Gatzky

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    324
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Gatzky

  • Ranga
    Gracz wielce dzielny

Profile Information

  • Gender Not Telling

Ostatnie wizyty

283 wyświetleń profilu
  1. Ja też bym SOLe chętnie oddał, jeśli bez tego to się nie uda
  2. Bal chodź przez chwilę znosił znamiona porządnego nie przypominającego potańcówki dla amerykańskich dzieciaków. Louie tańczył z pełną powagę, z wysoko uniesioną brodą i skupionymi jedynie na swojej partnerce błękitnymi oczami. Przez krótki czas odpłynął myślami do balów Bartovii, być może partnerka nie była tak urodziwa jak krajanki, a muzyka o klasę niższa, ale chodź trochę przypominało mu to ojczyznę. Cały ten czar jednak prysł, zamiast pocałunku usłyszał groźbę. Zamilkł. Jeżeli ktokolwiek widział teraz twarz Księcia widział jak zmienia się, pod wpływem tak znienawidzonego przez niego samego gniewu. Książę nie należał być może do ludzi szczególnie cierpliwych i opanowanych, jednak i tak znosił wiele. Czuł, że na stałe przywarła do niego maska rozpieszczonego arystokraty, którego nieporadność w ich świecie ubiera go w szaty błazna. Książę zdecydowanie nie czuł się najlepiej w błazeńskiej czapce, jednak znosił to, w końcu panowanie nie polega na uciechach i przywilejach, ale na poświęcaniu się dla dobra ojczyzny i poddanych. Zwodzenie za nos, oszustwa i ostatecznie groźba było jednak tym, co przelało czarę goryczy. Książęca dłoń zacisnęła się w pięść, a on był bliski pokazania książęcej furii. Powstrzymał się jednak. W jego głowie pojawiło się wspomnienie, wspomnienie, swojego nieszczęsnego spotkania z Philipą. Na jego twarzy zagościło nagłe otrzeźwienie i w tym kluczowym momencie Louie zdołał poskromić swój gniew, odetchnął z ulgą. Nie miał jednak zamiaru wybaczyć zdrady i gróźb. W tym momencie, po tego typu opamiętaniu się, a przed przystąpieniem do działania wielu bohaterów rzuciło by pewnie jakiś tani oneliner. Księciu chodziło po głowie "Nie taktem byłoby zostawić partnerkę na balu", albo "Książę nie opuszcza obleganego zamku", ale powstrzymał się, być może po prostu akurat te onelinery uznał za kiepskie, a być może chciał wykorzystać chwilę zaskoczenia realnym działaniem, zamiast marnować go na niepotrzebne słowa. Spowolnił percepcję czasu, by wykorzystać ułamek chwili zaskoczenia do granic możliwości. Następnie założył dziewczynę jeden z uchwytów unieruchamiających. Obrócił się tak, by stanąć tyłem do dziewczyny, objął ramieniem jej szyję, natomiast drugą ręką złapał jej ręce i delikatnie przycisnął do jej pleców. Wszystkie ruchy wykonywał w idealnej synchronizacji nie marnując choćby ułamka sekundy. Początkowo Louie przycisnął chwyt mocno jak gdyby pokazując Victorii, że panuję nad sytuacją, szybko jednak poluźnił ucisk. Nie chciał wyrządzić dziewczynie krzywdy. Książę miał swój honor i nie miał zamiaru zniżyć się do ich poziomu.
  3. Ale przypala się mrówki, ślimaki się soli, chyba, że jestem jakiś słaby w dzieciństwo :c
  4. Na pięć kobiet, z którymi Książę miał do czynienia, jedna uciekła po rozmowie z nim. Jedna po dniu znajomości wypisała się z akademii, jedna zmusiła, żeby jej zasadził piąchę, a teraz kolejna chce go zabić. Zdecydowanie nie ma szczęścia do płci pięknej. Dobrze, że chociaż z Eve bez większych incydentów, bo by pewnie rozważał zmianę orientacji.
