Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Dhagar

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1507
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Dhagar

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący
  • Urodziny 23.03.1981

Previous Fields

  • Systemy RPG Świat Mroku, Kryształy Czasu, D&D, Neuroshima, Aphalon, Warhammer.
  • GaduGadu 5649299

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Busko - Zdrój
  • Interests Historia, militaria, fantastyka, film, marynistyka, muzyka...

Ostatnie wizyty

1548 wyświetleń profilu
  1. Nie zagłębiaj się tutaj w szczegóły, opisz po prostu co robisz, co sprzedajesz/wymieniasz na co. Czas masz fabularny do rana na wszelkie działania. A post - nie spiesz się
  2. Porucznik przyglądał ci się przez dłuższą chwilę. Widać było, że rozważał to co powiedziałeś przed chwilą. - Zwykłem wysłuchiwać tego, co inni mają do powiedzenia. Oraz dawać szansę ewentualnym ochotnikom. Twój przypadek jest inny, ale dostaniesz to o co prosisz. - odezwał się w końcu i skinął głową na jednego z ludzi nieopodal, którego nie widziałeś wcześniej. Nie miał na sobie kompletnego munduru, ale raczej dopasowane elementy które z pozoru zdawały się być chaotyczną zbieraniną. Bardziej w stylu trapera czy myśliwego niż standardowego żołnierza. - To kapral Kriege. Dołączysz do jego oddziału i będziesz wykonywał jego rozkazy. To on też zda mi pełen raport z twoich działań i od jego oceny będzie zależeć czy powrócisz do służby czy nie. A teraz możesz odejść. - rzekł porucznik słowa, które zdawały się rozjaśniać twą duszę. Miałeś być sprawdzany i choć jeszcze nie mogłeś się zwać znów pełnoprawnym żołnierzem w służbie, to jednak była na to nadzieja. Kriege podszedł do ciebie zgarnąwszy stojącą przy stole automatyczną strzelbę. Kolejny niestandardowy element wyposażenia. Szczerze mówiąc nie widziałeś będąc w NY oddziałów z takim uzbrojeniem czy umundurowaniem. Nawet tutaj tylko kapral zdawał się być tutaj całkowicie nie pasować do nowojorczyków. - Stawiasz się jutro przy bramie wyjazdowej z miasta o godzinie siódmej. Cokolwiek masz do zrobienia masz do tej pory czas. Uzupełnij swoje zapasy oraz żywność i wodę na cztery dni. I nie spóźnij się. - rzucił w twoim kierunku po czym skierował się do wyjścia. Bez żadnych słów wyjaśnień czy pytań. Najwidoczniej twoja służba zaczynała się już teraz. Przynajmniej miałeś jeszcze dość czasu by się wyspać, zjeść i zrobić jakieś zakupy, pozbyć się zbędnego sprzętu oraz wymienić go na coś przydatnego.
  3. Gdy robota urwie, zlecenia i festiwale to nie ma czasu na nic. Dziś dopiero do domu wróciłem od zeszłego tygodnia, post pojawi się też dzisiaj. :).
  4. Mówiłeś do sierżanta, którego spotkałeś wtedy za pierwszym razem, który siedział obok, nie zwracając trochę uwagi na osobnika z naszywkami porucznika. Opowiedziałeś historię, tak jak uczyniłeś to przed chwilą przed posterunkowcami. Ci tutaj nie zareagowali tak jak tamci, wysłuchali cię bardziej z ciekawości niż czegoś więcej. Oddanie jednak sprzętu zabitych żołnierzy oraz ich nieśmiertelników wywarło nader pozytywne wrażenie, przynajmniej na twarzach dwójki z siedzących. Lecz nie porucznika. - Daleko jesteście od swoich Preston. Choć to bardzo godne pochwały oddanie sprzętu poległych, to pytanie pozostaje jedno. Co tutaj w ogóle robicie, z dala od swojej jednostki? Górska o ile mnie pamięć nie myli nie jest jednostką działającą daleko w terenie, ale wysyłana do walk na froncie i na górskim terenie właśnie. – odezwał się do ciebie lustrując cię uważnie wzrokiem. Mogłeś się tego spodziewać, oficerowie często bywali tacy dokładni i upierdliwi. - Skoro posterunkowcy już tam ruszyli to dla nas będzie to strata czasu i zasobów. Gdybyś do nas zgłosił się w pierwszej kolejności, jak to powinieneś zrobić, to z pewnością informacje o kompleksie były by cenne. W tej chwili trudno uznać je za przydatne. Mimo wszystko dziękuje za odzyskany sprzęt. A co do mojej decyzji, to już nie twoja sprawa. masz coś jeszcze do dodania żołnierzu ?
