Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Adaline

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    559
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Adaline

  • Ranga
    Dyplomowany operator kostek
  • Urodziny 09.11.1992

Previous Fields

  • Systemy RPG postapo, sci-fi, fantasy, D&D, autorskie, Mass Effect <3
  • GaduGadu 53887240

Profile Information

  • Gender Male
  • Location SSV Tempest

Ostatnie wizyty

1269 wyświetleń profilu
  1. Zamykam rekrutację, ale niedługo pojawię się tu znowu i mam nadzieję, że się uda
  2. Kara Kenis Nadal nie zawracała sobie nimi głowy, a nawet nieco przyśpieszyła kroku, by ich zgubić.
  3. Kara Kenis Kara idąc w stronę warsztatu po nowe części, usłyszała szamotaninę w jednym z okolicznych budynków. Nie wiedziała co tam się działo, ale bitka była niezła. Powoli kroczyła w stronę budynku wpatrując się w niego. Usłyszała po bójce jakieś słowa, ale nie rozumiała ich. Olała ten budynek i skupiła się na ważniejszej dla niej sprawie aniżeli na zaglądaniu do środka budynku. Szła w stronę warsztatu swoim własnym tempem.
  4. Kara Kenis -O to jest bliżej niż się zdaje - powiedziała do siebie blondynka i poszła w wyznaczonym kierunku. Za kilkanaście minut powinna dotrzeć na miejsce po potrzebne jej części.
  5. Cytując przedmówcę "Ja raczej na pewno zostaję do końca", chyba że coś się zmieni, ale o tym będę informował na bieżąco. Od razu zgłaszam obecność ograniczoną na forum w dniach 28-30 kwiecień, idę na Pyrkon w Poznaniu, to dla mnie pozycja obowiązkowa jak dla fana cosplayów i RPG czy fantasy.
  6. Kara Kenis Dziewczyna szła sobie uliczką ciągle rozpamiętując straconą siostrę. Uderzył w nią nieco mocniejszy podmuch i wyrwał ją z zamyślenia. Gdzie ja to miałam iść? - pomyślała dziewczyna i jej się przypomniało, że miała znaleźć części zamienne do samochodu, ale nigdzie nie mogła ich znaleźć, więc poszła spojrzeć na mapę. Miała przy sobie telefon komórkowy, najwyżej zrobi zdjęcie by miała mapę przy sobie. Musi się też zastanowić, gdzie podładować telefon, gdyż zostało jej 13% baterii.
  7. Życzę również wszystkiego najlepszego dla graczy, którzy zostali i oczywiście naszego Miszcza hehe. Ja wrócę na forum dopiero w poniedziałek
  8. Nie można wyświetlić tego posta, ponieważ znajduje się na forum, które jest zabezpieczone hasłem. Wpisz hasło
  9. Na mnie można polegać zawsze, zresztą Obi dobrze o tym wiesz, ja daję czasami max 2 dni posta po twoim, także mówię ja jestem odpowiedzialny za Mistrza Gry. "Szanuj swój czas i czas MG" przed chwilą wymyśliłem No i teraz sobie zepsułem ładny wynik jaki miałem postów
  10. Arden Usoka & Fabienne Fusion & John Daglas & Konomi Akagi & Lily Cooper & Markus York Alexander McQueen & Antoinette De Clare & Aviana Evans & Dallas Mccarthy & Maxwell Kenneth Woodhaven & Stanley Jensen & Theo Evans Na słowa Aviany jego wewnętrzny lis zareagował warknięciem. -Nie wiem jak inne Kitsune, ale ja nie lubię jak ktoś miota zaklęciami w moja osobę. Ale mamy chyba poważniejsze sprawy niż mój stosunek do magii. Nie zastanawia was dlaczego wizja dopadła właśnie nas? Nas, nie obrażając nikogo, którzy są raczej dość młodzi i nie za wiele wiedzą o świecie. Zwłaszcza naszym świecie.