Kira

Dimension shapers
  • Ilość dodanej zawartości

    5338
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

3 obserwujących

O Kira

Previous Fields

  • Systemy RPG Earthdawn, Edege of Empire, DnD, GSy <3
  • GaduGadu 652918

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Female
  • Location Warszawa

Ostatnie wizyty

9983 wyświetleń profilu
  1. Jeśli nikt nie jest zainteresowany to chętnie się zaopiekuję tymi cudami: Rifts World of Darkness 1 ed Mage the Awakening 1 ed +Legacies the sublime Witchraft +the book of hod Nightbane survival guide (+ wydruki) Combat Midnight Circus
  2. Ja też walczę z przeziębieniem ale postaram się dzisiaj ruszyć temat. Z góry przepraszam za laga.
  3. Larson Czarodziejka kiwnęła głową gdy zapytano o towarzyszkę - kurę. Gdyby nie tłumy oraz zamieszanie wokół, może by nawet zdecydowała się zajrzeć do torby i sprawdzić czy Starucha dalej tam siedzi, ale pokazanie teraz kurzej towarzyszki mogło się skończyć podobnie jak w karczmie a czarodziejka wolała nie robić wokół siebie zbyt dużego zamieszania. Uzyskała odpowiedzi na pytania, więc część jej ciekawości została już zaspokojona, ale dołączyła się do pytań towarzyszy serwując kolejne, związane z zapamiętanymi z ogłoszenia konstrukta. - Gdzie znajduje się wspomniana Wyspa Zwiastunów? To już bardzo blisko tego Oka Świata o którym nam wcześniej opowiadaliście? - zwróciła się bardziej do znajomych loupów - I trzy cykle, ile to dni? Trzeba będzie wyruszać w wielkim pośpiechu by trafić na wyznaczone miejsce?
  4. Niedawno ten kawałek dołączył do mojej inspiracyjnej playsity dla Billie.
  5. Aurora (?) Rozglądała się po korytarzu, zastanawiając czy lepiej pójść do socjalnego skąd dobiegają odgłosy czy może lepiej do siebie by się osuszyć, zmienić ubranie. Skłaniała się raczej ku drugiej opcji, bo raz że jej zimno było, trzęsła się, w mokrym ubraniu czuła paskudnie. Dwa, bo średnio miała teraz ochotę na wesołe pogaduszki. Skrzywiła się gdy z kontekstu niosącej się z daleka rozmowy zrozumiała o kim jest tu teraz mowa; trzy, temat niezbyt zachęcający. Rozmowa jednak szybko się urwała, musieli eskatoniczkę usłyszeć, więc teraz już nie było sensu się oddalać do swojej kajuty, przynajmniej nie bez przywitania. - To tylko ja! Wróciłam - zawołała, żeby tę dwójkę uspokoić. - Rajan? Jesteś teraz zajęty? Chciałam odwiedzić Malcolma i Nor, odebrać zamówienie. Ton jej głosu był taki...obojętny, jakby zmęczony w porównaniu do tego jakim jeszcze rano czy wczoraj mówiła. Aurora skierowała swe kroki w stronę pomieszczenia socjalnego.
  6. Mam już teorię spiskową w głowie, a moje pierwsze skojarzenie po przeczytaniu posta poniżej. Postaram się jakoś w sobotę odpisać, możliwe że wcześniej będę na pewu MG męczyć.
  7. Dzisiejszy wieczór nad tworzeniem notatek sponsoruje ten utwór.
  8. Jakby co, do ProfessorPain aka Chrisa planowałam odpowiedzieć Billie dopiero w następnej kolejce, więc jak ktoś na mnie czeka to niech nie czeka.
  9. Wczoraj ten filmik oglądałam! Przypadeq?
