Jayne

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1515
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Jayne

  • Ranga
    Wojownik nieistniejący
  • Urodziny 30.03.1986

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Wroclaw

Ostatnie wizyty

914 wyświetleń profilu
  1. Titus Taurus Geminus Byli tutaj, nie obyło się bez strat, ale w sytuacji w której się znaleźli były one do zaakceptowania. I z tego powodu Titus czuł się źle. Musiał już myśleć jak Pierwszy Kapitan, nie tylko o swoich ludziach, ale o całym legionie. Należało podejmować trudne wybory i zawsze ktoś ginął. Mieli jednak zadanie do wykonania, a Dzieci Imperatora, nigdy nie uciekały przed obowiązkiem. -Gullo, opatrzcie naszych rannych. W najbliższym czasie nie będzie Medevaca, potrzebujemy każdego zdolnego do walki - sierżant skinął głową, z pewnością jak pozostali doskonale zdawał sobie z tego sprawę, ale jedno to rozumieć, a drugie usłyszeć gdy stanie się to faktem. Jednakże I Kompania była elitą i mimo swoich problemów, mimo konieczności odbudowy i ogromu pracy jaki należało jeszcze wsadzić, aby przywrócić tej jednostce dawny blask, robili to co do nich należało i robili to z dumą i determinacją. Teraz mógł skupić się na wszysktim co działo się wokół. Najpierw komunikat -Rozumiem pani Komandor. My ruszamy odciąć głowę węża. Obowiązek wzywa, proszę zadbać o bezpieczeństwo Dumy - chciał dodać jeszcze o wiele więcej, gdyż to co mieli zrobić było bardzo niebezpieczne. Nie ufał jednak ani swojemu głosowi, ani swoim uczuciom. Wiedział, że córka zrobi to co do niej należało, więc tym bardziej oni musieli to zrobić. -Mamy ograniczone okno czasowe. Duma będzie startować - powiedział podchodząc do Anioła, a po drodze klepiąc Anguisa po ramieniu, chcąc go choć trochę uspokoić. -I oczywiście panie, jeżeli trzeba pójdziemy nawet do piekła - nie czekał parę kroków, gdyż osoba świecąca niedaleko nich faktycznie narażała ich na pewne niebezpieczeństwo, a wierzył swojemu Codicerowi, gdy ten twierdził, że zagrożenie minęło. -Alatheio - jego ton był nadzwyczaj łagodny, zasłużyła na tą delikatność wyciągając ich z ogromnej opresji -Anguis twierdzi, że zagrożenie minęło. Przynajmniej tymczasowo. - położył jej delikatnie dłoń, na jej dłoni, chciał w ten sposób upewnić ją, że wszystko jest w porządku. Nie wiedział jak te wszystkie przeżycia i podwójna śmierć mogła na nią wpłynąć, wolał więc nie dawać jej powodów do stresu -Dziękuje ci za pomoc. Myślę, że mnie uratowałaś przed tym co chciało wbić się w moją głowę. Tymczasem nie narażaj się i lepiej nie wyróżniaj, teraz nasza kolej na dalszą pracę - Odczekał jeszcze parę chwil i odszedł parę kroków, tak aby stanąć przed wszystkimi zebranymi -Panie, za twoim pozwoleniem parę słów - powiedział do Anioła, a gdy ten skinął głową, zwrócił się do wszystkich -Istota, która rządzi na Lear jest tą samą, którą spotkaliśmy na Dumie Imperatora. Posłuchajcie mnie uważnie, ona żywi się naszymi emocjami. Sprawiają, że jest silniejsza. Z tego powodu trzymajcie swoje emocje na uwięzi. Uważajcie na siebie i pozostałych. Musimy ją zabić, ale z pewnością będzie chciała przejąć nad nami kontrolę. Zrobimy to co do nas należy i nie pozwolimy aby nami manipulowano - skończył gdyż nie chciał tracić zbyt dużo czasu. Nie wiedział ile go mieli, nim istota znów spróbuje wedrzeć się im do głowy ...
  2. No cóż idziemy z kolejnym nakazem eksmisji tym razem za zakłócanie ciszy i squating. Choć tym razem trochę nas mniej ...
