały jasne strupy. Pod ręcznikiem również, choć wiedziała o tym jedynie Arlen. Również i tętno zaczęło się uspokajać, lecz adrenalina w żyłach robiła swoje i kontakt nadal był trudny. Wstała z kolana i obróciła się do Loupów. Spojrzała na nich z lekkim uśmiechem - Proszę bardzo. Jego stan jest stabilny, choć rany potrzebują czasu, by się zabliźnić... Trzeba na to uważać. - chciała na tym zakończyć, jednak historia jej życia, nawyki i przekonania okazały się silniejsze od woli jej umysłu. - Chyba... Że to, co stanie się teraz, nie opuści nigdy tego pomieszczenia. Mogę przyspieszyć, znacznie przyspieszyć gojenie się tych ran... Ale nikt nie może się o tym dowiedzieć. Nie teraz. - powiedziała wręcz grobowym tonem. Była śmiertelnie poważna. Jej priorytetem była misja powierzona przez Lorda Blackthorna. Mogła ratować, ale była sama. Gdyby misja się powiodła, z kontynentu z pewnością przypłynęli by kapłani oraz wszelcy ludzie czerpiący moc leczniczą z natury. Para spojrzała na siebie i niepewnie kiwnęła głową na potwierdzenie. Arlen nie czekała więc na nic tylko wróciła do poszkodowanego. - Zaboli, ale muszę to zrobić. - ostrzegła i niemal oderwała od niego ręcznik, przyglądając się szkodom. Starała się oszacować, co ją spowodowało, a przy okazji oglądała ranę. - Nie ma żadnego brudu i groźby infekcji... Będzie dobrze... - po czym wróciła do modlitw w języku aniołów. Rany szybko się zrastały i zabliźniały. Po mniejszych nie pozostawał nawet ślad, a w miejscu głównej pozostała blizna.
  9. Arlen De'Grease Niestety Arlen za wiele się nie dowiedziała. Głównie oczywistości takie jak te, prawione zazwyczaj przez tych, których nawet nie chciano wziąć na kapłanów. Również to, że widział jedynie posągi, nie dodawało otuchy. Jedynie ten cień był interesujący. Symbolika przedstawiała ją zazwyczaj jako śmierć lub zły uczynek. To z kolei skojarzyło jej się z Keirą: boginią śmierci w pewnym sensie. Walka Keiry ze swoim ojcem? Ale z tego co zrozumiała z podań, to ze sobą od "zawsze" walczyli. Z pewnością - według niej - nikt z nich nie był tak potężny jak na przykład Mystra, więc śmierć któregoś z nich raczej nie wywarłaby znaczącego wpływu na cały świat, jak to stało się przy śmierci Mystryl tysiące lat temu. Tak czy inaczej kiwała głową i przytakiwała w zrozumieniu. Wiedziała już, że, jeśli będzie miała wolne, to poszuka źródeł pisanych na temat Polowania. Nic nie mogło być prawdziwsze od słowa kronikarza który akurat żył w czasach ostatniego polowania. Słowo mówione zmienia się, nagina prawdę, dodaje nowe elementy, a usuwa stare. Nie wiadomo więc było, co jest prawdziwe, a co nie. Potem nadbiegła krasnoludka i zaczęła opowiadać o walce w karczmie. Helm kazał ludziom bronić tych, którzy obronić się nie potrafią, więc Arlen nie miała zamiaru mu się przeciwstawiać. Tutejsi nie potrafili walczyć przeciw śmierci więc w ich obronie musiał stanąć ktoś z jej umiejętnościami. - Chlodvigu, powiedz proszę moim towarzyszom, że zaraz wracam. Sprawa czyjegoś życia i śmierci. I że będę na siebie uważać. I dziękuję za opowieść. Powiedziała do krasnoluda i pobiegła w kierunku Henrego. Jednak w głowie zadzwoniły jej słowa Aramila. Te o załamaniu się światopoglądu miejscowych. Musiała więc uważać. - Jestem... medyczką! - wykrzyczała do Henrego, skłamała, ale po pierwsze połowicznie, po drugie, by oszczędzić tak potrzebnego czasu - Gdzie jest ten klub o którym mówiła krasnoludka? Zapytała szybko i rzeczowo, licząc, że zaprowadzi ją i nie będzie czekać na Brighid. Czas uciekał zbyt szybko, takie rany nieraz bywały groźne.
  10. Arlen De'Greace Wszystko było coraz dziwniejsze. A kura zdecydowanie nie była zwykłym "drobiem". Arlen westchnęła, gdy Aramil powiedział co myśli... Miał rację. - Mógłbyś wysłać swoją sowę z wiadomością? Najgorsze, że załoga już się po całym mieście rozlazła... A ty Jorusie nie krępuj się, może dowiemy się czegoś ciekawego, zwłaszcza jeśli Chlodvig ma rację... - zwróciła się po chwili do Jorusa. Kura nie mogła być normalna... Zdecydowanie. Ale może była magiczna? Kapłanka cicho szepnęła Larson do ucha. - Mogłabyś sprawdzić, czy ta kura nie jest magiczna? Może to jaki chowaniec czy Planar? Bo na pewno nie powiesz mi, że ta kura jest normalna. Ja w tym czasie przepytam naszego drugiego "proroka". Już zrobiła krok w kierunku krasnoluda, ale odwróciła się do Larson i na wszelki wypadek dodała. - Ale zrób to... Subtelnie. Niby nie była Jorusem, ale lepiej powiedzieć coś oczywistego, niż spłonąć na stosie... Udała się więc do krasnoluda. - Przepraszam panie Chlodvig.. Moglibyśmy porozmawiać na zewnątrz? Corrie chyba nie chce, żebyśmy rozmawiali o religii tutaj. Krasnolud pokiwał głową i wyszedł za Arlen, stając nieopodal drzwi. - Panie Chlodvigu, czy mógłby pan opowiedzieć więcej o swoich wizjach? Powiem szczerze, jestem tutaj też tylko dzięki temu, że objawił mi się bóg, którego ja wyznaję...
  11. Arlen De'Greace Arlen przysłuchiwała się rozmowie zadowolona, szło dobrze, a bywało i wesoło. To dobrze, rozluźnia to atmosferę i daje łagodniejsze podejście w razie wpadki. Bardziej od reszty zaciekawiła się jednak krasnoludem niż reszta, ze względu właśnie na słowa dotyczące objawień. Czy jej wizje były z tym powiązane. - Kolejna różnica. W naszych stronach Bogowie niejednokrotnie objawiają się śmiertelnym, choć jest to faktycznie rzadkie. - ale wolała nie dodawać - póki co - że objawienia zdarzają się i jej. Wszystko przerwała nagle kura. Co. Do. Wszystkich. Diabłów? - pomyślała Arlen gdy zobaczyła znajomą kurę. Dopiero gdy wszystko ucichło odważyła się powiedzieć cokolwiek - Czy to ta sama kura, która była w karczmie? I ta, która zwiała ze statku jak nas orkowie zatopili? - była bardzo zdziwiona. Na początku sądziła, że to jakiś twór Larson, ale jej szok zdecydowanie nie był udawany. Tak jak i szok kapłanki. Z niego wyrwał ją dopiero Jorus ze swoimi przemyśleniami. - Eee... Nie... Raczej nie... - odpowiedziała niepewnie - Raczej uczynił go po prostu obsranym elfem... Arlen nie wiedziała co teraz ze sobą zrobić i zdecydowanie nie zazdrościła Larson. Choć chciała też wziąć na stronę starszego krasnoluda... Stała więc z lekko rozchylonymi ustami i tylko pokiwała głową na znak, żeby Jorus mógł tłumaczyć. Pewnie normalnie zapytałaby się go skąd zna takie sztuczki, ale jakoś nie przejmowała ją kroplą zastanowienia w morzu zdziwienia.
  12. *kręci się udając, że nie wie, że poświęca się najczęściej dziewice*
  13. Pytanie szybkie: czy znajdą się chętni na kolejną sesję fantasy? Mówię tu o wyborze D&D 5 lub WarHammer 2ed. Mam pomysł i czas, ale nie wiem, czy nie ma już przesytu patrząc na liczbę sesji :D 

