Mhelkir

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1418
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Mhelkir

  1. @Mashiro mówiąc robiony w konia masz na myśli zmianę tempa sesji na inne niż opisane w rekrutacji? Już się tak MG nie podlizujcie, ciekawe co byście powiedzieli gdyby Wam wypadło coś w życiorysie co by sprawiło że przez 3-4 dni nie myślicie o sesji bo nie macie czasu i akurat wtedy mijają dwie tury.
  2. "Zasady były jasne?" @Ego 1. W rekrutacji napisałeś że tempo to 5dni i dlatego wziąłem w niej udział wiedząc jak wygląda u mnie z pracą. Na to się wszyscy pisaliśmy. Drużyna najpierw narzekała że późno odpisuję a potem wraz z Tobą zmieniła tempo gry mimo że umowa z rekrutacji była inna (i stąd wyszło moje zdanie o nieustającej nieobecności). 2. Nie sądziłem że dostanę warna i że nie pamiętasz, że pisałem, że może mnie nie być, od momentu warna do drugiego wywalajacego mnie minęło ile, 3 dni? W takim czasie człowiek może mieć tyle roboty, że nie ma czasu otworzyć kompa albo mieć wypadek i leżeć w szpitalu, naprawdę trochę empatii by się tu przydało tym bardziej że mówiłem że może mnie nie być. Trochę się u mnie dzieje poza pracą również, jeden temat mi odpadł bo podpisałem ugodę z prawnikami na moją korzyść, ale dalej nie samą pracą człowiek żyje i ostatnio jedyne co robię w domu to padam na twarz i idę spać. 3. Jak pisałem o nieustajacej nieobecności to żadnych "ale" do tego stwierdzenia nie miałeś, mogłeś napisać że oczekujesz info co turę, tak samo jak ja mogłem znaleźć 5minut na PW do Ciebie - ale akurat ostatnie 3dni były u mnie bardzo ciężkie i sesja była ostatnią rzeczą o której bym pomyślał. Generalnie rozumiem że spowalniam sesję i nowe tempo odpowiada wszystkim poza mną, ale sposób pozbycia się "balastu" jest naprawdę niemiły. Dzięki wszystkim za grę, wracam do rzeczywistości.
  3. @Ego zgłaszałem że mnie nie będzie... więc dziwi mnie to ostrzeżenie i wyrzucenie z gry :/ Dawałem znać jak wygląda u mnie sprawa przy rozmowie o skróceniu tur do 3dni i gdy ustaliliśmy że mimo to będą 3dniowe to zgłosiłem że w takim razie mnie może czasem nie być aż do końca marca. Ostatnio pracuję po 11-12h i pracowałem w weekend, więc średnio mam jak odpisać. Teraz piszę z taksówki z telefonu jadąc do domu. A "był na forum" to pojęcie względne bo telefon trzyma mnie zalogowanego. //Przypominam o zakazie pisania postów pod rząd w krótkim odstępie czasu. Nyx @Nyx sorka, ale dokleić cytat edytując z telefonu jest chyba niemożliwe na tym silniku forum, a przynajmniej mi się jeszcze nie udało.
