Jedi Master

Sidekicks
  • Ilość dodanej zawartości

    10223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Jedi Master

  1. I only know one story. But oftentimes small pieces seem to be stories themselves. Patrick Rothfuss, "The Name of the Wind"
  2. - Wystarczyło więc sprawić by moje pięści stały się twardsze od kamienia, prawda? - zaśmiała się Gorga w odpowiedzi na komentarz Jareda. - Kwestia odpowiedniego zespolenia między duchem a umysłem, uwolnienia potencjału który w nas drzemie. Z drugiej strony nie potrafię ciskać ognistymi kulami więc wychodzi, że każdy rozwija się tak jak mu bogowie pozwolili oraz jak sam wybrał - dodała. - No ale jak, idziemy dalej? Ja jestem gotowa na dalszą walkę jeśli trzeba, leczenie mi niepotrzebne póki co - oznajmiła.
  3. Ograniczona obecność przez najbliższe 2 tygodnie.
  4. Jorus Uradowany Barbarzyńca - To... tyle? - zdziwił się Jorus gdy już było po wszystkim i medalion z dwoma pradawnymi mendami był w ich rękach. W sumie medalion z dwoma mendami. Mendalion? Ha, dobre! Tyle, że barbarzńca był trochę zawiedziony. Spodziewał się jasnych promieni światła, które by od nich teraz zaczęły bić czy też czegoś w tym stylu... może wybuchów ognia w tle. A tymczasem po prostu dostali błyskotkę i... no nic. Widać z tą magią pradawnych to nie do końca tak super. No... ale teraz mogli przynajmniej wrócić. Dość już tych podziemi. Krasnoludy tymczasem powinny być zadowolone bo wracali z kilkoma z nich. Na górze nie czekała jednak impreza ku chwale bohaterów tylko informacja by iść do ratusza. Medale tam może jakieś wręczą? No ale nie, Jorus znów się zawiódł. Ale dostali inną niespodziankę. - Ha, to Alira! Widać smokowca nie tak łatwo ubić! - ucieszył się widząc znajomą łuskowatą sylwetkę. Nie można było jednak podbiec do cudownie uratowanej towarzyszki bo przeszkadzało w tym zbiegowisko zebrane wokół... zbroi? I kury. Zdecydowanie kury siedzącej na gadającej zbroi. - Koleżanka Staruchy? - rzucił Jorus zerkając na torbę Larson. Teraz nie było jednak szans zagadać kokoszki. Zbroja jednak przyniosła ciekawe wieści - wyglądało na to, że Polowanie faktycznie się rozpoczynało. Teraz tylko pozostawało mieć nadzieję, że lord ich jakoś w to wkręci bo to mogła być epicka rzecz. Chwilowo jednak mogli zejść do wszystkich i wreszcie przywitać Alirę. Jorus wykorzystał okazję by chwycić ją w ramiona i przytulić porządnie na powitanie. - Ha, wydajesz się cała. Żaden duch nas nie nawiedza! - ucieszył się. - Dałaś nam nauczkę by nie stawiać na tobie kreski póki się ciała nie znajdzie. I dobrze! Drużyna znów w komplecie! - stwierdził zadowolony. - A kurą się nie przejmuj - dodał zaraz ciszej. - Mamy swoją, Staruchę! - zapewnił. Bo w końcu nie byli gorsi od tutejszych bogów, swój drób mięli. - E, szefie... - zagadnął do Blackthorna gdy już przywitał porządnie Alirę. - To Polowanie... startujemy jako nacja wyprawy albo coś? - zapytał z nadzieją.
