Mashiro

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    67
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Mashiro

Previous Fields

  • Systemy RPG WFRP, DnD, Cyberpunk

Profile Information

  • Gender Female

Ostatnie wizyty

79 wyświetleń profilu
  1. Marie-Noëlle Dieudoné Żeglarka przysłuchiwała się słowom Odo z coraz większym zaciekawieniem. Na miejscu stacjonowało z pięciu mutantów i pojawiał się jeszcze jeden człowiek, w lepszych szatach, którego nie sposób było rozpoznać. Nie trzeba było być zbytnio bystrym, by powiązać fakty. Tamten pewnie tylko wynajmował tych spaczonych Chaosem, doglądając, co się działo z więźniami, których mieli złożyć w ofierze. Gdy Lavina poradziła sobie z kłódką, Marie uśmiechnęła się do niej ciepło. - Brawo, świetna robota. Gdzie się tego nauczyłaś? Ledwo uzyskała odpowiedź, a do pokoju weszli krasnolud z łowczym. Khergan miał ze sobą jakiś kufel z wygrawerowaną literą, co jeszcze bardziej zafrapowało Marie. - Jestem przekonana, że należał do jakiegoś szlachetki, żaden z mieszczuchów nie pozwoliłby sobie na taki wydatek. Nawet bogaci kupcy, wiem, co mówię, bo z wieloma już pracowałam. No chyba, że ci mutanci komuś to zwinęli, ale sądząc po tym, że był tu jeszcze jeden, w lepszych ciuchach, to śmiem twierdzić, że pewnie należały do niego. Albo do jego pana. - rzuciła, głośno myśląc i spojrzała po twarzach kompanów. - Mam wrażenie, że przypadkowo wdepnęliśmy w jakąś większą sprawę, a ja mam ochotę dowiedzieć się, kto za tym wszystkim stoi. Wypływam dopiero za niecały tydzień na kolejne zlecenie, a nie zamierzam siedzieć na tyłku w karczmie. Przeniosła wzrok na Odo. - Odprowadzimy was do Serrac, prawda? - Posłała kompanom zaciekawione spojrzenie. - Powinniście iść z nami do "Strzaskanego Kompasu", to gospoda ulicę dalej. Gaston, właściciel, na pewno da wam jakieś pokoje, znajdą się też jakieś ciuchy i coś do jedzenia. Po tych słowach zrobiła krok w bok i wskazała ręką na wyjście z celi. - Im szybciej stąd wyjdziemy, tym lepiej. Nie chcę przebywać w miejscu dotkniętym Chaosem dłużej, niż muszę.
  2. Adalind "Ada" Brewster Na słowa Gusto uniosła brew. Trochę ją zaskoczył tym pytaniem, bo w sumie nie wiedziała, ile mieli misji i która była którą. - Umm... no ta ostatnia, po której mieliście spory feedback na Twitterze - rzuciła wymijająco. - Walczyliście z Terror Titans? To chyba ta misja. Jeśli nie, to mnie popraw. Gdy spytał o moc, uniosła dłoń i jakby na zawołanie między jej palcami przebiegły wyładowania elektryczne. - Jak mówiłam, strzelam prądem. Zbieram go z otaczającej mnie przestrzeni, a potem przetwarzam na wiązki i blasty. Pokażę wam, jak to wygląda w praktyce na treningu. - Uśmiechnęła się półgębkiem i przytaknęła na słowa Nicole, o tym, że nie kojarzy Augusta. - Rzeczywiście, ja też, jak sobie teraz tak przypomnę, to nigdzie cię nie widziałam w tych migawkach z telewizji.
  3. Czyli już mamy pewność, że jakiś szlachetka zwrócił się ku Nurglowi. Ciekawie się robi Mój post najpewniej po południu.
  4. Odpisałam i mam nadzieję, Aquamanie, że wrzucenie zdjęcia pokoju i łazienki Ady to nie jest jakiś przesadyzm z mojej strony? I tak przy okazji: czy mamy zielone światło na kreowanie świata, jeśli ten nie ingeruje w fabułę i innych bohaterów? Czy raczej trzymamy się tego, co napisałeś u siebie w poście?