  10. Mogłaś ująć to innymi słowami. Ja osobiście nie życzę sobie żeby ktoś zaczynał ze mną dyskusję o działaniach mojej postaci z takiej stopy jak wyżej, sugestią na wyrost że ktoś tu się rządzi i że ktoś tu gra nie fair i rzuca kogoś na minę. To nie są miłe słowa jakie przyjacielsko współgracz do współgracza mówi. I nie chcę żeby za X postów ktoś miał do mnie pretensje że zadałam jakieś pytanie, po prostu, co zasygnalizowałam powyżej.
  11. Hej, też uważam że przesadzacie. I chciałabym zgłosić sprzeciw. Pytanie nie jest podejmowaniem decyzji a takie wychodzenie w dyskusji z tonem oskarżycielskim zakładając że współgracz zrobił coś na złość komuś psuje atmosferę w grze, mnie osobiście zrobiło się niemiło, więc nie róbmy tak. Myślę że wszyscy przyszliśmy tu się fajnie bawić, nie nawzajem sobie podstawiać bomby i rzucać na miny, więc nie zaczynajmy od takiego założenia podejmującc dyskusję na jakiś temat. @Paranormal, to że Ty i Twoja postać wybrała jakiś kodeks honorowy znaczy z tego co kojarzę, że tylko Twoja postać powinna go przestrzegać. Więc ani @Red ani ja ktokolwiek inny nie musi. I to Twoja wada oraz sens jej jest taki, że powinna Ci wadzić. My nie powinniśmy, tym bardziej metagamingowo, dostosowywać swojej gry pod Twoją decyzję mechaniczną, żeby Ci było łatwiej lub by jej konsekwencje nigdy Cię nie dotknęły. Nie taka jest idea brania wad mechanicznych. A w tym przypadku mówię że metagamingowo, bo sytuacja jest taka że nawet jeszcze w sesji wada Angel nie została nawet ujawniona, tj. nikomu Angel nie powiedziała że nie chce nikogo zabijać. Gdyby powiedziała i jakoś wpłynęła na postacie żeby na to przystały, to ok, można mieć potem pretensje jeśli potem ktoś by się wyłamał to by było niefajne, a póki co nic takiego się nie stało a każdy ma prawo grać postacią jak chce oraz zadawać pytania jakie chce. I ja chcę tę wolność do zadawania pytań, jakie mi przyjdą do głowy oraz jakie będą leżeć w charakterze mojej postaci. Gdybyśmy przed spotkaniem z panem Jonesem ustalili jakieś tematy które przy nim nie podnosimy a potem @Red by się wyłamała, to by było niefajne. Tymczasem, nic takiego nie miało miejsca więc znów podkreślę, uważam że te pretensje były bezpodstawne. W sumie mi się niefajnie zrobiło jak to przeczytałam, teraz jestem też skonsternowana bo boję się że za X postów ja też coś napiszę i się komuś nie spodoba, bo komuś wchodzę w kodeks honorowy przez co będą do mnie pretensje. Nie chciałabym by coś takiego się stało, bo czuję że ja nie powinnam naginać swojej postaci pod czyjeś wyobrażenia i mechaniczne założenia. No i w sumie też nie zamierzam. Tak z góry ostrzegam.
  12. Czasem zaglądam, musiało mi umknąć. Przepraszam. Jutro rano ogarnę bo już trochę za późno się zrobiło i jak nie chcę być jutro zombie to muszę się zwijać spać. Tymczasem, w weekend nie próżnowałam i pewną część przygotowanych rzeczy nawet wrzuciłam przed chwilą. Tak informacyjnie, odchodzę od kanonu. Czerpię dużo z tego co już w Faerunie jest, ale naginam to pod siebie więc mogą być uproszczenia, przekłamania, zmiany w storyline Zapomnianych Krainu czy jakieś nowe twory w świecie.
