Kertiop

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    45
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Kertiop

  • Ranga
    Zaglądacz przezramienny
  1. Zostanie w domu byłoby ciekawsze
  2. Karl Bergsohn Karl zatrzymał kroki do drugiego pomieszczenia widząc jak krasnal i łowca z niego wychodzą z ubraniami i innymi akcesoriami. Słysząc odpowiedź Khergana stwierdził, że coś ukrywa, ale nie drążył tematu. Mieli większe zmartwienia. Słyszał błagania chłopa i tak mu się żal zrobiło nieszczęśników, że już zgodził się w myślach na wyprawę. Potaknął Mery oraz Lucienowi na ich chęć pomocy i odrzekł Odo jakby od niechcenia: - I tak nie mamy nic lepszego do roboty, więc czemu nie. - po czym odwrócił wzrok do Mery - po co do karczmy skoro na piętrze w budynku mamy dwa wolne pokoje. Karczma może być zajęta, a zaoszczędzone pieniądze możemy wykorzystać na prowiant na podróż co i tak trochę wyjdzie. Optowałbym za zostaniem tutaj. A jutro z rana moglibyśmy wyruszyć do Serrac. Daleko to w ogóle, ten Serrac? - zapytał już wszystkich zgromadzonych. Pomysł zostania w bezpańskim domu nie wydawał mu się głupim pomysłem. Często już tak robił za dawnego życia. Korzystanie z opuszczonych domów było dobrym rozwiązaniem gdy nie miał w kieszeni monet. A ci biedacy na pewno ich nie mieli.
  3. hehe zmienię te imię, zaś edycja oświetlenie pochodnią zmieniłem zaraz po wrzuceniu posta, bo zapomniałem poświecić naszej Lavinie. A jak to ogarnąć czasowo to myślę bardzo prosto. Słucham odpowiedzi Odo i je zadaje a jednocześnie przyświecam Lavinie. Po wysłuchaniu odpowiedzi co zajęło parę minut, przypuszczam, że ten czas wystarczył naszej koleżance do otworzenia celi. Później idę do Was wchodząc do drugiego pokoju i zadając pytanie
  4. nie zapomnij, że dzisiaj trzeba napisać pościk najlepiej przyznaj się rzezimieszkowi co zrobiłeś z kasą bo i tak ją wyczuje w twojej kieszeni
  5. Karl Bergsohn Karl wpatrywał się w więźniów przez dłuższą chwilę. To co on przeżył w kiciu w niczym nie przypominało tego zjawiska. Pragnął jak najszybciej uwolnić z ich katuszy. Przyglądnął się celi i zastanawiał się nad tym jak ją otworzyć. Szturmowanie celi siłą zostawił na ostatnią z możliwości. Tylko jak ją otworzyć. Lavina podeszła do celi i zaczęła coś majsterkować. Świecił jej pochodnią, żeby coś widziała a jednocześnie aby nie przypalić jej włosów. Widząc wprawę towarzyszki domyślił się, że nie robiła tego pierwszy raz. "Czym ona się zajmuje?" . Jednak Karl nie miał czasu zbytnio czasu na rozmyślanie o profesji koleżanki. Słuchał odpowiedzi Odo na pytania Mery, po czym sam zapytał: - Jak Was tu przetransportowali? To nie powinno być raczej łatwe przewieź kilka ludzi bez zorientowania strażników w mieście. No i ile Was wzięli? Może jest więcej takich miejsc jak ta piwnica w której składają ofiary z ludzi. Gdy słuchał odpowiedzi na pytania po chwili zauważył że Rikac i Khergan ciągle znajdują za drugimi drzwiami. Do tego jak mu podpowiadał zmysł byłego rzezimieszka, widocznie na coś trafili. Za długo tam siedzą i nic nie mówią. Wysłuchał odpowiedzi Odo i podszedł w kierunku wyłamanych drzwi chcąc zobaczyć co znajduje się w środku pomieszczenia. - Znaleźliście coś przydatnego? - zagadnął do towarzyszy.
  6. @Obcaodczytałem i przyjąłem do wiadomości. Wyważanie kraty raczej i tak nie wchodziło w rachubę za chudy jestem na walenie ciałem.
