Kogi

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    4021
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Kogi

  • Ranga
    Sloth
  • Urodziny 05.04.1989

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Location, Location

Previous Fields

  • GaduGadu 1274489

Ostatnie wizyty

6169 wyświetleń profilu
  1. Ja widzę Dureva bardziej na Baalu.
  2. bezskrzydły anioł

    Zorael Durev Po odprawie Zorael poprosił o rozmowę Ezekiela. Nie był zadowolony z przebiegu narady. Nie chodziło o to, że Anioł się z nim nie zgadzał, bo domyślał się, że jego słowa nie zostaną dobrze odebrane. Raczej miał problem z konsekwencjami ostatniego stwierdzenia Anioła. - Domyślam się, że wiesz o czym chcę porozmawiać. Powiedz szczerze, Przyjacielu, czy naprawdę zrobiłem z siebie starego wariata? - Nie. - Głos Abbadona płynący z głośników zdawał głębszy i nieco bardziej mechaniczny. - Po prostu powiedziałeś co myślisz. Twój Anioł dobrze wie, że wielu z nas myśli podobnie. Sadzę, że on sam tak myśli, ale nie może tego przyznać inaczej nie widzę powodu, dla którego tak długo ukrywał waszą wadę genetyczną. Musiał wiedzieć, że jeśli nie znajdzie lekarstwa, to skończy się rozkazem eliminacji całego Legionu. Ale...- Zamilkł na chwilę - Czy czujesz gniewu, że oni najprawdopodobniej wiedzieli, że nikt nikogo nie ostrzegł, że prowadzą badania jak nas wszystkich zabić? - Głos płynący z vox sprawiał wrażenie spokojnego, ale Zorael nie musiał nawet zamykać oczu, żeby "zobaczyć" pełną emocji i gniewu twarz przyjaciela. - Na tron, galaktyka jest tak ogromna, że nie musza nas wszystkich tak podstępnie mordować, żeby się nas pozbyć. Rozumiem egzekucję, rozumiem zniszczenie genoziarna, ale wirus? Skazywanie na śmierć w męczarniach? Na szaleństwo, które doprowadzi do śmierci nie Astartes. To jest broń tchórza. To jest, jak słusznie powiedział Anioł, zdrada. - Gniewu? Nie, raczej smutek, że moje obawy się sprawdzają. Ale nie bądźmy też hipokrytami. Byłeś w tym samym pomieszczeniu, gdy rozważano udanie się na Terrę. I właśnie na Terrę miał zostać zawieziony wirus. To nie jest broń tchórza, tylko przegranego. Gdy już nie zostanie im nic innego będą mogli tego użyć. I najgorsze w tym wszystkim, że może być potrzebna, a to oznacza, że mieli rację. - Tu Zorael zawiesił głos. Po czym kontynuował - Ale jak teraz o tym myślę, jest też druga możliwość. Że to nie Terra zleciła te badania, a Kabała. Wiemy, że to bardzo silni psionicy. Nie jest aż tak nieprawdopodobne, że mieli kiedyś u siebie bardzo silnego prekoga, który zaczął to wszystko. -Nie. - Abaddon odpowiedział prawie natychmiast. - To nie może być Kabała. Gdyby Kabałą za tym stała to oznaczałoby, że już dawno... Ile jej zajęły badania?... Nie pamiętam. Ale lata temu. Czyli lata temu Kabała dotarła do Terry i ją zinfiltrowała? To znaczyłoby, że już przegraliśmy tylko o tym nie wiemy. Nie. - Pancerz lekko się zatrząsł. - Nie możemy tak myśleć. Większość dziejących się rzeczy da się wyjaśnić tym, że Alpharius jest na Terrze i w jakiś sposób wpływa na decyzje Rady. I dlatego musimy lecieć na Terrę. Bo albo Imperator już nie żyje, albo nie ma możliwości kontaktu z Radą. Gdyby było inaczej... Przed tą odprawą powiedziałbym, że gdyby Imperator mógł działać nic z tego co się zdarzyło nie miało by miejsca. Teraz... Nie jestem tego tak pewien. Ale w każdym przypadku musimy tam polecieć. - I co zrobimy gdy już tam