Mitsun

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1949
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Mitsun

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący
  • Urodziny 09.07.1985

Profile Information

  • Gender Male

Ostatnie wizyty

3444 wyświetleń profilu
  1. Ok kochani, MG zaakceptowali projekt wspólnego avatara dla naszej sesji. Dlatego proszę każdego o podrzucenie mi grafiki swojej postaci na pw w jak najlepszej rozdzielczości. Jeżeli ktoś ma dwie formy, jak Olek/Overkill lub zwyczajnie chce mieć dodatkowy avatar to proszę o adekwatną grafikę.
  2. Anaya White Upiła kolejny łyk kawy. Połowa kubka opróżniona. Słuchała uważnie siedząc sobie w kącie. Loui władał mieczem. Do tego niby legendarnym. Wyjęła telefon i wstukała hasło, żeby po chwili chłonąc legendę Rolanda. Następnie stworzyła na głównym pulpicie notatkę: "Przeczytaj to koniecznie". Przez kilka chwil intensywnie stukała w klawisze, po czym odrobinę zdenerwowana kontynuowała obserwację. Wężowa i jej przyszła współlokatorka Roxi szalały przy garach. Anaya zastanawiała się czy jest moment, w którym te dziewczyny przestaną tak nadawać. Czy możliwa jest błoga cisza w tej grupie? Zapewne nie. Wzruszyła ramionami sama dla siebie i kontynuowała obserwację. Chłopak z rosyjskim akcentem wyglądał na zmartwionego. Może przed jej przyjściem coś się stało. Po krótkim zastanowieniu nie miała ochoty się tego dowiedzieć. Zdawał się mieć nieprzyjemną aurę wokół siebie. Gdy usłyszała, że indianin Billy, jest szamanem prawie się udławiła. W sumie nie powinna się dziwić. W tym całym gronie kolorowych osobowości wypadała blado. Wstała, odstawiła kubek i podeszła do Billego. - Po pierwsze dziękuję, za troskę. Po moim niekontrolowanego ataku, spytałeś czy wszystko dobrze, a ja oszołomiona nawet nie odpowiedziałam. Robię to teraz. Wszystko w porządku. - po czym bez ogródek wyskoczyła z pytaniem. - Czy jako szaman kontrolujesz pogodę? - zapytała zaciekawiona.
  3. Anaya White Nie interesowało ją z kim będzie dzieliła pokój. Ważne, że była tam gdzie chciała, w Avegners Tower. To miejsce może sprawić, że jej sytuacja ulegnie zmianie. Wypadło, że Roxi będzię jej współlokatorką. Udała się po swoje dwie walizki. Gdy weszła do pokoju zauważyła leżące bagaże. Rzuciła jedną torbą w głąb pokoju jakby z obrzydzeniem. Jakby nie była jej własnością. Drugą ułożyła obok łóżka, które stało w kącie. Było całkowicie puste, więc zajęła jej bez pytania. Rozpakowała bagaż i przebrała się w ciuchy bardziej codzienne. Legginsy dopasowała kolorem do luźnej koszulki. Założyła rękawice treningowe. Wzięła bidon, wsypała odżywkę i ruszyła w stronę siłowni głęboko ziewając. Najpierw musiała napić się kofeiny. Kierunek kuchnia został obrany. Zajęło jej trochę czasu, zanim ją odnalazła. Ku jej zdziwieniu, była ona całkowicie pełna. Podniosła rękę w geście powitalnym. Zapach kawy unosił się w powietrzu. Kątem oka zlookała gadatliwą czarnoskórą dziewczynę. Skrzydła zrobiły na niej umiarkowane wrażenie. Zastanawiała się czy potrafi latać. Jednakże ciekawość nie była na tyle duża, aby zadać to pytanie. Rozmowa między ludźmi trwała w najlepsze. Anaya wpadła tylko napić się kawy. Usiadła wygodnie na krzesełku i popijając gorący napój zaczęła wsłuchiwać się w rozmowę, ziewając od czasu do czasu.
  4. Anaya White Nie planowała tego co się wydarzyło. Spanikowała jak nigdy wcześniej. Jej bezużyteczny dar nie był jeszcze prezentowany przy tylu świadkach. Lubiła czasem delikatnie psocić i zdenerwować swoją terapeutkę, nigdy jednak nie przeszło to w ból. Już widziała oceniające oczy. Wiedziała, że tego nie uniknie. Pierwsze wrażenie jest tylko jedno i właśnie paliło się niczym biblioteka aleksandryjska. Znowu będą ją wytykać. Będą chcieli naprawiać. Zaczną tłumaczyć, strofować. Instruować o kontroli emocji. Miała tego serdecznie dość. Czy ktoś jest w stanie zrozumieć przez co przechodzi? Pytanie powtarzało się echem w myślach Anayi. Reakcja grupy ją pozytywnie zaskoczyła. Dziewczyna imieniem Roxi się z nią