- Mocno zaakcentował ostatnie słowa. - Dlaczego ten ktoś, lub coś nie zwróciło się do kogoś starszego? Kogoś z większym doświadczeniem. Bo sytuacja wygląda jak z taniego filmu, czy gry fantasy. - Duchy bywają kapryśne - odezwała się beznamiętnym tonem Aviana - Możesz się im sprzeciwić albo zaakceptować ich “prośbę”. Tu nie ma podziału na starszych i doświadczonych oraz młodych i początkujących. Moc w każdej wiedźmie jest silna - dodała dziewczyna, spoglądając na Johna. John spojrzał na dziewczynę i uśmiechnął się lekko. -Nie przesadzaj. Doświadczenie i wiedza są równie ważne jak moc. I nie wmówisz mi, że masz taką samą moc jak twoja babka. bo nawet, jeśli to stara wiedźma pokona cię doświadczeniem. - Młodsza wiedźma może szybciej reagować - rzekła Aviana - John, ma rację - wtrącił się do rozmowy Alexander - Doświadczenie jest ważne, a my go jeszcze nie mamy. Wy pewnie znacie kilka sztuczek, a ja uczę się panować nad moją naturą. - Nie zebraliśmy się tutaj, by prowadzić dyskusję o doświadczeniu - rzekł Theo - Musimy ustalić nasze działania w całej tej sytuacji. Tak tylko przypominam. Arden zmarszczył lekko brwi na zadane przez Theo pytanie. - Niewiele możemy zrobić w sprawie ogniska i wilkołaków, chyba, że lubicie mięso z wilkołaka. Jeżeli chcecie możemy dodać do jakiegoś napoju jakąś substancję, żeby nie było z nimi kłopotu lub żeby ich wykryć, ale osobiście nie widzę takiej potrzeby. A jeśli boicie się, że ktoś nas może próbować zaatakować to przydałoby się podzielić po kilka osób i dyskretnie pilnować osób które planowały by się gdzieś oddalać. Może jakieś zaklęcie? - Ostatnie pytanie skierował w stronę Aviany, którzy ze wszystkich obecnych najprawdopodobniej największe pojęcie o magii. - Jeśli chodzi o Jolene, to też mogę pomóc z zaklęciem lokalizującym. - Chociaż wiedział, że jest wśród swoich, ostatnie zdanie Usoka wypowiedział nieco ciszej. - Zgadzam się z Ardenem - Odrzekł Markus - Choć uważam że wilkołaki nie będą problemem, każdy klan, wie że zbliża się pełnia, z tego powodu, zapewne nie zjawią się na ognisku. Markus zrobił pauzę. - Chyba że, będzie bez klanowym wtedy mamy problem ale nie powinniśmy się tym martwić. - Proponujesz tojad albo coś w tym stylu? - zapytał Ardena, Theo - Ktoś z was ma znajomości, by sprowadzić więcej tego ziela i zrobić z tego miksturę? - Markus, ludzie pokroju Aidena Spencera oleją niebezpieczeństwo pochodzące z ich wilczej natury i przyjdą się bawić na ognisku. To jest problem, którym musimy się martwić - rzekła Aviana - Któreś z was ma zamiar z nim porozmawiać? Wypytać go? - dziewczyna przeniosła wzrok na Ardena i już miała mu zamiar odpowiedzieć, lecz wyprzedziła ją Inette - Tak działa zaklęcie Cienia - powiedziała nastolatka - Potrzebny jest osobisty przedmiot i pukiel włosów, by poznać jego obecność i świat jego oczami. - Imponujące - przyznała z drobną niechęcią Aviana - Dalej uważam że nie jest to problem, czarownice wiążą porozumienia których i my musimy przestrzegać - Powiedział stanowczo Markus - Jeśli chcecie to zróbcie to, ale ja nie będę w tym brał udziału ponieważ może to popsuć stosunki z klanami. -Zależy co rozumiesz