Kira

Dimension shapers
  • Ilość dodanej zawartości

    5174
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

3 obserwujących

O Kira

  • Ranga
    T'lara
  • Urodziny 20.10.1992

Previous Fields

  • Systemy RPG Earthdawn, Edege of Empire, DnD, GSy <3
  • GaduGadu 652918

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Female
  • Location Warszawa

Ostatnie wizyty

8259 wyświetleń profilu
  1. rozdział 1

    Roshan Lady Regina powinna być dumna, pomyślała sobie Roshan. Przynajmniej... z tej części, gdy udało się niejako "rywala" do tytułu ucznia wyeliminować, nakazując jego aresztowanie. Bez walki, bez rozlewu krwi, sposobem, w białych rękawiczkach. Czy tylko tymczasowo, czy na stałe wyeliminowała i czy na przyszłość po prostu niebieska nie zrobiła sobie śmiertelnego wroga... się dopiero okaże. Ważniejsze było tu i teraz. Chisska miała hełm który chronił jej płuca i zaufanie trepów oraz życie co najmniej jednej istoty zależało teraz od jej decyzji. Co najmniej, bo nie wiadomo ile żołnierzy może zginąć gdyby patrol przyniósł złe wieści Mrocznej Radzie. A gdyby lady Regina wiedziała jakie pobudki sterowały córką Chen, to by już pewnie tak dumna nie była. Spojrzenie i uśmiech zabraczki sprawiały, że to się robiło jeszcze trudniejsze. - Dalej, idziemy. Mogą kogoś posłać za mną. - odparła na "powitanie", chwyciła ją za ramię, chciała poprowadzić dalej i wesprzeć jeśli zabraczka przez problemy z oddechem traciła siły. Zaczęła do niej mówić, szybko, bojąc się że czas ucieka. Postarała się trochę ściszyć głos, by ewentualnie rozmowa nie niosła się za daleko. - Żołnierze cię słyszeli kiedy rozmawiałaś z astromechem. Wiedzą że szukają kobiety, może mają nagrany twój głos, oby nie, ale to nie wszystko. Taranując blokadę zabiłaś dziecko lorda Akruka z Mrocznej Rady. Rozumiesz? - spojrzała na nią. Joy nie widziała wyrazu twarzy chisski, ale sam ton głos obcej zdradzał że ta jest zdenerwowana - Jest źle. Jest bardzo źle. Po tych słowach wzięła głębszy wdech. To było głupie, czuła że co najmniej połowa rodzeństwa, ba, większość populacji tej przeklętej planety by ją teraz uznała za idiotkę. Chyba odeszły dobry kawałek, można zrobić chwilkę przerwy. Wolną dłonią sięgnęła i zdjęła pożyczony hełm, podała go dziewczynie. Bo ta się dusiła, a Roshan nie mogła obojętnie patrzeć na to. Chwilę mogła wytrzymać w tym smrodzie, ot żeby tylko Joy przytomności nie straciła. I oby Imperiale nie ruszyli natychmiast za nią, oby rzeczywiście nie dali wiar słowom tego drugiego, lizusa. Moc chyba wspomogła Roshan w tamtej chwili, pytanie jak długo będzie posłusznie kryć chisskę przed ujawnieniem prawdy. - Po co tu przyleciałaś? Nie znasz nazwiska, ale po co ci ten ktoś? Khem, khem. - zapytała, też zaczęła kaszleć gdy musiała wdychać powietrze z jaskini. - Bez bzdur o Mocy. Khem, khem! Konkrety. Jesteś sabotażystką czy szpiegiem? Na tyle na ile potrafiła, była tu stanowcza i spojrzała na Joy znacząco. Odprowiedź zabraczki miała zaważyć na tym, czy Roshan zachowa się jak totalna idiotka czy jednak nie.
