Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Deckard

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    211
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Deckard

  • Ranga
    Niedzielny gracz
  • Urodziny 21.10.1989

Contact Methods

  • Website URL http://www.last.fm/pl/user/Gadzikk

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Poznań

Ostatnie wizyty

1021 wyświetleń profilu
  1. Maksim Olgovich Aristov Przednia strona... Tylna strona... Tafla lustra... Wgłębienia i wypukłości srebrnych zdobień... Przód... Tył... Maksim, próbując przeniknąć tajemnicę lusterka pod każdym możliwym kątem, ostatecznie złapał się na zsynchronizowanym, oddzielonym od siebie kilkunastoma sekundami, obracaniem przedmiotu z jednej strony na drugą, tak, że co jakiś czas w gładkiej tafli polerowanego szkła odbijała się jego własna twarz. Początkowo miała ona fizis tego człowieka, którego oglądał każdego dnia w innych lustrach - trzydziestolatka z charakterystycznym monoklem na lewym oku, stoickim, badawczym spojrzeniu oraz szeregiem bruzd na czole, jakby nałożonych za karę za ustawiczne myślenie, spekulowanie, ocenianie, lustrowanie i kalkulowanie. Wystarczyła jednak krótka chwila, aby Aristovowi coraz trudniej było oprzeć się wrażeniu, że każda kolejna tura, zamiast odbijać stan rzeczywistości, ustawicznie cofa się w czasie... o dwa... pięć... dziesięć lat... ukazując postać człowieka, który patrzył na świat bez zmarszczek, za to z jakąś sympatyczną, właściwą dla młodych ludzi pogodą ducha. Człowieka, który patrzył na świat parą zdrowych oczu. Podbudowany wyobraźnią nie utrzymał się na długo, bo w następstwie pojawiły się kolejne twarze... Te z odległej przeszłości i najbliższej teraźniejszości... Kochane... Pogardzane... Tolerowane... Znienawidzone... Błysk-Eleanor... Błysk-Andriey... Błysk-Sokołov... - Zdecydowanie musimy wystawiać straż na noc. - jednym, krótkim zdaniem odciął się od niepotrzebnych wycieczek w przeszłość. Wyczuwając w prawej kieszeni płaszcza wypukłość znalezionej w kubryku kości, bez najmniejszej wątpliwości stwierdził, że limit wspomnień na dzisiejszy dzień zdecydowanie się wyczerpał. Twardo zapierając się nogami o grunt pełnej wyzwań rzeczywistości, wsunął lusterko do wewnętrznej kieszeni płaszcza. - Nie wierzę w przypadki. - wypowiedział w momencie, kiedy miał pewność, że nie będzie rozpraszał maksymalnie skupionej Alvy. - Nie zwykłem w nie wierzyć. - przysunął się odrobinę bliżej tropicielki, z powagą spoglądając w jej oczy. Dzieląca ich przestrzeń była na tyle mała, że pozwalała na rozmowę ściszonym głosem, jednak zarazem nosiła w sobie wszelkie zmaniona poszanowania przestrzeni osobistej wokół Alvy. - Wszak jedna gra się rozpoczęła już jakiś czas temu... w Dunwall... o najwyższą stawkę. Tam nie ma innych. - za plecami dyplomaty pojawił się Cornelis, który, być może za sprawą wrodzonych talentów, wyczuł frazy rodem z kategorii dramatu politycznego. - Z *kim* lub *czymkolwiek* mamy do czynienia, w momencie przycumowania u wybrzeży Morley musimy mieć go rozpoznanego. Zneutralizowanego. Unieszkodliwionego. Bądź, jeżeli sprawa tego wymaga, zlikwidowanego. - twarde rysy twarzy Maksima przy każdym wygłaszanym słowie utrzymywały identyczną, pragmatyczną stanowczość. - Alvo... Cornelisie... dla bezpieczeństwa naszej sprawy radzę uznać, że mamy do czynienia z Małą odsłoną Wielkiej Gry... A może nawet postawić znak równości pomiędzy sprawcami? - Aristov uśmiechnął się delikatnie. - Lecz tutaj oddaję pole dla zawodowca... Z kim według ciebie mamy do czynienia?
