Fender

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Fender

  1. Slorg slorg slorg_with_ball.gif

    1. Ferr-kon

      Ferr-kon

      Nie wiem o co chodzi, ale przynosi mi to radość.

    2. Fender

      Fender

      Na tym polega magia slorgów :D Nikt nie wie o co chodzi ale są po prostu SLORGAMI. aDkllSr.gif 

    3. Obi

      Obi

      Uroczy ^.^

    4. Fender

      Fender

      Połowa mojej ekipy RPprzyjęła Slorga do swego serca XD https://steamcommunity.com/groups/szlakiemjedi#members 

  2. Aqualish ze Star Wars Rebels, ale w tym wypadku obrazujący też moją postać RP którą gram od 2013, Fenderusa, pilota, Rycerza Jedi.
  3. Elia Vile by Eryk/Moonart

    Z albumu Szlakiem Jedi

    Mistyk Jedi Elia Vile, głowa podróży Szlakiem Jedi (link) w graficznym wydaniu Eryka vel MoonArta z naszego roleplayu Jedi na Jedi Academy.
  4. Z albumu Szlakiem Jedi

    Rycerz Thaxton i jego uczeń przed próbą odbicia placówki obserwacyjnej z rąk Yuuzhan Vongów w Głębokim Jadrze, w systemie Beshqek, osadzonej przy pozostałościach planety Byss. Autor: Namon-Dur Accar/Bert: http://strona.szlakiem-jedi.pl/
  5. A wsiego najlepszego, akurat wróciłem tu po 3 latach wrzucić nowego posta o Szlaczkach to się śmiesznie zgrało
  6. No dobra, nie moje, ale pochwalę się dziełami kolegi ze Szlaczków. Wszystko samodzielne, samodzielnie modelowane przedmioty, teksturowane i tak dalej Rycerz Jedi Ezequiel Thaxton i jego uczeń, Namon-Dur Accar: Miecz świetlny zmarłego Padawana Kelana (i jego opaska na oczy)
  7. Hejo wszystkim, minęła kupa lat od kiedy wstawiłem tutaj posta i pomyślałem, że nie zaszkodzi odświeżyć x) 2 i pół roku temu zakładałem temat... pora na troszkę nowości x) Przez ostatnie 2,5 roku zmieniło się mnóstwo. Graliśmy... 288 wydarzeń, a ile było zwykłego otwartego RP bez "eventów" trudno aż policzyć. Przez ten czas przyszło tutaj 12 nowych ludzi, wielu zostało, a co chyba najciekawsze, z ludzi co byli u nas 2,5 roku temu... odeszło tylko dwóch x] Za to wśród tych ludzi było dużo więcej rotacji postaci, awansów i tak dalej i tutaj już uczciwie nie policzę, bo się niestety gubię w ilości Przez naszą fabułę przewinęło się horrendalnie wiele. Zostaliśmy sami w Głębokim Jądrze galaktyki, nie wiemy, jak przebiega wojna na zewnątrz Jądra, w bardziej osiągalnych dla statków terenach, jesteśmy sami na pastwę armii najeżdżającej powoli nasz teren. Obroniliśmy Dremulae, obroniliśmy kluczową placówkę taktyczną, ale padło Crystan V i Kuar. Mało tego... nie mamy co liczyć, że kanon podpowie nam, co się stanie. Armia Khsatsa Choki otwarcie nie interesuje się Shimrrą, nie obchodzi ich jego przywództwo. Szukają czegoś innego, chcą odzyskać kontakt z Mocą dla swojej rasy. Cokolwiek robią z galaktyką... Tryliony śmierci, całe pierniczone tysiące tysięcy miliardów ludzi ginących przez Vongów zostawili swój ślad w Mocy. Najpotężniejsi z nas ledwo mogą funkcjonować, ich siła w Mocy ich zabija, bo ogrom zniszczenia i wymordowanie 1/3 Galaktyki sprawiają, że Moc nie jest już tym samym spoiwem wszechświata, co kiedyś, tylko zwierciadłem niepoliczalnego cierpienia. Do tego... Tajemnicza postać nieznanego sojusznika, który wydaje się żyć kilka tysięcy lat i mieć niespotykaną wiedzę o Vongach, którą się z nami nie dzieli mimo częstej pomocy okazał się kimś, kogo nazwano "Pierwszym Shańbionym". Co to znaczy? Nie wiadomo. Nieznany sojusznik pomagał nam odnajdywać się w wojnie z Vongami przez wiele lat i udostępniał bezcenne skarby, niewyobrażalne dzieła biotechnologii, ale nie wiemy kim jest i czego