przez porozmawiać. Nawet jeśli spróbuję, nie ma pewności, że nie przyjdzie na ognisko, ani że nie zacznie wyprawiać głupot. Mogę mu dyskretnie powiedzieć żeby uważał, to wszystko. Chociaż wątpię czy będzie problemem. - Arden urwał na chwilę. - Zaklęcie pierwszej czarownicy potrafi znaleźć osobę bez żadnych dodatkowych akcesoriów [poprawcie mnie jak się mylę], potrzebuję tylko wiedzieć kogo mam znaleźć. -Skoro stosunki z wilkami tak leżą ci na sercu, może warto by ich powiadomić o tym co się szykuje. Bo nawet jeśli Spencer oleje zagrożenie i zechce pojawić się na ognisku, to może wpłynie na niego jego klan - Zgadzam się warto by było porozmawiać z alfą klanu, choć nie wiem czy nam się uda - odparł Markus. -Tak naprawdę warto powiadomić wszystkich. Zwłaszcza naszych opiekunów. Taka sytuacja wymaga byśmy zasięgneli rady u każdego. A zarówno czarownice, jak i lisy powinny wiedzieć, że coś się szykuje. - Ja już skontaktowałem się z moim opiekunem i kazał mi się udać na uniwersytet by porozmawiać tam z przyjaciółką rodziny, ma pewne książki, które mogą rozjaśnić nam troszeczkę tą sytuacje - Spojrzał po zebranych - Ktoś z was chce jechać ze mną ? - Zapytał się mimochodem. - Wypytać go i sprawdzić co wie. Może by ujawnił kilka informacji, które mogą nam się przydać - odpowiedziała Aviana i zamyśliła się na chwilę - Zaklęcie Pierwszej Czarownicy powinno wystarczyć, Ardenie. Będziesz musiał tylko pomyśleć o Joleene bądź naszych zaginionych - dodała - A ja uważam, że jest to sprawa czarownic. Nie musimy mieszać w to wilkołaków. Wystarczy, że upewnimy się, że wiedzą jakie zagrożenie niesie ze sobą pełnia księżyca - odparł Theo -Ale to nie jest zwykłe zagrożenie. to coś więcej. Dlatego klany powinny się dowiedzieć. -A znacie jakieś klany wilkołaków i ich Alfy? - zapytał Theo -Nie nie znam. I wolałbym nie poznawać, Nie przepadamy za sobą. Dlatego chcę się poradzić opiekuna. jakiś sposób musi istnieć, by się z nim skontaktować. -Naprawdę? - zapytał Max - Powinniśmy więc na siebie warczeć i szczekać - dodał ciut rozbawiony - A wiadomo, dlaczego pałamy do siebie taką niechęcią - odezwał się Stanley - Wydawało mi się, że się kumplujemy, John - dodał chłopak -Mówię ogólnie wilki i ogólnie psowate nie przepadają za lisami. Nam to nie przeszkadza. - John wyszczerzył zęby do Maxa i cicho warknął. -Po wszystkim zapraszam na wspólne wycie do księżyca. -Dobrze, dobrze. Nie będę już tego drążył - odparł Max - To, co szykujemy się na wspólną wycieczkę do uniwersytetu? - zapytał wszystkich - Uważam, że spotkanie z przyjaciółką rodziny Yorków, może być dla nas całkiem pouczające. Jak myśli reszta? - odezwała sie Aviana - Odpadam, bo nie zerwałem z magią - rzucił Dallas - Zostanę w domu - Myślę, że mogę się z wami wybrać - rzucił Alexander - Ale muszę wymyślić dobrą wymówkę dla mamuśki. - Zastanowię się nad tym - powiedziała Inette - A ja chętnie się wybiorę - rzucił Stanley - I mogę zabrać ze sobą kilka osób. -Nie możemy wszyscy się wybrać. Cześć niech jedzie, reszta która zostanie, będzie szukała wskazówek na miejscu. Mamy za dużo do zrobienia i strasznie mało czasu, byśmy wszyscy jechali na uniwerek. -Zostanę i spróbuję znaleźć Jolene, skoro