Therek

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    8369
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Therek

  • Ranga
    Legenda światów napisanych
  • Urodziny 28.05.1986

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Poznańskie rubieże

Contact Methods

  • Skype therek86

Ostatnie wizyty

7119 wyświetleń profilu
  1. Virgil Frost Virgil podniósł ręce w geście poddania się. - Ej to był tylko pomysł. Musisz być sama chętna na jego realizacje. - Powiedział kierując słowa głównie do Who. Wymiana zdań pomiędzy Nightwingiem i Batmanem przyciągnęła jego całkowitą uwagę i tylko na chwilę ją przerwał. - Wooohooo.... - Krzyknął z radości na wieść, że Batman idzie z nimi - Fajnie będzie mieć Cię z nami - Dodał od razu jak tylko jego ekspresyjne okazanie radości przykuło uwagę innych. Dalej siedział cicho przysłuchując się prezentacji kolejnych z ich przeciwników. Na koniec nie było już czasu na serię pytań bo Batman postanowił się ulotnić i skierował w kierunku windy. Mimo to Virgil miał do niego jedno pytanie. - Czy ktoś od was przesłuchał Queen Bee w więzieniu?
  2. Orlamm Blimth - Narzaram - powtórzył bezwiednie gnom, a jego twarz rozświetlił szeroki uśmiech. - Abelard ty głupku nawet nie wiesz, co ominąłeś. - Dodał bardziej do siebie niż do innych. Po czym skłonił się lekko krasnoludowi. Nie można było przegapić takiej okazji. - Mości krasnoludzie czy mógłbyś nas pokierować jak możemy trafić do waszej stolicy? Jak moja towarzyszka powiedziała zgubiliśmy drogę. - Gnom sięgnął do swojej torby i wyciągnął z niej zwinięty rulon papieru - Niesiemy zaś poselstwo, które musi trafić na miejsce. - Schował od razu kartkę do torby.
  3. Adon'Rihe Adon spojrzał na generała, który stanął pomiędzy nim a Lulu, aby ich uspokoić. - Nie będziemy do siebie strzelać. Możemy na siebie nakrzyczeć mówiąc co myślimy. Możemy przestać się przez to lubić, ale koniec końców jesteśmy w tym razem i nie będziemy strzelać do sojusznika. Może i nawet moglibyśmy się pobić, ale Lulu obiłaby tą swoją nogą. - Twi'lek wykonał przy tym gest luźno wskazujący na jego wątłą posturę. Wymianie zdań między imperialnymi nie przeszkadzał. Skwitował tylko na końcu wskazując na Blue. - Porozmawiajcie z nią. Ona wam powie co was czeka. Następnie skupił wzrok na Huxie. - Doceniam chęć pomocy. Możliwe, że z niej skorzystam. Moja żona jest niewolnicą u gubernator. To nie będzie łatwy cel. A jak sam pan wspomniał nie jest pan jedynym który zmienił strony, więc jeżeli Sojusz uzna pana za godnego zaufania... Cóż, doświadczeni oficerowie są zawsze w cenie i może nawet wszyscy wciąż będą do pana się zwracać po tytule, generale. Proszę więc póki co nie odrzucać tytułu. On może zostanie, zmienią się jedynie barwy.
  4. Adon'Rihe Adon pokręcił głową ze zrezygnowaniem. - Po pierwsze to komunikator miałem cały czas włączony, więc nie gadaj bzdur, że nie można się było ze mną skontaktować, bo nawet nie próbowałaś. Tyle w tym mojej winy co w upadku Republiki. Po drugie to załatwiałem nam kontakt i wsparcie lokalnej komórki oporu zanim nie przyśpieszyłaś akcji, aby ratować swojego kochanka. A moja perspektywa ma się dobrze, dziękuję. Tobie zaś romantyczne ideały przysłaniają rzeczywistość. Myślisz, że kto zginął na Gwieździe Śmierci? Sami szturmowcy? Że nie było tam sprzątaczy, techników, kucharzy? Pełno niewinnych osób. Mężczyzn i kobiet, które zginęły tylko dlatego, że były tam gdzie przeprowadzono atak. Myślisz, że to jedyny raz? Każdy wybuch zrobiony przez Sojusz, każda instalacja imperialna, którą zniszczyliśmy miała w sobie pełno niewinnych osób. Obudź się więc, bo to są też nasze metody. Nie celujemy w niewinnych, ale gdy cel jest wystarczająco ważny, to ich poświęcamy dla dobra