Lunatyczka

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    4021
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Lunatyczka

  • Ranga
    Pogromca smoków zmyślonych
  • Urodziny 03.10.1989

Previous Fields

  • Systemy RPG Monastyr, WoD, Warhammer, Neuro !
  • GaduGadu 61819173

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Female
  • Location Ełk

Ostatnie wizyty

5198 wyświetleń profilu
  1. Przepraszam wszystkich, problemy osobiste mi się pojawiły. Potrzebuje kilku dni na ogarnięcie się.
  2. Wszelakie odpisy jutro z samego rana, dzisiaj miałam bardzo zajęty dzień, dopiero wróciłam do domu i nie mam jednak siły pisać. Ale koło 7 rano coś będzie ode mnie.
  3. Ojjj wiesz, że ja lubię najróżniejszy rodzaj interakcji, nawet te negatywne bo to tworzy historię;)
  4. Ja mam gości dzisiaj, więc będę od jutra dostępna
  5. Jeszcze nie czytałam posta, bo mam gości, o których mąż mi zapomniał wspomnieć Ale witam nowych @Therek <3
  6. Helena Llewellyn i Gaspard de Brousseau Markiza wysłuchała słów Biskupa, podczas jego wywodu kilka razy uśmiechnęła się pod nosem, co zaskakująco wydawało się być dużo szczerszym uśmiechem, niż te, którymi do tej pory ich obdarzała. Potem odezwała się hrabina Llewellyn, ze swoimi żądaniami i uśmiech Dominique nabrał nuty pobłażliwości. Zupełnie jakby kobieta patrzyła na małe krzyczące dziecko, próbujące zwrócić uwagę dorosłych zajętych grą w karty. Brakowało tylko by zaczęła rozglądać się za nianią, która pozwoliła brzdącowi uciec. Błękitne oczy przez chwilę lustrowały hrabinę by w końcu de Richelieu odezwała się. - Hrabino. Niestety nie jesteś tu od stawiania żądań. Ja pomagam przyjaciółce tam samo jak Ty i w żadnym wypadku nie jestem tutaj oficjalnie, żadnych więc akt ode mnie nie otrzymasz, poza tym, naprawdę sądzisz, że postawiłabym na szali własną karierę by tylko zaspokoić zachciankę rozpuszczonej Matranki? - pokręciła głową, jakby nie do końca wierzyła, że hrabina ją o to poprosiła po czym zwróciła się do Gasparda. - Twoja słowa napawają mnie optymizmem drogi Biskupie. Musisz też wiedzieć, że nawet gdybyś nie zaproponował bym pozostała na razie w Twojej posiadłości i tak nie miałam zamiaru towarzyszyć wam w dalszej drodze. Moje zdrowie, wedle Twojego doktora, nie pozwala mi jeszcze na podróże, a poza tym, mam swoje własne tropy, które powinnam sprawdzić. Tym niemniej, dam wam kontakty do moich agentów, w Bron, tak byście nie zostali pozostawieni sami sobie. Spiszę wszystko co wiem, o mężczyźnie, u którego w Bron miała przebywać Marii, przekażę wam też, to co wiem o porwanych kobietach, oraz o morus operandi porywacza, co mam nadzieję być może rozwieje pewne wątpliwości, a może pozwoli wam już na miejscu podjąć odpowiednie działania, które doprowadzą nas do miejscu pobytu Marii. nie będę ukrywać, że liczę na to, że jej przypadek, odmienny od pozostałych, pozwoli nam znaleźć porywacza. Nie działał na swoim terenie, mógł popełnić błędy. - zakończyła, z nutą nadziei w głosie. - Czy jeszcze chcielibyście mnie o coś zapytać? Czuję, że zmęczenie powoli mnie dopada - delikatnie zroszone czoło, świadczyło o tym, że markiza nie kłamie.