  5. rozdział 1

    Arcturus Grobowiec mógł trochę rozczarowywać, ale nie Arcturusa. Nie spodziewał się w końcu na wejściu jakichś cudownych niezwykłości. Wszystko to co zostało stworzone tutaj, powstało setki czy tysiące lat temu - nie można było się spodziewać, że od razu potkną się o jakieś niezwykłe artefakty. Tajemnice takich miejsc mogą być zagrzebane głęboko, często być też bardzo niepozorne. Trzeba mieć więc oczy szeroko otwarte i nie zniechęcać się. Arcturus powoli ale systematycznie pokonywał kolejne metry korytarza starając się zwracać uwagę na wszelkie szczegóły, które mogły mieć jakieś znaczenie. Dopiero jednak schody na dół dały jakiś znaczący postęp. - Oczywiście, że idziemy - odparł na pytanie Lu. Nie można było zostawić tego wszystkiego tak jak jest przecież. Chociaż dokładnie w tej samej chwili pojawił się kolejny problem, którego skala tylko urosła gdy już Danae poszła na zwiad i dała znać co i jak. - Z mieczem świetlnym...?! - Arcturus nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Czyżby ktoś z nich już tak podpadł? Miecza świetlnego nie spodziewał by się bowiem u kogoś, kto jeszcze nie trafił do swego mistrza. Może jakiś wróg taty, który koniecznie chciał dopaść Arcturusa? Bo raczej to nie inkwizytorzy chcący go przesłuchać. Po co mieliby niszczyć własność akademii? A może, zakładając, że nie wszystko kręci się wokół Crow, był to ktoś, kto po prostu lubi zabijać akolitów? Ewentualnie... konkurencja? Może ktoś też odebrał sygnał i chce aparaturę dla siebie? Też możliwe. Albo jeszcze inna opcja. - Czyżby nasz nadzorca wysłał czynnik utrudniający? - wypowiedział na głos ostatni pomysł. - Nieważne jednak w tej chwili... Danae, wracaj. Wchodzimy głębiej - przekazał koleżance przez komunikator. Cały był spięty i ręce trochę mu drżały, ale myśli płynęły o dziwo jasno i klarownie. - Nie ma co ujawniać im się i liczyć na to, że speedery były pomyłką. Może nie wejdą za nami głębiej. Ewentualnie pod ziemią może uda się jakoś... nie wiem, wyrównać szanse - powiedział do Lu podczas gdy jego wzrok powędrował ku zasypanym schodom i uszkodzonemu sklepieniu. - Dobra, pójdę przodem i wybadam jak to wygląda póki Danae nie wróci - zdecydował.
  6. Reszta sobie poszła więc Charlie zaczął sobie spokojnie jeść. Jednocześnie jednak wyciągnął swój smartfon i zaczął czegoś w nim szukać. A był to konkretnie zakład, który mógłby zrealizować jego mały plan. To był Nowy Jork więc oczywiście, że zaraz też coś znalazł w pobliżu. Bingo! Wyglądało, że nawet szybko też się mogą z tym uwinąć jeśli wysłać im wzór szybko. Bez problemu! Charlie rozprostował na stoliku kartkę, którą w nich rzucono a potem zagiął ją tak by nie było widać szpetnej emotki a jedynie sam napis. Owemu napisowi też zrobił zdjęcie i wysłał razem z resztą szczegółów zamówienia. Wyglądało na to, że na jutro nawet może mieć już nową koszulkę. Miętowo zieloną. Z fajnym napisem. Wyraźnie zadowolony z siebie wrócił do posiłku.
  7. Eh, przypomina mi się od razu jak to będąc w Teksasie na parkingu przed marketem zaczepiają mnie i kumpla jacyś dwaj lokalsi i z pytaniem "Are you Rusian?" Szybko zapewniliśmy, że "No, no! Polish!". Akurat ruskie atakowały Krym w tym czasie...
  8. Runda 4 Oriana znów uderza i zadaje 4 obrażenia. Merveil dalej uderza przy użyciu Sacred Flame ale znów Gargulcowi udaje się uniknąc obrażeń. Zaklinaczka leczy się jednak za 8 punktów. Gargulec osaczony i ranny nie bardzo chyba wie co robić więc po prostu napierdziela wkoło w co akurat się nawinie. Decyduje się na atak w tych, którzy krzywdzą go bezpośrednio, ale pudłuje i w Jareda i w Orianę. Nie rusza się też z miejsca więc finalnie otrzymuje też 7 obrażeń z Flaming Spheare. Jared nie zamierza zostać dłużny i odgryza się potężnym ciosem za 13 obrażeń i powala bestię na ziemię. Mniej wiecej w tym samym momencie Gorga rozwala pięściami swego przeciwnika na kawałki. Drużyna zwycięża!
