Nadia

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    7652
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Nadia

  • Ranga
    Sweet child in time
  • Urodziny 18.10.1985

Previous Fields

  • Systemy RPG Każdy z sensownym MG

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Female
  • Location Kielce

Ostatnie wizyty

16300 wyświetleń profilu
  1. ~ Baw się dobrze! - Daan rzucił tylko tyle najwyżej nie planując jej rozpraszać, tak że Rita mogła skupić się w pełni na swym zjawiskowym sunięciu. Sunęła i sunęła wyłapując ze trzy męskie spojrzenia pełne aprobaty, aż dosunęła do gospodarza. - ... i ja mu na to: to był skeligijski wieloryb ośle! - to najwyraźniej był koniec historyjki bo de Jong przerwał, a towarzysząca mu blondynka zaśmiała się głosem perlistym niczym dzwoneczki. - Oh, nie mogło tak być! - pokręciła z niedowierzaniem lekko uchylając pełne, karminowane wargi. - Ależ było, było, zapewniam cię moja piękna! A opowiadałem pannie jak polowaliśmy w Poviss na feniksa? - Nie, tego jeszcze nie słyszałam! - dziewczyna położyła z przejęciem dłoń na obfitym biuście - To one naprawdę istnieją? - Istnieją, istnieją. Ha! Jednego niemal sam złapałem, na lasso! Panienka, wie co to lasso? - Taki długi sznurek? - "Taki długi sznurek", wyborne! Już tłumaczę: lasso moja piękna to lina zawiązała w specjalny sposób o taki... Milan zaczął pokazywać jak wiąże się takie lasso, a blondynka pochyliła się tak, że niemal oparła piersi o jego ramię. Oboje zdawali się zupełnie niezauważać stojącej obok Rity: bankier zajęty był dziewczyną, której czarna suknia była nie tylko bezwstydnie obcisła, ale i uszyta z koronki, która prześwitywała zachęcająco tu i ówdzie. A na twarzy tajemniczej panny, niewątpliwie ślicznej jak u lalki, malował się wyraz całkowitego zafascynowania jego słowami.
  2. Mag wstąpienie i monastyr po polsku jeszcze do wzięcia? Bo bym chetnie wziela. :-)
  3. Kayleigh "Kay" Sullivan No i proszę, ptyś z pianką miał dostęp do dokumentów ochrony firmy, którą chciał obrobić. Kay z daleko śmierdziało to podpuchą, pewnie typ chciał przetestować systemy ochronne korpo przy ich udziale. Na pewno jak zniknie trzeba było opracować plan b, c, a nawet i d, na wszelki wypadek. I upewnić się, że środek zmiękczający beton faktycznie działa przez dwie godziny. - A co z zawartością walizki? - powróciła do pytania, na które odpowiedzi nie padły - Coś magicznego czy w inny sposób niebezpiecznego? Nie można trząść, rzucać, zalewać wodą? Pochyliła się do przodu splatając ręce, tak by znów trochę naruszyć przestrzeń osobistą ptysia.
  4. Przesadzacie. To tylko proste pytanie do zleceniodawcy, może go lekko wybić z rytmu i nastroić odpowiednio do negocjacji.
  5. Kayleigh "Kay" Sullivan - Hola, wstrzymajcie konie - Kay przeciągnęła się i całkiem bez ostrzeżenia położyła nogi na stole tuż pod nos "Pana Jonesa", którego w myślach nazywała czule ptysiem z pianką - Dziesięć tysięcy na osobę brzmi dobrze, ale myślę, że powinniśmy porozmawiać o kosztach dodatkowych jak wspomniała koleżanka - skinęła głową w kierunku Angel, która zyskała w jej oczach - Praca na last minute, w dodatku na cudzym planie... To wszystko są koszta. - Ale w sumie żeby je całkowicie oszacować musimy znać faktycznie wszystkie detale - dodała po namyśle - Ale rozumiem, że jest pan otwarty na negocjacje? Dobrze - odpowiedziała sobie sama nie dając gościowi dojść do głosu - Gdzie znajduje się laboratorium? Muszę obliczyć koszt paliwa i opłatę za parkowanie - rzuciła udając powagę - I jakiej ochrony możemy się spodziewać? Ostatnie pytanie padło zupełnie serio.
