Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Dhagar

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1494
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Dhagar

  • Ranga
    Podróżnik krain wyobraźni
  • Urodziny 23.03.1981

Previous Fields

  • Systemy RPG Świat Mroku, Kryształy Czasu, D&D, Neuroshima, Aphalon, Warhammer.
  • GaduGadu 5649299

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Busko - Zdrój
  • Interests Historia, militaria, fantastyka, film, marynistyka, muzyka...

Ostatnie wizyty

1384 wyświetleń profilu
  1. Spoko, spoko, wszystko mam przewidziane :P. Po prostu zaczął się tydzień przedweselny mojej siostry i nagle nie mam czasu na nic, bo trzeba wszystko przygotować :). Nawet teraz dopiero wróciłem i niosłem nogi pod pachą a ręce na szyi uwiązane, bo taki był nagle zapierdziel. Posta postaram się jutro wrzucić w wolnej chwili, a jak nie to dopiero w poniedziałek po wszystkim. W każdym razie do finału już masz niedużo, nie spiesz się zatem tak do niego :P.
  2. - Co to za robota burmistrzu? Dodatkowe gamble zawsze się przydadzą. - odparła bez wahania Jade na pytanie burmistrza, zgarniając jeden z podanych papierów i chowając do torby. Nie miała oporów przed dodatkowym zarobkiem i miała więcej czasu niż ty myślałeś że masz. Po chwili też zwróciła się do ciebie - Odpuść sobie Preston. Martwym nie pomożesz i to czy dotrzesz do swoich za dziesięć minut czy za dwa dni będzie dla zabitych bez znaczenia. No ale jeśli wolisz dalej być takim pieskiem i włazić w dupę swoim to leć. Więcej dla mnie. - Moja oferta jest jednorazowa Preston. To proste, jeśli wyjdziesz przez te drzwi będzie już dla ciebie nieaktualna. I nie obchodzi mnie co komu obiecałeś, zwłaszcza że zawarliśmy umowę znacznie wcześniej niż ty dałeś komuś swoje słowo. Zatem skoro tak podchodzisz do swoich obietnic to teraz musisz się z niej wywiązać. - odezwał się Cohrane w odpowiedzi wypuszczając kłąb dymu tytoniowego w powietrze. Musiałeś przyznać, że tu miał rację jeśli chodzi o zobowiązania. Umowę najpierw zawarłeś z nim, a cała reszta przyszła później. - Jak zatem będzie? Wyjdziesz by zrobić coś dla martwych, którym nie pomożesz w żaden sposób i tylko zmarnujesz mój i swój czas czy też zostaniesz by wypełnić zadanie?
  3. Recytowałeś całą listę znalezisk, wspominając o niedużej ilości zleconych sprzętów do znalezienia. W tym czasie burmistrz zapalił cygaro i wydawało się, że nie słuchał zbyt uważnie całego monologu. Zainteresował się jednak dopiero na końcu, gdy wspomniałeś o nieproszonym gościu, którego spotkaliście w kompleksie. Najwidoczniej utrudnienia w sprawie i nieprzewidziane wypadki były tym, co go bardziej interesowało w tej całej sprawie. - Nieznajomy nie lubiący w ruinach powiadasz. Eksperymentalna broń w dodatku. Wygląda na to, że jednak wyprawa nie była tak do końca nieudana jak to na początku przedstawiałeś. Ciężarówkę z całym sprzętem który wymieniłeś uznaję za wypełnienie zlecenia jakie mieliście wykonać. Sto gambli na głowę w paliwie, lekach, amunicji lub żywności zostanie wam wydane na dole u kwatermistrza. – tutaj sięgnął do szuflady i wyciągnął z niej dwie kartki papieru, które podpisał i przesunął do przodu w waszym kierunku. - A teraz pora na drugie zadanie, które będzie wymagało bardziej… wyrafinowanego podejścia. Całkowicie bez osobowego, bez własnych upodobań, oparte tylko i wyłącznie na tym co usłyszycie i zostanie wam przekazane. Zainteresowani zatem kolejną stówą? Wyglądało na to, że nie będzie chwili odpoczynku skoro burmistrz tak stawiał sprawę i dawał wam możliwość dodatkowego zarobku. Nie chciał czekać i od razu chciał byście zdecydowali na tak lub nie. Działał i wymagał tego samego od was. Przynajmniej tyle dobrego, że nie żądał abyście przekazali również resztę znalezisk, które mieliście w plecakach. Ale chyba i tak wychodził na tym biznesie na plus, biorąc pod uwagę to co przywieźliście z kompleksu.