  7. Ophelia - Salandrze była na rękę jej śmierć, ale mogła przewidzieć, ze zrobią z niej męczennicę, więc raczej szukałabym winowajcy, a przynajmniej tych pociągających za sznurki gdzie indziej. Wbrew pozorom mam wrażenie, ze niewiele osób czy ugrupowań zyskało na śmierci Thefano, ale znów, to tylko luźne dywagacje - dodała znów upijając odrobinę kawy. - A co do Keddahów, nie wystawili jeszcze nikogo? I co oznacza nową, mieli wcześniej jakąś kandydatkę?
  8. Moi drodzy jeśli dzisiaj się nie wyrobię przed spotkaniem Orkonowym (a mogę nie ) to odpis jutro z rańca, jak się obudzę
  9. Alice Nevermore - Nie chcę nic robić Allanowi.. nie rozumiesz? - Alice zmarszczyła brwi spoglądając na Guiliana - On jest jego pionkiem, on nie do końca wie co robi, co więcej sądzi, że to co by mi zrobił to tylko dla mojego dobra. Podobnie mój brat - pokręciła głową, niezbyt zadowolona z wniosków do jakich mogła dojść, po tym, gdy już sobie to wszystko poukładała. - z Wielandem, to jest, z tym odłamkiem sprawa jest dużo prostsza. Pamiętasz, jak mój Ymera wysłał mnie i nowy Księżyc na misję? No więc wysłał nas nie mogę powiedzieć po co, ani nie mogę powiedzieć gdzie, ale podczas wykonywania zadania musiałam pojedynkować się z pewnym Odłamkiem. W zasadzie to tym konkretnym, odłamkiem jakiegoś Excruciańskiego Wojownika. - Alice spokojnie zaczęła snuć kolejną opowieść, która niestety nie była tylko opowiastką a najszczerszą prawdą - Trochę nie wiedziałam, że nie wolno z nimi wygrywać, a trochę ten odłamek jest inny i ostrzeżono mnie bym nie przegrała.. no więc poddał mnie swojej probie - Próbie Pożądania. Oparłam się, po czym on stwierdził, że muszę zostać jego żoną i ni z gruszki ni z pietruszki postanowił się mi oświadczyć. Oczywiście nie przyjęłam żadnych oświadczyn - pokręciła głową od razu, by tylko Miejskie Mity nie pomyślał sobie nic innego - Ale to mu w niczym nie przeszkodziło. Zapewne słyszałeś, Lidia mówiła, że krążą takie plotki, o Błędnym Narzeczonym, takim odłamku co to od siedemdziesięciu lat chodzi i szuka swojej narzeczonej, no więc tak jakby na nią patrzysz - uśmiechnęła się trochę głupio - a ten błędny narzeczony to Wieland Delimeet. Spotkałam go, a raczej ściągnął mnie do siebie kiedy z Lidią wracałyśmy od Allana. Znów próbował na mnie wymusić, bym go jednak chciała, a potem uciekłyśmy. Towarzyszy mu jeszcze jeden Odłamek - Próba Obrzydzenia. I szczerze powiem.. nie wiem co mam z nim zrobić, naprawdę - westchnęła ciężko, spoglądając na Fourneta - W zasadzie.. co Ty tu robisz? Nie miałeś szukać Słów?
  10. L'nayla "Lómelindë" Loseh'elin Elfka wpatrywała się widzącymi w ciemnościach oczami. Jeśli coś dostrzegła nie powiedziała nic, odwracając wzrok od niknących w mroku korytarzach i zawieszając spojrzenie srebrnych oczu na Skierce. Potem popatrzyła na pozostałych towarzyszy i jedynie wzruszyła ramionami. - Podziemia to nie miejsca gdzie zwykłam bywać, to też nie dom, który znam. - machnęła wyuczonym gestem dłonią, poprawiając pukiel ciemnych, jak mrok kopalni włosów. - Każdy z tych korytarzy może przynieść nam zgubę. Możemy podążyć za.. jej słowami. - powiedziała to spoglądając na półelfkę - to tak samo dobry wybór, jak każdy inny.
  11. @Fingard bardzo duży plus za posta ja odpiszę jutro bo dzisiaj jestem poza komputerem