i tak ja muszę wykonać zaklęcie lokalizacyjne. Ale powodzenia w szukaniu. - Arden zawachał się przez chwilę. - Dam radę to zrobić sam, ale to raczej nie jest zadanie dla jednej osoby. Wycieczki też nie chcę, maksymalnie jedna, dwie osoby. -Pomogę ci przy tym zaklęciu. Nie wiem, czy rzucanie we dwoje coś zmieni, ale możesz na mnie liczyć. Tylko skąd wziąć jej osobisty przedmiot? Włamiemy się do szafki? Arden uśmiechnął się słysząc te słowa. - Dusza przestępcy, od razu chce się włamywać… Zaklęcie pierwszej czarownicy zadziała bez przedmiotu, muszę się tylko skoncentrować. Jeśli to nie zadziała, to rozważymy tą opcje z przedmiotami… - Arden wiedział, że zaklęcie pierwszej jest potężniejsze od cienia, ale nie chciał psuć humoru chłopakowi. Zamiast tego odwrócił się w jego stronę i uśmiechnął się lekko. - Dzięki. - Szybkim wzrokiem spojrzał po reszcie uczestników zebrania. - Ktoś jeszcze? Może jakaś dziewczyna? - Przy ostatnim słowie wyszczerzył lekko zęby. Ludzie byli tutaj stanowczo zbyt spięci. -Ale o co chodzi? - dopiero “obudziła” się Fabi, ale słuchała reszty co do joty. John wyszczerzył zęby do Ardena -A czego się spodziewałeś po Lisie. Urodzonemu spryciarzowi i oszustowi? Pytanie gdzie będzie najlepsze miejsce i czas do rzucenia twojego zaklęcia? Arden zastanowił się przez chwilkę. - Nie ma to znaczenie jeśli chodzi o siłę zaklęcia, ale jest to dość mocne i wymaga nieco koncentracji, więc wolałbym to zrobić gdzieś w odosobnionym miejscu. Koło mojego domu jest mały plac zabaw dla dzieci, ale od przedwczoraj jest tam dość mokro, więc nikt tam nie chodzi. Nie żeby w ogóle ktoś tam chodził… - Arden spojrzał na Johna - Chyba że masz coś lepszego i bliższego. - Jedyne miejsce które znam to lasek otaczający mój dom. jest tam parę zakamarków w które nikt się nie zapuszcza. i gwarantuję, że nikt nie będzie nam przeszkadzał. -Może być. - Mruknął cicho Arden i skupił się na słowach Aviany. -Okej, okej - przerwała Aviana - Bo zaraz się pogubimy. Arden i John zajmą się zaklęciem lokalizacyjnym, ale potrzebują jeszcze jednej ochotniczki bądź ochotnika - dopowiedziała - Ktoś z reszty chce ich wspierać? - zapytała - Konomi? Lily? Fabienne? Inette? - wymieniała imiona dziewcząt - Zaś nasz kolega Markus planuje wycieczkę do pobliskiego uniwerku, by spotkać się tam z przyjaciółką rodziny. Kto się ostatecznie zabiera? - wtrącił się Theo -Tak ja. Ja chcę jechać z Markusem - powiedziała Fabienne i uniosła rękę do góry. Chciała jechać z nim przynajmniej nie będzie się pchała w czysto magiczne zdolności i zabawy w czary-mary, niby to lubi, ale nie tym razem. Musi najpierw ogarnąć swoją ciemną stronę. -Arden ma rację. Nie potrzeba tam zbyt wiele osób, więc ja odpadam - oznajmił wszystkim Stanley - Zostanę na miejscu - powiedział Theo - I będę pod zasięgiem chłopaków - rzucił porozumiewawcze spojrzenie Ardenowi i Johnowi. - To ja się zgłaszam na ochotnika - rzekł Alexander - Chętnie się z wami zabiorę - Będę obecna w mieście - mruknęła Inette - Ja także - odpowiedziała Aviana - To zatem mamy ustalone. Czego jeszcze potrzebujemy? - zapytała Konomi która do tej pory wyglądała na drzemiącą osobę ziewnęła wreszcie przeciągle i przetarła niby