  9. “You can divide infinity an infinite number of times, and the resulting pieces will still be infinitely large,” Uresh said in his odd Lenatti accent. “But if you divide a non-infinite number an infinite number of times the resulting pieces are non-infinitely small. Since they are non-infinitely small, but there are an infinite number of them, if you add them back together, their sum is infinite. This implies any number is, in fact, infinite.” “Wow,” Elodin said after a long pause. He leveled a serious finger at the Lenatti man. “Uresh. Your next assignment is to have sex. If you do not know how to do this, see me after class.” Patrick Rothfuss, "The Wise Man's Fear"
  10. Runda 3 Oriana ponawia atak swa bronią i trafia zadając 2 obrażenia w Gargulca II. Sacred Flane Merveil zostaje uniknięty ale Spiritual Weapon podlatuje i trafia za 10 obrażeń. Zaklinaczka wycofuje się za Orianę, ale to ją wystawia na atak okazyjny, który trafia i zadaje jej 7 obrażeń. Gargulec II skacze zaraz za Merveil na zwolnioną przez nią miejsce i znów próbuje atakować obie kobiety, ale oba jego ataki pudłują. Z odsieczą przybywa Jared i siecze trzymanym oburącz mieczem. Choć trafia to niezbyt mocno bo za 5 obrażeń. Kula druida nie odpuszcza i turlu-turla się za swym celem nie dając mu spokoju. Gargulec jednak sprawnie jej unika obrywając tylko za 4 obrażenia. Dokładają się do tego 4 obrażenia z Produce Flame. Mapka WROGOWIE Gargulec I - padł Gargulec II - 32 obrażenia, ranny, w starciu z Orianą, Merveil i Jaredem Gargulec III - walczy z Gorga i ledwo już się trzyma. BOHATEROWI Jared - 21/25 HP, Bless Merveil - 13/26 HP, Bless, Mage Armor, Spiritual Weapon Rodney - 27/27 HP, Bless, koncentracja na Flaming Speare Oriana - 23/27 HP, koncentracja na Bless Gorga - dobrze sobie radzi
  11. Runda 2, c.d. Gargulec II znowu dostaje po plecach od ognistej kulki, ale bestia jest zwinna i obrywa tylko za 2. Do tego rzucając Produce Flame druid potknął się o jakiś kamień i ognik poszybował daleko od celu. Runda 3, Gagul I nie żyje więc dajecie
  12. Runda 2, c.d. Oriana postanawia się odgryźć Gargulcowi II swoim morgensternem i trafia go nawet. Dość mocny cios zdaje się jednak nie robić wiele przeciwnikowi i ten otrzymuje 4 obrażenia. Merveil ponawia swą kombinację i tym razem Gargulec I obrywa za 8 obrażeń od Sacred Strike i 7 obrażeń od Spiritual Weapon. Gargulec II uskakując przed smyrającą go ognista kulą obchodzi Orianę i zbliża się w ten sposób w pobliże Merveil. Mając teraz dwa cele nie wie na którym się skupić więc atakuje obie kobiety. Kapłankę sieka pazurami, ale trafia w tarczę. Nieokryta blachą zaklinaczka wydaje się lepszym celem dla zębów i faktycznie udaje mu się przegryźć przez magiczną zbroje zadając 6 obrażeń. Jared tymczasem chyba się rozkręcił - jego kolejny cios w Gargulca I okazuje się niezwykle celny i mimo, że przeciwnik wydaje się być z kamienia to jednak trafia go tam gdzie boli. Krytyczny cios trafia za 16 obrażeń, ale to nie wszystko bo siłą rozpędu zadaję też drugi, już słabszy, ale ciągle za kolejne 10. To wystarczy by Gargulec I padł na ziemię bez ruchu. Niestety siła ciosu sprawiła jednocześnie, że prowizoryczna naprawa rękojeści sznurkiem zawiodła i teraz całość jest dość luźna. [kolejne ataki adamantowym mieczem są z disadventagem] WROGOWIE Gargulec I - padł Gargulec II - 7 obrażenia, ledwo draśnięty, w starciu z Orianą i Merveil Gargulec III - walczy z Gorga i obrywa solidnie BOHATEROWI Jared - 21/25 HP, Bless Merveil - 20/26 HP, Bless, Mage Armor, Spiritual Weapon Rodney - 27/27 HP, Bless, koncentracja na Flaming Speare Oriana - 23/27 HP, koncentracja na Bless Gorga - dobrze sobie radzi