  7. Przypuszczałem, że naklepie sobie tym biedy spoko, może jak mutanci się na mnie rzucą i podepczą przy otwieraniu drzwi to podziękujesz nad grobem mojej postaci
  8. @Obcasorka, chyba nie dopatrzyłem tego w Twoim poście poprawione, mam nadzieję, że mnie nie udusisz we śnie
  9. Odpisane sorka, że tak długo musieliście czekać.
  10. Karl Bergsohn Wchodząc do piwnicy rozglądał się niczym baba na targu. Pochodnia wiele mu pomagała i mocno się zdziwił widząc krasnoluda, Lawinę i Rikaca w piwnicy. Dopiero po chwili zobaczył drugie wejście do piwnicy od strony podwórza. "Więc o to chodziło Mery". Obleśna i zawilgocona piwnica tak bardzo mu nie przeszkadzała jak poziom wody zakrywający buty. - Szlag by to! - zaklął Karl w przypływie gniewu. - Po co my tu wchodzimy. Nic tu nie ma oprócz przeklętej wody. Nagle usłyszał krzyk dochodzący za drzwi po lewej stronie. Skierował kroki w stronę drzwi, ale nie był pewny czy chce je otworzyć. Towarzysze zaczęli wypytywać kto jest za drzwiami, a były rzezimieszek zaczął podchodzić do drzwi chcąc je otworzyć. Nie lubił tracić czasu, a i tak muszą je otworzyć. Jak zobaczył, że krasnolud z łowcą zaczęli interesować się drugimi drzwiami, które wyglądały na nieco zdewastowane zaczął się zastanawiać co jest z nimi nie tak. Krzyki były po drugiej stronie. Miał jednak nadzieję, że łowca przynajmniej się odwróci jak otworzy drzwi za którymi były krzyki. Już chciał dotknąć zasuwy gdy do drzwi podeszła również Lavina. Skinął jej głową, że on podejmie się ryzyka. Nie mógł przecież pozwolić, że drobniejsza od niego o dużą głowę kobieta, podejmie takie ryzyko. Poczekał aż się odsunęła od drzwi i przyjęła pozycję obronną koło Mery. Jeśli odpowiedzi za drzwi nie brzmiały niepokojąco zwrócił się jeszcze do drzwi: - Nie wyskakiwać stamtąd inaczej dostaniecie strzałę w głowę, rozumiecie? - krzyknął do drzwi, po czym odwrócił się do Mery, dając jej kiwnięciem głową, żeby była gotowa. Prawa ręka trzyma miecz, a lewą ręką otwiera zasuwę. Gdy ją przesunie, mocno pociąga za sobą drzwi i odskakuje do tyłu i trochę na lewo stronę, tak żeby nie stać tyłem do drużyny. Miał też nadzieję, że Rikac się odwróci w stronę otwieranych drzwi gdy usłyszy słowo strzała i odpowiednio wyceluje.
  11. @Mhelkirtak i biorę się do pisania...będzie do 30min
  12. @Ego i pytanie ode mnie, czy widać jak są zamknięte drzwi po lewej stronie od salonu (tam gdzie są krzyki?). Czy jest to zasuwa, bela, na zamek?
  13. Supcio, że jutro kolejna tura, będę miał robić co w pracy dozo w piwnicach btw chyba nikt nie ubezpiecza tyłów przy zejściu do podziemi, ciekawe czy się to na nas odbije w przygodzie
  14. Karl Bergsohn Rzezimieszek wpatrywał się krótko w nieżyjącego mutanta i towarzyszy. Nie było mu jednak żal denata. Wszelkie wątpliwości Karla zniknęły gdy mutant powierzył swój los Nurglowi. Sam sobie zawinił, gdy się przyznał jakiego boga wyznaje. Przeniósł gniew na nieżyjącego. Już się nie gniewał na rycerza, choć przyglądanie się na ochrzan jaki dostał od Mery sprawiło mu małą satysfakcję. Wysłuchał żołnierkę i nie rozumiał o jakiej stronie mówi Mery. Ale zgadzał się na zejście do piwnicy. Nie wdawał się w dyskusje z towarzyszami. Wyszedł szybszym krokiem z sypialni kierując się do swojego konia po pochodnię w worku. Nie poświęcił koniowi wiele czasu, sprawdził tylko więzy podtrzymujące wierzchowca. Ale jak poczuł pierwsze krople deszczu, żal mu było ekwipunku zawieszonego na siodle konia. No i trochę konia. Popatrzył na budynek i mruknął: - A co tam - po czym pociągnął konia ze sobą do budynku. Wszedł z nim do salonu i zawiązał do czegokolwiek stabilnego w pokoju. Zapalił pochodnię i ruszył do piwnicy budynku. Rozpalona pochodnia w lewej ręce, a miecz po prawej. Skupił zmysły w piwnicy, ale nie spodziewał się niebezpieczeństwa. Był bardzo ciekaw jakie tajemnice skrywają owe podziemia.