tak naprawdę chce, mimo że trwa to już 8 lat IC i 5 lat OOC. Opisywać nasze losy na planecie Prakith, na której nasi Jedi operują, to już za duże wyzwanie i wymagałoby paru stron, żeby dobrze wprowadzić w konflikt z kultem Dartha Andeddu... wspomnę tylko, że ten okazał się nie być tym, co może być znane z komiksów Legacy, tylko wielką sektą, którą Andeddu jedynie prowadził przez kilka lat i jest raptem zwykłym patronem o małej roli. I na tej małej ciekawostce skończę, bo aby rozpisać spiski 5 stron naraz na Prakith, zabrakłoby miejsca x) Od strony techniczno-organizacyjnej... tadam! Oto nasza oficjalna strona-przewodnik pod linkiem. Znajdują się na niej wszystkie najważniejsze rzeczy i mam nadzieje, że się podoba x) Stworzył ją nasz - wtedy - świeżutki Adept, Eryk, który niestety już nie gra, ale pozostał na stałe honorowym członkiem organizacji, bo zrobił strasznie wiele w bardzo krótkim czasie. Jest na niej wszystko, co potrzebne, aby poznać naszą ekipę. Mnóstwo rzeczy zostało zaktualizowanych i poprawionych, w kółko coś dopracowujemy. System RPG przeszedł 8 poprawek, w tym jeden gruntowny remont i całkowitą zmianę opisów połowy atutów (szkolenie Jedi), połowa umiejętności (broń palna, medycyna) została na nowo posegregowana. Jak ktoś lubi tego typu rzeczy, zapraszam pod link, ale też od razu uprzedzę, że jak ktoś się w takich rzeczach nie odnajduje, dostanie powolutku pomoc na każdym kroku robienia karty postaci. Omówiliśmy 52 tematy z wszelakimi zmianami i poprawkami - przez ostatnie 2,5 roku prawie wszystko przeszło wielkie odświeżenia, żeby było bardziej pomocne dla nowych osób. Pochwalę się, że to w dużej części moja zasługa i zdecydowaniem chwytam wspieranie nowych osób zdecydowanie na tyle, że mogę ze spokojem zapraszać do siebie ze wszystkimi zagwozdkami i pytaniami x) I to tyle chyba, poza jedną jeszcze nowością, galeriami screenów dla zainteresowanych: https://flic.kr/s/aHskDbi5RQ - tu jest nasza główna galeria. https://www.flickr.com/photos/141618074@N07/albums/72157669590220485 - a tutaj jest cała kolekcja naszych najlepszych fotek z gry x) No i to już na pewno wszystko, zapraszam śmiało x)
  8. Czołem wszystkim! Przyznam się szczerze, że nie czuję się zbyt pewnie zakładając ten temat. Czytałem regulamin i zasady reklamowania innych stron, ale problem tkwi w tym, że nie jestem właścicielem "strony", którą chciałbym polecić. Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi. Chcę polecić pewne erpiarskie miejsce, w którym spędzam już półtora roku. http://forum.szlakiem-jedi.pl/onas.php Szlakiem Jedi to starwarsowa grupa RP, w której rozgrywki prowadzone są w stareńkiej grze Jedi Academy na specjalnym, prywatnym modzie. To RP, które znalazłem przypadkiem, kiedy organizacja miała rok... Ale jej historia ma łącznie ponad siedem lat nieprzerwanej gry: po prostu zmieniony został szyld. To RP, do którego trafiłem całkowicie przypadkiem, podczas szukania jakiejś grupy, z którą mógłbym pograć na studiach. Forma RP przez grę komputerową była wtedy dla mnie nowością, której nie do końca rozumiałem... I dlatego po oczarowaniu tym, co spotkałem na Szlaku poczułem ochotę przyciągnąć do tego innych. Nie będę zaczynać poetyckich wywodów o tym, czemu wciągnęło mnie to na tyle, żebym zaczął sam reklamować Szlaki. Powiem szczerze i od serca: jakość klimatu w porównaniu do PBF w jakie się bawiłem, RP na żywo... To po prostu mnie miażdżyło i miażdży do dzisiaj. Gra jest niesamowicie pociągająca przez realizm, naturalność, prawdziwą książkowość połączoną z dynamiką i stałą