Araven

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    58
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Araven

  • Ranga
    Zaglądacz przezramienny
  1. Prowadź tedy Mirko. Jan rozmyślał czy Hlava okaże sie rozumnym wodzem czy zadufanym w sobie wielmożą? Trzeba sie dyplomatycznie wykaraskać z zaciągu w szeregi obrońców i pogadać z naszym kontaktem dyskretnie jakoś nim dalej ruszymy. Młodziankowie nawet udatni sie trafili, może nie zginiemy tak szybko jakem początkowo myślał dumał w myślach polski najemnik.
  2. Mirko to prowadź nas do samego rycerza Hlavy nas tu nikt nie zna jeszcze za szpiegów nas wezmą. A jak się nam rozmowa z komendantem uda to poćwicze z Toba walkę na miecze i topory. Ciężej niźli z kukłą słomiana będzie, ale co nieco tam umiem przez lata wojaczki.
  3. Ten tu młody rycerz dobre prawi, walka to nie zabawa. Często to śmierć albo kalectwo. Czasami bić się jednak mus. Co do Krzyżaków to i ja ich nieco ubiłem takoż pod polskim królem.
  4. Mirko życzę Ci cobyś giermkiem ostał, a jaki ten wasz dowódca jest z tego co mówisz rycerzem jest?
  5. Dobre i to pomyślał Jan. Komendantowi może trzeba będzie powiedzieć po co tu jesteśmy, bo powiedzenie tego tutaj publicznie byłoby nader niebezpieczne. Dzięki Wam sierżancie, pogadamy chętnie z Komendantem Waszym.
  6. Mości sierżancie nie czynim żadnych pertubracyj jako nader uczenie rzekliście. Droga nam do Waszego grodu wiedzie wokół cesarskie niedobitki się pałętaja nocowanie poza grodem to śmierć pewna. Co prawda do nocy daleko ale po nocy byście nas z kusz ustrzelili pewnikiem, tedy w dzień biały przybywamy. Chcielim przystać do Waszej sprawy i nadal chcemy, ale jak nas wpuscić nie chceta to poszukamy inszego oddziału bożych bojowników. Za pomoc w znalezieniu nam noclegu odwdzięczyć się możemy. Wy gród znacie. A jak nas dacie do kogoś znajomego to i tenże oko będzie na nas miał. Przekonacie się że my uczciwe Polaki.
  7. To powrotu do zdrowia życzę.:)
  8. Miło widzieć taki zapał u obrońców. Jako rzekliście my nie miejscowi, ale tez nie papiescy. Najemnikami jesteśmy. Zajęcia szukamy. Każdy miecz w walce się liczy. jako słyszycie my nie Czesi, nie Morawiany a Polacy. Chcielim się dobrego piwa napić i przespać pod dachem. Ja tam Krzyżaków bijałem pod Grunwaldem, gdzie wielu Czechów tez walczyło. Ten tu młody Sambor na Krzyąaków i Niemców bardzo zajadły. Wpuście nas dyć nas ino trzech a dzień mamy jasny. Jako rzekłem Niemców nie lubimy a cesarz Niemcem jest. Gdybyśmy byli cesarscy albo papiescy to byśmy sobie tak pod Wsze miasto nie podjechali. Wyglądacie na bystrych. Wpuście nas to pogadamy przy piwie jak służbę skończycie. To jak będzie?
  9. Mnie tam mary się boją. Spałem jako niemowlę. Alem myślał nieco co nas wkrótce czeka. I nie były to dobre myśli. Obym nie miał racji i pożyjemy jeszcze trochę.
  10. - Młodziankowie zwijamy obóz, szybki posiłek i ruszamy dalej. Ogień trzeba dobrze zagasić byśmy pożaru nie spowodowali. Okolica dość wycierpiała.
  11. Odpisałem.
  12. Słusznieś uczynił do Czech przybywając. Luksemburczyk popiera krzyżaków jako i oni jego. Tedy może i tutaj okazja będzie by ich ubijać. I ja ich nienawidzę, widziałem ja ich rządy okrutne. Szatanowi oni prędzej służą i sobie samym niźli Bogu. Bijałem ja i krzyżaków. Tedy jak będzie okazja to w pomście Ci dopomogę. Musimy jednak słowa danegpo dotrzymać, ja łowny jestem. O pomście później pomyślimy.
  13. Zostaję przy koniach. rozkulbaczam je. Daję im nieco obroku. Mały namiot rozbić można, niewielkie ognisko tez chyba nie zaszkodzi. Trzeba coś ciepłego zjeść. Rozładowuję kuszę. A Ty Samborze skąd się tu wziąłeś w Czechach znaczy? W Polsce nikogo bliskiego nie masz?
  14. Ot wojna i żołnierskie zabawy. Najemniki i wszelakie żołdactwo okrutne bywa. Nad słabszymi znęcać się lubi. Za nic życie ludzkie ma. Palić, gwałcić i zabijać to lubię. Złemu służą nie Bogu. Ale często takie okrucieństwa w imię Boże czynią. Sam mam sporo na sumieniu, ale teraz lepszym się staram, być... No nic wybaczcie że na głos myślę. Dobrze Sambor prawisz podjedziem z końmi do granicy drzew Ty zaś zwiad uczynisz, widzę że jako duch po lesie śmigasz. Znikać potrafisz jakoby w lesie urodzony. My zaś z Delionem koni popilnujemy. Baczyć musimy by nas we śnie nie ubito i koni nam nie skradziono. Głód panuje a konie w cenie. Jan kuszę ładuje tak na wszelki wypadek. Czujnie patrzy i nasłuchuje pozornie jeno zmęczenie udając. Powyższe słowa do towarzyszy Jan cicho wypowiada i po polsku.
  15. Dobrze prawicie młodziankowie. Za daleko w las nie zapadniemy. Delionie jako i Ty Samborze radę ode mnie przyjmijcie jako starszego któren mógłby ojcem dla Was być. Nie sądźcie pochopnie na przyszłość i śmiercią wobec bliźnich nie szafujcie bez potrzeby. Cesarscy pytać nas będą kto my zacz i pewnie i podejrzewać mogą. Tedy sie trzymajmy tego co ustaliliśmy my tu przybyli walczyć za Cesarza i Papieża z heretykami znaczy z husytami. Na zbawienie i łupy licząc.Tedy Samborze poszukaj nam miejsca na obóz podjedziemy jeszcze nieco traktem a potem obóz rozbić nam przyjdzie.