  13. Lady Lallara Mediocros Mecenaska Czerwony Czranoksiężnik, Zulkir szkoły Odrzucenia, tymczasowo również Tharchion Eltabbar. Od roku już pełni rolę opiekuna (sama nazywa się Mecenaską) "kontraktorów". Promuje zagraniczny handel magicznymi przedmiotami oraz czuwa nad procesem ich wytwarzania, w jej gestii leżą generalnie wszelkie regulacje dotyczące tego biznesu. Przejęła obowiązki po ulubienicy Szass Tama Dmitrze Flass, jej poprzedniczka tragicznie zmarła w czasie magicznego kryzysu w 1385 DR. Wysoka, szczupła kobieta, na pierwszy rzut oka młoda, atrakcyjna. Jednak ma coś takiego....nieprzyjemnego w oczach. Wydają się mętne i wypłowiałe, jakby większość życia z nich już uciekła. Upiorności dodają też tatuaże które jak cierniowe gałęzie wiją się wokół oczodołów, wyglądają raczej jak efekt jakiejś klątwy niż celową ozdobę twarzy. Chodzą plotki że swój młodzieńczy wygląd utrzymuje przy pomocy magicznych iluzji oraz eliksirów. Niektórzy szepczą też, że jest równie niebezpieczna i zła co piękna, więc nie można dać się zwieść jej słodkiemu uśmiechowi. Jak większość Czerwonych Czarodziejów wdziewa gustowne, długie szaty w odcieniach szkarłatu oraz złota. Lubi otaczać się tym co piękne, poza tym uwielbia biżuterię, nosi jej wiele, więc gdy wkracza do jakiegoś pomieszczenia echem ponoszą się pobrzękiwania jej bransolet, kolczyków oraz wisiorów. Co do jej charakteru, wobec współpracowników oraz w czas rozmów biznesowych zachowuje się uroczo, czarująco można rzec. Choć ponoć potrafi zagrozić ci śmiercią uśmiechając się przy tym równie lekko jak wtedy gdy pyta, czy podoba ci się kolekcja jej obrazów. Mówi dużo, lubi barwne porównania, długie pogawędki. Żyje wystawnie, na bogato, niemal jak księżna. Jej wille rozsiane po całym Thay, a także posiada parę luksusowych apartamentów poza jego granicami. Pomimo, że jest potężna oraz zdolna, zdarza jej się zaniedbywać obowiązki, gdyż woli swe siły oraz uwagę zainwestować na rzecz hucznych zabaw czy dalekich podróży. Każdy z kontraktorów przybywający do Thay ma obowiązek być posłusznym jej słowu. Zazwyczaj to ona (lub ktoś z jej licznej świty) odpowiedzialny jest za organizację pracy oraz pobytu swych "podopiecznych" na terenie kraju.
  14. Co nieco o realiach w Thay Aktualnie, mamy rok 1396 DR - Rok Sekretów. Minął rok odkąd najgorsze spośród objawów Splugawienia Magii zniknęły. Po ostatnich zmianach politycznych oraz niepokojach w kraju najwyższym władcą kraju jest Szass Tam. Sprytnym zagraniem zdobył sobie przychylność ludu, a dalej, pokonawszy swych politycznych oponentów (w tym, paru Zulkirów), obwołał się regentem i ostatecznie stał się największą potęgą w Thay, postanowił pozostawić pod sobą Radę Zulkirów, przynajmniej na razie. Przy życiu pozostali tylko ci Zulkirowie, którzy nie sprzeciwili się woli Tama. Co tam się dokładnie działo wewnątrz kraju - nie wiadomo, chociaż parę dość istotnych figur politycznych straciło życie. Po świecie poniosły się splotki że w Thay mają od kilku dobrych lat spory problem z nieumarłymi, no istną plagę, dlatego przeciętny poszukiwacz przygód nie jest zbyt chętny by się w tamte okolice zapuszczać. Zulkir to tytuł jaki noszą najważniejsi spośród Czerwonych Czarnoksiężników z Thay. Zawsze jest ich ósemka, jak osiem Szkół Magii, każdy z nich jest arcymistrzem swej dziedziny. Oficjalnie żaden z nich nie powinien być nazywany władcą Thay, bo Rada Zulkirów nie powinna sprawować