Vadeanaine

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1976
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

10 obserwujących

O Vadeanaine

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący

Profile Information

  • Gender Not Telling

Previous Fields

  • GaduGadu 43598128

Ostatnie wizyty

734 wyświetleń profilu
  1. Lena znaków chyba nie widzi, bo się przecież zdziwiła jak Maks użył na niej mocy. A Alva też tak zakłada, bo przecież Lena także nie skomentowała nic Alvie na ten temat kiedy rozmawiały.
  2. Alva Lazarev Czy na twarzy tropicielki przez ulotny moment zagościła ulga? Trudno było to stwierdzić. Na pewno znikło nieco z intensywności badawczej obserwacji, choć Alva nadal sprawiała wrażenie spokojnego, drapieżnego wyczekiwania. Nie odpowiedziała na wściekłość wzroku Leny podobnym, lecz także nie cofnęła się. Lekko kiwnęła głową, gdy Preston zajął krążącego wokół Doktora. Zdecydowanie pochmurnym (mimo drobnej tylko zmianie układu brwi) spojrzeniem skwitowała grymas Maksima, który sugerował powiązanie Kruków z Pustką, jakby, do ciężkiej zarazy!, nie mógł tego przyznać zwyczajnie, wprost. Poważnie wątpiła, czy ujrzałby wczoraj opętaną Ivette w towarzystwie Rakeli, Prestona i Hansa, gdyby mała Loretta umiała wciągnąć wtedy jej ciało do świata snów. Ale pytanie było dobre. Otwartą kwestią pozostawało, czy tego akurat nie potrafiła, czy stało się coś, co jej to uniemożliwiło. Alva wyczekała na odpowiedź. - Czy Loretta w twoich snach jest zawsze sama? - zadała swoje, spoglądając na wiedźmę z twardym dystansem. Dystansem, który dobrze, bardzo dobrze odsuwał też na bok emocje.
  3. Oczywiście, dlatego też Alva czekała na reakcję Leny na Kruki. Hans też sporo podpowiedział I naprawdę jestem ciekawa reakcji Hansa teraz.
  4. Alva zachowała się jak jej wilk, szukając po prostu słabego punktu. To jest ta część "prawa dżungli", która czyni ją złolem i odpowiada także za to, że ani nie pomyślała o odwołaniu wilka od Kaleba (jak się złapie za gardło silniejszego drapieżnika to trzeba byłoby być szalonym żeby puścić ). Ale przy okazji prowokacja dotyczy też niedomówień wśród samych Kruków i nieufności w "nie-stadzie", które Alvę męczą. A Corin to inna para kaloszy, to już szereg przyczyn, z ostateczną w tym, że nie udał mi się rzut na ducha Tak, jakby reszta złolami nie była Wszyscy są. Tylko każdy nieco inaczej
  5. Nie. Wtedy granicą lojalności jest granica interesu po prostu
  6. Lena akurat naprawdę umie molestować, więc cóż... jak to się mówi kosa na kamień itp. A mi raczej chodzi o to, że Gregor potwierdza jakby zarzuty drugiej strony: "to wy jesteście złolami" Rozgrywaniem bym tego nie nazwała, bo każdy tu widzi niebezpiecznego więźnia. Chodzi raczej o trzymanie się swoich poglądów. Nawet lojalność ma gdzieś swoje granice, a jak nie ma to już nie lojalność tylko służalczość albo fanatyzm Tak, Alva i Gregor przynajmniej są szczerzy i to im chyba umożliwia współpracę (dalej się dziwię że tak różne charaktery póki co dogadują się bez zgrzytu)
  7. haha, Alva na pewno nie zamierza Gregora bić Cóż, Alva nie zapomniała. Jak to myślała przy Esmie - do sprawdzania bagna trzeba długiej tyczki Maks się po prostu podlizuje władzy
  8. Ja w ogóle mam wrażenie, że Corvo i Emily każą nam przesłuchiwać Lenę akurat w sali tronowej i razem, żeby zobaczyć jak my razem pracujemy, kto ma jakie priorytety i czemu u ciężkiej zarazy siejemy taki chaos
  9. A ja podejrzewam, że jeszcze prędzej zareaguje Hans (no bo ma swoją kolejkę). Doktora nie trawi, zachowanie obsceniczne pewnie zauważy, a pewnie i zwątpi w swoich towarzyszy. Alvę na równi odstręcza obleśnosć jak i tu akurat brużdżenie w planach, ale co się porobi do czasu tury to nie mogę przesądzać.