  4. Żeście się rozpisali, nie za dużo jak na jedną turę? Ja mentalnie jestem jeszcze w karczmie, no ale najwyżej dodam coś w formie pseudo retrospekcji. W sumie nie tylko Karlowi powinno się oberwać, Marie też skora do bójki i w dodatku gdyby nie ona to imię Laviny i Khergana by nie było znane szlachcicowi, choć może nie wie do kogo mówiła jak nie odpowiedzieli - ale na pewno zrobiła to specjalnie @Ego dam radę odwiedzić znachorkę zanim wyruszymy z nimi?
  5. Zanim wróci szlachetka z posiłkami mamy trochę czasu, zamek daleko. Poza tym chciałbym by się inni wypowiedzieli czy chcą iść z banitami czy nie.
  6. A idziemy? spieszymy się? Khergan przed wyprawą będzie chciał odwiedzić wioskowego lekarza. Zapytać o symbol na kuflu i pogadać z wieśniakami. W sumie imo nie ma co się spieszyć no i nie wiadomo czy każdy chce iść.
  7. Khergan Stalowa Tarcza Khergan cieszył się że dotarli już do wioski, rana koło ramienia nadal dawała się we znaki i miał nadzieję że znajdzie znachora w tej mieścinie który pomoże mu szybciej wrócić do zdrowia. Jadł, pił i weselił się z miejscowymi, pijąc z Rikacem obiecane mu piwo i miejscowe wino z jarzębiny. Wszystko wyglądało pięknie dopóki nie pojawił się szlachcic... Szczerze Khergan nie znał miejscowego prawa dlatego uważnie patrzył na reakcje Luciena, sam nie chcąc się zbytnio wdawać w dyskusję. Krasnoludy z Gór Szarych w ostatniej wojnie ludzi poparły Imperium i o ile mieszczanie czy wieśniacy z Bretonii pewnie o tym nie wiedzą lub dawno zapomnieli, to szlachta i rycerze na pewno trzymają to w pamięci i przy kolejnej wezmą pod uwagę że khazadzi mogą nie pozostać neutralną stroną konfliktu, co może obrócić się boleśnie na ich niekorzyść. Mogą też być uprzedzeni z tego powodu, wojna była przecież nie tak dawno temu, oczywiście nie tak uprzedzeni jak krasnoludy do elfów, czy inne długo-żyjące rasy. Ludzkie wojny trwają krócej, a i sam człowiek swoim krótkim żywotem sprawia że pamięć ich jako rasy lub nacji jest krótka i ulotna, Khergan nie chciał jednak jej obecnie testować. Siedział, pił i czekał... Na nieszczęście Marie i Rikac podjęli decyzję po której reszcie zostało niewiele manewru, i o ile losem nieznanej żeglarki by się mocno nie przejął, nawet mniej niż losem wieśniaków bo miejscowej, znającej prawo i wiedzącej czym ryzykuje na własne życzenie, to już losem Rikaca się przjemował, miał przecież dług do spłacenia. Zwierzoludzie to nie byli, ale długi spłacać trzeba, stąd Khergan wstał i z żołnierską sprawnością przeszedł po stole tak by stanąć przed łowcą, obok Karla, osłaniając tego który uratował mu życie od najbliższych zbrojnych. Niewiele się zastanawiając szybkim ruchem wlóczni zaatakował najbliższego halabardzistę, niech Grimnir ma ich w opiece.
  8. Jakaś taka posucha rekrutacyjna od świąt, nie sądzicie?

