Vadeanaine

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1088
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

10 obserwujących

O Vadeanaine

  • Ranga
    Podróżnik krain wyobraźni

Profile Information

  • Gender Not Telling

Previous Fields

  • GaduGadu 43598128

Ostatnie wizyty

485 wyświetleń profilu
  1. Może w Tyvii dekorują tak drzewka na Ucztę Zatracenia A z postem to czekam na zapowiedzianą odpowiedź Maksima.
  2. Dobre określenie
  3. Ja ostatnio ledwo żyję, więc mniej się udzielam w komentach, ale też się cieszę, że mamy odpis <3
  4. Ja również chęci do grania mam, trochę gorzej z czasem ostatnio, ale po świętach powinno się poprawić. Co do składu, to już Ty wiesz najlepiej @Egzio, ile osób potrzebnych Ci jest jako minimum.
  5. Thorongil napisał mi na priv, że już za mnie rzucił, więc wszystko gra. I nie ma co poprawiać
  6. Riclan Laughshield Rozmiary ogrów doprawdy robiły wrażenie. Duże, nie, wręcz wielgachne bestyje za nic sobie miały magiczną pułapkę. Szczęściem potykacze rozsypane przez Skierkę działały, dzięki czemu przez moment Riclan miał przed sobą tylko jednego sprawnego przeciwnika. Pocieszył się myślą, że przynajmniej łatwiej takiego przerośniętego skurczybyka trafić, gdy ciężka maczuga śmignęła mu nad głową. Fakt, trafić nie było przesadnie trudno, ale uszkodzić - już tak. Niziołek poczuł się przez moment jak za szczenięcych lat, gdy patykiem pojedynkował się z dużo starszymi kuzynami o jabłka kradzione z sadu wrednego, starego Otto. Nie ustąpił jednak pola. A potem dwa potwory zaczęły błyszczeć słabą poświatą i wiedział, że nie cofnie się ani na krok. Nie może zawieść żadnego z towarzyszy. Uderzył, w porę zreflektował, że gwałtowne odskoki w polu usianym kulkami mogą być ryzykowne, ugiął kolana składając się do obrony i... ..."celnie, cholera... !!" Pomyśleć zdążył, unieść miecz zdążył, lecz maczuga ogra przeszła przez zastawę iście jakby miecz był patykiem. Uhg! Cios omal pozbawił niziołka tchu. Cudem ustał i nie wypuścił broni z ręki, klnąc w duchu zupełnie po marynarsku, żeby przeklętego łamignata przeżuły mureny, a kraken zaraz połknął i wyrzygał. Ogr łamignat tymczasem warczał coś do swojego kumpla leżącego z pokraczną chochlą. - "Bog, czaromioty!" - Byś szczezł - sapnął paladyn, łapiąc oddech jak ryba i wykręcił się, całym zamachem ramienia siekąc wstającego ogra w miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, po czym przypomniał sobie, że ślubował do złych nawyków pokładowego życia nie wracać. Spojrzał w oczy bestii dzierżącej wielgachną maczugę. - Moją siłą i ochroną jest wiara - powiedział, pewnie stając na nogach, choć w piersiach nadal kłuło i gniotło. Między palcami wolnej dłoni niziołka coś srebrzyście błysnęło, małe lusterko, odbijające nie blask ognia czy widmowej poświaty zaklęcia, lecz pojedynczy, jasny, słoneczny promień. Riclan poczuł, jak energia sanktuarium ciepłym dotykiem otula go niczym płaszcz. Nie atakował, ale stał twardo naprzeciw przeciwnika. Uśmiechnął się, trochę krzywo, rzucając mu spojrzeniem wyzwanie i licząc na to, że ogr jest zbyt wolno myślący i zbyt zawzięty, aby szukać sobie innego celu, gdy ma tuż pod nosem tak łatwą do zgniecenia "muchę".
  7. atak okazyjny chybiony raczej : 11 W swojej kolejce Riclan rzuca na siebie czar Sanktuarium.
