Thomas Ufnal Crowlake

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    4516
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Thomas Ufnal Crowlake

  • Ranga
    Jeździec smoków zmyślonych

Profile Information

  • Gender Male

Ostatnie wizyty

5475 wyświetleń profilu
  1. mgbg

    Nie przypominam sobie żadnego sprawdzania. Also, totalnie headcannon!
  2. Nastasia Walken - Ok, bez paniki - stwierdziła Nastka, wyraźnie próbując przekonać samą siebie. - Takie sytuacje się zdarzają, prawda? Macie w waszej Inkwizycji jakieś procedury jak postępować z terrorystami biorącymi zakładników? W sensie poza "powiedzcie mi gdzie są a ja tam pójdę i go bohatersko wyzwolę"? Bo generalnie nie chcę być niewdzięczna, sama ta akcja z rozwaleniem bariery była awesome, ale gadanie przez komórkę jak się czai i obserwuje podejrzanych to... No, co poradzę, troszkę mnie niepokoi w kontekście potencjalnie delikatnej akcji ratowania Chrisa - stwierdziła, rozkładając bezradnie ręce. Nie to, żeby sama nie miała pewnego pomysłu, ale do tego musiała go znaleźć... - Słowa znalazłam w sumie przypadkiem, poprosiłam by Księżyc pokazał mi czy są w San Francisco jacyś intruzi, no i pokazał mi tę całą Sheilę gadającą z kimś ukrytym przed moim cudem. Reszta była dedukcją. - Wzruszyła ramionami. - Podejrzewam, że teraz lepiej się ukryli, ale mogę spróbować ponownie, jeśli nikt nie ma lepszych pomysłów...
  3. mgbg

    #mnieśmieszy
  4. Karol Buczyński - No właśnie, skoro mamy to już za sobą, to jaki jest dalszy plan? - Karol wbrew pozorom postarał się nie brzmieć niemiło, ale też ostatnie kilkadziesiąt godzin to nie był szczególnie zrelaksowany okres jego życia. - Bo jak goryl ma tu zostać to może ja skoczę po jakieś banany czy coś. - Skrzywił się. - Sorry, ale z tym pieprzonym sobowtórem biegającym sobie radośnie po świecie i moim byłym mistrzem który życzy sobie zobaczyć miejsce w którym on się pojawił dodatkowa konieczność opieki nad tym... zwierzakiem niespecjalnie mi się uśmiecha. - Oooo szlag, był TAK BLISKO powiedzenia "futrzakiem" w obecności Jurka. Uff, chociaż tego zdołał nie spieprzyć. Gratulacje, Buczyński, medal już niosą.
  5. Wyjaśniam: Chodziło mi (i strzelam że Ferrowi) raczej o sytuację, w której jedna osoba w sesji czuje się źle ale ze względu na tę presję czy cokolwiek innego nie artykułuje tego wyraźnie - i w sukurs przychodzi jej ktoś nie związany z sesją, kto może pogadać z tą źle się czującą osobą i np. napisać do MG jeśli tamta osoba z jakiegoś powodu nie chce tego robić sama, albo właśnie wskazać na jakieś bardzo negatywne rzeczy na forum publicznym, jeśli sprawy zaszły naprawdę daleko. Inna rzecz, że gdyby np. na naszym forum jakimś cudem (bo to raczej niezgodne z regulaminem) pojawiła się sesja w Racial Holy War (aka ultranazistowska rasistowska propagandówka w formie "systemu" RPG, autentyk, nie linkuję żeby ktoś nie kliknął nie będąc gotowym na to co zobaczy) to nawet gdyby grający w nią ludzie bawili się świetnie to i tak bym protestował przed wsadzaniem czegoś TAKIEGO na Strefę. To oczywiście absolutnie skrajny przypadek i generalnie nie wyobrażam sobie żeby działo się tu aż takiej interwencji wymagającego, ale piszę to by zaznaczyć, że owszem, są takie sytuacje hipotetyczne gdzie protest osoby nie mającej NIC wspólnego z sesją uważałbym za uzasadniony.
  6. Problem na który zwracał uwagę Ferr, a także inni dyskutanci, jest taki, że w sytuacji presji społecznej nie każdy "ma odwagę" i to akurat rozumiem. Stąd jak rozumiem wzmianki o potrzebie możliwości interwencji "z zewnątrz". Nie zgadzam się z tym akurat porównaniem, bo Strefa jest mimo wszystko także społecznością, a nie tylko biblioteką gdzie można podnieść sobie książkę i poczytać, przynajmniej dla mnie.
  7. Zakładając, że to nie pytanie retoryczne: prywatnie, i nie chcąc Ci tego narzucać, mam wrażenie, że kolorowa ranga pod awatarkiem zawsze zmienia trochę wydźwięk wypowiedzi i że branie tego pod uwagę przy ich formułowaniu - nie dlatego, że się nie ma prawa czegoś powiedzieć, ale przez wzgląd na potencjalny odbiór przez innych - byłoby czymś, co bym z całego serduszka pochwalał.
  8. Wiecie co, mam wrażenie że 3/4 tej dyskusji wzięło się z tego, że z jednej strony wypowiedzi Ferra były bardzo mało konkretne pod kątem tego, o co dokładnie chodzi i jak niby coś z tym zrobić, z drugiej - oponenci Ferra potraktowali to jako wstęp do shitstormu natury bardziej ogólnej. Chociaż pewnie musiałbym jeszcze ze dwa razy wszystko przeczytać. Ode mnie dużo szacunu do Eliego i Marty za wypowiedzi, które są moim zdaniem jasne, klarowne i pokazujące konkretne argumenty. Prywatnie absolutnie nie mam nic przeciwko temu, żeby na Strefie a) za naturalne uznawane było że gracze i MG rozmawiają o tym, jeśli coś im nie pasuje w narracji albo o tym czy wprowadzać jakieś potencjalnie raniące wątki [ba, wydawało mi się, że to JEST norma, ale mogę się mylić] b) istniała jakaś przestrzeń gdzie szczególnie gorszące zdarzenia dałoby się konkretnie omawiać jeśli nie jest się uczestnikiem danej sesji ale dzieją się tam rzeczy takie, że ktoś jako Strefowicz czuje, że jest to dla niej/go nie do wytrzymania żeby z taką dawką zła być na jednym forum.
  9. mgbg

