Pipboy79

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    102
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Pipboy79

  • Ranga
    Erpegowy nowicjusz

Previous Fields

  • Systemy RPG Neuroshima, sf, X - Man

Profile Information

  • Gender Male

Ostatnie wizyty

166 wyświetleń profilu
  1. - Post w sesji to post w sesji a post w komentach to post w komentach. No przynajmniej dla mnie - Sorry, przyzwyczaiłem się już, że ludzie kumają co do nich piszę w takim właśnie stylu A tu się pytam czy da się zrobić postać sprawną w walce i za kierownicą jednocześnie czy jest jakaś pula punktów czy profesji czy jeszcze coś co realnie wyklucza takie połączenie i jest polityka albo - albo. Bo chciałbym porozwalać czyjeś facjaty i trzewia gdy będzie to możliwe ale też lubię rozwalać różne bryki i brykami No a to zasadniczy dla mnie punkt o myśleniu o archetypie postaci bez którego ciężko mi ruszyć - Hmm... Deklaracje okey. Ale te opisy. Dajesz je robić Graczom? Daj mi wytyczne pod post akcji, daj mi spuścić klawiaturę ze smyczy a ja ja Ci dam akszyn Plus decyzyjność i mienie planu Jak chcesz sprawdzić jak to działa to wymyśl tutaj jakąś akcję, daj wytyczne a ja Ci napiszę pod to akszyn Zobaczymy tak na brudno czy to wypali, czy się zgrywamy, czy mówimy o tym samym, czy jest nad czym pracować czy jednak dać sobie spokój
  2. - Oki to tak wstępnie to ja lubię akszyny. Więc celowałbym w fajtera albo drajwera. Pewnie człowieka bo najbardziej lubię grać ludźmi. Nie wiem czy to da się pogodzić ze sobą w jednej postaci czy by miało sens trzeba albo - albo. - Ale pytanie za 102: Jak planujesz rozliczać akszyny w grze? Kulasz czy lecisz fabularnie? Dajesz jakieś wytyczne i można w swoim poście spuścić klawiaturę ze smyczy czy chcesz tylko deklarki i rozpisujesz co się stało w swoim poście? Lubię sesje z tą pierwszą wersją - Nie znam Dresdena Ale ten pierwszy człon coś mi chyba mówi
  3. - Nie znam SR więc np. nie znam tworzenia KP do rekruty... - Tak. Grałem w jedną sesję na forum ale na mechanice WoD. Ale klimat myślę tego CP łapię i ogólnie lubę sf. Scenka startowa mi sie silnie kojarzy z klimatem CP ot nie mam pojęcia jak to ma się do SR. PS. Ale gdybym miał grać tylko w systemy jakie znam musiałbym wywalić z jakieś 2/3 sesji ze swojego erpegowego CV
  4. @Ferr-kon - A jak ktoś nie miał wcześniej żadnej styczności z SR?
  5. @Aruna - Oki spróbowałem zaznaczyć jeszcze raz i zobaczymy. Ja tak jestem przywykły do powiadomien przychodzących na mail, że bez tego właściwie nie zaglądam na forum. - A co do Scarletki w sumie można by coś odpisać ale po prawdzie nic mundrego mi nie przychodzi do głowy więc równie dobrze można by przewinąć dalej. Ja bym spróbował z tym swoim planem wzięcia bateryjki na pogadankę bez czerwoniutkiej.
  6. - Ja tam uważam, że czerwoniutka buja jak ta lala Właśnie to chciałbym sprawdzić. Ale potrzebowałbym Waszej współpracy Znaczy się ja bym wybył i pogadał z bateryjką i wysłuchał jej wersji. Myślę, że mogłaby mieć coś ciekawego do powiedzenia gdyby zechciała mówić. Ale wówczas na Was spadnie filowaie oka na czerwoniutką. A chciałbym pogadać bez gumowego ucha Scarletki. - A w ogóle coś mi powiadomienia nie działają. Przypadkiem zajrzałem. Też tak macie? Ani tu ani w sesji mi nic nie przyszło z powiadomień.
