Teapunk

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    214
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Teapunk

  • Ranga
    Niedzielny gracz
  • Urodziny 09.10.1990

Profile Information

  • Gender
  • Location Wrocław

Ostatnie wizyty

856 wyświetleń profilu
  1. Neil Wzruszył ramionami - Jak tam chcecie - powiedział do Roxi i Billiego - Ale to się nie skończy dobrze. Jest zbyt nakręcony. Albo kogoś pobije, albo ktoś pobije jego. Nawet jak nie przyjdzie to i tak będzie źle - zawyrokował. - Tylko zastanawiam się w jakim świetle stawia to całą naszą drużynę. Hashtag, Avengersi biją uczniów bez mocy. Hashtag, jak mają ratować nas, kiedy nie potrafią sami się obronić? - nigdy nie obchodził go wizerunek poza tym powierzchownym, który dało się zmodyfikować ubiorem, ale teraz sprawa wyglądała trochę inaczej - Ludzie stracą do nas zaufanie cokolwiek zrobi. Ale jasne, możemy też poczekać i zobaczyć co się stanie.
  2. Steven Morley - Siostry? One też coś potrafią? Zmieniają się w coś? - zaciekawiło go to. Że niby nieszczęścia to była ich wina? No tak, jeśli się nad tym zastanowić to miało to jakiś sens. Takie rzeczy nie dzieją się same z siebie, a w świecie, w którym ludzie mają dziwne moce i umiejętności... cóż, nietrudno jest wyciągnąć wniosek. Ucichł, gdy przyznała, że wie kim jest - No tak, mogłem się domyślić, że wiesz, skoro mnie śledziłaś - wzruszył ramionami gdy minęła fala zaskoczenia, która na chwilę odebrała mu mowę - To po prostu kolejna rola. Zawsze chciałem być sławny, a teraz mam okazję - wyszczerzył się. - ...ale... zaaaraz.... - Steven spojrzał jej prosto w oczy, gdy dotarło do niego znaczenie wypowiedzianych słów - Czy ty szukasz kogoś do drużyny superbohaterów? - zaświeciły mu się oczy, kiedy o tym usłyszał - Zgoda! - wykrzyknął, chwytając jej dłoń i energicznie potrząsając.
  3. Steven Morley - Sznycel, spokój! - zawołał - Tak się nazywa - wyjaśnił z nieco niezręcznym uśmiechem, wskazując na corgi. Chwycił jej dłoń i potrząsnął może nieco zbyt mocno - Steven - przedstawił się. - No i się wyjaśniło, to ty byłaś tym kotem - powiedział z dumą, jak gdyby to jej wyjawiał rozwiązanie zagadki - Mogłaś się od razu przedstawić, przecież bym cię nie wygonił - wzruszył ramionami - Po co takie podchody? Myślę że dogadałbym się i z tym... Bogdanem - czy to było imię? Może pseudonim? Nie był pewien. - Herbaty? - zapytał, kierując się w stronę kuchni.
  4. Nie było moim zamiarem, żeby Neil wyszedł, ale stwierdziłem, że mogę z tym dalej działać, więc nic nie trzeba modyfikować
  5. Neil Zajrzał jeszcze przez otwarte drzwi do stołówki - Roxi, idziesz? Na razie trzeba znaleźć Olka, bo jeszcze zrobi coś głupiego - W Akademii jeszcze jakoś to wszystko ogarniał. Tutaj wszyscy się rozeszli i było zwyczajnie... chaotycznie. - Louie da sobie radę. Zresztą... ma już chyba towarzystwo - uśmiechnął się, wskazując na księcia i dziewczynę, z którą rozmawiał. Na razie, poza chłopakami zaczepiającymi Olka, nie było szczególnie zapalnych sytuacji. No, i kartką którą ktoś im podrzucił. Z telewizji, gdy jeszcze był w domu, pamiętał przebłyski reportaży o mutantach w USA i ogólnej opinii publicznej na ich temat. Wtedy go to szczególnie nie interesowało, ot telewizor włączony gdzieś w tle i strzępki informacji, które wpadały równie szybko co wypadały. Teraz jednak był w centrum tego wszystkiego. Mimo że Avengersi byli traktowani o niebo lepiej niż X-meni, w ich drużynie byli przecież mutanci. On sam, jako inhuman, mógł niestety spodziewać się podobnego losu. No bo który cywil odróżni jednych od drugich? Im by było wszystko jedno. Dlatego też uznał, że pierwszy dzień nie należy do najgorszych. Jeden konflikt już miał miejsce, ale wszędzie są jacyś idioci, prawda?
