Egzio

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    571
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Egzio

  • Ranga
    Dyplomowany operator kostek

Profile Information

  • Gender Male

Ostatnie wizyty

776 wyświetleń profilu
  1. @Dhagar - z poziomu MG mam na strefie bardzo fajne narzędzia, wiedziałeś na przykład, że mogę zmieniać avatary? Nawet więcej, jakbym chciał być złośliwy, wredny to mogę edytować nawet całego posta! Ot, taka ciekawostka, super jest być MG na strefie.
  2. Goswin Kiedy walka się zakończyła, mężczyzna spojrzał ze zdziwieniem na swój pistolet. Ten zwykle go nie zawodził, a taka sytuacja była dla niego wyjątkowa. Rozejrzał się po polu bitwy, zginęło kilku ludzi - w tym także zwykli cywile. Goswin przechadzał się nad ciałami, szeptem wymawiając modlitwę do Morry. Śmierć znów zebrała swoje żniwo, a gniew w sercu Goswina nadal rósł. Chaos był bezinteresowny, przemoc dla przemocy, zło dla zła. Przez to że jego intencje pozostawały niezrozumiałe i niejasne, był straszniejszy niż cokolwiek innego. Goswin coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że dokonał słusznego wyboru - życie dla zwalczania plugastwa. Splunął w twarz najbliższego goblińskiego truchła, a następnie ruszył za resztą w kierunku ruin. Widząc dobrze zachowaną broń, Goswin wziął jeden z mieczy. Broń dystansowa zawiodła go w kluczowym momencie - i gdyby nie nagły ratunek, Goswin właśnie podzieliłby los swoich bliskich, których obiecał pomścić. Słysząc dźwięki w szafie, pomógł Lavinie, chwytając za klamkę.
  3. No dobra.... <odgłos pracującego automatu losującego> kary - Frigga gniadosz - Raychel siwy - Kent kasztan - Ardern bułan - Lindhu
  4. Zapomniałem wspomnieć! Sorka, za bardzo pośpieszyłem się żeby wyrobić z dwoma postami tego samego dnia. Zostawiłem ci miksturę, ot w ramach rekompensaty za moją nieuwagę, ale ten jeden dzieciak który przeżył przeżył w dużej mierze dzięki miksturze. Normalnie miały zginąć wszystkie, umarł też dzieciak wieśniaka który wam pomógł. No aleee... uznajmy że Raychel nie wlała mu całej fiolki do ust, i mikstura jest dalej tam, gdzie była Zaraz zeedytuje co trzeba.
  5. Deadline 26.05.2018 @Obca - teraz obecnie jest wiosna. Cała przygoda będzie odgrywać się w tytułowej stanicy. Nie będzie już tylu elementów survivalowych - scenariusz jest bardziej detektywistyczny. Wspólnym wątkiem wszystkich pozostają gobliny i tajemniczy szaman No ale post już jest. Zaczęliśmy przygodę. Na razie macie czas na zapoznanie się z sytuacją, chwilę na integrację, a potem od razu przechodzimy do konkretów. @Shartan nad oddziałem na razie pieczę sprawuje baron, jego głos pozostaje decyzyjny. Nadal pozostajesz sierżantem, ale na ten czas oficjalnie nie możesz dyrygować poczynaniami drużyny.