zaspane oko. Ciągle w pozycji “leżąca na ławce” postanowiła skupić trochę więcej uwagi, przynajmniej obdarzyć wzrokiem osoby na debacie. Nie wychylała się na razie. Po prostu czekała do jakich wniosków dojdzie reszta ludziów i wybrać rolę idealnie leżącą w jej kompetencjach. Czy jakoś tak. A jeśli okaże się zbędna to chętnie utopi smutki w odmętach sklepowego szaleństwa. -Właśnie. Potrzeba gdzieś Wam jeszcze człowieka? Bo uznam że zostawiacie mnie bezrobotną. - zażartowała z iskierką w oku i przymilnym uśmieszkiem Konomi. -Może mam z kimś pogadać? Albo coś… bardziej no… śmieszkowego? Arden odwrócił się w stronę Konomi. - Nam przyda się pomoc. Ktoś będzie musiał porozmawiać z tą Jolene, a chyba lepiej będzie jeśli ujrzy dziewczynę niż dwóch nieznajomych facetów dobijających się do jej mieszkania. - Po tych słowach Arden spojrzał na Avianę i resztę towarzystwa. - Co z innymi osobami w klasie? Ktoś ma jakiś kontakt? I dalej nie wiemy co dokładnie zrobić z ogniskiem. Byłoby dobrze, gdyby kilka osób zawsze czuwało nad ogniskiem, możemy się jakoś podzielić. Ktoś zamierza nie przyjść? - Ja i tak miałem pilnować ogniska więc z tym nie ma problemu, jeszcze dwie osoby i będzie komplet - Zwrócił się reszty - W szkole jest więcej takich jak my więc jeśli coś się stanie pomogą nam. Konomi zachichotała słysząc taką myśl. -Coś w tym jest. O ile nie będzie to jakaś cheerka, to pewnie jakoś się zgadamy. A dwaj podejrzani faceci walący mi w drzwi faktycznie nie wyglądaliby zbyt zachęcająco. - przyznała humorzaście - Wchodzę w to chłopaki! Postanowiła także dorzucić swoje zdanie co do bezpieczeństwa ogniska. -Możemy czuwać nad bezpieczeństwem personalnie, ale nie każdy może być w stanie poskromić rozszalałego wilkołaka. Myślę że prób naszego wkładu przydałyby się jeszcze jakieś środki zabezpieczające. Otoczenie miejsca imprezy srebrem nie wchodzi chyba w grę… A utrzymanie jakiegoś świetnego zaklęcia odstraszającego na długo się nie sprawdzi. Każde z nas ma jakieś ograniczenia. Oprócz tego że mamy ludzi, trzeba wymyślić środki do pilnowania. -Dorzucić do ogniska Werbenę i Tojad. Może zadziała. -John lekko się uśmiechnął. -Najlepiej byłoby odwołać to całe ognisko i byłoby po problemie. Tylko, że to raczej nie wchodzi w grę. -Nie możemy - Odparł Markus Johnowi - Popadamy troszeczkę w paranoje, gdyby nie ta wizja nie wiedzielibyśmy o tym że są wśród nas wilkołaki, a teraz martwimy się na zapas. Jest nas spora grupa jeśli każdy będzie miał oko na to co się dzieje nic się nie powinno stać. Arden pokiwał głową słysząc słowa Markusa. -Brzmicie jakbyście mieli zrobić na ognisku Holocaust wilkołaków. Można troszeczkę się przygotować, ale naprawdę nie uważam, żeby było potrzebne było dosypywanie tojadu czy werbeny do ogniska. Po prostu miejmy przy sobie coś na wilkołaki, w razie czego. -Zaklęcie graniczne związane z porą dnia lub nocy. Można oddzielić pewien obszar i zakląć go, by oddzielał nas od wilkołaków. Jest tylko jedno “ale” - powiedziała Aviana - Jeżeli ktoś inny przejdzie przez ustaloną granicę, nie będzie mógł powrócić dopóki czar nie zostanie zakończony. - A my nie odpowiadamy za napalone pary i ich chęci kopulowania - rzucił z