Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Jayne

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    1435
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Jayne

  • Ranga
    Podróżnik krain wyobraźni
  • Urodziny 30.03.1986

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Wroclaw

Ostatnie wizyty

729 wyświetleń profilu
  1. Nie ma mnie przez weekend, więc przy ewentualnym terminie to możesz Ferr wziąć pod uwagę, że pewnie dopiero od Poniedziałku będę miał szansę odpisać
  2. Co do Cersei
  3. Nie oglądałem, ale nikt jej nie zabije, to to "ulubiona postać żony Mistrza Gry"
  4. Post jest. Kandydatów żadnych nie mam, więc chyba warto w rekrutacji spróbować ... I chciałem powiedzieć, że to Titus ostatnio dla każdego kto go spotyka :
  5. bezskrzydły anioł

    Titus Taurus Geminus - Ja wiem Kapitanie jak to wszystko brzmi - powiedział Titus twardym głosem. Już zbyt wiele razy to tłumaczył, aby nie rozumieć perspektywy innych osób. Tak wydawało się to prawdopodobne, a oni byli uczeni wątpić. Do tej pory nie wątpił w Imperialną Prawdę, ale nagle ... Dopadły go jakieś natrętne myśli. Co jeśli wróg zdołał ich tak zinfiltrować bo kazano im nie wierzyć? Była to przerażająca myśl. Skupił swoją uwagę na Kowalu Wojny. - Wątpliwości, całkowicie rozumiem. To wszystko jest skomplikowane, ale nie jestem paranoikiem. Mówisz, że widziałeś tą istotę wcześniej ... Masz może ten hololit?- - Mam nagrania z krótkiej próby ich komunikacji z nami. - Odparł. - Oczywiście nie przy sobie. Ale jeżeli chcecie możecie udać się ze mną na mostek Lamentu Tycha - skinął głową w stronę z której przyszedł - to będziecie mogli sobie obejrzeć.- -Rozumiem. Sam jestem w podobnej sytuacji, część z tego co mówiłem to oczywiście dedukcje, aczkolwiek mamy też sporo innych dowodów, jednak nie nawykłem nosić ich przy sobie. Ten filmik potrzebowałem do odprawy, dlatego akurat mogłem go tu przynieść - Titus uśmiechnął się, choć nie do końca uśmiechała mu się podróż na statek Kyra. Choć prawda była taka, że kapitan Valen, mógł próbować go zaatakować tutaj. Jeżeli nawet sam udałby się na statek, to tym bardziej mógł zmienić zdanie. Chyba lepiej było spróbować kontrolować tą sytuację. -Dobrze kapitanie, chętnie bym zobaczył to nagranie. Bardzo mało wiemy o .... tym czymś, więc wszystko będzie przydatne. Kapitanie Garro, będziesz nam towarzyszył? - zapytał spokojnie Geminus dając drugiemu oficerowi możliwość wyboru. Valen nie marnował czasu, tylko od razu się odwrócił i ruszył w kierunku przejścia. Lament Tycha był starym pancernikiem klasy Dictatus wybudowanym w pierwszych dziesięcioleciach Wielkiej Krucjaty i było to po nim widać. Wiek oraz odniesione rany w ostatniej kampanii sprawiały, że poddawane naprężeniom wnętrze okrętu sprawiało wrażenie jakby jęczało. Na pokładzie było zadziwiająco mało ludzi, a sporo serwitorów co pokazywało jak wielkie musieli ponieść straty i jak dawno nie mieli okazji do uzupełnienia załogi. Geminius próbował sobie przypomnieć gdzie był układ BD+60.355 i wyszło mu, że nie ma pojęcia. Gdziekolwiek byli musieli patrolować rejony jeszcze nie w pełni objęte Krucjatą. Na mostku mieli okazję po raz pierwszy spotkać innych Astartes. Zakuci w pancerze Wzór III zdawali się pełnić funkcje normalnie zarezerwowane dla oficerów floty. Oddali niemy salut swojemu dowódcy i przyglądali się bez słowa nowo przybyłym. Ich zbroje wydały się, przywykłemu do elegancji, Titusowi toporne i zaniedbane. - Poruczniku - rzucił w powietrze Kowal Wojny - wyświetlcie trzeci zapis z kontaktu z Konglomeratem.