  5. Adalind "Ada" Brewster Baza Tytanów przypominała jej taki trochę bardziej zmodernizowany i przerobiony na potrzeby bohaterów hotel. Wszędzie prowadziły jakieś drzwi i korytarze, momentami nie wiedziała nawet, na którym piętrze się obecnie znajduje. Przez większość wycieczki po wieży po prostu oglądała, nie zadając żadnych pytań. Widok swojego pokoju przyjęła z delikatnym uśmiechem. Był przestronny, jasny, urządzony w stonowanych barwach, podłoga i część ścian były w drewnie. Duże łóżko wręcz zapraszało, by się na nim położyć. Pewnie trochę jej zajmie, zanim się tutaj urządzi po swojemu, ale i nawet w wersji "na surowo" było bardzo przyjemnie. No a gdy Nightwing pokazał jej jeszcze niewielką łazienkę, to już była całkiem zachwycona. Nawet dobrze, że miała tutaj tylko prysznic, bo gdyby była wanna, za nic w świecie nie wyciągnęliby jej na jakieś drużynowe briefingi czy inne takie. - Dobrze, że jest prysznic, a nie wanna, uwielbiam w niej siedzieć godzinami - rzuciła wesoło i wychodząc, zamknęła drzwi do łazienki. Zostawiła swoje rzeczy w pokoju i ruszyła za resztą do miejsca, które okazało się wspólnym pokojem, w którym Tytani spędzali czas. Musiała przyznać, że widok stąd był obłędny. Przez dłuższą chwilę cieszyła nim oczy, przyglądając się panoramie miasta, aż w końcu usiadła i poczęstowała się jednym z krakersów serowych piętrzących się górką na talerzu. - Macie tutaj naprawdę super, a ten widok... - Wskazała ciastkiem na okno. - Zapiera dech w piersi. Jak w ogóle wrażenia po pierwszej wspólnej misji? Bo media i internauci się rozpływają nad wami. - Uśmiechnęła się do nich, dłużej zatrzymując wzrok na Virgilu, jednak szybko spojrzała w bliżej nieokreślone miejsce w salonie. - Kiedy macie... znaczy się, mamy treningi i inne takie? Dostaniemy jakiś plan tygodnia, czy coś w tym stylu? Gdy skończyła krakersa, sięgnęła po kolejnego. Jak to dobrze, że miała świetną przemianę materii.
  6. @Aquaman, zdecydowanie najpierw rzucenie gratów w pokojach, a potem wspólna sala
  7. Marie-Noëlle Dieudoné Kobieta skrzywiła się nieznacznie, widząc zamkniętych w celi wieśniaków. Byli w opłakanym stanie i cud, że w ogóle żyli. Zerkając na rurkę i dziurę w suficie doszła do wniosku, że musieli oddychać na zmianę, gdy zalało piwnicę. Siedzieć kilka tygodni w takim syfie musiało być straszne, a co najciekawsze nieopodal po ulicy chodzili sobie ludzie, zupełnie nieświadomi tego, co się odbywało w tym domostwie. - Pomożemy wam, spokojnie - powiedziała w końcu i spojrzała na kłódkę. - Ktoś umie sobie z tym poradzić? Lavina? - Spojrzała na towarzyszkę, a chwilę później przeniosła wzrok na mężczyznę o imieniu Odo. - Zaraz was stąd wypuścimy, ale wychodząc pokażecie nam dokładnie ręce i nogi. Nie to, żebyśmy wam nie wierzyli, ale musimy mieć pewność, że żaden z was nie jest jednym z tych plugawców. Na górze znaleźliśmy jakieś prześcieradła, powinny wystarczyć za chwilowe, suche odzienie dla was. Poprawiła uchwyt miecza i kontynuowała. - Powiedz no mi, Odo, ilu było tych kultystów tutaj? Coś szczególnego wpadło ci w oko, czy zapadło w pamięć? No i jak to się stało, że tutaj trafiłeś z ziomkami z wioski? Z domów was porywali? Czekając na odpowiedź, odwróciła głowę w stronę drzwi i krzyknęła. - Khergan, Rikac, wszystko u was gra? Bo coś cicho tam u was...
  8. @Obca, ok, mój post pewnie koło wieczora się pojawi, Marie będzie raczej wypytywać wieśka.
  9. @Obca, dzięki, Kochana :*
  10. Odpis od kolejnego świeżaczka w drużynie też już jest
