PoloxDisc

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    86
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O PoloxDisc

  • Ranga
    Erpegowy nowicjusz

Ostatnie wizyty

249 wyświetleń profilu
  1. Mike Rain Mike uśmiechnął się pod nosem widząc zachowanie Salarina. Przy tym właśnie chwilowym przyglądnięciu znienacka najemnik poczuł lekki ból i upadł na ziemię puszczając broń. Pierwsze co zrobił, to rozejrzał się szukając wyjaśnienia tej sytuacji. Zauważył yahg'a i resztę zdążył wywnioskować co się stało. Czemu akurat teraz? Psia krew. - Snajper podniósł broń, która daleko nie poleciała wraz z jego upadkiem i wstał rozglądając się za dogodnym miejscem do ustatkowania się ze snajperką, a następnie podbiegł tam. Zajął dogodną pozycję do strzału jak i własnej ochrony. Tam już wycelował w dłoń yahga, jednak Mike miał zamiar wystrzelić tylko w razie jakiekolwiek widocznego ataku ze strony yahga.
  2. Mike Rain Mike potrząsną głową, by upewnić się, że licznik bomby na pewno ruszył. Tak było, nic się nie zmieniło. Licznik bomby znowu ruszył! Nie wygląda to obiecująco. - Spoglądnął na Danny'ego, który uprzedził go z wypowiedzią o bombie. Przed szukaniem kryjówki, Mike zawachał się przez chwilę i spoglądnął na snajpera, który do nas celował. Równie dobrze mogłbym użyć mocy i... nie, nie ma czasu. - Wstrzymał się z używaniem mocy i wedle rozkazu Danny'ego pobiegł szukać schronienia, które zdołało by mnie uchronić. Obyś nie okazał się głupcem, snajperze.
  3. Mam nadzieję, że wstanę przed 10 i napiszę posta, bo teraz już niestety nie dam ray. Gdybym nie dał rady, to szkoda na mnie czekać i przesypiam.
  4. Coś nie mogę sobie przypomnieć, ale do naszej misji był wyznaczony jakiś dowódca tego naszego odzdziału czyż nie? Był to Danny Foster?
  5. Moim zdaniem informowanie nas o dacie końcu tury jest bardzo spoko rozwiązaniem, więc jak najbardziej byłbym jemu przychylnym
  6. Mike Rain Mike wiedząc, że ma jeszcze odrobine wolnego czasu postanowił odpocząć w swojej kajucie przed nadchodzącą wyprawą. Wolał nie ryzykować niepotrzebnych ran lub nawet śmierci wśród towarzyszy, yahg to nie byle kto. Możliwe, że na wzgląd na stare dzieje snajper zbyt bardzo denerwował się misją, stare widmo porażki ciągle zaglądało mu do głowy, może właśnie dlatego był głównie niechętny do nowych kompanii. Ucieszył go fakt, że Tori postanowiła go odwiedzić w swojej kajucie, myślał jakoby doktorka wyczytała jego czarne myśli i przyszła go ucieszyć, jakkolwiek nie była to myśl aburdalna, to nie wątpił w tą myśl przez chwlę. - Dobrze Cię widzieć. - Po zdjęciu plastera dodałem. - Jesteś tutaj specjalnistką, nie mogło być inaczej.. o mnie się nie martw, już przez długi czas musiałem z tym uciążliwym okiem żyć. - Uśmiechnałem się pod nosesm i wróciłem do wypoczynku. Mike zdołał stłumić już w sobie wszelkie wątpiliwości, zbyt wiele razy przyparły go do muru, dlatego jak najbardziej musiał myśleć obiektywnie. Nie wzruszył go widok martwych żołnierzy, nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że ktoś zdoła przeżyć ten atak, a jednak tak się stało i właściwie to poprawiło mu humor. Podchodząc do Danny'ego dostrzegłem licznik bomby, który był zatrzymany. Czyż to nie pow... - Z moich myśli wybudziła mnie Anaid, która wspomniała coś o obserwacji. - Równie dobrze może być tutaj podłożona pluskwa. - Powiedział niepewnie, po chwili zwrócił wzrok na Vire, która podniesła działające radio.
  7. Sadomir Widząc, że potwór padłł odetchnąłem z ulgą. - Jezu... jeśli trafimy na więcej takich stworów to nie mamy żadnych szans. Mam nadzieję, że nie chodzą w statach. Stanąłem przed potworem i jeszcze chwilę mu się poprzyglądałem z lekkim niedowierzeniem. Niewiarygodne.. Wstałem i ponownie zwróciłem się do towarzyszy. - Dobrze, że to już za nami. Czy nikomu nic się nie stało?
  8. Przepraszam, ostatnio nie było mnie w domu i nie miałem okazji odpisać. Postaram się jutro z rana coś wysmarować
  9. @Egzio ma rację, trzymaj passę!