  13. +1 SoL dla rusty za to, że Charlie miał okazje pomentorować +1 SoL dla Gatzky'ego za tą chwilę radości Loui'ego gdy sądził, że mowa o balu charytatywnym
  14. Charlie obdarował Roxi bezwstydnym uśmiechem pod tytułem "Hej, to ja!",a zaraz potem zwrócił się do Bill'ego. - Skąd? Biorąc pod uwagę masę tej kartki papieru - zważył kartkę w dłoni - opory powietrza dla kuli z uwzględnieniem zaburzeń wywołanych nierównościami powierzchni, wilgotności i temperatury powietrza... - zrobił kilka szybkich pociągnięć nosem jakby faktycznie oceniał powietrze w sali - zakładając siłę rzucającego ramienia mojej osoby, co nie powinno dość mocno zaburzać wyniku oraz biorąc też pod uwagę wilgotność powietrza a finalnie uwzgledniając siłe coriolisa i ten nieznaczny przeciąg, który czuję we włosach to... - dramatycznie uniósł palec szykując wszystkich na wielkie ujawnienie - nie mam zielonego pojęcia - oznajmił wreszcie z rozbrajającym uśmiechem. - Ale jak na oko to bym powiedział, że skądś tam - dodał jednak zaraz potem. Machnął przy tym dłonią w kierunku, który wydawał mu się właściwy, ale nawet tam nie spojrzał. - No i mówię wam, mint, do pozytywne określenie, nie ma co się unosić - Charlie ciągle obstawiał przy swoim. Co więcej zaanektował kartkę zupełnie i teraz przystawiał ją sobie do klatki piersiowej - W sumie fajny motyw na logo na koszulkę. Mint Avengers... naprawdę podoba mi się smak tych słów. Taki... odświeżający! - zaśmiał się. - No i idźcie beze mnie, ja sobie jeszcze coś wciągnę skoro wziąłem - wskazał ciągle pełna tackę przed sobą. Wyglądało na to, że albo nie odczuwał zupełnie niechęci części otoczenia albo też po prostu ignorował to... lub rzucał temu wyzwanie.
  15. rozdział 1

    Arcturus Udało się! Bez problemu opuścili akademię i wyruszyli na podbój nieznanego! I choć nawet droga do docelowej doliny była długa oraz monotonna to po Arcturusie zdecydowanie nie było widać znużenia. Przez całą drogę zachwycał się krajobrazami, które dla niego, wychowanego wśród lasów i bujnej przyrody, były tak gwałtowną zmianą. Dusza odkrywcy cieszyła się w nim i część z tego przebijało na zewnątrz. A co może być ciekawszego niż podróż przez nowe tereny? Niespodzianka czekająca na końcu drogi! Tajemnica związana z dziwną wiadomością sprawiła, że Arcturus był wniebowzięty. - Kurcze... możliwe, że trafiliśmy na coś totalnie niezwykłego! - oznajmił wreszcie po kilku minutach bawienia się ze sprzętem oraz analizowania i porównywania tego co wyświetlały wszystkie trzy komunikatory. - Nie jestem specem, ale chyba widziałem już coś podobnego jak moja mama badała takie jedno stare urządzenie. Mówiła, że wszystko sprowadzało się do poprawnego rozumienia sygnału. Znaczy... widzicie, wedle wskazań, sygnał jest dość stabilny, nie ma zakłóceń ani nic. Ale błędy w logu pokazują, że format jest nieznany. Jednocześnie jednak na tyle znajomy, że nasz sprzęt mimo wszystko go przetwarza i daje jakieś odczyty. Stawiam, że ta niekompatybilność wynika z wieku urządzenia - zawyrokował. - Nasze komunikatory są zbyt nowe. A biorąc pod uwagę, że powinny działać ze wszystkim co ma Imperium, a może nawet z częścią republikańskiego sprzętu to... możemy mieć do czynienia z jakimś artefaktem. Może... - zawahał się. - Może nawet z jakimś urządzeniem z epoki świetności Korriban! - jego twarz się rozpromieniła. - Oczywiście może to być pułapka, ale... no jeśli ktoś by polował na uczniów to chyba raczej