  7. @Aruna - Właściwie ja się pytam o hierarchę moczy Wiesz, poczytałem o tym Wonderku wygląda mi na niezłego kozaka z tą swoją moczą. Ale nie potrafię umiejscowić w tej hierarchii i drabince naszych postaci i naszych mocy. Czyli kompletnie nie wiem jak mieć relacje do naszego i jej potencjału. Bo może panikuję i się szczypię a w sumie mamy mocniejsze postacie niż mi się wydaje? - A w ogóle to bym był za przewinięciem sceny jeśli się da bo się legumina robi z tych korytarzy Niunia mówi nam wedle własnego widzimisię ja tracę cierpliwość by z nią dłużej gadać. Jak jest jakiś klucz do niej z gadką - szmatką to ja się bez bicia przyznaję, że nie mogę go znaleźć i torchę odechciewa mi się już szukać. A jak to marvelówka to chodźmy i rozwalmy coś wreszcie
  8. Paweł "Huzzar" Kukiełczyński - cybernetyczny turysta ~ Ale to jest popierdolone. ~ Polak pokręcił głową a raczej hełmem słysząc rozmowę Scarletki z Gunslingerem. Jasne. Była jedynym zbawieniem ludzkości i mutantów. Kozacko. No cud - miód dziewczyna. No nic tylko wziąć dzicinkę i zaprowadzić za rączkę to tej drugiej by się podładowała. Aha. I jeszcze SHIELD w tym maczało łapy. Noo. By za nudno nie było w tej opowieści. Zasadniczy problem jak dostrzegał Kukiełczyński była niesprawdzalność danych. Jak na razie mieli słowo czerwoniutkiej przeciw... No nikomu. Własnemu sceptycyzmowi co najwyżej. Ale póki co mieli tylko jej słowo, że tak, da się zaprowadzić, i tak jak już "jakoś" załatwią jej dostęp do tej drugiej to ona weźmie i załatwi sprawę pstryknięciem palcami. Pstryk. I już mutanci nie robią problemów. Pstryk. I już zmieniają się w noralsów. Tak po prostu. Na pstryk. Huzzar w to nie dowierzał za jasną cholerę. Byłaby to pierwsza wojna w jakiej brał udział w której byłaby jakaś wunderwaffę co naprawdę by zadziałała jak to producent obiecał. - A tak z ciekawości... - odezwał się w końcu dołączając do rozmowy. - A gdyby ktoś na przykład miał wątpliwości co do twoich intencji i dajmy na to na przykład podejrzewał cię niecnie, że to ty zmodyfikowałaś mutantów tak, że im odwaliło? Sama właśnie przyznałaś, że to leży w twoich możliwościach. - zapytał przekrzywiajac maskę hełmu z multiwzijerem tak by spojrzeć na kobietę w czerwonym kostiumie. - I nie wezwiemy tutaj więcej mutantów. Sama mówisz, że odwala tobie jak są w pobliżu i to się samo napędza. - dodał do tego by rozwiać jej wątpliwości. Na razie mieli problem by pozbyć się tego co tutaj się zalęgło w czasie ich nieobecności. - Ta twoja żywa bateryjka. Jakie ma słabe strony? Na jakie ataki jest podatna? - w głowie zaczął kiełkować mu pewien plan. Właściwie aż dziwne, że nie wpadł na to wcześniej. Tak naprawdę dość proste było zweryfikowanie słów Scarletki. Był pewny, że nie mówi im wszystkiego. Ale by zachować pozory chyba powinna chociaż zachować pozory wspołpracy. Na razie ględziła ogólnik za ogólnikiem zasłaniając się dziurami w pamięci i czym się tylko dało. Albo zwyczajnie zlewała ich mając za użyteczne narzędzia do osiągnięcia swojego celu. --- Dawno temu w innym świecie; Holandia 1988; Paweł Kukiełczyński Czuł pustkę. Posłuszny automatycznym odruchem poszedł przez zawalony błotem i bagienna wodą okop do ziemianki. W niej też zalegało błoto i bagienna woda. Ale głębiej bo sięgała kolan. W końcu była głębiej położona. Usiadł na stołku i sięgnął po radio. Ale zamarł gdy