Bazil

Primeval Creators
  • Ilość dodanej zawartości

    11793
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Bazil

  • Ranga
    Lew Kanapowy
  • Urodziny 29.09.1986

Previous Fields

  • Systemy RPG D&D

Contact Methods

  • Website URL http://

Profile Information

  • Gender Male
  • Location Gilneas City

Ostatnie wizyty

8502 wyświetleń profilu
  1. Rodney Halsey - Jeśli uważasz, że jesteś w stanie do niego dotrzeć mimo zadeklarowanego stanowiska... - Rodney odparł Orianie z wyraźną niechęcią w głosie. Nie miał wcale ochoty rozmawiać z tym wieśniakiem i znów próbować go przekonywać do swoich racji. Z drugiej strony, znali już powód tego fanatyzmu, więc dotarcie do rzeczonego Woodslowa z argumentacją mogło być nieco łatwiejsze. - Osobiście wolałbym pogadać z kapłanem. Zapytać o jego stanowisko w tej sprawie. Może i młody, ale skoro próbuje sobie wyrobić posłuch, to powinien przynajmniej mieć własne zdanie. Niemniej, Oriano, być może z tym jego bratem będzie jak z bratem Karyny, hę? Szansa na ponowne spotkanie, nawet jeśli rzeczywiście coś mu się tam stało, może być odpowiednim argumentem - zauważył.
  2. Okay, wyedytowałem już posta w przygodzie z informacją, co po walce. Dodatkowo dostajecie expy za obie walki - po 600 na głowę.
  3. Jorus atakuje A4... trafienie krytyczne, 40 obrażeń. Dziękuję, dobranoc. Samemu obrywa za 2.
  4. Dwa pociski Larson trafiają w A2 i kładą go pokotem. Trzeci trafia A1 za 3 obrażenia! Arlen siłą rzeczy przesuwa się i atakuje A1, ale... krytycznie pudłuje! O2 jeszcze próbuje coś zdziałać przeciw A1 i... nie trafia. @Jedi Master - dolicz jeszcze 3 obrażenia w Jorusa za swoje trafienie, bo zapomniałem wtedy dorzucić. Runda 4: Inicjatywa: Aramil - 24 O1 - 21 (-10/X) A2 - 20+ (-X/X) O4 - 20 (-24/X) O3 - 13 (-37/X) A3 - 12 (-X/X) Ogłuszony Jorus - 10 A4 - 9++ (-17/X) A1 - 9+ (-X/X) Larson - 9 Arlen - 4 O2 - 2 (-15/X) Aramil strzela w A1 z łuku... trafia za 19 obrażeń i kładzie go na miejscu. O1 atakuje A4 - pudło. O4 atakuje A4 - pudło. O3 atakuje A4 - pudło.
  5. Rodney Halsey Druid uśmiechnął się szeroko, widząc bardziej entuzjastyczną reakcję krasnoludki na swoje plany zakupowe. Bez zawahania odliczył żądaną sumę i pchnął ją w kierunku Eginy. - Coś mi mówi, że ten trunek dorówna tym, które miałem okazję poznać podczas tych paru wizyt pod górą - dodał zachęcająco, ważąc gąsiorek w dłoniach. - Acz o tym przekonamy się pewnie za jakiś czas. Na razie trzeba zachować przytomność umysłu wobec tego, co tam może w tej mgle siedzieć. I tych wszystkich nam nieznanych, a miejscowym i owszem - mrugnął znacząco do krasnoludki. - Zresztą i z chęcią posłuchałbym też opowieści z czasów dawnych.
  6. Arami przesuwa się, strzela i... tym razem trafia. Choć... to trafienie było niczym pogłaskanie kota - 7 obrażeń! O1 atakuje A4 i trafia - 8 obrażeń! A2 atakuje Jorusa, ale nie trafia. O4 uderza w A4... pudło. O3 w A1... - 5 obrażeń! Jorus wkłada całą swoją siłę w atak w A2 i... głaszcze go za 7 obrażeń! A4 atakuje O3 i.. pudło. A1 poprawia i... znów pudło. cdn...