- Przed tronem kapitana zalśnił hololit. Nagranie miało ledwie kilka minut. Ukazywało dziwny mostek jakiegoś kseno-okrętu. Nagranie ukazywało kilka obecnych na mostku kseno z różnych ras oraz ich kapitana. Wysoką, smukłą niemal eteryczną istotę o prawie kobiecej, aż za dobrze znanej Titusowi, twarzy, która, skądś, bezbłędnie znała gotyk. Mówiła uwodzicielskim głosem, który, co po reakcji obecnych na mostku Żelaznych Wojowników, którzy odruchowo odwrócili się od hololitu, działał także na Asartes. Mówiła o jedności, dołączeniu do nich i o pokoju, który chcą im przynieść. - To o pokoju i jedności to coś więcej - powiedział Valen jak nagranie się skończyło - niż tylko słowa. Oni mają dziwną broń, która pozwala im przejmować kontrolę nad ludźmi. Straciliśmy w ten sposób dwa okręty wraz z załogami. Prawie każdy z moich okrętów padł ofiarą abordażu, co wydaje się być ich główną taktyką walki. Musieliśmy zabijać oficerów floty i żołnierzy, którzy padłszy ofiarą ich broni zwrócili się przeciw nam. Część z nich wciąż tam jest, we władzy tych plugawych kseno. Co ciekawe, na nas - skinął głową na swoich ludzi - ich broń tak nie działa. My od niej umieramy, niczym od trucizny. Przysięgliśmy tam wrócić i zwrócić ich w ramiona ich przodków bowiem żadnemu z mych konsyliarzy nie udało się cofnąć wywołanych tą bronią zmian. To co mi pokazałeś Kapitanie. To jak To coś przejmowało ludzi bardzo przypomina to co nas spotkało-. -Tak - powiedział Titus głuchym głosem. Choć znajdował się na okręcie z bandą obszarpańców, którzy gdyby służyli z nim dostali odpowiednie uwagi dotyczące stroju i zachowania czystości na polu bitwy, to jednak ... byli to jego kuzyni. Dodatkowo przeszli to co on, ale nie mieli okazji skorzystania z doświadczenia czy mądrości innych. Nie było tam Magnusa, aby im pomógł, nie było tam nikogo kto widział to już wcześniej. Mogli mu bardziej uwierzyć, bo sami spotkali się z tą istotą, ale nie widzieli tego co potrafiła zrobić z ludźmi na planetach. A widząc różne rasy jej służące ... Aż ciarki mu przechodziły po plecach. Kto jeszcze znajdował się we władzy jej i jej podobnych. -Kapitanie ... ja ... Proszę posłuchać ... To co się wam stało, przypomina naszą historię, ale nie do końca. Ta istota, to świetny manipulator ... Nie wydaje mi się, aby stała za wszystkim, ale z racji lepszego słowa nazwijmy ją Generałem. Ma pan rację, że łatwiej jej wpływać na zwykłych ludzi, nawet na psioników. Nasi najpotężniejsi psionicy, a proszę mi uwierzyć, że we flocie mieliśmy paru, łatwo się poddało jej woli. Podobnie jak część moich braci. Teraz gdy mi pan to pokazuje, zauważyłem jedno. Ile ras jej służyło? A teraz doszli jeszcze ludzie? I była to w stanie zrobić w czasie bitwy? Więc teraz proszę sobie wyobrazić, że nic o niej nie wiedzieliśmy. Czy Generał czy to jego ludzie, mogli być ukryci wśród nas. Działać w cieniu i robili to. Genialny manipulator ... genialny - ostatnie słowa Pierwszy Kapitan wypowiedział z niejakim szacunkiem. Bo cokolwiek mógł powiedzieć, sam uważał się za dobrego oratora, sam uważał, że ma dar do przekonywania ludzi, ale daleko mu było do tego. -Z wami, nie miał czasu, a teraz niech się pan zastanowi kapitanie, co by było gdyby miał go pół roku? Rok? Kto wie ile, działali? - dał pewien czas Valenowi nad zastanowieniem się nad odpowiedzią, nie oczekiwał jej na głos, ale ze wszystkim co wcześniej powiedział, mogło to pomóc. Wolał aby