  4. Dopiero do domu wróciłem po Juwenaliach w Kraku i nie mam sił za bardzo na posty. Jutro do roboty na 5, nie wiem kiedy wrócę, ale post pojawić się powinien jutro lub pojutrze - ogólnie w weekend :P. A potem od poniedziałku już normalnie :).
  5. Ahoj. Zbieramy ekipę do stworzenia niepowtarzalnego LARPA w klimacie dark fantasy z użyciem statków historycznych! Szukamy moderatorów, NPCów, osób klimacących. Data: 3.06 ( sobota) Miejsce: Kraków Ilość graczy: 100 Spotkanie organizacyjne 19.05 ( piątek) godz. 19.00w Krakowie ( miejsce zostanie podane indywidualnie) Zgłoszenia należy przesyłać na adres: fundacjahoryzontzdarzen@gmail.com W razie pytań możecie też dzwonić : tel. 796 303 135 https://www.facebook.com/FundacjaHoryzontZdarzen/
  6. Jade nie odpowiedziała na twoje pytanie, zamiast tego wzruszyła tylko ramionami. Uporanie się z przeniesieniem wszystkich rzeczy na górę, a potem do samochodu zabrało jeszcze dobre dwie godziny. A jeśli doliczyć uporanie się z bramą i poskładaniem samochodu do kupy, wrzucenie motocykli na pakę to skończyliście chyba grubo po północy. Z podróżą o tej porze jednak mogliście zapomnieć, biorąc pod uwagę że rozpętała się burza która skutecznie ograniczała widoczność i dojrzenie czegokolwiek na drodze. Jedyne co wam pozostało to skorzystać ze schronienia jakie niósł garaż i przespać się te kilka godzin do rana. Dla Jade nie było to stanowiło to żadnego problemu, a ty choć obawiałeś się nieznajomego ze zmęczenia i tak wyciągnąłeś nogi. Ranek przywitał cię zapachem jedzenia, choć pachniało nieźle to nie było jednak przygotowane dla ciebie, zatem sam musiałeś sobie coś na szybko zmontować. Jade nie raczyła cię budzić ani tym bardziej przygotowywać ci żarcia. Burknęła coś jedynie na temat odjeżdżania stąd i pośpiechu. Wyjeżdżając godzinę później zgarnęliście waszą broń wiszącą przy bramie, rozładowaną i zapakowaną w worek. Wyglądało na to, że nieznajomy nie kłamał i wrócicie żywi do miasta nie złamawszy danego słowa. Droga powrotna była trochę dłuższa niż poprzednio. A to za sprawą ciężarówki, którą jednak musieliście wybierać trochę lepsze kawałki drogi niż na motocyklach. Silnik rzęził i krztusił się chwilami, chwilami miał problemy z mocą ale jednak działał i to było najważniejsze. I było koło godziny 11, gdy w końcu wróciliście do Gravestone. Na bramie strażnik sprawdził czy nie macie jakichś nadprogramowych pasażerów na pace, po czym wpuścił was do środka. Podjechaliście pod dom burmistrza i wkroczyliście do środka, gdzie po standardowym odczekaniu kilku minut i zostawieniu broni zostaliście zaproszeni do gabinetu. Cohrane przeglądał akurat jakieś papiery gdy weszliście do środka. Widząc was odłożył je na bok i oparł się wygodnie w swoim fotelu. - No proszę, wróciliście. Słucham zatem, co macie dla mnie dobrego i jak wam poszło? Były jakieś problemu? – spytał zapalając papierosa. Nie zaproponował tym razem byście usiedli. Czekał na sprawozdanie i sukces całego zadania.