akcją. Narracja nie odbiega tu od książkowego poziomu, szczegółowość i obrazowość sprawiają, że w emocjonalnych chwilach mam po prostu zawsze wrażenie, jakbym naprawdę tam był, każda postać żyła, była prawdziwa, a świat bez dwóch zdań rzeczywiście istniał. Gramy podróżniczą grupę Jedi, ze wszystkim osadzonym w czasach kanonu Star Wars, ale w osobnych wątkach fabularnych. Fabuła jest niesamowicie dynamiczna, ale najwięcej powiedzą wyraziste liczby, jak sądzę, więc...Od początku 2015: 10 misji, 40 "eventów" (ot, misje, mniejsze lub większe, tylko powstałe i zorganizowane same z siebie w trakcie RP). Gramy dosłownie wszystko związane z życiem naszych Jedi, ale dzieje się tutaj tyle, że powiem dosłownie: brakowało okazji, żeby uczniowie mogli spokojnie między sobą potrenować walkę na miecze. Z mojej perspektywy gra w Szlakach nie znajduje równych w niczym, z czym się bawiłem. To gra na żywo, w czasie rzeczywistym, przez grę komputerową, przepełniona książkową narracją - ma dla mnie każdą zaletę gry komputerowej, dynamikę, naturalne płynięcie czasu, prawdziwe badanie nowych terenów, miejsc, rzeczywiste stanie za losami Twojej postaci co do jednego chybionego skoku... i każdą zaletę gry forumowej: przebogatą, genialną narrację, książkową atmosferę, która przebija wszystko, co znam, fabułę, która toczy się w emocjach bez przerwy. Wśród graczy mamy osoby, których postacie były odgrywane już tysiące godzin. Każda z tych postaci ma za sobą setki odgrywanych co do każdego słowa wypraw, misji, treningów. Tutaj czuć, że te postacie żyją, a za wieloma ich słowami po prostu widać budowane przez setki wydarzeń poglądy, myśli, sposób odnoszenia się do innych. Całość historii może się równać z gigantyczną sagą, do której szybko wpada nowa osoba, która natychmiast staje się częścią tego wszystkiego. Tutaj losy fabuły zależą od każdego - nic nie jest napisane z góry. Nasi MG mają w swoich głowach dziesiątki postaci z ich wielkimi historiami i wszystkim, co rozgrywa się poza naszymi oczami, ale całość gry zależy tylko od nas. Metoda poprowadzenia całej kampanii wojennej i podziału sił została zbudowana przez dwójkę nowych Padawanów, od nich zależało pięć misji, w tym nawet to, jakie statki spotkamy na orbicie przy próbie przebicia się na planetę do ostatecznej bitwy. Od agresywnego zachowania jednego z uczniów sprzed lat zależały szanse na to, aby nie doszło do wojny domowej między frakcjami na Onderonie. Dysponujemy własnym, autorskim systemem RPG - po prostu go tutaj zalinkuję, sam mówi o sobie wszystko - http://holodata.szlakiem-jedi.pl/ System bazuje na pełnej otwartości; pozwala nam dysponować wybranymi umiejętnościami, ale to, jak dobrze z nich wykorzystamy, zależy od naszych starań i wysiłku, lub najzwyklejszego ćwiczenia. Mógłbym tak pisać i pisać... i mogę chętnie jeszcze więcej, jeśli ktoś poprosi. Ale na razie polecę zajrzeć do linku, w którym lepsi pisarze ode mnie opowiedzieli na czym to wszystko polega... Przede wszystkim śmiało do mnie piszcie, pytajcie, chętnie opowiem wszystko.
  9. Podobno powyżej 3 godzin wolno dać dwa posty, więc nie bijcie. Kolega (Uczeń Siad) nagrał mały filmik z kameralnych ćwiczeń Fenderusa i Brealina (Brealin, z powodu niedawnego "nadepnięcia" na Ciemną Stronę mierzy się z konfliktami wewnętrznymi spod MG'owania aktualnie... I dodatkowo związany z nim "Voliander" regularnie nim manipuluje). Małe, kameralne ćwiczenia pokazujące co nieco mechaniki gry i RP. https://www.youtube.com/watch?v=dVhs4peBF6A&feature=youtu.be