  6. Steven Morley - Sąsiedzi? Nie sądzę, żeby... - zaczął, nie kryjąc zmieszania , ale szybko zorientował się, że nie jest to najlepsza pora na dyskusje o moralności jego sąsiadów. Lubił właściwie wszystkich, nawet jeżeli ostatnie wydarzenia sprawiały, że byli nieco podenerwowani, a to odbijało się na kontaktach międzyludzkich. No, ale przecież nieufność wobec obcych nie mogła objawiać się aż tak drastycznie? W końcu byli cywilizowanymi ludźmi... - Jasne, już idę! - zakrzyknął, biegnąc do bramki - Wchodź, wchodź - powiedział z zatroskaną miną, otwierając bramkę - Co ci właściwie jest? Coś cię boli? Mocno krwawisz? Jakiś bandaż, przeciwbólowe, zimny ręcznik? - wyrzucał z siebie z niesamowitą prędkością, nie zauważając, że właściwie jeszcze nie dał jej chwili, żeby mogła odpowiedzieć na którekolwiek z pytań. Otworzył drzwi i wpuścił ją do domu. To była zupełnie obca mu osoba, ale nie robiło mu to różnicy. Steven nie był osobą, którą obchodziły tego typu "drobiazgi". - To co mam przynieść? Nie odpowiedziałaś na żadne z moich pytań - powiedział, karcąc ją wzrokiem, jakby to on się właśnie wykrwawiał, a jej odpowiedź miała mu pomóc.
  7. W skrócie, niezbyt przemyślałem całą sytuację, próbując przeciągnąć na naszą stronę uczniów szkoły i jednocześnie chcąc trochę namieszać
  8. Czasami n-word jest rzucane też jako przecinek. Ale jasne, rozumiem argument. Zneutralizowałem to nieco do dyskryminacji jako takiej. Ma większy sens, a pozostaje założenie, które przyjąłem pisząc post
  9. Dlatego Neil zaznaczył wcześniej, że to ich tutaj nie lubią, żeby było jasne, że to "ci źli" to powiedzieli A że Olek nie jest czarnoskóry... to naprawdę nie ma znaczenia, serio. Jeśli ktoś jest rasistą to będzie używał takich słów nawet wobec osób, które czarnoskóre nie są, tylko dlatego, że uważają to za obelgę. To samo jest z homofobami i słowami takimi jak chociażby "fag".
  10. https://en.wikipedia.org/wiki/N-word To USA. Neil jest świadomy tego, że ludzie staną po stronie Olka, jeżeli "przeciwnik" użyje słowa, które jest aż tak w USA tępione A że nie słyszał? Nie muszą wiedzieć dokładnie jakie mamy moce, prawda?
  11. Okej, w takim razie podszedłem do tego nieco inaczej, jest wersja zedytowana
  12. Czy możemy założyć, że Neil zrobił to zanim Olek wyszedł? Mogę to edytować tak, żeby uwzględnić wyjście. W przeciwnym razie naprawdę ciężko zareagować na sytuację.
  13. Neil Nie musiał słyszeć całej rozmowy, żeby wiedzieć co zaszło. Znał takie sytuacje ze swojej szkoły. Kiedy tylko Olek odszedł od grupy chłopaków, Neil odwrócił się do reszty grupy, która jeszcze została w stołówce. - Rozumiem, że nie jesteśmy tu mile widziani, ale żeby od razu dyskryminacja? - powiedział na tyle głośno, żeby usłyszeli to uczniowie w pobliżu, lekko machnąwszy dłonią w kierunku grupy, która jeszcze przed chwilą próbowała zastraszyć Olka. Na jego twarzy malowało się zniechęcenie i obrzydzenie pomieszane z nonszalancją Mina, która mówiła: "No tak, czego ja się właściwie spodziewałem..?". Jasne, prześladowca miał świadków w postaci swojej paczki, którzy mogliby zaświadczyć, że wcale tego nie mówił, ale Neil był przekonany, że i tak nie są zbyt lubiani w szkole.
  14. Również jestem nadal zainteresowany.
  15. Postaram się odpisywać, ale ostrzegam, że mogę to robić rzadziej/krócej/gorzej przez najbliższy tydzień w związku z dłuższą wizytą brata i (niepowiązanym z powyższym) ogólnym zniechęceniem i irytacją światem jako takim.