sprawy. A jeszcze więcej ginie przypadkiem przez to co robimy. Ten TIE którego dziś zniszczyliśmy. Sprawdziłaś gdzie spadły szczątki? Czy nie uderzyły w jakąś farmę zabijając niewinną rodzinę? Myślisz, że Sojusz nie ma na rękach krwi dzieci? Jesteśmy na wojnie z Imperium, obie strony są odpowiedzialne za niezliczoną ilość śmierci niewinnych osób. I mówiłem, abyś nie mieszała w to mojej żony, bo w przeciwieństwie do Ciebie ja nie ryzykowałem misji dla jej uwolnienia. Nie ma w tym nic moralnie wątpliwego, bo tak tylko naraziłbym ją i was na śmierć. A teraz kiedy wiem gdzie jest mogę zaplanować jej odbicie, a nie działać na hura bez patrzenia się na bezpieczeństwo innych. W przeciwieństwie do Ciebie myślałem nie o sobie, a o was. Twi'lek spojrzał jeszcze na koniec ze smutkiem na Blue. Czuł się oszukany w tym Lulu miała rację.
  5. @Marass Sto lat i samych udanych sesji i zajefajnych graczy i MG, a prywatnie czego sobie tylko zażyczysz
  6. Aramil Po serii przywitań z towarzyszką, która wróciła między żywych nadszedł czas na zajęcie się sprawami Polowania. Krasnoludy widocznie już na ten temat debatowały. Aramil skłonił się lekko temu z którym rozmawiali. - Bylibyśmy zaszczyceni jeżeli zostalibyśmy wybrani. Decyzja jednak nie leży w naszej gestii i o ile osobiście się radujemy na taką możliwość, to dyskusje na ten temat należy przeprowadzić z Lordem. Faktem jest też, że będziemy potrzebować statku. Wieść zaś po karczmach niesie, że nie ma lepszego okrętu na Archipelagu niż "Strombringer". Ale co to za specjalne znaki sugerujące, że to Polowanie będzie inne niż poprzednie? - Zapytał krasnoluda z zaciekawieniem.
  7. @Cypher nie musisz przepraszać. Jak to się mówi w życiu są rzeczy ważne i ważniejsze. Zajmij się tym co trzeba i nie przejmuj nami.
  8. A tak ogólnie to Orlamm nie będzie miał nic przeciw, aby z nimi najpierw pogadać.
  9. Adon'Rihe Adon pokręcił głową słuchając wywodu Lulu. - Jeżeli myślisz, że ktokolwiek z nas jest niewinny to jesteś naiwna. Niewinni są cywile nie biorący udziału w walkach. Zarówno my jak i imperialni. Wszyscy mamy krew na rękach. Dziś zabiliśmy paru szturmowców. Czyichś mężów i ojców. Z dnia na dzień walczymy. Decydujemy gdzie walczymy, gdzie możemy coś zmienić. W inne miejsca nie lecimy, bo nie mamy tam szans nic zdziałać. Pozwalamy osobom tam będącym ginąć. Każdy z nas jest odpowiedzialny za niezliczoną ilość śmierci i tragedii przez nasze działania bądź zaniechanie działań. To że my jesteśmy lepsi bo nie pozwalamy na śmierć niewinnych, to gówno prawda. Pozwalamy na nią każdego dnia. Nie zgadzamy się z tym i chcemy to powstrzymać, ale patrzymy każdego dnia i poświęcamy też, bo nie możemy zareagować. To, że zrobiłabyś to samo, to tym gorzej dla Ciebie. Tym razem Ci się udało, ale podjęłaś ryzykowną decyzję za nas nie informując nas o tym. To skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Ryzykowałaś całą misją dla prywatnych pobudek, więc nie wycieraj sobie gęby moją żoną, bo nie masz do tego prawa. - Spojrzenie, którym Adon obdarzał Lulu nie należało do najprzyjemniejszych. Przeniósł wzrok na Generała i był on wciąż surowy, ale trochę łagodniejszy. Położył dłoń na wyciągniętych rękach Maslova i je pchnął na dół, aby je opuścić. - Nie jest pan więźniem generale. Gdybyśmy od początku wiedzieli jak wygląda sytuacja to by pan był. Ale miał pan okazję i jej nie wykorzystał, co daje panu kredyt zaufania. Na tą chwilę jest pan osobą wobec której musimy stosować zasadę ograniczonego zaufania. I ma pan rację generale nie znam pana. Wiem, że decyzja musiała być trudna, ale nie wiem ile pana kosztowała. Przyłączył się pan jednak dla niej, a nie dla ideałów, które wyznajemy, co sama Lulu zaznaczyła. Nie mogę więc nie myśleć co się stanie jeżeli na następnej misji Lulu zginie. Co wtedy będzie z pańskim oddaniem sprawie? Nie oddam pana jako więźnia. Po prostu pana oddam i przekażę swoje wątpliwości. Ktoś wyżej postanowi jak pana traktować.