  10. Akurat "chaotyczny dobry" to i moja własna postać, która przeżyła dwa awanse i kilkanaście misji i jest całkiem nieźle szanowana wśród ekipy i się świetnie odnajduje. Szlaki... Pozwalają stworzyć zupełnie każdego, kto nie jest głupi lub prymitywny. Każda postać tutaj to indywidualny cudak, który na spersonalizowanym wprowadzeniu swej postaci stworzonym przez MG w jakiś sposób trafia do naszej grupy i zostaje mu się tam odnaleźć i zaklimatyzować. Zostaje co prawda "Adeptem", ale nie jest to żadna ranga formalna. Taka osoba to nowy członek grupy, współpracownik, ktoś kogo przyjmujemy na zasadzie uczciwej wymiany. Pracuje z nami, uczestniczy w tym co robimy, a w zamian otrzymuje pomoc grupy, dostęp do wszystkiego, wikt i opierunek, a w tle według własnego wyboru uczy się tego, co powinien wiedzieć młodzik Jedi (czyli właśnie Adept) jako delikwent wrażliwy na Moc.
  11. Wszystko jest MG'owane ściśle według tego, jak Ciemna Strona i jej wpływ, wpływ poddawania się na nią działały w Star Wars zgodnie z... Tym, jak działa sama Moc. Nie będę tu zdradzał za wiele, bo po pierwsze to skomplikowane rzeczy, a po drugie odejmują nutkę mistycyzmu z gry. ^^ Aale, opowiem sporo. Generalnie nasze postacie jeszcze półtora roku temu były tolerancyjne i starano się edukować, korygować, naprowadzać we właściwą stronę skrzywioną jednostkę w postaci Adepta Raela. Teraz nasze postacie są już bardzo nietolerancyjne wobec pewnych rzeczy po tym jak przyszło wielu Adeptów, którzy przejawiali pewne podobne problemy. Z tym, że mentalność pierwszego Mistrza, Barta, i drugiej Mistrzyni po nim, Elii Vile, stawia przede wszystkim na twarde rozumowanie, absolutną nietolerancję dla głupoty i najwyższą wartością jest trzeźwy umysł. Panuje absolutna nietolerancja dla zwierzęcej mentalności, dla prymitywizmu, bo pojawiło się zbyt wiele przypadków takich osób, które przyniosły dla nas prawdziwą tragedię. Nasi Adepci to "współpracownicy" naszej grupy Jedi, którzy w międzyczasie uczą się na Jedi. Już jako Adepci pomagają w ogarnianiu funkcjonowania grupy. Stąd takie zachowania to tragedia dla prowadzonych przez działań, takie osoby potrafią zdradzić naszą skrzętnie ukrywaną tożsamość (działamy "wśród ludzi"), doprowadzić do straty cennych materiałów... I tak dalej. Podsumowując takie słowo wprowadzenia... Szlaki to bardzo wyjątkowi i unikalni Jedi. Kiedy trafiłem w RP pierwszy raz, widziałem jednocześnie (w każdej postaci z osobna) wzór najwyższych wartości Jedi i rzeczy naprawdę kontrowersyjne. Obowiązują tu pewne twarde zasady, ale bardziej intelektualne, umysłowe, niż ścisłe kody moralne. To, co czarno-białe przez bezlitosne funkcjonowanie Mocy i prawa Ciemnej Strony, takim jest. To, co dyskusyjne i problemowe, też takim jest. To, co jest oczywistym idiotyzmem albo złem też takim jest i nikt nie dorabia do tego ideologii. W świecie gry stawia się nacisk na myślenie i ostrość umysłu. Nasi Mistrzowie gardzą filozofią Jedi jako sług Mocy, gardzą koncepcją "woli Mocy", ale gardzą też Ciemną Stroną. To skomplikowane rzeczy, które wynikają z tego, jakie wielowarstwowe i jak zbudowane prawdziwym, indywidualnym myśleniem są te wszystkie najstarsze postacie... Po 1,5 roku dalej poznaję nowe warstwy myślenia swojej Mistrzyni, a to o czymś świadczy. No ale teraz co do pewnych konkretnych przykładów. Przez kilka miesięcy na Prakith, planecie Lordów Sith, na której mieszkamy, słabszych studentów nawiedzała pewna zjawa. Kultysta, który padł ofiarą pewnej klątwy, na stałe związany z planetą do momentu znalezienia ciała do opętania. Mógł kontaktować się tylko