lekkim obrzydzeniem Theo - Pomysł z tym środkiem zaradczym jest dobry - pochwaliła Aviana - Mój lud potrafi robić tojadowe granaty - rzekł Stanley - Mam kilka przynieść? - zaproponował - Wilkołaki wilkołakami, a co z gatunkiem do którego należą Azalea i Jessie? - zapytała Aviana - A co z Maremi i Chibą? Stacy? Amber? Morganem? - Ja mogę zagadać z Azaleą, i że tak powiem wybadać teren - powiedziała dziewczyna i przesunęła się bliżej zebranych osób. -Nie chciałbym robić tego zaklęcia granicznego. Ktoś może nawet pójść do domu, zapomni czegoś, będzie próbował wrócić… Różne rzeczy mogą się zdarzyć. - Arden ledwo zauważalnie spojrzał na Markusa, szukając wsparcia. - Granaty mogą się przydać. -Tak zaklęcie to przesada - Przytaknął na słowa Ardena - Jest to impreza, a nie więzienie. Co do innych nieludzi oni nie reagują tak na pełnie jak wilkołaki więc, są znikomym problemem, poza tym jest więcej uczniów którzy ukrywają swoją prawdziwą naturę, mogę to stwierdzić po nas. A nie chcecie chyba pytać każdego czy jest z innej rasy. -To tak jeszcze… - podrzuciła niepewnie - Może zamiast materialnej, namacalnej ściany dałoby się postawić coś blokujące likantropię. W sensie nie wchodzenie a przemianę w wilka. Albo chociaż może zasłonimy księżyc… Nie ma księżyca to nie ma wilka… - podsumowała lekko zrezygnowana brakiem lepszego pomysłu. -Granaty zielne na imprezie. Brzmi dość zabawnie. Ciekawe czy miałyby takie same efekty jak… zioło. - zarzuciła bujną wyobraźnią swego umysłu Kono. -Też mogę pogadać z kimś. - podsunęła - To żaden problem… O ile się akurat nie gryziemy. - Jeżeli chodzi o sytuację z Chibą i z Maremi, to znaczy do jakiego “gatunku” dziewczyny należą to ja mogę się zająć odpytką. Nie powinno to być trudne. Mam nadzieję - powiedziała Lily, która przez całą tę dysputę była cicho i się nie odzywała - Zostawcie mi zatem Morgana - odezwała się Inette - Z nim sobie pogadam. - Bądź tylko ostrożna. To wampir - powiedział Theo - Wiem! - burknęła nastolatka - Wracając do wycieczki, Lily, nie chcesz uzupełnić szeregów? Jedzie dwóch chłopaków i jedna dziewczyna - mruknął Alexander - Dołącz do nas, o ile Markus nie ma nic przeciw temu. Będziemy wyglądać wiarygodniej przed panią profesor. Powiemy, że należymy do jakiegoś kółka. -Jak Lily chce może jechać, miejsca jest pod dostatkiem - Odpowiedział na słowa Alexandra - Nie będzie to konieczne, mój dziadek już ją o tym poinformował. - Nie, raczej nie. Wezmę dziewczyny i postaram się na spokojnie z nimi porozmawiać. Widziałam dzisiaj u Chiby coś dziwnego….jakby w jej oczach pojawił się płomień. I to dosłownie. Z chęcią zrobię z nimi babski wieczór i obgadamy co i jak. Kogo miały lub mają w rodzinie - odpowiedziała Lily na propozycję wycieczki - Zostaje nam zatem Stacy, Elliott, Amber i Jessie oraz Aiden - wyliczyła Aviana - Jeżeli Aiden jest wilkołakiem to jego brat, Ethan także musi nim być - powiedziała blondynka - Co z nimi robimy? Zostawimy ich w spokoju? - Mogę porozmawiać z Stacy - odparł Stanley - Chyba żadne z was z nią za bardzo nie trzyma. - Widziałam jak Arden z nią ostatnio rozmawiał - odezwała się Inette - Wezmę na siebie Elliotta, jakby co - zaoferował sie Max - A może