  6. @Fumiko: nawet, nawet, tylko mniej golizny. @Red:
  7. Charles Caulfield Dziadek wyglądał na szczęśliwego: ktoś mu w końcu wierzył! Z zapałem pokiwał głową i ruszył w kierunku rzędu butelek, na których nie zgadzała się data. Oczywiście byłoby dużo łatwiej gdyby wiedzieli czego dokładnie szukają, ale i tak Di mogła być pewna: Cahrles Caufield wychwyci każdą zmianę w swym piwie. Pół godziny, tyle dokładnie zajęło im obejrzenie każdej butelki z tego rzędu i sprawdzenia czy na etykiecie nie ma jakichś wskazówek, a potem delikatne odłożenie na bok ("aby się nie pomyliło!"), nim dotarli do przedostatniej, tej, która powinna być na przedzie i w której coś grzechotało podejrzanie. - Jak on mógł zepsuć moje piwo?! - zapytał żałośnie dziadek, ale Di go nie słuchała, tylko dość bezceremonialnie otworzyła butelkę i wylała do zlewu jej zawartość tym samym wchodząc w posiadanie malutkiej karty pamięci zamkniętej w wodoszczelnym futerale. Karty, na której powinny się znaleźć informacje warte dożywocia.
  8. - Mhm... - nierządnica spojrzała odruchowo na brzuch Zity, a potem się odsunęła robiąc przejście - Dobrze trafiłaś, idź tam w dół, cały czas prosto aż do najgłębszych lochów. Ale uważaj starucha nigdy nie pomaga za darmo. Zicie nie pozostało nic innego jak podziękować i wejść w czeluście, które kojarzyły jej się z zejściem wprost do piekła. Pochodnie wisiały rzadko i dziewczyna musiała iść głównie na wyczucie dłonią trzymając się muru. Z wnęk po bokach dwa razy dochodziły ją grzeszne jęki, a raz słyszała płacz i odgłosy bicia. Dwa razy widziała jakieś dziewczęta, pobite, z bliznami, które syczały na nią niczym dzikie koty gotujące się do ataku. Minęła je, wszystkich tych piekielnych wysłanników minęła i w końcu dotarła na sam koniec, gdzie od szepciuchy dzieliły już ją proste drzwi. - Wejść! - nawet nie zdążyła zapukać, gdy dobiegł ją rozkaz brzmiący jak szuranie paznokciami po ścianie. Celę, którą miała zajmować wiedźma oświetlało jedno łuczywo rzucające migotliwe błyski na stół zawalony jakimś zielskiem i na klatkę, w której popiskiwał szczur. - No, no, no. Któż odwiedził starą Ravelę? - szepciucha wyłoniła się z jednego z czarnych kątów niczym mara nocna. - Widzisz mój drogi jaka ślicznotka? Czegoś tu szukasz, przecież nie jesteś brzemienna. Jej pokryte bielmem oczy zdawały się przezywać na wylot. - Trucizny szukasz? Pozbyć byś się kogoś chciała? Czy napoju miłosnego, by zawsze cię chciał ten jedyny idiota?