    1. Obi

      Obi

      Yup. Od początku tego roku zapowiadam sobie, że zrobię rekrutację do Obiversum, ale na razie wszystko idzie tak bardzo powoli... :<

    2. Pipboy79

      Pipboy79

      Ano. Szkoda.

    3. Gusto

      Gusto

      Niestety. Pora zacząć coś wymyślać (mam 2 koncepty). 

  9. Ale najpierw zjem dopiero co do domu wszedłem, anyway: do północy powinienem odpisać.
  10. Ta presja dojadę do domu z pracy to odpiszę.
  11. Póki nikogo nie atakowała można byłoby pertraktować, nawet związana i prowadzona do zamku to nadal nie powieszona jakby się szlachetka uspokoił i poza wzrokiem jego poddanych może dałoby się go przekonać lub przekupić
  12. Tylko że Lucien nie ma powodów łamać prawa i walczyć z władcą ziem z powodu nowopoznanych ludzi co sprzeciwiają się zbrojnie panującemu w Bretonii prawu W sumie opcji jest kilka, łącznie z taką że Marie i Karla powieszą a reszta pójdzie dalej Ja z deklaracją poczekam na naszego rycerza.
  13. Uff, jak to dobrze że się nieodzywałem i nie przedstawiłem jak już skończymy jako banici pod wodzą rycerza renegata z listami gończymi w całej Bretonii to będę mógł spokojnie wrócić do cywilizacji bo nikt nie będzie mnie kojarzył bardzej niż "był z nimi też jakiś krasnolud z włócznią"
  14. @EgoBy nie przedłużać (bo nie zdążę już napsiać posta przed pracą) to Khergan siedzi, je i obserwuje sytuacje mająć włócznię blisko sprawnej ręki. Wtrąci może jedynie jak Rikac powie o śledzych że "śledczy i łowcy czarownic", co by trochę nastraszyć szlachciurę, bo śledczych pewnie by spławił.
  15. @Egzio pięknie chciałem rzucić coś w podobie tylko bez ściemy o zleceniu od władz miasta bo z moją Ogładą by jeszcze zauważył że kłamię za to z info o honorowym słowie krasnoluda z znanego klanu/rodu i sieżancie prowadzącym śledztwo oraz możliwej wizycie łowców czarownic z powodu mapy w lochach i zainteresowania kultu tym miejscem Tak btw. ciekawe czy to E na kuflach to symbol tego szlachetki, @Ego on lub jego ludzie mają coś takiego gdzieś na ubraniu? W ogóle jest on podobny do tego jegomościa co dom obserwował? (posturą, wzrostem, płaszczem, butami?)
  16. @Dhagar to chyba Twoje 5min słów innego bretońskiego rycerza ten gbur raczej nie zignoruje, mój krasnolud mimo że szlachetnie urodzony z znanego krasnoludzkiego klanu to jednak jest dla okolicznych jedynie jakimś obcym krasnoludem, poza tym krasnoludy z Gór Szarych w ostatniej wojnie między Imperium a Bretonią stanęły po stronie Imperium
  17. Khergan Stalowa Tarcza Khergan po sutej kolacji z z suchego prowiantu zasnął jak dziecko. Młyn - nawiedzony czy nie - dawał poczucie bezpieczeństwa i spokoju a i utrata krwi sprawiała że był bardziej senny niż zazwyczaj. Ranek przywitał z uśmiechem - wciąż żyli, a szlak jak się okazało był już krótki do przebycia i niebawem ukazała się ich oczom wioska Sierrac. Cel podróży. Ze spokojme obserwował radość wieśniaków, aż wyłonił się z nich przywódca. - A powiedz mi Médardzie czy w wiosce jest jakiś medyk, cyrulik lub inna osoba co zna się na leczeniu ran? Nawet proste świeże bandaże i chociaż spiryt do przemycia ran się nada. - NIestety napadli na nas w lesie zwierzoludzie i moje ramię nie uszło całe spod topora jednego z nich, szczęśliwie kolczuga uratowała mnie od utraty ręki.
  18. Post ode mnie będzie jutro rano, przed wyjściem do pracy. Khergan jedynie zapyta o medyka i pójdzie jeść. Pozdrawiam
  19. A bu, a gdzie chwała i śmierć chwalebna dla mojej postaci? Np. w obronie artefaktu przed zniszczeniem by zapunktować w oczach Gonda? Tak podczytuje trochę i w sumie po prostu wracanie do domu wydaje mi się mało pasujące do poszukiwacza przygód.