  6. - Żołnierze, goblinów nie załatwiliście jak trza, za to przeżyliście Tchnienie Ulryka, a to już nie byle co. A do tego bandę Hendrika żeście rozbili, a to też nie byle co. - poinformował nazajutrz komendant - Myślę że czuwa nad wami opatrzność boża - swoje spojrzenie skierował również na Raychel, która do tej pory nie została przydzielona do żadnego oddziału. - Najpierw powinienem opierdolić was za to, że zjebaliście, sierżancie Rinderberk. Potem powinienem z powrotem skierować was do regularnej armii, ale... - w końcu przeszedł do rzeczy, przeniósł swój wzrok na sierżanta Rinderberka - Skontaktował się ze mną w waszej sprawie Generał, obecnie Baron von Shreddsharf. Potrzebuje patrolu do osobistej ochrony. Rozkaz wydawał się być bardzo dziwny, gdyż baron oficjalnie nie sprawował żadnej funkcji w armii Ostlandu. Był jednak postacią znaną - został zapamiętany jako dowódca wielu kampanii, obecnie od 40 lat służył wiernie książęcej rodzinie von Konigswald. - Nie mam bladego pojęcia, dlaczego Baron wybrał akurat was. Niemniej jednak, jest to taki sam zaszczyt tak dla mnie, jak i dla was. To najwspanialsza osobowość jaką kiedykolwiek dane było mi, i wkrótce wam, poznać. - tutaj komendant zrobił przerwę - Musicie zdać sobie sprawę, sierżancie Rinderberk że genera... baron von Shreddsharf zapoznał się z naszymi raportami. Wybrał każdego z was z osobna. Wierzy w wasze zdolności. Nie wiem, coście takiego przełomowego dokonali w trakcie tego zimowego patrolu, ale widocznie zrobiło to na generale piorunujące wrażenie. Dociera do was jak przełomowym wydarzeniem jest to dla waszej kariery? Tak? Doskonale. Waszym zadaniem będzie utwierdzić Barona von Shreddsharfa w przekonaniu, że nie mylił się co do waszej piątki. - rozejrzał się, zatrzymując wzrok na każdym zwiadowcy z osobna - Czy wyraziłem się wystarczająco jasno? Tak? Doskonale... to teraz wyraźnie mnie posłuchajcie.... przede wszystkim zacznijmy od tego, jak wielki przypadł wam zaszczyt..... Jak się bowiem okazało, słynny dowódca w ciągu swej długiej i burzliwej kariery napytał sobie wielu wrogów. Teraz, kiedy nie sprawuje już czynnej służby i nie otaczały go oddane i lojalne oddziały cały czas musiał strzec się przed zamachami. Tylko dzięki zimnej krwi barona i ponadprzeciętnym zdolnościom szermierczym udało mu się uniknąć śmierci. Komendant poinformował ich, że był to powód dla którego baron potrzebował nowej ochrony. Oddelegowano ich z dwóch powodów - komendant całkowicie nie wiedział, co ma z nimi zrobić, spodziewał się że wszyscy bez wyjątku wąchają już dawno kwiatki od spodu, po drugie - były generał był człowiekiem, któremu komendant nie potrafił odmówić, nawet mimo tego, że von Shreddsharf nie sprawował żadnej funkcji w armii Ostlandu. Komendant wielokrotnie powtarzał że ,,MAJĄ ZASZCZYT chronić życie generała''. Być może miał rację - wszyscy zwiadowcy, bez wyjątku, słyszeli o von Shreddsharffie, młodzi ludzie niejednokrotnie zaciągali się do wojska tylko dlatego, że słyszeli opowieści o słynnym generale. Niedawno przeprowadzono kolejną próbę zamordowania generała, w beznadziejnej walce poległo dwóch jego ochroniarzy, a trzech zostało rannych. Wyruszyli w drogę następnego dnia. Generał czekał na nich tuż przed stajnią, gdzie przygotowano dla nich nowe konie, chłopiec stajenny dostarczył im wierzchowce, generał milczał, dopóki zwiadowcy nie osiodłali koni. Generał okazał się być wysokim, barczystym, lekko łysiejącym mężczyzną. Gdyby nie liczne zmarszczki i blizny orające jego ogorzałą od słońca i wiatru twarz, nie wyglądałby na swe 63 lata. Jednak oczy, stalowoszare, bezlitosne i twarde, wyrażały zmęczenie światem. Był wyprostowany jak struna, jak przystało na Ostlandzkiego generała. Wciąż był potężnie umięśniony, ciało miał żylaste. - Czołem żołnierze! - przywitał się, głos miał suchy, donośny, o raczej nieprzyjemnej barwie. Ubrany był bardzo skromnie, znacznie poniżej swego statusu materialnego, miał na sobie zwykły, czarny, ostlandzki mundur bez dystynkcji. Jedyną jego biżuterią był złoty sygnet z grawerowanym herbem rodowym. - Celem naszej podróży jest stanica Nordvorposten - poinformował generał - Tam obecnie zmierzamy. Na miejscu otrzymacie zakwaterowanie, trzymajcie się mnie i słuchajcie rozkazów, tyle od was oczekuję. Na dalsze instrukcje będziecie musieli poczekać. Dopiero na jego widok, zdali sobie sprawę jak wspaniałe horyzonty w kwestii kariery rozpostarły się teraz przed nimi. Zwiadowcy przytroczyli do siodła żołnierski koc i wypełnione prowiantem juki. A następnie szykiem dwójkowym, prowadzeni przez generała, ruszyli na północ, w kierunku Nordvorposten. Z czasem zapuścili się w kierunku północno-zachodnim, w pobliże Lasu Cieni. Teren stawał się coraz bardziej podmokły i bagnisty. Zbliżali się właśnie w