Konomi chce z nim porozmawiać? - Dobrze, dobrze - podsumowała Aviana - Spotkamy się, gdy wypełnimy nasze zadania. Zrobimy to przed czy po ognisku? -Mogę porozmawiać z Aidenem. - Arden westchnął lekko i odwrócił się do Inette. Postanowił nieco sprecyzować jej komentarz. - Rozmawiałem z Aidenem. Ona się przypieprzyła później, i raczej jej nie zapraszałem. - Nie lubił osób jak “zepsuta królowa” i wolał jasno dać to do zrozumienia. - Mamy cztery dni do ogniska, licząc z dzisiejszym. Powinniśmy zdążyć zrobić to przed, im szybciej tym lepiej. -Może na tym zakończymy spotkanie. Przerwa się kończy. proponuję spotkać się ponownie jutro w tym samym miejscu. omówimy wszystko, co udało nam się ustalić. -No to jesteśmy dogadani, ale czy jesteście w stanie teraz jechać? Spytał się zainteresowanych osób - Kierowca już jedzie, a książek nie będziemy mogli zabrać ze sobą więc możemy wrócić późno. -Z E...Elliotem? - zapytała z nutką zastanowienia mieszanego ze straszkiem. - W sumie mogę. I tak miałam z nim pogadać. Może mnie nie zabije po tej rozmowie… Ani nie załamie. Ale mniejsza. Sprawa prywatna. Mogę go wziąć. - potwierdziła -Damy radę jeszcze przed! O to się nie martw! - Teraz? Mamy się zerwać z trzech ostatnich lekcji i kosza? - zapytał Alexander - Arden, usprawiedliwisz mnie? - zapytał chłopaka - Na pewno chcecie opuścić chemię i fizykę? - zapytał Theo - McQueen i Madden nie darują wam tego. Pójdą pały do dziennika jak nic. - Mama będzie wściekła. Mogę być uziemiony - rzucił Alex - Nie możemy tego wyjazdu przełożyć na po lekcjach? - zaproponował -Wtedy wrócimy około 22:00 jak nie później, a nie mogę obiecać że doktor będzie na nas czekała tak długo - Spojrzał na Ardena - Możemy zawsze podciągnąć was pod sprawy rady i wtedy będziecie mieli zwolnienie a i nauczyciele nie będą się czepiali. -Może wykorzystacie to krwawienie z nosa. Podciągnie się to pod osłabienie i konieczność opuszczenia lekcji. -Raczej tylko jedna osoba może użyć autorytetu rady szkoły, więc zostawiam to Markusowi. - Arden zwrócił się do Markusa. - Jak coś mogę wziąć Alexa, nasz trener od kosza go lubi. Chociaż chyba lepiej będzie jak zwolnisz wszystkich. Jak uważasz. -Spróbuje, po spotkaniu pójdę do dyrektora i poproszę by was zwolnił z ostatnich zajęć, jeśli nie to proszę Mie, a jej nikt nie odmówi - Uśmiechnął się Markus. -Ale wątpię by były jakieś problemy jeśli obiecamy nadrobienie zaległości. - W porządku, wygląda na to, że sprawę mamy załatwioną - odezwał się Alex - A zatem, wszystko już mamy umówione - zabrała głos Aviana - John, wstrzymajmy się z tym spotkaniem do czwartku. W jeden dzień wszystkiego nie załatwimy, a wy macie zaklęcie do rzucenia i odnalezienie Joleene. Dzięki, że przyszliście. Bądźmy w kontakcie - odparła Aviana i w końcu przerwała zaklęcie z płonąca szałwią, a jej brat zdjął zaklęcie niewidzialności. Grupa zaczęła się rozchodzić.
  11. Punkt dla Swary. Lepiej mniejsze, bo wygląda na to, że sesja będzie trwała powiedzmy rok prawdziwy, a w świecie sesji nie minie tydzień.
  12. Chyba mniejsze lub większe fragmenty będą najlepszym pomysłem.
  13. Ja niby jestem prawie zawsze na docu, ale z innymi może być kłopot.
  14. Również jestem za