przywitała, na co dostała odpowiedź grzecznym skinięciem głowy. Gość w okularach stwierdził, że na koncertach bywa gorzej. To na sekundkę wywołało uśmiech na jej twarzy. Postanowiła zanotować sobie w głowie, że chłopak o rosyjskim akcencie powiedział zdanie w liczbie mnogiej mówiąc o sobie. W końcu osoba, która była przy epicentrum jej wybuchu nie powiedziała nic niemiłego, chociaż miała do tego pełne prawo. Wyciągnięta dłoń, aż wprawiła ją w zakłopotanie. Odwzajemniła gest i lekko zarumieniona wstała z pomocą Louiego. - Nie teraz. - pokręciła głową. - przyjdzie na nią czas. - powiedziała osoba, liczącą każdą sekundę. - Chętnie odpocznę od nadmiaru wrażeń.- zwróciła się do grupy przyszłych towarzyszy. - Skorzystam z okazji, że każdy mnie teraz słyszy... - chwilowa niezręczna pauza. Dziewczyna aż chciała pacnąć się w czoło i przejechać dłonią po całej twarzy. - Przepraszam, za to czego doświadczyliście. Ta krzycząca to Anaya White. Miło mi was poznać. - Wykrzesała najmilszy uśmiech jaki potrafiła w tych okolicznościach. Spojrzała w stronę Louiego i poruszała niemo ustami tworząc sylaby słowa dziękuję. Chłopak dał jej nadzieję. Nawet jeśli okaże się płonną.
  5. @Gatzky my hero. Jedyny z pokładami empatii Liczę jeszcze na jakąś mega trafną dosłowną puentę @Therek zabieram się za odpis
  6. Należało mi się. Tylko nadmienię, że katalizatorem posta nie była moja chęć popisywania się, tylko budowanie postaci. Anaya nie kontroluje swoich mocy, a sytuacja w jakiej się znajduje dała impuls do spontanicznego użycia jej. Przynajmniej ja tak to widziałem w mojej głowie. Następnym razem pomyślę dwa razy zanim kliknę Dodaj Odpowiedź w przygodzie. Spytałbym się tylko @Aruna @Aquaman, jakie konsekwencje mechaniczno fabularne niesie za sobą ta sytuacja? Nie licząc oczywiście, antypatii npców i postaci graczy.
  7. @Gatzky myślę, że spokojnie możesz uniknąć z uśmiechem na twarzy, gracją i elegancją ciepłej bagiety, prezentując swoje moce przed innymi postaciami. Jeszcze mógłbyś złapać Anayę, żeby nie upadła na kolana
  8. Te ruszenie mebli to zwyczajne przesunięcie o kilka centymetrów A ludzie potrafią opierać się sile bezwładności ahh ta poprawność fizyczna Fakt Loui mógłby odpalić swoje przewijanie i uskoczyć na bok
  9. To była chwila. Co najwyżej wam szumi w uszach i powoli wraca słuch. To nie miał być żaden pozbawiający przytomności atak Nikt nie ucierpiał trwale Anaya obiecuje to wam
  10. hehe może i jest kuloodporny, ale nie dźwiekoodporny
  11. Hello! Itsaa mee, Louiiiiii...
  12. Anaya White Chłopak delikatnie złapał ją za dłoń, po czym zobaczyła coś niesamowitego. Dlatego się nie wyrwała. Dlatego jej dłoń nie spotkała się z jego policzkiem. Dlatego nie musiała słuchać jego przeprosin. Jej oczy wyostrzyły się jeszcze bardziej. Wskazówki zegara stanęły. Zastanawiała się, cze chłopak posiada jakieś zdolności telekinezy, ale go nie zapytała. Rozmarzyła się chwilowo co by było gdyby miał wpływ na czas. Spełnienie jednego z jej marzeń byłoby możliwe. Mógłby... W tym momencie stała się odwrotna rzecz. Wskazówki przyśpieszyły. Anaya zaczęła powoli kręcić głową. - Niee... - wyszeptała. Stoły i krzesła zaczęły delikatnie drgać. - ZATRZYMAJ TO! - wrzasnęła niewyobrażalnie głośno. Fala dźwiękowa rozeszła się po pokoju, atakując błony bębenkowe wszystkich obecnych. Wszystko trwało dosłownie chwile. Meble zmieniły rozmieszczenie w pokoju. Szklanki popękały. Szyby w oknach nadal wytłumiały drgania spowodowane krzykiem. Zrobiła to nieświadomie. Upadła na kolana ledwo łapiąc oddech. Śmiertelnie przestraszona zbliżającą się perspektywą, którą tak bardzo stara się oddalić. Zwróciła wzrok w stronę Louigeo. W jej spojrzeniu nie było złości. - Chciałabym porozmawiać z Tobą na osobności. - Następnie zwróciła się do reszty, powoli wstając i łapiąc równowagę. - Skoro już cała uwaga skupiła się na mnie to jestem Anaya White. Więcej się to nie powtórzy.- Nic więcej nie dodała.
  13. Therek mistrz jak zwykle. Aż mi się przypomina Miliana i zabawa jaką ja miałem w tworzeniu postów.