NiemiłosiernySamarytanin

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    484
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O NiemiłosiernySamarytanin

  • Ranga
    Gracz wielce dzielny

Profile Information

  • Gender Male

Previous Fields

  • GaduGadu 52707284
  1. Wspinaczka nieco zajęła, ale upłynęła już w ciszy. Na ostatnim piętrze Mirko bezceremonialnie otworzył drzwi, a z głębi komnaty dało się słyszeć - A Ty huncwocie nie miałeś przypadkiem - zabrzmiał basowy pomruk, ale nie dane Wam było dowiedzieć się czego ów przypadek miał dotyczyć, bo nim wybrzmiało całe zdanie Mirko widać swoim zwyczajem już perorował - Ano miałem, ale rekruty się nam trafiły, trzech rezunów z Polszy, chce naszą sprawę wesprzeć - głosił chłopak wchodząc dalej i tym samym umożliwiając i Wam wejście do komnaty godnej chyba nawet rektora uniwersytetu, bo ilość zgromadzonych tam ksiąg przytłaczała, pozostawało pytanie czy ów zbiór pozostał po poprzednim lokatorze czy też komendant miał zamiłowanie do nauki
  2. -Co mam nie poprowadzić, skoro nijak nie idzie zbłądzić, toć komnata komendanta na ostatnim piętrze, a i ze mną straże Was odpytywać nie będą - chłopak ciszył się wizją prawdziwego pojedynku bo entuzjazm zdawał się z niego promieniować - A u komendanta napomnijcie, że żeście też krzyżaków bijali, straszliwie on ich nie cierpi, a Polaków sentymentem darzy po dziś dzień - przepełniony wojennym zapałem Mirko dorzucił jeszcze radę, mijając bez chwili wahania, ni też opowiedzenia się dwóch strażników. Czyżby chłopak był tu stałym bywalcem, czy miał aż takie poważanie pomimo że jak sam mówił był chłopcem tylko na posyłki. - Tylko panu Hlavie nie wspominajcie o tym, że obiecaliście mnie wojennego rzemiosła uczyć, bo zakaże - dorzucił rozpoczynając wspinaczkę po schodach.
  3. -Ano pożegnać można, ale i bez wojaczki człowieka czy to koń kopnie czy wilki w borze osaczą, a i zbój jaki w plecy strzałą ugodzi - odparł hardo Delionowi i uważnie popatrzył na Jana -To może i dowódce Panie znacie, dziwne to zrządzenie losu by było jakby druhowie spod Grunwaldu spotkali się w Czechach, ehh dziwne - wzdychnął gołowąs, po czym przeniósł spojrzenie na Sambora -Ćwiczyć, ćwiczę, ale ile można słomianą kukłę obijać, albo z innymi patyki krzyżować - zaśmiał się - Czego mogę się nauczyć od syna kowala lub cieśli, oni tak samo obeznani w wojennym rzemiośle jak i ja, ot rycerz na nauczyciela mi potrzebny. Taki co i pokaże jak się obronić i jak atakować, a nie tylko każe wody przynieść, ogień rozpalić albo ryb w sak nałapać, bo po cóż w nie oszczepem rzucać jak sak albo sieć pewniejsza - odparł odpowiadając po części na pytania Sambora - No to prawie na miejscu jesteśmy, pan Hlava ot tamój rezyduje - wskazał budynek chłopak -Mam nadzieję, że nie nadzoruje murów dzisiaj, bo przyszłoby nam go szukać - dorzucił chłopak
  4. To dopytam, skoro lata 20. Polska, Warszawa, to już po ataku Bolszewików czy w przeddzień?
  5. Słowa Deliona rozpaliły wyobraźnie Mirko, ale Sambor skutecznie ostudził zapędy chłopaka - Przecież wiem, że ostrym końcem trza we wroga celować, nieraz żem widział bitki wszelakie, ale nijak nie dają mi się sprawdzić, toć cierpliwie czekam i polecenia spełniam, może kiedyś i mnie pasują. A co do dowódcy to wielki rycerz nie tylko zasługami, ale i posturą, a ponoć wielce też doświadczony, bijał się i w Czechach i poza Czechami, ponoć przed laty masa krzyżackich psubratów nasiekł pod królem Jogajłą wojując
  6. Załóżmy, że to nie Prima Aprilis, załóżmy, że pomysł wydaje się ciekawy, załóżmy, że wstępnie bym się zgłosił. To tyle z uwierzytelniania żartu Z resztą poczekam do jutra.
  7. Zaraz za bramą Mirko jął paplać - A wyście som prawdziwe rycerze? Bo ja chciałbym rycerzem ostać, po to do wojska przystałem, ale tylko mnie na posyłki wysyłają, zaprowadź, przynieś, wynieś - żalił się chłopak - A miecza to nawet potrzymać nie dadzą, mówią żem se jeszcze co utnę, a ja chciałbym rycerzem ostać, komendant mi przyobiecał że jak się wykaże to na giermka weźmie, tylko jak się wykazać jak wojować nie dają - ciągnął monolog dalej nie zważając na was i pewnie prowadząc cały pochód uliczkami pokrytymi warstwą zastygłego błota w stronę czegoś co miało zapewne udawać hradec osady