  5. Tak serio, jaki jest sens w ogóle w reagowaniu ze strony kruków, kiedy parę metrów dalej są Corvo i Emily, którzy mogą go doprowadzić do porządku jednym słowem? Jak oni zareagują, to Kruki już nie muszą, a jak nie zareagują to znaczy, że Kruki nie powinny. No i Rakela jako profesjonalna agentka i w ogóle nie powinna trochę myśleć na zasadzie: cel uświęca środki? Gregor nie ma takich planów, ale mogłoby to być jakąś strategią na przesłuchanie. Tym bardziej, że dla wszystkich jest jasne, że ona jakimś niewiniątkiem nie jest. Jeden agent utrudnia prowadzenie śledztwa drugiemu agentowi, bo sprawia, że niebezpieczny przestępca się źle poczuje, no tak średnio moim zdaniem.
  6. No weź :c Faktycznie, może nie najlepszy z niego śpiewak, ale skoro lubi, to czemu niby zabraniać?
  7. Dr Gregor von Faust Wejście więźniarki rozbudziło w Doktorze ogień pytań i zdecydowanie ożywiło go po nudnych i przedłużających się raportach. Na początku bardzo zdziwił się widząc środki bezpieczeństwa jakie wobec niej zastosowanie. To przecież było jeszcze dziecko, czy to, aby na pewno jest sprawiedliwe? Wielu, prawdopodobnie większość Kruków ślepy wierzy w sprawiedliwość i nieomylność jaśnie panujących, by nie zaprzątać sobie głowy pytaniami, czy tą dziewczynę, aby właściwie potraktowano. Von Faust nie zaliczał się jednak do tych osób, gdyby Cesarzowa, czy Corvo liczyli sie z literą prawa już dawno gniłby w ciemnych lochach, zamiast stać tutaj, w sali tronowej i chłonąc największe tajemnice Cesarstwa. Być może wobec tej dziewczyny także doszło do zbyt subiektywnej analizy prawa? Skarcił się, był lekarzem i naukowcem, a nie prawnikiem, nie powinien zaprzątać sobie głowy tego typu sprawami. Spojrzał na umęczone ciało kobiety, wydawało mu się to nieludzkie. Jasne, był typem spod ciemnej gwiazdy, jego badania kończyły się bólem, czasami śmiercią, a pacjentom często brakowało chęci przystąpienia do eksperymentu. Nawet jednak szalony von Faust miał swoje zasady i nie eksperymentował na dzieciach. Czar niewinnej i bezbronnej prysł jednak wraz z pierwszymi gestami i słowami dziewczyny, była niezwykle pewna siebie i zadziorna. Ocknął się jak z transu i uśmiechnął szeroko. Obrócił delikatnie głowę rozpoczynając obserwację dziewczyny. Od stóp do głów, dokonując dokładnej inspekcji każdego cała jej małego ciałka. Oblizał się obrzydliwie i na chwilę powrócił świadomością do reszty Kruków. Rozejrzał się po ich twarzach, złość u Rakeli, czy śmiertelna powaga u Alvy spowodowały w nim niemy śmiech, następnie skupił się na słowach Maksima, czuł od niego szczerą nienawiść do więźniarki. To było na swój sposób intrygujące, intrygujące i magnetyzujące. Mała, drobna dziewczynka zakuta w kajdany wzbudzała tak silne emocje. Przez chwilę słuchał jeszcze słów Wettera, najwyraźniej chociaż ten nie dał się emocjom. Ignorując resztę słów inżyniera ruszył przed siebie omijając kolejne kruki, by stanąć zaledwie parę kroków od Leny. Chciał stanąć bliżej, widzieć lepiej i wiedzieć więcej. Przechadzał się zataczając łuk, tak by drugi już raz dokładnie obejrzeć dziewczynę. Oblizał się. Była nienaturalna i niezwykła. Gdy uznał, że zobaczył wystarczająco wiele stanął na wprost dziewczyny i pochylił