Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Fingard

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    44
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Fingard

  • Ranga
    Zaglądacz przezramienny

Profile Information

  • Gender Male

Ostatnie wizyty

71 wyświetleń profilu
  1. Pozwoliłem sobie dolać nieco oliwy do ognia @Thorongil bracia Shardcopper powiedzieli nam cokolwiek o elfim czarodzieju i złej aurze okolicy czy nasze postaci pakują się do przodu z nastawieniem, że to będzie prosta rutynowa robota?
  2. Argus Podpisywanie umowy ciągnęło się jak smród po gaciach. Stary Lamorak widać poczuł się w roli świadka i starannie umowę przeczytał, mimo że w ogóle go nie dotyczyła. Krasnoludy na szczęście nie czytały, ale nie wiedzieć czemu podpisywały dopiero na miejscu, zamiast machnąć to wcześniej, podczas spisywania. W międzyczasie Argus otaksował spojrzeniem pozostałą czwórkę. Miał wiele talentów, ale czytanie z twarzy nie było jednym z nich, nie potrafił na pierwszy rzut oka zbyt wiele o przyszłych towarzyszach powiedzieć: elfki były ładne, a krasnolud brzydki, więc przynajmniej wpisywali się w stereotypy. Odczekał niecierpliwie aż stary najemnik skończy kreślić swoje nazwisko, po czym błyskawicznie dorwał się do pergaminu zanim komukolwiek innemu przyjdzie do głowy go studiować. Szybkim rzutem oka przeszukał dokument pod kątem słów "Ventum", "oczyścić kopalnię", "Shardcopper" - znalazł, czyli to musiało być właściwe zlecenie. Złożył zamaszysty podpis z ozdobnym i zygzakowatym "s" na końcu, zajmując niemal połowę przewidzianego dla ich grupy miejsca, po czym odsunął się na bok ze szczerą nadzieją, że reszta uwinie się z sygnaturą równie szybko. Nagły potok słów przed karczmą nieco go zaskoczył. - Hola dziewczyno, spokojnie - rzucił ze śmiechem - Znamy się od kwadransa a ty byś już chyba chciała moich rodziców poznać. Jestem Argus, a zajmuję się przede wszystkim dobrą zabawą. I patrząc na resztę naszych kompanów - przeniósł na chwilę wzrok na Philipa, który właśnie kończył rechotać ze swojego żartu - to trafiłem we właściwie miejsce. Antałek piwa brzmiał kusząco i Argus nie miał wątpliwości, że rozpracuje go z krasnoludem przy najbliższej okazji, w razie czego samodzielnie ją tworząc. *** - Ale dziura - rzucił do reszty, gdy tylko pierwsze zabudowania Ventum pojawiły się na horyzoncie. Wszystkiego razem może dwadzieścia kilka chat mieszkalnych, w dodatku każda tak samo szara i ponura. To z pewnością nie było miejsce, w którym chciałby zatrzymać się na dłużej. Właściwie to w ogóle nie chciał się tu zatrzymywać, a i samą wieś wolałby chyba obejść łukiem, najlepiej szerokim, takim poza zasięgiem powonienia. Obawiał się jednak, że tym razem będzie musiał pójść na ustępstwa. Zeskoczył z barki zanim ta na dobre przybiła do brzegu. Nigdy wcześniej nie płynął statkiem, ale pomimo dwudniowej podróży wciąż nie był pewny czy to lubi. Jakby nie było, to stały ląd pod nogami był miłą odmianą - nawet jeśli składał się głównie z błota. - Czołem panie sołtys! - rzucił jowialnie do mężczyzny, który ich właśnie powitał - Nazywam... - nie zdążył się przedstawić, gdy wszedł mu w słowo wyraźnie rozjuszony Phillip. Argus uśmiechnął się lekko wysłuchując jego oburzenia. Przez chwilę wahał się czy nie sprostować nieporozumienia, ale perspektywa kajającego się grubasa przed wściekłym krasnoludem była zbyt kusząca, aby ją przepuścić. - Nasza kolorowa - zaakcentował to słowo z udawaną złością - grupa przybyła, żeby wnieść trochę