okolice Gruendofu. Kent, Lindhu, Raychel i Ardern wiedzieli co to za miejsce, podzieli się tą informacją z nieświadomą Friggą. Baron szczycił się między innymi bitwą pod Gruendofem, gdzie 250 ostlandzkiej jazdy pod jego przywódctwem wycięto w pień 2500 goblonidów, mimo wspierającej ich, dziwnej egzotycznej magii. Była to ostatnia kampania barona, po której ten przeszedł na zasłużoną emeryturę. Niegdyś przed 30 laty Gruendorf był kwitnącą mieściną. Słynął jako miasto targowe, w którym odbywały się największe w północnym Ostlandzie spędy była. Cała okolica nadawała się do wypasu i praktycznie do niczego innego, gdyż lekko podmokłe tereny nie sprzyjały rolnictwu. Gruendorf został praktycznie zmieciony przez rajd gobliński. Teraz na zielonym wzgórzu wznosiły się dwa samotne kurhany, w których złożono szczątki poległych. Pomiędzy nimi, na olbrzymim cokole wznosił się posąg Sigmara, z wzniesionym nad głową do ciosu młotem. Pod jego butem widniał stos goblińskich czasek. Na cokole pomnika upamiętniającego zwycięstwo wypisano imiona artystokratów, poległych w tej krwawej bitwie. Nazwiska zajmowały trzy czwarte powierzchni cokołu. Pozostała część poświęcona jest zwycięskiemu wodzowi, który zwyciężył goblonoidy. Widniał tam herb von Shreddsharfa, jego inicjały ,,G v S'' oraz pochwalny napis. Pamiętaj Ostlandzie - żeśmy za Ciebie krew swą przelali Pamiętaj Ostlandzie - żeśmy pod jego wodzą zło stąd przegnali - Rozbijemy obóz w pobliżu Kurhanów! - poinformował generał, spojrzał kątem oka na posąg - Zawsze gdy tutaj przejeżdżam, mam zwyczaj modlić się na grobach poległych towarzyszy i dziękować Morrowi, iż nie zabrał mnie tamtego dnia do swego królestwa. - dodał. Zwiadowcy zeskoczyli z koni, by rozbić obóz i przygotować strawę, w tym czasie generał udał się wolnym krokiem pod pomnik. Obnażył swój miecz, a następnie zatopił go w modłach. Baron klęczał na tle zachodzącego słońca, wiatr rozwiewał jego płaszcz, a on modlił się w otoczeniu mogił swych współtowarzyszy broni. Zwiadowcy przyjrzeli się herbowi wyrytemu - dziś porośniętemu przez mech i zniszczonym przez deszczu - w kamieniu, na pomniku, był to ten sam który zdobił sygnet generała. To była ich ostatnia szansa na odpoczynek przed dotarciem do Nordernvposten. Ostatni sen pod gołym niebem, nadal nie znali powodów dla których generał udawał się właśnie tam.
  7. Tak, to na razie jedyna najbliższa okazja na zrobienie zakupów.
  8. Tak, zeedytujcie i dajcie znać, co sobie dodaliście
  9. Tak, odzyskaliście swój stary ekwipunek - informacje w poście.
  10. Post wieńczący rozdział już jest. Dzisiaj skrobnę kontynuację w Nordernvposten. Podsumowanie: @Dhagar - wykreowałeś dobrą postać, Norsmenka której kultura zderza się z Imperialną, podobał mi się sposób w jaki starałeś się pokazać jak bardzo jej tok myślenia różni się od tubylców. Potencjał jest ogromny, i mam nadzieję że dodatkowe PD'ki zachęcą cię żeby dalej rozwinąć to w tym kierunku Frigga ma 100 pdków + kolejne 100 za zaangażowanie - łącznie 200. @Shartan - widziałem po twoich postach, że wyciskasz z siebie ostatnie soki przy odgrywaniu postaci. Dostawałem od ciebie długie, merytoryczne posty, nie było też z twojej strony żadnych opóźnień. Dużo pytasz, angażujesz się w temat. W dodatku jest z tobą dobry kontakt - a to się ceni. Chyba nie miałbym wobec ciebie żadnych dodatkowych oczekiwań, poza tym żebyś utrzymał taki rytm do końca! Ardern ma 100 pdków + kolejne 100 za zaangażowanie. łącznie 200. @Obca - podobało mi się, że byłaś osobą która aranżowała prawie wszystkie między drużynowe interakcje. Dzięki temu postacie rzeczywiście się znają, nawiązują ze sobą dialog, i nie ma tak - że każdy swoją rzepkę skrobię. Potrafisz się zaangażować, udzielasz się często tutaj w komentarzach, wyrabiasz ponad-liczbowe posty na turę. Twoja obecność bardzo dobrze przysłużyła się całej przygodzie! Lindhu ma 100 PD'ków + kolejne 100 za zaangażowanie. Łącznie 200. @Kertiop - wow... przede wszystkim, najlepiej że wszystkich zobrazowałeś stan psychiczny i fizyczny swojej postaci. Już po którymś twoim poście, byłem pewien że dostaniesz dodatkowe PD'ki. Chwaliłem cię już wcześniej, i utrzymałeś już taki poziom do samego końca. Doceniam sposób odgrywania postaci, angażujesz się - i to widać. Kent ma 100 pdków + kolejne 100 za zaangażowanie. Łącznie 200. @Red - graliśmy krótko, nie mogę powiedzieć na razie o twojej grze zbyt wiele Poza tym - że te posty które dostałem od ciebie do tej pory były świetnie napisane, i podejrzewam że postać Raychel może w przyszłości być jedną z, o ile nie najciekawszą kreacją postaci w kampanii. Na razie jednak jest za wcześnie na wyrokowanie. Raychel dostaje 100 pdków - w kolejnych sesjach masz dużą szansę na dodatkowe PD'ki! Nagroda Poza PD'kami wasze postacie otrzymują 20ZK.
