Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Nadia

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    7144
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

2 obserwujących

O Nadia

  • Ranga
    Sweet child in time
  • Urodziny 18.10.1985

Previous Fields

  • Systemy RPG Każdy z sensownym MG
  • GaduGadu 5272011

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Female
  • Location Kielce

Ostatnie wizyty

8179 wyświetleń profilu
  1. Oriana Lawsmith - Leczę - uśmiechnęła się kapłanka znad kubka, z którego unosił się jakiś ziołowy zapach - Dzięki łaskawości mej Pani niektóre moje modlitwy zostają wysłuchane. No i oczywiście potrafię walczyć. Potraktowała swe umiejętności skrótowo celowo unikając nazwania mocy, którymi władała zaklęciami. - No i jeszcze znam się na ceremoniach pogrzebowych, więc gdyby komuś coś się stało może liczyć na to, że zostanie pochowany zgodnie z wybranym przez siebie obrządkiem. Właściwie to możecie powiedzieć mi już teraz jaki styl pochówku preferujecie, czasami później nie ma na to czasu. Pytanie zadane było w sposób poważny, acz dość naturalny. Ot, takie rozmówki na pełnej śmiechów i tańcu zabawie. Jak to mówili: "Nikt nie potrafił tak ożywić atmosfery jak kapłan boga śmierci".
  2. Cytadelę dostrzegli szybko, albowiem już z daleka było widać jej poskręcane w spirale wieże, flagi wyglądające jak dzieło sztuki Salvadora Dali, łopoczące każda w inną stronę i mury, kolorowe i lśniące jak kula disco z dyskotek lat osiemdziesiątych. No i oczywiście były też potwory, te wielkie, jednookie cyklopy, wielkości kamienic na Bronxie, były ogniste demony co jakiś czas puszczające fireballe dla zabawy, była też masa człekokształtnych konstruktów z świecącą szparą w miejscu oczu. No i ogary, wszędzie były ogary. Zgodnie z planem Satana, jasnowłosa kobieta, która przedstawiła się jako Clea i Tom odeszli na bok, po wstędze, która wiła się wokół twierdzy. Diana i Daimon nie musieli czekać długo, ot tyle żeby on zdążył powiedzieć: - Zdarza się, to zresztą moja wina - odpowiedział chyba na jej przeprosiny w końcu - Ale trzeba przyznać kopiesz nieźle, nie spodziewałem się. W oddali coś huknęło i ogary postawiły uszy na sztorc, a potem wycie wypełniło całą krainę. Ktoś wystrzelił fajerwerki, wnosząc po kształtach jakie przybrały (cycki na zmianę z dłońmi pokazującymi fucka) była to Santana. To wystarczyło; większość demonów ruszyła we wskazanym kierunku, jedne szybciej (ogary), drugie wolniej (cyklopy) i wkrótce większość zniknęła za horyzontem, skąd dobiegało już tylko przerażające wycie. Na straży cytadeli został jeden cyklop i dwa ogniste demony wyglądające jak dżiny z gier z serii Heroes. - Cholera, one nie pójdą - mruknął w końcu Daimon - Dobra, idziemy, jakoś zwiąże je walką, a ty potem biegnij do środka.
  3. W błahych sprawach na luzie możecie pisać. Jakby się nagle okazało, że błahe spawy są ważne to dam znać w komentarzach i szybko da radę zmienić.
  4. Ok, czyli oficjalnie skracam do trzech dni. Oczywiście jakby komuś coś wypadło czy coś, to pisać. Poczekam. @NiemiłosiernySamarytanin: Ty wydaj rozkaz ludziom z Roty, a nie telepatycznie się z nimi porozumiewaj.
  5. No będzie brał na smutne oczy!
  6. A jak patrzysz na skrócenie do trzech dni terminu odpisu? I pomyśl jaka zemsta będzie słodka!
  7. Nikt Ricie nie potrafił odpowiedzieć czemu tak podle ją niedoinformowano, toteż ruszyli dalej; zgodnie z jej życzeniem: górą, koło północnej wieży. Przybudówki tam stały, a jakże, chlewiki pełne świnek, które chrumkały radośnie niezależnie od pory dnia i nocy. Profesorom, którzy mieli w wieży swe gabinety wieprzki nie przeszkadzały, powszechnie uważano, że studenci są dużo bardziej dokuczliwi i naprawdę kultura trzody chlewnej stała na zaskakująco wysokim poziomie. Rita musiała się z tym zgodzić, bo ledwie wdrapała się na pierwszy chlewik trafiła stopą na spróchniałą deskę i poleciała w dół, prosto na trociny obijając sobie trochę miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę i brudząc ubranie. Tam świnki ją otoczyły i zaczęły trącać ryjkami, niechybnie motywując do dalszych działań. I z tak licznymi fanami udało się! Wdrapała się zwinnie niczym wiewiórka z taką gracją, że wiedźmin mógł się schować. - Nieźle, nieźle - skomentował Will, który chwilę wcześniej znalazł się na górze. Jeszcze trzeba było zeskoczyć na dziedziniec. Tu już Ricie tak elegancko nie poszło i musiała trochę nieplanowo się poturlać brudząc sobie jeszcze bardziej płaszcz, ale najważniejsze, że była na dole. Obok niej równie niezgrabnie wylądował Will i Priscilla, która uszkodziła sobie lewy nadgarstek. - Dobrze, że nie prawa, bo bym nie mogła grać - pocieszyła sama siebie - Ale w walce ze mnie pożytku nie będzie żadnego. Chociaż wcześniej też był raczej niewielki. Szybko schowali się za niewielką szopką, która wyglądała jakby przetrwała już kilkanaście wybuchów i Will usztywnił rękę bardki. A potem za jej przewodem ruszyli ku bibliotece. Niewielkimi drzwiami weszli w mury uczelni i unikając jednego patrolu spokojnie przeszli dalej, aż pod wieżę, gdzie była biblioteka. I gdzie nieoczekiwanie był drugi patrol: jeden żołnierz znudzony oparł się na mieczu, a drugi opierając się o okno czytał sobie coś w blasku latarni.
  8. No ja myślę, że naczelnym zadaniem szpiega jest zdobywanie informacji. Po to się głównie szpieguje chyba, nie?
  9. No ja mogę skrócić, ale to wszyscy zgodę dać muszą. Z trzy dni? Co wy na to? I cieszę się, że się podoba.
  10. I post proszę. Podmieńcie proszę w poprzednich postach avki na te z ramkami. I za ramki Vi dodaj sobie kolejny punkt fortuny, inni niech się nie martwią okazji będzie jeszcze dużo. W ogóle jak pisze o bratu Jadwini to przed oczami zawsze mam to: No i macie już śledztwo do przeprowadzenia oczywiście.
  11. Roy czekał na brata przy wyjściu przepuściwszy wpierw najznamienitszych gości, w tym i Hetmana Sobieskiego z żoną, a potem ich świtę. - Bracie - zawołał w ojczystym języku i ucieszył się wyraźnie rozkładając szeroko ręce by go objąć - Rad jestem, że cię widzę w dobrym zdrowiu. Zwłaszcza, że nastroje w mieście dla nas bywały lepsze, oj lepsze. Na pytające spojrzenie brata zaraz kontynuował myśl. - Szlachta nie chce obcokrajowca na tronie, a magnaci prędzej umrą niż kogoś między sobą wybiorą. Stąd i niechęć do wszystkich obcokrajowców, jakbym nie wiem, ja się na króla pchał, ha! A co tam u ciebie, na kogo pan hetman zagłosuje wiesz? Roy odwrócił się i fuknął na tłum szaraków napierający, ale zaraz się zreflektował, albowiem pierwszą dojrzał pannę. Skłonił się lekko przepraszając i zaraz odwrócił się do brata ciekaw jego odpowiedzi. Osoba, która z niezadowoleniem popatrzyła na Hankę chyba była kimś ważnym wnosząc po ubiorze i tym jak ustępowali mu drogi ludzie przed nim. Na szczęście powodów do zwady nie dał i rozważań czy warto takiemu na odcisk nadepnąć panna nie musiała snuć. Zresztą wzrokiem musiała pilnować Wojewody, a i brat sprawy nie ułatwiał marudząc gdzieś z tyłu i próbując znaleźć się bliżej znajomej panny. A niechętnie przy tym patrzył na towarzyszącego jej szlachcica! Nic to, że był o głowę od Mikołaja wyższy i w barach odpowiednio szerszy, Hanka znała brata na tyle by wiedzieć, że takie drobiazgi rzadko mu przeszkadzały. - Pięknie wyglądasz - pocieszył Jan siostrę nie zauważając niechętnego mu spojrzenia - Nic się nie martw, panna hetmanowa cię pokocha i zrobisz karierę na dworze. Będziesz brała udział w balach, świata zasmakujesz, zobaczysz jeszcze ja przy tobie będę jak wiejski głupek. Mówił coś dalej, ale Jadwiga go nie słyszała spoglądając za błyskiem światła w górę, na witraż przedstawiający Pietę. Obraz przez ułamek sekundy jakby zamigotał i ożył, widziała wyraźnie. Matka Boska w czerwonej sukni potrząsnęła czarnymi lokami trzymając na podołku głowę syna swego. Światła migotały ożywiając smutną scenę, aż ktoś pannę Steckiewicz lekko trącił w ramię wytrącając z oszołomienia i przywracając świat