  2. Larson robi pass w tej turze, mam nadzieję że zdejmiecie ostatniego sami.
  3. Aurora (?) To, co brat opowiadał pokrywało się z rewelacjami jakie niedawno przedstawił jej Loran. Zakonnik uzupełniał wyjaśnienia obuna o bardziej specyficzne szczegóły. To, samo w sobie już było pomocne, nawet gdy okazało się że niewiele więcej mogłaby dostać wsparcia. Eskatoniczka poczuła wdzięczność wobec bezinteresownego wsparcia ze strony tego zakonnika. Wydawał się przejęty jej sprawą, coś próbował doradzić, choć ledwo ją przecież poznał i miał tez pewno własne problemy. Jeśli Provus rzeczywiście cierpi na amnezję a siostra Kornelia wciąż nie dotarła tutaj, mimo że powinna... przyszłość i dalsze poszukiwania mogły okazać się trudne. Bliższe swą naturą do błądzenia po omacku po pokoju pełnym pułapek niż poruszaniu się po sznurku do kłębka. Najwyraźniej Wszechstwórca tak chciał, by droga do prawdy nie była szybka, pomyślała sobie. Choć wciąż, nie mogła się pozbyć natrętnej myśli, że coś jej tu umyka; że coś tu jest w tym wszystkim nie tak. Tylko... nie potrafiła jeszcze tego nazwać. - Teraz już chyba rozumiem. - powiedziała, gdy uzupełnił swoją wypowiedź - Słyszałam coś o tych pomysłach. O tym dekrecie o pokutnikach. O tym, że sam Patriarcha zarzeka się, że potrafi permanentnie wyplenić z pokutnika Cień, że są już tacy, których uleczył. To szczerze mówiąc, były dla mnie szokujące wieści, bo dotąd rzecz ta zdawała się być poza zasięgiem każdego śmiertelnika. Lecz nie mniej to mnie zszokowało, niż te o śmiertelnym wypadku arcybiskup Istakhr. A o siostrze Thefano dopiero dzisiaj się dowiedziałam, gdy ogłosił brat na nabożeństwie wieści o nocnym czuwaniu. - odpowiedziała, tez odwzajemniając słaby uśmiech do swojego rozmówcy. - Wyjaśni mi brat jeszcze, o jakie spiskowanie oskarża się Magusa i świętej pamięci Thefano? To oficjalne? Czy tylko się o tym szepcze i lepiej nie wspominać o tym głośno? - dopytała, bo była zaintrygowana tym, co wyjawił - I.... - zawahała się, ale znów się odezwała - nie chcę być wścibska, ale czy może mi brat zdradzić... dlaczego siostra Kornelia miała przybyć akurat do tej świątyni? Dotyczyło to aktualnych spraw politycznych, szukała schronienia, coś jej groziło? - dopytywała z przejęciem w głosie - Czy po prostu... to dlatego, że tu została przydzielona?
  4. Osom to pewnie jutro rano skrobnę posta bo się już kładłam spać. No, ale radość, bo post! <3
  5. POST <3 <3 Generalnie, Aurora mniej więcej kojarzy kim są pokutnicy i mogę uznać że ona rozumie o co chodzi i przejść dalej bez pytania "kim oni są", czy muszę na to rzucać?
  6. rozdział 1