  7. Rodney Halsey - Nie wspominając już o nadmiernym zainteresowaniu władz, kiedy jakiś zbłąkany kupiec się wyżali - uzupełnił wypowiedź kapłanki Rodney. - A jeśli chodzi o zakupy... ja chyba też mam wszystko, co potrafi zaspokoić skromne bieżące potrzeby, choć... moment, jest jedna taka rzecz, którą mógłbym nabyć - uśmiechnął się szeroko do krasnoludki, po czym przeszedł płynnie na jej ojczysty język. - Górnicy spod Orlej Grani mają takie powiedzenie, że praca idzie najlepiej, gdy ramiona prowadzi zew krzepkiego, krasnoludzkiego trunku. Macie coś takiego na składzie, dobra Egino? - zapytał, po czym znów przeszedł na wspólny. - I jeśli wolno spytać, co sądzisz o tej wyprawie badającej mgłę? Wielu miejscowych dość mocno obawia się tego, jak zdążyliśmy zauważyć.
  8. Aramil strzela z łuku w A2 i... pudłuje. Celowanie w Azera zasłanianego przez Jorusa to nie był najlepszy pomysł! O1 atakuje A4 i pudłuje. A2 atakuje Jorusa i trafia - 5 obrażeń! O4 przesuwa się na X3/Y6 i atakuje A4 - pudłując! O3 atakuje A1 - znów pudło! Jorus atakuje A2 i... zgadnijcie co? A4 atakuje O3 i o dziwo - trafia! 11 obrażeń! A1 próbuje dobić O3, ale pudłuje. Larson - zzz... Arlen leczy sobie 12 HP! O2 atakuje A2 i wpisuje się w skuteczność bojową tej rundy. Runda 3: Inicjatywa: Aramil - 24 O1 - 21 (-10/X) A2 - 20+ (-21/X) O4 - 20 (-24/X) O3 - 13 (-37/X) A3 - 12 (-X/X) Ogłuszony Jorus - 10 A4 - 9++ (-9/X) A1 - 9+ (-16/X) Larson - 9 Arlen - 4 O2 - 2 (-15/X)
  9. Jorus podchodzi do A3 i mocnym ciosem powala go na ziemię. Następnie rusza w kierunku A2, ale ten przyjmuje uderzenie na tarczę! Od A3 obrywa 3 obrażenia od ognia. A4 atakuje O3 i nie trafia. A1 robi to samo co kolega, ale z lepszym skutkiem - 10 obrażeń dla O3! Larson podchodzi i rzuca sztyletem... ale pudłuje. Arlen również rusza w kierunku A2, wykorzystując jego zasłonę przed ciosem Jorusa trafia za... 2, sama obrywając 1 obrażenie od ognia. Mistrzostwo DPS z obu stron! O2 atakuje A2 i beznadziejnie pudłuje. Runda 2: Inicjatywa: Aramil - 24 O1 - 21 (-10/X) A2 - 20+ (-21/X) O4 - 20 (-24/X) O3 - 13 (-26/X) A3 - 12 (-X/X) Ogłuszony Jorus - 10 A4 - 9++ (-9/X) A1 - 9+ (-16/X) Larson - 9 Arlen - 4 O2 - 2 (-15/X)
  10. Aramil strzela z łuku w A3 i... tym razem trafia - 11 obrażeń! O1 atakuje A4, ale pudłuje. A2 atakuje O2 - trafia za 9 obrażeń. O4 podchodzi do A3 (na X5/Y6) i atakuje - trafia za 11 obrażeń. A3 czuje się zaszczuty, ale nie szarżuje, tylko próbuje dobić rannego O4 - beznadziejnie pudłuje. Inicjatywa: Aramil - 24 O1 - 21 (-10/X) A2 - 20+ (-19/X) O4 - 20 (-24/X) O3 - 13 (-16/X) A3 - 12 (-29/X) Jorus - 10 A4 - 9++ (-9/X) A1 - 9+ (-16/X) Larson - 9 Arlen - 4 O2 - 2 (-15/X)
  11. Runda zaskoczenia: Jorus rzuca toporkiem w azera A3 i trafia, zadając 7 obrażeń! Aramil strzela w A3... i pięknie pudłuje. Arlen rzuca Bless, wzmacniając swoich towarzyszy. Larson rzuca magiczne pociski, zadając 5 obrażeń w A2 i 5 obrażeń w A1! Runda 1: Inicjatywa: Aramil - 24 O1 - 21 (-10/X) A2 - 20+ (-19/X) O4 - 20 (-24/X) O3 - 13 (-16/X) A3 - 12 (-7/X) Jorus - 10 A4 - 9++ (-9/X) A1 - 9+ (-16/X) Larson - 9 Arlen - 4 O2 - 2 (-6/X) Mapka:
  12. Przez następne dwa tygodnie będzie mnie mniej. Raz - nie czuję się ostatnio najlepiej, dwa - w środę WoW dostaje nowy raid, trzy - za półtorej tygodnia mój tata wraca z Australii i resztę tamtego tygodnia zamierzam spędzić w domu rodzinnym.
  13. Bójka między Azerami! Z racji tego, że upadek ściany zrobił spore wrażenie na obu grupach, nie rzucam jeszcze inicjatywy - macie rundę zaskoczenia.