  7. Żołnierz złapał łapczywie konserwę i zaczął ją pochłaniać na zmianę z wodą. Gdy jednak usłyszał że go nie uwolnisz przerwał i zaczął się wpatrywać w ciebie przerażonymi oczami. Dopiero po chwili drżącą dłonią zerwał z szyi nieśmiertelnik i podał ci go przez kraty. - Tylko oficerowi… nie niżej niż kapitan… że przetrzymują tutaj jednego z 40-ki… będzie wiedział. – z niejakim trudem mówił te słowa, gdy zrozumiał że jeszcze nie dane mu będzie opuszczenie tego więzienia. A ty zaś zabrałeś się za powolne i mozolne wyciąganie rzeczy na górę. W pojedynkę nie była to łatwa robota, zwłaszcza że musiałeś przywiązywać sprzęt na dole, a potem wspinać się na górę, wrzucać go na dach windy, a potem mozolna wspinaczka na piętro i znów wciąganie na linie znaleziska. Szybko też zrozumiałeś, że po dwóch takich kursach będziesz wycieńczony. Po pół godzinie, gdy akurat wciągnąłeś na górę karnistry z benzyną dołączyła do ciebie Jade, która wyglądała raczej na zadowoloną z siebie. Postukała palcem w zbiorniki i pokiwała głową z uznaniem. - Pełne, zatem będziemy mogli wrócić ciężarówką do miasta. Coś jeszcze ciekawego znalazłeś na dole? - spytała na koniec spoglądając w otchłań windy. Nie wspomniała nic na temat rozmowy, która się odbyła gdy byliście związani. Nie wiedziałeś zatem czy ciągle chowa do ciebie urazę, czy też po prostu olała temat i planuje coś innego.
  8. Więzień spojrzał na konserwę, potem na ciebie. Chyba nie był zbyt dobrze karmiony bo zaczął wyrzucać z siebie słowa, wiedziony nadzieją wolności. - Byliśmy na patrolu przeciw mutantom na północ stąd. Ślady doprowadziły nas do wioski, gdzie ukrywało się parę poczwar chronionych przez mieszkańców. Zabiliśmy mutantów, kolaborantów spotkała zasłużona kara. Następnego dnia spadł na nas ten diabeł. – odpowiedział ci na twoje pytanie dość obszernie, co dawało ci wgląd w sprawę jaka miała miejsce. Stawiał cię w trudnej sytuacji, kolejnym wyborem którego musiałeś się podjąć. Pomóc żołnierzowi, by w przyszłości wziąć odwet na nieznajomym czy też zostawić posterunkowca za kratkami i odejść. – Pomóż mi proszę, uciekniemy stąd i wrócimy z posiłkami. Wtedy pokażemy temu potworowi, gdzie jego miejsce.
  9. Twój głos rozległ się w ciszy podziemi, budząc śpiącego na sienniku więźnia. Ten usiadł i obrócił głowę w twoim kierunku. Jego oczy rozszerzyły się w szoku na twój widok, zerwał się z trudem i podszedł w kierunku krat na ile pozwalały łańcuchy. Spoglądał na ciebie przez dłuższą chwilę nim w końcu zdołał się do ciebie odezwać. - Pomóż mi, wydostań mnie stąd. Nie mogę dłużej znosić tych męczarni. Jestem Mike Stone, sierżant z Posterunku. Ten świr schwytał mnie, gdy wykonywałem misje i więzi tutaj od paru miesięcy. – mówił do ciebie zrozpaczonym głosem, na szyi z pomiędzy łachman ubrania mogłeś ujrzeć błysk nieśmiertelnika. Wyglądało, że to miejsce miało więcej tajemnic niż ci się mogło na początku wydawać. - Wypuść mnie i pomóż stąd uciec, a możesz być pewny że moi cię dobrze wynagrodzą za to.