z tymi, którzy dotknęli Ciemnej Strony, ale sam nie był tak do końca zły. Przez wiele miesięcy nikt nie dał mu się "nabrać"... aż do Adepta Zozopeda. Przez pewien czas w ciele Adepta żył i on sam i ta zjawa, ale z czasem Zozoped został zaprowadzony z innym Adeptem, Raoobem, w pewne miejsce. Tam... Okazało się, że spoczywa "władza" kultu w swoich obumarłych ciałach, czekająca na nowe ciała. Ciało Adepta Zozopeda zostało całkowicie przejęte, a on tak naprawdę umarł. Drugi Adept, aby ratować życie, poddał się dobrowolnie. W efekcie od bardzo dawna spoczywa w nim niewyjaśniona, mentalna kontrola "Starszych", starożytnej władzy tego kultu. Już raz się objawiła: Raoob próbował zadźgać Mistrza Barta. Adept jest wciąż wśród nas, według prostej logiki: to nie jego wina, został zaciągnięty przez Zozopeda i nie miał wyboru. Pomaga się mu. Inny Adept, Brealin Ub. Wraz ze "Starszymi" uwolniony został niejaki Voliander, obłąkany, potężny kultysta, który postanowił rozegrać żywą "sztukę" z Brealinem jako swoim głównym bohaterem. Łamie mu krok po kroku psychikę od jakiegoś czasu, bo Brealin przyszedł z bagażem doświadczeń jako dawny bandyta, z "podatnością" na Ciemną Stronę z tego powodu. Któregoś dnia gracz odstawił Brealinem bardzo głupią akcję. Mój Fenderus nie wytrzymał z nerwów na dwóch ludzi, którzy przyszli nas szantażować. Fenderus rzucił facetem aż o drzwi we wściekłości. Drugi odruchowo wyjął blaster i zaczął strzelać. Brealin... Wyjął miecz i postanowił przebić mu gardło, jakby tylko na to czekał. Za to Brealin poszedł na skraj wyrzucenia z grupy (i tym samym skasowania postaci). Bo to był po prostu głupi prymitywizm: nikt nie miał problemu z tym, że moja postać z wściekłości "dała po gębie", ale druga strona logicznie miała prawo zareagować, nawet bronią, bo to "nie oni zaczęli", dlatego Brealin zachował się dla wszystkich jak zwierzak próbując go tam zarżnąć. Sam Brealin dalej żyje wśród nas, po tym jak okazało się, że... "Voliander" połączył się z nim Mocą na nieopisaną skalę. Brealin jest prawie opętany. Voliander potrafi dosłownie mówić za niego, obrażać kogoś i prowokować do "wpierdzielu" za Brealina, wciskając mu słowa w usta przez magię Sithów i jej pochodne. Mimo to, jest wśród nas, bo choć jest współodpowiedzialny za to, jak daleko to doszło, to nie w całości. Adept Girouliar przez niewysłuchanie mojej sugestii dał droidowi pochodzącemu od naszych najgorszych wrogów dane dostępu do naszych archiwów przez zwykłą prośbę tego droida, od tak, mimo że wiedział, że mówimy o naszym najbardziej podstępnym wrogu. Przez tą głupotę... Wróg poznał nasze plany ratunku pojmanego Rycerza Neila. Przez niego doprowadzono do egzekucji Rycerza Neila. Giro... Został uznany za zbyt niebezpiecznego przez tą głupotę, aby mógł opuścić grupę żywy. Został uśmiercony przez samą Mistrzynię Elię, która uznała, że jeśli wypuścić Giro po zwykłym wyrzuceniu, może sprzedać nasze dane komukolwiek przez przypadek, albo przez przypadek ściągnąć cokolwiek. Kontrowersyjne jak diabli, nie? Dobra, bo znowu robi mi się ściana tekstu. Ja to mogę podsumować bardzo prosto. Na Szlaku zabija głupota i złe myślenie. Tu kontrowersji i niejasności są dziesiątki: jesteśmy specyficznymi Jedi, których Prakseum Jedi fabularnie niejeden raz oskarżało o niebezpieczne praktyki. Działamy bardzo swobodnie i mamy bardzo szerokie pojęcia na pewne sprawy, ale jesteśmy też badaczami Mocy, wyrachowanymi pragmatykami. Bardzo, bardzo różnie. Ja powiem tylko tak: wiedzę o Star Warsach mam cholernie mocną dzięki kilku miesiącom "nerdowania" w gimnazjum i wiem, że w pojęciu o Mocy naszemu MG Bartowi nie dorównuje nikt na świecie. Na tyle, że udziela się raz na miesiąc na nerdowskich forach Star Warsowych (dla ćwiczenia angielskiego ) i robi tam za prawdziwego guru. Temat Mocy jest u nas najszerszy, jak tylko może być. Trochę o tym świadczy to, co mówię o nauce Mocy: To się naprodukowałem, a mógłbym pisać jeszcze więcej tak naprawdę. U nas samej medytacji uczysz się naprawdę i poznajesz tego każdy krok "umysłowy" i wszystko krok po kroku opisujesz w nauce. Oj, jedna z naszych MG jakoś dawała radę w środku roboty na półtora etatu i zakupu mieszkania. Ja tam zawsze polecam spróbować.
  12. Na to ilu nas gra nie ma żadnej reguły. Serwer jest zawsze otwarty, zawsze online i każdy może wejść kiedy chce... I każdy może do niego dołączyć kiedy chce, proste. W praktyce prawie zawsze gra się późnymi wieczorami, bo 90% ludzi ma albo pracę, albo studia, albo wszystko po trochu i w innych godzinach się nie da, późnymi wieczorami się wchodzi. No ale przez moje półtora roku na Szlaku się to zmieniało, nie ma jakichś reguł. Na regularnych "misjach" organizowanych z wyprzedzeniem, wprowadzeniach (razem było tego ok. 15 w tym roku?) grywa od pięciu do ośmiu osób, różnie tu bywa. Eventy, czyli po prostu... Fabularne atrakcje kręcone przez MG, różnorakie wyprawy, zadania, często rozmiarów regularnych misji: było takich ok. 40-60 w tym roku, nie ma tu większych reguł. Było kilka takich, gdzie były trzy osoby, kilka po cztery, kilka po pięć, czasami nawet we dwie osoby działy się epickie rzeczy, czasami w pięć. Po prostu zależy co się trafi, jak to nasz główny MG mówi: nasze RP żyje swoim własnym, samodzielnym życiem nieregulowanym z zewnątrz, wszystko może trafić się zawsze i kiedykolwiek, jeśli tak się ma prawo potoczyć w świecie gry. Nasze RP jest całkiem odizolowane od wszystkiego z zewnątrz, że tak powiem. Rangi po kolei to Adept, Padawan, Uczeń Jedi, Rycerz Jedi (i honorowo Rycerz może dostać czysto fabularny tytuł Mistrza). No... Wiadomo, jakby można było wystartować od późniejszej rangi, to po co byłyby te wcześniejsze? Tu byłoby to zupełnie nieklimatyczne, bo tak jak pisałem w poście wcześniej o szkoleniu w mieczu i Mocy... Po prostu nie ma mowy by bez grama pojęcia w tym temacie umieć zagrać jakiegokolwiek Jedi wyższej rangi, który nie byłby sztuczny i pusty, bez prawdziwej wiedzy tej postaci, skoro gracz mógłby tylko udawać, że coś tam wie. No ale co innego to kwestia gry postaciami "z innej bajki". Na misjach poza uczestnikiem (jeden, dwóch Jedi) są też tak zwani "pomocnicy", którzy po prostu grają inne postacie poboczne właściwe dla danego miejsca według instrukcji MG. Misja dzieje się w bazie wojskowej: MG wyjaśnia wszystko na temat tego miejsca i jego postaci, wymienia jakie rodzaje wojaków można grać i każdy gra tam żołnierza według swojego uznania. Tak samo na każdym evencie gracze, którzy weszli później i nie zdążyli załapać się swoimi postaciami na wyjście z bazy grają takie postacie poboczne według zakresu przedstawionego przez MG. Poza tym każdy może śmiało proponować własne wątki, przybycie jakiejś postaci pobocznej, cały event, itp... Każdy może śmiało podrzucać MG swoje pomysły i wspólnie ułożyć z nich coś grywalnego. Mamy też od pewnego czasu możliwość stworzenia postaci powiązanej z luźno złożonym oddziałem specjalnym współpracującym z Jedi i Nową Republiką w rozrastającej się wojnie, inwazji Yuuzhan Vongów. O tutaj: http://forum.szlakiem-jedi.pl/informacje-f152/oddzial-nexu-t2594.html Tak więc główna postać to kandydat na Adepta Jedi oczywiście, ale na nagranie lawiny postaci pobocznych nadarzy się tona okazji. Aa... Chyba, że myślałeś, że tu są odrębne kampanie i na każdą następną tworzysz inną postać. Nie nie! Szlakowy świat to nieskończona, prowadzona od siedmiu lat gry jedna fabuła. W RP przeszła dziewięć, od 17 ABY dotarła do 26 ABY. Mam sporo screenów do wrzucenia, ale muszę jeszcze ogarnąć formatowanie.