  8. Dobra, zupełnie nie mam czasu grzebać bardziej w mechanice, więc zmieniłam, żeby nie było żadnych niejasności. Polecam pracę w zakładzie produkcji ozdób choinkowych przed świętami...
  9. Z tymi +2 z duelingu nie mogłam się doszukać, czy to jeszcze dodatkowo dodawać, przegrzebałam z pięć stron i nic, w generatorze tak samo nie uwzględnione nic poza tym jednym (+2), więc jeśli dolicza się extra to dzięki wielkie @Fingard za uświadomienie, wystarczy tylko poprawić. Z versatile jest taki problem, że raczej nie mogę łączyć użycia jako dwuręczniaka właśnie z dueling fight, bo to już jasno było powiedziane, że do tego trzeba mieć broń w jednej ręce. No właśnie nie ma mistrza, wiec nie mogę zapytać jak daleko jest ten trzeci ogr w tej chwili. Leżące ogry dostaną dodatkowy atak?
  10. akcja: atak mieczem na ogra z maczugą (lepszy z dwóch rzutów): 18 obrażenia: 3 (+ jeszcze 2 jeśli się dolicza za duelling fighting style)
  11. Wiem, wiem, zaraz popatrzę, którego to siec mieczem. Tak się zbieram od wczoraj, ale deficyty czasu straszne, a jak zrobię jakiegoś babola mechanicznego to znów bieda.
  12. Na temat Argusa odpowiedział niziołek. Takiej "oczywistej oczywistości", jak to, że jeśli nawet mag wpadnie w kłopoty to krzyknie ostrzegając resztę, nie uznał za stosowne dodawać
  13. W sumie Riclan i Skierka przecież słyszeli, tylko nie wiadomo czy przeżyjemy
  14. Postaram się odpisywać tam gdzie trzeba, ale przez najbliższy tydzień, a może nawet do świąt obecność mocno ograniczona. Robota :/
  15. Riclan Laughshield - Dobrze zrobił - odezwał się niziołek, wracając z zacienionego załomu, gdzie z szacunkiem złożył zwłoki krasnoluda - Musimy wiedzieć, z czym nam przyjdzie walczyć. Z kapłanem zgadzał się tylko w stwierdzeniu, że robi się coraz dziwniej, lecz bynajmniej nie za sprawą Argusa. Pokręcił przecząco głową na wcześniejsze pytanie Ilany o inne drogi. - Spokojnie, jeśli się zjawią potwory, zdążysz im sypnąć pod nogi - pocieszył Skierkę poważnym tonem nie dopuszczającym żadnych wątpliwości co do jej refleksu i kompetencji. W tych niewątpliwie dziwnych okolicznościach na pewno nie zostawiłby jej samej z dwójką nieznajomych awanturników i liczył na to, że Venhana także woli zostać na miejscu, choćby w razie potrzeby udzielenia wsparcia Argusowi. Budowa bardziej szczelnej barykady na pewno straciła sens, gdyż nie mogli teraz odciąć mu drogi powrotnej. - Niech L'nayla sama zdecyduje. Lina była solidna, ale czy coś zaatakowało Phillipa w szybie, nie wiemy. - Ja zaś upewnię się, że wrogowie, którzy mogą przyjść z zewnątrz nie ominą tej pułapki - uśmiechnął się smutno, nadal jeszcze nie mogąc pogodzić się z nieszczęśliwym zgonem towarzysza, tak wcześniej kipiącego energią. "Tylko tej jednej drogi nie chciał sprawdzać. Czy miał jakieś złe przeczucia?"- pomyślał Teraz jednak już się tego nie mogli dowiedzieć. Rozejrzał się dokładnie za deską, którą Abelard, jak mówił, oznaczył magiczne sidła. Podszedł nieco, zatrzymał się wprost przed nimi i z namaszczeniem obnażył lekko lśniące w blasku ogniska ostrze miecza. Wyczekiwał spokojnie znaku od maga, lub bezpośredniego zagrożenia, koncentrując się, by w odpowiedniej chwili okazać się godnym łaski bóstwa i natchnąć broń światłem Lathandera.