  3. Titus Taurus Geminus -Doskonała robota Anguis, nie przejmuj się - powiedział Titus przez komunikator w pancerzu powracając do swoich ludzi, rzucił jedynie krótkie spojrzenie na kobietę, którą zabrali ze sobą na tą misję. Faktycznie rozmowa, którą odbyli jakiś czas temu chyba w dużym stopniu zmieniła ich obecną sytuację. Nie miła jednak zamiaru zbyt bardzo rozpatrywać tą sytuację. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Altheia okazała się bardzo przydatna i znacznie im w tym momencie pomogła. Cokolwiek miało zdarzyć się w przyszłości, w tym momencie okazała się dużym atutem. A Titus pewien był, że nie zapomni tego. Był jej przynajmniej winien dobre wino, nawet jeżeli nie był jej potrzebny, liczył się pewien symbol. Skinął głową w niemym podziękowaniu, nie zastanawiając się czy mogła zauważyć ten gest. Anguis wyglądał za to na zaniepokojonego, co wcale nie dziwiło Titusa. -Na co czekacie - zwrócił się do swojej drużyny -W bunkrze jest nasz wróg, a ktoś ma tutaj podobno otwierasz puszek. Pokażmy im co znaczy zadrzeć z I Kompanią! - jego żołnierze przygotowali się do wykonania zadań, tymczasem Titus usadowił się niedaleko radia, coś tutaj grało nie czysto i czuł, że jego ludzie go potrzebują. Wszyscy ludzie ... bycie Lordem I Kapitanem III Legionu zobowiązywało. Nawet jeżeli wystawiało go na strzał. Przestawił komunikację, aby nadać do wszystkich swoich żołnierzy. -Mówi Pierwszy Kapitan Titus Taurus Geminus. Do wszystkich żołnierzy III Legionu i sił ekspedycyjnych. Coś próbuje wpływać na nasze umysły. To samo, które już wcześniej próbowało nas zniszczyć. Próbuje nami manipulować. Zaklinam was nie dajcie się! Popatrzcie na te rafy koralowe i na te wody! Za przelaną krew już zawsze będą nasze. Gdziekolwiek się znajdziemy nasza część pozostanie na tym świecie, bo będzie to historia naszego Legionu. To coś żywi się emocjami, strachem, wściekłością. Nie damy im tej satysfakcji. Za przelaną w tym miejscu krew. Za wszystkich żołnierzy, którzy przelewali tutaj krew przed nami. Przewracali by się w grobach, wstyd im byłoby nosić te barwy, gdyby wiedzieli, że Dzieci Imperatora dały sobie narzucić jakieś łańcuchy. Ja wiem czego chcę! Nadszedł odpowiedni czas, aby odzyskać to co nasze. Przysięgam wam, że będę bronił, tych co nie mogą bronić się sami, że będę walczył do samego końca i nigdy nasz wróg, nie weźmie mnie żywego. Więc otrząśnijcie się i podążajcie za mną! Mamy zadanie do wykonania, nie jesteśmy szaleńcami i zrobimy to co do nas należy. - zakończył transmisję nie wiedząc czy miała ona jakiś wpływ na jego żołnierz, choć miał nadzieję, że komuś pomoże w tej szalonej sytuacji. Tymczasem chwycił swój karabin i ponownie przyklęknął na skraju okopu szukając dogodnego celu.
  4. Ok pytanie mechaniczne. Karabin grawitacyjny może uszkodzić bunkier, dajmy na to, że moja ekipa go używa, czy to daje jakiś bonus Titusowi do ataku, albo daje mu np. możliwość wejścia w walkę wręcz z tymi w środku bunkra, czy trzeba czekać, że tak powiem na efekt 3 rundy? Ew. czy bombardowanie nie dało jakiejś wyrwy aby dało się wleźć do tego bunkra z pewnym prezentem?
  5. Titus Taurus Geminus No cóż. Cały ten atak mógł pójść zdecydowanie lepiej, ale kto się spodziewał, że te samoloty nadlecą tak szybko? Koniec końców, mogło być gorzej, ale teraz znajdowali się w zniszczonym okopie a naprzeciwko ich siedzieli żołnierze wroga, z bronią, która mogła im zadać spore straty. Co gorsza wyglądało na to, że zrobili na kimś spore wrażenie, bo najwidoczniej postanowiono ściągnąć na nich dodatkowe posiłki. Gdyby sytuacja była inna, kazałby założyć ładunki wybuchowe na drzwi, ale co mogli w tej chwili zrobić. -Villaris utrzymaj te posiłki z dala od nas, nie potrzebujemy tutaj więcej gości - słysząc rozkaz jego żołnierz skinął głową i przystąpił do działania, niestety musiał skupić się całkowicie na zadaniu, nie mogli go po prostu tutaj zostawić. -Nie stać tutaj! Macie sprzęt pokażcie mi jak na Chemos naprawia się takie uszkodzenia. Umacniamy pozycję bo chwilę tutaj zostaniemy - żołnierze pokiwali głowami i zaczęli umacniać okopy prowizorycznymi zabezpieczeniami, Titus miał nadzieję, że to wystarczy. Sam zaś wyciągnął swój bolter, nie przepadał za tą bronią, wolał szable. Wiadomo było jednak, że w pewnych sytuacjach mógł okazać się niezastąpiony. Miał nadzieję, że gdzieś pojawi się obsługa działa, że uda im się ich zdjąć ... Cóż ... desperackie czasy.