  10. Imię i Nazwisko: Mike Rain Wiek: 23 Rasa: Człowiek Rodzima planeta: Ziemia Profesja: Snajper najemnik Klasa postaci: Szpieg Implant: - Ranga: Cywil Wygląd: Wzrostem nie wyróżnia się od innych ludzi. Posturą nie przekracza standardowych rozmiarów, jest w miarę zbalansowany. Biała karnacja skóry. Dość szczupły, aczkolwiek znajdzie się jedna, czy dwie dodatkowe fałdy zdobiące brzuch. Twarz dość wąska, owalna, o delikatnych rysach. Nos nijaki - ani za duży, ani za mały. Delikatny zarost zajmujący wysuniętą brodę mężczyzny. Usta małe, zniesmaczone. Brwi kształtem nieco łukowate, zwężone i ciemne. Czubek głowy zdobią ciemne czarne krótkie włosy. Oczy są ciemne, obojętne. Patrząc w nie można dostrzec zdeterminowanie i stanowczość. Nie ma lewego oka, nosi na nim przepaskę. Mike (szpieg) moce: kamuflaż taktyczny, wysysanie energii, kriowybuch, motacz ognia, porażenie nerwowe, sabotaż, przynęta. Ekwipunek: M - 29 Siekacz, Pistolet M - 3 Predator, Nóż, Standardowy lekki pancerz, Stary medalion z wizerunkiem matki, Pamiętnik ojca.
  11. Czy wstawienie całej karty postaci jest konieczne? Właściwie wolałbym uniknąć wstawiania swojego charakteru, gdyż go po prostu nie chcę zdradzić swojego zachowania co do sytuacji.
  12. Mike Rain Mike był nieco zmarnowany po operacji. Rozmyślał leżąc na łóżku o swoim stanie. Ciekawe czy operacja się udała. - Niepokoił się jak i zarówno cieszył z wynikłekej sytuacji. Swoje oko stracił na wiele lat i zwątpił w odzyskanie je, szczególnie obawiał się operacji. Mimo tego starał się myśleć optymistycznie i zapomnieć na jakiś czas o oku. Nadszedł czas na drugie spotkanie z kapitem, na które się udał. Mike był zmieszany co do następnej misji. MIał zamiar zacisnić więzy jak i ochotę powrócić do akcji, ale zaczęło przyćmiewać to lęk. Mimo, że był najemnikiem, to nigdy nie miał okazji zmierzyć yagha, dlatego dodatkowo dezinformacja dawała się we znaki. Wszystko co wiedział to od swoich opowieści towarzyszy, ale nie było tam konkretnych szczegułów, a sami opowiadali, że to nie jest wcale łatwy przeciwnik. Najemnik zaczął oddzuwać lęk, pomijajac wszystkie jego wcześniejsze przed, którymi ten strach nie był tak odczuwalny, to teraz się pojawił wyraźniejszy, jakby to przeczucie mówiło mu, że sytucja będzie wyglądała fatalnie. Najmenik ztłumił szerzący się strach i uznał, że jakoś sobie z tym poradzi, zresztą nie miał innego wyboru, a miał wyruszyć razem z drużyną. Zdawał sobie sprawę jak bardzo na snajpera ma znaczenie stres, chociaż nie był tak wyraźny jak w trakcie walki to i tak musiał cały czas zachowywać spokój, aby ponownie nie zawalić sytuacji. Dlatego też postanowił dowiedzieć się więcej o tej rasie skoro miał taką okazję. - Wychodzę z założenie, że skoro mam okazje dowiedzieć się czegoś nowego, co mogłem przeoczyć z własnych informacji, to warto się o tym dowiedzieć. - Powiedział do kapitana. Miał jeszcze jedno pytanie jakie chciał zadać, ale sam nie był pewien czy chce znać na te pytanie odpowiedź, nie wycofał się, gdyż uważał tą informację za kluczową do tej misji. - Czy w ostateczności możemy zabić cel?
  13. Sadomir Po przeładowaniu kuszy postanowiłem ponownie z niej wystrzelić w stwora. - Jest nas więcej, nie ma z nami szans!
  14. Właściwie to bardziej oczekuję na jej odpowiedź przed moją, gdyż nie widziałem sensu by cokolwiek tam odpisywać na ten moment do aktualnej sytuacji.
  15. Mike Rain Drużyna jak marzenie, czyż nie? Różnorodność zawsze ma swoje plusy. - Pomyślał Mike, którego sytuacja zadowolała. Przecież jeszcze do niedawna pałętał by się bez celu, a teraz stał na pokładzie statku wraz z innymi osobami i ma wyżej określony cel. Niezmiernie ucieszyło go dopięcie tej kwestii, bo teraz jedynie na co oczekiwał to trochę akcji. Radując się tak zdał sobie po chwili sprawę, że miał zadbać o swe oko, a jego wypytywanie przerwał kapitan. Zaczął się spoglądać po towarzysach, bo niejaka Tori, którą wymienił kapitan też tu gdzieś była. Tak też dostrzegł Tori, która się poprzyglądała i po chwili poszła. Dało to Mike'owi chwilę do zastanowienia i myslał czy to nie była przypadkiem ona. Po chwili po niej ruszył, gdyż reszta wątpliwości została rozwiana przez nic nie odzywających się w pobliżu towarzyszy. Wszedł do pomieszczenia i oparł się o ścianę, zakładając ręcę na siebie i rzekł do niej. - Tori lekarz, jak mniewam?