oficer sam doszedł do pewnych wniosków. -Pozwolę sobie dalej podzielić pewną wiedzą. Duża część to domysły, reszta została w ten czy inny sposób udowodniona, choć bardziej poprzez dedukcję. Ta istota pochodzi z Osnowy i jest potężnym psionikiem. Ona i jej żołnierze mogą przyjmować ciała innych. Działa ich więcej, to wnioskuję po różnym Modus Operandi jaki napotkaliśmy. Zostawiwszy im czas do działania w cieniu, są w stanie przejąć całą planetę. Proszę mi uwierzyć dokonali tego na jednym z księżyców Davina, przejęli również gubernatora ... na innej planecie, udało im się przejąć niemalże całą populację. Są świadkowie, chociażby pewien parias, który był bezpieczny od ich wpływu. Kto wie, gdzie dalej sięga ich wpływ, ale widać, że mają jakiś konkretny plan dla Imperium .... - Geminus zamilkł przyglądając się żołnierzom na mostku. Wiedział dlaczego to robi, potrzebowali pomocy. Potrzebowali siebie nawzajem. -I nikt nie chce w to uwierzyć. Bo to brzmi szalenie, a czy ktokolwiek uwierzyłby wam? Jedyne czego nie wiem, to dlaczego stanęła z wami do bezpośredniej konfrontacji. Do tej pory wydawało mi się, że to raczej nie w jej stylu. Byłem przekonany, że na mostku mojego okrętu ... Nie miała innego wyboru, lub po prostu czuła się pewna ze swoją przewagą. Nie wiedziałem, że stanie do walki z przynajmniej porównywalną siłą. Kapitanie będę potrzebował dokładnych danych tego układu, może zmusiliście ją do konfrontacji podlatując zbyt blisko czegoś? I nie chcę wyjść na defetystę, ale w waszym obecnym stanie ta konfrontacja mogłaby nie pójść po waszej myśli. Widział ją pan, proszę mi uwierzyć, że to ogromne zagrożenia, dla wszystkiego za co walczyliśmy. Priorytety się zmieniają, ale jestem pewien, że możemy sobie pomóc ... - -Psionik. - Valen wypluł z siebie słowo, jakby było obelgą. - To może sporo wyjaśnić. Choć na pewno dysponowali także technologią wpływającą na umysły ludzi. Wydaje nam się, że opartą na dźwiękach. Tak przynajmniej twierdzą moi analitycy. - W to Geminius był w stanie uwierzyć, choć dotąd o tym nie myślał. To muzyka wywołała psychozę wśród uczestników koncertu na pokładzie Dumy Imperatora i kiedy się na tym zastanowił, to dźwięki na Laer musiały wpłynąć na przebywających tam upamiętniaczy. I w tedy dotarło do niego coś o czym wszyscy wydali się zapomnieć. Na Laer została część sił Fulgrima, przedstawiciele administratorium i część kontyngentu Bractwa Marsa, żeby przystosować układ do kolonizacji. - Z tego co widzieliśmy było tam sześć może siedem ras. Nie wszystkie pochodzące z tego układu. Możemy pokazać wam holoprojekcje. Poruczniku?! - Na te słowa hololit zaczął pokazywać zbliżenia członków załogi. Spośród semihumanoidalnych ras Titus rozpoznał wojownika Laeran, smukła i na swój sposób ujmująco piękna małpokształtna postać, w powiewnych szatach za plecami dowódcy, wydawała się być jakoś spokrewniona z rodowitymi mieszkańcami Davina. Reszta była obca mieszanina pstrokatych barw, która jednak miała w sobie coś niesamowicie ujmującego, co przemawiało do artystycznej duszy Geminiusa. - Ale wyjaśnij mi kapitanie, w jaki sposób to coś pochodzi z Osnowy? Wydawało mi się, że nic tam nie żyje. - -Nie wiem - odpowiedział krótko Geminus -To szybka i krótka odpowiedź. Bo według mojej najlepszej wiedzy nic tam nie powinno żyć. Chyba jednak nie do końca tak jest. Nie jestem psionikiem, nie do końca pojmuję to wszystko. Natomiast wydaje się, że to coś powstało jako odbicie umysłu jakiegoś potężnego psionika. Prawdopodobnie