już trzymał słuchawkę przy ustach. Co miał powiedzieć? No wedle regulaminu miał zameldować chorobę. I co dalej? Przecież nie ma na to lekarstwa. Nie pomogą mu. Jak Marcinowi i całej reszcie chłopaków przed nim. Najwyżej położą go na łóżko polowe w tej umieralni jaką nazywali szpital. Co za szpital jak z trudem można w nim bandaże dostać. Dobrze, że chociaż spiritus był. Ale na pewno nie lekarstwa. Nawet bratni naród w nawet Biuletynie nie szczycił się czymś więcej niż ogłoszeniami, że lada chwila będzie przełom w walce z czarną plagą. Czyli chuja mieli. Ale za to na pewno było to dzieło tych zgniłych kapitalistów. W to ostatnie akurat nawet można było brać pod uwagę. Kto wie. Może w tej Ameryce jakieś laboratoria przetrwały co by mogły zmajstrować taki syf. A może nie? Nikt przecież tam nie był. Nawet na francuskie wybrzeże Atlantyku udawało się dostać tylko rajdom specgrup ale nie całym armiom. I tkwili tu w tej Flandrii w połowie drogi między zwycięstwem a klęską, jeszcze nie umarli ale już nie żywi. A czarna zaraza nie była wybredna. Po drugiej stronie też szalała. Plota głosiła, że to właśnie jakiś dezerter od nich ją przywlókł. Odłożył słuchawkę na miejsce. Chlupocząc wodą wrócił do okopu. Oparł się o ścianę i tępo wpatrywał się w przedpole. Wahał się. Mógł uruchomić “Sokoła” i spróbować jednak do nich zwiać. Może akurat ci naprzeciwko jej nie mają? Może mają szpital? Taki prawdziwy? Albo nawet ocalało jakieś sanatorium? Z białymi prześcieradłami. Czystą pościelą. Taką pachnącą po świeżym praniu w prawdziwych proszkach a nie tym odkażającym gównem jakie tutaj używali. Może nawet są tam pielęgniarki? Takie w białych fartuchach. Podobno Francuzki są bardzo ładne. A może Amerykanki? Zależy w jakiej strefie by było to sanatorium. Black Widow - Tanaki pójdziesz po prawej flance. Zajdziesz go od tyłu. Odetniesz mu odwrót jakby próbował zwiać. - Black Widow spojrzała w azjatyckie rysy zwiadowcy który kiwnął głową. - Reno ty oflankujesz go z lewej. Izoluj pomoc zewnątrz. - dowódca sekcji szturmowej skinął również głową, że wszystko jasne. - Black miej wgląd na całość i melduj. Pad zostajesz z Black. Odetnij łączność i skanuj na całego. - zwróciła się do snajperki i skanera ci również kiwnęli głowami jak i reszta. - Big Boy. Jesteście naszą głównym wsparciem. Rozwalcie cokolwiek by zagrażało pozostałym grupom aby ich przerastało. - uśmiechnęła się major do operatora ciężkiej broni. Jakby było w tej dziurze coś co by przerastało możliwości pozostałych grup to by pewnie już to wykryli. A nadal wykryli. A nadal nic. Więc pewnie sekcja ciężkiej broni będzie się nudzić setnie jak i reszta wsparcia. - Robson ty idziesz ze mną. Na wszelki wypadek. Będziesz mnie ubezpieczał. - skinęła głową na swojego standardowego partnera w tej grupie. Ten też skinął głową. - No i najważniejsze. Potrzebny nam jest cały i żywy. Z trupem nic nie zdziałamy. Musimy mieć go żywego. To wszystko tylko ubezpieczenie. Dlatego wyjdę z nim pogadać. - popatrzyła spod rudej grzywki na skupione twarzy jakie ją otaczały. Znowu pokiwali głowami, Nie była to pierwsza misja tego typu więc wiedzieli, że chodzi o branie języka. I przed misją na odprawie szefowa mówiła to samo. Zresztą znowu zapowiadała się misja od jakiej spora część ćwiczeń była trudniejsza. Co im wszystkim mógł zrobić jeden koleś z jednym kałachem?
