Dhagar

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1648
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Dhagar

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący
  • Urodziny 23.03.1981

Previous Fields

  • Systemy RPG Świat Mroku, Kryształy Czasu, D&D, Neuroshima, Aphalon, Warhammer.
  • GaduGadu 5649299

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Busko - Zdrój
  • Interests Historia, militaria, fantastyka, film, marynistyka, muzyka...

Ostatnie wizyty

2467 wyświetleń profilu
  1. Sir Lucien Dubois Słyszał jak jedno przez drugie mówi straconej szansie pokonania szlachcica, udanej ucieczce czy też usprawiedliwieniu działań w karczmie. Dla Lucienia nie było to takie proste. Spojrzał na Marie, która zdawała się próbować go pocieszyć. Niezbyt jej to wychodziło. - Czy byłby tyranem czy nie, to on stanowi prawo na swoich ziemiach, które odziedziczył po przodkach z dziada pradziada. Miał pełne prawo do swoich oskarżeń względem wieśniaków, czemu się przeciwstawiłem ale Karl wolał być w gorącej wodzie kąpany i szalał jakby przeciw orkom stawał a nie szlachcicowi. Dlatego chcę ostrzec, że jeśli znów taka sytuacja nastąpi a ty pierwszy zaczniesz działać nim ja się odezwę, to palcem nie kiwnę w twojej obronie. Mam nadzieję że wyraziłem się jasno. - pozwolił sobie na pełne pasji opieprzenie w końcu Karla za jego wybryk. - Wszyscy musimy się stosować do prawa miejscowego, nieważne jakie by było. W razie problemów stosować wyjścia dyplomatyczne gdy jest możliwość. Ale w tej chwili nie wiem czy Pani Jeziora spogląda na nas przychylnie czy nie. Wszystko się okaże w obozie tych zakapturzonych, co oni mogą nam powiedzieć o Enguerrandzie. Bowiem rzucanie takich pochopnych oskarżeń mając tylko kubek z literą za dowód przez nikogo nie zostało by uznane za znaczące.
  2. Sir Lucien Dubois Lavina zdawała się chyba jako jedyna rozumieć w jakieś pozycji znalazł się Lucien. Oni skończyli by na stryczku, ale on sam? Skoro już byli w drodze to mógł odpowiedzieć kobiecie na jej pytania. - Sir Enguerrand wie jak się nazywam, podobnie jego pachołki i wieśniacy. Jeśli bym znów stanął przed jego obliczem najpewniej zostałbym skazany jako rycerz na karę, adekwatną do mych zbrodni. Nie mówiąc już o przyniesieniu hańby mej rodzinie i ojcu musiałbym odkupić swe winy, jeśli w ogóle by mi na to pozwolono a nie skończyłbym na wygnaniu. Pokonać bestię mając za broń jedynie wiarę, czy przebyć cały las Arden w pojedynkę. O takich i podobnych karach słyszałem na rycerzy zsyłanych. - odpowiedział ze smutkiem w głosie. - Nie wiem co ma do powiedzenia szef tych Zakapturzonych, ale modlę się do Pani Jeziora, by pozwoliła mi pomyślnie przejść tą próbę jaką na mnie zesłała. Prawdą bowiem było, że wpakował się w niezłą kabałę wiedziony słuszną ręką i w pościgu za śladem zła w postaci wyznawców chaosu. Ale zamiast kolejnych tropów i informacji podniósł rękę na władcę Serrac. Jego los zatem był równie zły jak reszty jego towarzyszy, a może nawet gorszy...
  3. Sir Lucien Dubois Walczył, choć starał się głównie ranić i unieszkodliwiać przeciwników niż ich zabijać, ale zdawał sobie sprawę że na dłuższą metę to niewiele mu pomoże jeśli się pomylił w ocenie całej sytuacji. Nie pocieszał wcale fakt, że tak łatwo im poszło w walce, bowiem szlachcic uciekł i zapewne wróci z większą siłą by ich złapać. Odgłos klaskania i słowa za plecami zwrócił uwagę Luciena, który obrócił się ku nowemu. Słyszał plotki o tych zakapturzonych, jak każdy kto urodził się i wychował w Bretonii, ale do tej pory nie było mu dane żadnego spotkać. I zdawali się nie być typowymi bandytami jak się można było tego spodziewać po opowieściach niektórych ze szlachty. Wytarł miecz z krwi i wsunął go na powrót do pochwy. Pomysł by oddalić się stąd by przemyśleć dalsze posunięcia i strategię był dobrym. Oczywiście nie obyło się bez sarkania i narzekań ze strony swoich towarzyszy, ale oni zdawali się być krótkowzroczni pod względem swych zamierzeń. - Pojmanie szlachcica, a co dalej? Może jeszcze powieszenie go albo przejęcie jego ziem? Głupcy. Nie mielibyśmy tych kłopotów gdybyście powstrzymali się od atakowania go, a zostawili całą rozmowę mi. – rzekł do nich, a dokładniej do Karla który był prowodyrem tej całej bójki. Zgarnął swoje rzeczy i skierował swe kroki za zakapturzonymi. W drodze miał też zamiar zabrać swojego wierzchowca. Miał zamiar sobie uciąć dłuższą rozmowę z Karlem, który chyba za nic miał przewodnictwo rycerza i to że ściąga na wszystkich kłopoty swoich zachowaniem podczas spotkań ze szlachcicami.