  11. Adalind "Ada" Brewster Musiała przyznać, że nie było tak źle, przynajmniej jeśli chodzi o pierwsze wrażenie. Każde z poznanych Tytanów miało swój styl bycia, chociaż zastanawiała się, jak te spokojniejsze, czy też wycofane osoby wytrzymują z tymi nieco bardziej wyrazistymi i energicznymi. Cóż, będzie mieć szansę przekonać się o tym na własnej skórze. Na stwierdzenie, że nie będzie problemu z załatwieniem kombinezonu, uśmiechnęła się tylko do Nightwinga i skinęła mu głową. - Dzięki, jak będziesz miał chwilę, to podrzucę ci ten projekt do biura, czy cokolwiek tutaj masz - powiedziała wesoło i poszła za pozostałymi do środka. Nicki właściwie wypytała się o podstawowe rzeczy, więc nie było sensu się powtarzać, choć na kwestię pokoju Ada również zwróciła uwagę. - Właśnie, będziemy mieć tutaj własne kwatery, czy musimy jakoś dojeżdżać do bazy? Ja pracuję zdalnie, więc dla mnie nie będzie problemem przeprowadzić się do Wieży - rzuciła. - Z gotowaniem też nie ma problemu. Uwielbiam pichcić i ponoć jestem w tym dobra, więc z chęcią wezmę jakąś zmianę, jeśli coś takiego tutaj macie ustalone. Mogę nawet z kimś, przyda mi się pomocnik do obierania ziemniaków albo marchewki. - Uśmiechnęła się do Virgila i poruszała miarowo brwiami. - W ogóle nie mogę się doczekać, aż pokażecie cały kompleks, jak na razie jestem zachwycona. I wami, i miejscem. Posłała im uroczy uśmiech. Nie chciała być zbyt nachalna, w końcu jeszcze ich nie znała zbyt dobrze, ale też nie zamierzała być wycofana i tworzyć sztucznej bariery, bo po prostu nie była taką osobą. Przygoda z Tytanami zapowiadała się naprawdę ekscytująco.
  12. No to mam nadzieję, że ktoś się zgłosi na ochotnika do otwarcia drzwi Ta opcja wydawała mi się najrozsądniejsza
  13. Marie-Noëlle Dieudoné W końcu zeszli do piwnicy i po tym wszystkim, co się wydarzyło wcześniej, Marie-Noëlle jakoś nie zaskoczyła się tym, co znaleźli. Właściwie spodziewała się, że skoro są tu mutanci, to gdzieś muszą mieć miejsce swoich schadzek i wyznawania bożka Chaosu. A gdzie lepiej robić te swoje rytuały, jak nie w piwnicy domostwa, którego nikt by nie podejrzewał o takie rzeczy, gdyby nie wypłynęły z nich zmutowane trupy? Na paskudny ołtarz z rogatą ropuchą starała się nie patrzeć, bo napawało ją to obrzydzeniem. Trzeba było być naprawdę pojebanym, żeby zwrócić się w stronę Chaosu. Nawet, jeśli te kulty coś obiecywały swoim wyznawcom, to prędzej czy później było wiadomo, że tamci zawisną na drzewach, niczym liście, albo zostaną spaleni na stosach. Żeglarka nie cierpiała Chaośników i aż krew jej się burzyła, gdy miała z nim do czynienia. Rozejrzała się po pomieszczeniu, dostrzegają dwoje drzwi na przeciwległych ścianach. Zza jednych zaczęły dochodzić ich nagle błagalne wołania o pomoc. To mogła być pułapka, a mogła nie być. Mimo wszystko należało zachować ostrożność. Spojrzała na zasuwę w drzwiach, wskazując na nią końcówką miecza. - Jedno z was otwiera, reszta czeka z bronią, w razie, gdyby ktoś chciał na nas stamtąd wyskoczyć - powiedziała. Nie czuła się tutaj dowódcą, ale chyba to był najrozsądniejszy plan. Odłożyła latarnię na podłogę, by dobyć tarczy. Kryjąc się za okrągłym, dodatkowym zabezpieczeniem, z mieczem w prawej dłoni, czekała, aż któreś z kompanów otworzy drzwi i będą wiedzieć, na co trafili. Czy na pułapkę, czy rzeczywiście na kogoś, kto potrzebował pomocy.
  14. Też dorzuciłam swoje trzy grosze