nie ma po nim już żadnego fizycznego śladu, ale to coś pozostało i to pozostało jako … hmm z braku lepszego określenia … wolna jednostka? Istniejąca w energiach osnowy i karmiąca się nimi. To coś ma jakąś własną świadomość … No miejmy nadzieję, że miało i udało nam się tego pozbyć ostatecznie, aczkolwiek obawiam się, że tak nie jest. Określenie z osnowy może być pewnym nieprecyzyjnym skrótem myślowym, ale nie wiem jak lepiej je określać. Przepraszam kapitanie, za to że nie mam lepszych wyjaśnień. Dla mnie samego, to wszystko jest dziwne. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu, aby zagłębić się w tej materii. Musimy działać na poszlakach i domysłach, przynajmniej do czasu uzyskania większej ilości informacji. Jeżeli ma pan jeszcze jakieś pytania, proszę je zadawać. Postaram się jak najlepiej umiem na nie odpowiedzieć. Chciałbym zabrać nagrania, sprawdzić w jakim czasie były nagrane, pozwoli nam to może zgadnąć jak szybko ta istota może się poruszać. I Kapitanie ponieśliście ogromne straty, czy to rozsądnie tam wracać? Imperium będzie potrzebowała dobrych wojowników, zwłaszcza takich, którzy przeżyli spotkanie z naszym przeciwnikiem. Proszę się nad tym przynajmniej zastanowić. I czy ktoś mógłby mi wskazać na mapie, gdzie jest ten układ, w których ich napotkaliście? W życiu o nim nie słyszałem -
  6. Ale dynamika między Legionami jest cały czas - to jest chociażby odgrywanie różnic i podejścia do różnych problemów dwóch Legionów . W sumie wszystkie wspólne wątki w jakiś ten czy inny sposób poruszają tą dynamikę. No i w naszej sesji nie chodzi o jakieś nieufności, tyko o jakieś ciekawostki z różnic jakie mogą wynikać - inne będzie podejście postaci do Legionów/Prymarchów bo istnieją jakieś sympatie/antypatie czy rywalizacje ... No a dalej jest kwestia jakiś tam wątków bardziej zamkniętych dla poszczególnych Legionów - problem Amita/Kultu Imperatora u Aniołów czy problem z ćpunami wśród Dzieci :). I tak czy siak mając postacie z dwóch Legionów, będziemy mieli ten poziom gry. Natomiast grając samemu w jednym Legionie zmniejsza się ten poziom wewnętrzny gry (bo inaczej mimo wszystko jest gdy jest też inna postać PC, a inaczej gdy są sami NPC). Ja tam się dostosuję do tego co uznają MG/współgracze. I tak mam parę wątków wśród Legionu do zgrania .
  7. Shinjo Boke Młody Jednorożec skinął głową w podzięce staruszkowi - Dziękuję za odpowiedź - powiedział spokojnie - Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł zobaczyć miejsce, które w tak poetycki sposób opisałeś - rozejrzał się po tych słowach po swoich towarzyszach i nawet złapał pytające spojrzenie Takako. Domyślał się o co chodzi. Samemu się zastanawiał kogo tak naprawdę napotkali. Choć akurat on mający w sobie krew Kami i krew zmiennokształtnego ducha spoza Rokuganu, nie powinien zbyt głęboko się nad tym zastanawiać. Jego przodkowie spotkali wiele dziwnych osób i istot w swoich podróżach. Cóż znaczyło, to małe spotkanie z Megumim. Był dla nich niezwykle miły i tylko to się liczyło. Dlatego w odpowiedzi na to nie zadane przez Żurawia pytanie, po prostu wzruszył ramionami. Czy miało to jakieś znaczenie? -Jesteś dla nas nad wyraz miły Megumi-san, twój pan to naprawdę szczęśliwy człowiek mający tak niezwykłego i lojalnego sługę -
  8. Ja byłbym za przyjęciem kogoś aby była w obu przypadkach dynamika pomiędzy Legionami (Dzieci - Anioły) i wewnątrz legionowych ... I od razu pytanie, mam odpisywać w sesji, czy możemy spokojnie kontynuować via PW?
