NiemiłosiernySamarytanin

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    446
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O NiemiłosiernySamarytanin

  • Ranga
    Gracz wielce dzielny

Profile Information

  • Gender Male

Previous Fields

  • GaduGadu 52707284
  1. Ok post jest, w nagrodę za opóźnienie MG i coby zdążyć w 10 dni macie prezent w postaci koni.
  2. Na próbę zagadnięcia przez najemnika nikt nie zareagował, Delion już był daleko, a Sambor mamrotał coś pod nosem oddalając się w tym samym kierunku co Ambroż, zapewne obaj zdążali na kwatery po dobytek, tak więc i Jan nie mając nic do roboty podążył do siebie. *** Zbliżało się południe gdy na nowomiejski z różnych stron wkroczyła cała trójka, z oddali obserwował już ich kapłan, niedawno jego agenci donieśli mu, że nikt nie zrejterował, ani nikomu nie chwalił się tym co usłyszał rano. Również świeżo upieczeni agenci dostrzegli księdza wyczekującego ich pod ratuszem, towarzyszył mu chłopak który wczoraj Was zawezwał, co ciekawe trzymał za uzdy trzy chabety, czyżby ktoś miał dołączyć do ekspedycji. Gdy zbliżyliście się dostatecznie dzwony na wieży ratusza zaczęły bić, a Ambroż ruszył w Waszą stronę -Zapraszam do środka, nie ma co zwlekać, zrazu pokwitujecie mi odebranie funduszy i nie będę Was zatrzymywał - ponaglił kapłan wskazując drogę do kantorka w ratuszu, w którym to na stole piętrzyło się kilka mieszków i kupka wszelkiego rodzaju błyskotek i klejnotów, czyżby Ambroż dosłyszał słowa Sambora? To pytanie od razu nasunęło łucznikowi kolejne, czy zaraz przy wszystkich ksiądz będzie go strofował za to że śmiał go pouczać, choćby po cichu i prywatnie. -Tysiąc groszy macie w dobrej monecie, resztę w klejnotach, podpiszcie mi że owo dobro otrzymaliście - podsunął Wam kartę pergaminu - Jak kto niepisaty starczy krzyżyk postawić, dorzucam Wam z czystego serca owe wierzchowce co pacholik trzyma je przed wejściem - paplał dalej, gdy Wy maczaliście pióro w kałamarzu i kreśliliście bazgroły po karcie. Gdy skończyliście Ambroż posypał kartelusz piaskiem i pchnął po stole majątek w Waszą stronę - Z Bogiem boży wojownicy - wyrzekł z namaszczeniem czyniąc w Waszym kierunku znak krzyża, po czym opuścił pomieszczenie, widać owo krótkie błogosławieństwo musi starczyć za pożegnanie, bo albo kapłan do takowych nie nawykł, albo nagliły go inne pilne sprawy
  3. Wyrabiam nadgodziny :C Post jakby co pojawi się dopiero w piątek wieczorem prawdopodobnie, najpewniejszym terminem jest sobota.
  4. Chyba zrobimy sobie przeskok do spotkania już w południe, skoro nie rzucacie nawzajem podejrzliwych spojrzeń? Co do pytań czy ewentualnych mruknięć w stronę Ambroża, to ów już się oddalił więc albo niedosłyszał, albo dosłyszał i zignorował bo nie zatrzymał się, nie zawrócił i nie odpowiedział.