  2. Na pewno, skoro chciała ukraść drogocenne percivalowe lustereczko :P.
  3. Jestem ciekaw reakcji Percivala
  4. Nocny Król > reszta hałastry. Absolutnie najlepsza opcja dla Westeros, gdzie wszyscy są równi i znają swoje cele. Doświadczony władca (tysiące lat rządzenia robią swoje), zdolny i cierpliwy strateg, zaradny, świetnie wykorzystujący uzyskane zasoby. Szanuję i trzymam kciuki.
  5. Gratulacje! Ani się obejrzysz a dojdzie kolejne zero!
  6. (Popieram apel o odpisanie! )
  7. Maksim Olgovich Aristov Już w momencie otwierania masywnych, mocno osadzonych na zawiasach, drzwi do swojej kajuty, nie miał wątpliwości, że obraz, który zastanie, znacząco pokryje się z tym doświadczonym przed chwilą w pokoju Alice. Powiedział mu o tym dźwięk i opór ze strony licznych przedmiotów, które, rozrzucone po pokoju, a następnie częściowo przesunięte po podłodze mocą sztormu, zaległy niedaleko progu pomieszczenia. Otwarłszy drzwi do samego końca, w świetle przywróconej elektryczności mógł bez przeszkód podziwiać efekty działań złodzieja. A te zaiste były na swój sposób spektakularne... W większości rozdarte koszule, zniszczone książki, częściowo rozbite flakony... Rzeczy, z których każda kosztowała od kilkudziesięciu do kilkuset sztuk złota, teraz walały się po wyszorowanych deskach kajuty (z uwagi na specjalne życzenie Aristova wyszorowanych podwójnie) w stanie wyzywającego rozkładu. Maksim stał nieruchomo oparty o laskę, dokonując w milczeniu sprawnej inwentaryzacji wypatrzonych przedmiotów. Powietrze zdążyło przesiąknąć wyrazistym zapachem wody kolońskiej. W końcu spojrzenie zdrowego i mechanicznego oka spoczęło na złotych monetach, leżących tuż obok czubka buta mężczyzny. Wybity na nich profil Cesarzowej z niezachwianą dumą znosił fakt sąsiadowania z zawartością rozprutego woreczka na psie smakołyki. Maksim Olgovich Aristov poczuł rozlewającą się w jego umyślę falę zimnej, mściwej irytacji, tego na swój sposób ożywczego uczucia wyostrzającego szybkość myślenia i zdolność bezwzględnej kalkulacji. Cóż, nie ulegało wątpliwości, że złodziej musiał przełknąć gorzką pigułkę porażki. Nie zabierając Krukom ich najcenniejszego skarbu, odkrył zarówno swoją obecność, jak i intencje, które nim kierowały. Wreszcie nie przewidział, że decydując się na buszowanie w kajucie Maksima, naruszył strefę, której dla własnego dobra naruszać nie należało. Dla Aristova praca była życiem, a życie pracą, jednak marnotrawienie jego pieniędzy zawsze traktował jako dodatkową, osobistą urazę. Alva nie musiała pytać się o spostrzeżenia Maksima płynące z przeglądania kajuty. Chłodny, drapieżny błysk w oku mężczyzny mówił w zasadzie wszystko co najistotniejsze. Wkraczając razem z Tyvijką do pomieszczenia zajętego przez Percivala, kątem tego samego oka zlustrował wewnętrzną stronę drzwi. Te, chociaż masywne, ryglowane były jedynie na przymocowany do futryny skobel. Spojrzał w ich stronę po raz drugi, kiedy za pomocą laski zamykał bulaj. Rozbite szkło chrzęściło intensywnie pod podeszwami butów. - Od dzisiaj wystawiamy straż na noc. - wyraził