  13. No niestety nie. Żeby ktoś nagrywał, musiałby siedzieć na trybie widza i stamtąd to robić, bo... W trakcie gry jak piszesz, to skaczesz kursorem i stale coś tam poprawiasz w tekście i słabo to wygląda, a każdy woli spędzić ten czas na grze. Mamy wiele zdjęć z gry, to inna sprawa. Zamknęli nam Xfire, na którym trzymaliśmy z 1200 screenów, ale nasz MG ma je wszystkie nadal na dysku. Mogę spróbować na dniach coś nagrać, ale to tylko z jakiejś lżejszej sesji, na której mój 10-letni PC nie umrze od włączenia frapsa.
  14. Hmm, imprezowy weekend zrobił swoje i dopiero teraz wpadłem na to, że przecież mogę posłać tekst na zewnętrzny serwis... Od razu szczerze uprzedzę: wiadomo, że najbardziej porywające i klimatyczne rzeczy są głęboko zakorzenione w naszym świecie, związane z wieloma wielkimi wątkami, postaciami, z którymi się związaliśmy po dziesiątkach godzin gry... Nie wymaga to od razu znajomości wielkiego kontekstu, ale po prostu bez tych wrytych w głowę godzin i wspomnień nie czuć aż takiego klimatu jak w naszych głowach... Zwłaszcza, jak od po prostu wszystkiego, co robiliśmy zależało co dalej. Spróbuję wrzucić to, co wymaga najmniej kontekstu. Nie będzie nic z kategorii epickich, bo... Jak ktoś widzi, jak tekst się pojawia na żywo, to nadąża się kto i kiedy zaczął mówić, albo jak jakiś opis jest podzielony na dwie części. A w zrzucie z konsoli, to oczywiście nie widać kto zaczął pisać, ile czasu coś pisał... I często postać poboczna nie ma oznaczonego imienia i widać "pusty nick". Dlatego dam przykłady nieco lżejsze z tego co mam na dysku. A więc, na początek... http://pastebin.com/YYZ3rmP3 - jedna z misji. Rozeznanie na planecie, gdzie podobno miało na nas czekać "coś", co wyjaśni losy naszego przyjaciela... Który okazał się być klonem. Badanie tajemniczego miejsca. Mógłbym opisywać to strasznie długo, ale w porównaniu z tym, jakie te wszystkie postacie są żywe i jakie to wszystko jest prawdziwe, ile za tymi postaciami stoi duszy, wszystko co piszę brzmi dla mnie tak strasznie tandetnie. Tu, dla porównania, sprawozdanie z tego: http://forum.szlakiem-jedi.pl/post21524.html#p21524 http://pastebin.com/XsYRuZs8 - kawałek mojego padawańskiego treningu. http://pastebin.com/dXpFAMqE - jeden z Adeptów połamał się z głupoty, co Mistrzyni Elia wykorzystała jako okazję do pouczenia innego Adepta co nieco o medycynie. Każdy "zrzut" jest ze mną, bo... No nie da rady, żebym sobie zapisał coś, na czym mnie nie było.
  15. Ajj, warto zaryzykować i spróbować. Też miałem co do tego wątpliwości, bo byłem właśnie na takim etapie życiowym, że zmiana kraju, pracy, wykształcenia i wszystkiego naraz A i tak zdarzało się w najgorętszym okresie przynajmniej na te 2 godzinki na wieczór wpaść dla samego relaksu. Ogólnie to wiadomo, gra się u nas naprawdę mnóstwo (ja tak średnio... z 10 godzin tygodniowo potrafię), ale jakoś się daje radę. Sam ostatnio zakuwałem na egzaminy na montera sieci elektroenergetycznych... po holendersku... na próg 90%... w międzyczasie robiąc na pół etatu na "fizolu"... A i tak dawało się radę Każdy gra ile może i chce, jak wszędzie na świecie. Jedyne czego wymagamy, to wiadomo, uczciwego doinformowania, jak kogoś przez jakiś dłuższy czas nie będzie, albo nie przyjdzie na coś co umówione. Jak ktoś gra mniej, to nie trafia w tak wielki wir akcji, ale są sprawozdania, z których łatwo być na bieżąco i w klimacie. Podeślę Ci logi na PW... Tutaj tyle by tego było, że aż by brzydko wyglądało.