  5. Major słuchał uważnie twych słów do końca i widać było po jego twarzy, że informacje które przekazałeś były nad wyraz cenne dla niego. Gdy skończyłeś spojrzał na podwładnych. - Jackson, weź trzech ludzi i ruszajcie na miejsce. Sprawdźcie je i wyciągnijcie więźnia. W razie zagrożenia akcji wycofać się i zdać raport. Nie ryzykować niepotrzebnie jeśli to co wspomniał Preston o tym dzikusie jest prawdą. - wydał rozkazy, które podwładni natychmiast ruszyli wykonywać kierując się do wyjścia. Major zaś zwrócił się znów do ciebie - Dzięki za informacje, a tutaj masz za fatygę. Jeśli zostaniesz trochę w mieście, może będziemy mieli dla ciebie propozycję. A póki co możesz odejść. - rzekł wyciągając z biodrówki i wręczając ci medpak'a. Nie łatwo było o takie silne środki szybkiego leczenia, nie były też tanie zatem można było uznać to za cenną zdobycz. Odwróciłeś się i ruszyłeś poszukać swoich. Nie musiałeś też szukać długo, siedzieli po drugiej stronie karczmy. Standardowe umundurowanie z Nowego Yorku, głowa wysoko, spoglądanie na innych z góry. Przewodził nimi również starszy mężczyzna, na głowie noszący beret z oznaką zwiadowców. Miałeś pewne obawy przed podejściem do nich, biorąc pod uwagę słowa żołnierza sprzed dwóch dni, gdy wspominał o dowódcy. Ale decyzję już podjąłeś, zatem ruszyłeś ku nim pewnym krokiem.
  6. Właściwa odpowiedź, kadr z Akademii Policyjnej nie wskazywał tegoż aktora
  7. Rozmawiający z majorem ucichli gdy podszedłeś do nich i spojrzeli na ciebie uważniej. On sam zmierzył cię wzrokiem z niejakim lekceważeniem. - Preston. A cóż takiego może być interesującego dla nas. Jakaż to ważna i poufna informacja co? - odezwał się w końcu i niedbale sięgnął po nieśmiertelnik. Przyglądał mu się przez chwilę a wyraz jego twarzy z początkowego znudzenia zmienił się po chwili w poważny i złowrogi? - Skąd go masz i gdzie go znalazłeś? Same fakty, nie interesują mnie zbędne detale. - rzucił w twoim kierunku gniewnie głosem nie znoszącym sprzeciwu. - I lepiej by to była prawda młodzieńcze. Bardzo nie lubimy oszustów. - No cóż, chyba nie takiego przyjęcia i podziękowania się spodziewałeś.
  8. Nope, chybiony kadr z innego filmu
  9. Jedna rekrutka padła, pojawia się druga gdzie człowiek chętnie by się załapał gdyby nie jedno ale... w lipcu nie będzie mnie dobre 3 tygodnie, przez co wyklucza mnie z odpisywania na posty.... szlag by to, trzeba czekać do sierpnia eh.
  10. Karczma była częściowo zapełniona klientami. Tutejsi, paru przyjezdnych no i wojskowi. Posterunkowcy podobnie jak Nowojorczycy zawsze wyróżniali się z takiego tłumu. Obie grupy zawsze starały się wyróżniać spośród innych, wywyższać się, pokazywać że są lepsi od innych. I tutaj było podobnie. Ego, duma i arogancja przemieszane z ideologią i patriotycznymi frazesami. Ty rozumiałeś to drugie doskonale, tego pierwszego krytykowanego przez wielu już nie tak bardzo, biorąc to za brak chęci odbudowy i lekceważenie dawnych zasad. Miejscowi zdawali się podzielać to drugie podejście, bowiem nie przejawiali żadnych chęci do rozmowy z nimi czy też pozytywnego nastawienia. Więcej już mieli zainteresowania i dobrych emocji do tych z Valkirii czy też Orlego Gniazda. Cóż, co mieścina to inne podejście do spraw wojskowych. Wzrokiem przesunąłeś po wojskowych dystynkcjach by w końcu wyłuskać postać o najwyższym stopniu – majora. Dobrze zbudowanego starszego mężczyznę, o łysej głowie, w dopasowanym i czystym mundurze, z przy boku mający kaburę z pistoletem. Dodatkową cechą którą dało się u niego zauważyć, to była metalowa proteza lewej dłoni. Rozmawiał w tej chwili ze swoimi, siedząc przy jednym ze stolików, na którym stało parę naczyń.