wysłał by coś bardziej oczywistego, nie? Jakieś SOS czy koordynaty... - uznał. Nie chciał w końcu by dziewczyny uznały go za kąpanego w gorącej wodzie. - No... ale nowoczesność tych naszych komunikatorów ma zaletę. Myślę, że mając trzy, możemy dość skutecznie dokonać triangulacji i namierzyć sygnał. Nie mówię, że będzie łatwo ale... - ... to tam! Z tamtego grobowca! - oznajmił po kilku minutach wspólnego namierzania sygnału. - Wygląda na to, że sygnał dochodzi ze środka a więc tym bardziej może to być coś antycznego! - Arcturuś musiał się powstrzymywać by nie podskakiwać z ekscytacji. - A zobaczcie, i tak musimy zbadać te grobowce bo chyba nie wiadomo w którym jest nasza mapa. A ten sygnał... może on się z nią jakoś wiąże? O ile nie będzie na nim herbu jakiegoś innego rodu lub czegoś innego co sugeruje, że to nie grobowiec rodu Tharandorów to sugeruję zacząć właśnie tam. Co wy na to? - zapytał na koniec dziewczyn by nie wyjść na despotę. W głębi jednak już się palił by wejść do środka. Oczywiście zachowując wszelkie środku ostrożności będąc uważnym i w ogóle. Tajemnico, Crow nadzchodzi!
  16. Arcturuś na Computers, level hard Wynik: I jeszcze Mechanics, level hard Wynik:
  17. Charlie nie doczekał się odpowiedzi odnośnie relacji króla balu do księcia Bartovii, ale pojawił się nowy element przyciągający uwagę chłopaka. Był nim zaś zwitek papieru, który trafił na ich stół. - Mini? - Charlie wychylił się by zerknąć na rozwiniętą przez Neila wiadomość. - Jesteś pewien, że to "mini"? - zmarszczył czoło - Mi to wygląda na "mint". To na górze to zdecydowanie pozioma kreska a nie kropka, widzisz? W sumie to miłe nawet. Mint Avengers. Tacy... nierozpakowani. Gotowi dopiero ujawnić swój potencjał. Podoba mi się! - uśmiechnął się szeroko.
  18. Runda 1, ciąg dalszy Rodney turlu-turlu kulka w Gargulca II, ten uskakuje ale i tak mu tyłek podsmażyło za 3 obrażenia. Gorga i Gargulec III sobie z boczku walczą, krasnoludka dobrze sobie radzi sama. Runda 2 Gargulec I macha pazurami, gryźć próbuje, ale Jared pokazuje klasę i broni się skutecznie. WROGOWIE Gargulec I - 14 obrażenia, lekko ranny, w starciu z Jaredem Gargulec II - 3 obrażenia, ledwo draśnięty, w starciu z Orianą Gargulec III - walczy z Gorga i obrywa BOHATEROWI Jared - 21/25 HP, Bless Merveil - 26/26 HP, Bless, Spiritual Weapon Rodney - 27/27 HP, Bless, koncentracja na Flaming Speare Oriana - 23/27 HP, koncentracja na Bless Gorga - dobrze sobie radzi
  19. Najśmieszniejsze, że to by pewnie zadziałało
  20. Oriana rzuca Błogosławieństwo na Jareda, Merveil i Rodneya i przesuwa się zasłaniając Merveil. Merveil rzuca najpierw Sacred Flame, którego Gargulec I unika, a chwile potem przywołuje Spiritual Weapon, ale ta też pudłuje w Gargulca I Gargulec II chyba faktycznie celował w Merveil, ale manewr Oriany sprawia, że to na niej koncentruje uwagę. Atak zębów zostaje zatrzymany, ale szpony ranią kapłankę za 4 obrażenia. Udaje się jej utrzymać koncentrację nad zaklęciem. Jared dzięki dobroci błogosławieństwa trafia Gargulca I. Miecz wchodzi jak w masło i zadaje 11 obrażeń. Gargulec skrzeczy oburzony. Rękojeść miecza na razie się trzyma. Gargulec III i Gorga wyglądają jakby mięli się zetrzeć ze sobą. Wygląda, że reszta drużyny ma 2 pierwsze gargulce dla siebie. Uwaga: Dodawajcie proszę do deklaracji takie rzeczy jak aktualne HP, AC, bonusy do ataku/obrażeń czy DC zaklęcia właśnie rzucanego. To mi bardzo ułatwia rozpisywanie rund. Generalnie format, którego użył Bazil w ostatnim poście to ten jaki ja preferuję i sam używam w jego sesji.