  9. @Aruna 1 - Gdzie my właściwie teraz jesteśmy? 2 - Na poczytałem o tym Wonderku. Jak laska ma takie skille jak on to niezbyt dobrze. Właściwie jak użarcie przez Parasite ją nie osłabi to niezbyt wiem co. Wonderek nie nasza liga w moim odczuciu ino coś na miarę telefonu do Avengersów i X - Man i innych takich. Chyba, że niedocniam opisu poziomu naszych mocy. Nie wiem czy na kogoś z takim poziomem mocy taki headshot z karabinu takiego jak ma mój hiroł cokolwiek mu zrobi.
  10. - Jakby co to ja rezygnuję. Jednak nie dam rady. Powodzenia pozostałym życzę
  11. Paweł "Huzzar" Kukiełczyński - cybernetyczny turysta Hełm Polaka wykonał przeczące ruchy gdy usłyszał "mądrości" czerwoniutkiej. Jasne. Sprowadzić sobie na łeb więcej nosicieli X-Wścieklizny. Mhm. Właśnie tak. Dokładnie tak. Tego właśnie tutaj im jeszcze brakowało. ~ No już to widzę jak wzywam X - Man na pomoc. Mhm. ~ pod maską hełmu uniósł do tego kręcenia głową brwi w grymasie niedowierzania. Pytania chłopaków były trafne więc się nie wcinał. Ale, że grali w jednym team, mimo bardzo wielu różnic w bardzo wielu sprawach to jednak zanim ruszyli maska z multiwizjerem spoczęła na Parasite. - Jak zacznie coś odwalać. Załatw ją bez wahania. - właściwie zdawał sobie sprawę jak pewnie cała ich czwórka, że laski w czerwonym nie zdejmie się ot tak, jak byle menela w zaułku. Ale lubił jansość spraw. Liczył się z tym, że jak zbliżą sie do centrum wpływ tamtego czegoś na mutantkę może się nasilić. I wtedy znów da się opanować X-Wściekliźnie czyli spróbuje ich załatwić bez pardonu. Z dywersantem na zapleczu tej klasy co ta czarnula w czerwonym kostiumie nie było się co patyczkować. Poza tym chciał by i chłopaki i ona wiedzieli, że w tej sprawie to mu nawet brewka nie drgnie. Walka to walka. Co innego niż zabijanie jeńca dla własnej satysfakcji. Szedł przez znajome sale i korytarze. Szedł pierwszy zostawiając Parasite'owi pilnowanie mutantki i Rogerowi ubezpieczanie ich trójki. Szedł szybkim, cichym marszem wodząc przez poszatkowany ścianami i poziomami świat lufą swojego karabinu. Szedł lekko pochylony by stanowić mniejszy cel. Szedł by lufa była wycelowana tam gdzie akurat patrzyły jego oczy. I te własne i te zastąpione przez cyberwszczep. Czuł napięcie. Czuł jak krople potu spływają by od tego napięcia. Jedna wzdłuż kręgosłupa. Druga po skroni ku krawędzi szczęki. Obie grube i irytująco powolne. Tak korciło by je zetrzeć. Zbliżali się. Do wroga, do walki, do niebezpieczeństwa. Czuł tą specyficzną mieszaninę strachu i ekscytacji. Nawet teraz, po tylu latach walk i treningów nie mógł się pozbyć tego uczucia. Strach był potrzebny. Wspomagał zdrowy rozsądek i umiar. Ekscytacja też była potrzebna. Wspierała fantazję i śmiałosć. Wszystko to doprawione było wyszkoleniem, doświadczeniem i zwykłą dumą. Nieważne co tam czekało w centrum. Dadzą radę! Zacisnął mocniej szczęki. Dadzą radę. Jak tyle razy wcześniej już dawali radę. A poza tym nadal mu kalkulacje opcji mówiły, że jakby tam byli tacy megakozacy to sami by do nich przyszli zlikwidować wrogi przyczółek i nie dać mu swobody operacyjnej. Scarletka się bała i miała czego. Ale ona miała Gen X który był podatny na tą X-Wściekliznę a oni nie. --- Dawno temu w