kontrastu i radości do waszej szaroburej rzeczywistości i uczynić wasze życie lepszym. Wynajęto nas, żeby przywrócić wydobycie w położonej nieopodal kopalni. Złoto panie Edmundzie, mówi to panu coś? Jak tylko załatwimy swoje, to całe to bogactwo będzie płynęło przez waszą wioskę, a jego część pójdzie w ręce mieszkańców i może wasze domy też w końcu nabiorą koloru, albo chociaż okien. Ale jeśli jesteśmy niemile widziani, to możemy sobie pójść, a naszym mocodawcom przekazać, że urobek trzeba będzie transportować inną drogą.
  3. Ja już zgłaszałem w Nieobecnościach, ale tutaj też wspomnę: również jutro wyjeżdżam, nie będzie mnie do końca tygodnia lub do poniedziałku, raczej bez możliwości napisania posta - ale pierwszy odpis pojawi się jeszcze dzisiaj.
  4. Nie ma mnie od czwartku do niedzieli lub poniedziałku. Mogę nie mieć zasięgu, więc spora szansa, że przez ten czas nie będę wchodził nawet z telefonu.
  5. "Youth comes but once in a lifetime." Imię: Argus Rasa: człowiek Wiek: 18 Wygląd: Umiarkowanie wysoki, mierzący blisko 5' 7" młodzieniec o czarującym uśmiechu i żywych, jaskrawozielonych oczach. Szczupła budowa ciała i niezwykle gibka sylwetka sprawiają wrażenie jakby w każdej chwili był gotowy do ruchu. Gęste i starannie zaczesane włosy wydają się być kompletnie naturalne, jakby układały się w ten sposób bez żadnej ingerencji chłopaka - i rzeczywiście trudno go przyłapać na czymś więcej, niż szybkie pojedyncze przeczesanie ich dłonią. Gładka, kompletnie pozbawiona zarostu twarz charakteryzuje się ostrymi, wydatnymi rysami. Porusza się cicho i bez przyciągania uwagi, za to często wydobywający się z jego gardła wesoły śmiech niesie się głośno i daleko. Ubrany w eleganckie, wygodne i niekrępujące ruchów szaty podróżne, za pas ma zatknięty imponujący sztylet o zakrzywionej rękojeści. Na serdecznym palcu lewej dłoni można dostrzec niewielki, srebrny pierścionek ze starannie oszlifowanym, trudnym do zidentyfikowania kamieniem o pomarańczowej barwie, który młodzieniec, często bezwiednie, obraca na palcu bądź ściąga i podrzuca co chwilę. Charakter i zachowanie: roześmiany, dowcipny, szczery, bezpośredni, przebojowy, nieco uszczypliwy, a momentami także wulgarny. Uwielbia dobry humor, nie traktuje życia ani siebie zbyt serio, nie znosi osób sztywnych i śmiertelnie poważnych. Pełen młodzieńczej brawury i szalonej fantazji, którymi lubi się popisywać na każdym kroku. Kocha zabawę, wolność i swobodę, a obowiązujące normy często łamie tylko dlatego, że są. Najpierw robi, potem myśli i niemal nigdy tego nie żałuje. Choć lubi wygodę i luksus, to właściwie nie dba o dobra materialne, natomiast posunie się bardzo daleko w walce o sławę i reputację.
  6. 1. O ile ktoś BARDZO nie odstaje ze swoimi rzutami (zwłaszcza w dół), to nie ma problemu. 2. Nie, nic. 3. Wolałbym zacząć w Ventum, dać postaciom trochę czasu przed akcją.
  7. Długowieczność jest przereklamowana - trzeba żyć szybko, kochać mocno i umierać młodo A ogłoszenie wyników też mi się podobało, ale ta czcionka jest strasznie nieczytelna. Miejscami miałem spory problem z rozszyfrowaniem wiadomości.
  8. 37$ za Angkor Wat? A ja głupi myślałem, że cen w Watykanie nic nie przebije Do przygody możemy wracać już teraz czy będzie jeszcze jakiś post podsumowujący walkę od MG?