  11. Po śmierci Dietgera, wieśniacy pozwolili zwiadowcom pochować go na tutejszym cmentarzu nieopodal wioski. Odprawiono mu należyty pogrzeb, zaś ciała dezerterów i kobiety spalono - wieśniacy ze zrozumiałych powodów byli przeciwni pogrzebowi, nim rozpalono stos ze wszystkich sił chcieli ośmieszyć ich zwłoki, jedni pluli w twarz martwych żołnierzy, inni zaspokajali na nich swoje potrzeby fizjologiczne, wszyscy byli przekonani, że to w jakiś sposób zmniejszy ich ból po stracie dzieci. Ernest wynagrodził żołnierzy Ostlandzkich, pozwolił im tutaj wypocząć i nabrać sił, żołnierze mogli zostać tyle - ile chcieli. Czyli do czasu, aż nie nabrali sił, a mrozy nie zmalały na tyle, by piesza wędrówka bez wierzchowców nie okazała się samobójstwem. Udało im się zregenerować wszystkie siły, a wieśniak w podzięce za próbę uratowania syna udał się wraz z kilkoma innymi w miejsce, w którym ich odnalazł. Obiecali odnalezienie ich utraconego ekwipunku, ruszyli gdy mrozy chociaż częściowo zmalały - i o dziwo - udało im się. Dostarczyli zwiadowcom, co zginęło w trakcie ataku goblinów. Dzieciak wieśniaka który pomógł zwiadowcom umarł w trakcie jego nieobecności. *** Z trójki odratowanych dzieci przeżył tylko jeden, pozostała dwójka zmarła chwilę po odzyskaniu świadomości - wieśniacy dostarczyli im tyle jedzenia, ile tylko zdołali, a dzieci zmarły z przejedzenia. Ich osłabione żołądki nie były w stanie wytrzymać tak dużej dawki pokarmu, w następstwie dzieciaki pożegnały się z życiem. Jeden z nich przeżył dzięki miksturze którą podzieliła się Raychel, dziecko odzyskało świadomość znacznie szybciej niż pozostałe, i w przeciwieństwie do nich - wracał powoli do pełnej sprawności fizycznej. *** Wiosną zostali odnalezieni przez oddział Ostlandzkich zwiadowców pod wodzą sierżanta Joachima ,,Piąchy''. Rinderberk wraz z oddziałem byli już w drodze powrotnej. Część żołnierzy Rinderberka kojarzyła Joachima, jednego z najbardziej znanych sierżantów w Armii Ostlandzkiej, większość z nich niejednokrotnie modliła się, byleby tylko nie przydzielili im go w roli sierżanta. Był to bowiem człowiek surowy i wymagający, starający się trzymać wszystkich w ryzach, przez co sama współpraca z nim stanowiła dodatkowe wyzwanie. Na widok Rinderberka zagwizdał tylko. - Patrzcie kurwa, któryś żartował że my ,,nie drugi Rinderberk, ochujać się zimie nie damy''. A tutaj nawet sam Rinderberk ochujać się zimie nie dał! - zwrócił się do swoich żołnierzy, a następnie do oddziału Rinderberka - Gdzie wasze konie, żołnierze...? Pieszo daleko nie zajdziecie. Mniemam że przydałaby wam się pomoc... słyszycie obiboki, pomagamy kolegom! Raz, raz, ruchy! Nie będziemy tu sterczeć cały dzień! Misja zwiadowców zakończyła się z ich punktu widzenia niepowodzeniem - ślad goblinów się urwał, a oni sami stracili jednego żołnierza, byli wymęczeni a niektórzy nawet ranni. Jedynie Raychel, mimo gorzkiego zakończenia misji, mogła z czystym sumieniem złożyć raport. Wrócili z uczuciem porażki, spodziewając się od przełożonych srogiej reprymendy. Czy miało to już dla nich jakiekolwiek znaczenie? Pewnie nie. Może i orderu żadnego nie dostaną, ale przynajmniej