innym świecie; Holandia 1988; Kpr. Paweł Kukiełczyński Mężczyzna w charakterystycznym szarawym drelichowym mundurze “w deszczyk” popatrzył smętnie na rozmiękniętą, gliniastą ziemię. Akurat padało. Nawet właśnie deszczyk. Siąpiło jakby nie mogło się zdecydować czy przestać czy rozpadać się na dobre. Ale tu zawsze padało. Albo prawie. Często zastanawiał się z chłopakami czy wcześniej też. Znaczy zanim tu przyszli. Żołnierze wolności z LWP. Przed wojną. Poklepał bez większego zapału rozmiękłą ziemię. Cholerna Flandria! Te bagno tu się chyba nigdy nie kończy. Zawsze te jebane błoto. Lepiło się do wszystkiego. Do domów, podłóg, butów, opon, gąsienic, mundurów no całego żołnierskiego świata i życia. Nawet jak się go człowiek pozbył to jedynie na chwilę. Więc w końcu sobie darowali pozbywanie się. Zrozumieli, że te błoto tu było przed nimi, jest teraz i będzie długo po nich. Jak po Marcinie. Zostanie coś po nich? Obserwując jak woda żłobi bruzdy w świeżo usypanym kopczyku jakoś mał wątpliwości. Okopy. Okopy może zostaną. Ale ci co w nich siedzieli, gnili i ginęli? Było sens kopać ten grób? Mógł przecież zawlec ciało do piwnicy. Pełno ich stało w okolicy. A nie byłoby takie męczące jak zmaganie się z błotem. Dobrze, że wziął łopatę. Wczoraj. Czuł, że ostatni raz widzi się z Marcinem na żywo. Pluł czarną krwią. Trzeci dzień. Mało kto przeżywał dłużej niż trzy dni gdy złapał czarną krew. Podobno jakiś Rusek dostachanował do tygodnia ale było to w Biuletynie więc nikt w to nie wierzył. Przynajmniej nie Paweł. Coś go zadrapało w gardle. Splunął. Wytarł dłonią usta ale plwocina kleiła się do dłoni. Spojrzał z niechęcią na flegmę. I poczuł jak mu krew tężeje w żyłach. Była czarna. Black Widow - Na pewno? - zapytałą spokojnie udając pewnie całkiem udanie, że się nie wścieka. Przecież umiała mieć pożądany grymas twarzy czy zachowania na zawołanie. Jak każdy szpieg. A przecież nie była zwyczajnym szpiegiem. Rzadko który szpieg dochrapywał się do służby Avengers u boku Kapitana i tych wszystkich sław. - Tak, to na pewno człowiek. Jakieś 4 km przed nami. Tym razem na pewno nie pies. Mogę pokazać odczyt. - głos operatora skanera był przytłoczony i wciąż pobrzmiewał w nim wstyd. Był najmłodszym stażem członkiem komanda i nawet na pierwszej misji pod wodzą sławnej Black Widow i od razu taka wtopa! Prawie kwadrans pościgu za cholernym psem! Ale sygnaturę miał taką podobną! A w tym świecie nie wszystko działało jak by to sobie życzyli. - Nie trzeba Pad. Wierzę ci. Na pewno to jest kontakt jakiego szukamy. - rudowłosa major uśmiechnęła się promiennie i miło i przez to jakoś zabrzmiało to jeszcze bardziej szyderczo. Przynajmniej w uszach Pada. Zwłaszcza jak reakcją były ironiczne parsknięcia i uśmieszki reszty oddziałów. - Dobrze. Więc ruszamy. Czas nam się kończy. To może być to czego szukamy. - powiedziała składając dłonie w piramidkę i dając znać do wymarszu. - Jeden człowiek. W mundurze podobnym do standardowych zza żelaznej kurtyny z końca Zimnej Wojny… - Pad na wszelki wypadek zaczął po drodze informować co widzą skany. - Ja też jestem zza Żelaznej Kurtyny Pad. Tylko z troszkę wcześniejszej wojny. - major uśmiechnęła się słodko zwracając uprzejmym tonem uwagę na ten drony