Eliastion

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    12816
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Eliastion

  • Ranga
    Koszmar Mistrza Gry
  • Urodziny 04.01.1988

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Male

Previous Fields

  • GaduGadu 4002368
  1. Internety mnie tym zaatakowały...

    https://www.youtube.com/watch?v=VdtTfQJCO2Y

    To jest straszne :D

    Zwłaszcza, że świetnie zrobione technicznie - że też ludziom się chce takie rzeczy montować :blink:

     

    (do docenienia raczej tylko przez ludzi którym zdarza się oglądać anime)

    1. Pokaż poprzednie komentarze  4 więcej
    2. Obca

      Obca

      Czas i zaangażowanie myślę że podobne. Plus ja absolutnie nie odmawiam 'Shipit' techniki i chcenia.

    3. Lomion

      Lomion

      Mnie kiedyś internet zaatakował czymś takim - do tej pory za mną chodzi:

       

       

    4. Obca

      Obca

      Por Polka XD

    5. Thomas Ufnal Crowlake
    6. Kira

      Kira

      Organy z Furbes <3

  2. Terry Andrews Terry spojrzał na Nastkę. - Z Odłamkiem w szkole mam do pogadania. - odparł - Co do reszty... po rozmowie z "Pszczółką" podejmiemy ostateczną decyzję, czy likwidujemy Kotwicę, czy próbujemy skorzystać z okazji i skopać Haspowi tyłek poprzez nią. To pierwsze powinno być łatwiejsze. Ale skłaniam się ku drugiemu. To jego kolejny atak na nasze Sanktuarium, czas go... zniechęcić. No i zabił mi ulubionego "brata". Mam mu to trochę za złe. Terry powiedział to tonem dyskusji o pogodzie. Ale jakaś nuta tam w głębi nie pozwalała co wrażliwszym słuchaczom pozbyć się wrażenia, że pogoda, o której mowa, to nuklearna zima. - Natomiast co do nie-żywych... - ciągnął tymczasem Terry lekko - to nic nie jest postanowione w sumie. Pomysł zbierania ich wziął się trochę z nieporozumienia, ale też w sumie nie porzuciliśmy go... - Terry wzruszył ramionami w ulubionym geście Annu - sprawa jest w zawieszeniu. To co z tym szpiegiem? - ostatnie słowa skierowane były już nie do Nastasii, ale do Alice, która wciąż nie odpowiedziała na pytanie Powiernika Pamięci - Mogę na ciebie liczyć?
  3. Blizny na twarzy? Pfff, nie doceniasz skali ich kłótni małżeńskich A sprawa niezwiązana - nie wiem, czy zauważyłaś, Mroczek (biorąc pod uwagę niewielki odstęp czasowy) ale tam jest jeszcze jeden zestaw odgłosów w tle . To raczej nic nie zmienia, ale na wszelki wypadek zaznaczam (żeby nie było przegapionych postów).
  4. Terry Andrews Terry - w przeciwieństwie do Alice - nie powstrzymał się przed spoglądaniem na nią. Ba, posłał jej długie, zdumione spojrzenie. Nagle poczuł się tak bardzo, bardzo znużony... - Alice - odezwał się zmęczonym głosem, czerpiąc siły bardziej z otaczającego ich sanktuarium niż z nadwątlonych rezerw śmiertelnego ciała i umysłu - Camorra ma przykry zwyczaj docierania do niemożliwych do odnalezienia celów. Uwierz mi, proszę, że kiedy proponuję Lidii rozważenie zamiast tego drobnej sztuczki z nagięciem przeznaczenia tak, by, jeśli dobrze pójdzie, w ogóle zdjąć im kogoś z radaru, to nie ze złośliwości wobec ciebie ani z braku wiary w twoją moc. A swoją drogą, a propos zdawania się na twoje umiejętności, to mi przypomniało. Nie zajęliśmy się tym na naszym zebraniu, ale... mieliśmy tu dziś tego szpiega, rzekomo Powiernika Telekinezy i wpływów zewnętrznych, czy czegoś takiego, Lidia wie dokładniej. Problem w tym, że takiego na Ziemi nie ma, przynajmniej wedle tego, co powiedziała Wicehrabina Dociekliwości. Myślisz, że mogłabyś ustalić, kto to był i dla kogo pracuje?