  9. - Nie upija się. To eleganckie przyjęcie, nie biesiada; stoły będą ustawione pod ścianą i obłożone przekąskami, a między wami będą krążyć kelnerzy z szampanem. Nie będzie pijackich przyśpiewek, zwalania się pod stół i hucznych toastów - wyjaśniła Sophie, a Lynn ziewnęła - I raczej na pewno będzie więcej panien zabiegających o jego protektorat i innych włazidupów. To wpływowa persona. No, ale na nas już czas. Pamiętaj: jesteś Asselyną de Wymarck, skromną, ale żądną przygód novigradzką arystokratką, i wczoraj przypłynęłaś na Różanej Cesarzowej. Wyposażona w nową tożsamość, przydatny sprzęt i dużo pewności siebie Rita w końcu opuściła siedzibę wywiadu i wsiadła do karocy. Po zmroku Lan Exeter prezentowała się chyba jeszcze bardziej okazale niż za dnia. Kanałami pływały gondole wyposażone w latarnie, a piękne budynki rozświetlone były w elegancki sposób. Droga do domostwa Lady van Syk minęła jak z bicza strzelił i już po chwili Rita oglądana była uważnie przez korpulentną, niską damę w średnim wieku. - No, no, no - mamrotała do siebie tajemniczo - Trochę mniej buńczucznej miny skarbie. Pamiętaj: młode dziewczę powinno być niczym jagniątko, musi zapraszać do zaopiekowania się sobą, przyciągać niewinnością, łagodnością charakteru i sprawić, by towarzyszący jej mężczyzna czuł się podziwiany. Musisz się śmiać z ich dowcipów i podziwiać ich mądrość. Nawet jeśli te pierwsze są drętwe, a to drugie jest iluzoryczne. Dobrze, to do rezydencji Milana podpłyniemy dżonką, ona jest położona nad wodą. Faktycznie, do trzypiętrowej, bogato rozświetlonej willi, prowadził osoby kanał pilnowany przez dwóch strażników, którzy oczywiście niezwłocznie przepuścili znajomą im Lady van Syk. Kobieta nawet nie zwróciła na nich uwagi zajęta opowiadaniem Ricie o modnych sukniach, o tym, że perły zawsze są modne, o tym jaka ta wojna jest straszna i o bucikach z noskami, które miały być hitem następnego sezonu. Zamilkła dopiero, kiedy weszły do westybulu, gdzie dwóch kamerdynerów zabrało od nich ciepłe futra i poprosiło dalej. W wielkiej sali balowej było dokładnie tak jak opowiadała Sophie: stoły z przekąskami, głównie owocami morza, rozstawione były pod ścianami, na których licznie wisiały złote kandelabry. Z prawej strony, na podium, stała orkiestra grając spokojną melodię, ale nikt nie tańczył. Wszyscy goście, a było ich mrowie: panie w pięknych sukniach i panowie w eleganckich dubletach, snuli się i gawędzili co jakiś czas skubiąc kawałki ośmiornicy i biorąc szampana od ubranych na jedną modłę paziów. - Oto Milan - Lady van Syk zrobiła leciutki ruch ręką wskazując na stojącego w centrum knypka, który właśnie opowiadał jakąś facecję sprawiając, że stojąca obok blondynka wybuchła śmiechem - Zaraz cię prze... tak? Kochana! "Opiekunka" Rity ucieszyła się niezmiernie na widok siwowłosej matrony ubranej w suknie kapiącą wręcz złotem. Starsza pani pociągnęła gdzieś van Syk ("koniecznie muszę ci kogoś przedstawić!") i von Ayerówna nagle została sama. No, prawie sama. ~ I co, jesteś na miejscu? ~ głos Daana zabrzmiał głośno i wyraźnie, jakby stał tuż obok. Blondynka stojąca obok de Jonga znów zaśmiała się z jego żartu.