  6. Hmm, a nie mógłbym zapukać do tego bunkra i powiedzieć, że jestem z fundacji dbającej o biedne sierotki po poległych Skitarii? Może pan otworzy to porozmawiamy o tym, w jaki sposób mógłby pan pomóc? Nie? Czy strzał precyzyjny coś mi da w starciu z fortyfikacjami? Skoro daje z pojazdami?
  7. Nie, no znaczy że jedynie jak do nich dopadnę, to nie użyją ponownie plazmy co trochę ogranicza moje opcje ...
  8. Pytanie, mechanicznie nie ma żadnych przeszkód, aby ludzie z bunkra znów walili do mnie Plazmą, jak Świadek Jechowy w drzwi?
  9. Ja wyrzuciłem 8 dla Titusa i 6 dla drużyny EDIT: Możecie też rzucić za mnie to, bo w sumie moja wina, że nie pamiętąłem o tym sztandarze
  10. No, ale słabo jeszcze go zarysuję i Titus będzie musiał rysować schemat dla ubezpieczalni.
  11. Pytanie do MG odnośnie mechaniki: Czy moim żołnierzom dorzucam kości za broń? Jeżeli nie, to w sumie zapomniałem dorzucić za sztandar, więc jest ok :D. Jeżeli tak, to proszę o dorzucenie i żołnierzom i Titusowi, za ten kawałek materiału
  12. Wydaje się, że na ten moment oboje walczymy w okopach, więc ja bym optował za pomocą w centrum
  13. Dobra jest mój post. Mam nadzieję, że w spoilerze nic nie zrąbałem.
  14. Gdyby miał czas pewnie zatrzymałby się, aby przemyśleć wszystkie kroki, które doprowadziły ich do tego miejsca. Do okopu pośrodku pola śmierci. Jednakże jako Pierwszy Kapitan nie miał takiego komfortu. Przypomniał sobie starą prawdę mówiącą o tym, iż żaden plan nie przetrwał pierwszego starcia z wrogiem. Tak też było i tym razem i szybko należało zacząć wykorzystywać scenariusze pomocnicze. Zastanawiał się czy Eidolon czuł się podobnie na Rzeźni. Musieli osiągnąć swój cel, ale przy jakich kosztach? Wiedział, że sytuacja nie jest idealna, ale rozbicie się Dumy zmusiło ich do improwizacji. Nie mogli zrobić przygotowania artyleryjskiego przed atakiem, nawet dobrego zwiadu nie mogli przeprowadzić. A Titus przez to czuł ból i ciężar z każdą ofiarą. Potrzebowali otwarcia, potrzebowali ruszyć się stąd, bo ich pozycja tylko z pozoru była komfortowa. Niestety narażała ich na atak z powietrza, a na to nie za wiele mogli poradzić. To co obecnie najbardziej by się im przydało to szczęście. Pierwszy Kapitan oparł się o ścianę okopu, a jego myśli pędziły z zawrotną prędkością. Podobno był ekspertem od improwizacji, ale tutaj nie było za wiele do zrobienia w tej materii. Jeden z jego żołnierzy cały czas porozumiewał się przez Vox -Ostrze 11 do Orła 7, potrzebujemy wsparcia z powietrza, Utknęliśmy ... - Titus nie pozwolił mu dokończyć sam przełączając się do rozmowy. Przełączył system, aby móc porozumieć się z jednostkami sojuszniczymi. -Tutaj Ostrze 1. Pałac niezdobyty. Potrzebujemy otwarcia. Będziemy ruszać do przodu. Ostrze 71 zabezpieczcie tyły. Orzeł 3 zapewnijcie nam czyste niebo. - Taktycznie nie było tutaj zbyt wiele co mogli zrobić. Szturmy były kosztowne, choć pewnym pocieszeniem było to, że mogli skakać do kolejnych fortyfikacji. Wystarczyłoby, aby tylko jedna drużyna dotarła do ostatniej linii. Przerwać fortyfikację w jednym miejscu, będzie dużym ułatwieniem. A jeżeli dodatkowo da odetchnąć siłom na innych flankach. Cóż będzie to tylko dodatkowy bonus. -Ignis. Ruszamy dalej, nie możemy tu zostać! Biegiem do następnego okopu. Głowy nisko, musimy oczyścić linię, dla naszych towarzyszy. Pamiętajcie jesteśmy elitą legionu. Uważajcie na siebie i do przodu! - po tych słowach Titus wyjął swój miecz i przyczaił się na skraju okopu. Poszczególni żołnierze zajmowali swoje pozycje. Serce zabiło mocniej. Dawka adrenaliny uderzyła. -Przygotować się! - krzyknął sierżant -Broń w gotowości! - wydawało się, że mijała cała wieczność, ale w końcu Geminus powiedział -Naprzód - a Sierżant zamienił jego słowa w okrzyk, który poniósł do walki. -Jaśniej od gwiazd! - krzyknął Titus Taurus wyskakując z ukrycia i biegnąc na przeciwnika -Pierwsi z Pierwszych! - zakrzyknęli jego żołnierze dołączając do swojego dowódcy. Pociski wybuchały wokół, ale w końcu wskoczyli w okop. Walka wręcz ... to w czym byli ekspertami, a ich przeciwnicy powinni mieć problemy. Musieli oczyścić te cholerne okopy. Dać innym szansę na dotarcie dalej!