detal. Pad otworzył usta potem je zamknął i poczerwieniał. Tanaki uśmiechnął się pod nosem i pokręcił głową na tą gafę młodego. Robson przymknął oczy i zaliczył przesadnie głośne klepnięcie się w czoło. - Ee… No tak. - wydukał w końcu skaner próbując ukryć zakłopotanie w ekranie skanu. - Więc jest sam. Ma AKS 74. Nie ma pancerza. Nie ma sprzętu łączności przy sobie ale wykrywam fale radiowe. Pewnie ma jakąś radiostację w pobliżu. Ale jak będziemy bliżej to odetnę łączność. Jest kilka gniazd karabinów maszynowych. Radzieckiej produkcji. Na zapleczu stoi BRDM 2 z wkm. Ale nieruchomy i zimny prawdopodobnie pusty. Nie wykrywam żadnych innych sygnatur istot żywych w promieniu kilku kilometrów. Jest sam. Dopiero na za tymi ruinami jest jakiś większy obóz, pewnie jego baza. - głos i ton komandosa o technicznej specjalności nabierał pewności siebie gdy wracał do znanych sobie tematów i rejonów a nie tych słownych gaf i pułapek jakimi raczyła go rozmowa z szefową. - Moc? - zapytała ciekawa czy coś się zmieniło gdy się zbliżali i odczyty powinny być wyraźniejsze. Nie tylko bronią potrafili walczyć ludzie i nieludzie. - Nie wykrywam Genu X. Nadal żadnych fluktuacji mocy ani zakłóceń energetycznych. - odpowiedział ostrożnie Pad na trochę śliski temat. Akurat takie rzeczy mogły być tak uśpione lub ukryte, że skaner nie musiał ich wyłapać. I to z tak daleka. - Jeden koleś z jednym kałachem na samotnej czujce? Bułka z masłem! - uśmiechnęła się major słysząc raport który wcześniej zdążyła prześledzić na ekranie skanera. Żaden zwykły żołdak nie byłby równoprawnym przeciwnikiem dla żadnego z komandosów SHIELD. A przecież byli tu całym oddziałem. No i jeszcze była ona sama, sama Black Widow. Bułka z masłem! Tylko, żeby zdążyć i wrócić. Czas był ich prawdziwym przeciwnikiem a nie ten tam na czujce.
  12. - Owszem, łatwo przesadzić więc to kwestia konretu jak mówisz @Fingard Konkretnej sesji, systemu, sytuacji itd. Ale to jak z wieloma elementami sesji. Kwestia indywidualnego doboru i odbioru, wyczucia itd. Dobrze dobrane bywa ciekawe i zaskakujące, nie dobrze dobrane wyłazi przesadyzm i budzi niesmak.
  13. - Żywe A żywe to takie jakie reaguje na poczynania BG. - A ja mam praktycznie dokładnie na odwrót. Wiele lemingów "robi się" sama. W trakcie gry. To często BG kreują swoimi poczynaniami takiego leminga. Dla mnie to jakiś tam koleś czy laska co jest tam w scence po coś tam. Coś ma powiedzieć, zrobić, zaatakować, ucieć czy cóś. Ma on jakieś imię, wygląd itd bo mi to ważne do opisu. Ma jakieś motywacje ale tak naprawdę dla mnie to w 9/10 przypadkach narzędzie do przekazania informacji BG. Taki pion na planszy co ma wykonać określony ruch. I co? BG o dziwo się angażują w relację z nim. Wtedy ja reaguję bo wymusza na mnie to jakieś rozbudowanie takiej postaci. Przy takim podejściu takie przypadkowe lemingi pojawiają się i znikają. A w grze przy Graczach zostają te które są ważne dla rozgrywki i/lub te które BG wyrobilii sobie jakieś realcje z nimi. Przykład? Proszę bardzo. - Para zwykłych gangerów jakich kompletnie nie planowałem nic specjalnego. Ale ni w 5 ni w 9 BG sprowokowała mnie do odegrania dialogu między nimi. Tak się ten dialog spodobał i jej i mnie i większości