dolecimy? - Spytał Zorael - Widziałeś jak przebiegły próby rozmawiania z Wilkami. Ech, gdyby to były tylko Wilki, ale tam były siły jeszcze dwóch Legionów, które nawet nie chciały z nami rozmawiać. Obawiam się, że na Terrze będzie to samo. Będziemy musieli zdobyć planetę, aby ktoś z Rady z nami porozmawiał na muszkach bolterów? Wtedy Alpharius wygra. Będzie miał swoją wojnę domową, o której mówiły jego wizje. - A co zrobimy jeśli tam nie polecimy? - Skontrował Abaddon. - Masz jakieś inne propozycje? Ukryć się na drugim końcu galaktyki? Lecieć na Baal'a i ogłosić niepodległość? Poczekać aż nas wszystkich wybiją i sytuacja sama się rozwiąże? - Mimo zamknięcia w sarkofagu Abaddon nie stracił swojego temperamentu. Wręcz przeciwnie. Właśnie się rozkręcał. - Zobacz co się dzieje! Nakładanie podatków na nowo dołączone światy? Nawet, te które trzeba było zdobywać zbrojnie? Przecież te planety nie są w stanie tego zapłacić. Nie mówiąc już o tym, jak to działa na morale ludności cywilnej. Czy my jesteśmy jakimiś cholernymi gangsterami? Płać za ochronę inaczej ci się może przydarzyć Exterminatus?Jakie korzyści niby mają zobaczyć z tego, że przyłączono ich do Imperium? Niewątpliwy zaszczyt płacenia nam podatków? Ale to dopiero początek! - Aż się zatrząsł. - Odwołanie Horusa z bycia Mistrzem Wojny?! Od kiedy Rada Terry ma władzę nad wojskiem i przebiegiem Krucjaty? Imperator osobiście nadał ten tytuł Luperkalowi i nikt poza nim nie może go odebrać! Może Sygilita, ale Lion na pewno pochwaliłby się przeklętym dekretem imperialnym, sygnowanym przez cholernego Sigilitę! Moim zdaniem, tam był przewrót. Imperator, w najlepszym przypadku, jest uwięziony. Rada przejęła władzę, wspierana przez Alphariusa i jego przeklętą Kabałę. Ale to nie jest najgorsze. Wiesz co jest? To, że są osoby takie jak Lion czy Russ, które najwyraźniej nie widzą w tym problemu i wspierają te decyzje! Niezależnie od tego co zrobimy podziały, które już powstały, będą narastać. Chcesz czekać aż Rada Terry, swoimi cholernymi dekretami podpali Imperium? Bo ludzie prędzej czy później się zbuntują. Nikt nie wytrzyma takich podatków. Niezależnie od tego, co się stanie Zoraelu, będziemy walczyć z naszymi braćmi. Możemy tylko mieć nadzieję, że to będą krótkie starcia i nie zabijemy ich zbyt wielu w drodze na Terrę. A kiedy tam dotrzemy, nie będzie żadnych rozmów i trzymania na muszce. Będzie sąd wojenny i pluton egzekucyjny. O ile oczywiście będzie kogo sądzić. - Dodał po namyśle. - Może masz rację, przyjacielu. Ale nie podoba mi się Twój entuzjazm. Jeszcze kilka miesięcy temu to wszystko byłoby nie do pomyślenia. A teraz rozważamy walkę z innymi Astartes jak byłoby to coś najnormalniejszego we Wszechświecie. Poza tym jestem przekonany, że coś nam umyka i nie widzimy całego obrazu. A ja nie znoszę działać po omacku. A na Terrę polecimy bez zwiadu. Oprócz tego nie wiemy gdzie stoi większość Prymarchów, więc ciężko stwierdzić czy nawet jeśli wykonamy plan, który przedstawiłeś, czyli obalimy Radę Terry, to czy nie będziemy na celowniku reszty Imperium i pozostałych Legionów. A nie jestem pewien czy Imperium będzie w stanie przetrwać totalną wojnę domową. Abbadon zamilkł na chwilę, kiedy odezwał się znowu trudno było rozpoznać, w jego mechanicznym głosie, jaką emocję miał wyrażać. - Zori, to nie ja zaatakowałem podstępnie. To nie ja wystąpiłem przeciwko swojemu dowódcy, bez rozkazu Imperatora