Wisienki

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Wisienki

  • Ranga
    Przechodzień
  1. Luba minęła siostrę udając obojętność, by nie pogłębiać jeszcze jej smutku. Nie rozumiała jej rozpaczy, sama oddałabym wiele by móc uciec z tego zaduchu zobaczyć świat, założyć rodzinę, wiedziała jednak że nie będzie jej to dane. Pogodziła się już ze swym przeznaczeniem ot będzie wsparciem rodziców do ostatnich chwil a potem zemrze w tym domu samotna, jako stara nikomu niepotrzebna panna, zdana na łaskę krewnych. Matka była młoda, a ojciec mimo kalectwa krzepkiego zdrowia wiec pożyją jeszcze wiele lat, a gdy odejdą w zaświaty Luba będzie już tak stara, że nikt już nie będzie jej chciał, chyba że przy odrobinie szczęścia jakiś owdowiały stary dziad, weźmie ją na macochę dla swych dzieci… - westchnęła - gdybyż tylko była na miejscu swej siostry od razu by się spakowała. Ojciec dobry nie da żadnej z córek pijakowi, ani brutalowi ani biednemu oj głupia Natalya, czemu ona nie chce być w końcu Panią u siebie, zamiast na ojcowiźnie siedzieć i wiecznych przytyków wysłuchiwać. Natalya również nie wydawała się chętna na rozmowę, najwyraźniej przyjmując obojętność siostry z radością. Trwała w swojej niezrozumiałej dla Lubej irytacji, pozostawiając dziewczynę samej sobie, będąc absolutnie niezainteresowana w ruszeniu za nią do ojca... co akurat nie było takie niezrozumiałe. Tylko Luba i może matka, miały siłę znosić humory Olega. Młoda dziewczyna bez zbędnego wahania, będąc chyba jedyną z rodzeństwa, której nie odstręczała możliwość rozmowy z tym z rodziców, weszła do pokoju, przemykając obok drzwi niczym delikatny wietrzyk, praktycznie bezdźwięcznie stąpając po podłodze, która zdawała się być niema tylko na nią. Nie skrzywiła się na obraz jaki zobaczyła za nimi, choć wygląd pokoju zawsze powodował u niej ukłucie żalu, smutku jakiego, którego przeboleć nie mogła. Pokój Olega nie był zaniedbany. Nie prezentował się niechlujnie, choć Luba wiedziała, że to trud służących miał na to wpływ. Ojciec ostatnio nie przebywał wiele w pokoju małżeńskim, woląc samotność swojego biura, do którego przeniesiono dla niego niewielką leżankę, jakiej ciemne obicie w kolorze ziemi zawsze dodawało jeszcze więcej smutku temu zimnemu pomieszczeniu, pełnemu ciężkich regałów z księgami. Tym razem jednak Luba nie zastała ojca leżącego, a siedzącego w swym fotelu obok ciężkiego biurka, dominującego przestrzeń. Oleg opierał łokcie na jego dębowym blacie, z którego zostały, najwyraźniej w furii, zrzucone na podłogę karty pergaminu zapisane nerwowo wyglądającym pismem ojca. - Niewdzięczność! - wypalił wściekle Oleg, gdy tylko Luba zamknęła za sobą drzwi - Brak poszanowania! Do kurew z takim zachowaniem, a nie do ojca! - kaleki mężczyzna, którego uszkodzony kręgosłup nie mógł utrzymać bez wsparcia, uderzył pięścią w blat biurka - Jeżeli chce, to ją wyślę do burdelu jakiego, pasuje tam bardziej, niewdzięcznica jedna! Luba wstrzymała oddech i zamarła w miejscu zastanawiając się czy ojciec mówi do niej czy do samego siebie a w związku z tym czy bardziej zaostrzy jego gniew odpowiedź czy milczenie. Po dłuższej chwili uznała jednak jeśli będzie milczeć ojciec poczuje się dodatkowo urażony lekceważeniem jeżeli oczekuje rozmowy, czegoś takiego jak lekceważenie Oleg nigdy nie tolerował. Przypadła więc do stóp ojca zręcznie trzymając się poza zasięgiem ewentualnych razów jakie mógłby jej wymierzyć gdyby jednak źle odczytała jego intencje i zamiast złagodzić zaostrzyła jego gniew. - Ojcze cóż się stało, żeś taki gniewny dzisiejszego poranka. Nikt przecież w tym domu z pewnością świadomie nie okazał by Ci nieposłuszeństwa, może słudzy coś przekręcili? Oleg parsknął gniewnie i warknął ze wściekłością w odpowiedzi. - Słudzy? Ha! Słudzy! Głupia dziewczyno! - zacisnął silnie dłonie, ale nie wyglądało na to, aby chciał skrzywdzić Lubą - Mówię o twojej siostrze oczywiście! Jak ona śmiała, po tym wszystkim co otrzymała?! - chciał chwycić za opartą o biurko laskę, ale w złości potrącił ją i ta potoczyła się za jego zasięg - Psia mać, Luba! Podaj ją ojcu, już ja się rozliczę z tym durnym, pyskatym stworzeniem! Luba jednym szybkim ruchem sięgnęła po laskę i podała ją szybko Olegowi - co znowu tym razem zrobiła moja siostra? - zapytała z