  21. rozdział 1

    Arcturus Arcturusowi też nie paliło się do konfrontacji z rzeczywistością czekająca w pokoju, ale nie można było odwlekać tego w nieskończoność. Niemniej gdy wracali, znów zaczął mieć wątpliwości czy jednak nie powinien czegoś zrobić. Widok Vuna kręcącego się tak by przechwycić ewentualne próby dotarcia do ambulatorium szybko jednak uzmysłowił mu, że to przegrana sprawa. Nie każdemu można pomóc. Liczy się siła tak własna jak i grupy. Myśl o tych pierwszych lekcjach, jakie zafundowała mu akademia, nie opuszczała go aż do chwili gdy łaskawy sen nie wziął go w swe objęcia. Nadszedł jednak poranek. Arcturus przeżył więc pierwszą noc w Akademii. Pospał by co prawda chętnie jeszcze, ale okoliczności nie sprzyjały temu. Teraz musiał zwijać się szybko na swoją próbę w grobowcach jeśli nie chciał by inkwizytorzy faktycznie zmarnowali mu cały dzień. - Dzięki! - rzucił więc tylko do Jillian, zabrał swoje rzeczy, w tym oczywiście broń i zaraz już go nie było. Wpierw skierował się ku stołówce gdzie mieli ustalone miejsce spotkania z dziewczynami. Idąc korytarzami starał się nie zwracać zbędnej uwagi. Nie próbował jednak się przekradać czy coś, a po prostu szedł szybko i pewnie jak osoba, która dokładnie wie gdzie chce się znaleźć. To tak jak u zwierząt - bieg czy nadmierny pośpiech mógłby sugerować ucieczkę, a ta prowokuje drapieżniki do ataku. Z drugiej strony ewidentne krycie się po kątach mogło sprawić, że wyjdzie się na słabego i dać podobny efekt. Tak, podejście do mieszkańców Akademii jak do dzikich zwierząt może być nawet trafne. Tak czy inaczej trzeba było zgarnąć ze stołówki jakieś suchary na drogę i zapas wody, zebrać dziewczyny i iść wypożyczyć speeder. Może nawet dwa, nawet jeśli cała trójka mogłaby skorzystać z jednego. Nie wiadomo bowiem czy coś po drodze się nie zepsuje. Wtedy nadliczbowy transport to dobra opcja. No chyba, że speedery okażą się prostymi, jednoosobowymi bike'ami albo po prostu nikt poza Arcturusem nie będzie się dobrze czuł za sterami. Tak czy inaczej najważniejsze było nie tracić czasu.
  22. Walka Nr 3 - Atak gargulców! Runda 0: Przygotowane wcześniej akcje: Rodnej rzuca ognistą kulką zaklęcia Produce Flame i trafia Gargulca I zadając 3 obrażenia! Inicjatywa: Gargulec I 19 Oriana 16 Merveil 16 Gargulec II 14 Jared 11 Rodney 10 Gargulec III 9 Gorga 8 Runda 1: Gargulec I jako pierwszy spada na Jareda i atakuje go. Próbę ugryzienia wojownik ledwo blokuje tarczą, ale cios pazurów zadaje mu 6 obrażeń. --- Gargulec I - 3 obrażenia, praktycznie zdrów, przy Jaredzie Gargulec II - w powietrzu jeszcze Gargulec III - w powietrzu jeszcze
  23. Wszystko bywa o wiele prostsze gdy nie wie się o niebezpieczeństwie i po prostu wyskakuje ono na ciebie zmuszając do walki. Kiedy decyzja leży jednak twoich rękach, jak należny postąpić? Doprowadzić do konfrontacji na twoich warunkach czy może spróbować uniknąć jej w ogóle, ryzykując jednak przy tym, że to wróg przejmie inicjatywę. Dzielna drużyna wybrała na początek odwlekanie sprawy i zaczekanie w miejscu by Jared mógł spróbować doprowadzić nowo znalezione ostrze do jako takiej użyteczności. Najlepiej mu to nie wyszło, ale przynajmniej przez chwilę powinno wystarczyć. Wszyscy w tym czasie z niepokojem wpatrywali się w wieżę i siedzące na niej postacie oczekując ataku. Ten jednak nie nastąpił. Może