Deckard

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1190
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Deckard

  1. Jestem ciekaw reakcji Rakeli na żeton w ręce :D. Chociaż kartę w ręku Ivette chyba już widziała?
  2. Póki co niech Preston wysili mózgownicę jak umiejętnie zagaić w odpowiedzi na akcję Rakeli :P. Bo to też jest akcja :P.
  3. Maksim chętnie się do takiej roli dostosuje :>. Pomaganie innym to jego druga natura!
  4. @Paranormal, to oznacza, że możesz wrzucać posta! <3
  5. Wiadomo, że łaska Turlacza jest kapryśna, ale przeca nie z takimi problemami sobie w sesji radziliśmy! B)
  6. Może przy kolejnej próbie rozbijesz bank asów, dołączając do klubu Luni, Vi i Bigbysa B) :D.
  7. A to trzecie imię na cześć patronki z bierzmowania :D.
  8. Piękności B). Dzięki za spotkanie, Strefowicze! <3
  9. Ostatnie rzeczywiście całkiem nieźle pasuje :D. Właściwie każdy z naszych panolków ma swojego reprezentanta :D.
  10. Absolutnie uwielbiam jak w poście Gatzky'ego Gregor więcej czułości poświęca strzykawce niż towarzyszom xD.
  11. W ogóle mam nadzieję, że Hans nie zostanie ponownie postrzelony, bo tym razem chyba nie byłoby szans na uspokojenie Sharon jakimikolwiek zapewnieniami xD.
  12. Hahaha, avek jest tak sugestywny, że po jego użyciu z miejsca powinien wpaść Maksowi spektakularny, perswazyjny sukces xD.
  13. Wszystko na to wskazuje B). Taka jest siła piniądza! (to znaczy myśląc o względach mam na myśli kwestię dzielenia się informacjami xD) btw... Jeżeli wilk lubi dobrą rozróbę, to lepszej właścicielki niż Alva nie mógł sobie wymarzyć :D.
  14. Maksim Olgovich Aristov To się nigdy nie mogło znudzić. Miły dla ucha szelest papieru opatrzonego cesarskimi dekretami. Dyskretne - a zarazem świadome wagi waluty - ułożenie banknotu na blacie stołu. Moment, w którym drobna, zręczna dłoń Szkarłatnej Damy ukryła swój cenny nabytek tak szybko, że zasadne byłoby zadać pytanie o zastosowanie sztuki iluzji bądź ingerencję samego Odmieńca... Dla Maksima Olgovicha, bogatego o kilkanaście lat doświadczeń pracy dyplomaty, przedsiębiorcy i mecenasa, zmieniały się co najwyżej stawki, formy i okoliczności, jednak sam mechanizm, tak prosty a zarazem szalenie złożony w swojej istocie, pozostawał zasadniczo bez zmian. To dzięki niemu taki cynik jak hrabia Aristov mógł uwierzyć, że istnieją jednak pewne zasady, które rządzą tym niegościnnym, nieobliczalnym światem. A zarazem odczuć to miłe, pieszczące zmysły doświadczenie, że w ich obliczu reszta pryncypiów okazuje się czystym złudzeniem. - Co ja słyszę... Camdyn Mercer? - tyvijczyk, maskując swoje wybitne zadowolenie z wrażenia, jakie wywarł na skupionych wokół stolika pracownikach Golden Cat władczy profil nieodżałowanego założyciela cesarskiej dynastii Kalwdinów, prawem wdzięcznego słuchacza z perfekcyjnym wyczuciem rozdzielał uwagę pomiędzy Margot, Elisabeth i Lucą, dodatkowo odwdzięczając się im tym rodzajem plotkarskiego zainteresowania bądź zaintrygowania, jakie pragnęli u swojego dobroczyńcy uzyskać. Dlatego też, unosząc brew w wytrenowanym, mimowolnym zdziwieniu na samo brzmienie nazwiska jednego z najbardziej znaczących przedstawicieli młodej, dunwallskiej sceny teatralnej, obdarzył zebranych porozumiewawczym, kwaśnym uśmiechem, którego werbalizacja - gdyby tylko została wypowiedziana na głos - niechybnie sprowadzałaby się do krótkiego, wymownego komentarza w stylu "ci artyści"... Tak po prawdziwe, czy jednak nie było czegoś niepokojąco wzywającego w fakcie, że oto Camdyn Mercer, jeszcze dwie godziny temu figurujący w ich rachubach nie tyle jako człowiek co reprezentacja przykazania o kłamliwym języku, odmienia swój zagadkowy status poprzez ostentacyjną wizytę w świątyni wysublimowanego kurewstwa? Arystokrata, dostrzegając emocje rozpalające spojrzenia i twarze informatorów, nie zamierzał wytrącać żadnego z nich zbędnymi uwagami, kolekcjonując w dalszym ciągu kosztowną (w korzystniejszych okolicznościach