Deckard

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1072
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Deckard

Contact Methods

  • Website URL http://www.last.fm/pl/user/Gadzikk

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Poznań

Ostatnie wizyty

2061 wyświetleń profilu
  1. Maksima wyczuła, a nawet otwarcie przyznał się do władania mocą. Nie wspominał jednak np. o Alvie i jej wilku. Stąd, jak sądzę, pewną niewiadomą jest na ile zdaje sobie sprawę lub może sobie zdawać z umiejętności całego teamu. (we wcześniejszym poście, po edycji, dodałem jeszcze do doborowego towarzystwa Maksa samego Lorda, o którego związkach z Odmieńcem dobrze wie)
  2. W sumie to jest ciekawa sprawa, bo z tego co mi się wydaje (nasza droga MG, proszę krzyczeć, jeżeli się mylę!), Lena nie jest świadoma - poza przypadkiem Maksa oraz Corvo - że Kruki władają magicznymi mocami :). Ona sama nie posiada znaku na ręce (to obserwacja Maksa z czasów jej rozmowy na statku), więc możliwe, że jej zdolności postrzegania "sygnatury" także są odpowiednio ograniczone. A może i nie :D.
  3. Maksim Olgovich Aristov Odmówiła. Maksim Olgovich Aristov naturalnie nie oponował. Co więcej, nie widział żadnego interesu w kwestionowaniu cesarskiej decyzji. Akceptując lekkim, acz oszczędnym ruchem głowy dołączoną do odmowy argumentację (tak bardzo bliską każdemu, kto zetknął się w swoim życiu ze syndromem wyciągniętego palca i urwanej ręki), nie kłopotał się tym samym w znane już niektórym Krukom mimiczne bądź na poły werbalne okazywanie ostrożnego braku akceptacji. Zwłaszcza, że pole działania, które nakreśliła Emily Kaldwin manifestacją swojego twardego charakteru, dawało w ocenie arystokraty całkiem obiecujący punkt wyjścia dla Leny Levine. Ostatecznie - o czym z pewnością nie mogła wiedzieć pewna dzikuska, młócąca swoimi żądaniami i prowokacjami niczym tyvijskim cepem - wszystko co ważne tkwiło między wierszami. - Powiedziałaś, iż Loretta może znajdować się, cytuję, jednocześnie tu i tam. - Maksim, odzyskując z wiedźmą kontakt wzrokowy, z wyczuciem zabrał głos jako pierwszy, tak, aby nie wtrącić się przed władczynię bądź jej Obrońcę. - Mniemam, że z uwagi na pewne okoliczności nie musimy się domyślać, o jakie "tam" chodzi... - twarz mężczyzny ozdobił dwuznaczny grymas, kiedy gładko omiótł spojrzeniem twarze znajdujących się wokół niego Kruków. Nie wyłączając Prestona odciągającego doktora von Fausta oraz Rakeli White z kartką i ołówkiem w ręku. - Zgaduję, że również w tym tkwi jej przewaga oraz potęga... choćby niekontrolowana... skoro bramy do Pustki stoją na życzenie Loretty otworem. Zanim zostaniesz z pewnością zasypana innymi kwestiami interesuje mnie odpowiedź na pytanie, czy nasza utalentowana ośmiolatka może w twojej ocenie zabierać ze sobą innych? Zawłaszczać... porywać... - arystokrata wykonał mały, niezobowiązujący krok w stronę więźniarki - ...nie tylko umysł, lecz żywe ciało?
  4. Tak sobie myślę, że, biorąc pod uwagę ostatnie wydatki na podróż Ivette, Maksim czuje się bohaterem i męczennikiem w jednym
  5. No w sumie, tak patrząc w miarę obiektywnie, nasze postacie - a przynajmniej Maksim i Alva - są pełnowymiarowymi złolami :D. Inna sprawa, że Maks nie zaprząta sobie głowy operowaniem takim pojęciem moralności ponad instrumentalne potrzeby :P. Hm, a tak swoją drogą... Czy Rakela, tytułując się mianem "egzekutorki", w swojej karierze Kruka nie wykonywała poleceń Corva w oderwaniu od moralności?
  6. Albo interesowność!