  11. Człowiek stara się znajdywać czas i odpisywać jak tylko ma siłę. Choć niestety ostatnie dni to spory nawał roboty i zajęć u mnie dla odmiany od jak było na początku sesji. Ale posty ruszą znów normalnie jeszcze dziś, najpóźniej jutro. Cierpliwości drogi padawanie, cierpliwości :).
  12. Po tygodniu przed weselnym, oraz tygodniu pracowniczym na wyjeździe w końcu mogę zasiąsć do pisania i wysłać posta. Sorki za tak długą przerwę :).
  13. Burmistrz spoglądał na ciebie przez dłuższą chwilę, przeszywającym wzrokiem. W końcu pokiwał lekko głową na znak zrozumienia. - To twój wybór Preston. Ale kwit należy do ciebie, niech nikt nie mówi że najmuje ludzi do roboty a potem im nie płacę. Sto gambli w dowolnej walucie do odebrania na dole u kwatermistrza. - odpowiedział ci na twoje słowa i kontynuował po chwili - Mimo wszystko rozczarowałeś mnie Preston. Spodziewałem się po tobie czegoś więcej niż tylko żołnierskiego obowiązku i krótkotrwałego spojrzenia na świat. Ale życzę powodzenia, może ci się przydać. Opuściłeś pomieszczenie, zostawiając tamtą dwójkę za sobą. Miałeś w tej chwili wolną rękę i mogłeś dowolnie rozdysponowywać swoim czasem. Wybrałeś jednak spotkanie się z nowojorczykami, którzy przebywali w Gravestone. Opuściwszy budynek skierowałeś swe kroki do baru, gdzie ostatnio ich widziałeś. Było już popołudnie i słońce nieźle dogrzewało, przez co nie było dużo ludzi na ulicy. Wszyscy raczej kryli się pod daszkami i wylegiwali na werandach, o ile akurat nie byli zajęci wykonywaniem swoich prac. Miasteczko żyło własnym tempem i nie było widać nic, coby mogło mu zagrozić. Gdy zbliżałeś się do "Brudnego Christofa" dostrzegłeś, że pojazdy wojskowych ciągle są w okolicy. Poparkowane w różnych, oddalonych od siebie miejscach, przy których czasami coś się kręcił. Widziałeś zarówno pojazd "swoich", jak i posterunkówców. To, gdzie najpierw myślałeś uderzyć należało do ciebie. Podobnie jak sposób, w jaki chciałeś rozwiązać swoje sprawy i wypełnić swoje cele.
  14. Spoko, spoko, wszystko mam przewidziane :P. Po prostu zaczął się tydzień przedweselny mojej siostry i nagle nie mam czasu na nic, bo trzeba wszystko przygotować :). Nawet teraz dopiero wróciłem i niosłem nogi pod pachą a ręce na szyi uwiązane, bo taki był nagle zapierdziel. Posta postaram się jutro wrzucić w wolnej chwili, a jak nie to dopiero w poniedziałek po wszystkim. W każdym razie do finału już masz niedużo, nie spiesz się zatem tak do niego :P.
  15. - Co to za robota burmistrzu? Dodatkowe gamble zawsze się przydadzą. - odparła bez wahania Jade na pytanie burmistrza, zgarniając jeden z podanych papierów i chowając do torby. Nie miała oporów przed dodatkowym zarobkiem i miała więcej czasu niż ty myślałeś że masz. Po chwili też zwróciła się do ciebie - Odpuść sobie Preston. Martwym nie pomożesz i to czy dotrzesz do swoich za dziesięć minut czy za dwa dni będzie dla zabitych bez znaczenia. No ale jeśli wolisz dalej być takim pieskiem i włazić w dupę swoim to leć. Więcej dla mnie. - Moja oferta jest jednorazowa Preston. To proste, jeśli wyjdziesz przez te drzwi będzie już dla ciebie nieaktualna. I nie obchodzi mnie co komu obiecałeś, zwłaszcza że zawarliśmy umowę znacznie wcześniej niż ty dałeś komuś swoje słowo. Zatem skoro tak podchodzisz do swoich obietnic to teraz musisz się z niej wywiązać. - odezwał się Cohrane w odpowiedzi wypuszczając kłąb dymu tytoniowego w powietrze. Musiałeś przyznać, że tu miał rację jeśli chodzi o zobowiązania. Umowę najpierw zawarłeś z nim, a cała reszta przyszła później. - Jak zatem będzie? Wyjdziesz by zrobić coś dla martwych, którym nie pomożesz w żaden sposób i tylko zmarnujesz mój i swój czas czy też zostaniesz by wypełnić zadanie?