    1. Pokaż poprzednie komentarze  9 więcej
    2. Mhelkir

      Mhelkir

      Sądzę że Warhammer by był powiewem świeżości, szczególnie gdyby osadzić sesję w trochę innych czasach niż rządy Karla Franza. Np. w okresie trzech Imperatorów, kiedy wyznawcy Sigmara byli wyjęci spod prawa i ścigani przez Łowców Czarownic.

    3. Therek

      Therek

      Jest opcja zadowolenia wszystkich... puść obie R na raz :D W sumie to byłby ciekawy eksperyment... puszczasz dwie R i określasz, że otworzysz tylko jedną sesję, a którą to zależy od jakości konceptów... nowy poziom współzawodnictwa :D 

    4. Rafal3920

      Rafal3920

      A wiesz, że przeszło mi to przez myśl? Ale CHYBA puszczę młotka, jako projekt o wiele bardziej ryzykowny. Jak się uda, to się uda, a jak nie, to pójdzie przykra prośba o przeniesienie do Cienia i w tym samym czasie otworzę drugą [R]-kę. Albo zobaczę jak pójdzie i może dam radę dwie na raz prowadzić?

    5. Selyuna

      Selyuna

      Zrób ankietę :D . Dwie Rki naraz byłyby niezbyt uczciwe.

    6. Rafal3920

      Rafal3920

      Już ostatnio, jak nie mogłem się zdecydować robiłem ankietę :P

      Ale powoli zaczynem też rozpisywać informacje nt. Warhammera...