więc faktycznie to kwestia tego by nie zbliżać się do wieży i wszystko będzie dobrze. Odejście bez niepokojenia kamiennych strażników wydawało się więc sensowną opcją, z której drużyna skorzystała. Przeliczyli się jednak. Kilka kroków w kierunku przeciwnym niż wieża wystarczyło. Gargulce, wcześniej zupełnie nieruchome, bez ostrzeżenia zeskoczyły ze swej grzędy i rozłożywszy skrzydła runęły na swoje cele. Co więcej, okazało się, że nie były to tylko dwa, a trzy stworzenia - po prostu jedno siedziało z innej strony i mury wieży musiały widać zablokować zaklęcie wykrywania. A może po prostu był poza jego zasięgiem i trzeba by podejść bliżej by go namierzyć? Teraz nie miało to jednak znaczenia. Na spotkanie powietrznemu atakowi poleciała jedna jedyna ognista kulka, którą to Rodney przygotował wcześniej w dłoni przewidując podobny przebieg zdarzeń. Nie zatrzymało to jednak nieuchronnego i walka była już pewna. [zapraszam do tematu mechanicznego]
  24. - Instytut Xaviera - odparł krótko Charlie. - Spoko miejsce. Miałem okazję zobaczyć kilka treningów X-men. Tak czy inaczej wkoło mutanci więc byłem jak ryba w wodzie. Ale słabo tak odciętym od świata być trochę. Fajnie móc wejść między ludzi. Nawet jak mają się bać. W końcu mutanci czy inni ludzie z mocami raczej nigdzie się chyba nie wybierają w najbliższym czasie. Równie dobrze więc wszyscy mogą ogarnąć jak żyć razem, nie? - wzruszył ramionami gdyż z jego punktu widzenia było to oczywiste. Co prawda nie miał takich doświadczeń jak Roxi, ale Charlie był ostatnim, któremu brak akceptacji ze strony otoczenia miał przeszkodzić w byciu tym kim chce. - Hmmm... ale król balu mówisz? No faktycznie, jest coś takiego... - zamyślił się. - Jak w ogóle takim królem balu zostać? Jest jakaś komisja czy co? Jakieś wymagania? - zainteresował się. - I Loui, jak będę królem to to będzie ponad księciem, nie? - uśmiechnął się wesoło do arystokraty.
  25. Wybuch Evey trochę zaskoczył Charliego. Chociaż czy powinien. Najwyraźniej dziewczyny prezentowały dwa zupełnie różne podejścia. Osobiście Charlie nie widział nic złego w braku wyższych wartości w zabawie, a i nie brał do siebie tekstu o panikowaniu mimo, że gdyby nie inicjatywa Evey to pewnie jeszcze by się zastanawiał sam kogo zaprosić. Znaczy no dobra, nie zastanawiał by się bo najwyraźniej i tak tylko Evey się wybierała. W sumie czy powinien teraz pójść za nią? przed oczami stanął mu widok latającego lecącego w powietrzu kosmity, który musiał być dużo cięższy od niego. A Evey była też chyba mocno wkurzona więc... tak, zdecydowanie trzeba z nią pogadać, ale może później jak trochę ochłonie. - Co my... a tak... filmy. No bo skąd? - postanowił się odpowiedzieć na pytanie Roxi. - Mówiłem, że taka szkoła jak ta to dla mnie tak jakby nowość - przyznał. - No i podoba mi się ta wizja, że taki wyrzutek może być na przykład właśnie tym, który na koniec staje w obronie dziewczyny, która pomiata wredny chłopak. I staje się bohaterem. To dobry przekaz - stwierdził. - No ale w sumie zgadza się, wyrzutek może być dziewczyną i... - zmrużył oczy gdyż oto chomiki weszły na wyższe obroty a gdzieś tam w głębi umysłu chłopaka obudziła się na krótką chwilę mityczna już i dawno zapomniana zdolność pozwalająca mężczyznom dostrzegać aluzje rzucane przez kobiety. - Em... jakieś złe doświadczenia? - zapytał ostrożnie.