    Oj tak, jeszcze by dorzucił coś że "and it's waaaaaaaaaaayyyyyy cooler"
  10. Nastasia Walken Nastka wzdrygnęła się dwa razy - raz czując ból Harimiego, który niechcący spowodowała, drugi raz gdy cząstka oddziaływania nowego przybysza musnęła także i ją. Jeszcze kilka dni temu, gdy była dziewczynką z głową w chmurach, śniącą o magii i w sumie też o miłości, nie w pełni świadomą czego brakuje w jej życiu, pewnie klęczałaby teraz w kałuży swoich łez, przejęta ekstazą jaką dać może tylko odnalezienie ostatecznego celu i sensu swojego życia (to znaczy zakładając, że nie osłoniłaby jej niesamowita muzyka jej wujka). Ale teraz była Nastasią, Powierniczką Księżyca, córką Wspomnień w których żyłach płynęła krew Gabriela, której Anni Nieskalana powierzyła dbanie o sprawiedliwość w najniezwyklejszym z miast. Nie miała nadal za cholerę pojęcia, jak wygląda ostateczny cel jej życia i dopiero zaczynała układać sobie w głowie jakieś zręby jego sensu, ale miała poczucie, że jej obowiązek by odkrytą prawdą i jej potencjalnie groźnymi implikacjami podzielić się z Familią był ważniejszy niż jakieś randomowe poruszenia serca. - Jeśli aerograf nie kłamie, a nie sądzę żeby kłamał, to w ranie Karimiego siedzi coś, co nie powinno istnieć. I co wiąże go jakoś z kilkunastoma innymi cosiami - szepnęła przy uchu Chrisa i Terry'ego, nie próbując chwilowo łączyć się z siostrami. - To brzmi jakbyśmy mieli poważny problem, o którym powinniśmy wiedzieć ale jakoś nie wiedzieliśmy. Co mogła teraz zrobić? Nie była pewna w tej sytuacji w zasadzie niczyich intencji i reakcji, włącznie z jej własną familią - Chris wydawał się negocjować, Terry tymczasem kontrował przybysza o którym w gruncie rzeczy mało co wiedziała... To było frustrujące, móc potencjalnie zadziałać wszędzie, ale nie mając pojęcia nie tylko jak zadziałać, ale nawet w jakim celu działać. Ciekawe, czy istnieje jakaś Potęga Celów. Albo Sensów, skoro już przy tym jesteśmy. Ale niestety Nastce nic o tym nie było wiadomo, więc zmuszona była ograniczyć się do uważnej obserwacji sytuacji i gotowości, by ostrzec będącego na dole Chrisa, gdyby Inkwizytorzy mieli zamiar zrobić coś gwałtownego i potencjalnie mu zagrażającego.
  11. No taki obraz jest zrobiony z tego, z czego są zrobione myśli, nie wiem z czego są zrobione myśli. Miałem wrażenie, że taki obraz nie jest wtedy "myślą Kairimiego" tylko "obrazem zrobionym z myśli pokazanym Karimiemu", ale może i racja, że jak komuś się pojawi w głowie to to już jego myśl. To jest subtelność na którą ani ja ani Nastka nie wpadliśmy. Chodziło mi raczej o mechanizm działania niż o jego power level. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaale ja bardzo lubię spoilery. A serio to teraz czekam na wielki reveal w takim razie.
  12. No więc tak: Nie postrzegałem tego jako "czytania w myślach", skoro to na co Nastka patrzy to nie jest jego myśl tylko coś co ona w jego umyśle urzeczywistnia. Zacytowany w punkcie 4. cytat miał taką intencję, że Nastka patrzy na to, co stworzyła. W ogóle nie postrzegałem tego jako czytania w duszy czy myślach, nie było moim celem uzyskanie jakichkolwiek więcej informacji niż ta, co znajduje się na stworzonym cudem obrazie (a przypominam, że pisałem opis z myślą, że taki cud raczej odbija czy odbiera prawdę niż ją wyciąga - teraz już wiem, że to działa inaczej). Jeśli ten obraz w momencie powstawania jest już integralną częścią myśli Harimiego i patrzenie na niego podpada pod czytanie mu w myślach, to wychodzi na to, że Nastka nie do końca umyślnie czytała mu w myślach.