  12. L'nayla "Lómelindë" Loseh'elin Elfka patrzyła w miejsce gdzie jeszcze chwilę temu było obrzydlistwo. Spojrzała w swój kołczan wykrzywiając wargi w nieładnym grymasie. Część nie była celna, inne nie wbijały się tak dobrze jakby chciała. Wyszła z prawy. Ostatni raz chyba strzelała kiedy jeszcze żyła z nim... Pokręcił głową odganiając zabarwione na ciemno myśli i dotknęła błękitnego pióra by się uspokoić. Zaraz na jej wargach zagościł enigmatyczny uśmiech, a łuk znalazł się między jej nogami. Naprężyła go, opierając o udo i ściągnęła cięciwę. Owinęła ją wokół gryfu, spoglądając na towarzyszy. - Czy wszyscy czują się na siłach by iść dalej? Rozważanie, co musimy uczynić, by więcej nie zostać zaskoczonym, jest zbędne jeśli okaże się, że ktoś z nas został na tyle ranny, że powinniśmy zrobić postój by go opatrzyć lub też zawrócić. Philipie, Riclanie? Jak się czujecie?
  13. Ophelia - Zostało potwierdzone, że to Thefano w nich spłonęła? - nie takie historie w życiu się słyszało, nie w taki sposób ludzie tuszowali swoją śmierć uciekając od tego, co ich przerażało czy zwyczajnie męczyło. - Kto teraz dowodzi w Bractwie Wojennym po jej śmierci? - zmarszczyła lekko brwi popijając kawę.
  14. Helena Llewellyn i Gaspard de Brousseau Dominique westchnęła unosząc do twarzy dłoń. ucisnęła kończyny oczu, starając się pokonać zirytowanie. - To nie spór o jurysdykcję Biskupie. To sprawa Cynazyjskiej Policji, bo tak to się odbywa w Cynazji. Poza tym, jak już powiedziałam Marii oficjalnie nie jest ofiarą nieznanego nam sprawcy, ale ja, na podstawie danych, które posiadam uważam, że mimo niezgodności co do miejsca jej zaginięcia, jest nią niestety. Dlatego sprawą Marii oficjalnie nie zajmuje się nikt a Lisbet chciała wyraźnie zachować zaginięcie siostry w gronie rodziny i przyjaciół. Biorąc pod uwagę wcześniejsze prowadzenie się Marii uważam, że to rozsądne. Mam nadzieję, że to rozwiewa Twoje wątpliwości Biskupie - nad jego ostatnim pytaniem zastanowiła się chwilę - nie, tak mówiłam, nikt oficjalnie nie zajmuje się śledztwem w sprawie zaginięcia panny del Velaro. Lisbet uznała, że chce poprosić przyjaciół, ja zasugerowałam również Ciebie Biskupie wiedząc więcej niż chciałam przyznać przed Lisbet. Hrabina Llewellyn, to przyjaciółka Lisbet i rodziny z tego co mnie poinformowano, a jej podejście do życia, wydaje się,sprawiać, ze Lisbet uznała ją za kogoś kto będzie w stanie przysłużyć się sprawie i wyciągnąć jej siostrę z miłosnego gniazdka, czy innego rozpadającego się hotelu, być może nawet przywrócić jej rozum. Nie mnie oceniać jej wybory - wzruszyła ramionami, a jej twarz na chwilę wykrzywił grymas bólu. Spojrzała na Helenę - Nie odpowiem na pytania kim jest Nathaniel i Antuan, Antuan to mój przyjaciel, Nathaniel to przyjaciel Lisbet i tyle powinno Ci na tę chwilę wystarczyć Hrabino. Nie podoba mi się ton, jakobym była poddawana przesłuchaniu, bo naprawdę nie jestem Ci winna żadnych wyjaśnień, światło musiało być wytworem Twojej wyobraźni, w momentach strachu, jak przy spotkaniu z cyklonem, z jakim my się spotkaliśmy nasz umysł czasem nie radzi sobie. A masz na sumieniu śmierć, bo Twój język, zbyt długi, zbyt jadowity, postanowił rozpowiadać na prawo i lewo, że ktoś na statku jest członkiem Policji Cynazyjskiej, co niestety skończyło się paniką maga i utonięciem wielu ludzi, których Ty los również mogłaś podzielić.
  15. Jednak jest źle ;/ Posty dopiero po weekendzie. Antybiotyk poszedł w ruch, więc potem powinno być lepiej.