pewną nieśmiałością w głosie. - Pozwoliła sobie bękarta zrobić! - wściekłość Olega przechodziła w jękliwe zawodzenie - Zignorowała wybranego jej już kandydata na męża i legła z tą łazęgą, co to dopiero się w Novogorodzie pojawił. Skaranie z córkami! - ojciec spróbował wstać opierając się na lasce, ale ciężko było mu tego dokonać. Luba spojrzała na ojca przenikliwie widząc przez moment szansę na spełnienie swego marzenia. - wszak jeszcze nie byli po słowie, jeszcze da się sytuację uratować. To przecież nie jest Twa jedyna niezamężna córka wszak zawsze jako ojciec możesz swą decyzję zmienić i oddać moją rękę zamiast jej. Dom nasz się nie pokryje się hańbą, a wydając natalię za tego młodziana zyskasz kontrolę nad ich życiem jak zatrudnisz go przy swym boku. Będziesz wtedy widzieć jej pokutę każdego dnia gdy będzie płakać za życiem Pani z którego zrezygnowała dla przybłędy. Gdy będzie pracować uwięziona w tym domu aż do dnia kiedy jej nie wybaczysz Oleg spojrzał zaskoczony słowami Lubej, ale owo zaskoczenie szybko zmieszało się z bezsilną złością na... kogoś. - Wydając Natalyę za niego? Ale on już ma żonę! U księcia Novogorodu siedzą jak za piecem! Może jeszcze mam go zmuszać do odprawienia swojej kobiety i wzięcia Natalyi? Durna Luba! I jeszcze durniejsza jej siostra, co brzuch sobie nasieniem dała wypełnić! - przetarł oczy - On ją jako pan wielki z obcych ziem, wziął na noc, a ona jak młódka wlazła mu do łóżka! Zakochała się, mówi! Zakochała! - źle się stało ojcze, ale Twoje prawo zabrać Natalyę z dworu i wysłać na północ w odwiedziny do krewnych na kilka miesięcy. Może tam się uda ją za mąż wydać a jak się nie uda to zostawi się dzieciaka u opłaconej mamki jak siostra wróci bez dziecka wszyscy zapomną i nowego męża dla niej znajdziesz. Nikt nic nie będzie wiedzieć wszak brzuch u niej jeszcze mały to i hańby nie widać. Ojciec jednak nie wyglądał na uspokojonego. Gdy odpowiedział na słowa Lubej, jego ton ociekał lodem, bardziej przerażającym niżli pożoga. - Powiedziała, że prędzej ucieknie, nie chce nigdzie się udać, bękarta oddać. Ma zamiar temu gnojkowi powiedzieć co ma w brzuchu, zostać jego żoną, a jeżeli to na nic - nawet kochanką, aby być z nim! To jej słowa! Za nic ma godność rodziny, a nawet własną. Oszalała! - Luba miała wrażenie, że wyczuła w tonie Olega prawdziwą boleść rodzica. Westchnęła ciężko, nie miała pojęcia co zrobić - a może by tak jej o zdanie nie pytać, tylko zamknąć w komorze? a na dworze powiedzieć, że zachorzała? przecież ona kiedyś zrozumie, żeśmy to uczynili dla jej dobra - A jeżeli nie zrozumie? - ojciec zadał proste pytanie - Co jeżeli twoja siostra wykaże się taką upartością? Do porodu tak trzymać, odebrać dziecko i za nią ślub przypieczętować? - mruknął zamyślony Oleg. - a cóż lepszego można zrobić ojcze?, pozwolić aby Natalya wystawiła się na hańbę, na złe oczy i złe języki? aby wytykano ją palcami, by jej dziecie żyło z piętnem bękarta? by doczekała się chwili gdy znudzi się temu bawidamkowi co ją uwiódł i oddali ją dla młodszej i ładniejszej? by pękło jej serce, by musiała iść na poniewierkę, bo ona harda łacno do domu nie wróci, by świat ją zmarnował? Ojcze ona przecież nasza, ratować ją trzeba choćby i przed nią samą. - Mógłbym próbować, ale nie będę, gdy ta niewdzięcznica nie czuje ni grama skruchy, nie chce żadnego wybaczenia, bo winy swej nie widzi! - warknął ojciec - Jeżeli tak wolisz to idź teraz do niej, porozmawiaj z nią, bo ja nie będę więcej! Jak tak woli - niech gnije w swoim błędzie, niech ją ludzie wyśmieją - my damy radę, gdy się niepokornej wyrzeknę! Gdy tylko wypowiedział te słowa, Luba zrozumiała że nawet jeśli ojciec utwardził się w swym gniewie i rzeczywiście wyrzeknie się córki to i tak to wspomnienie będzie go prześladowało przez lata dokładając kolejną cegiełkę do muru złości i goryczy który musiała już teraz znosić. - więc spróbuję z nią porozmawiać - odpowiedziała schylając się po rozsypane dokumenty - może uda mi się jej do rozumu przemówić
  2. Moja postać to będzie kupcówna, córka zamożnego domu zasłuchana w opowieści dziadka który przybył ze Skandynawii i dołączył na wzór swego dziadka do drużyny rodu Ruryka.
  3. Cześć czołem pozwólcie, że się przywitam w nowym miejscu i spełnię równocześnie swój obywatelski obowiązek ;).