i próbowałem go zamordować. To Russ i El Johnson. Wybacz, może brak mi dystansu, ale czy tak samo byś do tego podszedł, gdyby to Sanguinius leżał w stazie i nikt nie wiedział czy przeżyje, a Ciebie na zawsze zamknięto w sarkofagu? Zrozum to, oni traktują nas jak wrogów. Ich działania tego dowiodły. Chcą zabić twojego i mojego Prymarchę bez procesu. Dobrze wiedzą, że zabranie ich na Terrę, nawet w kajdanach, jest zbyt ryzykowne. - Westchnął, czy też raczej wydał z siebie podobny odgłos. - Nie rozumiem Cię. Co chcesz osiągnąć? Naprawdę uważasz, że powinno się im pozwolić na zniszczenie Imperium, bo alternatywą jest walka innymi z Astartes? Zorael przez chwilę milczał. - Masz rację. Stawiam się w roli adwokata diabła, bo chcę sprawdzić czy jest inne wyjście. Bo chcę, aby było i może jest, ale ja go nie widzę. Bo nigdy nie przypuszczałem, że wrócę jeszcze na Terrę, a z pewnością nie w roli agresora. A przede wszystkim, bo jeśli się mylimy lub jeśli przegramy to będziemy największymi zdrajcami w historii Imperium. Zorael wstał i przeszedł się w koło nim kontynuował. - A co do dystansu, muszę go zachowywać. Bo ja znam już ten gniew, który jest we mnie i moich braciach. I gdy będę podejrzewał, że mnie opanuje... - Durev zawiesił głos - A skoro ta skaza postępuje u nas z czasem, więc prawdopodobieństwo z każdym rokiem wzrasta. A ja mam ich wiele za mną. - Ale tak na prawdę wiesz, że się nie mylimy. Nikt z nas tak nie sądzi. Wiesz, że musimy wygrać właśnie dlatego, że jeśli przegramy, to wszystko, o co kiedykolwiek walczyliśmy, obróci się w nicość. - Abaddon przez chwilę milczał. - Horus opowiadał nam nie raz o przyjaźni jaka łączy go z Sanguiniusem. Z resztą nie musiał mówić. Wystarczyło ich obu zobaczyć razem i porównać z tym, jak zachowuje się twój Prymarcha publicznie. Kiedy słyszę jak mówisz o zachowaniu dystansu... Rozumiem czego się boisz, ale może zanim posuniesz się dalej, zapytaj tego pyszałka Bile'a czy z jego badań wynika cokolwiek, co potwierdza twoje podejrzenia. Zazwyczaj dobrze jest podążać drogą swego ojca, ale czasami lepiej tego nie robić. Jeśli chcemy nieść ratunek, ujawnić zdradę i ocalić Imperium, nie możemy zawsze działać na chłodno. Pasja, słuszny gniew na niesprawiedliwość, te rzeczy sprawiają, że ci którzy oceniają nasze czyny widzą ich prawość. - Wystarczyło zamknąć oczy, żeby zobaczyć oczy Ezykaila, rozpalone tą sama pasją, o której mówił.- Nie wolno przystawać na niesprawiedliwość. Nie wolno ci nawet myśleć, że jesteśmy jako Armia Imperium tylko narzędziami. Że w jakimkolwiek przypadku rząd cywilny, czy nawet Imperator mają prawo potraktować nas jak zepsute części i po prostu nas wyrzucić. Nie możesz myśleć o nas Astartes jako o kimś kto nie należy do Imperium Ludzkości. Nie twórz sztucznych barier miedzy nami a resztą Floty. Proszę, Zoraelu! - Postaram się. O ile zgadzam się, że należy walczyć z niesprawiedliwością, ale pasji można zaufać jedynie gdy się ufa własnemu osądowi. Pamiętasz... Wtedy z Erebusem? Czułem w sobie najsłuszniejszy gniew. Przepełniało mnie przekonanie, że powinien zginąć, a ja powinienem rozbić mu głowę. Tylko gdybym to zrobił, to nie jedynie Zuriel trzeba byłoby powstrzymywać w tym pomieszczeniu. Dlatego nie wiem czy mogę sobie do końca ufać. Ale masz rację. Może powinienem porozmawiać z Bilem i może Dantem. Może mają coś więcej niż przeczucia. Zapadło milczenie. Wreszcie po dłuższej chwili Abbadon odezwał się znowu. - Skinąłem głową w swojej głowie. Wybacz ciągle zapominam, że nie jestem już... Sobą. Myślę, że to właściwe rozwiązanie.