nie byłoby opcji, żeby nie próbował się targować), ale niewątpliwie ważną i - co najważniejsze - opartą na faktach wiedzę. Taką, która nie tylko znajdowała swoje pokrycie z dotychczas zebranymi informacjami i naprędce wyłapanymi spostrzeżeniami, lecz również przekonująco zazębiającą się na poziomie wszystkich trzech relacji. Gdyby Margot, Elisabeth i Luca zamierzali łgać, musieliby mieć wyjątkowe doświadczenie w budowaniu naprędce wykwitów własnej fantazji. A także, co nie było bez znaczenia, nie odczuwać presji rywalizacji o względy kogoś, kto potrafił trzymać poza pugilaresem, w kieszeni, banknoty o nominale dziesięciu imperiałów. - Intensywnych doznań... - Maksim powtórzył półgłosem, którego brzmienie zachęcająco korelowało z tonem dotychczas partnerującej Prestonowi prostytutki. Możliwe, że właśnie dlatego arystokrata na krótki moment obrócił głowę w stronę nie tak bardzo odległego baru. Nie ulegało wątpliwości, że po odejściu Lawrence'a atmosfera w salonie wyczuwalnie, choć przecież w jakiś sposób tylko pozornie, na powrót się rozluźniła. - Brzmi szalenie zachęcająco. Zwłaszcza, że lubię po korzystnie ubitych interesach pozwolić sobie na chwilę szaleństwa. Intensywnego szaleństwa. - odczuwając przyjemną dla każdego mężczyzny, łaszącą się bliskość dwójki kobiet, z figlarnym błyskiem w oku (wydającym się po części wynikać z zasłyszanej, uspokajającej narracji) uśmiechnął się do śniadej Margot, jednocześnie nie odmawiając sobie położenia lewej dłoni na talii Elisabeth. - Może nasz mistrz sceny zwyczajnie stęsknił się za wami? Znam ludzi sztuki, którzy z dnia na dzień zrywają dotychczasowe życie, aby zaszyć się w jakiejś zapomnianej przez Wszechświat pustelni. Oczywiście prędzej czy później wracają do tego, co jest im najdroższe... Na przykład do owych intensywnych doznań. Mniemam, że musiał często odwiedzać Golden Cat, skoro ma swoją ulubioną towarzyszkę... Arystokrata wykrzywił twarz w rozbawionym grymasie, puszczając do rozmówców zachęcające mrugnięcie okiem. W końcu byli na tyle doświadczeni, aby doskonale rozumieć, że wyścig nadal trwał. I właśnie zaczęło się drugie okrążenie.
  15. Ach, warto było czekać! <3
  16. Dlaczego nie kontaktowałeś się z Nyx? :<
  17. W sumie, ze zdolnościami Maksa, zawsze pozostaje pytanie, czy to kolekcjoner nabyłby jego, czy on kolekcjonera xD. (btw... już teraz tęskno za postem MG )
  18. I ktoś miałby go zatrzymać tylko dla siebie? Tak być nie może - niech wszyscy mają prawo go podziwiać!
  19. Maksim po prostu wie co dobre B) :D.
  20. Haha, w takim ujęciu dalsze relacje Maksa i Alvy jawią się w całkiem intensywnej, emocjonalnej kolorystce :D.
  21. Idąc w ślady Vi również dodałem osiągnięcie B).
  22. Dlatego Maksim - tak na wszelki wypadek - dałby mu swój wizerunek za kuloodporną szybką xD.
  23. Corvo zaczynający dzień od podziwiania pięknego uśmieszku Maksima to byłaby naprawdę miła myśl dla Aristova xD.
  24. MEGAŚNE!! Jestem absolutnie zachwycony pomysłowością, zwłaszcza, że te obrazki IMO genialnie oddają naszych panolków :D. No i dodatkowe wyrazy uznania za uśmieszek Maksima! Serio, można pomyśleć, że to po prostu inne, znalezione w sesji zdjęcie, taka to profeska! Jestem za tym, aby przyznać naszej MG specjalny, platynowy acziwment arcymistrzowskości! <3
  25. Ogólnie Maksim liczy, że w obliczu takiej kasiory panie i prostytut będą starali dodać się - każdy od siebie - coś ciekawego, ale zestaw pytań Aristova wygląda następująco: - Od kiedy straż miejska jest w GC (tak dla zmyłki) - Z jakiego powodu się tutaj znajduje? - Kim jest mężczyzna, który przechodził? Czy to ktoś ze straży? - Dlaczego siedzi w pokoju? Zabito tam kogoś? Przesłuchuje kogoś? Może madame Prudence? - Dlaczego łaźnia (ogólnie dolna część) jest zamknięta (jakby co zaznaczy, że pierwotnie tam się wybierali)? To chyba nie jest zwyczajna praktyka? Mam nadzieję, że to nie jest zbyt wiele pytań, ale trójka osób mogłaby sobie dać radę z taką nawałnicą pytań :D.