  14. Arlen De'Greace Początek układał się dobrze, skupiła na sobie uwagę kapitana, choć Mistrz Żywiołu ciut go uspokajał. Ale to dobrze, przynajmniej Aengus nie będzie zbyt nachalny w razie czego. Potem zaczął się "pokaz magii" Larson. I choć sama magini zastanawiała się czy nie powinna czegoś dorzucić, to według Arlen sam pokaz by doskonały. Mówił jasno - u nas to normalne. Co prawda sama potrzebowała tylko jej "potwierdzenia", a chciała po prostu podświetlić stół, ale skoro Larson ją wyręczyła to nie należało narzekać, uśmiechnęła się tylko do niej i kiwnęła głową. - Dziękuję bardzo, o wiele lepiej. - po czym zwróciła się do Jorusa - Wy, elfy, również niepełnej krwi, widzicie w ciemnościach o wiele lepiej niż ludzie. Poza tym jestem mocno związana z domeną światła, więc tym bardziej kocham gdy jest jasno. Nie miała też za nic złe Jorusowi tego co powiedział, tyle było o nich powszechnie wiadome, a i też wpisywało się to w to, co Arlen próbowała osiągnąć: wypowiedź Jorusa dawała Loupom więcej pytań niż odpowiedzi. Potem nastał czas toastu, do którego Arlen dołączyła z poważniejszą miną. - Niech Kelemvor da im bezpieczeństwo w czasie ich ostatniej podróży. Ze śmiechem na ustach dołączyła do kolejnego toastu. Szybko jednak wróciła do poprzedniego, weselszego stanu. W dzisiejszych czasach dusze umarłych miały dobrze, Kelemvor był bogiem sprawiedliwym i większość z poległych będzie czekał zapewne łaskawy los. - Wracając do Magii... Z tego co zrozumiałam, to każde z nas - zerkając na Larson i Hatiego - inaczej podchodzi do tego jak jej używamy. Nie znam się na tym najlepiej, ale jeśli się nie mylę, to Wy kontrolujecie poszczególne żywioły i trochę przypominacie naszych zaklinaczy, nasi czarodzieje w jakiś sposób "podłączają się" do magii... tak? - spojrzała na Larson pytająco - A z kolei kapłani, tacy jak ja, potrafią nawiązać pewien rodzaj połączenia z wyznawanym bogiem i "używać" tego połączenia jako swoisty katalizator między kapłanami, a czystą magią. - wiedziała, że Aramil będzie zdenerwowany tym, co powiedziała, ale nie przejmowała się tym aż tak. Może ci pradawni osiągnęli taką moc, by być bogami? - Wydaje mi się, że różnice między nami wynikają z tego, że podczas gdy Wy skupialiście się na rozwinięciu technologii, my więcej uwagi przykładaliśmy do świata duchowego i magicznego. Dlatego twierdzę, że współpraca między naszymi cywilizacjami może pchnąć nas i Was znacząco do przodu. A i przy okazji dać nam znakomity rum. - podniosła kufel komplementując dobry trunek, bo Henri miał rację. Najweselszym punktem jak dotąd stała się miłosna opowieść. Arlen początkowo próbowała utrzymać względną powagę, ale osiągnęła tylko stan podobny do tego, w którym był Hati. Potem popełnił błąd. Wiele osób miało ją za cnotkę, jednak gdy tylko wyobraziła sobie jak to mogło wyglądać, popłakała się ze śmiechu. Starała się opanować, ale łzy same napływały, tym więcej im bardziej starała się opanować. Dobrze, że Jorus przynajmniej częściowo skupił na sobie uwagę waleniem w stół. - Tak Jorusie, piękna pieśń mogłaby z tego być! Po czym wzniosła kielich ku kolejnemu toastowi, o wiele mniej podniosłemu niż poprzedni. Potem nastał czas na rozmowę o elfkach. Przynajmniej tym razem Jorus był o wiele bardziej kulturalny niż poprzednio. Larson musiała mu naprawdę mocno nagadać. Ten czas Arlen wykorzystała na uspokojenie się i doprowadzenie się do ładu. Ciekawie też Jorus trafił z porównaniem jej do elfki. Nie wiedziała, czy on wiedział, że jej babka była elfką. O wiele bardziej zaciekawił ją jednak temat rogu aniżeli elfek. - Dołączam do pytania. Co to za róg? Jakaś legenda miejscowa, czy faktyczne jakieś powtarzające się wydarzenie? Wiecie, u nas "wróżbici" przepowiadają koniec świata średnio raz do roku... Jak widać za wiele wspólnego z rzeczywistością to nie ma.
  15. Jak kontynuujecie sami mimo to to dziękuję za grę Przepraszam, no ale nie potrafię już się wczuć po takim czasie, a i czasu mało ostatnio miewam. Dzięki za to co było!