    Roshan "Ona". Słyszeli ją, być może mieli nagranie głosu. Szanse tej Republikaninki na umknięcie przed odpowiedzialnością w rozumieniu Roshan spadły właśnie niemal do zera. Jedyna jej nadzieja w tym, że jakoś się wyślizgnie lub już wyślizgnęła z jaskini. Bo jeśli ją złapią, to jest praktycznie martwa. W co ona się wpakowała... głupia jedi, co ona sobie myślała? Chciała jej pomóc, no ale to już powoli zaczynało wydawać się absurdem i głupotą. Chisska miała nadzieję że grymas jaki mimowolnie wymalował się na jej twarzy jej nie zdradzi. Równie dobrze mógł być to... wyraz bólu czy zdenerwowania, a nawet zdziwienia związanego z innymi tematami poruszanymi w rozmowie.Miała tu przecież co najmniej jedną osobę, przez której słowa mogła się tak skrzywić. Ta, pewnie byś inaczej gadał gdybyś miał swój medalion, a ja nie - pomyślała, patrząc na swojego "kolegę". Wzięła głęboki wdech i podjęła decyzję, bardzo trudną decyzję w tych paskudnych warunkach. Tu tak naprawdę chodzi o przetrwanie. To nic...osobistego. - Pomogę. Jeśli mnie potem zabierzecie do Akademii. No i... - podniosła palec, wskazała na chłopaka - jeśli go przymkniecie. Teraz. - zażądała, z takim naciskiem. A drugą ręką sięgnęła do swojego medalionu, ukryła go w dłoni. - On stracił swoja odznakę. Więc, będzie kombinował. Teraz może się przymilać i obiecywać pomoc, słyszycie, jest milusi, a potem zaatakuje zdradziecko jeśli to mu pomoże odzyskać status akolity. Może kłamać, spróbować oszukać, sabotować. - dodała, tak by uargumentować trepom, że to także w ich interesie - Więc, lepiej by nam nie nabruździł w czasie poszukiwań. Druga sprawa, jak mam tam wchodzić to albo serio poczekamy chwilę jak ten dym wywieje, albo dacie mi coś, żebym się tam nie udusiła.
  7. Ostatnio to cudeńko trafiło do Aurorkowej playlisty.
  8. Patrząc na to że robi się średnio ciekawie Larson używa Magic Misile, 3x 1k4+1. Najlepiej wszystko w A2, by mu jak najwięcej przywalić, a jak ten padnie i zostanie jeszcze jakiś pocisk to w A1.
  9. Yup, Loran jest po prostu słodziak i chce się więcej scen z jego udziałem. Bez względu na to jaką rolę ma mieć w scenie.
  10. Dobra, nic mi konstruktywnego do głowy nie przyszło więc Larson w tej kolejce odpuszcza i obserwuje jak się rozwinie akcja.
  11. Lorana jako Lorana doceniałam zawsze za szereg jego zalet i nawet za pewne wady. Ot, stwierdzam że skoro świat to teraz jedno wielkie limbo, to Loran był słodziak że od razu na dzień dobry jej wszystkiego nie powiedział, że miała jakiś okres przejściowy od jednego wielkiego wtf do kolejnego. No pytanie też ile z tego co Dawid mówi Loran wie i ukrywał ewentualnie, ale i tak na plus ta jego opiekuńczość. Nie wiem czemu drużynowy ukar tak na nią narzeka.
  12. *tańczę z Tobą, radość, bo odpis* Przytuli, zatai coś co Aurora na razie nie musi wiedzieć dla jej dobra, pocieszy, pomoże z problemem, no złoty chłopak. Zaczynam doceniać jego podejście do Aurory.
  13. Aurora (?) - Jaka znowu wojna? Eskatoniczka zdziwiła się, otworzyła szerzej oczy. Nowe określenie i znowu coś czego nie rozumiała, więc patrzyła niepewnie na brata Dawida i zmuszona była pytać, alternatywą było zamilknąć i wciąż trwać w tej niewiedzy. - Rozumiem, że mówimy o tym nowym Patriarsze, Gondo Ortis de Aragonie - spróbowała potwierdzić to, by nie stracić zupełnie swej pewności w rozmowie - Już mi trochę opowiadano o paru nowościach które wprowadził Jego Świątobliwość od przejęcia stanowiska. Lecz jedyne co mi przychodzi na myśl to albo spory ekscelencji z Cesarzem, lub sprawa związana z Hirą i wycofaniem Bractwa Wojennego, o innej wojnie nie słyszałam. To coś zupełnie innego? Bo ja się chyba już w tym gubię, przepraszam. - przyznała też, uznając że nie ma sensu zgrywać mądrzejszej niż się jest. - A niech mnie lepiej brat nie pyta o nic, zwłaszcza o politykę czy intrygi, bo pewnie nie odpowiem nic mądrego. To nie mój świat. - dorzuciła, zmuszając się do słabego uśmiechu. Świat, który ledwo, tak mgliście pamiętała; tamten, sprzed dziesięciu lat, on wydawał się o wiele prostszy. Może dlatego, że pełen czarnych dziur, niewiadomych, pewno też trochę zakłamany, bo dopowiedziany przez umysł dziewczyny, lecz dzięki temu tak prosty w porównaniu do zawiłości dzisiejszych czasów. -Nie chcę też zajmować bratu zbyt wiele czasu na takie rozmowy, zwłaszcza jeśli obowiązki brata wzywają. A tłumaczenie co działo się w ciągu ostatnich dziesięciu lat to nie sprawa na pięć minut - jak tak sobie pomyślała. Miała już za duży mętlik w głowie, bała się że jeśli dojdą do tego wieści o jakichś innych intrygach, zabójstwach czy katastrofach, to jej myśli zupełnie się poplączą. -Więc czy... może mi brat poradzić, gdzie dowiedziałabym się czegoś więcej o tej lotniczej katastrofie, o której brat wspomniał? To może mi pomóc... w moich poszukiwaniach. Będę bardzo wdzięczna.
  14. rozdział 1