  16. Tak jest, RP odbywa się za pomocą Jedi Academy jako platformy. x) Jedna ważna różnica: gramy na silnie przerobionym modzie Open Jedi Project, który całkowicie zmienia mechanikę miecza, blasterów, skoków. Każdy aspekt gry staje się czymś do technicznej, dokładnej nauki, formy sterowania pojedynczymi ciosami można ćwiczyć do zmaksymalizowania swobody. Gracz odpowiada za każdy ruch postaci, nic nie jest automatyczne, ale wszystko jest rozwiązane technicznie tak, że jeśli jesteś w tym świetny, dasz radę jednocześnie skoczyć, ciąć na wroga, a tym samym ciosem odbić pocisk w pożądaną stronę. Mod jest bardzo trudny i jest całkowicie scalony z RP. To w RP, bez grama OOC poza podaniem klawiszy masz tłumaczone jak się ruszać, jak się obracać... Zupełnie wszystko. Oczywiście to tylko pewien element, Jedi Academy służy nam tylko za podstawę i platformę do RP: mamy tylko jeden cel, jak najlepsze RP, jak najwięcej klimatu czystego RP i nic więcej. Cała gra to... Książkowe opowiadanie, w którym każdy po prostu *jest* swoją postacią, wszystko osadzone w 3D Jedi Academy. Wszystko dzieje się całkowicie na żywo, gra służy do... zobrazowania wszystkiego, na co pozwala. Każdej strefy bojowej, obsługi pojazdów, broni, każdego możliwego w grze ruchu. Cała reszta, na przykład używanie Mocy, dokładne scharakteryzowanie ruchu... Odbywają się opisowo. To pełny storytelling, opisywany jest każdy taki "nadprogramowy" ruch, mimika, a wszystko na skali każdej pojedynczej czynności. Wszystko tu jest odgrywane, każdy dialog, każda próba przekonania kogoś do swojego celu, co do jednego zdania. Przez to RP jest zupełnie otwarte i nieprzewidywalne, a dzieje się naprawdę mnóstwo: z misji polegającej na zwiadach planety Dantooine w poszukiwaniu wysłanników najeźdźców... Skończyło się przesłuchaniem przez lokalną policję i próbą uniknięcia więzienia, bo Adept na misji zachowywał się wobec policjanta "w cywilu" jak czający się w krzakach zabójca, a potem bardzo niemądrze postąpił z bronią, którą przy sobie miał. Gra jest bardzo otwarta, MG może sterować na niej wszystkim, postawić dowolne rzeczy na mapach, włączyć dowolną mapę, zmienić pogodę. System RPG to taka mieszanka. Wszystkiego uczysz się przez RP, kiedy uczysz się Mocy, co jest tu dla mnie niesamowicie magicznym klimatem, uczysz się od podstaw jak ona mogłaby działać, gdyby istniała naprawdę, w jaki sposób byś ją wyczuwał, jak mógłbyś nią kierować, co działoby się wtedy w Twojej głowie, jak ukierunkowywałbyś wolę. Bez jednego grama "otwórz się na Moc, młody Padawanie": prawdziwe poznawanie jak mogłoby to działać, uczenie się władzy nad swoim umysłem krok po kroku, rozgrywanie wszystkiego w opisach. Owocuje to nabyciem pewnej mocy w grze (np. taki Push 1), do warunków czysto bojowych, ale wszelkie potężniejsze albo precyzyjniejsze sięgnięcie po Moc odbywa się opisowo taką metodą, jak sama nauka... Liczy się jak dobrze potrafisz rozgryźć jak w Twoim mózgu mogłaby działać ta Moc i czym potęgowałbyś swoje skupienie i efektywność. Moc i regularna walka przeplatają się ze sobą bez przerwy. Raany, mógłbym tak gadać i gadać. Gdybyś chciał, podeślę Ci zrzuty tekstu z konsoli, nie będę bombardować tego tematu tak okrutnie.