  4. Urdnot Gavos Salarianin zszedł posłusznie z drzewa co dobrze wróżyło i wskazywało na inteligencję tak podobno znaną wśród członków jego rasy. A potem pojawienie się zwierzyny zniweczyło plany dalszej rozmowy i zmiany też lokalizacji z dala od bomby. W tej chwili kroganin skupił się na yaghu, który staranowawszy ich był o krok od Gavosa, gdy tymczasem reszta grupa "odleciała" na boki. - I' Krogan!!!!! - z gardła Gavosa wydobył się okrzyk bojowy, gdy przeszedł do ataku. Aktywacja Bariery była już odruchowa, skoro wcześniej był przygotowany by jej użyć. A zaraz potem dał się słyszeć huk wystrzału gdy odezwał się Graal posyłając wprost w wielkie nogi Yagha ładunek trzech krótkich i zabójczych harpunów. Kroganin pamiętał że ich celem było złapanie celu a nie zabicie. Dlatego jeszcze póki co nie celował w głowę, a skupił się na spowolnieniu przeciwnika. Planował skupić na sobie pierwszy atak, by reszta jego drużyny mogła oflankować Yagha i skupić na nim ogień.
  5. Lucien Dubois Wydawać się mogło że wszystko się jednak ułoży. Jego słowa zostały poparte przez łowcę i Lucien uznał, że to dość by szlachcic uspokoił się i podjął rozważniejsze decyzje. Zwłaszcza w obliczu podejrzeń dotyczących kultystów chaosu. Wszystko to jednak zostało zaprzepaszczone przez resztę towarzyszy i samego Enguerranda, który słusznie zresztą uznał że należy ukarać za napaść na władcę tych ziem. Karczma wnet wypełniła się wrzaskami atakujących a Lucien przez krótką chwilę walczył ze sobą w obliczu wyboru przed jakim został postawiony. Mógł nic nie robić, pozwolić by jego towarzyszy złapano i skazano zgodnie z prawem tutejszym. Ale czyż mógł na to pozwolić ? Czyż nie obiecywał bronić słabszych, wspierać przeciw złu ? Czyż nie walczył ramię w ramię z tymi, którzy postanowili mu towarzyszyć w wędrówce po upragnionemu graalowi? Jak mógłby stanąć przed Panią Jeziora i co odpowiedzieć gdy ta zapyta czemu porzucił swych kompanów i uciekł jak tchórz? „Pani, miej mnie w swej opiece, bowiem mam nadzieję że dobrze czynię stając przeciw tyranowi…” – przemknęło młodemu rycerzowi przez głowę, gdy sięgał po miecz i zaatakował. Lecz nie szlachcica, ale jego zbrojnych. Z halabardami w ciasnym pomieszczeniu nie mieli szans skutecznie użyć swej broni, dlatego skrócenie dystansu odbijając drzewce tarczą w bok by wyprowadzić atak było tutaj najlepszą opcją. Jeśli przeżyje tą walkę przyjdzie czas na kolejne decyzje... i ostre słowa do tych, którzy rozpętali niepotrzebnie tą walkę i rozlew krwi.
  6. A ja się zastanawiam jaką ścieżkę wybrać dla Luciena, który jest wewnętrznie trochę tak... rozdarty... Rozdarty między przestrzeganiem prawa i honorowymi obowiązkami a wsparciem tych, z którymi postanowił wyruszyć na swą wędrówkę ku odległemu, wyższemu celowi... Tak się czuje Lucien w tej chwili
  7. Well that's crap. Ja osobiście podpiął bym się pod tożsamość szlachciury i działał jako on ale... Lucien tego nie zrobi. To rycerz, honor, obowiązek, zasady, wiecie... Zatem muszę pomyśleć co zrobić skoro dzielni towarzysze błędnego rycerza tak bardzo skopali sprawę
  8. @Egzio - good one! You how +1 from Lucien for support
  9. Well Lucien bronić nie wiem czy będzie bronił Karla jeśli ten nie posłucha i będzie równie uparty co szlachciura . Swoją drogą chyba dobrze że gram Errant Knightem a nie Troll Slayerem (miałem go w zapasie do wyboru), bo by była krótka piłka - olać gościa i niechse robi co chce w swoim zadupiu, szturchnął mnie strażnik i wylał piwo... raaageee!!!!