    Roshan Zasłyszane wieści sprawiły że chisska się wyprostowała a zmęczenie, mróz czy ból to już nie miały znaczenia. Paskudny dreszcz przeszedł jej po karku. Strach ją obleciał, a jakże. Nie wiedziała co odpowiedzieć w pierwszej chwili, wykorzystał to "towarzysz niedoli", wychodząc z własną inicjatywą. - Rzeczywiście. - przytaknęła na jego słowa, gdy już wysłuchała, podłapując też jego znaczące spojrzenie. Zmrużyła swe czerwone oczy. Oż ty żmijo... - syknęła w duchu. Kolega z grupy mógł narobić jeszcze więcej kłopotów, więc Roshan znowu się podirytowała. Najpierw odpalił te race a teraz coś kombinuje by się wyplątać z własnego problemu i jeszcze zarobić dodatkowe punkty u członka Mrocznej Rady. Pewnie jakby mógł to by i ją przy okazji wrobił w jakieś bagno, tak w pakiecie. Niestety, on widział Joy i może już podejrzewać kim ona jest. - A podejrzanym uciekinierem może być każdy kto nie ma odznaki i nie może się w ten sposób jasno zidentyfikować.To jest dopiero niefortunne, prawda? - odgryzła się, również zawoalowaną groźbą. Może i mierną, ale nie chciała pozostać dłużna. Po tym, odwróciła się do trepów. - Jak sprawa jest tak poważna przyda wam się moja pomoc. - zaproponowała, podejmując tę decyzję na gorąco, nie wiedząc jeszcze co ma zrobić w dłuższej perspektywie. Jeśli Joy zabiła członka rodziny Mrocznej Rady, jeśli to prawda... to krycie jej było naprawdę głupim pomysłem, coś tak przeczuwała. Z drugiej strony, czy ta Zabraczka zrobiła to celowo, a może po prostu w obronie, nieświadomie do kogo strzela? Jakiekolwiek miała motywacje, pewno w oczach rodzica zamordowanego dziecka będzie wciąż winną sabotażystką, wrogiem. Podpaść członkowi Mrocznej Rady - gorzej nie mogła skończyć tu ta zabraczka. Tyle dobrze, że żołnierze nie mieli bladego pojęcia nic a nic o tożsamości pilotki, chociażby dlatego, że mówili o nim jak o mężczyźnie. Wciąż, dawało to pole do manewru. Tylko, czy Roshan chciała te manewry wykonywać? - Mogę pomóc wam w poszukiwaniach. Mogę pójść z wami do środka. Niech tylko trochę wywieje stamtąd tego paskudnego dymu, teraz to można się tam udusić - dorzuciła - A co zamierzacie zrobić jak znajdziecie tego szaleńca? Zabieracie go do garnizonu? Do więzienia? Jaka jest procedura? Kolejne pytania i kolejne sekundy grania na zwłokę i gorączkowego rozważania, co dalej.
  15. Larson idzie 6 kratek do przodu ( X4,Y5) i rzuca sztyletem +3 / k4 +1 w stronę A4. Chyba że nie sięgam, to na tego biednego A3 co go tak wszyscy lubią bić.