  9. Gaspard de Brousseau Biskup pokiwał w milczeniu głową wysłuchując relacji Felixa. Gorączka spadła i markiza oddychała regularnie - w końcu do jego uszu dotarły jakieś dobre wieści, a dzień, w przeciwieństwie do kilku poprzednich, zapowiadał się przyjemnie. Ledwo to pomyślał, a potworny łomot dobiegający z dołu kazał mu zrewidować prognozy. Hałasowanie o tak wczesnej porze było trudnym do usprawiedliwienia barbarzyństwem. - Sprawdź proszę co tam się wyprawia - zmarszczył brwi. Nim jednak służący opuścił pokój, twarz Gasparda złagodniała, zwrócił się ponownie do Felixa. - Albo nie, sam zejdę. Przewietrz trochę pokój Felixie, tylko niezbyt długo, żeby przeciąg nie pogorszył stanu zdrowia markizy. Nic więcej mi w tej chwili nie potrzeba. Następnie opuścił sypialnię Dominique i skierował się schodami w dół żeby sprawdzić, kto i z jakiego powodu zakłóca spokój w jego rezydencji przed śniadaniem.
  10. Hej, mi też się bardzo kompozycja podoba. Chyba moja pierwsza w życiu sesja D&D, gdzie każdy gra inną rasą
  11. Poszło też zgłoszenie ode mnie, human sorcerer (wild magic):
  12. Dłuższych nie, ale w przyszłym tygodniu nie ma mnie od środy wieczór do poniedziałku, więc ta jedna kolejka nam się może przedłużyć. Poza tym spoko, stały rytm mi pasuje.
  13. Gaspard de Brousseau Nie otwierał oczu. Leżał przez chwilę próbując przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów twarzy, jednak te stopniowo mu uciekały, pozostawiając tylko ogólny zarys i dojmujące uczucie niezwykłości. Ciszę panująca w sypialni przerwało kolejne pianie koguta, a Gaspard dał za wygraną. Podniósł się z łóżka zdecydowanym ruchem, wyjrzał przez okno wpatrując się przez chwilę w dobrze znany krajobraz. Bless miało swoje wady. Właściwie to miało mnóstwo wad, w większości drobnych, choć sumarycznie potrafiły być uciążliwe. Do niektórych nie mógł przywyknąć, pomimo upływu lat. Widok z okna jednak nie był jedną z nich i choć daleko mu było do zrównoważenia całej reszty, to miał jednak w sobie coś magicznego, a biskup z niejakim zdziwieniem odkrył, że podczas dłuższych wyjazdów z diecezji niczego mu tak nie brakuje, jak znajomego widoku na morze. Zmówił krotką poranną modlitwę, po czym z jednej z szuflad wyjął butelkę z ciemnym, gęstym płynem, odmierzył połowę kubka i wypił duszkiem. Choć Gaspard wciąż niepokoił się o życie markizy de Richelieu, to jednak przespana noc znacząco złagodziła jego nerwy i mógł podejść do sprawy z czystym, spokojnym umysłem. Nikt go nie obudził, co najprawdopodobniej oznaczało, że markiza wciąż nie odzyskała przytomności. Nie było zatem powodu do pośpiechu, a dzień mógł się odbywać w ustalonym rytmie. Ubrał się i zszedł schodami w dół, na śniadanie. Po drodze jednak zdecydował się zajrzeć do pokoju nieprzytomnej kobiety, upewnić, że jej stan nie zmienił się na gorsze.
  14. Imię i nazwisko: Gaspard de Brousseau Wiek: 38 Kraj pochodzenia: Cynazja Profesja: Ksiądz Charakter: Jest osobą uprzejmą i dobroduszną, pełną trudnego do zmącenia spokoju. Ma niezachwianą wiarę w Jedynego i nadrzędne przykazania, jednak nieco swobodniej podchodzi do niektórych zasad religii ustanowionych przez Kościół. Brzydzi się przemocą, gwałtem i krzykiem, ceni zaś subtelność i przemyślane działania. Lubi dobrze zjeść i wypić, kocha hazard i sztukę, szczególnie teatr. Mechanika
  15. Okej super, zwiększyłem i dodałem jeszcze do ekwipunku sztylet - więcej zmian nie przewiduję, więc mogę już wrzucać gotową kartę do odpowiedniego tematu. Chociaż tak jeszcze spytam: pozostali gracze "pokrzywdzeni" przez Turlacza dostali bonus +2 do wszystkich atrybutów - mi takie coś też przysługuje czy jedynie te dwie piątki mogę podnieść? I jaki poziom więzi z Lizbet wpisać do karty?