  10. Korytarz w którym się znalazłeś był szeroki na dobre cztery metry i na trzy wysoki. Czego jak czego zatem, ale przestrzeni tutaj nie brakowało. Już po paru metrach z lewej dojrzałeś spore drzwi z napisem Magazyn wypisanymi na górze. Częściowo były uchylone zatem nie wahałeś się i wkroczyłeś do środka oświetlając wnętrze latarką. Kiedyś może i mógł pomieścić prawdziwe stosy skarbów, ale na chwilę obecną był niemal całkowicie opróżniony. Znalazłeś jednak wśród pustych pojemników, szafek oraz półek trzy dwudziestolitrowe karnistry z paliwem, spawarkę z doczepioną butlą, skrzynię pełną wojskowych ciuchów i komplet narzędzi. Drzwi po przeciwnej stronie korytarza prowadziły do stróżówki, gdzie panował jak wszędzie chaos pośpiechu opuszczania okolicy. Ten pośpiech zapewne dał ci parę ciekawych znalezisk – maskę przeciwgazową, kajdanki oraz paczkę amunicji 9mm – leżące na dole metalowej szafki. Dalej korytarz rozdzielał się w prawo i w lewo. Ten pierwszy wiódł do pomieszczeń, które mogły być poligonem doświadczalnym, sporo podziurawionych i osmolonych celów, zniszczone elementy pancerzy. Na końcu zaś blok więzienny z czterema celami, z których jedna ciągle miała rezydenta. W resztkach ubrania, przykuty dłuższym łańcuchem do ściany spoczywał na sienniki jakiś mężczyzna.
  11. Jade wolała oddać siebie zamiast motocykla, co mogło znaczyć że maszyna nie była aż tak cenna dla niej, jak tobie mogło się wydawać. Ruszyłeś zrobić swoje, pozostawiając tych dwoje samych. Zejście do piwnicy było poprzez windę, która nie miała jednak zasilania. Otwarcie jej nożem i rozsunięcie drzwi było dla ciebie łatwe, biorąc pod uwagę twoją siłę. Kabina była na dole, zatem musiałeś zjechać na dół po linach i dostać się przez klapę w dachu. Potem znów męczenie się z otwarciem drzwi kabiny na dole i stanąłeś w korytarzu, który niknął w ciemnościach. Brak zasilania nie był tutaj sporym problemem, światło mrugało od czasu do czasu wskazując na słabe źródło zasilania, nie wystarczające jednak na działanie windy. W półmroku mogłeś eksplorować piwnice czy też podziemia tego kompleksu, który mógł kryć sporo różnych rzeczy.
  12. Słowa o wolności zszokowały zarówno ciebie jak i Jade. Przez dłuższą chwilę przegryzaliście to co powiedział nieznajomy zanim zdołaliście wykrztusić z siebie jakieś odpowiedzi. Nie tego się spodziewaliście po takiej akcji, która miała miejsce jeszcze nie tak dawno. Ale będziecie żyć i to się chyba najbardziej liczyło. - Nie tego się spodziewałam, ale cena jest do zapłacenia za wtargnięcie na twój teren. – odezwała się w końcu Jade spoglądając na obcego. Ciebie nawet nie raczyła obdarzyć spojrzeniem. – Jestem do twojej dyspozycji zatem, jak tylko mnie uwolnisz. - Nasza umowa nie opiewa na tych, którzy tutaj zginęli. Pozostaną tam gdzie są, a ty zajmiesz się tym po co tutaj przyjechaliście. Niczym więcej i nie ma negocjacji. – usłyszałeś w odpowiedzi na twoją prośbę dotyczącą pochówku. Mężczyzna wyciągnął spod ubrania schowane z tyłu kukri i kolejno cięciem przeciął więzy. Najpierw dziewczyny, potem twoje. Ramiona opadły w dół i mogłeś poczuć ulgę z tym związaną. - Ruszaj Preston, Jade dołączy do ciebie później. – ostrze broni wskazało ci drzwi wyjściowe.