  3. Moje ludki i tak nie potrafią w ciężki sprzęt, więc niespecjalnie mam zdanie.
  4. Ad 1) Właśnie się zastanawiam. Zależy jak długa będzie walka. Przy opcji a) w rundzie 1 traci się "sukcesy", w rundzie 2 wyrównuje, a od rundy 3 "zyskuje" przy założeniu że potrzeba 2 sukcesów na trafienie. Ale to de facto jest broń tylko przeciwko oddziałom, no przeciwko "Kapitanom" zależy nam głównie na zadaniu jak najwyższej rany, a nie kilku niskich. Trzeba też wziąć pod uwagę pancerze, które zmniejszają otrzymane rany, zazwyczaj o 1. Co w przypadku broni dzielącej sukcesy powoduje, że "efektywność sukcesowa" zwiększa się o 1 i "opłaca się" dzielić sukcesy od rundy 3, bo w rundach 1-2 dokłada się do interesu. Przy opcji b) praktycznie zawsze 'traci" się 2 sukcesy na to aby po prostu kogoś trafić. Zatem zastosowanie jakie widzę, to raczej dzielenie sukcesów aby "dobijać" oddziały i nie tracić pełnego ataku na 2 żołnierzy. Co owszem, będzie użyteczne, ale automatycznie nie aż tak. Ale dla porównania mamy również wyrzutnię rakiet i działo plazmowe, które trafiają wszystkie cele w danym zasięgu z pełnymi sukcesami i efektem rundy. Ale one co prawda mają też minus w postaci możliwości trafienia sojuszników. Konkluzja: Zależy jaką rolę chcecie aby ta broń pełniła, bo najbliższymi odpowiednikiem jest jednak wyrzutnia rakiet, która ma 2 tryby. I czy to Działko ma być bardziej uniwersalną wyrzutnią, czy jednak wyspecjalizowaną, okazjonalną bronią?
  5. Mam jeszcze pytanie o to Działko Szturmowe i dzielenie sukcesów. A właściwie 2 pytania. 1. Jak działa efekt rundy w takim wypadku? Dodaje się go do każdej rany czy tylko raz? Przykład: Wyrzucłem 4 sukcesy, efekt rundy jest 2. Dzielę sukcesy na 2 na grupę A i 2 na grupę B. Trafiam obie i teraz: a) obie grupy dostają ranę 2 poziomu za efekt rundy? b) tylko jedna grupa dostaje ranę 2 poziomt za efekt rundy? 2. Czy można dzielenie sukcesów wykorzystywać w innych manewrach niż Zranienie? Np w Osłonie?
  6. Tak, wiem. W sensie nie byłem pewien czy zaczynać scenę na PW czy w przygodzie. Kwestia, że miałem sporo podróży w tym tygodniu i nie bardzo miałem wieczór aby nad tym usiąść. Postaram się dzisiaj/jutro (prawdopodobnie jutro) napisać.
  7. Ja mogę raczej przechodzić dalej. Zwłaszcza, że najbliższy czas na odpis miałbym dopiero w czwartek pewnie
  8. W sumie ja mam. Zapomniałem się nad tym zglębić wcześniej. Przepraszam. 1. Jak dobrze rozumiem Kapitan jeśli weźmie Terminatorkę, to nie może wziąć żadnego innego ekwipunku? 2. Czy sprzężone bronie zajmują 2 miejsca na Broń? 3. Czy można sprzęgać broń ciężką? (w opisie sprzężenia jest broń ręczna i nie ma do tej pory takiej kategorii) 4. Czy nie miałoby sensu ograniczyć sprzężanych broni? W sensie czy coś takiego jak sprzężony karabin snajperski wydaje się nieco dziwne? 5. Czy podwójne rękawice energetyczne zajmują 2 miejsca na Broń? Jeśli tak to po co brać, skoro energetyczny młot zajmuje 1 miejsce dla terminatorki (zgodnie z jego obecnym opisem)? 6. Drobna prośba, przy plecaku skokowym jest napisane, że nie można z terminatorką go nosić. Za to przy pancerzu, że nie można z Cameleoline. Czy możnaby to ujednolicić i albo wrzucić przy ekwipunku dodatkowym, albo przy pancerzu, albo tu i tu?
  9. bezskrzydły anioł