  7. Zapewniam, że Maksim zwraca uwagę również na Rakelę :D. Właściwie można to uznać za jakiś rodzaj współdziałania, skoro podejmuje głośno - także z myślą o Lenie - nieme propozycje panny White ;). (a poza tym Vi ma rację, że Maks lubi żyć dobrze z władzą xD) No i ogólnie podpisuję się pod postem Gatzky'ego, zwłaszcza w kontekście strategii. Kruki nie powinny dać się rozgrywać takimi prostymi sytuacjami, zwłaszcza, kiedy po pierwsze mają przed sobą *niebezpieczną* więźniarkę (przecież dożywocie to nie przelewki :P), a dwa, że taki Corvo trzyma przeca rękę na pulsie. Sytuacja molestowania, o której wspomniała Par, w ogóle tutaj nie zachodzi ze względu na intencje i okoliczności.
  8. Maksim Olgovich Aristov Hrabia Aristov nie odwzajemnił mrugnięcia Leny Levine. Nie musiał. Wystarczyło, że przysłuchując się propozycji złożonej przez Hansa Wettera (ofercie niezaprzeczalnie sensownej, chociaż w ocenie Maksima wysuniętej zdecydowanie zbyt pospiesznie; takie ścisłe umysły aż nadto pochopnie dążyły do rozwiązania, odmawiając sobie zakosztowania słodyczy sztuki targowania się o wysokie stawki) nie spuszczał z niej spojrzenia czujnego, brązowego oka. To zaś, omiatając jej drobną, sponiewieraną lochami Coldrige sylwetkę, nie siliło się na zabawy w przyszpilanie bądź zamrażanie samym swoim wyrazem. Zamiast tego, utrzymując swój chłodny, na poły uśmiechnięty dystans, obserwowało, jak Lena przekorną, diabelnie sprytną odpowiedzią rozbija utrzymywany do tej pory przez Kruki szyk niczym jednym, sprawnym uderzeniem bilardowej kuli. Nie miał wątpliwości, że Lena, którą miał możliwość oglądać w akcji, w życiu nie dałaby się po raz drugi schwytać w tak banalny sposób jak niegdyś na pokładzie Starego Desanta. Ta mała demonica rzeczywiście była stworzona do przetrwania najgorszych klęsk: szczurzej zarazy... gwałtów... tortur... śmierci mentora... A co gorsze, w ocenie Maksima Olgovicha zdawała się sukcesywnie odradzać. I stawać coraz silniejszą. Ach, Lena Levine z pełnią swoich możliwości byłaby naprawdę poważnym wrogiem. Ale czy stara, dobra zasada nie zakłada, aby takich trzymać jak najbliżej? - Wasza Wysokość... - Aristov, sam ciekaw która z oferowanych przez Kruki ścieżek konwersacji najbardziej przypadnie wiedźmie do gustu (prowokująca? współczująco-fraternizująca? a może przesiąknięta odpychającą fascynacją?), lekko skłonił się w stronę Tronu, świadom, że w zbyt wielu aspektach Kruki zapominały o obecności czynnika decyzyjnego. Choćby na polu pustych, ale potrzebnych gestów. - Czy zarząd więzienia Coldrige jest w stanie przychylić się do złożonej przez osadzoną prośby?
  9. A co on jej niby takiego strasznego robi, żeby uznać jego zachowanie za skandaliczne? Ano, coś w tym jest :).
  10. Bez przesady, zachowanie Gregora na swój sposób jest pocieszne xD. Maksim mu złego słowa nie powie ;). Zresztą dam sobie rękę uciąć, że spotka się z o wiele przychylniejszą reakcją Leny niż Alva :D.
  11. A Maksim dał? Szczerze wątpię :D. Marzę aby przeczytać opis śpiewającego Gregora xD.
  12. btw... Czy ktoś z nas pisze obecnie posta? Waham się pomiędzy naskrobaniem czegoś króciutkiego a poczekaniem na reakcję Hansa :D.
  13. Właściwie model zaproponowany przez Hansa jest tym, do którego chciał dojść Maksim (chociaż trochę innymi słowami :D), ale jednak wpierw wolał wybadać grunt bez wykładania na stół najważniejszej karty przetargowej :D. Zresztą jak na dłoni widać, że Lenka coś kombinuje :>.
  14. Zakładając, że nie wylądowałaby w więzieniu :D. Spakowanie się i ucieczka to chyba to korzystniejsze rozwiązanie sytuacji :D. @Paranormal, dlatego najlepsi agenci to ci bez zobowiązań :D.
  15. Ale, jakby nie patrzeć, Maksimowe "czas się zwijać" miało sens. Gdybyśmy spojrzeli na rzecz z perspektywy saloniku, porywanie Esmy nie tylko byłoby karkołomne, ale w zasadzie pozbawione sensu - ten czyn stawiałby "Kruki" (czyli tak naprawdę prywatne osoby, do których nikt w razie wpadki się nie przyzna) w roli porywaczy i agresorów :). Wątpię nawet, czy cesarzowa byłaby zachwycona taką samowolką :D.