Dhagar

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1591
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Dhagar

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący
  • Urodziny 23.03.1981

Previous Fields

  • Systemy RPG Świat Mroku, Kryształy Czasu, D&D, Neuroshima, Aphalon, Warhammer.
  • GaduGadu 5649299

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Busko - Zdrój
  • Interests Historia, militaria, fantastyka, film, marynistyka, muzyka...

Ostatnie wizyty

2261 wyświetleń profilu
  1. Zima nastała, wydawać by się mogło że coś się pojawi rekrutacji. Może coś z tego się pojawi: - Star Wars, choć bardziej klimaty The Old Republic - WH40K - L5K - oWoD - WFRP
  2. Urdnot Gavos Uśmiech szeroki pojawił się na twarzy kroganina. Nie było owijania w bawełnę. Prosta informacja, szczegóły i natychmiastowy wymarsz. To lubił, zdecydowane działania. - Wyruszam natychmiast. - rzekł i skinąwszy głową na ambasadora opuścił pomieszczenie. Wieża Cytadeli miała sporo udogodnień i miał zamiar z nich skorzystać. Zjazd windą w dół, potem złapanie taksówki i skierowanie się do doków. Przez trwającą chwilę zastanawiał się kogo też spotka na miejscu, ale wkrótce porzucił te błahe myśli. W końcu zaraz sam ich spotka i zagadka się rozwiąże. Gdy opuścił taksówkę po dotarciu na miejsce ruszył raźnym krokiem ku dokowi 27-mu. Dotarłszy do niego obejrzał sobie z boku "Albę", oceniając jej walory bojowe a potem skierował swe kroki ku wejściu na pokład. W końcu był oczekiwany.
  3. Chciałbym wymienić moc Ciśnięcie i Bicz na Krogański Watażka i Szał Watażki - oba do wglądu z ME 3 - Multiplayer :).
  4. Tutaj wrzucać wybór czy na PW?
  5. Urdnot Gavos Kroganin odczytał na omni-kluczu otrzymaną wiadomość zrozumiał, że czas oczekiwania w końcu się skończył. Wzywany przez ambasadora wiedział już, że nie będzie musiał dłużej siedzieć w jednym miejscu i nudzić się szukając czegoś do zajęcia. A skoro miał się stawić z pełnym ekwipunkiem to znaczyło że wyprawa rusza nagle i w krótkim czasie. Zapowiadały się zatem problemy i Gavos uśmiechnął się na taką ewentualność. Szybko i sprawnie zgarnął swoje rzeczy mocując je na swoje miejsca, nie zapominając o niczym. Graal wylądował na zaczepach z tyłu pasa, młot biotyczny na plecach z prawej, pomniejszy sprzęt do zasobników umieszczonych w różnych strategicznych miejscach na pancerzu. Nie zapomniał o większym zapasie pochłaniaczy ciepła, tak na wszelki wypadek. Amunicji nigdy nie było dość i zawsze się przydawała. Gdy był gotów wyruszył do ambasady. Grający na tak dziwnym i wydawać by się mogło delikatnym instrumencie był widokiem rzadkim. Ale skoro to jego wybrali na ambasadora to widać musiał się do tego nadawać. - Ha, doceniono moje umiejętności, świetnie. Gdzie zatem i kiedy wyruszam?
  6. Ja również jestem za, czy to Wewnętrzny wróg czy coś mniejszego :).
  7. Również się zgłaszam: bretoński błędny rycerz lub krasnoludzki slayer - jeszcze muszę się zdecydować :).
  8. Postać posłana. W końcu coś ciekawego się trafia
  9. Ha, oczywiście że się będę zgłaszał. Starszy, krogański szaman z młoteczkiem :). Co do zakończenia to może uznajmy że czerwone jest tym jedynym słusznym i logicznym? Synteza to jak dla mnie zniszczenie wszystkiego na co Shepard pracował i o co walczył (narzucenie połączenia z maszynami wszystkim? nie chciałbym tego dla nikogo). A kontrola - kontrolować maszyny które są odpowiedzialne za masowe wyniszczanie cywilizacji? - Nope. Ale to takie moje zdanie i przemyślenia XD.
  10. Coś interesującego. Pomysł kiełkuje i coś się kłębi. Wkrótce coś nadciągnie