bezpośredniej kontroli nad krajem, gdyż ich talenty oraz tęgie umysły mają przysłużyć się lepiej temu krajowi. Codzienne rządzenie powinni pozostawić więc swym wybranym Tharchinom. To ułuda oczywiście, bo Zulkirowie rządzili krajem od zawsze, ci czarnoksiężnicy pociągają za wszystkie sznurki. Każdy z pomniejszych urzędników w kraju wie, że jeśli nie posłucha tego, co nakazuje czy sugeruje Zulkir to zginie marnie. Zulkirowie utrzymują swoje pozycje dożywotnio lub do momentu, gdy samowolnie zrzekną się swych przywilejów, nie jest to tytuł dziedziczny. Więc, Rada Zulkirów wyznacza spośród zasłużonych, obdarzonych magicznymi zdolnościami obywateli kraju swych Tharchionów. Wybiera się jednego na każdą prowincję Thay, pełnią oni funkcję namiestników danych regionów. Tharchionowie wyznaczają swoich podwładnych urzędników, co najmniej kilku tak zwanych Autharchów, odpowiedzialnych za zarządzanie poszczególnymi częściami prowincji, dowództwem wojska, prowadzeniem polityki, sądami, lokalnymi problemami. Są też Khazark - lokalni bohaterowie, politycy, wpływowi kapłani czy zasłużeni w inny sposób obywatele, posiadający immunitet polityczny. A poniżej w hierarchii w w zasadzie już tylko obywatele, przy czym ci uzdolnieni magicznie zawsze są lepiej traktowani niż ci którzy nie potrafią z niej korzystać. No i mamy jeszcze w tym społeczeństwie niewolników... chociaż niewolników w tym kraju w praktyce traktuje się jak surowiec, zasób, rzecz. "Czarodziejem" w tym kraju nazywana jest osoba władająca magią wtajemniczeń, natomiast miano Czerwonego Czarnoksiężnika przypisuje się osobie, która już coś w społeczeństwie znaczy, ma polityczne wpływy. Jedynie członkowie tej kasty posiadają prawo noszenia się na czerwono. Cudzoziemcy błędnie uważają, że każdy mag z Thay to Czerwony Czarnoksiężnik, tymczasem tylko ok. 30% spośród obdarzonych magicznymi zdolnościami thayczyków może siebie nazywać Czerwonymi Czarnoksiężnikami. Tacy sztukmistrzowie, guślarze czy bardowie, mimo magicznych talentów i choćby nie wiem jak zdolni z góry są traktowani gorzej od nawet poniżej przeciętnej adepta magii wtajemniczeń. Tak mówiąc wprost, to jak kogoś upośledzonego, niegodnego uwagi, bałwana, pozera, marnującego swój czas i potencjał na tak głupie dziedziny. Przedstawiciele takich zawodów muszą udowodnić swą wartość jeśli chcą być traktowani w Thay z szacunkiem.
  15. Billie Jean Czranulka skinęła głową gdy usłyszała odpowiedz na swoje pytanie. Uśmiechnęła się cwanie do orczycy, więc chyba nie przejęła się tą niejednoznaczną miną rozmówczyni oraz przekazem który znaczył "nie twoja sprawa". - Już ją lubię - skomentowała patrząc na plecy oddalającej się Hauser. Babka się z nimi nie pieściła, mówiła jak jest a to cecha którą Billie ceniła. Przy okazji, starsza orczyca sprzedała parę ważnych wskazówek które wrażliwe ucho potrafi wyłapać. Billie je wyłapała. - Chciałam wyzwanie i będę miała. Czyli co, rozumiem że nikt się nie wyłamuje? - rzuciła do reszty. Sprawa rzeczywiście nie należała do pewnych, rysowała się bardzo ryzykownie, ambitnie - a to się hakerce bardzo podobało. Tylko jedna myśl ją gryzła. Ojciec na 80% by odrzucił takie zlecenie no i na jakieś 