  13. OK, dla mnie to nie jest oczywiste (przecież np. postrzeżenie Świata Mitycznego nie wymaga chyba sięgania do duszy Świata a jedynie otwarcie się na coś, czego ludzkie zmysły nie widzą? A chyba żadna "zwykła" umiejka tego nie osiągnie?), ale przyjmuję do wiadomości, że tak to u Was działa, że postrzeganie jakichś ukrytych czy niewidocznych prawd o kimś wymaga sięgnięcia do tej osoby a nie jedynie pasywnej rejestracji na normalnie nie odbieranych falach. Dobra, to mi odrobinę nie współgra z tym co wyżej, ale zakładam że chodzi o to, że postrzeganie jest pasywne kiedy tyczy się rzeczy normalnie widocznych, a aktywne wtedy kiedy tyczy się jakiejś ukrytej prawdy? I dlatego poznawanie prawdy o Karimim jest oddziaływaniem na niego, ale postrzeganie obrazu samo w sobie nie jest działaniem? *** A żeby nie przedłużać niepotrzebnie, to spróbuję zebrać do kupy to jak ja rozumiem obecną sytuację: - Karimi pozwolił Nastce zadziałać w swojej głowie i namalować obraz - Nastka z jakiegoś powodu nie zobaczyła tego co namalowała Czy w związku z tym żeby uprościć kwestię i nie retkonować rzeczy możemy po prostu założyć, że przy okazji rypnięcia o glebę Nastkę z tych czy innych względów wyrzuciło stamtąd, w związku z tym nie jest pewna co namalowała ani czy Karimi to widzial i teraz musi zdecydować, co z tym fantem zrobić? [tylko wtedy nie jestem pewien, czy zdaje sobie sprawę z tego, co zdarzyło się na dole już po upadku Słów]
  14. OK, nie ukrywam, że nie rozumiem, dlaczego zrobienie obrazu który pokaże tę prawdę tylko jemu nie jest "sięganiem mu do duszy", a jak Nastka ma to zobaczyć - to jest. Znaczy - rozumiem, że jest to raczej kwestia tego, że chcieliście mi pójść na rękę ale nie chcecie przesadzić w naginaniu mechaniki, i w takim razie rozumiem i przyjmuję ruling i zakładam, że Nastka tego zobaczyć nie mogła. ALE teraz jest jeszcze jedno pytanie: Czy *każde* użycie tej mocy aerografu, nawet jak się nie jest w czyjejś głowie, jest "sięganiem komuś do głowy/duszy/itd."? Ja jakoś inaczej to sobie chyba wizualizowałem, że ta prawda o kimś nie jest głęboko ukrytą cząstką którą trzeba wydobyć na światło dzienne, tylko czymś, co da się zobaczyć jeśli się odpowiednio spojrzy [a więc problem nie leży w sięgnięciu wgłąb kogoś a w odpowiednim nastawieniu odbiornika]. Rozumiem, że operowałem na błędnym modelu? [przekładając na konkrety: czy jak się ten cały burdel skończy i Nastka siądzie namalować sobie obraz przedstawiający Harimiego to też będzie musiała przebić jego Nieśmiertelność żeby obraz przedstawiał prawdę o nim?]
  15. Nie rozumiem czemu to jest inwazyjne prawdę mówiąc. W sensie, czy inwazyjne i uruchamiające Niesmiertelność jest samo namalowanie obrazu, spojrzenie na ten obraz czy zrobienie tego w umyśle Potęgi?