  10. Virgil Frost Czyli bez zabawy. W sumie nie mógł się niczego więcej spodziewać. Batman zazwyczaj skupiał się po prostu na tym co było dla niego istotne. No cóż... to też była metoda na życie, ale ile mniej w niej było radości. Gargoyle zaczął wymieniać rzeczy o które chciał się wypytać. W jednym był podobny do Batmana... Nie obawiał się brutalnych metod na wyciąganie informacji. - Jak to się stało, że się razem spiknęli, bo nie słyszeliśmy o nich wcześniej z osobna. Może ktoś ich zorganizował i finansował. - Zaczął dalej wyliczać na palcach Virgil. - A i co mieli do Tary. Ja zaatakowałem ich na scenie, a ten rogacz mnie całkiem olał i zaatakował konkretnie ją. O coś im musiało chodzić. - A co zrobimy jak nie będą mówić... - Glaze szukał odpowiedzi kiedy odezwała się Who - ...O! Ty możesz tam wejść. Zmienisz się w jednego z nich i zamkniemy Cię z nimi w celi albo zorganizuje się ucieczkę dwójki w tym Ciebie. Na wolności do swoich chętniej będą mówić.
  11. Hej... No i ja po nieobecności się zebrałem i wrzuciłem od razu postać. No i witam współgraczy i MG. Lećmy dalej, bo te postacie trzeba jeszcze chyba dokończyć.
  12. Imię "Pseudonim" Nazwisko: Zaahir Rahmani Klasa: Soldier - Leggionaire Pochodzenie i status społeczny: Bliżej nieokreślona stacja kosmiczna - mieszczanin Urodzony pod Ikoną: Lady of tears Reputacja: Badass Atrybuty: -Strength - 4 -Agility - 5 -Wits - 3 -Empathy - 2 Skille: -Dexterity [Agi] - 1 -Force [Str] - 2 -Infiltration [Agi] -Manipulation [Emp] -Melee Combat [Str] - 2 -Observation [Wits] -Ranged Combat [Agi] - 3 -Survival [Wits] - 1 -Technology [Wits] 1 (to w przypadku braku w drużynie mogę zamienić na Medicurgy i robić za medyka polowego) Talent: Combat Veteran Historia: Zaahir to 59-letni weteran. Walczył w legionie od młodych lat. Sam urodził się na stacji kosmicznej i większość swojego życia spędził na różnego rodzaju statkach, które są dla niego drugim domem. Może i szorstkim brutalem, ale dba o swoją załogę i stara się, aby nic im się nie stało. Z tego co wiadomo to ma syna, który też służy w Legionie. Kto był u niego w kwaterze widział też zdjęcie uśmiechniętej młodej żony, które wygląda jakby zostało zrobione dawno temu. O niej z kolei nic nie mówi. Wyposażenie: Mercurium sword, Accelerator pistol with sensor scope, cybernetic muscles (CYB), Targeting scope, Medkit
  13. Adon'Rihe Adon słuchał ale nie wierzył w to co słyszy. Trawił rewelacje, którymi karmiła go Lulu. Trawił i dostawał niestrawności. Kiedy wszystkie implikacje tego, co usłyszał do niego docierały głowa wręcz zaczynała go boleć. Gdyby nie miał czerwonej skóry, to pewnie widać by było jak zaczyna przybierać ów kolor. Teraz zaś głównym wyznacznikiem tego jak się w nim gotowało były drgające nerwowo lekku. - Czy Ciebie do końca pojebało?! - Ryknął zrywając się z fotela i skracając dystans do Lulu - Czym Ty myślałaś?! Bo na pewno nie głową! Nie przyszło Ci do głowy, że ryzykował, ale był pewny, że mu się upiecze? I że się przeliczył? Gdyby nas wsypał podczas ucieczki mógłby śmiało powiedzieć, że rozpracowywał całą komórkę! Zostałby pieprzonym bohaterem, a my wszyscy bylibyśmy martwi przez Ciebie, bo nie raczyłaś nam powiedzieć na czym stoimy! Wszystkich nas by szlag trafił! Wszystkich, którzy na nas liczą by szlag trafił! A to tylko dlatego, że chciałaś sobie wyciągnąć do domu kochanka! - Adon wycelował oskarżycielsko palec w Lulu, lekku drżało mu namiętnie, a w oczach widać było żar.
  14. @Lunatyczka ja na razie tylko z krótki WT?! Adona.