  10. Oriana Lawsmith No i niestety próba pokojowego przejścia dalej nie powiodła się, kapłanka tylko westchnęła. - Ciemnooka pani! Obdarz mych towarzyszy swymi względami! Na dłuższą modlitwę nie było czasu, Oriana chwyciła broń i przesunęła się tak by gargulec nie sięgnął Merveil. Udało się, nie sięgnął, za to pazurami rozorał odrobinę skóry na ramieniu kapłanki. Czując wściekłość dziewczyna wycelowała, trafiła i... ledwie trochę pyłu się uniosło. Kolejne ataki przyniosły podobny efekt, jej morgestern po prostu sobie nie radził z kamienną skórą stworą w przeciwieństwie do miecza odnalezionego przez Jareda i do Gorgi, której pięści poruszały się w zastraszającym tempie krusząc rzygacze. To było naprawdę imponujące i kiedy w końcu potyczka została skończona kapłanka także podeszła do mniszki. - Słyszałam o osobach, których pięści mogą pokonać kamień, ale nigdy niczego takiego nie widziałam - Oriana pokręciła głową - Zaprawdę imponujące. Ktoś potrzebuje leczenia? Rozejrzała się po pozostałych, na swoje zadrapania póki co nie zamierzała marnować bożej łaski.
  11. Charles Caulfield - Ellie nie pozwoliła mi kupić broni - ogromny zawód ciągle pobrzmiewał w głosie dziadka. Kiedy Di wkroczyła do magazynku z piwem był właśnie zajęty montowaniem sznurka na wysokości kostek. Opornie mu to szło, bo ciągle kombinował, żeby osoba, która się potknie, nie poleciała w jego drogocenne butelki, co na małej powierzchni było prawie niemożliwe. - O tu, tu widzisz? - dziadek wskazał na środkowy rząd butelek, który na pierwszy rzut oka był identyczny z tymi po bokach - Na daty patrz! - machnął ręką z zniecierpliwieniem. I faktycznie, wszystkie piwa stojące w szeregu miały tą samą albo podobną datę napisaną na etykiecie, a to jedno było miesiąc wcześniejsze; tak jak piwa stojące w drugim szeregu. Ktoś wziął butelkę i poprzesuwał pozostałe tak aby nie widać było luki. Co ciekawe nie widać jej było także na tyle. Albo po prostu dziadek się pomylił.
  12. - Znasz babcie - Cam westchnęła - Liczenie ją uspokaja. A że nie bardzo może dźwigać, to zagnała Roberta do pomocy. A dziadek w browarze, a jakże - parsknęła kpiąco. "Browar" dziadka to były dwa pomieszczenia w piwnicy, w jednym miał swoje sprzęty do warzenia piwa, a drugi robi za magazyn. - Montuje, uważaj, pułapkę - kontynuowała Camilla - Bo ktoś mu butelki poprzestawiał. Wyobrażasz sobie, że on powiedział, że jak przyjdzie żądanie receptury za wolność taty to i tak nie odda? Bo "z terrorystami się nie negocjuje"?! - siostra brzmiała na naprawdę oburzoną - Powiedziałam mu co o tym myślę, a on się obraził i tam teraz siedzi. I kombinuje.
  13. Kayleigh "Kay" Sullivan Gadali i gadali o sobie, a Kay słuchała uważnie. Pokręciła tylko lekko głową na pytanie Maxa o innego drinka i uśmiechnęła się, gdy wypłynął temat środka lokomocji. - Mam vana, więc metro nam nie grozi. Dopiła szybko drinka i wstała na propozycję pójścia do orczycy. Nareszcie koniec gadania o jakichś ramotach, misjach na których średnio poszło i słuchania pretensjonalnego akcentu elfki, wiedźmy jak się okazało. Na propozycję Billie Jean ruszyła pierwsza pozwalając by inni podążyli jej śladem i mogli się napawać jakże eleganckim napisem na kurtce sławiącym zamiłowanie do astronomii. Rozsiadła się bezceremonialnie koło orczycy i wysłuchała jej uważnie. - Wszystko się da - odpowiedziała z celową nonszalancją - Ale to nie jest jakaś ściema? Pułapka czy wkręt?
  14. Ponawiam atak + koncentracja. Plus ewentualny move by Merveil ciągle była schowana. Morgensztern: +4/1k8+2 (kłute)
  15. Ponawiam atak + koncentracja. Plus ewentualny move by Merveil ciągle była schowana. Morgensztern: +4/1k8+2 (kłute)