  5. -Pomysł z karykaturą wydaje się paradny, naprawdę zabawne byłoby gdyby to doprowadziło miasto do zguby, ale poprzestańmy na oblaniu bramy wapnem. Paszkwil mogą inni podchwycić i wtedy nie połapiemy się którą bramę atakować. Czerwony kur nie raz pomagał dobywać miast, ale wolelibyśmy uniknąć większych zniszczeń, także to ostateczność - poinstruował hetman -A co do Havelka, to drugiego tak rudego człeka nie znam, no i niemal zawsze się garbi, mówi że to nawyk ze sztolni coby łepetyną o nic nie zawadzać, z nikim go nie pomylicie - dodał Ambroż -Zatem bywajcie i niechaj Bóg wspiera Was w zbożnym dziele - wyrzekł hetman wstając zza stołu, dając tym samym znak że audiencja zakończona i teraz poza odebranie funduszy od Ambroża musicie już radzić sobie sami. Tak oto staliście się tajnymi agentami, pytanie co los Wam przyniesie w zamian, póki co zdaje się, że kolejny spacer bo ksiądz już przekraczał drzwi od kuchni i jął się kierować ku wyjściu. Otrzymał się dopiero na ulicy -No huncwoty - rzekł nieco poufale - spotkajmy się pod ratuszem nowomiejski w południe, tam z kasy wydam Wam pieniądze, ino mocne juki weźcie - rzucił na pożegnanie kapłan i ruszył w swoją stronę zostawiając Was sam na sam z przygotowaniami do wyruszenia
  6. Ambroż z zadowoleniem pokiwał głową słuchając wywodów trójki wybrańców, nie głupie pomysły oni mieli, widać dobrze wybrali z Żiżką. -Co do tego jak przedostaniecie się do miasta to Waszemu konceptowi zostawiam, choć udawanie uciekających papieżników odradzam, w okolicy po wygranej panuje euforia, chłopi są ośmieleni widokiem czmychającego wroga to i łatwo możecie paść w jakiejś zasadzce nim obaczycie kopalnie Kutnej, a w drodze odradzam Wam powoływanie się na znak Kielicha, bo nie wiada kogo spotkacie i kto Was zauważyć może. Nie myślcie tylko, że poślemy Was tam z niczym, radzę Wam udać się wpierw do Kolina, tam odszukajcie gwarka Havelka, wiernego czterem artykułom, rok temu uszedł on z Kutnej Hory przed prześladowaniami. Sam do miasta wrócić nie może i w misji celu ostatecznym Wam nie pomoże, ale wskaże ludzi niechętnych Zygmuntowi a i o jakowejś legendzie może coś wie. Może dodatkowo wie coś o mniej strzeżonym wejściu do miasta, kto wie jakie tajemnice posiada, zbyt go nie naciskaliśmy i nie odwiedzaliśmy by nie zdradzić się z zamiarami. - wyrzucił niemal na jednym oddechu kapłan po czym powiercił się na krześle i perorował dalej - Jeśli o jakowymś znaku mowa, to niechaj będzie to procesja, zawsze walczymy z monstrancją na przedzie to i dziwić to nie powinno, ino na znak gotowości okrążymy z hostią miasto dokoła, to znaczyć będzie że gotowi jesteśmy, ino Wy jakowyś znak też dać nam musicie na którą bramę uderzyć - rzekł ksiądz, po czym w słowo wtrącił mu się Żiżka - tylko oznaczcie ją dobrze i za wczasu, wtedy przeprowadzimy pozorowany szturm w innym miejscu coby wrogów tam odciągnąć i dać Wam większą szansę - dorzucił hetman - No i bym był zapomniał - z udawanym zakłopotaniem dodał Ambroż - Wiemy, że nic tak nie otwiera drzwi i podwoi jak oręż no i złoto, toteż dostaniecie pięć tysięcy groszy, gospodarujcie nimi mądrze, używajcie rozsądnie coby przekonać niezdecydowanych i pognębić wrogów - zakończył wypowiedź westchnięciem jakby myśl o rozstaniu się ze złotem szczególnie go smuciła