  5. Terry Andrews - "Kotwicami" Haspa? - Terry zmarszczył brwi, zaniepokojony, ale w następnej chwili zrozumiał, o czym siostra najprawdopodobniej mówiła - A nie, czekaj, masz na myśli kotwicę oraz jej ofiary, prawda? A do Markizy Samobójstw właśnie ruszaliśmy kiedy... - zamilkł na moment, spoglądając pochmurnie na schody prowadzące na najwyższe piętro Pałacu, do Wewnętrznego Sanktuarium. - W każdym razie, upewniłem się że realnym problemem jest tylko sama Kotwica - wzruszył ramionami, choć beztroski w jego głosie czy twarzy próżno by szukać - poza tym snucia planów to za dużo nie było. Raczej... porządkowanie spraw na przyszłość, żeby się w ramach przyjaźni i współpracy z Miejskimi Mitami nie obudzić nagle z monstrualnymi statystykami dziwnych śmierci i tajemniczych zniknięć. Bo wtedy musielibyśmy coś z tym zrobić i byłoby przykro wszystkim zainteresowanym. A co do reszty pracy, jasne, mam trochę rzeczy do zrobienia, ale pięć minut mnie nie zbawi. A program ochrony świadków, który może zadziałać na Camorrę... cóż, zabrzmiało po prostu jak coś z podwórka Pamięci i Wspomnień.
  6. Dwójki to ja też nie grałem Ale chodziło mi o Inkwizycję - a dokładniej o tym, czego się dowiadujesz o poczynaniach magów w Fereldenie w międzyczasie. Chociaż jeśli grałaś ścieżkę Templariuszy, to w sumie nie wiem, czy się dowiadujesz I wzdech Muszę kiedyś opanować telepatię, wtedy byłbym w stanie przekazać wszystkie niuanse i uniknąć nieporozumień BEZ sprawiania wrażenia, że ludzi jak idiotów traktuję
  7. Nah, nie było tak źle, jesteś uprzedzona po prostu, o A jak porównać z tym idiot ballem którego wręczyli magom w Inkwizycji, to już w ogóle kreacja Anory w Originsach jest nieomal idealna Odnoszę dziwne wrażenie, że właśnie zostałem obrażony, ale i tak dzięki
  8. Jedyny sposób, żeby zobaczyć Anorę w DAI, to jak się ją zrobiło królową Oraz, może to moja wina (czytanie zbyt uważne kodeksu i innych takich) ale nacisk tu jest na władzę "którą straciła". W Originsach wiemy, że Anora, de-facto, rządziła Fereldenem i to dzięki niej to wszystko się jakoś kręciło (zanim Plaga przyszła), bo jej mąż młotkiem który widział w sobie bohatera z legend albo, w najlepszym wypadku, dowódcę armii - a takie głupoty jak to, żeby się finanse dopinały, ludzie nie głodowali, infrastruktura nie rozsypała? Nie na jego głowę. Najbliższe królowania co Cailan zrobił to knucie z Celene, żeby puścić Anorę w trąbę i ożenić się z Cesarzową... Słowem, mamy do wyboru w Originsach kobietę, która pokazała, że jest kompetentnym gospodarzem oraz... faceta który nie chce być królem i nigdy nie dowodził ani nie zarządzał NICZYM - ba, jego podejście do odpowiedzialności jest takie, że jak spotkał się z bohaterem(ką) gracza, to natychmiast oddał mu(jej) komendę, chociaż wedle starszeństwa to ewidentnie on powinien dowodzić. Z całą sympatią dla Alistaira i tego, jaki z niego miły w sumie gość, Originsy raczej nie dają nam powodu spodziewać się, że sobie z odpowiedzialnością za państwo poradzi... nie wspominając o fakcie, że on w ogóle nie chce Tak czy siak, optymalne wyjście to było wydać Anorę za Alistaira (znaczy, bardziej to Alistaira się za nią wydawało ale to szczegół ) i kazać im rządzić razem. Natomiast... No, oczywiście, ale kiedy gadamy o przyszłości postaci i świata z tej sesji, to poniekąd z założeniem, że żadne z nas MG nie jest, więc raczej powinniśmy się ograniczać do takich sił i okazji, jakie zasugerowane są w świecie. Nawet jak wymyślałem scenariusz zrobienia Morgo teveńskim Archonem, to