do realności. To Prymas Olszowski, przed którym dygnęła, ją minął przechodząc w blasku rzucanym przez czerwone szkiełko, za nim podążał z głową nisko opuszczoną jezuita. - Panno Jadwigo! Rad jestem spotkać mą dobrodziejkę - ledwie opuścili kościół przed rodzeństwem pojawił się pan Spytkowski z towarzyszącą mu niewiastą. Dokonano prezentacji, dzięki której napięcie w powietrzu wyraźnie spadło i rozpoczęto miłą, acz niezobowiązującą konwersację. W końcu ile trzeba mieć szczęścia, by w tak wielkim mieście tak szybko na znajomka trafić? Który jeszcze jak się okazało nocleg wykupił niedaleko, ledwie dwie gospody dalej! Rozmowę przerwało pojawienie się Magdusi, która przedarła się przez tłum i z kuzynostwem i ich znajomymi zaraz się przywitała. - Tak pomyślałam, że możecie teraz pójść ze mną - przekazała radośnie - Bo Pani jeszcze chwilę potowarzyszy Hetmanowi i zaraz do dworu ruszamy. Nie czekając na odpowiedź porwała za sobą Jadwinię i torując sobie drogę ruszyła na przody, gdzie najznamienitsi toczyli rozmowy. To była okazja dla Hanny i Mikołaja! Zwłaszcza, że Jan Spytkowski zaraz ukłonił się przed Hanką i gestem puścił ją przodem, by śladem siostry podążyła. A oczy mu przy tym błyszczały! Mikołaj Sobieski jak zwykle czaił się w pobliżu czekając jak stryj rozmawiać skończy z wojewodą Pacem. Nie słyszał dokładnie o czym rozmawiali, ale się domyślał, wszyscy zwolennicy opcji francuskiej zastanawiali się na ile w realizacji planów przeszkodzi im hasło Olszowskiego "Piast na króla!". Ruch się zaraz zrobił, za hetmanem dojrzał pana Guthrie, rotmistrza w towarzystwie drugiego szlachcica, a podobnego! I ruch za panią Sobieską także się zrobił, bo zaraz koło Larysy Magda stanęła dwie inne panny urocze ze sobą prowadząc i do wszystkich trzech paplając wesoło, acz pewnie niezbyt mądrze. - Brednie to są - zawołał głośno hetman, tak że wszyscy w koło mogli go słyszeć - Kogo oni chcą na tronie? Wiśniowiecki już nie żyje, inni wielcy wojownicy poumierali. Więc kto? - Powiadając, że syn Wiśniowieckiego się nada, uczony, w świecie bywał. - A widziałeś ty go wojewodo? - parsknął kpiąco Sobieski - Toż to wieprzek, rozmemłany, miękki niczym brzuch niewieści wieprzek. Gdzie takiemu na tron? Tu trzeba mieć łeb mocny, a jeszcze mocniejsze nogi, by kopniaki równo rozda... Charknął głośno hetman i się zakrztusił. Odkaszlnął raz, drugi, oczy mu na wierzch wyszły, a ręce za gardło chwyciły. W oka mgnieniu runął na ziemię i miotać się po niej zaczął strasznie. Pani hetmanowa krzyknęła głośno i ku mężowi się rzuciła podobnie jak wybiegły z tłumu mężczyzna, cyrulik wnosząc po torbie i tym co w niej trzymał. Próbował otworzyć Sobieskiemu usta, by powietrza trochę mógł nabrać, ale próżny trud. Zaciśnięte wargi stały się fioletowe, a żyły na twarzy poczerniały i pulsowały strasznie. Ta agonia trwała kilka chwil, nim w końcu Sobieski puścił szyję i padł bez tchu. - Nie żyje - wyszeptał cicho cyrulik bezradnie patrząc na swe narzędzia, które okazały się niewystarczające. - Nie żyje... - zaraz podchwycił tłum, który przekazał tą wieść dalej, aż na krańce ulicy, a potem Warszawy. Marysieńka przez chwilę miała twarz kamienną, ale kiedy złożyła głowę męża na podołku swej czerwonej sukni załkała cicho. - Otruty - szepnęła cichutko Larysa, tak że trzy panny stojące obok mogły ją usłyszeć. - Przerażająca śmierć - stwierdził spokojnie z niemieckim akcentem szlachcic stojący za braćmi Guthrie. - Czarnoksięstwo! - wydarł się brat Hubert, jezuita nad uchem Mikołaja Sobieskiego - Czarna magya! I dopiero wtedy podniosło się larum. Czary! Czary! Wiedźma zabiła hetmana! Boże miej nas w opiece! Czary!
  12. Ja tylko chciałam zaznaczać, że proszę nie mylić molestowania z uwodzeniem. Wiki podaje taką ładną definicję molestowania: Więc zagadanie do kogoś, że jest jego ojciec był złodziejem bo ukradł gwiazdy molestowaniem nie jest. Za to łażenie za kimś godzinę i powtarzanie tego mimo niechęci tej osoby już tak.
  13. Ktoś mnie rozumie! <3