  7. Delionowi zapewne zbytnio nie smakowało połączenie szynki z mlekiem, toteż pierwszy jął zadawać pytania, w sukurs przyszedł mu Jan, jedynie Sambor profilaktycznie napełniał żołądek w ciszy, bo kto wie kiedy znów dane będzie wam jeść w spokoju. Tak więc Żiżka widząc, że nie będzie mu dane ogryźć udka kapłona, jął wyjawiać cel misji, machając owym udkiem niczym buławą -Wszyscy wiecie, że wczoraj pogromiliśmy papieżnicką krucjatę, Zygmunt umykał aż się za nim kurzyło, a umykał ku Kutnej Horze, stamtąd pewno wycofa się ku Węgrom z cały wojskiem, a przynajmniej tak mu się wydaje, bo nie zamierzam mu na to pozwolić. Chcę ubić ich jak najwięcej, coby już nie prześladowali wyznawców prawdziwej wiary. Aby tego dokonać musimy zdobyć Kutną Horę i to najlepiej na dniach, najlepiej bez długiego oblężenie, które pochłonie masę ofiar po naszej stronie, ofiar których da się uniknąć jeśli plan się powiedzie. I tu do gry wkraczacie Wy, zadanie macie proste, macie udać się do Kutnej Hory, jawnie lub skrycie, już Wasz wybór, a w dniu szturmu otworzycie jedną z miejskich bram, ot tyle dokonać musicie. Macie dziesięć dni na dotarcie do miasta i przygotowanie podstępu, dziesiątego dnia z armią polną staniemy pod murami. Tak dziesięć dni, to wystarczy nam na spokojny marsz, niemcom rozproszonym po wczorajszej bitwie na zgromadzenie się w saku murów Kutnej Hory, a Wam starczyć musi bo jeśli Wam się nie uda i tak dojdzie do szturmu, a wtedy ciężko będzie odróżnić w mieście wroga od swego, toteż Wasz los będzie marny jeśli Wam się nie uda. Jeśli się uda, w co nie wątpię, nagroda Was nie minie. Czy wszystko jasne? - zapytał z powagą świadczącą, że żadne wymigiwanie się od zadania nie pomoże -Dodatkowych, niewątpliwie przydatnych informacji udzieli Wam brat Ambroż, on także zapewni Wam pewne fundusze, ale wpierw pytajcie, wszak lepiej dla Was jeśli dopytacie o to co chcielibyście wiedzieć, niż macie wysłuchiwać wywodów kapłana jak na kazaniu - rzekł niemal z uśmiechem Żiżka
  8. Dopiero po kilkuset krokach Ambroż zerknął do tyłu i pokiwał głową, czyżby ukontentowany, że jednak cała trójka podążyła za nim? Tego chyba nie będzie dane nikomu się wywiedzieć, no i dalsze dywagacje nad tym czy ksiądz jest zadowolony przerwało jego nagłe zatrzymanie się przed drzwiami nie wyróżniającej się zanadto kamienicy. Jedyne co odróżniało ją od sąsiednich budynków to straż pod drzwiami, a ta już znacznie rzucała się w oczy, zwłaszcza olbrzym z młotem kowalskim w ręku dzierżonym z taką nonszalancją jakby to był mały młoteczek. Delionowi ów osobnik z miejsca wydał się znajom, czyżby to właśnie on wczoraj go staranował, jeśli tak to chyba los sprzyjał polakowi, że nie wdał się w zwadę z tym osobnikiem. -Oni są ze mną, nikt za nami nie szedł - Ambroż rzucił krótko do chudzielca z rohatyną, ten tylko skinął głową i uchylił drzwi, a kapłan tylko zachęcił was gestem ręki abyście za nim podążyli. Wszyscy spodziewali udać się do gabinetu albo jakiegoś tajnego pomieszczenia, gdy to klecha poprowadził was wprost do kuchni, a tam ku waszemu zaskoczeniu pałaszował śniadanie sam Jan Żiżka. -Bracie tak jak poleciłeś sprowadziłem ludzi, których wybrałeś - zaczął relacjonować ksiądz - Moi ludzie zasięgnęli o nich języka, choć to Polacy, każdy zdaje się wiernym Bożym bojownikiem, od momentu przekazania im zaproszenia z nikim nie mówili i nie zostawiali tajnych znaków, podczas drogi też nikt nas nie śledził, toteż wydają się ludźmi pewnymi - zakończył wywód kapłan -Dobrze, dobrze - pokiwał głową hejtman, a czynił to tak zamaszyście, że okruszki z jego bujnych wąsów posypały się na blat - Siadajcie, zapewne jesteście głodni, częstujcie się czym chata bogata, wybaczcie że nikt nam nie usłuży, ale nie zwykłem utrzymywać służby - co rzekłszy dał wam chwilę na to byście zajęli miejsce i jęli się posilać, licząc zapewne na to że zajęci przeżuwaniem i przełykaniem nie będziecie mu przerywać wywodu na który się zanosiło.