90% była pewna, że Ratz nie wspomniał Black Velvetowi o szczegółach. To nie brzmiało jak coś, na co zgodziłby się powierzyć córce. Gdzieś tam pod skórą czuła niepewność i miała wątpliwości, och sporo wątpliwości. Łudziła się że rozmowa z tym "szczypiorkiem" je wszystkie rozwieje. Słysząc pytanie Angel zmarszczyła nosek. - Jasne, mogę spróbować coś pogrzebać w sieci, szefowo - odpowiedziała, sięgając do wnętrza swojej kurtki. Wyciągnęła z niego deck, a przynajmniej coś co przypomniało rozmiarami deck bo urządzenie wciśnięte było w ciemny, skórzany pokrowiec. Pokrowiec był obtarty na rogach i ktoś z większą fantazją niż umiejętnościami nabazgrał na jednym z boków błyszczącą farbą jakieś bazgroły. - Chociaż nie oczekuj cudów. Jeśli nasz kontakt pracuje dla korpo to raz, zabezpieczył się przed spotkaniem z nami. Dwa, w pracy zrobili mu pranie mózgu i wie, że pewnych rzeczy po prostu nie może mówić. No i najważniejsze, wiele kluczowych danych potrzebnych do zlecenia mogło nigdy nie wyciec w publiczny Matrix. Korporacyjni spece o to dbają. Wyjaśniła jak ona to widzi. Oczywiście, spróbować nie zaszkodziło jeśli padną kluczowe słowa. Czekając aż Hauser przyprowadzi gościa Billie wyciągnęła swój sprzęt, stukała w deck by stworzyć w sumie...wrażenie. Niedługo potem pojawił się on. "Stylowe wdzianko", pomyślała, widząc że Jones ewidentnie nie pasuje do "obrazka". Był przystojny, nie ma co zaprzeczać, tylko wystrojony jak na biznesowy meeting, tymczasem przychodzi do baru pogadać ze zgrają przestępców. Chyba nikt mu nie powiedział, że powinien się przebrać by nie zwracać na siebie takiej uwagi. Czasami w ciemniejszej alejce miasta można dostać w łeb od pary orczych kiboli tylko za to, że wyglądasz na dzianego, więc powinien raczej zachowywać pozory. Zatrzymała te komentarze dla siebie. Ojciec jej powtarzał by ważyła słowa w rozmowie z tymi, którzy zlecają potem przelewy. Skrzywdzisz delikatne ego albo nie załapie że żartowałaś i zaraz tracisz pół wypłaty. A skoro już o wypłacie mowa, usta czarnulki ułożyły się w ładne "O" gdy usłyszała stawkę. Kupił jej zainteresowanie. - Billie Jean. Wstała na chwilę po to by podać mu dłoń, ścisnęła krótko. Angel rozpoczęła już rozmowę, bardziej czarując go słówkami a hakerka dla odmiany postanowiła poruszyć część praktyczną. - Ja chcę wiedzieć jaki przedmiot, konkrety. Urządzenie podłączone do sieci albo pod napięciem? - zaczęła dopytywać, koncentrując się chwilowo na samym celu - Coś ruchomego czy przytwierdzonego na stałe? Obiekt ciężki i duży czy raczej poręczny, trzeba go będzie jakoś zabezpieczyć? Łatwo to rozpoznamy? Bezpieczny dla otoczenia, można dotknąć gołą ręką? Uznała, że skoro Jones jest nowy, nerwowy, może nie wiedzieć jakich informacji się oczekuje od niego. Dlatego zadawała pomocnicze pytania a w tym samym czasie zastanawiała się o co może chodzić. To było coś z laboratorium to pierwsze co Billie przychodziło do głowy to obiekt badawczy lub urządzenia przetrzymujące wyniki badań. Chociaż, po charakterystyce pracodawcy którą nakreśliła Hauser, hakerka podejrzewała że mógł być to równie dobrze przedmiot osobisty. Dużo możliwości, więc chwilowo sprawa brzmiała dla niej zbyt mętnie.