ludzi co go czytało, że ta parka została prawie firmowymi twarzami sesji z tych lemingów. - Szef mafii, klasyczny boss z końca levelu. Na początku sesji nawet imienia nie miał. Ot wiedziałem, że ta mafia ma tam jakiegoś szefa, znałem jego motywcaje i możliwości ale imienia mu nie wymyślałem. Bo w danym momencie sesji kompletnie mi to do prowadenia sesji nie było potrzebne. Ale sesja tak się potoczyła, że wiele tur o rozdział później BG się z nim pochajtała. @Paranormal - Jak mogę coś doradzić od siebie co do tych lemingów na sesji to tak (jak piszę oczywiste oczywistości to wybacz, paczam na powyższe literki): 1 - Wyruguj z leminga instynkt leminga. Znaczy wgraj w BN instynkt samozachowawczy. Człowiek (czy cóś tam) który nie chce umrzeć, nie chce dać się zabić, robi się bardzo wymagającym przeciwnikiem nawet jesli staty czy sprzęt ma kijowy w porównaniu do BG. 2 - Zasada lustra. Poodbnie jak to już parę razy powyżej było wspomniane. Czyli jak BG do BN tak BN do BG. BG są mili dla BN to on dla nich też a jak nie to on też nie. Wiadomo kwestia potencjału a raczej różnicy między BG a BN. Taki barman może się nie umywać do BG - wojownika albo całej ich grupki. Ale jak mu podpadną to kto wie co mógłby im wymyśleć albo choćby złośliwą plotę sprzedać. Albo na odwrót, pomoże im w czymś. 3 - Jak masz slot w sesji do obsadzenia przez BN spójrz w stecz. Na to co było. Nie ma tam gdzieś w sesji jakiegoś leminga co by się nadawał? Po co robić non stop nowych? Taki recykling bardzo zmniejsza świat gry. Sprawia, że łatwiej wyciągnąć konsekwencje wcześniejszych działań. Tam na drodze jakaś kontrol? I kto tam jest? Gliniarze czy strażnicy? Po co robić nowych? Nie ma jakichś co już byli gdzieś? I co? BG zrobili z nich ostatnio idiotów? Oj to chyba lemingi coś znajdą nie tak u nich nie? A może nie? Może im pomogli czy wyratowali? No to po co mają stać w kolejce jak reszta? Na pewno przecież wszystko mają w porządku nie?
  14. - No to ten, no... Jakby to tu powiedzieć... Wstyd się przyznać ale moje paczałki coś nie mogą wykulać na paczaizm kolejnych postów coś mi sie wydaje...
  15. Siemka - Przeczytałem tą rekrutę i zaciekawiła mnie. Ale paru rzeczy nie jestem pewny. No to miałbym parę pytań 1 - Właściwie co miałoby być w takim koncepcie zgłoszeniowym? Bo jak na 1/4 strony to miejsca dość mało. 2 - Czegoś niedowidzę czy nie ma tu żadnych cyferek? Więc to storytell? 3 - Właściwie na czym polegać ma sesja? O czym jest? Na czym się koncentruje? Bo przyznam sesji sztabowej to jeszcze nie widzialem to niezbyt wiem jak to ma się do praktykologii sesji. 4 - Jak to jest z hierarchią? Bo sesje wojskowopodobne mi się silnie z hierarchią kojarzą. No BG ma być kapitanem kompanii. Ok to jak liczebnie silna jest taka kompania? I jaka jest pozycja w hierachii postaci BG względem siebie? Chodzi mi głównie czy jest jakaś różnica w hierachii między postaciami Graczy. 5 - Jak rozstrzygacie sceny walk? (nie wiem co z tą mechą) Czy dajecie jakieś wytyczne i Gracz może spuścić klawiaturę ze smyczy i opisać pod te wytyczne (preferuję i mój ulubiony styl) czy ma podać deklarko - przypuszczający tryb czyli uniesienie miecza do pierwszego ciosu i potem czekać na post MG (zdecydowanie nie lubię).