  10. Też bym tak stawiała. Bo Gregor jest w sumie nieszkodliwy w tej sytuacji, a szczerość Alvy jest tu brutalna. Specjalnie brutalna, chociaż nie chodzi tylko o Lenę.
  11. Jeszcze @Fingard nie odpisał, a podejrzewam, że Hans może to zrobić Jeśli nie to zostaje nam kolejna tura i... koło fortuny... Musimy jakieś zorganizować, niech Gregor sam kręci od kogo woli dostać w pysk
  12. Hm, ciekawe ile i jakich psychicznych odchyłów można by zdiagnozować u tych wszystkich postaci. Bo ja się obawiam, że... od groma
  13. Rakela jest dziwna i ma paranoję, więc... Może zrozumiemy
  14. Alva Lazarev Tropicielkę zdziwiła złość Autumn, choć ślady współczucia zastąpione chłodnym respektem dla wprowadzonej wiedźmy potrafiła już zrozumieć doskonale. Potrafiła też zrozumieć skrzywienie Hansa Wettera na widok paskudnej, więziennej... rzeczywistości. Przede wszystkim obiektem obserwacji Alvy była jednak niepozorna Szczurza Królowa. Łowczyni wracała pamięcią do wszystkiego, co miało związek z tym śladem. Szczur, wijący się i gryzący po rękach. Kobieta, ranna i zdesperowana, walcząca, desperacko próbująca się wyrwać z niewoli. Lena trzymana w uścisku na podłodze. I szlochająca, z workiem na głowie... Więźniarka pytająca o zostawionego na lądzie Percivala. Uwodzicielka ukrywająca się w zatęchłym magazynie, za cenę spotkań z Athosem Zaddrą. Lena, która z ulgą przyznawała, że szczury nie muszą udawać, uspokojona wieścią, że Corin nie zajęła jej miejsca u boku Kaleba Walkera. Lena, która badawczo odwzajemniła spojrzenie. I uśmiechnięta Lena, rozmawiająca z Krukami. Zarumieniona, urocza, niebezpieczna wiedźma. Człowiek? Zwierzę? Jedno i drugie. Jak daleko sięgały ambicje Kaleba? Ambicje Leny? I dlaczego? Tropicielka nie zgadywała w tej chwili powiązań Leny i Loretty, bo za małą wiedzę posiadała na ten temat, by próbować mierzyć siły z ... Wiedźmą. Czy mogła jednak zostawić pytania tylko Maksimowi i Hansowi? Właśnie im? Aristov był kłamcą. To jego bardziej należało wypytać o Esmę, a Alva nie chciała się teraz rozpraszać gniewem. Zaś inżynier... Nawet jeśli podążał tym samym torem myślenia, którym kierowała się łowczyni, wymagając ludzkiego traktowania Leny w więzieniu na statku (a chciałaby w to wierzyć), on przecież nie widział tego, co stało się udziałem morleyskiej misji. Może wiedział, ale nie widział. To różnica. Tyvijka przymrużyła powieki. Lena stwarzała pozory słabości, lecz przecież Kaleb Walker zginął w Pustce nie przez to, że oni byli silniejsi, wręcz przeciwnie. Alva to pamiętała. Może nawet zbyt wyraźnie. Kiedy ruszyła się z miejsca, nie było w gestach tropicielki ani śladu po sztywności zmęczenia lub wyrzutów związanych z poprzednim dniem. Był tylko zwinny ruch, tak bardzo podobny do kroku wilka, gdy podchodziła bliżej, z instynktownym wyczuciem dystansu do drugiego... drapieżnika. Alva nie zwracała uwagi na strażników. Obserwowała Szczurzą Królową czujnie, poważnie, bez nienawiści, ale z cichą, szczerą wrogością tej obietnicy, która je łączyła. Albo już nie, jeśli Loretta była częścią planów Leny. Czy ta uparta istota zasłużyła na prawdę? A czy oni zasługiwali na taką, kiedy Odmieniec pokazywał im przeszłość? Wątpliwe. Kto zasługiwał? Ludzie są nieobliczalni. Odmieniec jeszcze bardziej. Improwizacja... - To niewygórowane marzenia – stwierdziła spokojnie – Ale czy w zamian opowiesz sny? - lekko, bardzo lekko zmrużyła oczy. Nie bardziej wrogo, bardziej badawczo - Czy śnisz też o tym, jak zginął? – spytała cichym, a przecież wyraźnym, słyszalnym w całej sali głosem – Nie pytam o to, kiedy dziesiątki lat temu, w pandyzjańskiej jaskini, Kaleba Walkera zabiła lojalność wobec zaślepionego egoizmem naukowca. Pytam, czy śniłaś ostatnią jego walkę. Z nami. Sprzed tygodni – zaakcentowała.