korzystałem z niedomówień, ale opierałem się bardzo mocno na dostępnej wiedzy: że status rodów jest mocno uzależniony od talentu magicznego, że można zostać Tevinterczykiem jak się "odpracuje", że osobisty talent magiczny otwiera wiele drzwi a pozycja Archona jest zasadniczo dziedziczna - ale może być dziedziczona z mistrza na ucznia raczej niż w linii krwi. Słowem, znalazłem ścieżkę do tronu Archona i zwróciłem uwagę na to, że Morgo ma wszelkie kwalifikacje, by na niej stanąć i nią podążyć. Podobnych punktów zaczepienia dla skłócania Anory z Zakonem po prostu nie mamy, co czyni ten scenariusz z grubsza adekwatnym do "przyleciał smok i zjadł królową" - nie jest to sprzeczne z logiką świata (są w nim duże smoki i czasem mogą kogoś zjeść) ale, powiedzmy sobie szczerze, nie jest to rozwój wypadków szczególnie mocno zakorzeniony w wydarzeniach naszej sesji albo kanonie oryginalnych gier
  9. Skoro nie planujesz grać, to mogę zaspoilerować
  10. Sksydełka, zdaje się, były bezpieczne od Zanim, które w ich przypadku jakoś nie nadchodziło, choćby się za sprawy mniej Szybko zabierały
  11. Akurat nie to miałem na myśli, to była przemyślana i w ogóle rekrutacja, o! ...za to był kiedyś moment, że omal nie zrobiłem rekrutacji do sequelo-wznowienio-reboota... ...i, niezależnie, mam napisany kawałek czegoś podręcznikopodobnego do WfW, ale w trakcie właśnie mi się "Zanim" skończyło No, ale jedno wiadomo na pewno: sksydełka były kochane
  12. Ale ja zaczynałem Zanim - tylko w trakcie do mnie docierało i było po ptokach
  13. Ej, ale idea nie jest aby, żeby dotrzeć do celu Zanim?
  14. Damn, tak wiele różnych rzeczy zależnych od Procesu wlokło mi się (albo wlecze) bądź wręcz utknęło w martwym punkcie, bo nigdy nie udało mi się opanować tego magicznego podejścia To nie takie łatwe jak reklamujesz, Charlie!
  15. Tyle tylko, że - jeśli nie wskażesz dlaczego POWINNIŚMY spodziewać się takiej szarej eminencji - to już nie analizujemy sytuacji, tylko wymachujemy władzą autora/MG nad materiałem. Cytując ciachnęłaś moje zdanie, więc pozwól, że przypomnę: Znalezienie zwłok nie gwarantuje, że są prawdziwe, przecież - a więc nie zaprzecza mojemu scenariuszowi. Więc tak, jasne, można sobie zrobić szarą eminencję, zaginionego kuzyna albo tysiąc innych rzeczy, które zatrzęsą tronem Anory. Albo może nagle Anora doznać udaru i stać się niezdolna do pełnienia obowiązków. Ale to nie są rozważania spod znaku obserwatora "jak wygląda sytuacja" albo gracza "jak Morgo może rozegrać tę sytuację". To jest myślenie z punktu widzenia autora, który ma władzę absolutną, może tworzyć postaci i zdarzenia jak uzna za stosowne, a skrępowany jest co najwyżej wewnętrzną spójnością efektu końcowego, żeby czytelnicy/gracze nie rzucili dzieła w kąt jako steku bzdur, który nie trzyma się kupy. Podsumowując: Czy jest możliwe stworzenie sequela w którym Zakon z jakichś powodów opowiedział się przeciw Anorze, a to doprowadziło do jej obalenia przez Fereldeńczyków? Oczywiście - takie są prerogatywy autora/MG. Tyle, że po prostu nie wynika taka możliwość z tego, co wiemy o świecie. Wymaga wprowadzenia do fabuły nowych sił i okoliczności, których istnienia jak dotąd nie mamy nawet powodu podejrzewać, chociaż trochę w Fereldenie siedzieliśmy i jakieśtam pojęcie o układach sił wewnątrz zdobyliśmy. Niemniej, oczywiście, autor mógłby napisać ciąg dalszy taki, o jakim mówisz - ale na tym poziomie ingerencji w świat to mógłby już napisać praktycznie dowolny inny, co po prostu odbiera sens dyskusji na temat tych scenariuszy.