  13. I w tej chwili Red zalicza:
  14. - Wywalili cię a mimo to jesteś im ciągle wierny? Naprawdę masz niepokolei w głowie. Powinieneś dawno zmienić zawód a nie marnować czas na tych dupków. – parsknęła Jade słysząc twoje wyznanie. Najwidoczniej inaczej podchodziła do takich spraw niż ty. I zwróciła się po niedługiej chwili do nieznajomego. – Pytałeś co jesteśmy w stanie oddać by przeżyć. W plecaku nie mam nic co nie było by łatwe do zdobycia i oddania. Ale mogę dać siebie, chwile przyjemności ze mną uważam za najlepsze w takiej chwili. Moje ciało i umiejętności są najcenniejsze, co mogę ofiarować by przeżyć. Nieznajomy wstał i podszedł do twoich rzeczy, by następnie wyciągnąć z nich wspomnianą szablę. Wyciągnął do połowy z pochwy i przyglądał się ostrzu przez dłuższą chwilę. W końcu odłożył broń na biurko i podszedł do was bliżej. - Proste pytania, proste odpowiedzi. Chyba nie było aż tak strasznie prawda? Właśnie uzyskaliście wolność, możecie odejść i zabrać to co planowaliście wziąć. W zamian za cenę, którą sami mi przed chwilą zaproponowaliście. Broń oddam wam gdy będziecie mieli wyjeżdżać. Nie zaryzykuję, że komuś coś znów strzeli do głowy by ruszyć i spróbować mnie zabić. – odezwał się po chwili spoglądając to na ciebie, to na dziewczynę. Choć czułeś na sobie jego wzrok gdy wspominał o próbie odwetu.
  15. Sznury były dobrze zawiązane, próby wyzwolenia się sprawiały, że tylko jeszcze bardziej wbijały się w skórę. Nie zauważyłeś by twe słowa wywarły jakieś wrażenie na obcym, cała tyrada zdawała się rozbijać o jego spokój. I zamiast ciętej riposty lub śmiechu z jego strony usłyszałeś wybuch dziewczyny, której najwyraźniej nie spodobały się twoje słowa. - Kto ci dał prawo do rozporządzania moim ciałem pieprzony dupku?! Kurwa chyba naprawdę wszyscy w tym Nowym Yorku są pojebani i myślą że wszystko im wolno. Wsadź sobie w dupę tą waszą wizję i swoją dumę, nie mam zamiaru ginąć za twoje ego! – wydarła się na ciebie z wściekłością i ogniem w oczach, dyszała ciężko wyrzuciwszy z siebie to wszystko. Dopiero po chwili spokojnie zwróciła się do nieznajomego. – Jestem Jade, niegdyś członkini gangu motocyklowego pracującego dla kilku wiosek, do czasu aż nowojorczycy nas wymordowali. Aktualnie działam sama dla lokalnego burmistrza, z przymusu połączona z tym idiotą. Zadanie to co słyszałeś, wydostać przydatny sprzęt. Mężczyzna wysłuchał co oboje macie do powiedzenia i pokiwał lekko głową. - Tak, z pewnością jesteś Nowojorczykiem. Zapalczywość, wielkie słowa ale brak pomyślunku. Jeśli chciałbym cię zabić nie fatygowałbym się z przenoszeniem was tutaj. Gdybym jak mówisz lubował się w zabijaniu żołnierzy, już byś wisiał na haku wedle twych słów. Tamci zginęli bo zaczęli do mnie od razu strzelać, bez zadawania pytań. I na żadne też nie chciał ostatni odpowiedzieć, dlatego zginął szybką żołnierską śmiercią. I dziękuje za dość obszerną odpowiedź na moje pytanie. – odezwał się w końcu spoglądając to na ciebie, to na Jade. – I wbrew temu co myślisz, nie bawi mnie zabijanie bez potrzeby. Ale to chyba trochę za dużo jak dla żołnierza może? Co prowadzi mnie do drugiego pytania, znacznie ważniejszego. Co cenicie sobie najbardziej, co bylibyście gotowi oddać by przeżyć?