  9. Zwiadowcy są dla słabych! Ty nie dasz rady bez zwiadowców? Ty? ... Czyli robienie westeroskich dowódców "na Polaka"
  10. Petyra nikt nie lubi, a Robin jest tak łatwy w manipulacji, w książce z tego co pamiętam, to nawet był bardziej pod wpływem Sansy niz Petyra ... w ogóle coś w serialu o nim zapomnieli teraz :P. Ale Arrynowie nie są graczami, a raczej ich główni Lordowie. A z Tulllych to mnie ciekawi, gdzie jest Edmure w serialu, kolejny zapomniany ... W sumie armię nadal by miał.
  11. @Selyuna Jak czekasz na zakończenie sagi przez Martina, to się zawiedziesz Może skończy Wichry
  12. Shinjo Boke Boke wiedział, że nie jest żadnym specjalistą dotyczącym ceremonii parzenia herbaty. W jego nauce w dojo, jak i w domu nie przywiązywano zbyt wiele uwagi do tego rytuału. Znał podstawy, ale w momencie rozpoczęcia czuł się nieswojo. Tak jakby tu nie pasował. Jednakże, gdy zjadło się truciznę, należało wylizać talerz. Skupił się, aby dobrze wypaść podczas ceremonii. Co jak co, ale Jednorożce byli cywilizowani. I musiał przyznać, że herbata była niezwykła. Gdy skończył pić, poczuł się naprawdę zadowolony. Cóż za szczęśliwy zbieg losu, że spotkali tu tego staruszka, który był dziwny i z pewnością, nie był tym za kogo się podawał. Wszakże, komu herbata zagotowywała się tak szybko. Nie wiedział kim był Megumi, ale staruszek wydawał się przyjacielski, więc czemu miałby nie uszanować jego życzenia i drążyć ten temat? Uśmiechnął się lekko -Dziękuję Ojichan, miałeś rację to nadzwyczajna herbata- zastanowił się, czy chce zadać mu jakieś pytanie? O turniej? Niby mógłby to zrobić, choć w ostatecznym rozrachunku nic to nie zmieni. Jeżeli powiedzą, że jednym z konkursów w tym roku będzie taniec czy malarstwo, to przecież w ciągu tej chwili, nie nauczy się robić ani jednego ani drugiego. Turniej mógł pozostać dla niego zagadką na przyszłość, oczywiście, że ciekawiło go co to będzie, ale ta wiedza nic nie zmieni ... Zamiast tego potraktował pytanie staruszka dosłownie ... Odpowiem na wszystkie pytnaia ... Więc zadał to, które go najbardziej interesowało. -Czcigodny, masz niezwykły dywan i herbatę z ziół, z całego Rokuganu? Czy wiele podróżowałeś? Gdzie najdalej byłeś? Jak tam jest? - w Tsumie będzie niedługo, sam zobaczy wioskę i to przeżyje, ale ten niezwykły człowiek, musiał wiele widzieć. Dlatego młody Shinjo wyrzucił z siebie pytania z prędkością strzał wypuszczanych przez łuczników. Bo bał się ... tak naprawdę się bał, że poza Otosan Uchi i Tsumą nie bedzie miał okazji zobaczyć Szmaragdowego Cesarstwa.
  13. No w końcu odcinek w tym sezonie, który mi się autentycznie podobał
  14. Ja też nie .... Ale nie chciałem się pytać, bo jeszcze wyjdę na starego i zacofanego