  20. Możemy tak grać, ale wtedy będą sześciodniowe No PBF zwykle wybierają ludzie co nie mają czasu na grę w rzeczywistości , ale to może poszukaj rekrutacji do innych sesji? Będziesz mieć więcej opcji do odpisywania i każdego dnia w którejś sesji się coś ciekawego wydarzy
  21. Khergan Stalowa Tarcza - Bzdety - żąchnął się krasnolud słysząc bajkę o duchach i komentarz jakoby miał mieć magiczną moc odganiania takowych. Nie miał jednak zamiaru zostawać z chłopstwem które po słowach Karla jeszczeby gotowe tulić się do jego brody. - W każdej opowieści może być ziarno prawdy, ale większa szansa że ktoś tam mieszka i morduje przyjezdnych by inni go nie niepokoili, tak czy inaczej, skoro Karl twierdzi że ze mnie taki amulet to nie mógłbym odmówić mu pomocy i nie pójść z nim i Marie. - To rzekłszy ruszył z nimi. Rękę z włócznią miał jeszcze sprawną, co prawda wolał parować ciosy tarczą niż unikać, ale i tego go w wojsku uczyli.
  22. Ja bym zostawił 5 dni, jak będziemy mieć czas to kolejka zamknie się szybciej, czasem i w 1 dzień, a jak nie to nie, średnia wyjdzie koło 3 dni Wolałbym tak niż sztywny krótki termin, bo wtedy w sumie mam nieustającą "możliwą nieobecność" do końca marca...
  23. Khergan Stalowa Tarcza Khergan wyszedł do przodu licząc na szybki atak swojego przeciwnika gdy coś zaplątało mu się pod nogi - na odchody snotlinga! - zaklnął gdy zorientował się jaki będzie skutek tego nierozważnego ruchu po czym syknął z bólu gdy topór wbijał plecionkę kolczugi głęboko w jego ramię. Na szczęście chwilę później jego adwersarz już nie żył, ugodzony celną strzałą łowcy. - Agh - jęknął i usiadł na zwłokach chaośnika który zadał mu ranę, niech wie jakiej części ciała Khergana jest mu bliski jego żywot. Spojrzał na zwierzęcy łeb siedząc na torsie pomiotu chaosu - niby baran, ale krzepę to ma - zażartował mimo że ledwo co z bólu nie upuścił tarczy, odłożył ją na bok gdy podszedł do niego Rikac. - Dziękuję - rzekł do łowcy - niedoceniłem tych bestii - dodał nie wiedząc w sumie co powiedzieć, było mu wstyd. - Coś mi mówi że już więcej niż jedno piwo jestem Ci winien - rzekł i skinął lekko głową z szacunkiem i podziękowaniem za uratowanie życia. A Khergan należał do tych co nie zapominają i długi zawsze spłacają. Zdjął zgodnie z życzeniem zbroję i jeśli Rikac nie dysponował opatrunkami to poświęcił czysty kawałek swojej podróżnej koszuli. Rana wyglądała paskudnie. Po opatrzeniu ubrał zbroję i wziął linę, odczepił od niej kotwiczkę i zawiązał ją w pętlę z pomocą Rikaca, przełożona przez szyję kilkukrotnie robiła za prowizoryczny temblak. Z trudem zarzucił tarcze na plecy i z włócznią stanął obok swojego oprawcy. Widząc co robi Lavina przeszukał swoje bydlę, by chociaż na piwo mu dał za ten ból i upokorzenie. - Niejeden topór jest potrzebny by powalić khazada - odpowiedział Marie - możemy ruszać - powiedział spoglądając na trasę która dzieliła go od zwierzoczłeka. O co się potknął? Czyżby niszcząc ołtarz naraził się plugawemu bóstwu? "Me życie w rękach Grimnira" - dodał w myślach oddając się pod opiekę przodków.
  24. Od odpisu @Paranormal 9 stycznia nikt się nie odzywa. Wydaje mi się że sesja umarła tym bardziej że inni jak @BigbysHand czy @Fingard pojawiają się na forum. @Teapunk i @LuniLan już rzadziej. Anyway, za mało osób wykazuje chęć do gry a i ja w ostatnim czasie mam dużo mniej czasu, zatem wydaje mi się że pora pożegnać Gniew Króla i zamknąć temat. Szkoda że nie wyszło, tym bardziej że wspomniany król to nie był żaden ludzki czy elfi władca i nawet nie dotarliśmy do początku książkowej przygody. Trochę w tym i mojej winy bo za bardzo przedłużałem podróż i może później gdy akcja jest bardziej dynamiczna sesja by chwyciła. Bardzo dawno jednak nie prowadziłem, a na forum nigdy, stąd pewnie pewne błędy w planowaniu. Tak czy inaczej pora gasić światło było mi bardzo miło, dzięki wszystkim za grę