przeżyli. Ledwie, bo ledwie, ale żyli. Szczać na ordery, rozkazy, jak komendant tak bardzo chce - niech sam ugania się za goblinami. Dziwnym trafem, komendant okazał się mieć na ten temat zupełnie inne zdanie. Wojsko już spisało oddział Rinderberka na straty, potężny buran którzy przeszedł na początku ich misji stał się czymś, o czym szeptano nawet w najdalszych zakątkach Ostlandu. Tchnienie Ulryka - tak go nazwano. Kiedy wrócili do bazy, nawet zwykli żołdacy o nich szeptali, niektórzy nazywali to cudem. Komendantowi omal szczęka nie opadła kiedy ujrzał ich żywych. - Jasny.... - zaczął - No to teraz mam nadmiarowy oddział zwiadowców. Trzeba was będzie gdzieś oddelegować... kurwa, ale żeście mi ambarasu teraz narobili... gratuluje. Kurwa, szczerze, z całego serca, gratuluje. - tutaj zrobił pauzę - No dobra, powiedzieliśmy sobie, co powiedzieć mieliśmy, teraz czekam na raport. Nazajutrz - Żołnierze, goblinów nie załatwiliście jak trza, za to przeżyliście Tchnienie Ulryka, a to już nie byle co. A do tego bandę Hendrika żeście rozbili, a to też nie byle co. - poinformował nazajutrz komendant - Myślę że czuwa nad wami opatrzność boża - swoje spojrzenie skierował również na Raychel, która do tej pory nie została przydzielona do żadnego oddziału. - Najpierw powinienem opierdolić was za to, że zjebaliście, sierżancie Rinderberk. Potem powinienem z powrotem skierować was do regularnej armii, ale... - w końcu przeszedł do rzeczy, przeniósł swój wzrok na sierżanta Rinderberka - Skontaktował się ze mną w waszej sprawie Generał, obecnie Baron von Shreddsharf. Potrzebuje patrolu do osobistej ochrony. Rozkaz wydawał się być bardzo dziwny, gdyż baron oficjalnie nie sprawował żadnej funkcji w armii Ostlandu. Był jednak postacią znaną - został zapamiętany jako dowódca wielu kampanii, obecnie od 40 lat służył wiernie książęcej rodzinie von Konigswald. - Nie mam bladego pojęcia, dlaczego Baron wybrał akurat was. Niemniej jednak, jest to taki sam zaszczyt tak dla mnie, jak i dla was. To najwspanialsza osobowość jaką kiedykolwiek dane było mi, i wkrótce wam, poznać. - tutaj komendant zrobił przerwę - Musicie zdać sobie sprawę, sierżancie Rinderberk że genera... baron von Shreddsharf zapoznał się z naszymi raportami. Wybrał każdego z was z osobna. Wierzy w wasze zdolności. Nie wiem, coście takiego przełomowego dokonali w trakcie tego zimowego patrolu, ale widocznie zrobiło to na generale piorunujące wrażenie. Dociera do was jak przełomowym wydarzeniem jest to dla waszej kariery? Tak? Doskonale. Waszym zadaniem będzie utwierdzić Barona von Shreddsharfa w przekonaniu, że nie mylił się co do waszej piątki. - rozejrzał się, zatrzymując wzrok na każdym zwiadowcy z osobna - Czy wyraziłem się wystarczająco jasno? Tak? Doskonale... to teraz wyraźnie mnie posłuchajcie....
  12. Mam słabość do peleryn powiewających na wietrze, żartuje że opisy zdominowałyby większość moich postów i przyćmiły samego Goswina. Ot
  13. Shartan zdeklarował że dzisiaj wrzuci post, więc ode mnie będzie jutro.
  14. Nadal się zastanawiam, gdybym ją założył - to swoją postać musiałbym nazwać ,,peleryna'' a Goswina umieścić jako przedmiot w ekwipunku