  11. Jest poniedziałek wieczór. Jedna osoba odpisała bez konkretnych akcji, pragnień. Ot wyrzucenie sprzętu i co za to dostanie bez konkretów czego by chciała. Reszta - brak postów. Dałem szansę, ale brak poprawy. Niniejszym zamykam sesję. A szkoda bo sporo się napracowałem nad całym scenariuszem. Dziękuje za chęci ze strony graczy, choć nie współmierne z aktywnością. Może następnym razem.
  12. Dopiero odzyskałem neta. Postów brak. Naprawdę tak trudno je napisać...? Nie mam na takie numery siły.
  13. W rozmowie, dziś wieczór, koło 18+ na docu.
  14. Choć był poranek, to miasteczko już żyło jeśli można było tak określić kręcących się po okolicy mieszkańców, trójkę wędrowców opuszczających to urokliwe miejsce czy też gościa siedzącego na pace pickupa i nawołującego do obejrzenia jego towarów. Nie licząc chłopaczków Ramireza mogliście w tej chwili naliczyć może z półtora tuzin ludzi w okolicy. Wysłani na zwiady spotkali się z wami w okolicach sklepu i tam też przekazali to, czego się dowiedzieli. Oraz ilu jest w sumie zwiadowców. Nie wchodząc do baru widzieliście tylko tą dwójkę na zewnątrz, zatem resztę znaliście tylko z pobieżnego opisu przedstawionego przez gladiatora. - Jak wspomniałam, byłam z małym oddziałem zwiadowczym gdy natrafiliśmy na Ramireza. Zdołałam wysłać prośbę o pomoc nim nasze radio diabli wzięli. Nie wiem czy odebrali wiadomość, ale jeśli tak to podejrzewam że najwcześniej wsparcie pojawi się tutaj za jakiś tydzień. – odparła grzebiąc w bagażniku łazika, czy też raczej przyczepionym elemencie, który owinięty plandeką robił za bagażnik i w tej chwili był wypchany sprzętem. Dlatego też nie kładła tam swojego plecaka i broni a zamiast tego wrzuciła na tylne siedzenie i przykryła kawałkiem szmaty. – Usunięcie ich byłoby najlepszy wyjściem, ale nie od razu. Lepiej poczekać na dobrą okazję no i jednego przynajmniej żywego by się przydało dorwać, wyciągnąć informację. Póki co możemy tutaj powęszyć. – dodała i wyciągnęła z kieszonki plecaka małą sakiewkę i wsunęła w kieszeń. Mieliście są odpowiedź, pora była na kolejną część waszego pomysłu, zaopatrzenie. Po wejściu do środka uderzył w wasze nozdrza zapach różności które tutaj są lub były. Tytoń, pot, krew, zioła, wóda, pełny przekrój jakże znany wam od czasu gdy zaczęliście chodzić i odwiedzać takie przybytki. Sklep był typowym budynkiem jakie się spotykało w podobnym miejscach. W środku pod ścianami szafki i półki, przed nimi blat lady zrobione podobnie jak reszta z elementów złomu i odmalowanych w miarę. Na podłodze rozłożona kratownica, zaś pod sufitem coś co miało dawać światło. Na ścianach porozwieszane różne plakaty i trofea tworzące artystyczny chaos. Nie byliście jedynymi klientami, którzy zawitali do sklepu za potrzebą. W środku dostrzec mogliście miejscowego oglądającego ręczną piłę do drewna, indianina targującego się o cenę skór oraz azjatę który przyglądał się zawartości jednej z gablot. Całość obsługiwał jeden gość, któremu nie umknęło wasze przybycie. Przybił targu z czerwonoskórym dając mu zamknięte pudełko z jakąś zawartością, potem odebrał od tutejszego butelkę trunku w zamian za piłę by w końcu zwrócić się do was. - Witam w moim sklepie. Zapewne z daleka przybywacie, czym mogę wam pomóc, co byście chcieli kupić w mych skromnych progach? - odezwał się z teksańskim akcentem spoglądając na was oceniającym wzrokiem.
  15. Handel i podobne rzeczy - dialog w sklepie ze sprzedawcą, chyba że wspomnę inaczej. Piszesz że idziesz do sklepu itd. Żadnych oftopowych sprzedaży, informacji. Chcecie coś robić, dowiedzieć się - piszecie w poście a ja na to odpowiednio reaguje. Edit: No i jakoś musieliście zmieścić dodatkowe gamble na łaziku, a boiler to taki mały nie jest