się by zmniejszyć dośc dużą róznicę wzrostów, następnie spojrzał dziewczynie prosto w oczy. Przerażający uśmiech nie schodził z jego twarzy. Na chwilę zatopił się w jej niezwykłym głosie: - Muzyka... - powtórzył szeptem, rozszerzył uśmiech jeszcze bardziej i kontynuował głośniej i nieswojo - Mogę Ci zaśpiewać! Ciężko było stwierdzić, czy tą prośbę powinno się traktować na poważnie. Zza pleców usłyszał słowa Alvy. Wyprostował się i odwrócił wzrok od Leny, by lepiej wsłuchać się w słowa tropicielki. "Zaślepionego egoizmem naukowca" wydawało mu się to bardzo znajome.
  8. Ja się zabieram.
  9. Kluczowe pytanie: Czy Lena jest ruda?
  10. Ja bym odpisał jutro. Ale pytań też nie będę miał.
  11. Tak ostatnio zacząłem się zastanawiać, nad jakimś usprawnieniem w używaniu niektórych mikstur przez Gregora, bo nie rzuci dobrze, nie wbije (chyba, że z fuksem jak teraz), więc trochę bieda i wpadłem na moim zdaniem wspaniały pomysł. Co jeśliby Hans zrobił taką spluwę, która byłaby wstanie wystrzeliwać i/lub rozpylać mikstury Gregora i dałby ją Prestonowi? Namacalna kooperacja trzech członków drużyny brzmi dla mnie miodnie. A niektóre miksturki (tak zakoduje, żeby tylko Marass zrozumiała: np. Gil) wydają się do czegoś takiego idealne Problem tylko w tym, że ciężko o kogokolwiek kto by wyszedł z tego typu pomysłem, bo stosunki w drużynie nie najlepsze
  12. Trochę nie ma wyboru Dlaczego? Dla mnie te napięte relacje to wspaniały element tej sesji Nawet nie wiesz jak bardzo loffciam kłótnię Gregora z Hansem
  13. Ah, kompletnie zapomniałem Akt I absolutnie genialny! Zaczęło się od trzęsienia ziemi, mamy dużo punktów zaczepienia do śledztwa. Wszyscy NPCe byli wspaniali. Osobiście spodziewałem się spotkania Gregora z Elisą później, właściwie sam nie wiem czy mam taką decyzję traktować jako plus, czy minus, może po prostu jest inaczej Co do drugiego aktu: Przede wszystkim mam nadzieje na podzielenie drużyny na jakieś pary, w których nawiążą się jakieś ciekawe relacji pomiędzy poszczególnymi postaciami. Bo patrząc z perspektywy Gregora: z Alvą trochę sobie pożył i się polubili, z Hansem ma przyjemną z perspektywy graczy kosę, ale z resztą to jakoś rozbudowanej relacji nie ma i fajnie byłoby to zmienić (Osobiście uważam, że duet Gregor i Preston byłby niesamowity ). Tzn. pary, rzecz jasna nie są kluczowe, ale jakoś tak mi się wydaję, że wtedy to jakoś lepiej działa. Liczę też, że NPCe, które bardziej zagościły w naszych serduszkach jeszcze wrócą (taka myśl z teraz: Artem znalazł się tak blisko naszej drużyny, że będzie tym, który w kluczowym momencie nas zdradzi ). Liczę też na powiązanie akcji z życiem kruków, żeby gracze mogli poznać trochę historii danej postaci. Był mocny nacisk na Iviette i Sharon, było wejście z buciorami do domu Gregora, teraz chciałbym coś związanego z pozostałą trójką
  14. A ja dostanę jakieś "first blood", czy śmierć Jaedena nie liczy się jako mój frag?
  15. Nie przesadzacie aby? O zaginięciu Sokołowa i tamtej dwójki wiedzieli wszyscy. Co do Iviette, to Gregor nie wiedział co się działo w toaletce i prostu postawił na niej krzyżyk, spodziewał się, że ją porwali i za dzień, czy dwa to wszystko pójdzie w świat. Jedyne takie istotne sprzedane info to o tym, że ktoś zginął, ale też bez jakichkolwiek szczegółów.