  8. Sierżant zmarszczył brwi, co zapewne miało sugerować wysiłek intelektualny -Przystać chcecie mówisz, w sumie to i dobrze się składa, bo komendant miasta ciągle biada i wypatruje jak to na dniach Luksemburczyk nas oblegnie, a marudzi ciągle że luda mało do obsadzenia murów - rzekł po czym wydarł się aż znad bramy zerwały się kruki - Mirko, Mirko niecnoto chodź no tu i zaprowadź tą trójkę do komendanta, powiedz że to rekruty do garnizonu som - na te słowa zza bramy wychynął blond włosy gołowąs - No to i nas wspomożecie i sprawa noclegu się wam rozwiąże bo w koszarach co to przy ratuszu miejsca dość - sierżant uśmiechał się zadowolony niczym kot który opił się śmietany, bo nie dość że bliźniemu trafiło się pomóc to i ludzi dla komendanta znalazł, a to jak nie awans to przynajmniej pochwałę zapewnić mogło.
  9. Ha znów jestem w miarę przytomny, jak Vi (jeśli oczywiście chce) dorzuci coś do dyskusji ze strażnikami to możemy dalej coś ruszyć.
  10. Dzięki Chwilowo odstawiłem medykamenty toteż i post powstał, ale od wtorku znów pozażywam sobie przeciwbólowych co wyłączy mnie na 2-3 dni.
  11. -Co nam po Waszym piwie, jak my służbę dopiero wieczorem kończym, poza tym cosik kręcicie, jeszcze południa nie ma, a Wy noclegu już szukacie, oj podejrzani mi się zdajecie - rzekł strażnik, po czym wydarł się - Panie sierżant, gagatki jakoweś podejrzane chcą się nam do miasta dostać - na co zza bramy dało się słyszeć wiązkę soczystych przekleństw, a zaraz z furty wynurzył się sądząc po dość bogatej zbroi osobnik w randze sierżanta -No czego tu chceta - pierwsze słowa odarły owego osobnika z pozoru szlachetności jaki przydawała mu zbroja - Obcych bez glejtu nie wpuściwa, a jak bedzieta się naprzykrzać to w wieży posiedzita, takiem po dobroci Wam rzeknę jedźta w swoją stronę i tych no perturbacyj nie czyńcie - usilnie sierżant starał się Was przegnać, o dziwo jednak nie próbował póki co zatrzymać podejrzanych o szpiegowanie, zapewne konieczność złożenia raportu i to nie daj boże na piśmie skutecznie zniechęcała go to wydania rozkazu pojmania trójki przybyszy.
  12. U chwilowo lecę na przeciwbólowych, świat wydaje się piękny, zbyt piękny, także post jak przestanę ćpać, a to dopiero koło przyszłej środy.
  13. Minęło ledwie kilka pacierzy, a po obozowisku niemal niepozostał ślad, o bytności ludzkiej świadczyć mogło jedynie wygasłe ognisko i zdeptana trawa, ale to już całej trójki nie obchodziło, starczyło bowiem wyprowadzić konie na trakt i ruszać galopem, bo przecież czas naglił. I tak oto nim słońce wspięło się wysoko na nieboskłon dało się już dojrzeć palisadę okalającą Czeski Bród i jak chłopi grasanci wspomnieli bramy do miasta były zawarte, jedynie uchylono furtę której strzegła dwójka strażników leniwie wspierając się na halabardach, gdy się dostatecznie zbliżyliście dało się słyszeć przyjacielskie -Won, bez glejtu komendanta nie wpuszczamy, a Wy na miejscowych nie wyglądacie, takoż jedźcie tamój kasik zamiarujecie bez wlepiania oczu w bramę jak jakie papieżnickie, tłu psia ich mać, szpiegi - wyrzekł jeden ze strażników, na co drugi popierając jego słowa mocniej ujął drzewce broni i poprawił kapalin
  14. Rozstawianie obozu poszło w miarę sprawnie, Delion nazbierał chrustu i grubszych konarów na ognisko, Jan z Samoborem oporządzili konie, zapowiadała się dość pogodna i ciepła noc, gdzieś w chaszczach mignął jeleń udający się na żer. Pierwszą wartę objął Jan, a towarzystwa dotrzymywał mu pohukujący co i rusz puszczyk, potem kolejno obozowiska strzegła pozostała dwójka, w zaroślach coś szuściło co chwilę, świerszcze podjęły koncert, a i wilki gdzieś czasem się ozwały, ale noc minęła spokojnie. Albo widok wartownika odstraszał ewentualnych napastników, albo zła sława miejsca i blady blask ogniska kojarzący się z błędnym ognikiem nie zachęcał do zapoznania z tym co też się dzieje na polanie. Ranek powitał Was trelami wszelakiego ptactwa, które wyśpiewywało hymny pochwalne ku jutrzence. Jeśli sprawnie zwiniecie obóz niedługo powinniście stanąć w Czeskim Brodzie.
  15. @Araven Jan coś Samborowi odpowie, dopyta?