tonem, który brzmiał bardziej jak stwierdzenie niż propozycja. Zanim jednak temat wybrzmiał na tyle odpowiednio, aby Alva i Cornelis mogli się do niego ustosunkować, wypatrzone na półce znalezisko szybko zawładnęło ich uwagą. - To by wymagało założenia, że świadomie podejmuje z nami grę. A to już coś więcej niż rabunek pod wpływem okazji. - Maksim przejął lusterko z rąk Alvy z wprawą człowieka znającego się na antykwarycznej ostrożności. Obracając przedmiot w dłoniach odzianych w czarne rękawiczki ze skóry pandyzjańskiego bawoła, badał wyostrzonym wzrokiem i stłumionym dotykiem powierzchnię metalu, szukając w misternych zdobieniach potencjalnych wskazówek na temat pochodzenia przedmiotu, jego wartości oraz występowania. Co prawda Aristov dopiero od kilku lat na poważniej zainteresował się uprawianiem poletka mecenatu artystycznego (a i tak cały czas obowiązki przedsiębiorcy i rojalisty odgrywały pierwsze skrzypce), to jednak wpojone od najmłodszych lat poszanowanie dla własnych pieniędzy kazały mu dokładać wszelkich starań, aby nie dać się oszukać pierwszemu lepszemu sprzedawcy tandety. Stąd Maksim stawiał nie tylko na dobór zaufanych antykwariuszy, ale i rolę samokształcenia. - Z drugiej strony musi to być specyficzny złodziej, skoro zostawia takie pamiątki. Założę się, że ten poziom ekstrawagancji zadziwi samego pana Addera... - widząc z każdym obrotem własne odbicie w tafli lustra starał się sięgnąć pamięcią do treści wszystkich katalogów oraz książek, opisujących tego typu domowe precjoza, a także aukcji, w których osobiście brał udział. Jednocześnie nie mógł pozbyć się wrażenia, że w tym dziwnym na pozór kodzie, wyznaczanym przez lusterko (z pewnością), otwarty bulaj (możliwe) oraz znalezioną w kubryku kość (wielce możliwe), tkwi pewien klucz - jeżeli nie do rozwiązania jakichś zaprojektowanych szarad, to z pewnością tożsamości samego złodzieja. Obracając z uwagą lusterko w dłoniach, śledził również z nieukrywanym zainteresowaniem wysiłki Alvy. Raz, że w obecnej chwili nikt z drużyny nie był bardziej predestynowany do wytropienia złodzieja niż ona. A dwa... Nawet wśród tyvijczyków są tacy, którzy z trudem wierzą, że taka kobieta może być krwią z krwi gorzeliników Lazarevów... Ciekawe.
  8. @LuniLan, myślę, że tylko męska duma hamuje nas przed żądaniem wpisania głaskania i pocieszania do podręczników pierwszej pomocy :D. btw... Zastanawiając się, czy Maks może coś wyciągnąć z obczajania lusterka, w porozumieniu z naszą MG wprawiłem w ruch turlacza... z pozytywnym efektem!
  9. Odpiszę po @Vadeanaine, żeby Alva na luzie podjęła działania, a moja postać mogła się do nich ustosunkować :).
  10. Jasna sprawa, dla Maksima bezpieczeństwo skrzyneczki to także arcypriorytetowa sprawa :). Niemniej podkreśliłem, że działanie Alvy i tak przyniosło dużo dobra :D. btw... Szkoda, @Mephisto, że nie mieliśmy okazji pograć dłużej, ale w takim razie do zobaczenia w innych sesjach!
  11. Też tak sądzę, biorąc pod uwagę, że przyniosła taszkę z medykamentami :).
  12. No i prawidłowo, bo heheszki i te sprawy, ale trochę nierozsądnie jest bawić się w ukrywanie przed resztą grupy tak cennego ładunku :D.
  13. Pietka to w sumie taki mobilny niuchaczo-skaner ;D.
  14. A już w ogóle byłoby bekowo, gdyby wszystkim Krukom wmawiał, że nic nie wie o żadnej szkatułce xD.