  10. Urdnot Gavos Kroganin uniósł głowę i spojrzał w kierunku skąd dochodził głos. Czy tamten dupek rzeczywiście myślał o atakowaniu w pojedynkę takiej grupy? Najwidoczniej jego głowa już nie pracowała normalnie po starciu z yaghem. - Posłuchaj mnie salarianinie. Przybyliśmy tutaj by ocalić wasze tyłki i złapać yagha, którego wypuściliście. Okazuje się że nie dalibyście rady złapać nawet człowieka, a jedynie potraficie robić za ruchomy cel. Zatem masz wybór, albo złazisz tutaj i przedstawiasz nam całą sytuację co się tutaj wydarzyło albo spieprzaj do domu i zostaw robotę prawdziwym fachowcom. - warknął w kierunku tego, który w nich najwyraźniej mierzył. Specjalnie nie dawał większego wyboru jaszczurce, która chyba musiała sobie zdawać sprawę z tego, że nie ma szans i jedyne co jej pozostanie to udawanie chojraka.
  11. Lucien Dubois Wieści dotyczące zamku i rządzącego tymi ziemiami sir Enguerranda nie były dobre, ale też Lucien nie mógł pouczać kogoś o wysokim statusie społecznym. On sam również był szlachcicem jak na każdego rycerza przystało, ale nie miał praw póki co by panoszyć się na cudzym terenie. Mógł współczuć wieśniakom, ale nic poza tym nie mógł zrobić. Mimo wszystko należał się sir Enguerrandowi szacunek za jego pozycję, choćby nie wiem jakim był władcą… A potem nagle pojawił się w drzwiach wraz ze swą strażą i cały spokój runął jak domek z kart. Lucien widząc wchodzącego szlachcica wstał ze swojego miejsca przy stole by się przedstawić a potem swoich towarzyszy zgodnie z etykietą, ale to co usłyszał i to co się zrobił Karl chwilę potem zniweczyło spokojną rozmowę jaka miała za chwilę się wydarzyć. Czyny Marie wcale nie pomagały, a Lucien miał jeszcze w pamięci słowa wieśniaków o zaginionej grupie awanturników. - Karl, natychmiast odstąp! A ty Marie odłóż łuk! Nie jesteście u siebie i jedyne co osiągnięcie swoją lekkomyślnością to kajdany i loch! – rzekł do swoich towarzyszy ostro gromiąc ich wzrokiem, uprzedzając niejako dalsze pochopne działania reszty i atakowanie szlachcica na jego własnym podwórku. To mogło się dla nich skończyć tylko i wyłącznie źle, a tego Lucien wolał uniknąć. Obrócił się ku szlachcicowi postępując krok w jego kierunku i skłoniwszy lekko dodał. – Wybacz sir Enguerrandzie moim towarzyszom. Pijani są i nie wiedzą co mówią oraz czynią. Nazywam się sir Lucien Dubois, rycerz z Quenelles i taki los mi dała Pani Jeziora, bym się opiekował tą grupą podróżników podczas mej wędrówki oraz nieraz doprowadzać ich do porządku i pilnować by nie napytali sobie biedy. - tu spojrzał przez ramię na swych towarzyszy mierząc ich złym wzrokiem, by czasem nie odezwali się znów w głupi sposób i modląc się o to w duchu do Pani Jeziora. Po czym kontynuował swą przemowę tym razem skupiając się na wieśniakach i ich przewinieniu wobec pana tych ziem. - I muszę stanąć w obronie słów Médarda, bowiem ma rację. Uwolniliśmy twych poddanych panie z więzienia w L’Anguille, gdzie byli przetrzymywani przez bandytów którzy ich porwali. I to właśnie twoi poddani po uwolnieniu pragnęli czym prędzej powrócić do Serrac, pod twe panie opiekuńcze skrzydła. A tak nie postępują ci, którzy chcą się wymigać od pracy i uciekają. Zechciej zatem sir Enguerrandzie raz jeszcze przemyśleć swe rozkazy i okaż łaskę tym, którzy do ciebie powrócili. - mówiąc to starał się w żaden sposób nie urazić szlachcica, zachowując wszelkie elementy etykiety, ale mimo wszystko chcąc przekonać go do powstrzymania gniewu. Doskonale bowiem zdawał sobie sprawę co się wydarzy, jeśli ten jednak zdecyduje o uwięzieniu ich wszystkich...
  12. Piszę, piszę, zaraz będzie bo muszę to obmyśleć wszystko teraz dokładniej po kolejnym poście "ułatwiającym" załagodzenie sprawy .
  13. Tjaaa, niech jeszcze więcej ludzi zacznie mierzyć z broni i w ogóle szaleć. Na pewno mi to pomoże.. Ja tu piszę posta, wymyślam a drużyna mnie kocha i wcale mi nie utrudnia sprawy
  14. Nie. Tym razem z mej dyplomacji i charyzmy rycerskiej oręż uczynię, by spokój zapanował i nie powiesili naszego biednego rzezimieszka za atak na sługę szlachcica :).
  15. 5 minut dla Luciena, tylko teraz on musi ratować tyłki naszej drużynie .