    Zorael Durev Durev przysłuchiwał się wymianie zdań i lekko skinął głową na słowa Malakaia. Po wysłuchaniu słów Titusa, zwrócił się w jego stronę. - Nie do końca rozumiem dlaczego oburzyły cię Titusie słowa Malakaia, mimo że dobrze oddały to co powiedział. Walczę na tej wojnie dłużej niż większość z tu zebranych, więc może miałem więcej czasu na przemyślenia. Otóż w pewnym sensie jesteśmy bronią, bo tak jak broń jesteśmy tylko środkiem do celu. Pomimo tego, że jesteśmy największymi zdobywcami tej Galaktyki to nie będziemy jej władcami ani arystokracją, gdyż wszyscy jesteśmy bezpłodni. Mimo, że jesteśmy nadludźmi to nie jesteśmy kolejnym etapem ewolucji, a ulepszonymi żołnierzami. I to co robimy, nie powinniśmy robić dla własnych celów tylko dla dobra Ludzkości i dla przyszłych pokoleń Ludzkości, aby mogły one władać Wszechświatem. I każda ofiara moich Braci ma sens. Z każdym odbitym światem miałem na to dowód. Ale widziałem do czego Astartes są zdolni, więc wiem, że gdybyśmy chcieli, moglibyśmy zburzyć Imperium. Jeszcze kilka lat temu uznałbym takie stwierdzenie za niezwykle obraźliwe, ale teraz wiemy o co najmniej dwóch Legionach, które działają na szkodę Imperium. Co jakby to było 5? Co jak 10? A co jak 20? Nie jest zaskakujące, że w ramach tworzenia projektu powzięto środki zaradcze.
  10. Raczej uważa, że Titus jak zawsze ubiera w ładne słowa pieprzenie i nadaje sens inny niż został powiedziany. Ale w wolnej chwili to napiszę.
  11. Dopiero doczytałem. Widzę, że Malakai powiedział to do czego chciałem dojść w tej dyskusji i powiedzieć Zoraelem. Good, good.