  14. Płaskie tafle szkła mają to do siebie, że uderzone czymś twardym z dużą siłą zazwyczaj rozpadają się na wiele kawałków. Im większa tafla, tym trudniej ją rozbić, zwłaszcza jeśli szkło jest dość grube. Jorus, choć niewątpliwie silny, miał do rozwalenia naprawdę spory kawał ściany. Pierwsze uderzenie pozostawiło pajęczynę pęknięć na szklistej powierzchni, lecz cała konstrukcja ani drgnęła. Niezrażony tym barbarzyńca uderzał dalej, wciąż przeklinając się w myślach za brak tarana. Pod kolejnymi ciosami cała konstrukcja zaczęła trzeszczeć i pękać... Tak, płaskie tafle szkła rzeczywiście rozpadają się pod wpływem silnych uderzeń. Problem w tym, że ich kawałki są ostre i potrafią boleśnie ranić, a ściana była naprawdę spora. Larson i Arlen stały trochę dalej, więc spadająca sterta szkła ich nie dosięgnęła, zaś Aramil i Jorus… cóż, wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności akrobatycznych, by uniknąć ostrych krawędzi rozbitej ściany. Tym razem wszyscy wyszli z bez szwanku, lecz to, co zrobił barbarzyńca, nie mogło ujść uwadze obu walczących grup Azerów. Istoty wydawały się być mocno wstrząśnięte rozbiciem ściany, gdyż właściwie zamarły w bezruchu, gapiąc się na kaskadę zniszczeń. Nie próżnowały przez te kilka chwil – jeden z atakujących leżał na ziemi, wyłączony z walki, z kolei jeden z obrońców cofnął się za swych pobratymców, wyraźnie niepewny swoich dalszych możliwości w walce, po tym jak oberwał. Ich zawahanie nie miało jednak trwać wiecznie… …i w końcu doszło do walki. Obie strony walczyły twardo, lecz obrońcy, wsparci przez nieznajomych, dość szybko zdobyli przewagę. Nie znaczyło to jednak, iż starcie było proste, o nie. Azerowie byli twardymi przeciwnikami i nie mieli zamiaru się poddawać. Atakujący mimo wszystko padli jeden za drugim, co pozwoliło obrońcom zwrócić uwagę na nieznajomych. Wszyscy dalej trzymali broń i tarcze w gotowości, nie do końca będąc pewnymi, czy nagły sojusznik zaraz nie okaże się wrogiem. Któryś z nich odezwał się szeleszczącym językiem, lecz żadne z was nie zrozumiało słów, które pragnął wypowiedzieć. Widząc, że sytuacja w żaden sposób się nie klaruje, Azerowie poczęli mówić do siebie, a jeden z nich wyszedł przed szereg i powoli odłożył broń i tarczę na ziemię, po czym uniósł dłonie w górę. Gest pokoju i dobrej woli? Być może. Kolejny azer zaś podszedł do przyściennych mis z popiołem i włożył doń dłonie. Szary pył z miejsca zajął się płomieniami, które zatańczyły na ściankach naczyń i wąskimi strumieniami pomknęły ku wzorom na posadzce, takim samym jak w sąsiednim pomieszczeniu, do niedawna znajdującym się za ścianą. Ogień buchnął żywo, tworząc słup trzaskających, żółto-czerwonych płomieni, zza których po kilku chwilach dobiegł głos. Tym razem były to słowa, które rozumieli. - Nieznajomi – zaczął głos. – Wtargnęliście do komnat chronionych mą dłonią. Nie zaatakowaliście jednak mych poddanych, a postanowiliście obronić ich przed opętanymi. Pozwolę wam więc wyjaśnić… czego tu szukacie. Po co tu jesteście? – dopytywał.