  9. -Och pomodlić też by się zdało, ale czas goni i modły wszelakie, zwłaszcza w intencji powodzenia przyjdzie czynić później. Zaś co do celu wezwania, jako rzekłem chciałem Was poznać nim nakreślona zostanie Wam pewna propozycja, ale jeśli chcecie wiedzieć czego ona tyczyć będzie jak już wspomniałem musimy jeszcze odbyć małą wędrówkę - co rzekłszy kapłan skierował się w stronę wrót, przy tym po wyminięciu wezwanych nie obejrzał się ni razu za siebie, a przekroczywszy odrzwia skierował kroki w stronę Nowego Miasta. Czyżby to był ostatni moment na wycofanie się z całej kabały? Tylko kwestią otwartą pozostawało jak tak znaczna persona potraktuje odmowę, poza tym jeśli to kto inny miał bojowników wprowadzić w arkana misji musiał stać wyżej niźli Ambroż, a niewielu takich było, czyżby zawezwanych miał spotkać zaszczyt spotkania z samym Husem?
  10. Uf w końcu mam trochę czasu toteż witajcie. @Pezurn zadał jakże zasadne pytanie o czas odpisów i tu pojawia się problem bo w zamierzeniu chciałem dać maks 5 dni, a post od MG wstawiać Wam od razu po uzyskaniu wszystkich odpisów. Ale, no właśnie ale. Po nowym roku obóz w którym to radośnie wypracowuję dni wymagane do uzyskanie świadczeń z ZUS-u nieco się rozrósł liczebnie, a szefostwo chyba w ferworze wykańczania konkurencji zapomniało mi przydzielić padawana, którym mógłbym pomiatać i który to za mnie by odwalał całą robotę, cóż bywa :C Konsekwencją tego jest moje lekkie zapracowanie, w związku z tym wymienione wcześniej 5 dni przyjmijmy jako czas maksymalny przewidziany dla Was na odpisanie MG, ja z kolei będę się starał po uzyskaniu wpisów od Was, swój wstawiać Wam dnia następnego. To chyba tyle jeśli idzie o sprawy związane z częstotliwością postów. @Araven jako obcykany z systemem widzę już sam sobie staty wyliczył, reszcie ogarnę w momencie gdy wpadniecie w pułapkę... znaczy się wtedy gdy będą potrzebne, a póki co bojowe aż tak nie będą potrzebne toteż w wolnej chwili sobie policzę. Tyle ode mnie, jeśli macie jakieś uwagi, życzenia, słowa uznania piszcie śmiało
  11. Cała trójka mniej lub bardziej odważnym krokiem wkroczyła do środka świątynni, obecnie dość ascetycznego bo pozbawionego zbędnych zdobień i większości sprzętów jakie to spotykano w kościołach w Polsce. Choć wnosząc po bogactwie fresków ów kościół w latach wcześniejszych musiał być naprawdę piękny. Jako, że w chwili obecnej jednak nie dane wam było podziwiać czy to obrazów czy krucyfiksów wasz wzrok szybko dostrzegł przy ołtarzu Ambroża rozprawiającego z zakapturzonym osobnikiem. Przybycie zaproszonych gości najwidoczniej też nie umknęło uwadze kapłanowi bo szybkim gestem uciął dyskusję i odprawił zakapturzonego jegomościa, po czym ruszył raźnym krokiem w waszą stronę. W tym dziarskim marszu wyczuć dało się zdecydowanie, a postać księdza co i rusz zdająca się znikać w miejscach gdzie przez okna wpadało zbyt mało światła by rozświetlić posadzkę upodabniała go do demona pędzącego by wyrwać dusze z ciał śmiertelników. -Witajcie, dziękuję za wasze przybycie - zabrzmiało niczym wystrzał z taraśnicy, powitaniu zaś towarzyszyło uważne spojrzenie Ambroża, który zdawał się Was oceniać swym lodowatym wzrokiem -Mam nadzieję, że jesteście wypoczęci bo czeka Nas jeszcze mały spacer, dopiero wtedy znajdziemy się u celu, ale nie mogłem sobie odmówić przyjemności poznania Was nim wszystko zostanie Wam objawione - słowom księdza towarzyszył uprzejmy uśmiech, na widok którego na pewno już co niektórzy wiązali by sobie pętlę na szyi
  12. I tak choć dzień kończył się zwycięstwem, to jutro niosło niewiadomą, choć pocieszające mogło wydawać się, że Ambroż wzywa. Mógł przecież kazać doprowadzić, a to zwiastowałoby los zapewne dużo gorszy niż odwiedzenie kościoła z rana. Póki co nie było powodów do zamartwiania się na zapas, toteż Jan powoli spełnił kufel i udał się na spoczynek. Sambor z kolei usilnie nastawiając ucha nie dosłyszał z goła już nic interesującego, rozmowy powoli jęły schodzić czy to na tematy cen żywności czy też powoli w tematykę jęły wkradać się drobne bezeceństwa. Uwagi Deliona zbyło tylko wzruszenie ramion zapewne samego biblijnego Goliata, bo i człek, który go przed chwilą potrącił musiał być owym wymienionym w Piśmie olbrzymem, lubo nadawał się do pozowania do portretu takowego. Może i polak na takie lekceważenie odpowiedział by hardo, ale nie miał ku temu czasu, gdyż nagle z dziesiątek gardeł uniósł się ogłuszający śpiew przyprawiający wroga o drżenie nie tylko serca i tak oto procesja ruszyła. *** Kościół Matki Bożej Śnieżnej należał do grona jednych z najważniejszych dla wyznających komunię pod dwiema postaciami, toteż ni Jan, ni Sambor, ni Delion nie musieli pytać o drogę, każdy bowiem kto choć trochę czasu już przebywał w Pradze wiedział gdzie owa świątynia się znajduje. Tak oto nim świt na dobre rozpalił niebo na wschodzie w stronę monumentalnej budowli zmierzało trzech wędrowców na spotkanie swego losu i choć budowla przytłaczała swą monumentalnością, to same wrota lekko uchylone zapraszały do wnętrza. Nie pozostawało nic innego jak skorzystać z owego zaproszenia i spotkać przeznaczenie, to póki co nie szczerzyło kłów w postaci straży czy choćby rozgniewanego tłumu, który mógłby szykować jakiś niemiły psikus w postaci choćby wypędzenie z miasta lub co gorsza obicia.
  13. Póki co się nie śpieszy bo @Vadeanaine i tak zgłosiła ograniczoną obecność do 2 stycznia.
  14. Takoż i macie pierwszego posta i trochę czasu na przetrawienie "zaproszenia" W razie uwag lub życzeń piszcie śmiało.
  15. To pozwolę sobie dopytać czy wolicie wersję startową gdzie wasze postaci już się znają czy też jesteście sobie obcy i rozegramy sobie etap zapoznawania?