  15. Aramil, podsadzony przez barbarzyńcę, wyjrzał spod antresoli i zobaczył… cóż, ogień. Dużo ognia. Wyglądało to tak, jakby płonęła cała podłoga a sam żar był tak duży, że elf nie mógł nań długo patrzeć. Przez ten krótki czas nie dostrzegł niestety nic, co mogłoby ich zainteresował, zwłaszcza w kwestii wydostania się z tego pomieszczenia. Zostały im więc zatrzaśnięte wrota i dół. Krótkie oględziny przejść dały do zrozumienia, że i tu nie będzie łatwo, wręcz być może w ogóle nie da się ich podnieść. Cholerstwo było ciężkie, a o punkt zaczepienia dla palców nie było łatwo, tak szczelnie przylegało do posadzki. Cóż, wciąż jednak była otwarta jedna droga… … i nią właśnie podążyli. Pierwszy był Jorus, wspomagany magicznym światłem, które odsłoniło zawieszone w powietrzu płyty. Barbarzyńca skakał z jednej na drugą, kierując się coraz głębiej w dół. Przy każdym lądowaniu czuł, że podłoże drży, choć jak na zawieszony w powietrzu kawał kamienia, zachowywało się dość stabilnie. Jorus przeskoczył tak jeszcze kilka razy, aż w końcu znalazł się na stabilnym podłożu w kolejnej komnacie, około dziesięciu metrów niżej. Za nim zeszli pozostali. Choć… „zeszli” nie odnosiło się poprawnie do wszystkich. Arlen bowiem miała wyjątkowego pecha i zeskakując na jedną z płyt wylądowała na krawędzi i ciężar zbroi pociągnął ją w dół. Wylądowała dość gwałtownie, tłukąc się mocno, lecz kości wydawały się być nienaruszone. Trochę jednak kręciło się jej w głowie, kiedy próbowała złapać równowagę. Nowa komnata rozmiarem przypominała poprzednią, lecz architektura wyglądała na odmienną. Przede wszystkim nie było żadnej antresoli, a centralnie umieszczone kolumny zostały zastąpione przez ukośne wsporniki wyrastające z rogów pomieszczenia. Jedna ze ścian zaś była wyjątkowo gładka niczym szkło i zaskakująco chłodna w dotyku. Naprzeciw niej, wzdłuż drugiej ściany znajdowało się kilka podestów z tego samego, przypominającego obsydian kamienia, na których zamocowano płytkie misy. Przy bliższych oględzinach okazało się, że są wypełnione popiołem. Sporo popiołu znajdowało się również w miejscu, w którym wylądowali. Co więcej, odgarniając go, odsłoniliście wyżłobione w kamieniu linie, układające się w skomplikowane symbole, tworzące coś w rodzaju kręgu. Linie splatały się w kolejne symbole, rozdzielając się dopiero na zewnętrznej stronie, gdzie zaczynały biec pojedynczo w stronę każdej z mis. Osoby mające jakiekolwiek pojęcie o magii mogły wysnuć przypuszczenia, że symbol ten był czymś w rodzaju kręgu przywołania lub teleportacji. Na ścianie prostopadłej do obu wspomnianych znajdowało się podobne przejście jak to, którym przyszli. Miało również wrota opadające z góry, lecz tutaj owe wrota leżały rozbite w kawałkach na ziemi, odsłaniając mrok korytarza. Oględziny symboli przerwało pojawienie się źródła światła ze strony gładkiej ściany. Źródłem światła zaś były… niewysokie postacie, znajdujące się gdzieś za ścianą. Patrząc na nie, od razu na myśl przychodził opis wspomniany przez Crestfallena, zatem musieli to być ci Azerowie… Co więcej, wyglądało na to, że ściana jest czymś w rodzaju lustra, gdyż mając nieco więcej światła po drugiej stronie, dostrzegliście iż nowo przybyłe istoty znajdowały się w kolejnej komnacie, przylegającej do tej. Oni zaś wydawali się was nie widzieć. Nagle po drugiej stronie obserwowanej przez was komnaty pojawiło się kolejne światło i… kolejni Azerowie. Pierwsza grupa stanęła w gotowości, z bronią w rękach. Zaś ta druga niemal natychmiast się na nich rzuciła. Rozgorzała walka.